zosia_1
17.05.18, 09:33
miałam taką nieprzyjemną sytuację, pojechałam ponad miesiąc temu na zakupy ubraniowe do Nadarzyna, a tam w bramie na dzień dobry skasowali mnie na 20 zł za wstęp. Po czym na zakupach ubraniowych dowiedziałam się, że bilet wstępu to był i dotyczył wejścia na imprezę Ptak EXPO w innym budynku, o czym nie powiadomili mnie przy poborze opłaty mimo mojego zdziwienia a stali z kasą zaraz w bramie , że ne było możliwości ich ominięcia, jak jechało się do innego budynku. Kwota duża, nieduża 20 zł -ale moja, poszłam do Ptak Expo z prośbą o zwrot kasy, bo nie byłam nich a w innej hali na zakupach ubraniowych i mam stamtąd paragony i proszę o zwrot kasy. pani miła, że teraz to ma taki natłok i nie ma mi jak zwrócić, prosi o email ze skanem paragonem , opisem sprawy i zaraz kasę zwrócę, dopytuję czy na pewno wystarczą skany? oczywiście pani potwierdza. wysłałam skan, opis sytuacji i czekam 1,5 m-ca już, napisałam już kilka emaili i trafia mnie szlag, ze firma ogromna , a swoich pieniędzy , wyłudzonych nie można odzyskać. Irytuje mnie to, bo myślą sobie, że pewnie tam narzekaja , że o głupie 20 zł robię tyle dymu (nieraz słyszałam takie uwagi dot. innych , którzy chcieli odzyskać swoją kasę np. w sklepie) ALE to moje pieniądze, skoro mnie ma stać tak szastać na lewo i prawo 20 zł, to taką ogromna firmę chyba bardziej.
Napisałam, że jak nie dostanę kasy to zgłaszam na policję wyłudzenie i do Rzecznika Praw Konsumenta, ale chyba na policji też mnie oleją ze względu na kwotę. A mi chodzi, o zasadę to raz ale i kasę, w końcu ciężko na nią pracuję i gdybym tak codziennie miała 20 zł oddawać komuś to 600 zł znika z portfela to prawie połowa najniższej pensji.
Co Wy byście robiły w tej sytuacji?