Dodaj do ulubionych

Dorosłe dzieci

15.12.19, 14:26
Nie będzie o Turbo, będzie o Emamach. 13-latek nie może sam pojechać pociągiem, były wątki o odprowadzaniu młodzieży w takim wieku do szkoły przez rodziców. Kilkaset lat temu 14-latkowie zostawali królami, prowadili armie na wojny, w XXw. tacy nastolatkowie już wojskiem nie dowodzili ale dawali sobie radę sami w obcym mieście, teraz już do WC trzeba ich odprowadzać, co się zmienia i dlaczego?
Obserwuj wątek
    • miss_fahrenheit Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:29
      Długość życia.
      • alina460 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:33
        Nadopiekunczość.
        Wielkość rodzin.
        Dobrobyt.
        • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:37
          Nadopiekunczość.

          Prawdopodobne

          Wielkość rodzin.

          Ja nie jestem z rodziny wielodzietnej, robiłem sobie w takim wieku kolejowe wycieczki do Krakowa, Wrocławia, nawet do Rzeszowa.

          Dobrobyt.

          Jak się ma zagrożenie ze strony spożywających alkohol w pociągu do dobrobytu?
          • kamin Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:11
            A ja jestem jedynaczką i wieku 13 lat mogłam się poruszać tylko w obrębie osiedla. Tramwajem sama nie jeździłam (tzn. parę razy wypuściłyśmy się z koleżanką do centrum w tajemnicy przed rodzicami). Pociągiem by mnie absolutnie samej nie puścili. Chciałam się mając 15 lat wybrać z koleżanką na zwiedzanie Warszawy, mama się nie zgodziła. Z perspektywy czasu oceniam, że absolutnie słusznie.
            • srebrnarybka Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:20
              Ja jestem jedynaczką. Wychowałam się w śródmieściu Łodzi, a to miejsce gorsze, niż Brzeska w Warszawie. W zasadzie każde wyjście z domu o dowolnej godzinie groziło gwałtem, bo w każdej bramie stali pijani menele, którzy mogli zaczepić i zgwałcić przechodzącą dziewczynę. Zdarzało się wciąganie dziewczyn z ulicy do bramy i gwałcenie. I mimo to moi głęboko nadopiekuńczy rodzice pozwalali mi wychodzić samej. Sama wracałam ze szkoły od IV klasy podstawówki i to dlatego tak późno, że miałam niebezpieczne przejście przez ulicę po drodze. Natomiast już w I-III klasie byłam wysyłana po zakupy czy z listem do skrzynki tam, gdzie nie wymagało to przechodzenia przez ulicę. Byłam uczona zasad bhp, których do dziś przestrzegam: nie chodzić w pobliżu bramy, ale bliżej jezdni, bo na środku jezdni mnie nie zgwałcą, wiedzieć, kto idzie za mną i jeśli ktoś wyraźnie mnie śledzi, zmieniać kierunek albo prosić kogoś o pomoc, nie iść przez park wieczorem, iść zawsze w świetle, nie odpowiadać na zaczepki, nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z pijanymi facetami, nie rozmawiać z nieznajomymi. Przeżyłam i nikt mnie nie zgwałcił. Pociągiem zaczęłam jeździć sama w wieku lat 14 i to nałogowo. Miałam kuzynów pod Warszawą i odwiedzałam ich w prawie każdy weekend. Byliśmy postrachem podwórka w Brwinowie. No i żyję.
              Cóż, można najwyżej mówić o znieczulicy ludzi, którzy nie reagują na zaczepianie dziecka. Potem nie ma się co dziwić, że mamy takie sytuacje, jak z panią Jachirą.
              • triss_merigold6 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 18:26
                Twoi rodzice byli po prostu zaniedbujący i tyle.
              • kamin Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 19:26
                Ty przeżyłaś, inne dzieciaki nie miały tyle szczęścia. Może nawet chodziłyście razem do szkoły?
                plus.dzienniklodzki.pl/co-sie-stalo-z-ania-ktora-zaginela-w-centrum-wielkiego-miasta/ar/11644855
                • aandzia43 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 19:50
                  Pamiętam tę sprawę.
          • lumeria Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:13
            ultimate.strike napisał:


            > Ja nie jestem z rodziny wielodzietnej, robiłem sobie w takim wieku kolejowe wyc
            > ieczki do Krakowa, Wrocławia, nawet do Rzeszowa.

            Moj brat tez. Do czasu, kiedy natknął się na stado zapitych fanów wracających z jakiegoś meczu, którzy się go czepili. Inni pasażerowie go nie ratowali, bo sami się bali. Bratu przeszła ochota na samotne wycieczki na długi, długi czas.

            To ze ty miałeś głupie szczęście, nie znaczy, ze to co robiłeś było rozsądne.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:35
        Jak długość życia wpływa na zaradność nastolatków?
        • little_fish Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:41
          Jak ludzie żyli średnio 30 lat, taki nastolatek był w połowie swojego życia. Wszystko działo się wcześniej - wcześniej się usamodzielniali, zostawali rodzicami, sierotami i królami
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:54
            Kiedy długość życia wynosiła 30 lat? W średniowieczu to było ok 60 chyba, a głownym czynnikiem zaniżającym była wysoka śmiertelność noworodków i dzieci. Ci, co przeżyli dzieciństwo dożywali 80-tki i więcej.
            • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:12
              Żyli krócej, żyli, zwłaszcza kobiety i harująca biedota.
              • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:16
                Ale nie 30 lat Juz bez przesady
                • profes79 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 07:38
                  Nie bez przesady. Powyżej 30 to oczekiwana długość życia to była dla możnych. Popatrz sobie na długości życia np. władców średniowiecznej Francji - przynajmniej tych, którzy zeszli z przyczyn naturalnych. Karol Łysy - 54; Ludwik II 33; Karol Grupy 49...z późniejszych - Valois - Filip VI 57; Karol VII - 58; monarchowie którzy zeszli z przyczyn naturalnych rzadko dożywali 60 a co dopiero mówić o innych...Wspomniany Karol VII został królem w wieku 19 lat a byli tacy, co zostawali władcami czy głowami rodu wcześniej.

                  To samo mamy w Polsce; nie bez powodu Zygmunta nazywano starym gdy dociągnął do 80 (i chyba pozostaje najdłużej żyjącym z polskich władców acz nie chce mi się aż tak głęboko kopać) - ale to już nie było średniowiecze...
                  • winton81 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 12:20
                    Akurat średniowiecze nie na tu nic do rzeczy. Wręcz przeciwnie, w przypadku szlachty i arystokracji zwyczaje higieniczne były na plus w stosunku do np. Wersalu za czasów Ludwików. Zmiana w tym zakresie w odniesieniu do wszystkich warstw społecznych to dopiero 19 wiek i wtedy można mówić o rosnącej średniej długości życia.
            • leni6 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:14
              Bzdura, w średniowieczu oczekiwana długość życia wynosiła właśnie ok 30 lat. Do 80 lat to nie dozywal nikt, do 60 też nie. Istotne wydluzenie nastapilo dopiero w XX wieku.
              • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:20
                Śmiertelnosć dzieci. Wiki: średniowieczna Anglia: oczekiwana długość życia 30lat, po osiągnięciu 21 wydłużała się do 64. Czyli ktoś 80-tki reż musiał dożywać.
                • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:24
                  Niektórzy dożywali, zapewne. Teraz też niektórzy dożywają setki.
                  Ale to nie standard.
              • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:21
                Once children reached the age of 10, their life expectancy was 32.2 years, and for those who survived to 25, the remaining life expectancy was 23.3 years. Such estimates reflected the life expectancy of adult males from the higher ranks of English society in the Middle Ages,3 and were similar to that computed for monks of the Christ Church in Canterbury during the 15th century.4
                • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:27
                  Wyższych warstw społeczeństwa, no właśnie.
              • aandzia43 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:09
                leni6 napisała:

                > Bzdura, w średniowieczu oczekiwana długość życia wynosiła właśnie ok 30 lat. Do
                > 80 lat to nie dozywal nikt, do 60 też nie. Istotne wydluzenie nastapilo dopier
                > o w XX wieku.

                Byli tacy co i do osiemdziesiątki docierali. W niezłym zdrowiu, bo w złym nie mieliby szansy przeżyć miesiąca (brak leków na choroby przewlekłe typu cukrzyca, choroby układu krążenia czy nerek, z którymi teraz nasi seniorzy trwają sobie spokojnie całymi latami dzięki osiągnięciom medycyny). Eleonora Akwitańska mając 80 lat odbyła daleką podróż (kilkaset kilometrów co najmniej, morze, góry) bynajmniej nie na marach żeby umrzeć w wymarzonym miejscu, tylko w interesach rodzinnych. Zmarła sobie spokojnie rok później.
            • memphis90 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 07:00
              Mit. Tak, więcej noworodków umieralo, ale to nie znaczy, że cała reszta żyła do 80 uncertain
              • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:32
                Mit. Tak, więcej noworodków umieralo, ale to nie znaczy, że cała reszta żyła do 80

                Prawda zapisana w polskiej Wikipedii odnośnie spodziewanej długości życia w średniowiecznej Anglii.
                • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:37
                  Ze statystyki wynika, że śmiertelność dzieci zaniżała średnią długość życia o ponad połowę! I to był skutek braku szczepień, dlatego w XXw, po upowszechnieniu szczepionek długość życia poszybowała w górę. Tylko dlatego.
    • anika772 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:33
      To wszystko wina spodni, to chyba jasne?
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:34
        Możesz uzasadnić?
        • kk345 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 12:25
          Wszystko jest winą spodni, to przecież oczywiste big_grin
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:42
            Dla mnie nie. Winą spodni jest rozpowszechnienie chorób cywilizacyjnych, przez co spodziewana długość życia rośnie znacznie wolniej niż jego jakość, a najszybciej rosną nakłady na ochronę zdrowia. Prawdopodobnie spodnie można też obwinić za różnicę w długości życia między kobietami a mężczyznami, gdyż wśród gatunków ssaków spodni nie noszących takowa różnica nie występuje. No i można je też obwinić za konieczność reklamowania w TV środków na kobiece infekcje intymne. To w zupełności wystarczy, żeby na metkach spodni znalazły się ostrzeżenia takie, jak na paczkach papierosów, jednak nadopiekuńczości Ematek spodniami wytłumaczyć się nie da.
    • przystanek_tramwajowy Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:37
      Sorry, ale pitolisz, jakby ci jaja razem z mózgiem spod spódnicy wywiało. 13-latek to nie dorosły tylko dziecko. I gdzieś ty wyczytał, że odprowadzamy 13-letnie dzieci do szkoły? Co najwyżej są podwożone, jak rodzicom to akurat po drodze do pracy. Może zrób sobie wreszcie jakieś dziecko i wykaż się przy jego wychowywaniu a nie pouczaj ematek. Nie, lepiej nie rób sobie dziecka, bo będzie nieszczęśliwe z takim ojcem. Może lepiej zapisz się do psychiatry.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:39
        13-latek to nie dorosły tylko dziecko

        Samodzielne. Dokładnie takie same dzieci bywały dawniej królami.

        I gdzieś ty wyczytał, że odprowadzamy 13-letnie dzieci do szkoły?

        Na Emamie, jak będę miał czas to podlinkuję stosowne wątki.

        Nie, lepiej nie rób sobie dziecka, bo będzie nieszczęśliwe z takim ojcem. Może lepiej zapisz się do psychiatry.

        Znowu trafiłem na jakieś uczucia religijne?
        • winton81 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:51
          Twoją religią są sukienki.

          A dzieci nie masz bo jesteś chory. I mieć nie będziesz.
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:57
            Fanatyzm feministyczny przez Ciebie przemawia.

