05.01.19, 09:37
W Sylwestra dowiedziałam się, że w październiku umarła moja znajoma. W czerwcu razem chodziłyśmy na zajęcia, młodsza ode mnie o kilkanaście lat, wyglądała jeszcze młodziej, uprawiała sport, nie piła, nie paliła, była pełna życia, ale jednocześnie wewnętrznego spokoju, chętnie żartowała, znałam ją ponad 20 lat i zawsze podziwiałam - miała cel w życiu, z tych nieosiągalnych, do których mozna dążyć bez końca (wg Maslowa warunek w pełni szczęśliwego życia), promieniała jakimś wewnętrznym światłem. Wydawało mi się, że będzie zawsze, to znaczy że mnie przeżyje, każda inna myśl wydawałaby się absurdalna. Od tygodnia trudno mi myśleć o czym innym - chyba łatwiej byłoby mi przyjąć, że to był tętniak, wypadek, zawał - ale to rak.
I teraz te dziewczynki, na progu życia.
Jesienią moja bliska znajoma była świadkiem śmierci pani, z którą pracowały przy jednym stole. Powiedziała: zobaczyłam, że to jest takie kruche.
Czasem się zastanawiam, jak to w ogóle możliwe, że żyjemy - tyle narządów, układów, komórek musi działaś sprawnie, żeby działało. Ale samo się nieustannie naprawia.
Jedno jest pewne. Kiedy na chwilę uświadamiam sobie kruchość życia, dużo łatwiej mi oddzielić ważne od nieistotnego. Docenić, że jestem i są inni, a w tym "inni" mieści się każda żywa istota. Konfrontacja ze śmiercią, żeby nie wiem jak absurdalna i niesprawiedliwa się wydawała, paradoksalnie daję siłę, chociaż nie od razu.
Wydaje mi się, że za mało o niej myślimy. Nie żeby się jej bać, ale żeby cenić to co jest.
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: śmierć 05.01.19, 09:55
      Ja nie lubię myśleć o tym jaki mój organizm jest kruchy i na ilu polach może zaweść. Zaczynam wtedy lekko panikować. Siły mi to nie daje.
      • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 13:06
        To ma rewers (a może raczej awers): tak kruche, a działa, tak skomplikowane, a przez całe lata nie zawodzi. Kiedy o tym myślę, chodzi mi po głowie "świat jest pełen ogromnych świateł i tajemnic, a człowiek zasłania się przed nimi swoją małą dłonią" (Baalszemtow).
        • milva24 Re: śmierć 05.01.19, 21:34
          Jako że mam małe dzieci do odchowania to naprawdę wolę nad tym nie myśleć.
          • boo-boo Re: śmierć 06.01.19, 00:49
            To tak jak ja.
          • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 10:21
            Póki nie odchowałam córki, o własnej śmierci myślałam tylko: nie wolno mi jej (dziecka) zawieść. To ma nieprawdopodobną siłę.
            • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 11:21
              Siła siłą, ale wystarczy jakiś kąśliwy rodzaj raka i nici z Twojej siły. Umierasz dokładnie tak samo jak bezdzietny lub ten z dorosłymi dziećmi.
              • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 12:12
                to prawda
            • asia_i_p Re: śmierć 06.01.19, 11:30
              Nanga, sorry, ale złości mnie takie mówienie.

              Moja matka nie zawiodła mnie i mojej siostry dobrowolnie, dbała o siebie, wiedziała, że coś jest nie tak, czuła, że nie dożyje dorosłości mojej siostry i guzik to dało, pomimo odwiedzenia 10 specjalistów. Żaden nie zauważył, że to może być forma objawów neurologicznych, żaden nie przekierował do neurologa i tętniak zabił ją, kiedy ja miałam osiemnaście lat, a moja siostra siedem.
              • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 12:17
                Przepraszam Cię, zbyt dosadnie to napisałam. Miałam na myśli sytuacje zupełnie innego kalibru, chciałam dać przykład, wtedy byłoby jaśniejsze, ale się z niego wycofałam. Oczywiście są sytuacje, gdzie nic nie można, wiem, skoncentrowałam się na innym poście i patrzyłam bardzo jednostronnie, jeszcze raz przepraszam.
                • asia_i_p Re: śmierć 06.01.19, 18:32
                  Nie masz za co przepraszać, nie ty zaprojektowałaś ten świat w ten sposób. To co pisałaś, to w końcu tylko to, w co chciałoby się wierzyć.
    • mamusia1999 Re: śmierć 05.01.19, 09:56
      Nasz znajomy odwołał spotkanie w Adwencie, bo hulał na motorze po Afryce. Nie pierwszy raz. 2 dni przed Wigilią zadzwonił się pożegnać. Z podejrzenia przywleczonej z podróży infekcji wyszedł agresywny, nieoperowalny rak mózgu. Koniec. Wstrząsające. Ale żył pełną piersią. Owszem, być może pasja z jaką wykonywał swoj zawód kosztowała go życie (komórka przy uchu od najpierwszych modeli i całymi dniami).
      Ale wniosek jest jeden: z "niebawem" jak najszybciej zrobić "teraz", zanim okaże się, że nigdy
      • arabelax Re: śmierć 05.01.19, 10:29
        nie ma dowodów na to, że używanie tel komórkowych wpływa na guzy mozgu.
        • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 10:38
          jak i nie ma dowodów, żę używanie tel.komórkowych pozostaje bez żadnych wpływów na mózg..
        • hummorek Re: śmierć 05.01.19, 11:52
          Nie ma też, że nie wpływa.
          • 35wcieniu Re: śmierć 05.01.19, 11:59
            A nalezaloby udowadniac istnienie czy nieistnienie?
            • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 13:41
              Istnienie, oczywiście. Ale zastanawiam się, jak to jest, że przez 50 lat życia słyszałam o jednej, słownie jednej osobie z guzem mózgu, a teraz co i raz to ktoś choruje.
              • brenya78 Re: śmierć 05.01.19, 15:28
                To ja mam odwrotnie. Znajoma rodziców, ledwo po 40 zmarła na raka mózgu pod koniec lat 80-tych. O komórkach nikt wtedy nie słyszał. Od tego czasu nie znam nikogo kto by umarł na to. Historie anegdotyczne. W badaniach już dawno by wyszła wyższa zachorowalność od czasu wprowadzenia komórek. Nic takiego nie ma miejsca chyba?
                • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 15:34
                  No ma. W GB wzrosła dwukrotnie.
              • katja.katja Re: śmierć 05.01.19, 19:41
                Bo za lat Twojej młodości nikt nie miał raka - po prostu sąsiadka taka słaba nagle się zrobiła i kilka miesięcy później umarła, a sąsiada bolał brzuch lub głowa i umarł.
                • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 23:39
                  Wychowywałam się wśród lekarzy, więc miałam inną perspektywę.
                  • wapaha Re: śmierć 06.01.19, 08:56
                    Nanga, możesz napisać coś więcej ?
                    • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 10:24
                      Po prostu w domu nieustannie się rozmawiało o chorych, chorobach, diagnozach. Tato przeżywał śmierć każdego pacjenta, do dzisiaj pamiętam, na co zmarła pani x, z czego udało się wyciągnąć panią y. I chłopca, który umarł na guza mózgu, miał kilka lat, o nim dużo się w domu mówiło, bo to było coś absolutnie wyjątkowego.
                      • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 11:22
                        I diagnostyka była taka sama jak teraz?
                        • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 12:18
                          Jak diagnostyka zawodziła, były sekcje, zwane teraz autopsjami.
                          • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 16:28
                            I każdemu kto umarł robiono takie sekcje?
                            • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 18:55
                              Bez rozpoznania? Zawsze uważałam, że tak.
        • mamusia1999 Re: śmierć 05.01.19, 13:54
          Ale są obrazki pokazujące jak zmienia się temperatura mózgu w trakcie rohnowy z komórką przy uchu
          • lianis Re: śmierć 05.01.19, 14:28
            A jak sie do tego ma uzywanie zestawow Bluetooth?
    • bei Re: śmierć 05.01.19, 10:03
      Żona mojego znajomego- 36 lat, troje dzieci ( 10, 8, 7 l). Wysportowana, szczupła, farmaceutka. Przyjazna światu. Umarła we śnie, po prostu położyła się spać, rano już nie żyła. Mąż był w delegacji.
      Dla nas szok tak wielki, ze tygodnie mijają a my nie możemy otrząsnąć się.
      U mnie jest strach przed śmiercią, moim sensem życia jest wychować dzieci a śmierć wisi ta straszną chmurą nad przyszłością.
      • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 10:15
        Ten strach to chyba jest wpisany w kondycję ludzką...
        I też mam obawę, żeby dziecko zdążyło dorosnąć. To w sumie najważniejsze. Tym bardziej, że wiem - gdyby mnie zabrakło, byłoby jej bardzo ciężko, bo mąż z tych, którzy nie do końca ogarniają kwestie emocji, a empatia to też nie jest jego silna strona. Gdyby został sam z dzieckiem, byłoby raczej nieciekawie. Z roku na rok lepiej sobie radzi, ale jednak bez rozmów ze mną i jeszcze sam pokiereszowany? Nie wiem, czy by ogarnął wychowywanie. Niestety.
      • whitney85 Re: śmierć 05.01.19, 10:34
        O matko, dzieci ja znalazły?
      • ingaki Re: śmierć 05.01.19, 12:08
        Mojej znajomej mąż też tak zmarł, młody wysportowany facet lat 35 miał dwie małe córki 2 i 5 lat. Juz 5 lat minęło.
        • ginger.ale Re: śmierć 05.01.19, 14:48
          Chłopak mojej koleżanki ze studiów zmarł we śnie. Położyli się razem kiedy się obudziła nie żył.
          • ginger.ale Re: śmierć 05.01.19, 14:50
            Miał wtedy 22 lata.
            • znowu.to.samo Re: śmierć 05.01.19, 16:13
              Ja pamiętam z dzieciństwa fajną sąsiadke Izę. Często się z nią bawiliśmy, fajna dziewczyna.. Jedynaczka. Miała 18 lat i pewnego dnia dostała wylewu(!). Nikt nie wie co go spotka. Możesz żyć i sto lat a może jutro, za przeproszeniem, cegła ci na głowę spadnie.
      • kelle Re: śmierć 05.01.19, 13:16
        Takie historie przerazają mnie najbardziej... co wyszło w sekcji zwłok?
    • cauliflowerpl Re: śmierć 05.01.19, 10:06
      Kiedyś wracałam z pracy i zobaczyłam, że daleko z przodu formuje się korek. W porę zmieniłam trasę i - och ach jaka ja genialna - dojechałam do domu bez utrudnień.
      Wieczór w necie przeczytałam, że korek był bo był wypadek, facet w moim wieku wracał tak jak ja z pracy, tą samą trasą, tylko kilkadziesiąt sekund wcześniej. Miał zderzenie czołowe z ciężarówką.
      Przyjmuję istnienie chorób, zawałów, wypadków podczas jazdy setek kilometrów na wakacje, ale śmierć w wypadku samochodowym w drodze z pracy, w dzień jak każdy inny, nie mieści mi się w głowie.
      Wtedy dotarło do mnie, że dziś jestem a jutro może mnie nie być. I wcale mi się to nie podoba.
      • black_halo Re: śmierć 05.01.19, 12:03
        Przez lata dojezdzalam do pracy bardzo daleko, w sumie na liczniku jako kierowca mam ponad 350 tysiecy kiloemtrow. Wypadkow widzialam sporo, dwa razy udalo mi sie uniknac kolizji cudem doslownie. Z chorobami jest jeszcze gorzej. Jak bylam na studiach moj bliski kumpel zszedl z tego swiata na tetniaka. Po prostu, jednego dnia byl a drugiego go juz nie bylo. Jednoczesnie po osiedlu u mnie chodzil taki "mietek", stary alkoholik, ktory codziennie zebral pod sklepem na denaturat. W miesiacach letnich mozna bylo go zobaczyc spiacacego w krzakach, w wlasnym moczu i wymiocinach. Pan "mietek" zyje do dzisiaj. Wiem, ze to brzydkie ale mialam poczucie okropnej niesprawiedliwosci wtedy.
        • znowu.to.samo Re: śmierć 05.01.19, 19:03
          Ano właśnie, sprawiedliwości w tym temacie nie ma. Nasz znajomy teraz około 80 lat całe życie kotłował papierochy i za kołnierz nie wylewał. I co? Trzyma się świetnie. Pochował dwie żony które żyły zdrowo, i obie umarły na raka. Ta ostatnia przed śmiercią namówiła go jeszcze na rzucenie poapierosów.
      • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 13:46
        >>>Wtedy dotarło do mnie, że dziś jestem a jutro może mnie nie być.

        Bo tak jest. Myślę, że jedyne co ma sens, to zaakceptować i wyciągnąć wnioski
        • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 13:47
          Ale żyjemy w kulturze, która śmierć wypiera - tę cudzą teraz i naszą własną w przyszłości.
          • cauliflowerpl Re: śmierć 05.01.19, 14:28
            Kultura kulturą, co ja pocznę, że kocham moje życie i nie wierzę w istnienie po śmierci. Zwyczajnie by mi szkoda było.
            • cosmetic.wipes Re: śmierć 05.01.19, 16:19
              cauliflowerpl napisała:

              > Kultura kulturą, co ja pocznę, że kocham moje życie i nie wierzę w istnienie po
              > śmierci. Zwyczajnie by mi szkoda było.


              Szkoda by ci było gdybyś już nie żyła?
              Przecież to kompletnie nielogiczne.
              • cauliflowerpl Re: śmierć 05.01.19, 16:21
                Szkoda by mi było mieć świadomość, że umieram.
                • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 16:24
                  Każdy oddany stolec przybliza cię do śmierci wink
                  Mało romantyczne ale...c'est la vie
                  • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 16:32
                    Ale nieoddany na czas jeszcze szybciej przybliża tongue_out
                • cosmetic.wipes Re: śmierć 05.01.19, 17:01
                  cauliflowerpl napisała:

                  > Szkoda by mi było mieć świadomość, że umieram.


                  Tak myślałam. Ale wobec tego niespodziewana śmierć we śnie jest najlepszym końcem jaki może człowieka spotkać.
                  • ailia Re: śmierć 05.01.19, 17:06
                    cosmetic.wipes napisała:


                    > niespodziewana śmierć we śnie jest najlepszym końc
                    > em jaki może człowieka spotkać.

                    nie chciałabyś móc się pożegnać?
                    • cosmetic.wipes Re: śmierć 05.01.19, 17:35
                      ailia napisała:

                      >
                      > nie chciałabyś móc się pożegnać?


                      Nie. Żegnanie się i czekanie na śmierć tylko wydłuża cierpienie zarówno bliskich jak i nieboszczyka in spe.
                      • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 17:39
                        Tutaj musiałaby się wypowiedzieć osoba, która przeszła śmierć nagłą bliskiej osoby ( bez pożegnania) i która miała możliwość doświadczenia odchodzenia i pożegnania bliskiej osoby, bycia przy niej do końca. Ponoć - mimo że sam proces "żegnania się" jest trudny, to później łatwiej jest znieść żałobę
                        • cosmetic.wipes Re: śmierć 05.01.19, 17:51
                          Doświadczyłam długiej i bolesnej agonii matki oraz zupełnie niespodziewanej nagłej śmierci brata.
                          • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 18:14
                            sad no tak..
                  • cauliflowerpl Re: śmierć 05.01.19, 17:11
                    "Ale wobec tego niespodziewana śmierć we śnie jest najlepszym końcem jaki może człowieka spotkać."
                    Tak, dla mnie tak.
                    • znowu.to.samo Re: śmierć 05.01.19, 19:11
                      Dla mnie najgorsza wizja śmierci to rak zwyrokiem: że ja muszę pożegnać dzieci i być może nigdy już się nie zobaczymy 😢😢😢
                      Albo śmierć bolesna, gdzie człowiek marzy o eutanazji 😢
          • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 15:33
            nangaparbat3 napisała:

            > Ale żyjemy w kulturze, która śmierć wypiera - tę cudzą teraz i naszą własną w p
            > rzyszłości.
            >
            Prawda ? To paradoks dzisiejszych czasów - dbamy o dłuższe życie, inwestujemy, oszczędzamy, planujemy przyszłość dzieci i naszą a nie mamy odwagi myślec co będzie gdy umrzemy- jak te dzieci sobie poradzą, czy potrafią to i tamto, itp
          • katja.katja Re: śmierć 05.01.19, 19:50
            Wprost przeciwnie. Nasza kultura (uwaga, słowo którego nienawidzisz - polska) nie wypiera śmierci, mamy pięknie Święto Zmarłych, dbamy o cmentarze, oczywiście dla wyjechanych łemigrantek to zło konieczne (może tak jest na Zachodzie) bo jakże to tak zapalić dwie świeczki na grobie, bawić się trzeba w hellowin.
            Nie mówiąc, że na każdym kroku skwery poległych tych i owych albo tabliczki pamięci.
            Jak Ty nienawidzisz swojego kraju.
            • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 23:44
              "Nasz kultura" to dla mnie kultura/cywilizacja obejmująca Europę, Amerykę Północną, Australię, niezły kawałek Azji - jeśli jesteś w stanie to sobie wyobrazić.
              • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 11:19
                Są bardzo duże różnice nawet tylko w Europie dotyczące kultury śmierci. Inaczej jest w Anglii, inaczej we Francji czy Rosji. W Polsce nie wypiera się śmierci, mamy piękne, zwykle zadbane cmentarze, święto zmarłych itp. Jednak Ty prędzej skiśniesz niż zauważysz jakiś plus polskiej kultury. Co innego mniejszości ze szczególnym uwzględnieniem Romów.
                • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 12:20
                  A poza tym na pewno jestem wielbłądem.
                  • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 16:28
                    Umysłowym raczej tak.
                  • wapaha Re: śmierć 06.01.19, 16:35
                    Gazeta,w Polsce nie ma kultury śmierci
                    Jest kultura umartwiania się, kultura rozpaczy i pokazówek - pomniki, cmentarze kwiaty, festiwal prózności 1 listopada
                    • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 17:05
                      No tak, tylko w Polsce ludzie odczuwają rozpacz po śmierci bliskiego.
                      • wapaha Re: śmierć 06.01.19, 17:35
                        W Polsce szczególnie przybiera to wg mnie-przesadzony charakter
                      • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 17:39
                        P.s. W czasach prywatnych psychologów dla chomika, stylistek paznokci, coachów specjalizujących się wyłącznie w usuwaniu niepotrzebnych rzeczy z Twojego domu i żegnania się z nimi (tak i na taką usługę się natknęłam big_grin) i całego szeregu innych tego rodzaju usług komu szkodzi pomnik na cmentarzu? Zarobi kamieniarz. Efekt zwykle bywa estetyczny (choć bywają i wyjątki), no naprawdę komu to przeszkadza? Że można wydać na co innego? Ale zawsze można wydać na co innego, prawda? Festiwal próżności? Raczej tradycja. W Polsce ludzie ubierają się nadal elegancko z okazji świąt to coś złego? Wytłumaczcie mi swój punkt widzenia.
                    • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 18:57
                      Daj spokój, przecież jemu nie chodzi o meritum, tylko nie przepuści okazji, zeby mi dowalić. Tak ma.
    • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 10:09
      Zgadzam się, że wypieranie śmierci z życia i egzystencja praktycznie w jej zaprzeczeniu nikomu nie służy. Memento mori, jako jeden z elementów filozofii życiowej, jak najbardziej się sprawdza i ma sens.
    • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 10:11
      Często myślę od śmierci. W zasadzie od dziecka. I od dziecka widzę, że śmierć mnie stale otacza. Fascynujące i niepojęte dla mnie mnie,jak można przestać po prostu być. Serce przestaje po prostu bić, nie przepływa krew, komórki obumierają, gazy się zbierają ale jak to możliwe, że cała energia -przemyślenia-mądre konkluzje-sny-logika - że to wszystko pyk-ot tak -może zniknąć. Ano może. I tak się dzieje, i tak się stanie ze mną - pyk-i po prostu koniec. Wszystko przestanie być ważne. Stanie się "NIC". Nie mogę jednak znieść myśli o śmierci najbliższych.
      • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 15:34
        spytałam kiedyś dziadka (miał pewnie 90 lat wtedy, czy nie sądzi, że po śmierci nic nie ma. i ten człowiek o umyśle naukowca, doktor nauk cośtamcośtam, zgromił mnie: "przecież wiadomo, że w przyrodzie nic nie ginie!!!"
        właśnie o to mu chodziło - że, logicznie, ta cała energia nie może zniknąć. taki sobie wymyślił naukowy dowód na to, że coś tam dalej istnieje...
        • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 16:22
          Dziadziuś miał rację. Nic w przyrodzie nie ginie. Zmienia tylko stan skupienia..
          • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 16:28
            no to coś musi się dziać z tymin snami, myslami, uczuciami i w ogóle...?
            • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 16:36
              No oczywiście. Jak nie, jak tak ?
              • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 16:39
                :~)
                • ailia Re: śmierć 05.01.19, 16:41
                  to tzw "one mind"
                  smile
    • pelissa81 Re: śmierć 05.01.19, 10:15
      O to ja! Ja nie wiem czemu, ale bardzo często mam takie metafizyczne rozkminki. Własciwie non-stop. Mój tata umarł jak miał 40 lat, niewiele więcej niż ja teraz. Pach - pół życia mu wcięło. Właściwie żyjemy przeszłością (wspominamy) i planujemy (co będzie za tydzień, rok, 20 lat) a tak rzadko żyjemy teraźniejszością. Siadamy, czujemy wiatr, przesuwający krajobraz w autobiusie, chwilę itd. Siadamy z dzieckiem na podłodze i robimy nic istotnego. Mam takie przemyślenia, bardzo długo się tego uczyłam - codzienniego chilloutu, chwil dla siebie, dla nas. Dlatego nie trzeba być najlepszym, robić miliona rzeczy po pracy jeśli to niezgodne z naszą naturą - bo celem życia dla mnie nie jest dowiezienie wyniku, ba nie jest też dowiedzienie super-zdrowego ciała do trumny.
      • najpiekniejsza.ematka Re: śmierć 05.01.19, 14:37
        z drugiej strony możesz życ >90 lat, a wtedy lepiej będzie mieć sprawne ciało.
        • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 15:39
          No więc ta moja znajoma, której już nie ma, miała jedno z najsprawniejszych ciał w Polsce, w najlepszym znaczeniu tego słowa - nie na pokaz, nie dla rywalizacji. Mówię zupełnie serio, z pełną odpowiedzialnością za słowa. Nie mogę napisać więcej, bo czułabym, że naruszam jej intymność, ale tak było. Dlatego jej śmierć tak mną wstrząsnęła.
          • ortolann Re: śmierć 06.01.19, 00:15
            No cóż. Ale czy ta śmierć poruszyłaby Cię mniej gdyby kobieta nie była tak zadbana? Czy pomyślałabyś wtedy: "no tak, nie dbała o siebie, nie ma się czemu dziwić"?
            Ja żyję, lubię swoje życie. I często myślę o śmierci. Wydaje mi się, że jest wybawieniem. I choć lubię swoje życie, to jednocześnie myślę sobie, że jest strasznie głupio urządzone i jesteśmy jak króliki doświadczalne. Żyję, nie mam dzieci-to świadoma decyzja. Moja rówieśniczka natomiast od 4 już lat leży w grobie. Kiedy umierała jej córka miała 4 latka, a syn 1.5 roku. Ona sama zaś miała tylko 34 lata. Kto tym steruje? Sadysta?
            Wydaje mi się, że szukamy sensu, uzasadnienia na siłę. A to wszystko jest czystą biologią, fizyką, chemią. W dodatku pewnie nie poznaliśmy jeszcze wszystkiego i nie wiemy jakie zdolności ma np. mózg. I co się dzieje z myślami, sumieniem, uczuciami itd po śmierci. Czy to także ginie? A może raczej się zmienia. Tylko jak się zmienia?
            • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 10:39
              ortolann napisała:

              > Ale czy ta śmierć poruszyłaby Cię mniej gdyby kobieta nie była tak zadb
              > ana?
              Absolutnie nie nazwałabym tego "zadbaniem". Myślę jednak, że gdyby była mniej sprawna, prowadziła inny tryb życia, byłabym poruszona, ale bez tego dodatkowego - nawet jeśli żyjesz najracjonalniej w świecie, nie ma żadnej gwarancji ani na zdrowie, ani na długie życie. Zawodowo zajmuję się między innymi promowaniem zdrowego trybu życia - no to wiesz. I oczywiście, sama mam świadomość, że też wyłazi ze mnie "wiara w sprawiedliwy świat". Oczywiście.

              Czy pomyślałabyś wtedy: "no tak, nie dbała o siebie, nie ma się czemu dziw
              > ić"?

              Nie wiem. Może jakbym ochłonęła.

              > Ja żyję, lubię swoje życie. I często myślę o śmierci. Wydaje mi się, że jest wy
              > bawieniem. I choć lubię swoje życie, to jednocześnie myślę sobie, że jest stras
              > znie głupio urządzone i jesteśmy jak króliki doświadczalne.

              To ja podobnie.

              Moja rówieśniczka natomiast od 4 już lat leży w grobie.
              > Kiedy umierała jej córka miała 4 latka, a syn 1.5 roku. Ona sama zaś miała tylk
              > o 34 lata. Kto tym steruje? Sadysta?

              Lecz Pan, który gdzie tknąć widzi,
              A z przestrogi ludzkiej szydzi,
              Zadał mi raz tym znaczniejszy,
              Czymem już był bezpieczniejszy.


              > Wydaje mi się, że szukamy sensu, uzasadnienia na siłę.

              Mimo wszystko pewne rzeczy wiemy już na pewno: że lepiej myć ręce niż nie myć, nie palić niż palić, ruszać się niż przewalać z kanapy na fotel.



              A to wszystko jest czyst
              > ą biologią, fizyką, chemią. W dodatku pewnie nie poznaliśmy jeszcze wszystkiego
              > i nie wiemy jakie zdolności ma np. mózg.

              Pewnie że nie wiemy. Ale też nie mamy pojęcia, co to "czysta fizyka, biologia, chemia".
    • whitney85 Re: śmierć 05.01.19, 10:32
      Zgadzam się, staram się na co dzień pamiętać, że życie jest bardzo kruche, choćby gdy jadę do pracy, by nie cisnąć przypadkiem.
      I faktycznie z biegiem czasu jest coraz więcej spraw, którymi się nie przejmuje. Najtrudniej udawać mi przejęcie, gdy ktoś mi się zwierza z pierdół ale staram się.
      • pani07 Re: śmierć 05.01.19, 11:02
        Piękny i wzruszający jest wpis Nangi. O kruchości życia wiem, bo swojej ciężkiej chorobie i może dlatego tak cenię rzeczy proste, wykluczyłam z życia wiele rzeczy. Z kolei bliska koleżanka jest teraz w fazie chemii (w poniedziałek 3 dawka) i pokazuje to naszą -ludzką- kruchość tym bardziej.
        A w sumie żyjemy w świecie, który tę przemijalność spycha, odpycha z codzienności życia i może dlatego śmierć/choroba/tragedia zaskakują.
        Z Ks.Hioba "Dni moje lecą jak tkackie czółenko, i kończą się, bo braknie nici ".
    • pitupitt Re: śmierć 05.01.19, 11:02
      Dokładnie to samo pomyślałam, kiedy 5 lat temu zmarł mój tata. Przejmujemy się pierdołami, gonimy za nieosiągalnym, zamiast doceniać to co mamy tu i teraz. I tak właśnie staram się żyć - cieszę się z tego co mam, nie porównuję się do tych którzy mają więcej, bo co mi to da? Oczywiście, że staram się podnosić poziom naszego życia, ale pamiętam też, jakie są moje możliwości. Pewnie dla wielu jest to niepojęte, ale mi tak żyje się o wiele lepiej.
    • arwena_11 Re: śmierć 05.01.19, 11:56
      3 lata temu zmarł mój kolega. Kontakt mieliśmy od lat słaby, ale od kiedy pojawił się FB to był częstszy. Dowiedziałam sie ze dwa miesiące po jego śmierci. Akurat miałam dużo pracy i na FB nie zaglądałam. Podobno zawał, w nocy - miał 40 lat, zostawił dwoje dzieci 1,5 i 3 lata. Ciężko było z tą myślą.
      Rok temu zmarł inny kolega - 44 lata, po operacji serca. Nawet nie wiedziałam że chorował. Całe studia balowaliśmy wspólnie i graliśmy w brydża.
      Inaczej się patrzy na śmierć obcych osób, a inaczej na tych co znałaś od dziecka.
    • lily_evans11 Re: śmierć 05.01.19, 13:59
      Wystarczy poważniejsza choroba, żeby sobie to uświadomić i nie zadreczac się pierdolami. I zacząć cenić to, co jest.
      • verdana Re: śmierć 05.01.19, 14:14
        Dla mnie istnienie śmierci jest oczywistą oczywistością. I nie wyobrazam sobie zycia, z którego eliminuje sie wszystkie "pierdoły", albo życia, gdzie nie przejmuję się drobiazgami, bo wiem, ze jestem śmiertelna. To jest bardzo chwytliwa rada - po co robić rzeczy niepotrzebne, skoro czasu jest mało? Po co przejmować sie drobiazgami, skoro czasu jest mało? Po co remontować mieszkanie, skoro i tak umrzemy? Tylko tak nie bardzo da sie normalnie żyć.
        • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 14:54
          Nie zgadzam się. Imo odnaleźć właściwą miarę i nie przejmować się wszystkim, nie robić wszystkiego bo trzeba, zastanowić się nad sensem tego remontowania, itp to jest bardzo dobra opcja. Przede wszystkim, żeby pełniej korzystać z tu i teraz. I właśnie świadomość śmierci poprawia jakoś życia przy takim podejściu.
          • black_halo Re: śmierć 05.01.19, 15:08
            kosmos_pierzasty napisała:

            > Nie zgadzam się. Imo odnaleźć właściwą miarę i nie przejmować się wszystkim, ni
            > e robić wszystkiego bo trzeba, zastanowić się nad sensem tego remontowania, itp
            > to jest bardzo dobra opcja. Przede wszystkim, żeby pełniej korzystać z tu i te
            > raz. I właśnie świadomość śmierci poprawia jakoś życia przy takim podejściu.

            No właśnie. Ja zawsze sobie zadaje pytanie czy np. remont, ciuch, nowa torba będą miały znaczenie w sytuacji gdy np. ciężko zachoruje i nigdzie nie będę mogła pojechać. I czy na łożu śmierci będę myślała "jaką szkoda, że w 2015 nie wyremontowałam łazienki" zamiast pojechać do Pragi. Albo czy za 20 lat będzie miało jakieś znaczenie czy miałam na sobie sukienkę za 100 złotych czy 100 euro. I wychodzi mi, że ważniejsze od sukienki jest to z kim byłam i co robiłam.
        • lily_evans11 Re: śmierć 05.01.19, 15:08
          Bardziej myślałam o nie przejmowanie się uciążliwymi drobiazgami, typu kłótnia w kolejce, czekanie w urzędzie, fakt, że nie stać Cię w danym momencie na naj naj najbardziej wymarzone buty. Itp. Ja jestem malkontentką, teraz niestety przeżywam bardzo niefajną sytuację, i sama się sobie dziwię, jak wieloma bzdurami się nakrecalam. Dałabym wiele, żeby nie uczestniczyć w tej właśnie sytuacji. I nie potrafię sama uwierzyć, że tyle rzeczy mnie draznilo. A co do remontów itp, jak najbardziej jest ważne, żeby dążyć do tego, żeby żyć miło, fajnie, komfortowo, zaspokajać różne potrzeby swoje i bliskich. Czy to są remonty, czy zakupy, czy wakacje, czy słynne forumowe granie w planszowki w Wigilię wink.
        • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 15:56
          A po co żyć normalnie - i co by to właściwie miało być?
          Dla mnie to nieprzejmowanie się drobiazgami to przede wszystkim większa swoboda w relacjach - ot koleżanka w pracy odwraca głowę na mój widok (naprawdę), trudno, nie będę się spinać, przyjdzie czas, spokojnie pogadamy i się wyjaśni (mam nadzieję). Ale za to wzięłam się za porządkowanie mieszkania. Upiekłam ciasto dla wujka-staruszka, bo lubi. Zmieniłam kotu żwirek wcześniej niż zwykle.
          • verdana Re: śmierć 05.01.19, 16:38
            Mogę nie przejmować sie drobiazgami, ale nie dlatego, ze nie warto, bo powinnam pamiętać, ze to nic w obliczu śmierci. Nie wydaje mi sie, aby tego typu "nieprzejmowanie sie", bo w pewnej panice chcemy zrobić wszystko, aby wykorzystać każdą chwilę, bo jutro mozemy nie żyć, podwyzszało w znaczacy sposób jakość zycia. Robie coś nie dlatego, ze chcę, ale dlatwgo, ze życia jest już mało. Nie.
            • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 18:36
              A to nie jest tak, że w obliczu śmierci nie tyle robisz coś, aby tylko zdążyć, ale raczej robisz to, co uważasz za ważne?
              Polecałam, imo naprawdę warto przeczytać tę książkę:
              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,20173039,ostatnia-lekcja-czego-zaluja-ludzie-na-lozu-smierci.html


              • verdana Re: śmierć 06.01.19, 16:26
                A ile osób powie szczerze lekarzowi i rodzinie 'Żałuję, ze miałem dzieci, że całe życie byłem na diecie, zamiast cieszyć się życiem, żałuję, ze poświęciłem wiele lat na opiekę nad chorą matką i że byłem opoka rodziny, zamiast wyjechać i zająć sie sobą? Żałuję, ze nie zrobiłem kariery, bo mi mąż z dziećmi głowę zawracali? Umierający ludzie też myślą o bliskich i o tym, co zostawią - i jakoś smiem wątpić, czy ich wyznania sa w pełni szczere.
            • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 23:47
              Nie mam na myśli ani paniki, ani powinności. Raczej stan większego skupienia na tym, co jest.
    • mrs.solis Re: śmierć 05.01.19, 14:18
      Czasem myslimy, ale nie mamy siebie na mysli. Moja kuzynka 31 lat rozmawiajac z nasza ciocia powiedziala jej, ze kiedys znowu bedzie musiala ukladac sobie zycie, bo jej maz byl 25 lat starszy od niej. Po paru dniach sama nie zyla. W drodze do domu w pociagu zaczela bolec ja glowa. Na drugi dzien pojechala na pogotowie gdzie dostala tylko leki przeciwbolowe, na drugi dzien w domu stracila przytomnosc i nie odzyskala jej az do smierci (3 dni), miala tetniaka mozgu.
    • jola-kotka Re: śmierć 05.01.19, 14:32
      Gdyby czlowiek myslal o tym na zapas to by sfixowal. Nie mozna isc przez zycie i myslec o najgorszym. Ja jestem zadaniowcem i mysle o czyms wtedy gdy mam to w bliskiej perspektywie lub gdy cos mnie dotyka tu i teraz. Tak sie duzo latwiej zyje. Oczywiscie warto mies uregulowane pewne sprawy. Testament itd. Myslec ze umre nie mam zamiaru. Umre jak kazdy ale do momentu do ktorego zyje nie bede sobie tym glowy zaprzatac. Wiem co to strach o zycie najblizszej osoby i to mnie jakos bardziej stresowalo niz ze ja umre. Umre i tyle za tym nic nie ma wiec nie ma co sie bac a ci co zostaja? No coz. Przezyja nie oni pierwsi i ostatni. Gorzej jest byc w sytuacji osoby ktora pozostaje niz tej umierajacej.
    • angazetka Re: śmierć 05.01.19, 14:42
      Na jesieni 2018 dowiedziałam się, że kolega z dawnej pracy nie żyje. Młody (po trzydziestce), wysportowany, zdrowo żyjący chłopak, pełen pasji. Tętniak. Wtedy po raz pierwszy namacalnie zetknęłam się z tym, że śmierć tak po prostu - jest. Nie trzeba być starym, nie trzeba mieć raka, by cię zabrała.
    • ailia trzy miesiące 05.01.19, 14:51
      Coś cię zabolało, lekarz robi badania. Dowiadujesz się, że zostało ci jakieś trzy miesiące życia. Wczoraj byłaś zdrowa, bawiłaś się z dziećmi i psem.

      Jak spędzasz te ostatnie tygodnie?
      Co jest najważniejsze twoim zdaniem w takiej chwili?

      • najpiekniejsza.ematka Re: trzy miesiące 05.01.19, 15:04
        uczę męża gotować
      • nenia1 Re: trzy miesiące 05.01.19, 15:11
        To jest bardzo trudne, sądzę, że na początku byłoby zaprzeczanie, potem bunt, złość, brak snu. A potem sama nie wiem...może wymyśliłabym sobie w głowie alternatywną rzeczywistość leżąc gdzieś na ciepłym piasku i słuchając szumu morza.
      • nangaparbat3 Re: trzy miesiące 05.01.19, 16:02
        Teraz jak myślę, to spotykam się z ludźmi, których chcę pożegnać i podziękować. Nie żeby opowiadać, że mam zniknąć, ale powiedzieć, co im zawdzięczam. Ale w realnej takiej sytuacji może bym została anarchistyczną terrorystką, albo wpadła w histerię, albo najpewniej w depresję. Okaże się.
      • ailia Re: trzy miesiące 05.01.19, 16:14
        Gotowanie niegłupie, mąż dzieci gotuje, ale może jedną czy dwie rzeczy pokazałabym małym. Niech będą samowystarczalne.
        Pewnie posadziłabym drzewo w pobliżu domu - żeby rosło i przypominało o mnie. Rozmawiałabym z ważnymi dla mnie ludźmi.
        Nie dałabym rady na pewno zrobić tego, co zrobił ktoś swoim dzieciom - pakowania na zaś prezentów urodzinowych, pisania listów. Uporządkowałabym zdjęcia, teraz wszyscy mają je na kompie, a nie na papierze. Postarałabym się uporządkować wszystkie papiery i zniszczyć takie notatki i listy, których nie chciałabym nikomu pokazywać. Byloby mi szkoda czasu na sprzątanie szaf, ale człowiek tak zarasta we wszystko...
      • stephanie.plum Re: trzy miesiące 05.01.19, 16:29
        bliscy ludzie.

        kocham, kocham, kocham... lepiej niż dotychczas.
        • ailia Re: trzy miesiące 05.01.19, 21:04
          A myślisz, że to się daje jakoś zrobić bez patosu i ciągłego płaczu?
    • nenia1 Re: śmierć 05.01.19, 15:08
      Trzeba wypośrodkować, przemyśleć pewne rzeczy. To nie powinno działać tak, że żyjemy w lęku przed śmiercią, niepewności jutra, strachu o najbliższych, czekania na fatum, ale też faktycznie powinna być przynajmniej odrobina takiej refleksji, że wszyscy jesteśmy tu na chwilę, że najprawdopodobniej niczego już potem nie będzie, że każde życie skończy się śmiercią i dlatego warto szanować ten dany nam czas, tych ludzi, którzy się z nami stykają, zwierzęta, które nam towarzyszą, bo każdy z nas chce żyć i każdy z nas szuka tego samego - szczęścia, i że tak faktycznie jedyne co możemy zrobić to starać się o to, by i nam i innym z nami żyło się dobrze, bo to jedyny sposób w jaki możemy nadać sens temu co ma mało sensu, czyli naszemu życiu.
    • jematkajakichmalo Re: śmierć 05.01.19, 15:16
      Najbardziej bawia mnie hasla typu: wysportowany, mlody, zdrowy, z pasjami... A co to ma do rzeczy?
      Ja zdaje sobie sprawe, ze teraz jestem, a za chwile moze mnie nie byc. Ze przy dzisiejszym obiedzie moge udlawic sie oscia... Nie mam jednak rozkmin z tego powodu, bo i tak nie mam na to wplywu.
      Nie przesadzam tez w druga strone w sensie, ze nie remontuje mieszkania, bo moge jutro nie zyc... Po prostu korzystam z tego co mam tu i teraz i bardzo to doceniam, takie samo myslenie przekazuje corce. No ale wiem, ze pewnie psychiczna jestem, bo jestem po prostu wierzaca.
      • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 15:37
        Dlaczego Cię to bawi ?
        Mnie wcale nie bawi. Pokazuje tak naprawdę naszą niemoc i niemalże zerowy wpływ na to co nas czeka, naszą bezradność, że mimo starań by było jak najlepiej , nie zawsze tak jest..
        MNie to wcale nie bawi.
        To jest przesmutne
        • jola-kotka Re: śmierć 05.01.19, 15:51
          Ale ona ma racje bo mozesz dbac o siebie na maxa a wystarczy ze masz hu.. geny i dostaniesz raka np. Piersi z przerzutami i papa i tutaj twoje wysportowanie, super dieta nie pomoga. Oczywiscie ze sa wypadki losowe ale ona nie o nich raczej pisala.
          • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 16:27
            Nie ma racji. Statystycznie nikt nie wie co mu pisane. Możesz o siebie nie dbać i mieć raka piersi i możesz o siebie dbać i mieć raka piersi. Możesz o siebie dbać i raka nie mieć i możesz nie dbać i nie mieć. Czy liczy się to, co jest na końcu drogi, czy też sama droga ? Dla mnie ważna jest droga- w przyjemności,kontroli swego ciała i sprawności - bez względu na to, co jest na jej końcu
            • jola-kotka Re: śmierć 05.01.19, 22:15
              W dzisiejszych czasach wie od tego sa badania genetyczne. A reszta co napisalas jest zupelnie nie na temat.
              • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 23:48
                Entuzjastka z Ciebie.
              • wapaha Re: śmierć 06.01.19, 08:55
                Jolu, w dzisiejszych czasach wiadomo, że każdy ma komórki rakowe. Śpią sobie utajone i albo się uaktywnią albo nie. Reszta tego co napisałam, jak najbradziej dotyczy tematu.
        • jematkajakichmalo Re: śmierć 05.01.19, 16:06
          Bawi mnie takie podejscie, bo jednak zdecydowana wiekszosc ludzi tak mysli, ze jak kto jest wysportowany, zdrowy, mlody, to nie ma prawa nic sie stac, a potem zdziwienie, no jak to? Przeciez to chlop jak dab byl! Itp.
          Wlasnie sie zapytalam, co to ma do rzeczy?
          Tak, zycie jest bardzo kruche i trzeba je doceniac
          • simply_z Re: śmierć 05.01.19, 19:57
            każdy kardiolog ci powie, że zdrowy tryb życia, ruch, unikanie nałogów, syfiastego żarcia, zmniejsza ryzyko zawału serca o połowę. Dlatego zdziwienie może budzić śmierć młodego człowieka, w porównaniu z zapasionym Mietkiem wypalającym dwie paczki papierosów dziennie.
            • jematkajakichmalo Re: śmierć 05.01.19, 22:14
              Ale ludzie nie umieraja tylko na zawal...
            • jola-kotka Re: śmierć 05.01.19, 22:18
              A stomatolog ze unikanie cukru i mycie zebow zmniejsza ryzyko prochnicy a zobacz ile ludzi to robi i wiecznie je leczy bo ma slabe z natury itd. itd.
    • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 15:21
      mnie do refleksji o tym, że to w sumie cud, iż jesteśmy wciąż cali i zdrowi (myślę o sobie i najbliższych),
      skłania każda wizyta na SORze...

      dobrze rozumiem, co masz na myśli.

      jest jeszcze jedno - byłam przy śmierci dwóch osób - babci i dziadka. (drugi komplet jeszcze żyje i ma się dobrze)

      babcię trzymałam w ramionach, kiedy umierała. i jest coś niesamowitego w tym, jak dramatycznie człowiek (ludzki organizm) walczy, by żyć. walczy o kolejny oddech.
      ile siły potrafi zmobilizować nawet stareńki, schorowany organizm.

      umrzeć wcale nie jest łatwo, pomimo kruchości życia...
      i nad tym trzeba się napracować.
      • katja.katja Re: śmierć 05.01.19, 19:55
        Zwykła reakcja duszącego się organizmu, tak samo jak u psa, kota czy kanarka.
        • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 19:59
          rzecz jasna.
          a jednak - nic zwykłego w tym nie ma, zapewniam.
          • katja.katja Re: śmierć 05.01.19, 20:34
            Niestety jest, może być drastyczne, nieprzyjemne, bolesne, ale niestety tak to wygląda. Nie ma tu żadnej magii.
            Mam nadzieję, że za jakiś czas eutanazja na życzenie będzie możliwa i ludzie będą mogli odchodzić bez duszenia się.
            • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 20:55
              jasne, tylko z pieśnią na ustach.
              • katja.katja Re: śmierć 05.01.19, 21:08
                Wystarczy, że bez zbędnego bólu i męczenia siebie oraz otoczenia zbędną, a uciążliwą opieką.
    • stephanie.plum Re: śmierć 05.01.19, 15:24
      i jeszcze chciałam powiedzieć, że to, co napisałaś jest bardzo mądre. i ważne.
    • czekoladazkremem Re: śmierć 05.01.19, 15:35
      Oglądałam transmisję z pogrzebu doktora Dębskiego - ze wspaniałego, pełnego życzliwości i humoru człowieka została garsteczka prochu. Straszne to, przerażające. Przed chwilą ktoś był, rozmawiał, uśmiechał się - teraz została tylko tabliczka. Czasem dopada mnie ta świadomość - wkrótce wszyscy odejdziemy. Zamykam się wtedy w domu, otwieram wino i płaczę - głównie z bezsilności, nic nie mogę poradzić na to, że moi bliscy się starzeją, że niedługo przyjdzie czas pożegnania z mężem, synem... okrutne to i niesprawiedliwe.
      • verdana Re: śmierć 05.01.19, 17:30
        Nie. Została jeszcze pamięć. I żyjące dzięki niemu dzieci.
        • czekoladazkremem Re: śmierć 05.01.19, 18:03
          Pamięć - wiadomo. Ale człowieka już nie ma i nie będzie.
        • srebrnarybka Re: śmierć 05.01.19, 20:21
          Podpisuję się. Zostało dobro, które czynił. W tym wypadku - dzieci. Pamiętam dwadzieścia parę lat temu pogrzeb męża mojej znajomej - dziś ona też już nie żyje - który zmarł przedwcześnie, krótko po 60tce, a miał nastoletnią córkę (późno się ożenił, a potem były kłopoty z urodzeniem dziecka). Był profesorem teatrologii. I pamiętam bardzo mądre kazanie jednego z mądrzejszych i naprawdę głęboko wierzących księży, których znałam w swoim życiu (on też już nie żyje. W '40 r., gdy wywożono Polaków ze Lwowa do Kazachstanu, dobrowolnie zgłosił się do NKWD i wmówił im, że jest na listach do wywózki, chociaż wcale go nie było, by pojechać razem z zesłańcami i wspierać ich jako ksiądz, odprawiać msze - oczywiście w ukryciu -, udzielać sakramentów itp.). Ksiądz wiedział, że mówi nie tylko do ludzi wierzących, bo przecież na pogrzeb znanego profesora przyszło wiele osób nie tylko z najbliższej rodziny, i powiedział coś, co chyba było do przyjęcia przez każdego. Powiedział mianowicie, że zmarły zrobił tyle dobrego dla kultury, że poprzez swoje dzieła będzie z nami obecny. A zarazem wpisał tę działalność zmarłego w wymiar religijny: że pracując naukowo nad dziejami teatru wypełniał religijne powołanie, takie, jakie Pan Bóg mu wyznaczył. To drugie zresztą dość dyskretnie, ale było to oczywiste, przynajmniej dla wierzących uczestników mszy.
          Stąd myślę - pewien imperatyw, by życia nie zmarnować. Tzn. coś po sobie pozostawić. Niekoniecznie prace naukowe. Równie dobrze babcia klozetowa, która porządnie sprząta kibelek, też wypełnia jakieś, skądinąd ważne powołanie. Tym czymś, co pozostawiamy po sobie, jest też dobro, które uczyniliśmy prywatnie, dla naszych bliskich etc. Z racji wieku mam coraz więcej bliskich i znajomych po tamtej stronie i wielokrotnie potykam się o to, co im zawdzięczam. Przypomina się, że czyjeś wypowiedziane mimochodem zdanie zapadło mi w pamięć i okazało się dla mnie strasznie ważne, że ktoś nieżyjący nauczył mnie czegoś tam, że coś mi pokazał itp. Więc może zamiast rezygnować z malowania mieszkania, dlatego, że kiedyś umrzemy, najpewniej za 20 lat, ale może jutro, warto pomyśleć, jaki ślad zostawimy po sobie wśród ludzi, z którymi się stykamy.
          • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 20:32
            >może zamiast rezygnować z malowania mieszkania, dlatego, że kiedyś umrzemy, najpewniej za 20 lat, ale może jutro, warto pomyśleć, jaki ślad zostawimy po sobie wśród ludzi, z którymi się stykamy.
            Uważasz , że jedno drugie wyklucza?
            Taki piękny post, a takie uproszczenie, bez sensu smile Przecież nie o to chodzi, żeby żyć w brudzie, ale jak ktoś ma np. robić renowację ze względu na modę, nie koniczność i dużym wysiłkiem finansowym (ergo nakładem pracy i czasu poświęconych na zarobienie kasy), to może czasem warto się zastanowić nad celowością i czy aby coś innego nie będzie fajniejszym sposobem na wydanie tej kasy. Ale jak dojdzie do wniosku, że to jest właśnie najbardziej sensowne, to też jego decyzja. OK, jeśli to własna potrzeba, a nie chęć konkurowania z sąsiadką kosztem niezrealizowania jakiegoś marzenia np.
            • wapaha Re: śmierć 05.01.19, 20:51
              ale z drugiej strony- każdy ma własną definicję szcżeścia w życiu, i każdemu co innego daje komfort, zadowolenie , poczucie bezpieczeństwa. może już nie wnikajmy i nie ustawiajmy co komu powinno dawać "prawdziwe" szczęście ?
              • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 21:27
                Jasne. Jeśli dla kogoś być lepszą od sąsiadki to cel w życiu, to nie nasza sprawa. Niby tak. Tyle że jakiś system wartości jednak warto mieć na własny użytek, a z niego wynika, że nie wszystkie działania w jednakowym stopniu uważasz za fajne.

                Mało tego. Niby mamy akceptować zawsze wszystko, co nie krzywdzi innych. I niby to słuszne. Ale jednak ci, którzy się zawodowo zajmują podobnymi zagadnieniami są w swoich wnioskach zgodni. Przykładowo co do tego, że nieustanne porównywanie się z innymi to pewny sposób, by szczęścia jednak nie zaznać oraz co do tego że wszyscy ludzie do tego szczęścia dążą, ale jednym się udaje, innym mniej i można z tego wyciągać wnioski, albo nie. I to też jest sprawa każdego z osobna.
            • srebrnarybka Re: śmierć 05.01.19, 21:22
              Remont mieszkania jest czymś tak upierdliwym, że nie przyszłoby mi do głowy "robić renowację ze względu na modę" i dla chęci konkurowania z sąsiadką. Robię takie remonty dla własnej wygody i dla zaspokojenia potrzeb estetycznych. Nie jest mi obojętne, jak wygląda pomieszczenie, w którym żyję. Ale zmiana kafelków co 3 lata "ze względu na modę" by mnie uglebiała i nie dlatego, że mogę umrzeć, zanim się nowymi kafelkami nacieszę, tylko dlatego, że póki stare wyglądają porządnie nie mam ochoty na rozgrzebywanie mieszkania.
              • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 21:34
                No i fajnie.
                Jak zwykle - ematka nie zna zjawiska podążania za trendami... Ech...

                A zgodzisz się co do tego, że każda wydana kwota ma przełożenie na czas, jaki poświęcasz na jej zarobienie (no chyba że jesteś rentierką)? Czy też nie? Ja wolę przemyśleć, co jest dla mnie ważniejsze - ten przykładowy remont czy poświęcenie więcej czasu na pracę. szczególnie tę mniej lubianą. I nie jestem pewna czy to zawsze taka oczywista oczywistość. Przynajmniej jak patrzę na osoby literalnie zamęczające się, by jeszcze trochę dóbr sobie i rodzinie zapewnić, żeby nie odstawać. Tak, ja takie osoby znam, w przeciwieństwie do Ciebie. I nie potępiam, bynajmniej, prędzej współczuję, gdy widzę, ile zdrowia je to kosztuje. Jednak jest to imo raczej słabość niż atut, a także krótkowzroczność swego rodzaju, bo to się często mści, odbija na zdrowiu. Niby frazesy, ale patrzeć na to z bliska naprawdę nie jest łatwo.
          • nangaparbat3 Re: śmierć 05.01.19, 23:56
            Niedawno obwoziłam po Wrocławiu bratanka 20 plus. Chciał jechać na grób dziadka, zaproponowałam szpital, w którym jego dziadek, a mój ojciec, całe życie pracował.
            • wapaha Re: śmierć 06.01.19, 08:53
              piękne

              świętujmy życie, a nie śmierć..

              pozdrawiam Nanga
              • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 12:25
                Też pozdrawiam smile
                Niektórzy w rodzinie mawiają: pojedziemy do dziadka - w znaczeniu: na cmentarz. Też tam czasem chodze, ale nie mam poczucia, że ojciec tam jest - w jakikolwiek sposób. Ale teraz porządkuję książki - i są wśród nich otrzymane od ojca, zwinięte ojcu, kupione pod jego wpływem, a nawet jakieś zeszyty naukowe poświęcone etyce i deontologii lekarskie z dedykacją dla mnie - i tak, w tych książkach on jest.
                • wapaha Re: śmierć 06.01.19, 16:38
                  Rozumiem
                  Nie bywam na cmentarzu , na grobie rodziców ( pewnie rodzina już mi łatkę czarnej owcy dawno przykleiła )
            • alfa36 Re: śmierć 06.01.19, 16:06
              Prawidłowo. Czasem zastanawia mnie, dlaczego ktoś przyjechał set kilometrów na pogrzeb, a nie znalazł czasu za życia...
            • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 17:03
              Fajny pomysł, a gdyby dziadek pracował za granicą, a w mieście miał tylko grób?
      • pani07 Re: śmierć 05.01.19, 18:05
        Pamięć, pamięć zostanie. To ważne. I jak ktoś ma szczęście- dzieci. To dobry ciąg dalszy czyjegoś utraconego życia.
    • czekoladazkremem Re: śmierć 05.01.19, 18:01
      A najgorsze jest to, że większości ludzi (mnie oczywiście też) życie upływa na chodzeniu do pracy, zdobywaniu pieniędzy na życie, bo trzeba z czegoś żyć. Mało chwil dla siebie, mało radości. Pół biedy, jeśli ma się wymarzoną pracę, w której można się rozwijać i która daje satysfakcję. Ale nie znam wielu takich ludzi. Większość musi i tyle. No i harujemy całe życie, a potem emerytura - często okazuje się, że zamiast zasłużonego wypoczynku trzeba ścibolić, żeby wystarczyło na chleb i mleko sad
      • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 18:32
        Dlatego ja od zawsze twierdziłam, że satysfakcja z pracy jest kluczowa, ważniejsza niż pieniądze. Coś za coś po prostu... A zważywszy na okoliczności, jak ktoś nie ma wyboru, to chyba jedyną opcją jest główkować, jak to poukładać. Skoro Frankl nawet w Oświęcimiu umiał znaleźć sens życia, to można próbować go naśladować na miarę swoich możliwości i potrzeb. To lepsze imo niż pogrążanie się w nihilizmie i pesymizmie.
        • simply_z Re: śmierć 05.01.19, 20:00
          ale jeść też trzeba. A praca za grosze w takim muzeum np. poza satysfakcją, korzyści materialnych większych nie przyniesie..
          • kosmos_pierzasty Re: śmierć 05.01.19, 20:33
            Też to jest określony wybór. I szczęście, jak się go ma.
        • jola-kotka Re: śmierć 05.01.19, 22:21
          👍
    • aga_mon_ber Re: śmierć 05.01.19, 18:21
      A co myślałaś? Że umierają tylko starzy, albo chorzy? Umierają ludzie, którzy prowadzą zdrowy tryb życia, nie piją, nie palą, nawet kawy nigdy w życiu nie pili. Tylko ziołowe herbatki.
    • rosapulchra-0 Re: śmierć 05.01.19, 23:58
      Udało mi się uciec od śmierci i to nawet nie raz. Najgorsze jest później - dochodzenie do zdrowia. Bardzo mądre jest powiedzenie, że choroba przylatuje samolotem, a zdrowie idzie piechotą i nigdy już takie, jak przedtem. Okrutna jest świadomość, że się odchodzi, a na świecie zostają najpierw nieletnie, a potem już dorosłe dzieci.
      Tak. Nagła śmierć we śnie to chyba najlepszy rodzaj śmierci.
      Współczuję ci, nanga straty koleżanki.
      • katja.katja Re: śmierć 06.01.19, 11:32
        Wiemy, całe forum było tego świadkiem co najmniej z kilkanaście razy.
      • nangaparbat3 Re: śmierć 06.01.19, 12:30
        >>>choroba przylatuje samolotem, a zdrowie idzie piechotą i nigdy już takie, jak przedtem

        Moi bliscy-lekarze, kiedy już byli starzy i z wielkim doświadczeniem, mówili: tylko profilaktyka ma sens.
    • anagat1 Re: śmierć 06.01.19, 01:51
      Mam inna perspektywe. Widze smierc na codzien. Choroby, nowotwory. Nigdy nie balam sie smierci, mowie otwarcie o tym, ze nic nie jest na 100% i wieczne. Jedyne co jest istotne, to zabezpieczyc rodzine w razie W.. Ubezpieczenie, kto ew. przejmie opieke nad dziecmi, psami. Itd. Itp. Jak sie o tym nie mysli i nie rozmawia, to potem sie czlowiek budzi z reka w nocniku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka