Dodaj do ulubionych

Ratunku 3 koty :)

04.09.18, 00:13
Wątek o kocich chorobach (Ratunku kot) zainspirował mnie do napisania tutaj. Jesteśmy z córką w czymś w rodzaju kociej ciąży tzn w trakcie procesu adopcji 2 koteczek z fundacji walczącej z kocią bezdomnością. Dopiero jutro, po rozmowie telefonicznej i wypełnieniu długaśnej ankiety jedziemy zobaczyć tzn poznać " nasze" nowe 2 kicie. Planowałam małe kocięta ale staram się w końcu zrządzeniem losu o starsze i większe choć nadal młode ok 4 -5 miesięczne zwierzaki.
I teraz problem, który ostatnie dwa dni nie daje mi spokoju. Strasznie boję się, że nie polubią się z moją ukochaną 9 letnią kotką. Ona jest kocim ideałem i źródłem szczęścia i codziennych zachwytów, niespodzianek, radości, pocieszaczem naszym rodzinnym. Bardzo boimy się, że właśnie rujnujemy jej poukładany świat i fundujemy tonę stresu zapraszając do domu 2 nowe koty. Rodzeństwo. Im też nie
będzie łatwo ale liczymy, że z uwagi na stosunkowo młody wiek zaadaptują się do zmiany domu szybciej. Choć i tak nie będzie im łatwo ( ani nam opiekunom) bo jeszcze będą musiały dodatkowo zaakceptować obecność 2 trudnych starszych psów i nauczyć się szanować ich granice i zasady. Chciałabym prosić Was o rady co mogę z dziećmi zrobić by ułatwić całej piątce zwierząt dogadanie się i poprawne, jeśli nie serdeczne stosunki. Rujnujemy wieloletni świetnie funkcjonujący dom i porządek, spokojną, poukładaną rodzinę ludzi i zwierząt i chcemy by jak najłatwiej i najłagodniej przebiegał proces budowania nowego układu. Jest to nieodwracalna decyzja bo nigdy nie oddajemy zwierząt nawet jak z domu zrobi się piekło. Kota nasza jedynaczka jest przeuroczą bezproblemową istotą, z biegiem lat coraz bardziej do nas przywiązaną ( z wzajemnością) i okazującą najwyższe zaufanie i brzuszek do głaskania na nasz widok. Boję się, że robimy jej świństwo bo jest terytorialna i nie cierpi np widoku innego kota za oknem. Rzuca się na szybę i wścieka aż rolety, karnisze odpadają.
Na pewno w fundacji kociej coś nam poradzą ale chcę mieć jak najwięcej info jak ułatwić powiększenie ludzko- kocio- psiego stada
Obserwuj wątek
    • tairo Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 00:41
      Poczytaj sobie o socjalizacji z izolacją, to daje największe szanse na pomyślne wprowadzenie nowych kotów do stada.
      W skrócie: zaczynasz od zamknięcia nowych w jednym pomieszczeniu i powoli, pod kontrolą, zapoznawanie z rezydentami w małych dawkach. Wydaje się okrutne, że biedne nowe kotki mają siedzieć zamknięte, ale to naprawdę działa, minimalizując stres zarówno dla nowych, jak i dla rezydentów.

      Oprócz tego Feliway Friends do kontaktu, najlepiej kilka dni przed przywiezieniem nowych.
      • igge Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 07:08
        Dzięki. Tak zrobię. Poza tym chcę karmić kotę w ich obecności smakołykami bo ona żarłok straszny i kocha jeść.
        Chyba to niedobry pomysł zabrać ją w transporterze na pierwszą wizytę u nowych? Wczorajszego weterynarza zniosła świetnie z wyjątkiem podróży autem.
        • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 09:51
          Nie ma powodu żeby ją wrzucać na cudze terytorium, to nic nie da w kontekście socjalizacji kotów. Zrób tak jak pisała tairo. To dobrze ze bierzesz dwie, najwięcej będą się bawić ze sobą. Jeden kociak mógłby nękać dorosłego propozycjami zabaw.

          --
          Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
          przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
        • tairo Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 19:55
          Nie zabieraj, to ją tylko zestresuje.
          Możesz nowym zawieźć kocyk albo ręcznik, na którym leżała, żeby poznały jej zapach, i po odwiedzinach przywieźć do domu coś z ich zapachem.
    • chyba.ze Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 20:43
      Z ol.x nie możesz zabrać tak po prostu kocich biedaków? Pełno tam ogłaszających się właścicieli z kociakami czekającymi na dom. No ale wtedy nie będziesz w "kociej ciąży" z fundacją i nie będzie czym błyszczeć w towarzystwie?
      • aankaa Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 23:05
        ... w trakcie procesu adopcji 2 koteczek z fundacji walczącej z kocią bezdomnością...

        ...nie będzie czym błyszczeć w towarzystwie?

        eh, grunt to czytać ze zrozumieniem


        --
        jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
      • igge Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 23:12
        Właśnie na olx trafiłam na pierwsze z brzegu ogłoszenie i okazało się że fundacja. Trochę się przestraszyłam wymagań ale w sumie są sensowne. A dzisiejsza wizyta u nich to już zakochałam się w kotkach i generalnie szkoda, że nie da się zabrać wszystkich, które tam spotkałam bo były niesamowite i widać, że dobrze im tam mimo tłoku. Bawiły się witały, lizały, tuliły, domagały głasków, chodziły po mnie, "całowały" i wpychały się do torebki. Takich cudów w relacjach psio- kocich to wręcz nigdy nie widziałam. Ta Ciocia to musi kochać zwierzaki i było tam kilka niesprawnych, bez oczu, łapki etc.
        Liczymy każdą złotówkę i nie zamierzałam wspierać tej akurat fundacji bo od lat wspieramy Hej Koniku zajmujące się hipoterapią dla dzieci ale zamierzam parę groszy odłożyć też dla tych wszystkich wyglądających na szczęśliwe razem i bardzo odważnych, przymilnych kotełów. Ta kocia ciocia zmienia świat na lepszy.

        Ajeśli chodzi o błyszczenie w towarzystwie to nie wiem o co Ci chodzi. Czy jest teraz moda na kocie adopcje? Akurat z fundacji?
        Mnie było wszystko jedno od kogo biorę i ile kotów tzn nigdy w życiu nie miałam aż trzech ale widzę, że są ludzie co mają wręcz więcej a ich dom jakoś funkcjonuje i rośnie serce, że komuś się chce tym zwierzakom pomagać
        • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 05.09.18, 09:24
          No właśnie - tłok, dlatego garną się do każdego człowieka w zasięgu próbując uzyskać choć trochę czułości od niego, bo na co dzień konkurencja o człowieka jest zbyt duża.

          Koty są terytorialne, sam tłok to dla nich stres. Tylko adopcja pozwala je uratować od tego i zapewnić im bardziej odpowiadające kotom warunki. Chwała kociej cioci ale koty u niej nie mogą zostawać na wieki, muszą trafiać do nowych domów żeby mogła ratować kolejne koty.

          --
          Przecież autorka napisała wyraźnie, że to kot podjął decyzję o wyjściu. Ona tylko zostawiła otwarte okno. Nie wiem czego tu się czepiać autorki. /sniyg/
      • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 05.09.18, 09:21
        chyba.ze napisała:

        > Z ol.x nie możesz zabrać tak po prostu kocich biedaków? Pełno tam ogłaszających
        > się właścicieli z kociakami czekającymi na dom.

        Jak koty mają właścicieli, to znaczy że mają dom. W fundacji są koty bezdomne i takie należy ratować.
        --
        Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
    • agusiah Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 22:03
      Izolacja na początku koniecznie, tak jak dziewczyn6 napisały. I oswajaj z zapachami na przemian - głaszcz raz małe, raz starsza, zmieniaj kocyki. Nie pocieszę, bo dwa razy wprowadzałam małego kota do kociego rezydenta i raz to się skończyło katastrofa, a raz pełnym sukcesem. Zależy od kotów. Szczerze, teraz bym nie ryzykowała wprowadzenia nowego kota, bo miedzy kotami jest ok, a ja byłam bliska szaleństwa przy nienawidzących się serdecznie kotach.
      • igge Re: Ratunku 3 koty :) 04.09.18, 23:24
        Hmmm liczę na zdolności adaptacyjne mojej ukochanej kotki i gotowa jestem na mnóstwo czasu i pracy na rzecz akceptacji i choć spokojnego tolerowania nowych panienek .
        • e-ness Re: Ratunku 3 koty :) 05.09.18, 09:28
          Nasz najstarszy ma 7 lat, jak przyszedł młody to od razu wziął go pod swoją opiekę- jak matka lizał, dawał swoją miskę, sle młody do dziś jest bardzo uległy.
          Nasza pierwsza znajda która dołączyła do „ stada” to był koszmar, zwłaszcza dla znajdy. Ukrywał się gdzie mógł byle nie wpaść na naszego staruszka, po 3 miesiącach było już Ok choc bez poufałości. Najnowszy nabytek wogole jest niezauważalny , on sobie reszta sobie , jak się spotkają to tylko mijają bez emocji .
          Powodzenia 😊
          • tairo Re: Ratunku 3 koty :) 05.09.18, 22:26
            Czasem w większym stadzie wygląda, jakby niektóre koty były dla siebie niewidzialne, niby zamieszkują to samo mieszkanie, ale jakby w innych wymiarach. Dopiero kiedy jednego z nich zabraknie, okazuje się, jak bardzo pozostałym im go brakuje.
            • joann_80 Re: Ratunku 3 koty :) 06.09.18, 19:50
              raz jedyny się z Tobą zgodzę. Moje koty nie kochają się na zabój, a ledwie tolerują, ale jak zawiozłam dziś kotkę na zabieg rano to kocur chodził i jej szukał. Pomiałkiwał tak żałośnie, że aż byliśmy zdziwieni jego reakcją.

              --
              To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
            • igge Re: Ratunku 3 koty :) 06.09.18, 21:14
              Nasza 6 lat temu prychała i jakby nie poznała i nie zaakceptowała powrotu z weterynaryjnego szpitalika własnego 3 letniego brata, z którym od zawsze była zgrama i wylizywały się nawzajem śpiąc w swoich objęciach całe życie. Tylko parę dni rozłąki a ona przykro zareagowała na jego powrót. Mimo leczenia kot nie przeżył i od tego czasu jest sama tzn jedyną kotą rezydentką i ma 2 psy, które ją tolerują ( ona dołączyła z bratem do psów jak miały psy dwa lata).

              Kupiliśmy dziś żwirek benek i zapas catsbesta bo chcemy możliwie szybko przestawić młode na ten drugi, który używa nasza kicia.
              Zamówiliśmy zapas dwutygodniowy puszek polecanych przez fundację choć kiedyś w odległej perspektywie będziemy przeplatać puszki mięsem ludzkim tzn kupię drób i odkroję mięso, a sobie kostki wrzucę na zupę big_grin I rodzina się ns resztkach z kociego stołu pożywibig_grin
              Koszt podstawowy bez szaleństw tzn puszki i żwirek to 300 zł miesięcznie 2 kotów i tyle wydaje mi się możemy unieść ale sky is the limit
              Musimy zabezpieczyć okna i być gotowi na koszty weterynarza.
              Za kilka dni wizyta przedadopcyjna u nas kogoś z fundacji. Nie wiem czego się spodziewać.
              Emailowo dostałam masę linków karm do podobno najtańszego sklepu internetowego, rodzaj żwirku etc plus sporo info generalnie o kotach i ich potrzebach. Wydaje mi się, że rozumiem dobrze swoją kotkę i nie jest to pierwszy kot w moim życiu, wręcz przeciwnie ale podoba mi się, że polecają książkę, sklep, edukują, generalnie zależy im byśmy my nie mieli kłopotów i zaskoczeń, a naszej kotce i nowym kotom było dobrze z nami.
              • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 07.09.18, 00:35
                igge napisał:

                > Nasza 6 lat temu prychała i jakby nie poznała i nie zaakceptowała powrotu z wet
                > erynaryjnego szpitalika własnego 3 letniego brata, z którym od zawsze była zgra
                > ma i wylizywały się nawzajem śpiąc w swoich objęciach całe życie. Tylko parę dn
                > i rozłąki a ona przykro zareagowała na jego powrót.

                Miał zapach szpitalny, pachniał tez innymi zwierzętami.
                --
                Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
                przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
              • al_sahra Re: Ratunku 3 koty :) 07.09.18, 10:48
                igge napisał:

                > Zamówiliśmy zapas dwutygodniowy puszek polecanych przez fundację choć kiedyś w
                > odległej perspektywie będziemy przeplatać puszki mięsem ludzkim

                O Boże.

                smile
                • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 07.09.18, 11:03
                  Dziękuję big_grinD Wcześniej przeczytałam nieuważne, dzięki tobie spłakałam się, tylko nie wiem czy ze śmiechu czy z zadumy, że przez nieuwagę można przeoczyć całkiem oficjalne zapowiedzi zbrodni big_grin

                  --
                  Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
                  • igge Re: Ratunku 3 koty :) 07.09.18, 14:07
                    Oj tam oj tam☺
                    To był skrót myślowy
                    Chodziło o mięso, które kupuję i tak dla wykarmienia rodziny w zwykłych sklepach i którym podzielę się z kotami
                    Zbrodnię to popełni na mnie mąż jak jeszcze kiedykolwiek znowu będziemy chciały z córką kolejne zwierzę w domu bo on jak twierdzi nie ożenił się przecież z Wiolettą Villas
              • igge Re: Ratunku 3 koty :) 09.09.18, 21:15
                Cd
                Coraz bardziej jestem zauroczona osobami pracującymi (wolontariuszami ?) w tej " naszej" , przypadkowej zupełnie, fundacji.
                Są super miłe i przyjazne, doświadczone i pomocne. Generalnie są fajni.A ja bałam się czegoś w rodzaju egzaminu na opiekuna kota z ich strony i kontroli. Miłe jest, że naprawdę martwią się o rezydentkę naszą.
                W konnej fundacji, którą znam pracują same młodziutkie czasem wręcz nastoletnie osoby i bardzo często odchodzą, zmieniają się. Tutaj, w tej kociej fundacji druga już osoba jest mocno dorosła.
                I ma swoje też koty (z podkreśleniem liczby mnogiej).
                Ich strona na facebooku jest ciekawie prowadzona i widać z niej jak dużo mają pracy. Zdjęcia piękne, ale kto nie lubi fotografować kocich piękności.
                W każdym razie 4 etap procesu adopcyjnego kotów za nami. Stres był niepotrzebny. Wizyta u nas ok. Pani z fundacji nie myszkowała nam po domu na co byliśmy przygotowani tylko wypiła przy stole z nami herbatkę i pogadała o naszych zwierzach. Dała nam garść porad i sugestii i luźnych propozycji do rozważenia ale właściwie nic nie narzucała. Myślę, że musimy zaszczepić kotkę, zrobić jej badanie krwi i moczu bo ma już 9 lat, tak profilaktycznie, dla kontroli zdrowia.
                Sama chcę zaczipować ją i może kiedyś siatki na okno oprócz grzebieniowego zabezpieczenia tych uchylnych.
                W sumie mogę kolejny raz ją odrobaczyć. I psy. Zainstalować z czasem półki na ścianach dla kotów i pozwolić sobie na kreatywność w tworzeniu zabawek i kryjówek, pudeł, koszyków etc kocich.
                Jedzenie też zawsze nie musi być najdroższe ( my zamówiliśmy zapas feringi). Ucieszyła się nawet, że naszej kotce też zamawiamy to samo co młodszym nowym, żeby nie mieć poczucia, że dbamy o nią mniej. Pogłaskała kicię, dała się obwąchać psom, zrobiła fotkę rezydentce. I tyle. Teraz chyba już czekamy na termin przekazania nowych kocich członków rodziny☺.
                • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 10.09.18, 09:36
                  Świetnie. Jeśli nie była szczepiona w ciągu ostatnich 2 lat, to ją jak najszybciej doszczep - czysta profilaktyka.

                  --
                  Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
                  • igge Re: Ratunku 3 koty :) 10.09.18, 20:01
                    Zaszczepiłam, zaczipowałam, dałam do badania krew i mocz i kolejny raz odrobaczyłam. Jest niewychodząca.
                    Stresuje się jazdą autem do weta i miauczy a raczej wyje głucho wtedy, coś strasznego.
                    U weta za to prawie luzik, okazuje nam z córką wielkie zaufanie i przywiązanie. A my ją tak męczymy i przede wszystkim sprowadzimy dwa stwory, które ona przez szybę odgania i wścieka się i usunąć się stara jak najdalej od jej domu.
                    Naprawdę liczę, że kiedyś się polubią.
                    Ona i tak ma zwariowaną rodzinę i milion zasad, których przestrzega ( lub nie ) związanych z psami.
                    Dzisiaj miałam niemiły telefon z fundacji bo jak ja mogłam nie zaszczepić swojej kotki i skąd mają mieć pewność, że będę co roku szczepić młodsze. Wahają się czy mój dom jest odpowiednio dobry bo przecież powinnam koniecznie chodzić do innego weta, innej kliniki bo moja nienajlepsza a jak bym miała dziecko to chciałabym, co oczywiste, wozić je do najlepszego lekarza. ( mam w sąsiedniej dzielnicy ulubioną klinikę, do której umiem i mogę dojechać o każdej porze dnia i nocy, lubię tamtejszych weterynarzy i jeden z nich, właściciel chyba, od kilkunastu ponad lat leczy moje psy, koty, króliki, chomiki etc. Mam do niego całkowite zaufanie i wiarę w jego kompetencje potwierdzoną wyleczonymi zwierzakami i ludzkim podejściem.
                    • igge Re: Ratunku 3 koty :) 11.09.18, 09:50
                      Muszę jeszcze zamontować grzebieniowe zabezpieczenia uchylnych okien i nie mogę doprosić się o to u syna bo wiecznie zajęty
                      Generalnie zaczynam powoli dopuszczać myśl, namawiana przez znajomych, by jeśli usłyszę kolejne wymagania i niechęć do powierzenia mi fundacyjnego dwupaku kociąt , to zrezygnować i rzeczywiście przygarnąć koty bez pośrednictwa fundacji lub inne koty z innej fundacji.
                      • ardzuna Re: Ratunku 3 koty :) 11.09.18, 16:15
                        Możesz mi tak z ciekawości napisać na priva, co to za fundacja?
                        Często stykam się z tym że ludzie nie szczepią niewychodzących kotów, w połowie przypadków jest to zgodne z zaleceniami wetów. Kompletnie niesłusznymi, ale z reguły wystarczy wyjaśnienie po co niewychodzące koty się szczepi (bo można im coś groźnego przynieść z ulicy) i ludzie to rozumieją.

                        Jeśli już wybrałaś te koty, to poczekaj na nie, a w razie odmowy oczywiście można się zwrócić do innej fundacji lub schroniska. Szkoda się odgrywać na kotach za dziwne telefony z fundacji. One naprawdę potrzebują swojego domu.

                        --
                        Przecież autorka napisała wyraźnie, że to kot podjął decyzję o wyjściu. Ona tylko zostawiła otwarte okno. Nie wiem czego tu się czepiać autorki. /sniyg/
                        • igge Re: Ratunku 3 koty :) 12.09.18, 14:25
                          Nie odgrywam się, po prostu zrobiło mi się przykro i poczułam się beznadziejnym opiekunem swojej kotki. Ale kontynuuję proces adopcyjny i chyba też powoli zdobywamy zaufanie fundacji. Bo generalnie właściwie we wszystkich kwestiach się z nimi zgadzamy, polecaną przez nich książkę "Co jest kocie" zakupiliśmy i z przyjemnością przejrzałyśmy i zgadzamy się w 98 procentach.
                          Jedyne co nas różni to szczególiki " wychowywania" kotów. Też tylko dlatego, że z psami mieliśmy i mamy pełne ręce roboty i z psim dobrym wychowaniem. Od naszej kotki wymagamy tylko by nigdy nie sikała poza kuwetą i dekadę tego już nie robi. Wszystko inne jej wolno i akceptujemy. W ogóle to idealny i bezproblemowy kot i supermądry i przytulanka i nigdy się nie nudzi. My też nie bo dom z tych bardziej skomplikowanych i trudnych.
                          Fundację zamierzam kiedy siły i środki na to pozwolą wspierać pod każdym względem bo doceniam co robią dla kotów i uwielbiam ich stronę na fejsie i fotki kotów cudne. I są zabawni i dowcipni i inteligentni. ( wygooglaj: Koty z Grochowa)
                          • igge Re: Ratunku 3 koty :) 12.09.18, 14:28
                            PS
                            Ja właściwie wcale nie WYBRAŁAM tych kotów tylko po prostu to było pierwsze ogłoszenie po podjęciu rodzinnej decyzji o dokoceniu i wygooglaniu w wyszukiwarce hasła koty i miasta do oddania.
                            • igge Re: Ratunku 3 koty :) 12.09.18, 14:30
                              PS 2
                              Tak samo jak adoptujesz dzieci to nie WYBIERASZ sobie dziecka tylko ośrodek adopcyjny przedstawia Ci jakieś dziecko i nie masz nic do gadania. Chyba
    • escott Re: Ratunku 3 koty :) 11.09.18, 10:41
      Gratuluję, ciepło się robi na sercu, jak się czyta - i to z jaką troską i gotowością na kłopoty piszesz o starszej kotce smile Moja była sporo młodsza, kiedy zwaliłam jej na głowę dwa maluchy i przez mniej więcej tydzień było mnóstwo syków przy wstępnych kontaktach, ale potem się unormowało. Niestety, zdarza się, że po prostu kitka jest urodzoną jedynaczką i nie da się nic na to poradzić, ale mocno trzymam kciuki, żeby triki zadziałały. Dziewczyny już napisały o socjalizacji stopniowej. Ja bym jeszcze dodała, że należy być przygotowanym na dziwne relacje - koty nie tworzą takich regularnych stad ze ścisłą hierarchią, raczej w każdej sytuacji życiowej ustawiają to sobie od nowa. Więc moze się zdarzyć, że silniejsze małe będą próbowały przeganiać starszą od miski, ale nie nalezy panikować, że ją jakoś strasznie zdominowały, bo ona to sobie odbije, przejmując pierwszeństwo w dostępie do pieszczot itp. Powodzenia i życzę mnóstwo radości, sama mam trzy i jest ekstra smile

      --
      Sherlockiana - blog o SH

      Forum Sherlock Holmes
      • igge Re: Ratunku 3 koty :) 12.09.18, 14:39
        Dziękuję.
        Może się mylę i nasza kicia okaże się urodzoną jedynaczką i będą dłuuuuuugie kłopoty i spięcia i brak serdeczności i tylko osiągniemy tolerowanie się całej trójki. Może.
        Znamy kicię już 9 lat i dlatego mimo wsxystko jesteśmy optymistami w tym względzie. Nadzieja matką głupich. 😊
        Jeszcze duuuużo bardziej trudne i długie będzie tak naprawdę proces izolacja plus socializacja z naszymi psami.
        Ale damy radę. Moja przyjaciółka mawia o naszej rodzinie, że rzeczy niemożliwe robimy w 3 dni na cuda poczekać trzeba tylko jeden lub dwa dni u nas dłużej😀
        Dziękuję serdecznie za wszystkie porady. Nigdy dość nauki
    • miriam_73 Re: Ratunku 3 koty :) 11.09.18, 12:13
      Ja adoptowałam 3 miesięczną maliznę do mojej dorosłej kocicy. Pierwszy tydzień był foch. Wielki. Potem spanie obok siebie plecami i posykiwanie, jak Mała za bardzo chciała się spoufalać. Potem już było lizanie się po ryjkach, spanie w jednym kojcu i żarcie z jednej miski. Kupiłam dyfuzor feliway i pierwszy miesiąc był wpięty. Poszło na szczęście gładko. Obecnie tłuką się czasem, wrzeszczą na siebie i warczą, ale za chwilę leżą już razem wtulone. Na inne koty starsza reaguje agresywnie i goni jak tylko może, ale "Mała" (obecnie 8-letnia) jest swoja. "Dopsienie" dwoma chihuahuas tez przeżyła, najwyżej daje z liścia jak coś jej nie podpasuje.
      • igge Re: Ratunku 3 koty :) 12.09.18, 14:53
        Fajnie się czyta Wasze historie. Fajnie, że tylu ludzi lubi koty. Nasi przyjaciele niestety raczej albo nie lubią kotów ( jak to w ogóle możliwe😀) albo za bardzo lubią nieskazitelne kanapy i zero pyłku ( kociego włosa) na ubraniu i podłodze i z tego względu nie mają ani jednego kota choć mają finansowe i mieszkaniowe warunki oraz są fajnymi i dobrymi ludźmi. No i nasz kot wpycha się im na kolana.
        Jedna koleżanka tylko ma 3 koty ale dla nas jej kotom wolno aż za dużo i ona mogłaby jednak sprzątać dokładniej bo kocie włosy fruwają nad talerzem i w jedzeniu. Ale jeden z jej kotów jest po prostu fenomenalnie wychowany i zupełnie niezwykle cudowny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka