Ja mam niewielki. I to dopiero wieczorem mam w ogóle ochotę coś zjeść. Lekkiego.
Moje psy tez. Jedzą mniej i z mniejszym zapałem. Najchętniej na raty. Troszkę po południu, reszta pod wieczor.
Ale kot Fizia ! Co to za potwór jakiś! Kociczka dorosła, ale malutka, kto ja widzi pierwszy raz, bierze ja za kociątko. . A ona zre jak maszyna - swoje przydzialowe mięso, potem podbiera z misek, gdy nakładam psom - a potem, gdy psy nie zjedzą do końca - idzie i czysci metodycznie wszystkie trzy miski. A gdy zaczynam sobie robić kolacje - wskakuje na blat i miauczy - daj coś, zjadlabym !
Czy mroz, czy upał - Fizia moze jeśc zawsze. Do oporu