arista80
12.11.18, 14:51
Ciekawa jestem waszej opinii, bo się prawie posprzeczałam z koleżanką. Koleżanka mieszka w Polsce, ja we Włoszech (piszę to, bo być może jest jakaś różnica w traktowaniu spraw tarczycowych w ciąży w obu krakach).
Otóż we Włoszech robienie badań tarczycowych w ciąży nie jest standardem o ile kobieta nie zgłosi wcześniej, że ma problemy z tarczycą lub jest po poronieniu i trzeba znaleźć przyczynę. jednak jako standard nie. Kiedy ja byłam w ciąży z synkiem dowiedziałam się, że zarówno moja mama jak i tato mają kłopoty z tarczycą i w sumie na prośbę mamy zrobiłam na własny rachunek wyniki tarczycowe. Byłam już w 2 trymestrze, kiedy prolaktyna wyszła mi bardzo wysoka, ponad normę i to parokrotnie. Pokazałam to ginekologowi, ale on mi powiedział, że na tym etapie to on nic nie może zrobić i skonsultował mnie z endykronologiem. Endykronolog powiedział, że w 2 trymestrze to normalne, że prolaktyna jest taka wysoka, bo moje ciało przygotowuje się do laktacji. Tak więc sprawa została zamknięta. Ciąża na szczęście przebiegła dobrze i synek urodził się i rośnie zdrowo.
Jednak pare dni temu rozmawiałam z koleżanką z Polski, ona stara się o dziecko, ma też problemy z tarczycą i jakoś tak w rozmowie zeszło na temat prolaktyny. Powiedziałam jej o moim doświadczeniu, a ona na mnie naskoczyła, że mój lekarz postąpił bardzo nierozważnie, gdyż wysoka prolaktyna nawet w 2 trymestrze jest bardzo niebezpieczna, tak więc ponoć naraziłam moje dziecko. Stąd pytam się szczególnie te z was, które też miały problem z tarczycą. Jak u was lekarze traktują (traktowali) wysoką prolaktynę w ciąży? Rzeczywiście nawet w 2 trymetrze jest niebezpiecznie mieć wysoką prolaktynę i mój lekarz naraził dziecko na komplikacje, czy to raczej koleżanka przesadza?