Dodaj do ulubionych

Muzykowanie w bloku

07.10.17, 12:38
Obserwuj wątek
    • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 15:20
      głosowałam na "krucjatę" a to dlatego, że obecnie mozna bez problemu kupic instrumenty cyfrowe, do ktorych mozna też podłączyć słuchawki. Te instrumenty zostały stworzone własnie po to, zeby bez problemu grać w mieszkaniach i nikogo nie nękać swoim talentem, mniejszym lub wiekszym. To, ze sasiad nie chce kupic takiego instruentu to zwyczajne chamstwo.
      Sa pianina cyfrowe, skrzypce, mój osobisty syn ma wiolonczele cyfrową. Można ćwiczyć bez nękania sasiadów.
      A wysłuchiwanie godzinami tych samych gam może doprowadzić do szału, szczególnie w cieple dni, kiedy okna i balkony są otwarte - grajka także bo głęboko w zadzie ma sąsiadów.
      Pierwszy raz w zyciu miałam za sąsiada uczącego sie grajka, pianistę, z którym dogadać się nie szło. A szlag mnie trafiał codziennie, czemu dawałam upust. Wreszcie rodzina adamsów, wraz z pianiniem, wyprowadziła sie.
      • arwena_11 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 15:48
        Instrumenty cyfrowe ( pianino ) są dla tych co już grają i muszą się nauczyc czegoś na pamięć. Dopracowują ( dynamika ) na normalnym klasycznym instrumencie. Zastanów się dlaczego na koncertach nie grają na cyfrówkach?

        Tak do koncertów ćwiczyła nauczycielka mojego syna. Pianino jest ok - koszmarem są skrzypce, szczególnie jak ktoś zaczyna. Co nie zmienia faktu, że wolę grajka niż drące się dziecko lub biegające i walące piętami w podłogę.
        • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 18:38
          >Zastanów się dlaczego na koncertach nie grają na cyfrówkach?

          bo to są instrumenty do nauki/ ćwiczeń a nie do koncertowania.
          Tak, przeczytałam wiele na ten temat. Mialam czas, przez kilka lat. Duzo zależy od jakości czyt. ceny. No ale cóż...każdy "sport" kosztuje i trzeba "wybecelować" kasiorke a nie czyims kosztem dochodzic kunsztu.
          Każdy, kto uczy sie porządnie, ma do dyspozycji sale - w szkole, DK czy gdzie tam. W domu tylko ĆWICZY.
          Jesli ktos chce miec fortepian w chałupie to trzeba kupić sobie dom, albo wyciszyc mieszkanie.
          Sąsiedzi maja prawo do spokoju, oni zapłacili za to mieszkanie tyle smo i płaca taki sam czysz, lub nawet wiekszy.
          A jak burak nie chce tego zrozumiec, to ja zakłócam mu spokój w porównywalny sposób, iteż kiedy chcę."Mój" burak się nauczył i w cholerę wyniósł. Domniemywam, że w jakiejs części dzięki mnie.
          Mój syn gra na wiolonczeli, kontrabasie i gitarze. Mamy w mieszkaniu w sumie 8 sztuk róznych instrumentów + piec.
          Mieszkam tu juz od dawna. Nikt nigdy nie przyszedł do mnie ze skargą.
          Tylko, przepraszam, trzeba miec troche poukladane w głowie, miec świadomosc, gdzie sie mieszka i z kim.
          To takze odnosnie walących pięt.
          • arwena_11 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 19:42
            Nauczycielka mojego syna miała cyfrówkę - naprawdę z wysokiej półki. Tam uczyła się na koncerty utwory. Ale dopracowywała je na fortepianie klasycznym. Bo z cyfrówki nie wydobyłaby takiej dynamiki.
            • herca Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 22:04
              dokladnie to samo powiedziala issa - dopracowywac sobie uczen moze tam gdzie chodzi na zajecia. w domu nalezy liczyc sie z sasiadami ktorym nalezy sie prawo do wypoczynku niezaklucanego monotonnym cwiczeniem tego samego.
    • woman_in_love idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem grajka 07.10.17, 15:53
      jest sobie wyciszyć mieszkanie. To kosztuje, ale na pewno jak jest dobry to mu fundacja muzyki to sfinansuje.
      • niektorymodbija Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 15:56
        Zwlaszcza, jak jest to uczen SM. Jak rodziców nie stać na wyciszenie/intrumenty cyfrowe powinien zrezygnować ze szkoły?
        • woman_in_love tak i takie są wyroki sądów 07.10.17, 16:05
          zresztą ćwiczyć można także w szkole muzycznej. Co do uzdolnionych uczniów to są fundacje ich wspierające i bez problemu można się załapać na instrumenty cyfrowe. A jak się nie uda, to znaczy że nie ma też już co inwestować w takiego muzyka bo za słaby.
          • karola2122 Re: tak i takie są wyroki sądów 07.10.17, 18:09
            woman_in_love napisała:

            > zresztą ćwiczyć można także w szkole muzycznej. Co do uzdolnionych uczniów to s
            > ą fundacje ich wspierające i bez problemu można się załapać na instrumenty cyfr
            > owe. A jak się nie uda, to znaczy że nie ma też już co inwestować w takiego muz
            > yka bo za słaby.

            Skąd to takie informacje i takie poglądy? Bardzo się mylisz.
        • asia-loi Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:06
          niektorymodbija napisała: > Zwlaszcza, jak jest to uczen SM. Jak rodziców nie stać na wyciszenie/intrumenty > cyfrowe powinien zrezygnować ze szkoły?

          No, ale to powinien być problem grajka, a nie sąsiadów.
          Mnie nie obchodzi co sąsiedzi robią w swoich mieszkaniach, dopóki nie naruszają mojego miru, mojego prawa do odpoczynku. Nie nie mam ochoty słuchać czyjeś muzyki, czy to granej samemu, czy to przez kolumny. Zresztą innych uporczywych hałasów też.
          • lady-z-gaga nauczcie się wreszcie 07.10.17, 17:07


            .. co to jest mir domowy, bo nadużywanie terminologii z paragrafów, ktorych się nie przeczytało i się ich nie rozumie, to jest żenada
            • asia-loi Re: nauczcie się wreszcie 07.10.17, 17:17
              lady-z-gaga napisała: > .. co to jest mir domowy, bo nadużywanie terminologii z paragrafów, ktorych się > nie przeczytało i się ich nie rozumie, to jest żenada

              Przestępstwo naruszenia miru domowego, nie dotyczy wyłącznie prawa własności, ale wolności człowieka i jego prawa do prywatności.
              • lady-z-gaga Re: nauczcie się wreszcie 07.10.17, 17:33
                Przestań bzdecić, kiedy wystarczy w google wklepać i poczytać tongue_out

                art. 193 k.k.

                Naruszenie miru domowego to popularna nazwa przestępstwa polegającego się na wdarciu się do określonych miejsc lub też przebywaniu w tych miejscach pomimo sprzeciwu osoby uprawnionej.

                Miejscami chronionymi za pośrednictwem tego przepisu są:

                Dom;
                Mieszkanie (lokal mieszkalny);
                Lokal inny niż mieszkalny (np. lokal użytkowy, sklep, siedziba firmy itp.);
                Pomieszczenie (garaż, magazyn, piwnica, altanka);
                Ogrodzony teren (ogrodzone pole, ogródek działkowy itp.). W tym miejscu warto wspomnieć o tym, że zachowanie polegające na nieopuszczeniu – wbrew żądaniu osoby uprawnionej -lasu, pola, ogrodu, pastwiska, łąki lub grobli, które nie są ogrodzone, stanowi wykroczenie zagrożone karą grzywny do 500 PLN.

                Przestępstwo naruszenia miru domowego polega więc na wejściu do w/w miejsc wbrew woli osoby uprawnionej. Wola osoby pokrzywdzonej wyraźnie (słownie, za pośrednictwem tablic informacyjnych) lub w sposób dorozumiany (np. poprzez zamknięcie pomieszczenia) zabrania wejścia na teren posesji.
                • asia-loi Re: nauczcie się wreszcie 07.10.17, 17:39
                  lady-z-gaga napisała: > Przestań bzdecić, kiedy wystarczy w google wklepać i poczytać tongue_out

                  Cały cytowany fragment:
                  "Wobec powyższego dobrem chronionym przez art. 193 KK jest mir domowy, czyli wolność niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania, ale także z lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu. Może to być zarówno obiekt prywatny, jak i należący do instytucji, przedsiębiorstwa lub innej osoby prawnej albo organizacji. Warto zasygnalizować, że przestępstwo naruszenia miru domowego nie dotyczy wyłącznie prawa własności, ale wolności człowieka i jego prawa do prywatności. Naruszenie miru domowego popełnione może być jedynie w formie winy umyślnej, także w postaci zamiaru ewentualnego ".

                  Z tej strony
                  prawimy.pl/nastepuje-naruszenie-miru-domowego/
                  • lady-z-gaga Re: nauczcie się wreszcie 07.10.17, 19:07
                    w dalszym ciągu to, co cytujesz, odnosi się do nieuprawnionego wkroczenia na czyjś teren
                  • lady-z-gaga Re: nauczcie się wreszcie 07.10.17, 19:32
                    A przede wszystkim w dyskusjach zaczynaj od przeczytania tego, co linkujesz big_grin

                    definiowanie miru domowego nastręcza wiele trudności, wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach (II AKa 57/07) precyzuje to pojęcie stanowiąc, że-

                    „Z uwagi na charakter dobra chronionego przepisem art. 193 KK, którym jest wolność od bezprawnych ingerencji zakłócających spokój zamieszkiwania, obejmuje on wszelkie formy przedostania się (wejścia) do cudzego zamkniętego mieszkania, czy innego pomieszczenia chronionego „mirem domowym”, wbrew wyraźnej woli jego dysponenta.”
        • miss_fahrenheit Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:15
          Powinien wtedy znaleźć alternatywę dla grania w mieszkaniu. Trudno.
      • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:03
        Szkoła muzyczna wymaga instrumentu klasycznego - przerabiałam to.
        • verdana Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:06
          Głosowałam za krucjatą, bo nie umiem pracować przy muzyce, a pracuję w domu. Jeśli rodziców nie stać na wyciszenie jednego pokoju, to jeszcze nie oznacza, ze ja mam to sfinansować, albo zrezygnować z pracy.
          • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:18
            To przy dzieciach też powinni wyciszyć? I podłogi wyłożyć dywanami? Bo dzieci jednak bardziej upierdliwe.
            • woman_in_love Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:19
              Też.
              • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:30
                A pamiętasz ile wątków było o wrednych sąsiadach zgłaszających, że dzieci są za głośno? I jakie to biedne niuniusie są, bo trzeba je ograniczać, a one tak lubią biegać na boso po panelach?
                I jakie były odpowiedzi? "Jak sie sąsiadom nie podoba - niech się wyprowadzą. To przecież dzieci, nie przywiążesz do kaloryfera. Niech sąsiedzi się odp...
            • miss_fahrenheit Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 16:19
              Jeśli hałasuje/-ją wyjątkowo głośno - moim zdaniem powinni wyciszyć.
            • verdana Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 17:23
              Istnieje ogromna różnica pomiędzy hałasami generowanymi przez dziecko, a ćwiczeniem przez młodego człowieka gam.
              • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 17:26
                Dla mnie niekoniecznie. I z dwojga złego wolę te gamy przez pól godziny dziennie niż wrzaski i bieganie dzieci przez duuużo dłuższy czas
                • issa-a Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 18:46
                  >wolę te gamy przez pól godziny dziennie

