Wiedziałam, że jak moja córka pójdzie do żłobka, to będzie ciągle chora, ale nie przyszło mi do głowy, że ja też

Od początku października z kilkudniowymi przerwami mam w kółko katar. Okresami też kaszel. Łykam pseudoefedrynę, jakieś gripexy, też oczywiście z przerwami, wkraplam jakieś krople do nosa, sól morską, przed kilka dni pod koniec października nawet dostałam antybiotyk. A potem genialna internistka powiedziała mi, że to już niemożliwe, żeby to ciągle była infekcja i że mam iść do alergologa i pulmonologa. Kurde, odróżniam alergię od infekcji, to JEST infekcja. Kolejne infekcje, przynoszone przez moje maleństwo ze żłobka.
Co mam z tym robić, ratujcie, nos mi w końcu odpadnie!