            No i projekcja. To nie miał być wątek o odzieży, ale skoro dalej Ci mało...
            Przedstawiłem uzasadnienie medyczne, że spódnice (i sukienki też, dla kobiet, nie postuluję sukienek dla mężczyzn) są zdrowe, a spodnie szkodzą i powinno się z nich z przyczyn medycznych zrezygnować. W zamian w każdym wątku obrywam hejtem od religiantów, bo się Wam uczucia religijne poobrażały.
            • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:05
              Chyba zacznę chodzić w spodniach, jeżeli mam dzięki temu krócej żyć.
              • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:17
                Spróbuj, miliardy ludzi już tak uczyniły, oczekują w kolejce na przeszczep, oddział szpitalny, do specjalisty, albo się z tym łez padołem już pożegnały. To działa!
            • winton81 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:05
              Jesteś świrem z chorą kanalizacją. Nie będziesz mieć dzieci.
              • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:10
                O, przejaw inteligencji. smile
        • kamin Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:14
          13 latki w funkcji królów nie podejmowały decyzji samodzielnie. Ktoś nimi sterował, często matki, które oficjalnie nie mogły objąć tronu.
        • aqua48 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:32
          ultimate.strike napisał:

          > 13-latek to nie dorosły tylko dziecko
          >
          > Samodzielne. Dokładnie takie same dzieci bywały dawniej królami.

          De nomine. Nikt nie pozwalał 13-letniemu królowi podejmować samodzielnie decyzji. Nawet tych dotyczących własnego ubioru, czy obiadu, a co dopiero spraw korony.


          • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:39
            Ale pomiędzy sprawowaniem władzy a przejechaniem pociągiem jest jednak spora różnica.

            Ja dopiero teraz ten wątek o pociągu przeczytałam i jestem w szoku - stary koń wsadzony w punkcie A i odebrany w punkcie B - jakie jest prawdopodobieństwo, że znajdzie się ktoś, kto go w trakcie jazdy wyrzuci za drzwi? Myślę, że znacznie mniejsze niż to, że wracając z mamusią wjadą pod tira.
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 00:40
            Akurat co do ubioru to żaden król o swoim nie mógł decydować. W pałacach obowiązywał Dress Code. A wojskiem niektórzy dowodzili w podobnym wieku.
        • ira_08 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 19:21
          >Samodzielne. Dokładnie takie same dzieci bywały dawniej królami.

          Bywały, ale zazwyczaj rządzili za nich regenci. Żadne dziecko w historii nie było normalnym, pełnoprawnym królem, który miałby posłuch swojego dworu i nie zwariował przy okazji. Poczytaj: www.focus.pl/artykul/ich-dzieciece-wysokosci
        • kk345 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 12:28
          >13-latek to nie dorosły tylko dziecko

          >Samodzielne. Dokładnie takie same dzieci bywały dawniej królami.

          O, panie, kiedyś to były czasy, teraz nie ma casów big_grin Spróbuj zmajstrować dziecko 12-latce, jak to drzewiej bywało na porządku dziennym, a wtedy pogadamy o różnicach między dawnymi a naszymi czasami. Jeszcze ci paczki możemy forumowo do kicia wysyłać w ramach tej nauki...
        • livia.kalina Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 13:22
          >Samodzielne. Dokładnie takie same dzieci bywały dawniej królami.

          Widzę, że "Król Maciuś Pierwszy" wszedł za mocno...

          Żaden trzynastolatek nie rządził samodzielnie. Był figurantem, za którego rządzili regenci.
      • maly_fiolek Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 15:05
        W USA 13 latek może trafić na krzesło elektryczne, jak dorosły.
    • larix_decidua77 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 14:57
      13 letni król nie rządził samodzielnie. Miał regenta i doradców od tego.
      Nikt 13 latka do szkoły nie odprawadza, natomiast większa ostrożność jest spowodowana tym, że o każdym wypadku trąbią w mediach. Koniecznie musimy wiedzieć, że w Chinach, z okna dziecko wypadło. Kiedyś ludzie słyszeli tylko o wypadkach w najbliższym otoczeniu. Druga rzecz to wymaganie od rodziców aby zapewnili dzieciom bezpieczeństwo. Społeczeństwo tego oczekuje i organy państwowe również.
      Chociaż znam przypadek ze swojego dzieciństwa, że zginęło dziecko 7-9 letnie. I rodzina (łącznie z mężem)
      oraz sąsiedzi wieszali na matce psy, że nie dopilnowała i dziecko samo (tzn. z kolegami) się bawiło na dworze.
    • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:01
      Tu masz przykład konkretny, nie tak odległy w czasie i klasie jak władcy renesansowej Europy. Przeciwieństwo helikopterowego rodzicielstwa i stanów trwale lękowych: bracia Abernathy z Oklahomy.

      en.wikipedia.org/wiki/Louis_Abernathy_and_Temple_Abernathy
      • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:23
        No ale raczej nie byly to przecietne dzieci skoro az jest o nich w encyklopedii
        • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:31
          No, kilkuklrotne parę tysięcy samodzielnych kilometrów 5 i 9 latka było wyczynem, zgoda. Ale generalnie dzieci chodziły i jeździły samopas. Zwłaszcza chłopskie, czy szerzej - biedne. W XIX wieku pracowały w fabrykach i kopalniach, były kominiarczykami i wspinały się po drabinach.
          • kamin Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:38
            I bardzo często przy tym ulegały ciężkim lub śmiertelnym wypadkom lub znikały bez wieści.
            • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:40
              Jako ciekawostke moge podac ze w xVIII w w Japonii co trzecia osoba spotkala sie osobiscie z zaginieciem dziecka.
            • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:48
              Gros zgonów młodocianych to to choroby zakaźne.
              Myślę, że dzisiaj ogromnie łatwo jest do cna upupić dzieci.
              Już Korczak o tym pisał.
        • agonyaunt Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:37
          Ciekawe ile takich nieprzeciętnych dzieciaków wpakowano pod klosz i ilu nie dano się tej nieprzeciętności rozwinąć.
          • memphis90 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 07:36
            Mnóstwo bezdomnych dzieci "podróżowalo" po kraju, padając ofiarą napaści, głodu, wypadków, wychodzenia. Do dziś w krajach rozwijających się masz rzesze dzieci "bez klosza".
            • olena.s Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 08:25
              Aha. I mieli własne konie, tak? A ich decyzja ich ojca była równie ryzykowna, jak decyzja ematki o puszczeniu 13 latka pociągiem o trasie 120 km. i bez przesiadek.....
              Przywołałam przykład braci nie jako (fartownych) bezprizornych i bezdomnych. Oni byli jak nasze niuniusie: wychowywani i prowadzeni troskliwie. Tylko z deczka inaczej.
    • asfiksja Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:02
      Złudzenie, któremu ulegasz nazywamy naukowo "mitem złotego wieku". Jeśli cię to pocieszy we wszystkich czasach starsi panowie wzdychali "o tempora, o mores", a szczególnym przedmiotem ubolewań była zawsze młodzież. Ta dzisiejsza. Niedorobiona. Nie To Co Dawniejbig_grin
      • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:15
        Bzdura. Już pomijam moich ulubionych braci z Oklahomy - w okupowanej Warszawie, na Żoliborzu córka Wańkowicza wymaga, aby domowe dziecko samo wędrowało do przedszkola. 1942.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:16
        Mi nie o młodzież chodzi tylko o dzisiejsze Ematki. W moich czasach nastolatek cieszył się jak dziecko jak stary nie wiedzieli gdzie jest i co robi, jak miał okazję sobie sam poradzić. Teraz też ich to cieszy, ale Ematki maja ich stale zlokalizowanych przy pomocy GPSa, jedyny sposób to chyba podrzucić komórkę za siedzenie w autobusie, niech Emama się za pojazdem ugania i wsiąść do pociągu byle jakiego.
    • agonyaunt Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:10
      >Kilkaset lat temu 14-latkowie zostawali królami, prowadili armie na wojny