                  żartujesz, prawda?
                  nade mną bachor ćwiczył dwa razy dziennie, przez co najmniej godzinę.
                  A okazjonalnie i w weekendy, dawał chyba popisy rodzinie bo szedł na żywiol.
                  • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 18:57
                    Wiesz, może mało zdolny? Moje dziecko nigdy nie ćwiczyło dłużej niż półgodziny dziennie na raz - i to zazwyczaj w godzinach jak nie było nikogo w budynku ( zaraz po szkole, albo ok 8 rano ). Godziny uzgodnione z sąsiadami i dostosowane do ich trybu życia. Jedyne wyjątki, kiedy ćwiczył dłużej - to przygotowania do konkursów, dyplomu. I o tym też informowaliśmy sąsiadów - tyle że ćwiczył w ciągu dnia, jak nikogo najczęściej dookoła nie było. Pianino wyciszone filcem na młoteczkach czy jakoś tak ( wyciszał facet który nam stroił pianino )
                    No i podstawowa zaleta - kiedyś skończy tongue_out. Dziecko jak zacznie się drzeć - to nigdy nie wiesz ile. Albo jak biega na bosaka. To drugie słychać jakby stado słoni biegło.

                    Miałam wątpliwą przyjemność mieć za ścianą dziecko, które ryczało, wrzeszczało, waliło w ścianę. Koszmar - nie wiedziałaś kiedy zacznie.
                    • issa-a Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 20:28
                      >No i podstawowa zaleta - kiedyś skończy tongue_out. Dziecko jak zacznie się drzeć - to nigdy nie wiesz ile

                      wiem. Małe dzieci (te biegajace) ida spać ok. 20.00 najpoźniej. A wczesniej kolacja i kąpiel - też już nie biegają.
                      Nie pamiętasz?
                      Nie, no dla mnie to jednak nieporównywalne.
                      A o 8.00 to ja jeszcze śpie.
                      • 1234wxyz Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 20:43
                        Może i dla Ciebie nieporównywalne, i możesz mieć takie zdanie. Ja tam też wolę najgorszego muzykanta niż rozwrzeszczane dzieciaki. A miałam nieszczęście mieszkać i przy jednym i przy drugim. Pierwszy generował hałas upierdliwy i męczący, drugi budził mnie rykiem i tupaniem. Wolałam pierwszego, chociaż sprawa była dość beznadziejna bo grał na trąbce, ale i tak, w porównaniu do wrzaskunów...
                      • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 20:43
                        U mnie nikt nie spał - godziny uzgodnione z sąsiadami pod nami i obok. Bo tylko im mogłoby przeszkadzać.
                  • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 19:01
                    A i jako nastolatka miałam nad sobą sąsiadki w moim wieku, które grały - jedna na skrzypcach, druga na pianinie. Zawsze byłam pewna, że talentu nie mają za grosz - bo po nastu latach grania powinny zdecydowanie lepiej grać. Potrafiły w weekend zacząć grać o 7 rano a w tygodniu o 6.
              • berdebul Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 21:00
                Zniosę nawet słabą grę na skrzypcach, ale 3(!) godziny (!!!) grania w piłkę doprowadzają mnie do chęci mordu.
              • milka_milka Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 22:38
                Dziecko gorsze, wrzeszczy w nocy i w dzień. Grajek tylko w dzień. Kiedyś mieszkałam nad takim, co na trąbce grał. Z czasem coraz lepiej. smile
                • taki-sobie-nick Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 23:25
                  Dziecko gorsze, wrzeszczy w nocy i w dzień. Grajek tylko w dzień.

                  Podsumowując wszystkich, którzy wolą muzykę od hałasujących dzieci - o dziwo nie wpada Bergamotka i nie tłumaczy wszystkim, że jak ktoś dzieci nie ma, to sobie wyobraża...

                  Podzielam Wasze zdanie, no ale ja oczywiście nie mam, więc sobie wyobrażam. tongue_out
                  • milka_milka Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 07.10.17, 23:31
                    Ja mam i wiem, jakie dawały koncerty. Podziwiam sąsiadów.
            • ira_08 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 08.10.17, 13:00
              Wiemy, ze nie lubisz dzieci, jak na otwartą na życie przystało. Ale dzieci nie sa tak upierdliwe, jak instrument. Mieszkam w młodym bloku, naokoło prawie same rodziny z dziećmi i prawie ich nie słychać. W przeciwieństwie do pianisty z poprzedniego.mieszkania.
              • arwena_11 Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 08.10.17, 14:06
                Jak widać nie tylko mnie przeszkadzają drące się dzieci
              • 1234wxyz Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 08.10.17, 14:15
                Dodaj: "dla mnie". Owszem, dla Ciebie mogą nie być tak upierdliwe. Dla mnie nie ma gorszego dźwięku niż wrzeszczące dzieci.
              • miss_fahrenheit Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 08.10.17, 14:43
                W zasadzie to nie ma znaczenia, czy źródłem hałasu jest dziecko, czy ktoś grający na instrumencie - skoro generuje hałas, to powinien zadbać o jego wytłumienie.
              • taki-sobie-nick Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 08.10.17, 21:01
                ira_08 napisał(a):

                > Wiemy, ze nie lubisz dzieci, jak na otwartą na życie przystało.

                My, czyli kto? I coś się czepiła mojego stosunku do życia? Dzieciatym wolno nie lubić wrzasków dzieci, a mnie nie? I to od razu oznacza, że nie lubię dzieci? Możesz uzasadnić czymkolwiek poza stereotypami?

                Bo jak na razie, nielubienie dzieci zarzucasz mi w tym wątku ty jedna, w dodatku przemawiając w liczbie mnogiej.
              • taki-sobie-nick Re: idę do sądu z pozwem o immisję, obowiązkiem g 08.10.17, 21:04
                ira_08 napisał(a):

                > Wiemy, ze nie lubisz dzieci, jak na otwartą na życie przystało. Ale dzieci nie
                > sa tak upierdliwe, jak instrument. Mieszkam w młodym bloku, naokoło prawie same
                > rodziny z dziećmi i prawie ich nie słychać.

                Z tego wynika, że nie ma problemu drących się dzieci, a ten właśnie temat jest omawiany w podwątku.

                Ja sobie tylko pozwalam na luźne refleksje, jak to dzieciaci mają prawo nie lubić np. wrzasków dzieci, a bezdzietni jakoś nie.
    • jajko54 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 16:12
      rany, jak dobrze że nie mam ematki za sąsiadki. u mnie dwoje skrzypiec i pianino i nikt z sąsiadów się nie skarży.
      • woman_in_love pewnie jadą na psychotropach i już nie kojarza 07.10.17, 16:17
        CO SIE DZIEJE
      • asia-loi Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 16:26
        jajko54 napisała: > rany, jak dobrze że nie mam ematki za sąsiadki. u mnie dwoje skrzypiec i pianino i nikt z sąsiadów się nie skarży.

        Może Twoi sąsiedzi, należą do tych, którzy wybraliby opcję nr 1 z sondy.
        Jak dobrze, że Ty nie jesteś moją sąsiadką.
    • 3-mamuska Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 16:24
      Głosuje miedzy krucjatą a wszystko zależy od instrumentu oraz poziomu umiejętności i brakuje natężenia tego grania.

      Jeśli okropnie gra ,jest to upierdliwe gra od 6-7 rano czy o 20-22, cała niedziele i świeta to wytoczę ciężkie działa do walki.
      Jeśli gra w ciagu dnia kiedy to ja sprzątam oglądam odkurzam, wychodzę z domu.
      I jest to 30-60 minut, to od biedy przecierpię No i nie wieczne fałszowanie.

      Mamy takich sąsiadów maja pianino , grają rano i kiedyś było to upierdliwe bo nas budzili, potem dzieciaki zaczęły wstawać do szkoły i nie przeszkadza mi te pol godziny gry o 8 rano.
      Kiedys grało dziecko 2x w tygodniu o Boże co beznadziejny przypadek.
      Jak ojciec gra to jest fajnie. Przez rok ćwiczyło jedna piosenkę i wiecznie sie myliło fałszowało. Przychodził jakis nauczyciel.
      • kkalipso Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 18:04
        Widzisz Ty wychodzisz z domu i wsio ryba ....ale sąsiad obok może wrócić z nocki i co Ty na to?! Ja bym się wstydziła gdyby moje dziecko tak zakłócało spokój, każdy ma inny program i wypada to szanować.
        • fomica Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 22:44
          Nie da się w bloku uszanować trybu życia każdego sąsiada z osobna. Bo jeden idzie spać o 2-ej i lubi pospać do 9, a drugi kładzie się już o 20, bo wstaje o 5, inny ma na nockę i chce odespać w dzień. A czwarty ma małe dziecko które ma drzemkę punkt o 14-ej.
          A jak trzeba zrobić remont to co wtedy - nie da się, bo o każdej porze ktoś gdzieś w bloku właśnie idzie spać?
          • kkalipso Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 00:09
            Remont nie trwa w nieskończoność.
          • daisy Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 20:00
            No i właśnie dlatego nie należy w bloku hałasować, jeśli to nie jest absolutnie konieczne. Bo zawsze ktoś obok może potrzebować spokoju. Może wrócił z nocnej zmiany. Może młoda matka z depresją poporodową próbuje się chwilę przespać i ta drzemka może uratować jej życie. Może ktoś odsypia podróż albo robi pilną i ważną pracę.
            A remont jak się musi, to się robi - trudno, wszyscy to rozumieją i po niedługim czasie się kończy. Natomiast walenie w fortepian może trwać latami i latami zatruwać ludziom życie.
    • escott Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 16:26
      Ja jestem po szkole muzycznej, którą wspominam koszmarnie, więc na wszelkie blokowe odgłosy ćwiczenia reaguję alergicznie, i słabo to znoszę, jak się trafia - niemniej, uważam, że w blokach wśród nadwrażliwych na wszystko po kolei ludzi żyje się naprawdę trudno i nieprzyjemnie, i ja nie będę się do tego przykładać jeszcze swoimi skargami i donosami.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 16:27
      Zależy jak często jest to muzykowanie. Jeżeli nie dłużej niż godzinę, nie co dzień i w jakichś racjonalnych dla mnie godzinach - czyli od 8 do 18, to jestem w stanie wytrzymać. Dobrze by było też, żeby muzyk nie grał fortissimo possibile smile
    • marminia Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 16:39
      Mam w swoim domu takiego grajka i to już zaawansowanego, bo studenta Akademii Muzycznej. No więc powiem tak - zawsze zwracaliśmy uwagę na to, żeby nie być zbyt uciążliwym dla sąsiadów. Syn dostał pokój, w którym najmniej przeszkadza innym - drugi poziom, sąsiaduje z jednej strony ze ścianą szczytową, z drugiej z sąsiadami od których oddziela go gruby mur dzielący klatki schodowe - kompletnie nic nie słychać z tej strony (za ścianą u sąsiadów jest pokój siedmioletniego rodzeństwa, nie słyszeliśmy z tamtej strony kompletnie żadnych dźwięków), prawie zawsze ćwiczy przy zamkniętym oknie, a jak już nie daje rady, to otwiera okno od strony terenów zielonych, a nie patio. Głos się niesie, ale nie jest to specjalnie uciążliwe. Córka grała na pianinie kilka lat, to gorzej słychać niż skrzypce, chociaż mieliśmy matę pod pianinem, ale i tak rezonowało, ale po pierwsze grała około godziny, maksymalnie półtorej dziennie, po drugie - dogadywałyśmy się z sąsiadką poniżej co do godzin grania (np nie wtedy, gdy jej dziecko śpi w nocy lub w dzień ). Nigdy nie słyszeliśmy żadnych skarg. Odwdzięczaliśmy się cierpliwością, gdy dziecko sąsiadów miało bunt dwulatka, potem trzylatka i teraz czterolatka z codziennymi wielokrotnymi wrzaskami wink
      • aqua48 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 17:03
        Słabo znoszę hałasy, mam po hałaśliwych młodzieńcach mających w nosie sąsiadów odruch wzywania policji, ale miałam przez dwa lata obok studentów akademii muzycznej - grali na gitarach akustycznych. Jak nie znoszę dudnienia basów, trzaskania drzwiami itp to to było to bardzo bardzo ładne i miłe. Niezbyt głośne odgłosy grania dochodziły przeciętnie przez około godzinę dziennie, po południu, w niektóre dni przed południem, nie więcej. A chłopcy kulturalni, grzeczni, lepszych sąsiadów nie było do tej pory. Ucieszyło mnie kiedy przedłużyli wynajem.
        • marminia Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 19:08
          Na etapie studiów to już od momentu kiedy po raz pierwszy rozłożą nuty nowego utworu - od razu grają melodie, a nie szukają dźwięków i to jest fajne. Jak moje dziecko gra to z przyjemnością posłucham. Chociaż jak ćwiczy orkiestrówki grając dzieła jakiegoś współczesnego kompozytora, to mam ciary, bynajmniej nie z zachwytu wink
    • mikams75 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 18:05
      to zalezy ile tego grania i w jakich godzinach. Ja sobie nie musze wyobrazac, bo mieszkam w takim muzykalnym bloku, muzykujemy my, sasiedzi. Dzieci nie cwicza nigdy dlugo, ale mamy tez dorosla pianistke i ta grywa duzo, niesie przez dwa pietra choc sa podlogowe ogrzewania, ktore podobno tez cos wyciszaja. Mnie to nie przeszkadza, nie raz sobie komentujemy postepy czy repertuar big_grin Wole taka muzyke niz bebnienie jakiejs sieczki z radia. Wrzaski czy tupanie tez sa bardziej wkurzajace a decydujac sie na mieszkanie w bloku bylam swiadoma, ze kompletnej ciszy miec nie bede.
      Nikt nie grywa poznym wieczorem ani od switu. Nikt sie na nikogo nie skarzy, nie ma krucjat.
      Co do instrumentow cyfrowych - nie slyszalam, zeby w pierwszych latach nauki w szkole muzycznej (ktora mam tuz obok) ktores dziecko takie mialo, standardem jest nauka na klasycznych instrumentach.
      • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 18:53
        >Co do instrumentow cyfrowych - nie slyszalam, zeby w pierwszych latach nauki w szkole muzycznej (ktora mam tuz obok) ktores dziecko takie mialo, standardem jest nauka na klasycznych instrumentach.

        bo dobre są drogie, moze dlatego nie mają.
        Poza tym, powtarzam, to sa instrumenty stworzone właśnie do ćwiczenia np. w mieszkaniu więc w szkole muzycznej raczej ich nie usłyszysz, jeśli o to ci chodziło.
        • marminia Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 19:01
          Nie chodzi o to, że drogie, ale że na cyfrowym instrumencie masz małe pole do popisu, jeśli chodzi o pracę na dźwiękiem. Są one bardzo dobre dla amatorskiego grania, ale jeśli chodzi o kształcenie potencjalnych muzyków to zdecydowanie nie.
          • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 21:24
            >kształcenie potencjalnych muzyków to zdecydowanie nie.

            kształcenie takie odbywa sie w szkolach muzycznych, pod okiem specjalistów, moim zdaniem. W domu tylko cwiczymy.
            Tak, jak ze wszystkim, to w szkole sie uczymy, pod okiem specjalisty.
            Instrumenty cyfrowe im drozsze tym lepiej oddają dźwięk instrumentu klasycznego - z tego co kiedyś czytałam a teraz nie chce mi sie szukac.
            Jesli komus to nie odpowiada to zawsze moze wyciszyc mieszkanie. Ja sama nawet sie tym interesowałam, żeby odizolować sie od sąsiada. Jest taka mozliwosc, jakaś folia, amerykańska, do kupienia w NL, którą wyklada sie ściany. No ale sam moj sufit, jak liczylam, to jakies 20 tys. zł, o scianach nie wspomne. + remont czyli rozwalanie sufitów, ścian, ich tynkow tp. Dlaczego ja miałabym ponosic koszty fanaberii sąsiada? Niech sasiad wyciagnie z kieszeni te kilkadziesiat tys. zł i zainwestuje we wlasnego bachora.
            Jeszcze raz powiem, ja mam takie same prawa, jak muzykujacy sasiad. Skoro on hałasuje "bo tak", to ja też hałasowałam, "bo tak".
            To on sie wyniósl.
            A dlaczego? dlaczegóż to jemu przeszkadzały moje hałasy? przecież nie trwały dłużej niz jego, nie były głośniejsze niz jego, i nie w godzinach nocnych.
            Czyli jednak sam stwierdził, że głośni sąsiedzi są problemem. No, urocze.
            Najwyraźniej wczesniej uważał, że nie jest "głośnym sąsiadem", skoro miał wszystkich w doopie.
            Jesli ma się takie aspiracje to trzeba mieć ku temu warunki. Czyli własny dom.
            A katowanie sasiadów po to, zeby potomek skonczył, co najwyzej, w amatorskiej orkiestrze, lub gra
            W NL, gdzie mieszkał moj brat, eksmitowano glośnego sąsiada, zgodnie z prawem. I to nie z mieszkania a z domu.
            U nas to lokator sam musi uzerać się z hałasującym
            A na koniec tylko takie dane

            Dopuszczalne poziomy dźwięku w pomieszczeniach mieszkalnych w Polsce.
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/aj/fd/rkkd/gTqBH0vaMLAybxiyNB.jpg
            Dźwięki poniżej 35 dB są nieszkodliwe dla zdrowia, ale mogą być denerwujące. Taki hałas wywołuje szum wody w łazience, brzęczenie lamp jarzeniowych, brzęk przekładanych naczyń w kuchni itp. Hałas w zakresie 35-70 dB powoduje zmęczenie układu nerwowego, utrudnia zrozumiałość mowy, przeszkadza w wypoczynku i wywołuje stres.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/aj/fd/rkkd/UzEWkJoTpHgTyRalvX.jpg

            Poziom natężenia dźwięku 10 dB – szelest liści przy łagodnym wietrze 20 dB – szept 30 dB – bardzo spokojna ulica bez ruchu 40 dB – szmery w domu 50 dB – szum w biurach 60 dB – odkurzacz 70 dB – wnętrze głośnej restauracji, darcie papieru, wnętrze samochodu 80 dB – głośna muzyka w pomieszczeniach, trąbienie 90 dB – ruch uliczny 100 dB – motocykl bez tłumika 110 dB – piła łańcuchowa 120 dB – wirnik helikoptera w odległości 5 metrów 140 dB – start myśliwca 160 dB – eksplozja petardy 190 dB – start statku kosmicznego 220 dB – eksplozja bomby atomowej 300–350 dB (huk był słyszalny z odległości 3200 kilometrów) – wybuch wulkanu Krakatau w Indonezji – prawdopodobnie najgłośniejszy w historii wyemitowany dźwięk na Ziemi
            • mysiaapysia Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 22:17
              Z tych zestawień wynika, że w okolicach 80 decybeli jest pianino i skrzypce oraz głośne słuchanie muzyki.
              W takim razie czy komuś w Polsce udało się doprowadzić sądownie sąsiada do wyciszenia mieszkania z powodu głośnego słuchania disco polo np. 2 godziny dziennie (w dzień, nie w godzinach wieczornych i nocnych)?
            • mikams75 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 22:20
              ale te dzwieki instrumentow to sa mierzone z bliska, nawet bardzo bliska jak przy skrzypcach podano. Przez sciany nie jest to az tak glosne, po prostu slyszalne. Nawet do takiego odkurzacza to jest bardzo bardzo daleko.

              A w domu uczen szkoly muzycznej cwiczy to co w szkole sie nauczyl. Zazwyczaj na tym samym instrumencie, w ten sam sposob. Instrumentem cyfrowym nie mozna tych cwiczen zastapic.
              • mysiaapysia Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 10:44
                Ja to wiem. Mój post miał mieć raczej ironiczną wymowę... Sama mam dwójkę grających dzieci (pianino i skrzypce), popołudniowa szkoła muzyczna, wymagające nauczycielki. Łącznie 3 godziny dziennie grania. I - nic. Żadnych skarg. Wręcz odwrotnie - sąsiedzi chwalą starszą, że tak pięknie gra. A o tym, że młody gra na skrzypcach zorientowali się w połowie drugiej klasy, nie, nie z powodu hałasu, tylko dlatego, że grał na jasełkach w szkole obwodowej, sąsiedzi też byli na przedstawieniu i bardzo im się podobała gra młodego.
          • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 21:15
            >jeśli chodzi o kształcenie potencjalnych muzyków to zdecydowanie ni
            > e.

            Czy pianino cyfrowe, określane przez niektórych jako pianino elektroniczne lub pianino elektryczne, jest w stanie zastąpić klasyczne pianino akustyczne? Okazuje się, że tak. Nawet, jeśli pianino jest przeznaczone dla ucznia szkoły muzycznej. I nie jest to instrument Yamaha. To KAWAI pokazał instrument, który jest w stanie zaoferować doskonałą klawiaturę z mechaniką młoteczkową z wymykiem – jak w fortepianie, a do tego przepiękne brzmienie fortepianu koncertowego z nowoczesnymi technologiami rezonansu współalikwotowego podnoszącymi realizm tak brzmienia, jak i techniki wydobycia dźwięku....Portal E-MUZYK.pl opublikował test jednego z najdroższych pianin cyfrowych na rynku....Czy warto za cyfrowe pianino wydać około 13000 zł? Wczytując się w treść testu można dojść do wniosku, że tak.
        • mikams75 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 19:21
          a klasyczne instrumenty sa tanie?? hmmm.... wrecz przeciwnie.
          nie, nie o to mi chodzilo, uczen ze szkoly muzycznej w domu cwiczy na klasycznym instrumencie, bo tego wymaga szkola.
          • anagat1 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 23:39
            Masz absolutna racje , mikams.. W szkole na lekcji nauczyciel odsluchuje, podaje wskazowki, kaze cwiczyc trudniejsze kawalki. 99% pracy, trzeba potem wykonac w domu. Na pewno nie na cyfrowym instrumencie.
            • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 21:09
              >W szkole na lekcji nauczyciel odsluchuje, podaje wskazowki, kaze cwiczyc trudniejsze kawalki. 99% pracy, trzeba potem wykonac w domu. Na pewno nie na cyfrowym instrumencie.

              to wyprowadźcie sie do wolnostojacych domow.
              Tenisista tez musi dużo, wiele godzin, cwiczyc by osiagnac perekcje. Uwazasz, że ma walic pilka tenisowa po scianach mieszkania? siatkarz piłka po suficie a skoczek w dal ma wybudowac w mieszkaniu skoczne?
              No, kobity... pobudka! chcecie mieć "geniusia" w rodzinie to trzeba wyskoczyc z kasy i stworzyc mu warunki. Jemu, nie jego sasiadom.
          • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 21:06
            >ale te dzwieki instrumentow to sa mierzone z bliska, nawet bardzo bliska jak przy skrzypcach podano. Przez sciany nie jest to az tak glosne


            taaa... szczególnie w ciepłą pore dnia, przy otwartych oknach i balkonach.
            Juz nie wspomne, że takie dźwieki przenoszą się przez ściany i stropy
            • mysiaapysia Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 21:43
              Przenoszą się wytłumione. Tak samo jak disco polo, telewizor, głośna pralka, odkurzacz, kłócący się codziennie sąsiedzi. Do tego np. 2 lata trwająca budowa obok. I co - jakoś tutaj krucjaty nikt nie robi.
              • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 22:11
                nie, nie tak samo jak odkurzacz itd.
                Tak samo (sąsiedzi też) uzywam odkurzacza, pralki, sąsiedzi czasem sie kłócą. I to jest słowo klucz; CZASEM. Nie codziennie przez kilka godzin.
                pozdrawiam
                ps. budowa przenosi ci sie przez ściany i stropy?
                a krucjaty moze nikt u ciebie nie robi, ja robię. Albowiem mam takie same prawa, jak muzykujacy sąsiedzi. Do wypoczynku, funkcjonowania. I do hałasu, skoro oni uważają, że to ich prawo. Moje też, w takim razie.
                Czy moze nie? wg ciebie
                • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 22:29
                  dodam jeszcze, że to nie jest (właściwie; nie była, bo grający sasiedzi sie wyprowadzili, wreszcie!) tylko moja idée fixe bo na uciazliwy hałas skarżyli sie także inni sąsiedzi w naszej "klatce". Mieszkający jeszcze nizej lekarz ( z żona i małymi dziećmi) oraz mieszkajacy wyżej lokator, z którym rozmawiałam przy okazji awantury z grajkami. Innych sasiadów nie miałam okazji zagadnąć wiec nie wiem.
                  Lekarz, jak wiadomo, ma dyzury w róznych godzinach i czasem musi spać w ciągu dnia.
                  Zresztą mój mąz ma podobna pracę i też sypia w róznych godzinach.
                  I oni mają prawo do wypoczynku, a nie do słuchania rzępolacego bachora.
                  Jak widać, tu wszystkie mamuski muzykujacych dzieciaków, wyjątkowo trafiły na entyzjastycznych sąsiadów i wielbicieli rzępolenia. Interesujące. Bo przy okazji wspomnianej wyżej awantury, głowa muzykujacej rodziny nieopatrznie wspomniała, że w poprzednim mieszkaniu mieli podobne kłopoty. Wychodzi, że tylko na forum wszyscy sąsiedzi są przeszczęsliwi majac rzępolacych za ściana, bo w realu ja takich nie spotkałam.
                  • arwena_11 Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 22:46
                    A jak twoje dziecko drze japę, czy dzieci lekarza - to już było ok?
                    • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 23:08
                      moje dziecko nie drze japy bo ma juz 20 parę lat. I jest bardzo kulturalnym młodym człowiekiem, zapewniam, że chciałabys mieć go za sąsiada.
                      Dzieci lekarza czasem drą japę, choc niezmiernie rzadko przyznam (w stosunku do poprzedniej słoikowej rodziny, takze z 3. maluchów) a lekarz sto tysiecy razy mnie za to przepraszał (hmmm...kultura?), a nawet przyniosł buteleczke na wszelki słuczaj i sam zaproponował, że zdrowotnie podratować moze (stąd wiem, ze lekarz).
                      Tak, ze widzisz...pudło.
    • lady-z-gaga Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 19:11
      Myślę to, co napisałam w ankiecie, że to zależy od instrumentu i - czego w ankiecie nie było - od ilości czasu, w ktorym sąsiad muzykuje smile czym innym jest też ćwiczenie ucznia szkoły muzycznej (chocby nieudolne), a czym innym np proby zespołu przed występem smile wiadomo, że w drugim przypadku muzyk powinien wynająć salę do ćwiczeń, a nie oszczędzać kosztem sąsiadów smile
    • smoczy_plomien Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 20:17
      Mam piętro niżej rodzinę muzyczną, dość znaną. Pan śpiewa w operze, pani gra na fortepianie, syn śpiewa. Bardzo lubię jak grają, na szczęście trochę niesie się przez komin, a latem przez podwórko.
      • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 09.10.17, 01:49
        >Mam piętro niżej rodzinę muzyczną, dość znaną

        no, powiedziałabym, że z kiepska renomą.
        "Dosc znana" a mieszkaja w bloku? nie stac ich na dom?
    • nangaparbat3 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 20:34
      Mam za scianą chlopca uczacego się na skrzypcach. Bardzo lubie go slyszeć, jak cwiczy.
    • kochamruskieileniwe Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 20:35
      Ha, mieszkałam kiedyś w bloku. 8 pięter, 18 mieszkań.
      Podaję w porządku: piętro, instrument, grający/ćwiczący
      Parter - pianino - Szkoła Muzyczna
      I piętro - pianino - Szkoła Muzyczna
      II piętro - pianino - Szkoła Muzyczna
      IV pietro trąbka, perkusja - Akademia Muzyczna plus koledzy
      VIII piętro - fortepian - para znanych muzyków plus potem dziecko. w Szkole Muzycznej

      No, czasami się wchodziło do klatki i było ciekawie smile Jak w parku koło Akademii Muzycznej w Warszawie (skądinąd, miejsce z mojego dzieciństwa, lubiłam te dźwięki)
      Ale to były lata 80-te ubiegłego wieku, jakoś ludzie inaczej podchodzili do spraw. Serio...
      • anagat1 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 23:35
        Ale zajefajne towarzystwosmilesmilesmile
      • issa-a Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 23:23
        >Ha, mieszkałam kiedyś w bloku. 8 pięter, 18 mieszkań.

        zakladam, że to mieszkania służbowe (zakladowe) byly.
        Sama miałam takie (pierwsze) mieszkanie. Tam też mieszkali wylącznie ludzie z firmy.
        Z tym, że ja pracuje w "cichej" firmie. Choć za bezposredniego sąsiada miałam człowieka tworzącego radiową liste przebojow. Jednak nie ukladał jej w mieszkaniu, a na pewno bez słuchawek bo nic nie było słychać.
        Sympatycznie było i żałuję że musiałam sie wyprowadzic - to była kawalerka, niestety.
        • kochamruskieileniwe Re: Muzykowanie w bloku 09.10.17, 06:22
          Absolutnie nie było to mieszkanie służbowe. Taki przydział ze spółdzielni w nowym osiedlu.
          Prawdę mówiąc, do dzisiaj się zastanawiam, według jakiego klucza przydzielali te mieszkania, bo widzać było pewne zróżnicowanie w obrębie osiedla i poszczególnych bloków. Rożdział mieszkań nastąpił w połowie lat 70 tych. Były to czasy, kiedy przeciętny Kowalski czekał na swoje mieszkanie lat kilkanaście i raczej mowy nie było o radach typu - kup sobie, wynajmij.
          Przynajmniej dla statystycznego Polaka...
          Aha - zapomniałam - mieszkała jeszcze para dziennikarzy. O ile pan zajmował się tematyką historyczną, o tyle pani - była radiowcem i zajmowała się kulturą ludową. Ale raczej cicho...Choć w lecie czasami było słychąć ludowe przyśpiewki smile
    • fomica Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 22:32
      Zależy od ilości czasu na próby, ale tez pory i częstotliwości. Tak naprawdę nie spędzam w domu dużo czasu, chodze do pracy, na spacery z dzieckiem. W weekendy tez wychodzę, wyjeżdżam. O ile muzyk nie przeszkadza mi w spaniu (czyli powiedzmy 22-7), to w ciągu dnia machnęłabym ręką.
      Całe życie mieszkam w bloku/ kamienicy i mam sąsiadów za ścianą - małe dzieci, imprezowiczów, tuptające paniusie na obcasach, nastolatków wykłócających się z rodzicami, melomanów słuchających disco polo na balkonie, ale tez samochody na ulicy, karetki na sygnale, deskorolkowców... Nigdy nie ma w mieszkaniu idealnej ciszy, to jest niemożliwe.
    • anagat1 Re: Muzykowanie w bloku 07.10.17, 23:34
      Nigdy nie mieszkalam , ani nie planuje mieszkac w mieszkaniach. Wlasnie ze wzgledu na swobode 'dzwiekowa'. Gralam na akordeonie cala podstawowke/ w wolnym czasie na pianinie i gitarze. A .. jeszcze tenor sie przewinal i flet. Na szczescie mieszkalam w domu wolnostojacym. Na pewno wkurzaloby mnie falszowanie i pomylki, gdybym miala sluchac kogos obcego przez wiele godzin dzien w dzien. Do tego krepowaloby mnie granie. Czyli ja wybieram 5 i 1 big_grin
    • latarnia_umarlych Re: Muzykowanie w bloku 08.10.17, 18:53
      Sąsiadka piętro niżej uczy się grać na pianinie, lubię słuchać jak gra Vangelisa wieczorami. Niesie się głównie latem przy otwartych oknach.
      Moja ulica jest bardzo akustyczna i zdecydowanie wolę to pianino niż kłótnie sąsiadów z naprzeciwka (komunalna kamienica), nocne rżenie (słowo "śmiech" nie oddaje tu istoty rzeczy) studentek z trzeciego piętra czy odgłosy budowy apartamentowca nieopodal. W zeszłe wakacje jeden sąsiad z kamienicy po skosie miał fantazję bardzo głośno puszczać disco polo, to był dopiero dramat. Na szczęście interwencja policji ostudziła zapędy "melomana".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka