Dodaj do ulubionych

Źle mi z tym

04.12.17, 13:53
JAkiś czas temu szłam do sklepu. Mijałam przystanek autobusowy z grupką ludzi i zatrzymałam się kilka metrów dalej przy przejściu dla pieszych czekając na zmianę światła. Usłyszałam jakieś podniesione głosy. Oglądam się za siebie i widzę, że na przystanku stoi m.inn. dziewczyna lat może 30, a dwójka dzieci z którymi była, nudząc się czekaniem na autobus zabawiała się bieganiem wokoło postawionego na trawniku na dwóch słupach bilbordu. Dzieciaki lat ok 6 i lat ok 3. Chichrały się, chwytały za słupki, biegały po trawie i błocku. Dziewczyna krzyczy na nie wkurzonym głosem "idźcie stamtąd!" "co wyrabiacie!" "chodź tu natychmiast!", "coście narobili, jak ty wyglądasz!" podchodzi do dzieci wyraźnie wściekła chwyta za rękę i szarpie najmłodsze dziecko, otrzepuje mu ręce drąc się nad nim "cała brudna jesteś! jak ci buty wyglądają! coś narobiła!" , starsze zeszło z łąki i stoi obok, młodsze popłakuje a nad nim drze się matka szarpiąc je za kurtkę, i... młodsze dziecko zsikało się po rajstopach zasikując też buty. Matka szarpie je wściekła krzycząc "coś narobiła! przez ciebie teraz nie pojedziemy i musimy wracać!" , ciągnie szarpiąc za rękę i odchodzą, młodsze płacząc, starsze dziecko obok nich zakłopotane jak trusia ze spuszczoną głową.
Cholera
Nikt nie zareagował, kilku ludzi patrzyło, ale jakoś nikt nie odważył się podejśc i zwrócić uwagi.

Jak wy byście się zachowały. Co byście zrobiły albo powiedziały? Czy w ogóle?
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:00
      CZEMU TY NIE ZAREGOWAŁAŚ ?

      dla mnie akurat "wyjsciowa czystość" dziecka nigdy nie była swiętością , uznaję ze dziecko ma prawo sie ubrudzic wlasnie dlatego ze jest dzieckiem
      ale są tu e-matki dla kórych dz-ecko jest wizytówką i zawsze MUSI byc perfekcyjnie czyste, nawet w piaskownicy , moze to któras z nich

      p.s.kiedys na placu zabawa poznałą pewną nianię, zatrudnioną przez polsko-szwajcarskei malzenstwo do ich 3letniej córeczki
      opowiadała ze ma przykazane ze mała ma byc ZAWSZE czysciutka, nawet na po 2 godzinach , na placu zabaw jej sliczne różowe sukieneczki nie mają praca miec jednej plamki ani nawet kurzu, jak będą poplamione niania ma potrącenie z pensji. Rzeczy wyłącznie markowe , drogie. Wiec po przyjsciu do domu ta niania ręcznie wi tajemnicy zapiera to co tam sie pobrudziło.

      jak widać , fijoł jest demokratyczny
      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:32
        Nie bardzo wiedziałam jak (czy też nawrzeszczeć na babę i postraszyć policją, czy starać się miło zagadać i oferowac pomoc, czy jak inaczej żeby to było pomocne), inne osoby stały blizej i też patrzyły i milczały, chyba w podobnej konsternacji .
        Zanim się ogarnęłam z własnymi myślami, że dla dobra tych dzieci trzeba zareagować, to pani z dziećmi poszła w przeciwnym kierunku niż ja zmierzałam więc już nie uznałam za stosowne jej gonić. Ale dyskomfort że nic nie zrobiłam mnie teraz podgryza.
      • ichi51e Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:22
        Moje tez ma byc czyste ale przebieram ho zeby to osiagnac. Ma dosyc ubran nie musze zylowac
    • milva24 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:08
      Nic bym nie zrobiła. Kobieta nie używała obraźliwych słów, nie biła. Była wyprowadzona z równowagi, ale była szansa, że po drodze ochłonie. Po zwróceniu uwagi mogłoby się to przedłużyć i gorzej skończyć dla dziecka (klapsem). Co najwyżej, gdybym szła w jej stronę zapytałabym czy w czymś pomóc a dziecku powiedziałabym "widzisz? Trzeba słuchać mamy". Jest szansa, że to pomogłoby jej się szybciej uspokoic.
      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:27
        no dziecko w tyłek też kilka razy dostało od niej, wtedy się posikało.
        • milva24 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 15:24
          Tego w pierwszym poście nie napisałaś...
          • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 15:33
            Nawet gdyby nie, wrzeszczenie na dziecko aż się ssika z nerwów nie jest normalne.

            Gratuluje tematu Autorko, myśle ze potrzebny i bardzo trudny. Tak jak przemoc przy przemocy fizycznej jest dla nas oczywista a jeszcze 20 lat temu tak nie było, tak mam nadzieje ze "wyrobimy się" jako społeczeństwo i nauczymy się jak reagować.

            Sama nie wiem co bym zrobiła, mam nadzieje ze miałabym odwagę i siły zareagować ale jak to mówią tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono.
            • milva24 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 15:41
              Normalne nie jest, zgadzam się. Aczkolwiek przy założeniu, że matka dziecka nie bije ani nie wyzywa tylko zawodzi, biadoli i pokrzykuje interwencja jest zbędna bo może zaognić sytuację. Jeśli w grę wchodzi bicie lub obrażanie interwencja by się przydała ale nie mam pojęcia w jaki sposób zareagować, żeby pomóc dziecku a nie sobie.
              • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:05
                Właśnie wiem o czym mówisz i sama bym się obawiają ze interwiencja z zewnątrz może pogorszyć sytuacje tych dzieci. Nie zgadzam się jednak z tym ze jak nie ma przekleństw/wyzwisk to jest ok. Zdarza się u nas widzieć wściekłe sfrustrowane matki wrzeszczące na dzieci o byle gowno, właśnie w stylu zobacz co narobiłas itp itd. Jest mi bardzo żal takich dzieci.
              • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:11
                Np. Proszę nie bić dziecka, w niczym to tu nie pomoże, a jest karalne, chyba nie nie chce pan/ pani kłopotów.
            • ichi51e Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:28
              Roznie bywa. Ja tam w zyciu lania nie spuscilam a dziecko jak bylo zmeczone/wsciekle potrafilo sie w histerii posikac. Wlasnie w okresie 3 lat.
            • ruda_owca Re: Źle mi z tym 20.12.17, 15:30
              herca napisała:

              > mam nadzieje ze "wyrobimy się" jako społeczeństwo i nauczymy się jak rea
              > gować.

              Czyli jak?
          • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:03
            Przypominam sobie żeby odtworzyć to co widziałam,
            jak je odciągnęła z trawnika na chodnik i krzyczała na młodsze za brudne buty, to trzymając dziecko jedną ręką drugą kilka razy walnęła w tyłek stojące dziecko, wtedy mała się zsikała, matka wydarła się "co narobiłaś" , wypotrząsała dzieckiem szarpiąc za ramie i pociągnęła za sobą by szło do domu

            Rozumiem że każdemu się czasem ulewa, że frustracja i przemęczenie może spowodować wybuch, ale czemu tej frustracji na silniejszych od siebie się nie wyładowuje tylko na najsłabszych w rodzinie i bezbronnych? To dzieci obrywają bo mamusia lub tatuś wqu.wiony swoim życiem.
      • nowi-jka Re: Źle mi z tym 05.12.17, 08:44
        dziecko sika ze strachu przed matka bo biegało - koszmar jakis
    • milva24 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:11
      A w ogóle można spróbować zagadywać takie nudzące się dziecko zanim się opaprze ale mam wrażenie że w dzisiejszych czasach zagadywanie cudzych dzieci jest źle widziane więc nie wiem czy bym się odważyła.
      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:26
        to nie wchodziło w grę, przyszłam gdy one już biegały po trawie i kawałek ode nie to było, zwróciłam uwagę bo matka darła się na nie głośno i agresywnie, takie typowe wyładowanie frustracji na słabszym bo może.
        • leyre1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:31
          A czemu w takim razie nie zareagowalas?
    • chocolatemonster Re: Źle mi z tym 04.12.17, 14:32
      Ja tej matki nie usprawiedliwiam, boru broń, jednakże sama często musze się mentalnie złapać za ucho żeby tej mojej zgagi małej nie udusić w sosie koperkowym. To tylko matka. Nie powinna ale są dzieci, które nawet świętego z równowagi wyprowadza i może te akurat dzieci od rana dawały do wiwatu.
    • bcde Re: Źle mi z tym 04.12.17, 15:19
      Normalka. Jak wiadomo, dzieci to własność matki i tylko jej, więc matka może zrobić z dziećmi co chce i nikomu nic do tego.
      Byłaś świadkiem przestępstwa naruszenia nietykalności ciała dziecka, a być może nawet spowodowania lekkiego uszkodzenia ciała, jeśli po klapsach zostały ślady. Na przyszłość, widząc taką sytuację, wezwij policję, a po interwencji policji wyślij do sądu rodzinnego wniosek o wszczęcie postępowania w związku z przemocą ze strony matki wobec dzieci, podając dokładnie miejsce i godzinę interwencji, a jeśli się da, to także nazwiska policjantów. Sąd rodzinny nie może zlekceważyć takiego wniosku i musi wszcząć postępowanie. Z urzędu zwróci się do Policji o notatkę ze zdarzenia oraz wezwie cię w charakterze świadka. Matka będzie miała dobrą nauczkę, jak ją sąd wezwie do wyjaśnień.
      • zawsze-w-drodze Re: Źle mi z tym 04.12.17, 15:39
        „Wezwij policję...” pyszne. Przyjadą. Po godzinie. Albo po dwóch. Jak korki. Ty bedziesz tam stać. Matka i dzieci juz dano pójdą w swoją stronę. Chyba ze siła to posikane dziecko w grudniu będziesz trzymać na dworze (dla jego dobra rzecz jasna). Po czym zreferujesz panu policjantowi, że wddzialas jak biegały, jak sie ubłocily, a matka sie darła. Świadków juz dawno nie bedzie. Dzieciaki na pewno beda zrelaksowane i szczęśliwe i na nich soe to pózniej nie odbije (bo przeciez tylko biciem mozna dzieci dyscyplinować i dręczyć).
        Daruj sobie na przyszłość swoje cenne teoretyczne dywagacje. Szkodzą.
        • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:12
          W drodze, Słusznie poruszasz problem praktycznej strony realizacji takiego zgłoszenia ale wyciągasz z tego niesłuszne wnioski. Idąc twoim tokiem myślenia nie warto reagować w ogole bo policja wolna, prokuratura może umorzyć sprawę, świadkowie mogą nie zeznawać itp.

          A może nagranie telefonem takiej sytuacji byłoby dowodem przy zgłoszeniu? Może wystarczy głośno komentować takie zachowanie matki żeby dać jej sygnał ze to co robi nie jest ok? Często wiele ludzi włączy się w interwencje jak już znajdzie się jeden odważny. Autorka mówi ze inni tez patrzyli z potępieniem. Dawajmy jasny sygnał ze dręczenie psychiczne dzieci nie jest akceptowalne, niech ta pani widzi ze inni widza w niej wariatkę odreagowująca na małych bezbronnych ludziach (bo to prawda).
          • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:20
            Najlepsze by było zmuszenie pani do wizyty u psychologa, żeby się podszkoliła z innego kanalizowania swoich emocji. Bo pani się może publicznie powstrzymac a w domu sobie frustrację odbić podwójnie.
            Więc chyba najlepiej by było nagrać telefonem, ale co dalej? przecież nie znam namiarów na panią zeby zgłosić by jakieś służby interweniowały i jej zaproponowały obowiązkową terapię albo pomogły w ogarnięciu problemów domowych z których frustracja wypływa.. Na Mops raczej nie ma co liczyć.
            • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:35
              No i w ten sposób możemy coś zdziałać - wspólnie główkując nad tym co dalej.

              Tez myśle ze terapia dla tej pani byłaby bardzo wskazana. Może jakby ludzie naokoło pukali się w głowę na jej zachowanie to by sama dostrzegła ze ma problem? Albo lepiej, zamiast pukać się w głowę stanowczo reagować. Grozić policja.
            • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:48
              Zobaczyłaś 5 minut z życia rodziny, na tej podstawie chcesz kogoś kierować na przymusową terapię? Nigdy nie zdarzyło Ci się zachować wobec dzieci, tak, że potem żałowałaś, byłaś na siebie zła? Bezwzględnie przerywa się niezgodne z prawem sytuacje, w pozostałych już muszą interweniować ludzie, którzy znają rodzinę.
              • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:15
                W sprawnie działającym społeczeństwie wystarczy zgłosić podejrzenie przemocy psychicznej odpowiednim organom i oni to zbadają i zadecydują czy matka potrzebuje terapii czy nie.
                U nas zaczyna to działać w przypadku posiniaczonych dzieci - może dziecko lubi łazić po drzewach i stad te siniaki. Może. Ludzie zgłaszają po to żeby to sprawdzić a nie po to żeby od razu wsadzać do więzienia.
                • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:25
                  Podejrzenie przemocy psychicznej przez osobę obserwującą taką scenę (w bicie, które pojawiło się pôźniej niespecjalnie wierzę), jest równie wiarygodne jak zgłaszanie przez obcą osobę problemu alkoholowego w rodzinie, bo się raz widziało pijanego ojca.
                  • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:14
                    Możesz sobie w bicie nie wierzyć. W końcu wg niektórych zwykłe klapsy w tyłek że dzieciak coś zmalował, to nie jest bicie.
                    Niemniej też nie wierzę w jakąkolwiek interwencję ze strony mopsu przy takim incydencie. Dzieci mocno katowane nie są chronione więc każdy myśli co tam taka sfrustrowana matka której sie ulało i dziecko oberwało, każdemu się zdarza. A przemoc psychiczną widać zazwyczaj dopiero po latach, w problemach dorastających i dorosłych dzieci. Przecież ta dziewczyna która frustrację rozładowuje biciem szarpaniem i wrzaskiem od kogoś wzięła nauki że tak można wobec dzieci .. Niegdysiejsze ofiary stają się katami.
        • bcde Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:50
          >„Wezwij policję...” pyszne. Przyjadą. Po godzinie. Albo po dwóch. Jak korki. Ty bedziesz tam stać. Matka i dzieci juz dano pójdą w swoją stronę. Chyba ze siła to posikane dziecko w grudniu będziesz trzymać na dworze (dla jego dobra rzecz jasna). Po czym zreferujesz panu policjantowi, że wddzialas jak biegały, jak sie ubłocily, a matka sie darła. Świadków juz dawno nie bedzie. Dzieciaki na pewno beda zrelaksowane i szczęśliwe i na nich soe to pózniej nie odbije (bo przeciez tylko biciem mozna dzieci dyscyplinować i dręczyć).
          Daruj sobie na przyszłość swoje cenne teoretyczne dywagacje. Szkodzą.

          Odpowiem ci w twoim stylu. Daruj sobie na przyszłość swoje cenne teoretyczne dywagacje. Policja mogłaby przyjechać w 3 minuty, gdyby akurat patrol był w pobliżu.
    • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 15:20
      > Nikt nie zareagował, kilku ludzi patrzyło, ale jakoś nikt nie odważył się podejśc i zwrócić uwagi.

      Ale zwrócić uwagi że co? Myślisz że pani sama nie zauważyła że jest sfrustrowana i się jej ulało?
      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:35
        Właśnie bardzo możliwe ze nie. Serio nie znasz ludzi którzy mieli tak w domu na codzień a nie tylko w wyjątkowej sytuacji?
        • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:55
          No wlaśnie jakoś doświadczenie mi mówi że ci co się wyżywają na rodzinie w domu to przy obcych zupełnei tego nei pokazują. Tak czy inaczej mowa o jednorazowo zaobserwowanym incydencie i wyciąganie z tego wniosku że pani permanentnie gnoi dzieci, między innymi przez wkladanie jej w usta słow których nie powiedziała ("zawsze wszystko") jest gó...anym nadużyciem i prowadzi do złego. Ale pozwala poczuć wyższość moralną.
    • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:00
      A co chciałabyś taką interwencją osiągnąć?Udało ci się wbić w zimowe ciuchy dwójkę dzieci, które wcale nie chciały wychodzić. Doprowadziłas towarzystwo na przystanek, nerwowo zerkasz na zegarek, bo jedziecie do lekarza i nie możesz się spóźnić, a dobrze też, żeby dzieci wyglądały jako tako.
      Wołasz, prosisz, nic. Idziesz przyprowadzić towarzystwo, jesteś na krawędzi, w duchu myślisz, że nie nadajesz się na matkę (a tu okres się spóźnia), młodsza robi siku, masz łzy w oczach, nerwy ci puszczają, a tu jeszcze ktoś podchodzi i wygłasza jakieś mądrości albo grozi policją.
      Interwencją w sprawie przemocy fizycznej można ją przerwać, jeśli rodzic klnie można powiedzieć, żeby tak nie mówił przy dziecku. Ale w takiej sytuacji wszelkie „niech się pani opanuje” nic dobrego nie wniosą.
      Interwencja, która ma uspokoić sumienie, a nie pomóc dziecku to zwykle nienajlepszy pomysł.
      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:11
        A co chciałabyś taką interwencją osiągnąć?

        Refleksję pani, żeby zwracała uwagę co tym dzieciom robi i jak sama zarządza swoimi emocjami i frustracjami. Nie ma tak ważnej rzeczy czy wizyty która by była ważniejsza od niegnojenia dziecka. Jeśli pani ma tak dość, to lepiej je odprowadzić na kilka godzin do przedszkola albo zostawić z ojcem na cały dzień, cokolwiek póki własnych nerwów nie opanuje.

        >Ale w takiej sytuacji wszelkie „niech się pani opanuje” nic dobrego nie wniosą.
        >Interwencja, która ma uspokoić sumienie, a nie pomóc dziecku to zwykle nienajlepszy pomysł.

        Dlatego nie do końca wiedziałam co by można w takim przypadku zrobić żeby polepszyć sytuację tych dzieci i matki też.

        A dziecko się posikało bo pani go szarpała i wrzeszczała. Gdyby się na dzieci nie darła wcześniej to mała by pewnie przybiegła sama mówiąc "mama siku" i by ją spokojnie nawet pod tym bilbordem wysikała gdyby trzeba na już ze zrozumieniem sytuacji przez innych.

        • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:19
          > Refleksję pani, żeby zwracała uwagę co tym dzieciom robi i jak sama zarządza swoimi emocjami i frustracjami.

          Aaaaa hahaha ha wróżę sukces. No nic, próbuj przy najbliższej okazji.

          >Nie ma tak ważnej rzeczy czy wizyty która by była ważniejsza od niegnojenia dziecka

          Gnojenie to jest jednak co innego i może się odbywać cicho i w białych rękawiczkach.
          • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:21
            >> Refleksję pani, żeby zwracała uwagę co tym dzieciom robi i jak sama zarządza swoimi emocjami i frustracjami.
            >Aaaaa hahaha ha wróżę sukces. No nic, próbuj przy najbliższej okazji.

            Ani właśniesmile ... więc co robić?
            • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:30
              Jeśli nie znasz całej sytuacji (może pani tego ranka się dowiedziała że mąż odchodzi do jej przyjaciółki i ona jechała na umówioną wizytę do prawnika) to NIC, CHYBA, ŻE MOŻESZ JEJ POMÓC.
              • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:35
                Widzisz, nadal fakt że mąż ją rzuca nie jest usprawiedliwieniem do tego, że ona szarpie i bije dzieci. Zobacz sama jak masz spaczone myślenie... że ona miała prawo się wyżyć na dzieciach bo mąż ją wkurzył... I to jest chyba istota problemu o który mi chodzi. Że jest na to przyzwolenie. Niech da w pysk mężowi, wydrapie oczy kochance, a dzieci przytuli jako również pokrzywdzone sytuacją. A nie wyżywa się na dzieciach bo się na mężu boi/nie umie/nie ma okazji.
                • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:51
                  Bicie pojawiło się w miarę rozwoju wątku. Jeśli biła dzieci powinnaś zareagować w sprawie bicia, niezależnie od samopoczucia jest to karalne.
              • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:39
                Niestety ale nie mogę się zgodzić. Takie gnojenie jak w opisanej sytuacji, wrzeszczenie na dziecko aż się zsiusia a potem wrzeszczenie za to ze się zsiusialo to taka sama szkoda dla dziecka jak bicie go. Nie można nie reagować bo może akurat mąż panią porzucił tego dnia. Zapytaj ludzi którzy byli gnojeni całe dzieciństwo jakie maja problemy w dorosłym życiu. Marne to społeczeństwo które biernie przygląda się temu jak ktoś wyzywa się na dziecku.
                • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:49
                  Ach i oczywiście wiesz że dziecko jest gnojone cały czas oraz że się zsiusiało tylko dlatego że matka nawrzeszczała (a może ma problem z pęcherzem albo przed wyjściem z domu nie powiedziało że się musi wysikać). I ja jednak widzę różnicę między jednym fatalnym dniem a gnojeniem całe dzieciństwo,tyle,ze w odróżnieniu od ematki nie mam szklanej kuli żeby zobaczyć jak życie w tej rodzinie wygląda na co dzień. Z jednym zastrzeżeniem : autorka WĄTKU SAMA SE DOPISAŁA gnojące słowa typu "zawsze taki jesteś". I gnojone regularnie dziecko raczej ani by nie miało klimatu typu gnieźnieński z rodzeństwem wbrew matce bo by się zwyczajnie biało że dostanie wp.. dół. Jeśli się zesikało faktycznie wyłącznie pod wpływem zachowania matki yo to raczej świadczy o tym, że się przestraszylo bo to nie jest zachowanie do którego jest przyzwyczajony.
                  • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:57
                    Gdyby miało problem z pęcherzem to na wyjście by miało zakładanego pampersa, proste.

                    > Jeśli się zesikało faktycznie wyłącznie pod wpływem zachowania matki yo to raczej świadczy o tym, że się > >przestraszylo bo to nie jest zachowanie do którego jest przyzwyczajony.
                    Bzdura. Właśnie dzieci na które rodzic krzyczy i wymusza zachowania agresją i przemocą mają problemy z sikaniem pod wpływem lęku.
                    • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:14
                      Nie takie to proste, ostatnio był wątek o mamie, która na spokojnie kazała sikać dziecku do kubka w restauracji. Nie nosiło pampersa, choć powinno.
                      Na podstawie jednej sytuacji zdiagnozowałaś u dziecka siusianie pod wpływem lęku.
                      Wysuwasz pod adresem tej kobiety coraz poważniejsze oskarżenia, czy gdybyś zwróciła jej uwagę ona miała możliwość czy ochotę obrony?
                      I jeszcze raz. Co byś osiągnęła? Rozmowy z rodziną, znajomymi, psychologiem często miesiącami nie doprowadzają do refleksji. Szanse, że uwaga obcej osoby coś zmieni są marne. Warto być czujnym, warto interweniować, ale w przemyślany sposób.
                      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:18
                        Szanse ze będąc obojętnym coś zmienisz nie są marne tylko równe zeru. Ja wybieram marne.

                        Odbiór społeczny naszych zachowań ma na nas duży wpływ - matka wrzeszcząca na malutkie dziecko powinna być traktowana w społeczeństwie jak wariatka, jest to dla niej informacja ze ma problem i powinna coś z tym zrobić. Nie ma gwarancji sukcesu ale akceptowanie takich zachowań to gwarancja ze zachowanie się nie zmieni.
                      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:29
                        Zauważ co komentowałam "Jeśli się zesikało faktycznie wyłącznie pod wpływem zachowania matki yo to raczej świadczy o tym, że się przestraszylo bo to nie jest zachowanie do którego jest przyzwyczajony. "
                        To uważam za bzdurę, właśnie znerwicowane dzieci które w domu są wychowywane wrzaskiem mają takie odruchy lękowe. Dziecko w restauracji widać powiedziało o tym, ze potrzebuje siusiu. Tu dziecko nie miało szans, bo matka się agresywnie wydzierała. W słowie napisanym i cytatach (nie pamiętam dokładnie słów) nie widać tej wściekłości jaką w głosie miała, może dlatego wrażenie się rozmywa.


                  • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:57
                    Ok to jakby policzkowala dziecko to tez masz się nie wtrącać bo może akurat matka ma zły dzień? Może ma zły dzień a może dziecko jest regularnie gnojone. Jak zareagujesz w niegroźnym przypadku to szkoda jest żadna - kontrola kuratora nie wykarze nieprawidłowości. Jak nie zareagujesz w przypadku przemocy domowej - No cóż, może niektórzy mogą spać spokojnie z taka świadomością.

                    Popuszczanie moczu to oznaka nerwicy a nie zaskoczenia.
                    • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:20
                      Widząc, że ktoś policzkuje dziecko widzisz, że łamie prawo. Widząc opisaną scenkę, gdzie mama wkurza się na dzieci i jedno robi siusiu tak naprawdę nie wiadomo co widzisz. Czy kochającą się rodzinę w gorszym momencie czy coś innego. Rodzina, szkoła, sąsiedzi wiedzą i mogą więcej
                      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:23
                        No właśnie nie wiesz czyli jeśli zwracasz uwagę to ryzykujesz ze zwróciłaś uwagę niepotrzebnie (nic wielkiego), jeśli nie reagujesz to ryzykujesz ze dajesz przyzwolenie na przemoc.

                        Wiem ze jesteś dobra matka, możesz mi powiedzieć w jakiej sytuacji uzasadnione jest wrzeszczenie i szarpanie trzylatka?
                        • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:45
                          W żadnej, jednak w realnym świecie zdarza się to i dobrym i złym rodzicom. Zdarzało mi się mówić do dziecka „sorry, może nie powinnam krzyczeć, ale ...”
                          • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:00
                            Kiedyś jak matce puściły nerwy to mogła i spoliczkować albo zdzielić kablem, chyba nikt nie zaprzeczy ze tak było. Zwracając sobie uwagę jako społeczeństwo pomagamy sobie nawzajem, trzymamy się jakoś w ryzach. Nie sadze ze zdolność powstrzymania się przed policzkowaniem jest wynikiem ewolucji ludzi jako gatunku, raczej ewolucji społeczeństwa.
                            Zgadzamy się ze wrzeszczenie nie jest dobre - pora się za to zabrać.

                            Lubię to powiedzenie o wychowywaniu dziecka przez cała wioskę, takie jest mądre i tyle ma zastosowań.
                      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:29
                        A jeszcze w temacie ze zwrócenie uwagi może nie odnieść skutku: może nie odniesie - co straciłaś? Piec sekund życia i wkurzone spojrzenie obcej babki. A może akurat przemyśli albo zrobi jej się głupio i następnym razem się pohamuje. Niech szansa będzie 1% - chętnie zwrócę uwagę 100% wkurzonym babom byle dotarło do jednej.

                        W tym wszystkim zapominamy o najważniejszym - dziecko to nie rzecz. Ono zapamięta ze obca osoba ujęła się za nim, ze nie jest obojętne reszcie ludzi, ze mieszkamy w społeczeństwie a nie każdy sobie.
                        Polecam poczytać wspomnienia ofiar przemocy domowej - one były pozostawione same sobie, niewidzialne dla społeczeństwa, nieważne. Nie walczyły o siebie bo przekaz obojętnych ludzi był jasny - tak ma byc, należysz do swojej matki i ona ma racje wrzeszcząc na ciebie. Obrona od obcej osoby może być przełomem dla maltretowanego dziecka.
                        • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:41
                          W tym wszystkim zapominamy o najważniejszym - dziecko to nie rzecz. Ono zapamięta ze obca osoba ujęła się za nim, ze nie jest obojętne reszcie ludzi,

                          o, właśnie. Z tego powodu mi głównie źle.
                          Bo widziałam jak odchodzili, ten starszy dzieciak taki skurczony, żeby mamy bardziej nie zdenerwować, młodsze jako kozioł ofiarny "jedyny winny tej sytuacji". A gdybym zareagowała, lub ktokolwiek, starszy by dostał informację, że te krzyki i szarpanie to nie wszyscy uważają za właściwe, że nie wszyscy popierają rodzica i to , że "dziecku się należało!". "Wina" za sytuację by się rozłożyła tez na rodzica, co dla dziecka by mogło być cenną lekcją antyprzemocową..
                • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:05
                  Społeczeństwo powinno reagować, ale mam wątpliwości co do skuteczności, a nawet obawy co do przeciwskutecznosci takiej interwencji w przypadku obcej osoby. Rodzina, szkoła, sąsiedzi jak najbardziej.
                  • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:10
                    Ja mam podobne obawy ale tez wierze ze po pierwsze wrzeszczenie i szarpanie małych dzieci powinno być oczywista patologia, powinno wiązać się z otwartym potępieniem ze strony postronnych ludzi. Nie reagując dajemy przyzwolenie na dane zachowanie. Jeśli na coś patrzę i nie komentuje to jest to pewnie coś normalnego.
          • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:23
            >Gnojenie to jest jednak co innego i może się odbywać cicho i w białych rękawiczkach.

            może, ale tu się odbywa wrzaskiem i dziecko dostaje komunikat "jesteś wszystkiemu winne, ty nieudane, ty problematyczne, ty takie śmakie nie pyskuj i posłuszny bądź bo oberwiesz"
            • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:28
              Dziecko dostało komunikat "idźcie stamtąd!" "co wyrabiacie!" "chodź tu natychmiast!", "coście narobili, jak ty wyglądasz!", to nie jest to samo. A nawet jeśli potem się dowiedziało że przez nie gdzieś tam nie pojadą to to po prostu jest to jak matka w tym momencie tę sprawę widziała i jak czuła. Gnojenie to jednak co innego. Ile dzieci wychowałaś bez ani jednego puszczonego nerwa?
              • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:37
                Nie, dziecko dostało komunikat "coś narobił, to przez ciebie wszystko jest źle, to przez ciebie matka jest zła, jesteś beznadziejny, twoja wina bo wszystko psujesz"
                • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:39
                  Nie, dziecko dostało komunikat że przez jego zachowanie tu I teraz nie mogą nigdzie jechać, resztę sobie odpisałaś (jesteś beznadziejny i WSZYSTKO psujesz) albo kręcisz.
                  • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:41
                    Mam nadzieję, ze nie masz dzieci.
                  • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:41
                    Sorry ale dziecko zachowywało się jak dziecko.

                    Nie miałaś w szkole koleżanki która dostawała bicie za to ze np nachlapala zupa podczas obiadu? Albo właśnie pobrudziła buty w błocie w deszczowa pogodę? To jest gnojenie.
                  • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:46
                    Wrzeszczałaś na dziecko bo się zsiusialo w trakcie kiedy je szarpałas i się na nie darlas? Bo właśnie przez jej zachowanie - popuszczenie moczu z nerwów - musza teraz iść do domu.
                    • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:52
                      Mnie przede wszystkim nie było przy tej sytuacji ani od rana z tymi ludźmi a po samych postach widać że autorkę ponosi wyobraźnia i dopisuje gnojące teksty których nie było na początku. Dziecko może być nadpobudliwe I pani może fijoła dostawać, bo nie ma żadnego wsparcia, NIE WIESZ TEGO.
                      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:59
                        Tak się składa że ja widziałam tę scenę a nie ty. Dziecko nie było nadpobudliwe, normalnie bawiące się dzieci, wcale nie rozrabiające, tyle że ubrudziły buty, i wqu.wiona mocno matka która się na nich wyładowuje, wydziera i szarpie.
                      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:59
                        Ty tez nie wiesz a jednocześnie wiesz ze to wyobraźnia. Wrzeszczeć na nadpobudliwe dziecko? To jakaś tragedia.

                        Spytaj rodziców co kiedyś mówiło się o reagowaniu na ojca bijącego dzieci, w każdej szkole było dziecko które wiecznie nosiło długie rękawy żeby ukryć siniaki. No ale lepiej się nie mieszać, może jest nadpobudliwe i wpadło na szafkę, prawda?
                      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:07
                        No i nie rozumiem co chcesz osiągnąć przez to negowanie sytuacji - ze autorka zmyśliła wszystko i takie historie nie maja miejsca? Z nie należy reagować bo istnieje szansa ze upomnimy osobę która tego upomnienia nie potrzebuje?

                        Wrzeszczysz na kelnerkę która potknie się i wyleje kawę w drodze do stolika? Uważasz ze istnieje sytuacja gdzie wrzeszczenie i szarpanie dziecka za to ze się zsiusialo jest uzasadnione?
                        • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:30
                          Nie neguję sytuacji tylko nie widzę powodu żeby linczować kobietę której na oczy nie widziałam, ponieważ jakaś dziunia polepsza sobie samopoczucie pisząc o tym na forum, i ewidentnie dopisuje rzeczy które nie miały miejsca (typu gnojenie "zawsze wszystko przez ciebie" - tego nie było w pierwszym poście.)

                          Należy reagować jeśli dobrze rozumiesz sytuację, wiesz co robisz i wiesz że to pomoże, bo inaczej możesz bardziej zaszkodzić. No po prostu należy umieć przewidzieć konsekwencję wlasnych czynów, to tyle. O ile matka sfrustrowana i z fijolem ma z tym chwilowy problem, o tyle zawsze zrownoważona ematka nie powinna mieć z tym problemu żadnego.

                          Nie wiem skąd wzięłaś to, że wrzeszczę na ludzi. Ja po prostu zakladam, że każdemu się może ulać powyżej korka ale to nie znaczy, że zawsze wszystkich permanentnie gnoją, to tyle. I opisane zachowanie dzieci raczej nie świadczy o tym, że są permanentnie gnojone.

                          Kiedyś czytałam historyjkę o tym jak to w metrze siedział facet, jechał z dwojką czy trójką dzieci i dzieci robiły lekki rozpizg a on nie reagował. W końcu autor rodem z ematki zwrocił mu uwagę, że może by się zajął ich wychowaniem bo przeszkadzają innym a on siedzi jak buc. Pan bardzo przeprosil, wyjaśnił, że właśnie wracają ze szpitala w którym umarła tego ranka ich mama i on nie bardzo ma siłę. Panu rodem z ematki zrobiło się potwornie głupio. Zawsze mi to staje przed oczami gdy widzę jak inni sobie polepszają mniemanie o sobie przez jebanie innych rodziców.
                          • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:36
                            No i panu zrobiło się głupio, koniec konsekwencji. Inny pan nie zareagował a po paru latach to dziecko było już wrakiem człowieka winnym w swojej głowie wszystkich win świata. I nikt nigdy się za nim nie ujął bo sąsiedzi tez mieli gdzieś. Serio lepiej nie reagować bo może akurat ktoś im umarł?
                            • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:39
                              > Inny pan nie zareagował a po paru latach to dziecko było już wrakiem człowieka winnym w swojej głowie wszystkich win świata.

                              to dopisywanie sobie tego, że jeden rodzicielski fakap pod wpływem stresującej stytuacji rowna się wieloletniemu gnojeniu dziecka i mówieniu mu że jest wszystkiemu winne to chyba zaraźliwe jest, więc spadam stąd bo jeszcze ja tak zacznę myśleć. Papatki.
                              • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:48
                                Ależ to ty sobie od początku dopisujesz, że matka na pewno w ten dzień nie wiadomo jakie przejścia miała, od porzucenia przez męża po śmierć rodzica, więc to że dzieci szarpała i dała klapsy trzeba udawać, że się tego nie widzi, nie reagować. A jak się opisze sytuację na forum to jest się DZIUNIĄ POLEPSZAJĄCĄ SOBIE SAMOPOCZUCIE.

                                Wiesz, myślę, ze jesteś bardzo podobna do tej matki w swoich zachowaniach i przemoc emocjonalną masz w pakiecie zachowań rodzinnych. Stąd taka agresja do osób które problem opisują i chcą reagować.
                                • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:58
                                  > Ależ to ty sobie od początku dopisujesz, że matka na pewno w ten dzień nie wiadomo jakie przejścia miała, od porzucenia przez męża po śmierć rodzic

                                  Pokaż gdzie napisalam że na pewno. Po raz kolejny wkładasz komuś w usta/klawiaturę coś, czego nei powiedział, żeby wyszło na twoje.
                                  • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:02
                                    nie napisałaś ze napewno a wiec dopuszczasz możliwość ze był to incydent długotrwałej przemocy. Mimo wszystko uważasz ze należy pozostawić dziecko samemu sobie?
                              • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:51
                                Przecież cały czas mówisz ze nie wiemy Wiec się z tobą zgadzam: nie wiemy czyli może jest to jednorazowy incydent a może nie. I stwierdziwszy to uparcie zakładasz ze jednorazowy. Może pomysl przez chwile co jeśli nie? bo już ustąpiłyśmy co się dzieje jak ktoś zwróci niepotrzebnie uwagę - jest tej osobie potem głupio.
                          • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:07
                            "Kiedyś czytałam historyjkę o tym jak to w metrze siedział facet, jechał z dwojką czy trójką dzieci i dzieci robiły lekki rozpizg a on nie reagował. W końcu autor rodem z ematki zwrocił mu uwagę, że może by się zajął ich wychowaniem bo przeszkadzają innym a on siedzi jak buc. Pan bardzo przeprosil, wyjaśnił, że właśnie wracają ze szpitala w którym umarła tego ranka ich mama i on nie bardzo ma siłę. Panu rodem z ematki zrobiło się potwornie głupio. Zawsze mi to staje przed oczami gdy widzę jak inni sobie polepszają mniemanie o sobie przez jebanie innych rodziców."

                            I co za problem po usłyszeniu takiej informacji powiedzieć "bardzo mi przykro, to w takim razie ja pomogę przy dzieciach i zajmę ich czymś" i sprawa załatwiona pozytywnie dla wszystkich.

                            ale wątpię żebyś to zrozumiała, jak normalnym dla ciebie językiem komunikacji jest słownictwo typu "dziunia" i "jebanie".
                            • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:15
                              No właśnie chyba u nas w kraju ludzie ciagle maja problemy z komunikacja. Jak zwracasz uwagę to z oceanem nienawiści i moralna wyższością i satysfakcja poniżenia zarobionej matki, jak odpowiadasz ze uwaga była chybiona to pewnie tez masakrujesz tego zwracającego uwagę, niech żałuje ze głupia mordę otwierał z atakiem. Ehhhhhhhhh
                • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:40
                  Otóż to, i to właśnie jest gnojenie.
      • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:26
        A ja napisze cos, za co zostane zjechana ale trudno. Kompletnie idiotycznym wydaje mi sie porownanie, ze przeciez szefa czy kolezanki z pracy nie walniemy ani sie nie wydrzemy a na dzieko tak i to ma swiadczyc, ze osoba nie szanuje dzieci. Porownanie jest, moim zdaniem, kompletnie chybione. Zaden dorosly nie bedzie sie zachowywal jak rozszalaly dwulatek, a jesli np szef rzuci sie z wrzaskiem na podloge wyjac i tupiac nogami to mozemy peknac ze smiechu, wezwac pogotowie lub wzruszyc ramionami i oddalic sie z miejsca zdarzeniawink nigdy tez nie zdarzylo mi sie zeby poczestowana jogurcikiem kolezanka rabnela nim z cala sila o sciane, ani by ciagnela mnie za noge podczas waznej konferencji, szlochajac i smarkajac. I tak dalej. Zachowanie dwulatka mozna byloby raczej przyrownac do doroslej osoby, chorej psychicznie, za ktora w dodatku jestesmy odpowiedzialni, z ktora mamy wiez emocjonalna. Tylko takie osoby zwykle sa na lekachwink
        Zeby nie bylo nieporozumien - NIE NALEZY DZIECI BIC ANI NA NIE WRZESZCZEC. Jednak nawal pracy, brak pomocy, zmeczenie plus zachowanie dziecka, moze doprowadzic, ze rodzic wybuchnie, krzyknie albo i strzeli w tylek. Poza sytuacjami, gdzie jednoznacznie widac, ze rodzic to prymitywna patologia, taki rodzic wymaga raczej wsparcia i porady niz potepienia. Ktos tu kiedys bardzo fajnie o radach dla rodzicow pisal. Turzyca?
        • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:40
          >taki rodzic wymaga raczej wsparcia i porady niz potepienia.

          w jaki sposób proponujesz pomoc tej pani z tej sytuacji przez przypadkowego świadka? ja wiem doskonale, że ratunek dla jej dzieci, to jest właśnie pomoc dla niej, bo to zaprocentuje najlepiej. Ale jest to nieznajoma osoba z ulicy którą widzisz aktualnie w fazie wzburzenia i wybuchu złości, więc jak byś nie podeszła do niej to zapewne albo zareaguje większą agresją albo obrazą.
          • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:49
            Nie wiem. Sadze, ze przypadkowy i raczej niekompetentny i nie znajacy sytuacji swiadek niezbyt moze pomoc. Zatem w sytuacji, kiedy pani jest trzezwa, nie wyzywa i nie bije, ja bym chyba po prostu nie reagowala. Jej napiecie jest wszak w jakiejs mierze spowodowane tym, ze jest caly czas oceniana. Ktos np bedzie oburzony, ze matka, MATKA przyprowadzila dzieci w ubloconym ubraniu. Co to za matka! Anie kazdy ma kompetencje by wlasciwie stwierdzic, ktora krytyka jest sluszna, ktora idiotyczna. Jako potencjalny swiadek, niejako uprzedzajac, staram sie nie oceniac, jesli cos nie jest jednoznacznie zle a ja widze tylko wycinek cudzej rzeczywistosci.
            • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:01
              A to w takiej interpretacji - nie lepiej się wyżyć na tym dorosłym który krytykuje ubłocone ubrania a wyżywać się na własnych dzieciach by dobrze w cudzych oczach wypaść?
              • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:07
                W sensie, ze osoba wykrzyczy sie na Ciebie zamiast na dzieci? Nie wiem czy to tak dziala, mozewink
                • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:16
                  A, zle zrozumialam. Napisalam wszak, ze matka mozenie umiec rozroznic, ktore zachowania sa krytykowane slusznie, ktore nie i moze raczej miec ogromne poczucie winy, ze co z noej za matka, dzieci brudne chodza.
                  • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:19
                    No tak, ale to nadal kwestia pracy terapeutycznej, żeby mieć wywalone na poczucie winy "bo co ludzie powiedzą" aq zauważac nadrzędne potrzeby dzieci i wychowywanie ich bez przemocy.
                    • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:47
                      No ale to nie lezy w mozliwosciach postronnego swiadka. Co mozesz zrobic jako osoba postronna to nie dorzucac swojego kamyczka do tego oceniania. Innego pomyslu nie mam.
                • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:17
                  Nie smile w sensie, że jeśli dajesz przyklad "Ktos np bedzie oburzony, ze matka, MATKA przyprowadzila dzieci w ubloconym ubraniu. Co to za matka!" - to matka jako dorosła osoba może opieprzyć dorosłą która zwraca uwagę na to co jej nie szkodzi (chyba że matka dziecko w ubłoconych butach stawia na białym dywanie tego ktosia) , bo co komu szkodzi że dziecko ma buty ubłocone, niech spojrzy na swoje czy zawsze ma czyste. to, że matka podlega/boi się ocenie innych nie usprawiedliwia niwelowania sobie tego strachu szarpaniem dzieci i wrzasku za to że pobiegały po łące..
          • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:33
            > w jaki sposób proponujesz pomoc tej pani z tej sytuacji przez przypadkowego świadka?

            w żaden, chyba, że widzisz że dziecko może lada chwila polecieć na ulicę czy znaleźć się w innym niebezpieczeństwie, dlatego nie ma sensu do pani podchodzić żeby ją pouczać, bo to to już na pewno nie pomoże nikomu z wyjątkiem ciebie.
            • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:38
              Sama opisujesz jakie to nieprzyjemne i ryzykowne zwracać uwagę wrzeszczącej wkurzonej babie i jednocześnie zakładasz ze autorka miałaby z tego przyjemność - yyyy?
              • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:41
                Miałaby przyjemność płynącą z poczucia moralnej wyższości.
                • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:44
                  Yyy teraz to ty sobie wyobrażasz. A gdyby nawet miała, dlaczego cię to boli?
                  Jest szansa ze zareaguje w przypadku gnojonego dziecka albo w niepotrzebnej sytuacji, które konsekwencje są gorsze?
        • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:44
          Trochę się zgadzam, taka matka napewno potrzebuje pomocy psychologicznej w zakresie radzenia sobie z własna frustracja, zapewne tez nie ma lekkiego życia i nie jest szczęśliwa. Nie oznacza to jednak ze nie należy chronić jej dzieci. One nie są niczemu winne.
          • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:53
            Niekoniecznie z frustracja. Jest taki poziom frustracji, ze flegmatyczny aniol sobie z nia nie poradziwink
            Bardziej widzialabym np warsztaty dla rodzicow w przedszkolu, z mykami jak sobie poradzic w roznych trudnych sytuacjach i jakie dobre rady, uwagi i cieple spojrzenia bliznich ignorowac.
            • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:01
              No i to tez jest dobry pomysł. Ogólnie budowanie świadomości społecznej w jakikolwiek sposob jest dobre, również przez zwracanie sobie uwagi.
              • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:30
                Jednak nie wydaje mi sie zeby zwracanie uwagi przez osobe obca, w chwili wzburzenia i emocji przynosilo dobre skutki. Oczywiscie caly czas w sytuacji, kiedy nic takiego sie nie dzieje.
                A a propos oderwanych od rzeczywistosci sytuacji - raz w zyciu dostalam lanie. Bylam wychuchana i nieco niesforna. I kiedys moja matka byla po stresujacym dniu w pracy, w domu wizytujaca tesciowa, czepiajaca sie wszystkiego a glownie rozpieszczania dzieci, bylo pozno a ja nie dawalam sie zapedzic do spania. Glucha na prosby i zaklinania, biegalam, spiewalam i "za chwile". Matka bliska placzu bo miala robote na wieczor, babcia chodzaca na nia i nadajaca, ze tak nie moze byc, powinna cos ze mna zrobic, w ogole tego dziecka nie wychowuje, patrzyc sie nie mozna jak ja rzadze w domu. I matka pekla i strzelila mnie paskiem w tylek. Chybila i dostalam przez udo az mi zostal slad. Matka przerazona, czerwona, ze lzami w oczach a ja doskonale pamietam, ze zabolalo, owszem ale raczej sytuacje uznalam za komiczna a mamy mi bylo zal. I ze powinnam byla odpuscic bo wlasnie ( z pomoca babci) udalo mi sie kogos doprowadzic poza skraj wytrzymalosci. Fakt, nie mialam lat 3 a pewnie z 7 i byl to jednorazowy incydent. Niemniej dla obserwatora, ktory zobaczylby tylko ten incydent byloby to jednoznacznie straszne.
                Takze ( nie tylko dlatego, oczywiscie) staram sie nie wyciagac wnioskow z minuty czyjegos zycia, ktora widze.
                • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:42
                  No i załóżmy ze ktoś postronny wyciągnąłby zle wnioski i zwrócił twojej mamie uwagę - czy to byłaby tragedia? Tragedia jest obojętność w odwrotnej sytuacji, kiedy dziecko naprawdę jest gnojone a ludzie naokoło zakładają ze może akurat matka ma zły dzień.
                  • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:48
                    > No i załóżmy ze ktoś postronny wyciągnąłby zle wnioski i zwrócił twojej mamie uwagę - czy to byłaby tragedia?

                    ale zwrocił uwagę że co? Że uczyniła niesłusznie? Przecież ona o tym wiedziała. Więc, tak, tylko byś się jej dołożyla do frustracji więc pogorszylabyś sytuację która właśnie z frustracji wynikla a nie pomoglabyś W NICZYM. A już zwlaszcza jeśli mamę czekała praca wymagająca myślenia, to wtedy dziunia zwracająca uwagę my ją jeszcze bardziej wku...la i raczej nie pomogła w skupieniu nad robotą.
                    • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:55
                      A o i tu tez racja. Mialam o tym samym napisac ale komorka mnie zniechecila bo ciagle musze poprawiac literowkiwink
                  • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:50
                    A nie byloby ale tu akurat calkiem slusznie zwrocilby by regularna przemoc fizyczna nastapila. Chodzi mi o to, ze wiekszosc by zalozyla, ze problem jest dlugofalowy. I nie chodzi mi o wniosek by nie reagowac na przemoc tylko by nie wyciagac daleko idacych wnioskow z watlych przeslanek.
                    • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:54
                      Zgadzam się ze nie należy zakładać ze problem jest długofalowy ale jeszcze raz: postronna osoba założyłaby ze problem jest długofalowy i? Zostałabys odebrana mamie? Co by się stało?

                      Teraz ktoś inny obserwuje jednorazowy incydent który rzeczywiście jest częścią problemu długofalowego i nie reaguje. Jakie są tego konsekwencje. Jaka płynie z tego wiadomość dla dziecka? Ze matka ma racje bo inni to widza i nie reagują.
                      • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:57
                        Powinien reagowac a) ktos kto zna rodzine i wie jak jest i
                        b) ktos widzi, ze dziecko jest bite. Wyje trzylatek w sklepie a matka go oklada.
                        Ale nie - wyje trzylatek ile fabryka dala a matka w rozpaczy i bezsilnosci i stresie (wszyscy patrza) raz strzelila reka w kombinezon. Wtedy bym nie reagowala.
                        • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:12
                          To już jest stara kampania ale widać ciagle potrzebna, szczególnie minor która uważa ze dziecko po prostu dostało informacje o tym do czego doprowadziło jego zsikanie się (na przyszłość będzie pamiętać i się nie zsika)
                          youtu.be/DB1nrLmXl7U
                          • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:24
                            Dokładnie....
                        • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:23
                          Ale tu nie wył trzylatek a matka w rozpaczy.
                          Dzieci się bawiły i śmiały, nie szalały, nie przeszkadzały. Ale pobrudziły buty i nie słuchały. Matka wściekła, wrzaski. Szarpie najmłodsze. Dziecko zaczyna płakać. Matka wytyka że brudne, wrzeszczy na nie i daje kilka klapsów w tyłek. Dziecko sika po nogach. Matkę telepie, wrzask "coś narobiła!" . Ciągnie wkurzona za rękę do domu. Kurtyna.
                          • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:40
                            Ten spór chyba ma pokazywać tego trzylatka za powiedzmy kolejne trzy lata takiego "wychowywania" uncertain
                          • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:02
                            Zastraszone dzieci nie pozwalają sobie na takie szaleństwa, stoją karnie przy nodze mamy, błoto omijają szerokim łukiem i na hasło przyjdź tu, reagują jak robociki. Matka nic nie musi mówić, samo spojrzenie z wizją konsekwencji, ku uciesze przechodniów, powoduje paraliż i akceptowane zachowania, takie kulturalne dziecko.
                            • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:09
                              Chyba wszystkie się zgodziliśmy ze wrzeszczenie na trzylatka nigdy nie jest procesem wychowawczym, osoba postronna nie ma być detektywem ani kuratorem tylko może wyrazić swoj sprzeciw przeciwko nieobyczajnemu zachowaniu a jeśli się da to powiadomić odpowiednie służby i wystarczy. Nie musi badać sytuacji i wydawać wyroku, zwrócenie uwagi w zupełności wystarcza. Jest to wysiłek ok 30-sekundowy.
                              • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:25
                                W czerwcu 2017 roku ktoś widział, Pani Herco, że Pani dziecko wskakiwało w kałuże, a Pani wbrew jego woli, wyrażonej głośnym płaczem, wciągnęła je do tramwaju numer 45. W ocenie osoby nas informującej Pani zachowanie nosiło znamiona przemocy, dziecko wnoszone do tramwaju, zdaniem osoby zawiadamiającej uderzyło głowa w kasownik.
                                Myślę, że pewnie połowa z nas ma w rodzinie/sąsiedztwie dziecko, któremu warto jakoś pomoc z tysiąca powodów. Tylko dużo trudniej powiedzieć, że jest beznadziejnym rodzicem bratu czy szwagierce niż „obcej babie”
                                • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:30
                                  Masz racje tylko nie widzę jaki z tego wyciągasz wniosek? Chyba ze to po prostu stwierdzenie faktu.
                            • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:27
                              mamadu.pl/117107,matka-bije-szarpie-i-rzuca-na-podloge-swoje-4-letnie-dziecko-dlaczego-nikt-nie-reaguje

                              Myślisz, że to dziecko nie doświadczało przemocy, i oberwało od niej za stanie karnie przy nodze mamy?

                              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,3859190.html
                              • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:36
                                uwaga.tvn.pl/skondaliczne-zachowanie-przedszkolanki,207966,n.html

                                albo to. Przemoc to tylko wtedy gdy ktoś inny szarpie nasze dziecko? Bo my osobiście to możemy?

                                • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:36
                                  boleslawiec.eu/przemoc/index.php/pelnomocnik-ds-uzaleznien/9-przemoc/29-przemoc-wobec-dziecka

                                  ciekawa strona..
                                  • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:48
                                    To wszystko prawda, ale musi za tym stać coś więcej niż jednorazowe zdarzenie, bo wtedy 9/10 dzieci wychowywaloby się poza rodzinami. Przecież stałe robi się z tego zarzut Skandynawom czy Niemcom.
                                    Prawie każdy z nas ma w otoczeniu dziecko, któremu można pomoc, ale zacznijmy od bliższego otoczenia, choć to trudniejsze.
                                    • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 20:24
                                      Ale nie chodzi tu o natychmiastowe odbieranie dzieci rodzinom tylko o reakcje, zwrócenie uwagi. Tylko tyle, zamiast odwracać wzrok i mieć nadzieje że to jednorazowa akcja.
                                      • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 20:41
                                        Przejmiesz się jakimikolwiek uwagami obcej osoby, którą pierwszy raz w życiu widzisz na oczy” nie masz pojęcia kim jest, czy jest normalna, poczytalna czy ma takie hobby, że jako bezdzietna wytyka błędy matkom?
                                        Taka osoba może mieć 1000% racji lub mieć one intencje
                                        • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 22:30
                                          presja społeczna może być pożyteczna wink
                                          • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 22:35
                                            Chodzi mi o to żeby szarpanie małego dziecka bo nerwy puściły to był wstyd, łączył się z negatywnymi komentarzami jak np parkowanie na chodniku tak ze blokuje się przejscie albo wydzieranie się na kasjerkę przez jakiegoś furiata.

                                            Np sporo ematek uważa za słuszne wybić szybę w aucie z zamkniętym psem w upał kiedy właściciel nie pojawia się przez dłuższy czas. A przecież jest szansa ze to jednorazowy incydent, nie wiadomo kiedy właściciel by wrócił (może za to jeszcze jedno 5 min i tragedia by się nie stala)
                              • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:43
                                Gdyby było sterroryzowane i karnie stało przy nodze mamy, przeszłabyś obok niego obojętnie, bo to takie słodkie, grzeczne, niepowodujące u przechodniów dyskomfortu dziecko. Bicie jest karalne, nawet jednorazowe. Koniec, kropka.
        • asia_i_p Re: Źle mi z tym 04.12.17, 20:17
          No ja już tu kiedyś pisałam - żeby sobie wyobraziły, że szef co pięć minut zmienia zdanie, każąc co innego pisać w raporcie, a na koniec drze wszystko w strzępy, a za pięć minut wrzeszczy "Chcę mój raport, gdzie mój raport". Wychodzisz od niego z gabinetu, wkurzona mówisz koleżance, że chyba rzucisz to w diabły, a ona patrzy na ciebie z potępieniem i mówi, że przecież sama chciałaś i co z ciebie za człowiek.

          Ja bym zabiła - siebie albo jego - a nie nakrzyczała czy potrząsnęła.
          • iskierka3 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 07:25
            No otoz. Natomiast widze w sieci i w realu, ze to porownanie robi furore.
        • turzyca Re: Źle mi z tym 05.12.17, 07:31
          Turzyca jest zdania, że jeśli wymagany od dorosłych pewnych zachowań, to musimy umożliwić im systemowo nabycie ich. To powinno być np. na WDŻ (a antykoncepcja i homo na sexed) czyli jeszcze w szkole, żeby wszyscy mieli kontakt z wiedzą, to powinny być warsztaty w żłóbkach i przedszkolach (co zrobić jak trzylatek kładzie się na podłodze i wyje), to powinna być część pracy z rodziną, gdy pojawia się Niebieska Karta, to powinna być część wyroku dla sprawców przemocy domowej.
          ALE jednocześnie uważam, że nie tylko mamy prawo ale wręcz obowiązek wymagać od rodziców pewnego poziomu umiejętności wychowawczych. Bo dzieci są bezbronne i łatwo je skrzywdzić. I naszym obowiązkiem jest tych najsłabszych chronić.

          I owszem wbrew wewnętrznym oporom zagaduję i dzieci i rodziców w przestrzeni publicznej. Bo może ta moja uwaga zakiełkuje? Gadam do nudzących się dzieciaków, nie ochrzaniając, że broją, tylko ze współczuciem, że nudno i podpowiadając rozrywki. Mimo że najchętniej opieprzyłabym rodzica, że taki durny, że nie zabrał niczego do zabawy, z dzieckiem nie gada, a ono wariuje i mi przeszkadza.
    • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 16:56
      Z doświadczenia ci powiem, że działa spokojne zwracanie uwagi. Nie krzyki, nie groźby, nie święte oburzenie połączone z wywracaniem uwagi, ale spokojne, głośne słowa w rodzaju np. "proszę panią, dzieci się boją, proszę niech pani nie krzyczy, a może pani w czymś pomóc?". Na przykład.
      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:01
        O, to dobry kierunek.
      • ga-ti Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:18
        "proszę panią, dzieci się boją, proszę niech pani nie krzyczy, a może pani w czymś pomóc?".

        'cholera jasna, jeszcze mi się jakaś baba wtrąca w wychowanie, paniusia jedna, sobie idzie z uśmiechem i wygłasza swoje mądrości, niechby tak przyszła na jeden dzień z tą moją dwójką posiedziała, ciekawe jakby sobie dała radę (można przyjąć, że sytuacja finansowa pani nienajlepsza, inaczej nie wlokłaby się z dziećmi komunikacją miejską), pomóc, pomóc, dobre sobie, niby kurcze jak? wróci do domu przebrać małą, zawiezie nas do lekarza (czy gdzie tam), poczeka ze starszym, żeby nie musiała taszczyć dwójki do domu, no jak ona może mi pomóc? ech, się wtrącają mądrale jedne'
        • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:21
          Pomyślałam tam przez chwilę, czy pani nie zaproponować że jej za opiekunkę do dzieci czasem porobię, ale kto wie czy by mnie za wariatkę nie uznaławink
          • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:29
            Bez przesady. Masz zwrócić uwagę, a nie się zaprzyjaźniać.
          • ga-ti Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:30
            A wiesz, że to by było najrozsądniejsze. Popilnowałabyś starszaka, a pani by sobie do domu skoczyła przebrać młodsze. To by jakoś tam odciążyło matkę w danej chwili. Tylko kto by w naszych czasach zostawił dziecko obcej kobiecie? wink
        • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:29
          No ale to jest dowód na co? Wyłącznie na to co się pojawiło w twojej głowie. Równie dobrze ja mogę teraz wpisać tutaj całkiem inny niesprawdzalny scenariusz typu "a wtedy przylatuje statek kosmiczny i porywa panią" i co? Będzie to dowód na istnienie kosmitów?
          W większości przypadków nieagresywne, spokojne i sensowne zwracanie się do innych działa. Może to być również ważne dla krzywdzonego, poniżanego dziecka - ktoś zauważa, ktoś staje w obronie, "świat" nie jest obojętny.

          Oczywiście możemy teraz mnożyć scenariusze dla usprawiedliwiania własnej bezczynności i odwracania głowy, jak ktoś lubi, czemu nie. Nie zamierzam tu nikogo nawracać.
          • ga-ti Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:36
            "No ale to jest dowód na co?"
            Na nic, możliwa rekcja wkurzonej matki na zwrócenie jej uwagi. I raczej bardziej prawdopodobna niż najazd kosmitów.
            Ingerując musimy być przygotowani na różne scenariusze, co nie znaczy, że nie należy reagować.
            • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:41
              Tych reakcji może być sporo, to człowiek, nie robot, nie da się przewidzieć w 100% jak się zachowa. Dlatego dla mnie mnożenie teraz różnych scenariuszy to strata czasu, biorę pod uwagę najbardziej przewidywalny scenariusz, a zazwyczaj bywa on taki, że osoba się uspokaja.
      • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 07:22
        „Trzeba było mi pomóc je upilnować jak biegały, a nie teraz wyskakiwać.”
    • zlababa35 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:26
      Współczuję i tym dzieciom (tak po ematkowemu), ale i tej kobiecie też, bo albo nie radzi sobie z emocjami i nie potrafi zapanować nad własnymi dziećmi, albo też miała ze swoimi maluchami paskudny dzień i jej się ulało. Zapewne nie widziałaś tego, jak prosiła i zakazywała tego latania wokół słupów po błocku.
      Są dzieci od urodzenia nadaktywne, z motorem w pupie, które zadręczyłyby i wykończyłyby najświętszego - nie usprawiedliwiając reakcji matki.
    • ga-ti Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:27
      Od 13 lat jestem matką i powiem tak, dzieci najbardziej się brudzą gdy nam najbardziej zależy, żeby były czyste, sikają w majtki właśnie wtedy, gdy nie ma jak ich przebrać, zasypiają, gdy właśnie trzeba wyjść, szaleją do późna, gdy rano trzeba wcześnie wstać, chorują w weekend gdy przychodnie nieczynne, są głodne, spragnione gdy akurat nie masz przy sobie picia, jedzenia ani sklepu w pobliżu, i można by tak w kółko. A matka to tylko człowiek, który oprócz spijania miodu bycia rodzicem, ma też swoje życie, swoje problemy, zmartwienia, własne końce świata, z którymi musi sobie radzić. A do tego wszystkiego jest ciągle na świeczniku, kontrolowana przez wszystkich wokół, a to rodzice, teściowie, a to sąsiedzi, koleżanki, ludzie w sklepie, w kolejce na poczcie, na przystanku, w kościele, w szkole/przedszkolu... wszędzie musi być idealna.
      I nie, nie bronię bicia, wyzywania, szarpania dzieckiem, nie, ale najłatwiej oceniać patrząc z boku na jakiś wycinek sytuacji.
      • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:32
        Szarpałas swoim dzieckiem?
        • ga-ti Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:12
          Wiesz co, nie dam sobie ręki uciąć, że nie i nigdy. Nie chwalę się i nie usprawiedliwiam.
          • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:17
            W sumie kto dałby radę. Ale powiedzmy ze jesteś wkurzona i ktoś zwraca uwagę (bezzasadnie) - każesz spadac na drzewo i tyle. A następnym razem trochę łatwiej powstrzymać nerwy bo wiemy ze jesteśmy widziani przez osoby postronne.
      • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:35
        ga-ti napisała:

        > Od 13 lat jestem matką i powiem tak,

        A ja powiem tak. W tym problem. Po prostu część z was się z tą kobietą utożsamia. Kobieta, matka, dwoje dzieci, dzieci denerwują, nerwy puszczają - rany, to mogłabym być ja.
        Każdy się denerwuje, każdy może stracić cierpliwość, każdego może ponieść i nie ma nic w tym złego, jak nas poniesie, że ktoś nam życzliwie zwróci uwagę "hola, zatrzymaj się". Bo w publicznym krzyczeniu na dzieci granice zostały przekroczone. Problem w tym, że jesteśmy wychowani z nastawieniem, że zwracanie uwagi, nie może wypływać z życzliwości, z chęci pomocy. Ono może wypływać WYŁĄCZNIE z oceniania. A to rodzi bunt. Przykre, bo tu wcale nie chodzi o ocenianie.
        • zlababa35 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:39
          Ale najczęściej wynika z oceniania i postawy pt. "współczuję twoim dziecią".
          Ocenia mamunia, teściówka, sąsiadeczka, nauczycielka w szkole. Nikt tak nie umie zrobić gnoju jak kobieta kobiecie.
          • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:48
            Ktoś musi przerwać zaklęty krąg. Dlaczego nie ja, dlaczego przerzucać to na innych. To inni oceniają, więc ja też muszę tak odbierać świat? Idąc tą drogą wpadniemy w inercję. Nic nie da się zrobić, więc nawet nie będę próbować. Upraszczając - porównajmy to do czujników w samochodzie, zaczynają się świecić, bo coś nie działa. Świecą po to zareagować odpowiednio wcześniej aby samochód dalej sprawnie działał, a nie po to by stwierdzić "ten samochód jest do d..y, już coś szwankuje". Trzeba zwyczajnie przestawić myślenie.
        • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:43
          No bo zwracanie uwagi na coś co matka wie (a przecież wie że wrzeszczy) płynie wyłącznie z oceniania i chęci pouczania. Co innego jeśli się ma do powiedzenia coś, czego matka ewidentnie nie wie a mogłoby jej pomóc lub zaoferować drugą parę rąk.
        • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:43
          Bo w 90 proc z oceniania wyplywa. Nie, nigdy nie szarpalam dziecka, wrzasnac wrzasnelam owszem. Nie widze niczego potwornego w tym, ze ktos czasem wrzasnie. Oczywiscie jest to wywrzaskiwanie polaczone z wyzywaniem tylko odezwanie sie glosem podniesionym. Nie sadze tez by zrobilo na mnie jakiekolwiek wrazenie, ze dziecko wlazlo w bloto. Ale jako szczesliwa odbiorczyni wielu dobrych rad wiem gdzie zwykle mozna je schowac. Moje najstarsze mialo zdolnosc ogniskowania na sobie uwagi otoczenia i lubilo publicznosc. I zawsze kiedy lezalo wyjac na ziemi a ja stalam nad nim, czekajac az mu przejdzie ( co nastepowalo najszybciej jesli sie w zaden sposob nie reagowalo), zawsze znajdowala sie jakas samarytanka wybawicielka, nadciagajaca z odsiecza i slowy "oj bo pani cie zabierze" lub innymi rownie bystrymi, znakomicie wydluzajac przedstawienie. Takze co do rad osob postronnych zachowuje duzy sceptycyzmwink
          • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:44
            NIE jest to wywrzaskiwanie, rzecz jasna, mialo byc.
            • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:48
              Tak samo myśląc rodzice dzieci ćwiczących wyczynowo mogliby protestować przeciwko zgłaszaniu przez osoby postronne siniaków na ciele dziecka - bo skąd wiesz ze ono akurat jest bite, może jest niezdarne.
              • minor.revisions Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:50
                a miałaś keidyś do czynienia ze sprawdzaniem/obdukcją dotyczącą źrodła siniaków u dziecka czy tak sobie brzdąkasz?
                • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:19
                  A ty miałaś? Czyli lepiej nie zgłaszać bo może uczciwi rodzice będą mieli nieprzyjemności? Tak uważasz?
                  • minor.revisions Re: Źle mi z tym 05.12.17, 15:07
                    Miałam i wiem że bredzisz.
          • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:49
            iskierka3 napisała:

            > Bo w 90 proc z oceniania wyplywa.

            I co z tego? Niech sobie oceniają. To ja kreuję świat, w którym żyję.
            • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:01
              Napisalas, ze dziwisz sie ze ludzie odbieraja uwagi jako ocenianie. Tak odbieraja bo tak zwykle jest.
              • nenia1 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:18
                Nie tyle się dziwię, co uważasz, że to, jakby tu rzec, niemądre podejście. Dlatego, że w ten sposób zamykam sobie drogę do tzw. "informacji zwrotnej". Jeśli założę, że każda uwaga jest wyłącznie ocenianiem mnie wypływającym z tego, że inny chce się poczuć lepiej, to zamykam się całkowicie na możliwość zmiany własnego zachowania. Jeżeli jestem otwarta na informacje zwrotne, to dość łatwo odróżnię czepianie się dla czepiania, od rzeczywistej, pomocnej informacji. Nie jestem wyjątkiem, w związku z czym nie jestem ideałem. Ludzie czasem z boku widzą lepiej niż ja sama. To właśnie jest cenne źródło informacji. Jeżeli jestem niepewna siebie, to wszystko będę odbierać jako atak i negatywne ocenianie, które ma mnie skrzywdzić. To trochę paranoiczne i na dłuższą metę zamyka jakikolwiek rozwój.
                Mało tego, doprowadza do bierności. "Nic nie zrobię, bo nie będę taka sama jak inni i nie będę oceniać, a niech sobie pokrzyczy na dzieci i poszarpie, każdy się denerwuje".
                • pade Re: Źle mi z tym 04.12.17, 20:09
                  Mam ochotę przekopiować ten post do wątku o córce "histeryczce".
                • iskierka3 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 20:49
                  Uwazam, ze Twoja wypowiedz nijak sie ma do mojej. Zadalas pytanie dlaczego ludzie zazwyczaj nie widza zyczliwosci tylko ocenianie za zwracaniem uwagi. No wiec w zdecydowanej wiekszosci przypadkow nie ma tam zyczliwosci tylko ocenianie. Dlatego na haslo "zwrocenie uwagi", mysla "niezyczliwe ocenianie".
                  Ja staram sie nie tyle nie oceniac, co nie wyciagac daleko idacych wnioskow z fragmentarycznych sytuacji. Nie dlatego zeby "nie byc jak wszyscy inni" tylko oceniam na podstawie tego co wiem a nie co sobie dospiewam. Reaguje kiedy uznam to za uzasadnione.
                  • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 09:37
                    Po pierwsze nie ma chyba statystyk, ile takich wypowiedzi to pełne wyższości ocenianie a ile życzliwe zwrócenie uwagi. Opierasz się na wewnętrznych przekonaniach, że tak jest "w zdecydowanej większości przypadków", a nie na obiektywnie zbadanych faktach. Po drugie - nie ma sensu tkwić w zero-jedynkowym nastawieniu i przez jego pryzmat oceniać świat, fakt oszczędza to dylematów i energii, ale zamyka na inne obszary. To jakby każdego biednego traktować jak oszusta. Bo przecież są oszuści podszywający się za biedaków. Problem w tym, że z takim nastawieniem nigdy nie pomożesz biednym. Trzeba zachować czujność, ale nie zakładać czegoś z góry i upierać się przy tym.
                • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 07:31
                  To wszystko warto robić, ale niekoniecznie w przypadku osoby, którą się widzi pierwszy raz w życiu. Jak widzisz na ulicy grube dziecko z lizakiem też informujesz matkę, że wyrządza dziecku krzywdę?
                  • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 15:54
                    Przykład nieporównywalny, więc i komentować sensu nie ma.
                • minor.revisions Re: Źle mi z tym 05.12.17, 15:12
                  Nie, nie jest tak. Każda osoba na miejscu tej matki będąc pouczaną przez schludną dziunię poczuje się zaatakowana I z automatu przejdzie w tryb obrony, który wyklucza przyjęcie informacji zwrotnej. Tak po prostu jest I nie ma znaczenia że siedząc sobie przed kompem robisz sobie że jest inaczej.
                  • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 15:54
                    A jak dziunia nie będzie schludna? Po co wprowadzasz w rozmowę język agresji? Wydaje ci się, że twoje argumenty stają się od tego ostre? Jeszcze tupnij nóżką, że tak jest i koniec. Otóż nie jest, wydaje ci się tylko, ludzie przy właściwym podejściu do nich są mądrzejsi niż ci się wydaje.
                    • minor.revisions Re: Źle mi z tym 05.12.17, 16:47
                      Ależ ja się nie zamierzam o to kłócić, po prostu tak jest, tak reaguje nasz mózg czy ci się to podoba czy nie. Oczywiście że _przy właściwym podejściu_ reakcja jest inna, rzecz w tym, że pouczanie kogoś czy zwracanie mu uwagi to nie jest właściwe podejście, to znaczy oczywiście w zależność od tego, co się tym podejściem zechce uzyskać, bo jeśli chodzi tylko o moralną wyższość oraz pretekst do wątku, to właściwe (pani na bank się wkurzy i przyjmie postawę defensywną, co tylko utwierdzi ematkę w przekonaniu że to niebezpieczna furiatka i ematka miała co do niej od początku rację), tyle, że to raczej tym dzieciom nie pomoże smile
                      • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 17:49
                        minor.revisions napisała:

                        > Ależ ja się nie zamierzam o to kłócić, po prostu tak jest, tak reaguje nasz móz
                        > g czy ci się to podoba czy nie.

                        Poważnie? Jakieś badania naukowe to potwierdzają? Mnie się wydaje, że to raczej jakieś dziwne stereotypy mogą powodować taką reakcją, ale że mózg tak działa sam z siebie...

                        > rzecz w tym, że pouczanie kogoś czy zwracanie mu uwagi to nie jest
                        > właściwe podejście

                        jest właściwym gdy komuś dzieje się krzywda, w tym wypadku dzieciom.

                        > bo jeśli chodzi tylko o moralną wyższość

                        to są właśnie te stereotypy dzięki którym rzekomo "mózg tak reaguje". Z takim przeświadczeniem mózg jakby nie ma wyjścia. Ale to jest tylko przeświadczenie, nie rzeczywistość.

                        > a co do niej od początku rację), tyle, że to raczej tym dzieciom nie pomoże smile

                        Brak reakcji otoczenie nie pomoże z pewnością. A to właśnie zalecasz.
                        • minor.revisions Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:00
                          Zalecam brak nieprzemyślanej reakcji która ma na celu zrobienie SOBIE dobrze. Jest masa innych reakcji, choćby zacząć robić głupie miny do młodszego dziecka żeby się zaczęło gapić i przestało latać i matka się mogla zająć starszym.
                          • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:16
                            minor.revisions napisała:

                            > Zalecam brak nieprzemyślanej reakcji która ma na celu zrobienie SOBIE dobrze.

                            A to w takim razie mówimy o dwóch różnych rzeczach, bo ja mówię o przemyślanej reakcji mającej na celu przerwanie niewłaściwego zachowania wobec dziecka i dania do zrozumienia, że że to jest coś, co nie jest powinno być akceptowalne w naszej rzeczywistości.
                            • minor.revisions Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:22
                              No mowa była o zwracaniu uwagi co przecież jest bez sensu bo matka sama doskonale wie że ma problem i nie potrzebuje obcej dziuni żeby jej to jeszcze dodatkowo uświadamiała.
                              • minor.revisions Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:23
                                To jest mneij więcej tak sensowne jak mówienie osobie która przytyła że przytyła. Z troski o jej zdrowie, oczywiście. suspicious
                              • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:30
                                Jeśli wie, to niech z tą wiedzą coś wyciśnie zamiast krzyczeć i szarpać dzieci publicznie. Może w dzielnicy dziuń takie zachowanie wydają się naturalne, ale mnie uczono, że słabszych się nie poniża, a na przemoc wobec innych reaguje.
                                • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:36
                                  Co za różnica czy publicznie czy w domowym zaciszu? Problem w tym, że wielu osobom łatwiej jest zwrócić uwagę obcej osobie niż kuzynce czy sąsiadce z którą relacja nie kończy się po przejechaniu autobusu.
                                  • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:38
                                    Ale co to ma do rzeczy, że istnieją jacyś ludzie, którym trudniej zwrócić uwagę kuzynce?
                            • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:24
                              Nie wiem jaki masz charakter, ale na moją mądrość osoba „doradzająca” mi w momencie, kiedy puściły mi nerwy, raczej nie powinna liczyć.
                              Trudno mi sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji, bo to nie moje klimaty, ale zwiększony „pomocą” poziom stresu nie sprawiłby, że bym ochłonęła. Raczej wysyczalabym, żebyś zajęła się swoim sprawami albo się rozpłakała (żeby tak się zachować, czyli szarpać na ulicy z dziećmi, musiałabym być w naprawdę fatalnym stanie), może jedno i drugie na raz.
                              Mało która matka jest chyba z siebie dumna, w takiej chwili i myśli, że robi dobrze, nawet jeśli ktoś jej tego nie powie.
                              • nenia1 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 18:37
                                Ale tu nie chodzi o to, czy matka jest dumna czy nie, ale o to, że zachowuje się wobec dzieci niewłaściwie, a dzieci nie mają żadnej szansy na obronę. Zdajesz się nie widzieć, że ignorowanie takich zachowań może powodować, że będą się powtarzać. Skoro nikt nie reaguje widać nic się nie dzieje. Dodatkowo dzieci doskonale zdają sobie sprawę, że matka "miesza je z błotem" publicznie, ludzie to widzą, ale nie reagują, czyli nie ma co liczyć na jakąś pomoc z zewnątrz, skoro krzyki i szarpanie jest tolerowane przez otoczenie.
                                Doczytaj również o reakcjach ludzi na spokojne, życzliwe komunikaty, w większości przypadków zmniejszają agresję, a w najgorszym przypadku przekierują ją z dzieci na ciebie.
          • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:56
            W 99,9 % nie robią na mnie wrażenia czekoladowe lody na ubraniach. Niestety zabrałam na lody córkę, pomiędzy ślubem, a weselem, w sukience „ślubnej”, miała zrobić sobie „śliniaczek” z serwetki nie zrobiła. Para leciała mi uszami, byłam wściekła nią, na siebie, producenta lodów i wszechświat. Nie chciałabym, żeby ktoś w takiej chwili definiował mnie jako matkęwink
        • herca Re: Źle mi z tym 04.12.17, 17:45
          Nenia 10/10
        • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:02
          Dokładnie Nenia.
          Nie każdy umie pomoc przyjąć, ani pomyśleć, że ktoś chce pomóc bo widzi że jest źle.

          (nie mówię o wrzeszczącym dziecku i zmęczonej ale spokojnej matce która czeka aż skończy scenę histerii, bo wtedy się uśmiecham do matki i idę dalej by nie dawać histerii pożywki widzem.
          ale o wkurzonej matce która z nerwów wrzaskiem i szarpaniem wyżywa się na małym dziecku - to jest przekroczona granica)
          Część osób tu od razu obrona i negowanie jakiejkolwiek reakcji otoczenia, bo bronią siebie i swoich zachowań i boją się o siebie. Widzę że matka wrzeszczy i szarpie, ale mam nie reagować "bo matka może się poczuć oceniana" .. Przecież tak się właśnie akceptuje wszelką przemoc..
      • berdebul Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:07
        Dzieciak się posikal ze strachu, lub bólu. uncertain Jestes pewna, że chodzi o bycie idealną matką?
      • lati7 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 11:33
        ga-ti
        > Od 13 lat jestem matką i powiem tak, dzieci najbardziej się brudzą gdy nam najbardziej zależy, żeby były czyste, sikają w majtki właśnie wtedy, gdy nie ma jak ich przebrać, zasypiają, gdy właśnie trzeba wyjść, szaleją do późna, gdy rano trzeba wcześnie wstać, chorują w weekend gdy przychodnie nieczynne, są głodne, spragnione gdy akurat nie masz przy sobie picia, jedzenia ani sklepu w pobliżu, i można by tak w kółko. A matka to tylko człowiek, który oprócz spijania miodu bycia rodzicem, ma też swoje życie, swoje problemy, zmartwienia, własne końce świata, z którymi musi sobie radzić. A do tego wszystkiego jest ciągle na świeczniku, kontrolowana przez wszystkich wokół, a to rodzice, teściowie, a to sąsiedzi, koleżanki, ludzie w sklepie, w kolejce na poczcie, na przystanku, w kościele, w szkole/przedszkolu... wszędzie musi być idealna.
        I nie, nie bronię bicia, wyzywania, szarpania dzieckiem, nie, ale najłatwiej oceniać patrząc z boku na jakiś wycinek sytuacji.<

        Amen. Ja mam już mocno dorosłe dzieci i przeszłam te wszystkie etapy... "Uwielbiam" takie paniusie , które nie mają pojęcia o wychowywaniu dzieci. Idzie sobie chodnikiem taka "oaza spokoju" , a jedyne co ma przy sobie to śliczną torebusię ... Ciekawe dlaczego o klapsach wspomniałaś dopiero po fakcie, przypuszczam , że jest to nagięcie całej tej historii . Widać, że nie ma pojęcia jakie sytuacje spotykają matki na co dzień.
        Nie pochwalam złości ani agresji wobec dzieci. lecz zdarza się że dzieciaki potrafią "umarłego z grobu podnieść" ;D
        Oaza spokoju z premedytację wykorzystuje chwilową niemoc matki. Gdyby im pozwoliła na wszystko , wybierając sie np. do przychodni, restauracji, na urodziny, na występ w przedszkolu i przyprowadziła ubabrane, zasikane , to wtedy taka jak ty będzie mówiła .. o fuj ! Jaka brudaska ta matka, nie dba o dzieci , usmarowane przyprowadziła ... Ton matki ma wskazywać na to co jej się nie podoba, inaczej dzieci nie będą wiedziały co jest normą i jak maja się zachowywać w przyszłości.
    • ichi51e Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:20
      Akurat ja wiem co bym zrobila poniewaz zawsze mam w torbie zapasowe ubrania z racji posiadania malego brudasa. Zaproponowalabym pani spodnie i majtki. Jedna pare dresow moge odzalowac.
      • olikol Re: Źle mi z tym 04.12.17, 18:30
        Ale butów zapasowych pewnie nie nosiszsmile
        • ichi51e Re: Źle mi z tym 05.12.17, 07:17
          Roznie bywa A w lecie bym miala big_grin i powiem z doswiadczenia jak szybko przebierze to buty powinny jeszcze byc suche. Zwlaszcza jak mowa ze w rajstopkach
    • berdebul Re: Źle mi z tym 04.12.17, 19:05
      Nagrywam. Następnie idę za ta kobietą i mam adres. Wzywam służby.
      Jeżeli bije dzieci reaguje, nagrywam, idę i zdobywam adres.
      Mam niska tolerancje na ludzi, ktorzy zdecydowanie nie powinni mieć dzieci.
      • kruella83 Re: Źle mi z tym 04.12.17, 22:16
        Nie można dawać klapsów to wiem , ale krzyknąć ? A co by policja miała niby zrobić? Zmieniły się przepisy bo nie w temacie chyba jestem
        • berdebul Re: Źle mi z tym 04.12.17, 23:01
          Moja sąsiadka miała „uroczy” zwyczaj wyzywania dzieci od k...ew, sz...t i nieudaczników. Zarówno policja, jak i opieka społeczna były żywo zainteresowane.
          Doczytaj post, ta pani nie poprzestała na wrzaskach, ale zbiła dziecko, ktore sie posikało(!!!). Jeżeli nie uważasz tego za złe traktowanie, to nie wiem co nim jest. uncertain
          • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 07:12
            Jeśli byłoby bicie, to pojawiłoby się w pierwszym wpisie. Trudno mi uwierzyć, że osobę obserwującą poruszyła awantura, a nie klapsy. Kaliber spraw „widziałam jak matka bije dziecko i nie zareagowałam”, a „widziałam jak matka wścieka się na dziecko i nie zareagowałam” jest jednak zupełnie inny.
            • olikol Re: Źle mi z tym 05.12.17, 11:11
              Widzę, że jak ktoś napisze że był molestowany bo jakiś oblech siłą go trzymał i całował w usta, to ty skupisz się na tym, czy te pocałunki były z języczkiem czy nie. Bo jak nie, to nie molestowanie.

              Tak trudno sobie wyobrazić scenę, gdzie wkurzona matka idzie do dziecka, wyprowadza na chodnik z łąki szarpiąc za rękę, a gdy już stojąc widzi że dziecko pobrudzone to nim potrząsa wrzeszcząc, ładuje klapsy w tyłek, a widząc że się zlało wrzeszczy znowu i ciągnie za rękę do domu?
              Sądząc z niektórych wypowiedzi mocno broniących nieingerowania w tę sytuację jest to standardowe zachowanie niektórych ematek, w którym nic a nic złego się dziecku nie dzieje, biedna jest tylko matka którą te dzieci sprowokowały..
              Smutne. Bo widać w ilu domach przemoc i głownie agresywne formy komunikacji są na porządku dziennym.
              • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 12:03
                Jeślibyś napisała na wstępie, że widziałaś jak matka bije dziecko i nie zareagowałaś, to byłoby jasne, że zachowałaś się nieprzyzwoicie, a w dodatku złamałaś prawo.
                Teraz piszesz, że w domach ludzi, którzy zareagowaliby na scenkę w wersji bez bicia dokładnie tak jak Ty, jest przemoc i agresywne formy komunikacji.
                • olikol Re: Źle mi z tym 05.12.17, 12:13
                  Manipulantka jesteś. Nie odwracaj kota ogonem.
                  Matka dziecko szarpała i wydzierała się nad nim. Te klapsy w tyłek nie były gorsze od jej szarpania i wrzasku, to jeden z elementów całości jej zachowania wobec dziecka a trwały trzy sekundy w przeciwieństwie do wrzasku i szarpania. Ale ty nadal potrzebujesz dowodu, że wymuszony pocałunek był na pewno z penetracją językiem bo inaczej to nie wymuszenie. Ludzie widzący scenę mogli być zaskoczeni sytuacją która szybko się rozwinęła. Na forum zaś część osób w pełni świadomie i mając czas na przemyślenie popiera matkę i broni jej zachowania.... PORAŻKA.
                  • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 12:31
                    Nikt nie mówi, że matka zrobiła dobrze. Tylko od mówienia, dorosłej, obcej osobie, że robi źle, o ile nie łamie prawa, nie są przypadkowe osoby.

    • labianka Re: Źle mi z tym 05.12.17, 09:50
      "Nikt nie zareagował, kilku ludzi patrzyło, ale jakoś nikt nie odważył się podejśc i zwrócić uwagi.

      Jak wy byście się zachowały. Co byście zrobiły albo powiedziały? Czy w ogóle?"

      Oczywiście gdyby mnie sytuacja zaskoczyła, nie wiem, czy bym potrafiła zareagować, ale na chłodno zauważam, że o ile podejść by należało, o tyle "zwracanie uwagi" rzeczywiście nic nie da. Sensowniej byłoby odwrócić uwagę tej kobiety od dzieci w chwili jej szaleństwa np. tak: podchodzę, sprawnym ciosem powalam na ziemię, zakładam jakiegoś nelsona i gdy leży tak sobie na błotnistym podłożu ledwo unosząc twarz nad jakąś kałużą mówię coś w stylu: a ładnie to tak wrzeszczeć i bić bezbronne dzieci ? A jakby ciebie tak kobieto tu i teraz jakieś auto ochlapało błotem od stóp do głów, to co walniesz ze złości głową w mur czy skopiesz to auto tak, że mu bebechy blaszane na wierzch wylezą? wink No ale pewnie w realu bym się na to nie odważyła, więc w celu odwrócenia uwagi można by było użyć rzadko używanego w pl zwrotu How can I help you? - co już wcześniej dziewczyny zaproponowały smile
      • mozambique Re: Źle mi z tym 05.12.17, 11:24
        tez mysle ze nie ma co zaogniac sytuacji robiąc krytyczne uwagi albo karcąc panią albo grożąc jej , na bank złość w niej wzrośnie i później roznie moze byc ( u mnie by wzrosła)
        ale takie pytanie " moze ja pani jakoś pomogę- mogę przytrzymac jedno dziecko a pani drugie az autobus przyjedzie" lub cos w tym stylu
    • bombalska Re: Źle mi z tym 05.12.17, 14:59
      Mysle, ze w takiej sytuacji warto wkroczyc pomiedzy matke i dzieci i najpierw uspokoic matke, powiedziec, ze sie ja rozumie, zbagatelizowac problem, przywolac dzieci do porzadku i powiedziec, co zrobily zle, a potem zaoferowac pomoc - zaprowadzic ich do domu, niech sie przebiora. Nie wiem, to sie chyba nazywa zarzadzanie konfliktem. Psycholog by musial sie wypowiedziec.
      Tak poza tym, to moze to byla jakas samotna matka, wykonczona wieloma rzeczami i moze faktycznie potrzebujaca wsparcia MOPSu?
      • mamma_2012 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 15:28
        Tylko mediator do zarządzania konfliktem musi być zaproszony i zaakceptowany przez strony, a nie wyskakiwać zza wiaty przystanku.
        Próbuję wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji, i słysząc propozycję odprowadzenia do domu złapałabym dzieci pod pachę i uciekała, patrząc czy przypadkiem „miła pani” nie postanowiła iść za nami.
        Biorąc pod uwagę jakie postawy wobec dobrych rad teściowych, rodziny, sąsiadów prezentują forumki to chyba raczej niewiele osób zareagowaloby pozytywnie.
    • rosapulchra-0 Re: Źle mi z tym 05.12.17, 15:58
      Oczywiście, że bym babie zwróciła uwagę. Kiedyś jadąc samochodem, zobaczyłam jak młoda kobieta krzyczy i bije w tyłek dwulatka. Zatrzymałam się, nagrałam ją i zadzwoniłam po policję, a potem ją o tym poinformowałam. Panowie pojawili się błyskawicznie i z panią sobie porozmawiali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka