09.10.04, 21:29
Czy któraś z Was była kiedykolwiek w Swingersklub? Jakoś nigdy wcześniej o
tym nie myśleliśmy, ale teraz czasem z mężem o tym rozmawiamy i ... sami nie
wiemy...Zdrady nie tolerujemy...a zabawa w swingersclub...czy to zdrada?
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: Klub :) 09.10.04, 23:45
      zdrada jest wtedy gdy jedno robic cos wbrew drugiemu - oszukuje, oklamuje,
      sypia z kims, wiedzac, ze sprawi przykrosc partnerosi. swingersi nie traktuja
      swoich zabaw jako zdrady.
      mimo, ze w wiekszosci tych klubow panuja zelazne zasady - nikt nikogo do
      niczego nie zmusza - nie zdecydowalabym sie na taka zabawe. zakladajac, ze
      oboje mamy taka potrzebe - wolalabym poszukac kogos na wlasna reke. jakos nie
      kojarza mi sie te kluby z przystojnymi facetami i zgrabnymi laseczkami tylko z
      brzuchatymi panami i obwislym cycem...
    • mama_ewa25 Re: Klub :) 12.10.04, 10:12
      A o co chodzi w takim klubie?
      • melka_x Re: Klub :) 12.10.04, 10:20
        Seks w dowolnych konfiguracjach, ale zawsze za zgodą partnera. Może być tylko z
        partnerem + oglądactwo innych, może być z innymi, mogą być tylko pewne elementy
        (np. bez pełnego stosunku).

        W list. Elle jest artykuł trochę obok tematu, dlaczego większość osób, która
        zdecydowała się na trójkąt nie chce tego powtarzać, jeśli myślisz o seksie z
        kimś spoza związku warto przeczytać.
    • 197575a Re: Klub :) 12.10.04, 10:24
      Na terenie Śląska działa taki klub, ale trochę mnie to śmieszy, bo po rozmowie
      z chłopakiem , który to organizuje (telefonicznej), doszłam do wniosku, że jest
      to jeszcze bardziej enigmatyczne niż historia istnienia tajemnej poczty w "49
      idzie pod młotek" Pynchona i ubawiona całą rozmową opowiedziałam ją mężowi. To
      miał być nasz wakacyjny plan - ale niestety niespełniony do dziś . Ludzie , na
      których trafiłam byli po prostu niepoważni.
      Konkluzja po moich doświadczeniach: W Polsce niczego nie da się załatwić w
      prosty niekrępujący sposób, bo zawsze okazuje się ,że chodzi o coś zupełnie
      innego. Byliśmy rozczarowani.
      Nie uważam żeby to była zdrada.
      Ja jestem raczej voyerem , lubię podglądać i sytuacja, w której nikt mnie do
      niczego nie zmusza, mogłaby być dla mnie interesująca.Pozdrawiam Ada
    • mamadwojga Może nie na temat. 12.10.04, 10:26

      Mi takie spotkania nie odpowiadają pod kilkoma względami. Po pierwsze sex to
      dla mnie zawsze TYLKO dwie osoby. Po drugie jest to sprzeczne z moimi poglądami
      moralnymi (choć nie potępiam osób które się tak zabawiają), które mam dość
      sztywne w stosunku o siebie. A po trzecie w dobie AIDS nie ryzykowałabym nawet
      przy użyciu prezerwatyw.

      mamatatam napisała:
      ...Zdrady nie tolerujemy...a zabawa w swingersclub...czy to zdrada?
      > Co myślicie?

      Dla mnie to jest zdrada.
    • le_lutki Re: Klub :) 12.10.04, 10:36
      We Francji, glownie w duzych miastach a najbardziej w Paryzu, te kluby zrobily
      furore. I trzon (niemaly) z tego, co sie slyszy - stanowi stala klientela.
      Uczeszczajacy do tych klubow sami przyznaja, ze staja sie od tego rodzaju seksu
      uzaleznieni. Zdarza sie, ze zony pod naciskiem meza probuja tej zabawy i
      odrzuca je raz a dobrze, ale zdarza sie rowniez nierzadko, ze wizyta w takim
      lokalu jest np prezentem urodzinowym meza dla zony (czy odwrotnie).
      Uwazam, ze instytucje tego typu nie maja powodu nieistniec, podobnie jak domy
      publiczne. Jesli ktos lubi tego typu seks, to przynajmniej wie, gdzie sie udac
      i sa tam pewne reguly, ktorych nalezy przestrzegac typu wlasnie niezmuszanie
      nikogo do niczego.
      Czy sama bym skorzystala? Watpie, ale to dlatego, ze ten rodzaj seksu zostaje u
      mnie w sferze fantazmow smile Bardzo obawiam sie tego (glownie z mojej strony!)
      jak bym sie czula nastepnego dnia w swietle poranka, ze tak powiem, nawet gdyby
      wieczor sam w sobie wypadl rewelacyjnie smile
      No i chyba bym musiala zapomniec o wlasnej naturze aby pozwolic innym kobietom
      na figlowanie z moim mezem. Mojego meza zas widok innych nagich facetow raczej
      odrzuca...
      Co zas do mojego meza, to on - co mi kilkakrotnie powiedzial - zanim sie ozenil
      i ustatkowal sprobowal wszystkiego, na co ewentualnie mialby ochote w zyciu
      erotycznym, tak aby go pozniej nie kusilo "z ciekawosci". Zadowolony jest ze
      swoich doswiadczen na tym polu (niepomiernie wiekszych od moich) i twierdzi, ze
      to mu wystarczy, bo juz wie jak to jest. Oby...
      Pozdrawiam
      • le_lutki zdrada 12.10.04, 10:43
        Co do kwestii zdrady... hm, otoz tu wlasnie robi mi sie "slisko".
        Niby nie ma zdrady przy zgodzie obojga malzonkow (bo niby kto tu kogos
        zdradza?)
        Niby nie zdrada, ale mysle, ze znow 'w swietle dziennym' i np przy jakiejsc
        wiekszej sprzeczce malzenskiej ten argument moglby wyplynac i jeszcze zostac
        przetworzony smile
        No i moze sie przeciez okazac, ze jakas pani mojemu mezowi bardziej przypadnie
        do gustu w trakcie stosunku istwierdzi, ze z nia mu sie lepiej... Zawsze jest
        takie ryzyko.
        Wiekszos uzytkownikow stwierdza jednoglosnie, ze tego typu rozrywka dobra jest
        dla par bardzo stabilnych, solidnych i jasno okreslajacych reguly. Dla par
        podatnych na darcie szat, problemy, zazdrosc jest niewskazana.

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka