Na fali wątków żywieniowych.
Dziecko między 3-4 rokiem waży stale ok. 16 kg (przez prawie rok tyle samo, ale ładnie rośnie w górę). Potem łapie grypę żołądkową, spada z wagą o ponad kilogram. Potem chętnie je chrupki z mlekiem (słodkie, toksyczne), kluski z sosem pomidorowym i inne włoskie potrawy, ryby wszelakie (ulubione od zawsze) i nabiał bez cukru (z cukrem nie lubi), ale też różne mączne potrawy same lub z czymś, inne rzeczy zjada, ale tylko trochę, bez entuzjazmu.
Godzicie się na odsmażane kopytka kilka razy w tygodniu? Inne zachcianki typu kanapka z nutellą i szynką? Parówki? Tłuste placki od babci?
Rzeczone dziecko nie przepada za czekoladą (kalendarz adwentowy prawie nietknięty, batonik czekoladowy to często wyzwanie na tydzień), do picia uwielbia mleko, wodę, kefiry.
Ja nie wiem co robić. Dając mu mleko 3,8 mam wrażenie, że go na siłę tuczę (ale on jest chudy). Córka była żywieniowym ideałem, bo ulubione jedzenie to były ryby na parze, sałata i owoce.
W sumie jego też mogę karmić rybami i wArzywami na parze, ale boję się, że zniknie