      Tylko formalnie. Decyzje podejmowali inni.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:13
        Niektórzy nie tylko formalnie.
    • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:17
      Ale raczzej ten nastolatek prowadzacy armie na wojne nie byl sam jeden
      • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:22
        Tak, ale nastolatka terminującego u kowala albo rąbiącego drewno nikt nie pilnował, żeby się nie zgubił i nie poprzypalał paluszków. Plus ten 13 latek dowodzący armią oznacza dziesiątki trzynastolatków- ciurów, giermków, etc.
        • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:26
          Tego nie wiesz. Moze zona mistrza pilnowala i dbala poza tym ten dzieciak caly czas zasuwal czasu na snicie sie nie mial. Swiat byl bezpieczniejszy w tym sensie ze siedzialas w grodzie i nigdzie ci specjalnie nie puszczali bo terminowac trzeba darmozjadzie
          • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:27
            Nie, świat nie był bezpieczniejszy. Były jakieś naukowe dowody - mimo dwóch wojen swiatowych mamy coraz niższe prawdopodobieństwo gwałtownej śmierci.
            I skąd ci się wzięła ta żona kowala? big_grin
            • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:32
              Bezpieczniejszy? Zbirów i idiotów mniej nie było, a wykrywalność była jaka była, a jako że prawdopodobieństwo, że cię spalą na stosie było było większe, gdy spałaś z czarnym kotem, niż gdy zamordowałaś męża (o żonie nie wspominając).
              • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:38
                Owszem ale wiekszosc tych niebezpieczenstw czaila sie poza grodem. Jak siedzialas w domu na d to bylo relatywnie bezpiecznie i grozily ci zwykle wypadku domowe wypadki przy pracy i choroby. No i wojna
                • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:42
                  Ale nie siedziały w domu, bo nosiły wodę, szły do pracy/terminu/po sprawunki, obrządzały gospodarstwo etc. Świat nie składa się w większości z elit, tylko przeciwnie.
                • andaba Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:45
                  Nie wiem, czemu bezpieczniejsze?
                  - konieczność grzania wody na piecu
                  - dom z materiałów łatwopalnych
                  - brak odgromników
                  - zwierzęta
                  - gnojówka

                  Dziś jedyne co dziecku grozi, czego nie było dawniej, to wsadzenie gwoździa do gniazdka.
                  Tak, na ulicy są auta, których dawniej nie było. Ale jazda konna lub wozem też bywała niebezpieczna. I sam koń też - traktor się z powrozu nie urwie, koniom się zdarza.
            • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:36
              Bo zeby byc mistrzem i moc przyjmowac w termin trzeba bylo miec zone
              • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:44
                W wiejskiej kuźni?
                • ichi51e Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:40
                  Tak Ole a w wiejskiej kuzni rowniez. Zobacz sobie jak dzialay cech to bylo BARDZO sformalizowane
        • aqua48 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:36
          olena.s napisała:

          > Tak, ale nastolatka terminującego u kowala albo rąbiącego drewno nikt nie pilno
          > wał, żeby się nie zgubił i nie poprzypalał paluszków. Plus ten 13 latek dowodzą
          > cy armią oznacza dziesiątki trzynastolatków- ciurów, giermków, etc.

          Litości. 13-latek nie dowodził żadną armią, miał od tego dorosłych mężczyzn. A jak dziecko ucięło sobie ramię siekierą lub zginęło w kuźni to mówiło się trudno. Moja rodzona babcia urodziła 11 dzieci. Czworo z tej gromadki umarło w wieku dziecięcym.
          • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:44
            Umarło: na koklusz, szkarlatynę, polio, tężec, grypę, odrę, ospę.
            • kamin Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:12
              Oraz wpadło do stawu, wykrwawił się po zranieniu siekierą, spadło z konia i złamało kręgosłup, spadło z dachu od stodoły i milion innych nieszczęśliwych wypadków. Dodaj do tego celowe działanie różnych świrów, których nie miano w ogóle pod kontrolą. Naprawdę nie tylko choroby dziesiątkowały populację dzieci.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:22
        &-latek idący do szkoły też nie jest sam jeden. Do zerówki chodziłem sam, czasem z kolegami, czasem nie, wiedziałem jak tam trafić, miałem po drodze skrzyżowania, przejścia dla pieszych, jakieś 700m po mieście, wciąż żyję.
        • kamin Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:30
          Ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Cytowana wcześniej wysoka śmiertelność dzieci w dawnych czasach to przecież głównie choroby i wypadki. Remedium na śmiertelność dzieci z powodu choroby to szczepionki i antybiotyki. A wypadkom zapobiega pilnowanie dzieci, aż do wieku, gdy w pełni ogarniają związki przczynowo-skutkowe oraz są sprawne fizycznie i silne w stopniu porównywalnym do dorosłego. Jak się ma jedno, dwoje dzieci to ma się też większe możliwości upilnowania ich, niż w przypadku czwórki czy ósemki.
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 00:41
            Cytowana wcześniej wysoka śmiertelność dzieci w dawnych czasach to przecież głównie choroby i wypadki

            To brak szczepień.

            Jak się ma jedno, dwoje dzieci to ma się też większe możliwości upilnowania ich, niż w przypadku czwórki czy ósemki

            Czwórki i ósemki byly modne właśnie ze względu na śmiertelność.
        • lumeria Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 15:49
          ultimate.strike napisał:

          > &-latek idący do szkoły też nie jest sam jeden. Do zerówki chodziłem sam, czase
          > m z kolegami, czasem nie, wiedziałem jak tam trafić, miałem po drodze skrzyżowa
          > nia, przejścia dla pieszych, jakieś 700m po mieście, wciąż żyję.
          >

          Czy to sie działo w pięknych komunistycznych czasach, kiedy o porwaniach i gwałtach małych dzieci mało kto słyszał? (Nie ze nie było, tylko nie były upublicznione). Gdzie dzieci wypychało się za drzwi na prawie cały dzień w lecie i w ciemne wieczory w zimie na sanki czy łyżwy.

          W demograficznym wzwyżu, kiedy na osiedlach szalało setki lub nawet tysiące dzieciaków pod trzepakami, a aut było jeszcze mało na drogach.

          W czasach, kiedy zboczeńcy nie mieli internetowych inspiracji, bo internetu nie bylo.

          To se ne vrati. Realia są dzisiaj calkowicie inne.
          • asia.sthm Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:07
            > W czasach, kiedy zboczeńcy nie mieli internetowych inspiracji, bo internetu nie bylo.

            Zboczency znakomicie sobie radzili i bez internetu. Spoleczenstwo nieswiadomie lub ze zwyklej bezradnosci wystawialo zboczencom dzieci - zboczency wszelkiej masci mieli duzo latwiej niz teraz.
            • kamin Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:15
              Właśnie. Ostatnio GW przypominała cykl o zaginięciach dzieci w PRL.
              Wcale nie było tego mało, w czasach powojennych wręcz plaga.
              tygodnik.tvp.pl/33480056/czarna-wolga-okup-i-sprawa-polityczna-tak-porywano-dzieci-w-prlu
            • lumeria Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:16
              Zgadzam się z Toba i to wcześniej w poście napisałam.

              • asia.sthm Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:30
                No powtorzylam gdyz mi sie zagotowalo w srodku.

                Cale to narzekanie ( Strike i inni) na niesamodzielnosc dzisiejszych dzieci budzi we mnie jak najgorsze podejrzenia. Co im do cholery przeszkadza ze o dzieci dzis sie dba ?
                Czyzby utrudnianie dostepu do dzieci az tak uwieralo? Zawsze mi sie to kojarzy z niecnymi zamiarami. Brrrrr.
                • lumeria Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:41
                  Ja tez bym nie puściła dziecka samopas tak jak sama chodziłam. Nie ma mowy.

                • bi_scotti Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:45
                  asia.sthm napisała:

                  > Co im do cholery przeszkadza ze o dzieci
                  > dzis sie dba ?
                  >

                  Nie, Asia, to nie chodzi o dbanie o dzieci tylko o dbanie o wlasny (rodzicielski) swiety spokoj a to sa dwie rozne rzeczy, czesto wzajemnie sie wykluczajace. Zeby sie faktycznie dobrze i madrze rozwijac dzieci musza (no musza!) nudzic sie, ryzykowac, rebel, radzic sobie same w risky/unknown situations etc. etc. etc. To ca wielu (acz na szczescie nie wszyscy!) wspolczesni rodzice zapewnia dziecku przez overprotection jest rownoznaczne z pozbawianiem tychchze dzieci niepolicznej ilosci intelektualnych, emocjonalnych i fizyzcnych bodzcow bez ktorych kolejne pokolenie bedzie po prostu mniej/gorzej przygotowane do jakiejkolwiek formy independence. I nie mowimy tu o independence w braniu kredytu w banku jako dorosly czlowiek ale np. w krytycznym, samodzielnym mysleniu przy braniu udzialu w wyborach, w budowaniu (wspolnie) demokratycznego spoleczenstwa etc. Paradoksalnie lekkie zaniedbanie jest zawsze lepsze dla dziecka niz lekkie overprotection tak samo jak stawianie lekko za duzych wymagan jest nieporownywanie lepsze niz swiadome ulatwianie czegokolwie. Oprzec sie mozna tylko na tym, co stawia opor, rosnac mozna tylko tam, gdzie jest duzo przestrzeni do gory. Life.
                  • asia.sthm Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:08
                    Bi_scotti, ty ganisz overprotection (u nas nazywa sie to zjawisko curling) i nie o to mi chodzi - kazde przegiecie to przegiecie i skutki beda oplakane.
                    Ja mialam na mysli co innego - takie glupie przywolywanie glupich przykladow jak to kiedys latalismy samopas z kluczem na szyi i na dobre nam to wychodzilo. Nie ma sensu porownywac dwoch skrajnosci.
                  • olena.s Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:51
                    Brawo bi. Dokładnie o to idzie. Dodam jeszcze, że pojedynczym wykastrowanym przez zalęknionych opiekunów dzieciom mogę co najwyżej współczuć wyuczonej bezradności i wpojonej słabości. Ale społeczeństwo zbudowane przez tak wychowanych ludzi po prostu mnie przeraża.
                  • stephanie_harper2 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 12:46
                    I to był bardzo mądry wpis. Zgadzam się w 100 procentach.
                • mia_mia Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 18:47
                  Czytałam gdzieś, że odsetek wypadków wśród dzieci nie zmienia się od lat.
                  Kiedyś dzieci szybko uczyły się, że świat jest niebezpieczny i trzeba myśleć, przewidywać, uważać.
                  Właśnie uczę swoje przechodzenia przez ruchliwe ulice. Aż chciałoby się wziąć za rękę i przeprowadzić, najlepiej idąc od strony samochodów, ale zaciskam zęby i idę z tyłu.
                  I z wieloma innymi rzeczami tak trzeba, chociaż wiąże się to z pewnym ryzykiem.
                  • triss_merigold6 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 18:54
                    Źle czytałaś.
                • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 00:52
                  Czyzby utrudnianie dostepu do dzieci az tak uwieralo?

                  Przelazłem całą giełdę, nie ma czarnych Wołg, może być dla odmiany Ford?

                  Słyszałaś kiedyś o zabójstwach studentów? A więc rodzice powinni dziecko odbierać ze świetlicy wydziałowej i prowadzić do akademika codziennie.
                  • asia.sthm Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 01:32
                    ultimate.strike:
                    Słyszałaś kiedyś o zabójstwach studentów? A więc rodzice powinni dziecko odbierać ze świetlicy wydziałowej i prowadzić do akademika codziennie.

                    Zdecydowanie tak - ematka musi pilnowac czy przypadkiem spodni nie zalozyli. Sam widzisz ze kontroli nigdy nie za wiele.
                    • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:07
                      ematka musi pilnowac czy przypadkiem spodni nie zalozyli

                      Widisz, Ematka nie kontroluje dorosych dzieci czy palą papierosy 9chociaż pewnie niejedna by chiała). Wystarczy, że na aczkach, w mediach są ostrzeżenia o szkodliwości. Tak samo powinn0 być ze spodniami, podstawy naukowe są, brakuje tylko woli, by takowe ostrzeżenia wprowadzić. No i publikacje dowodzące szkodliwości spodni sobie spokojnie wiszą w prasie medycznej rzez nikogo nie niepokojone. A ludzie umierają ucieszeni brakiem wolności w tak podstawowej dla życia kwestii jak mozliwość wybrania pasującego do anatomii ubrania.
                      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:17
                        PS wycinanie moich postów, podczas gdy trolling i inne bzdury mają się dobrze świadczy tylko o tym, że są one niebezpieczne dla panującej tu religii. Tu, na tym forum natrafiłem na największy opór odnośnie kiltów, tu jest źródło problemu - feminizm.
    • te_de_ka Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:16
      Nooo, kiedyś to nastolatki chodziły pańszczyznę odrabiać i były narażone na to samo, co dorośli czyli mogły baty od pana zebrać takie, że hej. Inne pracowały w kopalniach, dziewczynki rodziły dzieci, no i w powstaniu walczyły. Ale coś się jednak zmienia. A że nie każdy rodzic jest luzakiem, co to dziecko pozwoli radosnemu wujciowi luzakowi motorówką albo motorem przewieźć to cóż, bywa. A wiesz misiek, co to eurosieroty i jakie potrafią życie prowadzić? Są i takie co to same sobie dom prowadzą, wyżywią się, ugotują i wypiorą ale i utrzymują otoczenie w tym głównie szkołę w złudnym przekonaniu, że rodzice są na stałe w domu. Tacy królowie życia!
    • grrrrru Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:18
      Nie trzeba. Zawsze byli nadopiekuńczy rodzice. Na przykład moi. Tak samo jak teraz jest wiele dzieci, które są traktowane adekwatnie do wieku i w wieku lat trzynastu nie chodzą trzymając się maminej spódnicy.
      • aandzia43 Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:48
        Grrru, w sąsiednim wątku pisałaś o braku jakiegokolwiek wsparcia ze strony rodziców teraz, kiedy już jesteś dorosła. Wydawałoby by się na pierwszy rzut oka, że to rodzice stosujący zimny wychów od początku. A tu takie zestawienie.
        • grrrrru Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 10:05
          Bo to jest bardziej skomplikowane. w skrócie: do 18 musiałam być w domu najpóźniej o 21, bez odstępstw. (Dlatego słuchając patointeligencji nostalgicznie powspominalam picie o poranku, bo wieczorem musiałam być trzeźwa i grzeczna)) Zima robiła emocjonalne jazdy jak to cierpi kiedy wychodzę a jest ciemno. Czytaj: o 18 np. Liczne zakazy, pilnowanie. Ale np. zostałam niesprawiedliwie potraktowana w szkole? Idź i sama to wyjaśniaj. Moja matka jest bardzo lękowa i to projektowała na mnie, a z drugiej strony oczekiwała samodzielności tam gdzie uważała za stosowne. Np. w zakresie obowiązków domowych, radzenia sobie z trudnymi sytuacjami.
          • aandzia43 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 12:21
            Aha, czyli mama (lub obydwoje rodzice) była lękowa, nie opiekuńcza. Realizowała rodzicielstwo głównie emocjami i pod ich kątem - bała się ciemności i tego co w nich czyha więc ograniczała ci wychodzenie z domu ponadmiarowo na tle reszty rówieśników, bała się konfrontacji z nauczycielką więc kazała ci samej się zajmować czymś, co sporo rodziców bierze w jakimś stopniu na siebie?
            • grrrrru Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 12:54
              Lękowo - nadopiekuńcza, a do tego się bała, że wychowa niesamodzielną pierdołę, więc na wszelki wypadek kazała mi się konfrontować ze wszystkim, co jej zdaniem nie stanowiło zagrożenia. Czyli samodzielnie pojechać pociągiem - nie ma mowy. Codziennie po szkole szykować obiad - oczywiście. Do tego zasada "wszytko co powiesz może i będzie użyte przeciwko tobie", więc na wszelki wypadek nie zgłaszałam się z żadnymi problemami i nauczyłam się radzić sobie sama. Zresztą do dzisiaj często mylę troskę z próbą kontrolowania mnie i reaguję nieadekwatnie.
              • aandzia43 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 13:26
                Wiesz dlaczego dopytuję? Bo w pierwszej chwili skojarzyło mi się ze znajomą matką koleżanki, która była zwyczajnie, hmm.. leniwa i mało zaradna, a do tego lękowa właśnie. A więc: po zmroku, wyjazdy samodzielne, z chłopakami spotkania, jakieś flirty - uchowaj Bóg! Robota w domu, dorabianie na swoje wydatki, załatwianie spraw w urzędach i szkołach - jak najbardziej, bo ona już wtedy nic nie musiała. Może to niesprawiedliwe dla twojej mamy skojarzenie, ale sytuacja znana mi z życia, więc w pierwszej chwili przyszła mi do głowy.
                • grrrrru Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 21:05
                  Tu trochę inaczej, bo nie jest ani niezaradna ani leniwa - wręcz przeciwnie. Chodziło o zasadę - mam sobie radzić, nikt nie będzie hodował rozpieszczonej księżniczki.
    • mail-na-gazecie Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 16:53
      Kiedyś się nie przejmowali. Przeżyje to zuch, zginie- Bóg tak chciał. Teraz życie jest bardziej w cenie, mniej się dzieci rodzi w rodzinach. Ale i tak największy wpływ mają media. Ktoś buta zgubi i już na całą Polskę informacje lecą.
    • australijka Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:01
      Jasne 14-letni król prowadził samodzielnie wojsko. Nazwisko proszę. Jak świat światem dowódca, król nie król jest w bezpiecznym miejscu, Bo to dowódca. Bo to król. I nie naparza się w pojedynkę z grupą nawalonych blokersów.
      Wiesz kiedyś zagrożeniem było, że ci cegła spadnie na głowę. I życie ludzkie nie było tak cenione. Kobieta umierała przy trzecim porodzie, mężczyzna ginął na wojnie mając 20 lat. Dzieci Bóg dał Bóg zabrał. Teraz życie jest ważne. Naszych dzieci. Innych dzieci. I zagrożenia inne. W średniowieczu za komórkę czy buty w mordę nie dawali.
      • asia.sthm Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 17:13
        > Jasne 14-letni król prowadził samodzielnie wojsko.

        To jak ten duzo mlodszy z bajki zaraz po tym jak wyciagnal miecz z wielkiego kamienia i sobie nim elegancko ze swistem pomachal nad glowa i nic nie obcial big_grin
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 01:09
        Ciekawe jak Emama sobie poradzi w walce z grupą nawalonych blokersów?
    • szafireczek Re: Dorosłe dzieci 15.12.19, 19:10
      14.latek to nie dorosły! Fakt, że nie można już dostać wolnego na opiekęsmile ale co to za porównania do historii, skoro model społeczeństwa, życia i rodziny jest nieodwracalnie odmienny, a niezależnie od czasów, osobowość i psychika nadal się kształtują...
    • mikams75 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 01:22
      jak nic noszenie kiltow uratuje dzisiejsza mlodziez!
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 13:16
        jak nic noszenie kiltow uratuje dzisiejsza mlodziez!

        Przede wszystkim oddali widmo zagłady gatunku i zmniejszy koszty leczenia chorób cywilizacyjnych. Ale to nie ten wątek.
        • lumeria Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 16:14
          Chyba slogan powinien byc odwrotny -

          Noś spodnie by ograniczyć przyrost naturalny! By uratować planetę! By dać zarobić lekarzom i służbom medycznym!
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:54
            Noś spodnie by ograniczyć przyrost naturalny! By uratować planetę!

            Nie, spodnie nie ograniczają przyrostu naturalnego, obniżają płodność ale nie tak szybko, by uniemożliwić spłodzenie dziesiątki dzieci. Za to rozprzestrzeniają choroby, skracają życie, pogarszają jego jakość (choroby przewlekłe) i dają zarobić lekarzom oraz farmacji. Tyle, że lekarze i farmacja zarabiają już baaardzo dużo i niedługo przestanie nas jako społeczeństwa stać na leczenie nawet podstawowych, łatwo uleczalnych chorób. Hasło powinno brzmieć:

            Noś spodnie, by szybciej umrzeć, czuć wiecej bólu i mieć chore dzieci.
    • ortolann Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 08:59
      Nie trzeba ich odprowadzać do WC, ale porównaj sobie długość życia z początku XX wieku, z czasów, kiedy 14-latkowie zostawali królami (i ile mieli wtedy do powiedzenia oraz w wyniku jakich akcji zostawali monarchami). W pociągu zginął brat mojego profesora. Miał ponad 40 lat, było to w Polsce, wcale nie tak dawno temu. Został raniony nożem.
      Jeśli możesz chronić dziecko przed zagrożeniami, to je chronisz, proste. Jeśli nie musisz niepotrzebnie go narażać, to tego nie robisz. Co się może stać dziecku samemu w pociągu? Mogą go okraść, mogą go nastraszyć (idiotów naprawdę nie brakuje). Komuś to jest potrzebne? Coś tym komuś udowodnisz, że puścisz dziecko samo w trasę? Zapewniając dziecku opiekę, naprawdę nie musisz doprowadzić do tego, że wychowasz niesamodzielną mimozę. Dziecko też uczy się bezpiecznych zachowań obserwując opiekunów.
      • profes79 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:06
        W domu może ci żyrandol na łeb spaść.
        • ortolann Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:14
          Jasne. A porównasz może prawdopodobieństwo upadku żyrandola na łeb z prawdopodobieństwem kradzieży w pociągu? Takie same? Czy może jednak któreś bardziej?
          • kanna Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 17:53
            >prawdopodobieństwem kradzieży w pociągu

            Nie jeździsz pociągami, prawda?
            Ja jeżdżę smile Od Pendolino do podmiejskich. Nie zdarzyło mi się zostać okradziona.

            Ale skoro Ty się boisz kradzieży w pociągu, Twoje dziecko też się będzie bało.
        • mia_mia Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:19
          Większość wypadków zdarza się w domu.
          • ortolann Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:31
            No to by się zgadzało z powszechną wiedzą, że dzieci żyjące na ulicy są, jak wszyscy wiemy, zadbane i bezpieczne.
            Warto porównywać to samo z tym samym, tzn. podobne kategorie. Oczywiście, wypadki zdarzają sie w domu: pożar, ten żyrandol, co spada, skaleczenia, oparzenia itp. Ale napaść ze strony innych - jednak rzadziej. I przed tym staramy się dzieci uchronić (przed tym, co się czai w domu też zresztą).
            Nie ma w życiu sytuacji bez ryzyka: jedno jest mniejsze, inne jest większe. Jednym ryzykom łatwiej jest zapobiegać, innym trudniej. Co złego jest w tym, że zapobiegamy, skoro możemy?
            • profes79 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:35
              Wychodzisz w ogóle z domu? Czy chowasz sie pod kołderką aby uchronić się przed ryzykiem? Zresztą owsianka przy śniadaniu tez się możesz zadławić...
              • ortolann Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:50
                Zadziwiający jest sposób, w jaki ludzie wyciągają wnioski. Pod kołderką się nie chowam, bo się można udusić, owsianki nie jadam. A wychodzę tylko z obstawą.
            • olena.s Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:39
              Złe jest kastrowanie dziecka i jego wiary we własne możliwości. Odbieranie mu nauki podejmowania racjonalnych decyzji.
              • ortolann Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 10:00
                Pełna zgoda. I ja też nie mówię o tym, żeby przesadzać. Tłumaczę tylko, że rozsądna opieka nie jest przesadą. Możesz dziecku towarzyszyć w pociągu i możecie razem fajnie spędzić czas. I możesz się sama przekonać, że to kumaty młody człowiek i towarzyszysz mu po raz ostatni. Jeśli ktoś pyta po co ludzie się opiekują dziećmi (bez znaczenia czy to 14latek czy 4latek) to odpowiadam: bo uznają, że to jest potrzebne i że mogą to zrobić. To nie znaczy jeszcze, że takiego 14 latka, któremu towarzyszysz z punktu uznajesz za kretyna i nie pozwalasz mu kupić biletu, śmignąć do warsa czy w ogóle przejść się po pociągu. Nie musisz od razu być przekonany, że bez ciebie ten młody człowiek zginie jak ciotka w Czechach. Naprawdę, opiekę nad dorastającą młodzieżą można sprawować z szacunkiem do niej i bez wpędzania ich w poczucie braku sprawczości.
                • olena.s Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 10:07
                  Cóż, każdy wybiera własne lęki i własne błędy. Mam o tyle łatwiej, że swoje wychowawczo już zrobiłam, proces zakończony, dziecko przeżyło bez uszczerbków, i uspokoję: dla przyjemności wzajemnej nadal zdarza nam się podróżować wspólnie.
                  Natomiast - sorry - twierdzenie że w ramach szacunku dla podrostka można wszak puścić 14 latka samego do Warsa, wybacz, uważam zarówno za kuriozalne jak i pokazujące ściśle ten problem, który widzę, czyli kastracji podmiotowości, niezależności i wiary we własne siły dzieci.
      • mia_mia Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:15
        Zapewnienie opieki nie jest równoważne z zapewnieniem większego bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę, że prawie połowa wypadków z udziałem dzieci to wypadki komunikacyjne, paradoksalnie dziecko wsadzone do pociągu ma większe szanse bezpiecznie dojechać na miejsce, niż wiedzione przez ciotkę czy rodziców.
        I zdecydowanie bardziej obawiałabym się napadnięcia w drodze do szkoły czy samej szkole niż w pociągu.
      • olena.s Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:17
        "Coś tym komuś udowodnisz, że puścisz dziecko samo w trasę?"
        Tak. Udowodnię nastolatkowi, że sobie radzi, że nie jest ciapą, niemowlakiem i niuniusiem, że ufam w jego rozsądek i traktuję go jako odpowiedzialną jednostkę.
        Przynajmniej to właśnie stało za moimi decyzjami wychowawczymi.
      • mia_mia Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:27
        Nie słyszałam wielu, a raczej żadnej historii, o pobiciu dzieci w pociągach, za to wiele o takich zdarzeniach w szkole czy okolicach.

        • little_fish Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:32
          Może dlatego, że jednak znacznie więcej dzieci chodzi samodzielnie do szkoły niż jeździ pociągami?
          • mia_mia Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 10:01
            Jeszcze kilka lat temu wiele dzieci w tym wieku dojeżdżało pociągami do gimnazjów, więc nie jest tak, że dziecko w pociągu to coś niezwykłego. Przypominam, że podróż ma trwać dwie godziny, nie jest to całonocna wyprawa.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 13:18
        W pociągu zginął brat mojego profesora. Miał ponad 40 lat, było to w Polsce, wcale nie tak dawno temu. Został raniony nożem.

        gdyby jechał z mamą to by przeżył?

        Jeśli nie musisz niepotrzebnie go narażać, to tego nie robisz.

        Każda zabawa powoduje niepotrzebne zagrożenie, trzeba dziecko położyć na łóżku, przypiąć pasami i stale obserwować.
        • iwles Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 13:26

          widzisz ultimate -może porozmawiamy, jak sam zostaniesz ojcem, takim zaangażowanym w codzienność.
          • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:19
            Zawoalowane shut up! A może by tak jakieś argumenty? Za dużo wymagam?
    • stephanie_harper2 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 09:34
      Przepisy prawne się zmieniły chociażby. Kiedyś jak nastolatek coś nawywijał to milicja (lata 90 policja) albo odstawiła delikwenta pod dom albo kazała się rodzicom zgłosić po odbiór dziecięcia. A teraz można mieć poważne kłopoty z opsem, mopsem i całą resztą. I szczerze to myślę, że moje pokolenia miało fajniejsze dzieciństwo niż mają teraz nasze dzieciaki.
      • lumeria Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 14:31
        Matki zostawialy wozek z dzieckiem przed domem albo przed sklepem. I nic sie nie dzialo. To byly czasy...
        • stephanie_harper2 Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 17:05
          Wątek nie jest o niemowlakach tylko o nastolatkach.
          • pitupitt Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 16:55
            Co nie zmienia faktu,że czasy mamy inne
            • stephanie_harper2 Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 18:30
              Czasy mamy inne to takie trochę słowo wytrych. Akurat nie sądzę, że jest mniej bezpiecznie niż 20 lat temu. A nawet może być łatwiej bo w razie co dziecię może zadzwonić z komórki, wysłać sms itd.
    • aga_mon_ber Re: Dorosłe dzieci 16.12.19, 11:57
      Ja tam nie widze, zeby w mojej miejscowosci dzieciaki w tym wieku, były odprowadzane do szkół przez swoich rodziców.
      Może podwożą bezpośrednio pod szkołę autem, ale nikt ich za rączkę nie prowadza. Bez przesady.
      • ultimate.strike Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 01:20
        Odnioslem się bezpośrednio do wątków na Emamie. Czyli albo w Twojej miejscowości emamy nie mieszkają, albo w realu Emama nie występuje.
    • pitupitt Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 16:46
      Bo nie mają kiltów. Proste😂
    • kanna Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 17:36
      Myślę, ze głównie chodzi o to, że ludzi nie uczą dzieci rożnych rzeczy. Po części dlatego, ze sami ich nie robią.

      Jeśli ktoś nie korzysta z komunikacji miejskiej, to nie uczy dzieci korzystania z niej. Bo zwyczajnie nie ma okazji, aby jechać z dzieciakiem autobusem.

      Ludzi są leniwi, łatwiej czegoś zabronić (lub zrobić samemu) , niż nauczyć dziecko tego uzywać.
    • ck2 Re: Dorosłe dzieci 17.12.19, 20:05
      Współcześni rodzice wychowują kaleki życiowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka