Dodaj do ulubionych

Kupa w wózku. Było już?

20.10.20, 20:29
www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,26416050,zyczliwi-sasiedzi-zostawili-w-wozku-dziecka-psia-kupe-mozna.html#s=BoxOpImg7
Obserwuj wątek
        • tt-tka Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 14:40
          Praworzadnosc to jedno, a wzglad na innych lokatorow, ich wygode i bezpieczenstwo - drugie.

          Wozka, a tez worka ze smieciami/rowerkow/sterty butow/ komodki/inne na schodach ma nie byc. Po prostu. na tej samej zasadzie, na jakiej auta nie mozesz parkowac tam, gdzie ci wygodnie, tylko tam, gdzie jest wyznaczone do tego miejsce.
          • potworia116 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 16:01
            Well, ludzie się endemicznie na różne rzeczy umawiają. Tu gdzie aktualnie mieszkam, skrzyknęli się i zorganizowali wózkownię, o dziwo jednomyślnie i solidarnie wszyscy lokatorzy, choć projekt nie był bezkosztowy.
            W czasach przeddzieciowych mieszkałam w różnych miejscach, widywalam wózki na klatce i wymijałam je jakoś bezkolizyjnie i do głowy mi nie przyszło, żeby tym uwalonym dzieciakami i biednym polskim metrażem nieszczęśnikom mieć za złe.
            Ale ja jestem aspołeczną wieśniarą, lgnę do innych wieśniaków i nie mam ochoty się cywilizować na ematczyną modłęsmile
          • niemaznaczenia Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:05
            Tylko, wg artykułu, że ten wózek nie był tam garażowany na stałe. Zostawiony został na chwilę, bo kobieta zaraz gdzieś wychodziła. Stary blok bez windy i pewnie bez wózkowni.. Miała wnosić na 15 minut wózek na piętro albo wsadzać go do piwnicy.

            Inna sprawa, że "komunikat" prawdziwie w warszawskim stylu. Nawet jeśli komuś to przeszkadzało, problem był zadzwonić do drzwi i poprosić o usunięcie wózka?
              • niemaznaczenia Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:17
                Opieram się na artykule.

                A jeśli nawet, forma komunikacji tragiczna.

                Kolejny "warszawski" patent to płynne fekalia wrzucane do zewnętrznych nawiewów w samochodach. Potraktowano tak kolegę, który przyjechał do stolicy do znajomych na weekend i zaparkował w zamkniętym podwórku kamienicy (znajomi go wpuścili) nie zajął nikomu miejsca, ale komuś się to nie spodobało.
                • koronka2012 Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:32
                  Forma komunikacji nie do przyjęcia natomiast naprawdę nie każdy wie kto gdzie mieszka. I nie każdy ma ochotę biegać po piętrach i zwracać ludziom uwagę na chamstwo. Bo większość winowajców reaguje po prostu agresją. Albo nieśmiertelnym „ja tylko na chwilę”
                    • koronka2012 Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 22:08
                      Oczywiście że jest chamstwem ale równie chamskie (a przy tym niebezpieczne ) jest zostawianie wspólnej przestrzeni swoimi gratami.

                      Nie bardzo rozumiem co „blokowe relacje” mają do rzeczy - mieszkałam w domu przez parenaście lat i nie nawiązałam żadnych relacji z sąsiadami bo do niczego nie były mi potrzebne.
                    • tt-tka Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 23:06
                      niemaznaczenia napisał(a):

                      > Moim zdaniem chamstwem była kupa w wózku. A jeśli się nie zna sąsiadki i nie wi
                      > e gdzie mieszka (ach, te blokowe relacje międzyludzkie big_grin ), to można zostawić
                      > w wózku kartkę.
                      >

                      Mozna, pewnie. Mozna nawet znac sasiadow i poprosic bezposrednio, a nawet prosic wielokrotnie. Mialam taka sasiadke, ona zawsze tylko na chwile i tylko przed swoimi drzwiami, ale widywalam ten wozek stale na podescie. A klatka schodowa waska i kazda inna osoba - z wozkiem, z dzieckiem, z torbami - miala problem z przejsciem.
                      Nie docieralo. Poskutkowala dopiero kradziez wozka, drugiego. Trzeciego juz na schodach nie zostawiala.
            • jowita771 Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:19
              Szczerze mówiąc nie wierzę, że wózek stał chwilę. Da się wprowadzać wózek do domu. Miałam dzieci w wieku wózkowym, jak mieszkaliśmy w kamienicy na wysokim pierwszym piętrze, najpierw w naprawdę maleńkim mieszkaniu, miało 20 metrów. Wnosiłam wózek i go składałam w domu. Parę miesięcy po mnie urodziła sąsiadka z parteru i ona zostawiała wózek na klatce. Po roku przeprowadziliśmy się do większego mieszkania i już nie musiałam wózka składać, mieścił się bez tego.
            • asqe Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:29
              Ale w artykule stoi jak byk, ze postawiła wózek pod swoimi drzwiami. I nigdzie nie jest napisane, ze to był jeden jedyny raz na chwile, tylko ze po pół godziny znalazła tam psia kupę w woreczku.
              • 3-mamuska Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:38
                asqe napisała:

                > Ale w artykule stoi jak byk, ze postawiła wózek pod swoimi drzwiami. I nigdzie
                > nie jest napisane, ze to był jeden jedyny raz na chwile, tylko ze po pół godzi
                > ny znalazła tam psia kupę w woreczku.
                >

                Myślisz ze raz 🤣🤣🤣 jasne.
                I ktoś zdarzył psa wyprowadzić albo kupę znaleść i przywlec.
                A co to za znaczenie ze przed swoimi drzwiami? Jakby znosili kogoś na noszach to i tak by przeszkadzał podczas pożaru i paniki również.
                Sorry co to znaczy pod drzwiami swoimi to już nie mogla progu przejechać ? Jeszcze gorzej niż np. Na samym dole ,bo rzeczywiście miała gdzieś iść.
                A weszła do domu np. Tylko przebrać czy nakarmić malca.
            • homohominilupus Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 23:51
              niemaznaczenia napisał(a):


              >
              > Inna sprawa, że "komunikat" prawdziwie w warszawskim stylu. Nawet jeśli komuś t
              > o przeszkadzało, problem był zadzwonić do drzwi i poprosić o usunięcie wózka?

              Ojej jakie kompleksy masz wobec Warszawy az zęby bola.
              Rozumiem ze w Radomiu czy w Toruniu takie rzeczy by się nie zdarzyły?
      • kkalipso Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:35
        Byłoby prościej geniusz gdyby ludzie mieli dla siebie więcej zrozumienia...brzydzę się takimi ludźmi, którzy tylko i wyłącznie warczą na siebie i kupy zostawiają w celu zemsty. Gorzej niż zwierzęta.
      • nena20 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 07:31
        Zostawiałam czasami wózek i nikt nigdy nie robił problemów. Przecież to nie trwa wiecznie. Potrzebowałam zostawić ten wozek tylko w pierwszych miesiącach życia dziecka. Teraz już od dawna zostawiam w piwnicy.
      • arwena_11 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 14:34
        Ale jak najbardziej można nimi obciążyć konkretny lokal. W decyzji masz zawsze napisane coś tego typu
        - brak przeglądu elektrycznego w lokalu nr 1 ( normalnie robi wspólnota, ale jak właściciel nie udostępni lokalu to musi zrobić na własny koszt i dostarczyć protokół wspólnocie )
        - doniczki przy lokalu 5
        -rower na ciągu pieszym przy lokalu 10
        itd

        Wtedy bez problemu wiesz kogo obciążyć.

        Kary dla Wspólnoty to od 50 do 250 tys.
        • kocynder Re: Kupa w wózku. Było już? 23.10.20, 07:12
          Miałam kiedyś "sąsiadkę". Mieszkała na II piętrze. Rower zostawiała na półpiętrze, między parterem a pierwszym. Do domu nie, bo jej za ciężko nosić. Do piwnicy nie, bo nie ma miejsca. Blok ze zwykłą, wąską klatką schodową, sporo osób starszych.
          W decyzji wpisane "Rower przypięty do kraty okiennej pomiędzy parterem a pierwszym piętrem.". I co? Kilka osób zwracało jej uwagę, prosiło - grochem o ścianę. Pomogło dopiero jak nieznani sprawcy pańci jej jednoślad po prostu zdemolowali tak, że nie nadawał się do użytku. I też pańcia szlochała, że ona tylko na chwilę i że nie wiedziała, że to przeszkadza...
    • katie3001 Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:07
      Nie rozumiem fenomenu zostawiania wozkow na klatce. Sama mam dziecko i moj stal doslownie kilja minut pomiedzy znisieniem stelaza a dziecka w gondoli. Spacerowkę wybralam lekką i skladającą się do niewoelkich rozmiarow. Teraz znoszę wozek przewieszony przez ramię a w drugim ręku dziecko. Wnosze dziecko juz w wozku.
      • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 22:02
        Przecież są różne budynki. Moja teściowa mieszka w kamienicy, gdzie wózek nie wchodzi do windy. Nie mam pojęcia, co robilibyśmy, gdybyśmy mieszkali w takim miejscu. Mimo wszystko nie jestem w stanie sobie wyobrazić noszenia podwójnego wózka i dwójki dzieci po wąskich schodach . Kilka razy przy okazji odwiedzin zostawialam wózek na dole bo nie było innej opcji. Tyle że tam holl jest obszerny to nie ma problemu
          • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 08:59
            Nie mam auta... A lekkich i małych wózków na dwoje dzieci nie ma. Ale też braliśmy to pod uwagę szukając mieszkania. Chodziło mi tylko o to że są budynki naprawdę trudne pod tym względem. Swoją drogą jestem ciekawa czy do tej windy w kamienicy w godzinach wózek inwalidzki, mam wrażenie, że nie bardzo. Nie ma też żadnego podjazdu, trzeba pokonać killa schodków żeby od wejścia na poziom holu się dostać
              • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 08:41
                I to się składa jakoś? Bo w sumie nie w wadzie problem tylko w wielkości. Szczególnie że wózek rok po roku to jeszcze wpinana gondola na początku. Nie wyobrażam sobie: niespełna dwulatek za rękę, niemowlę w ręce, na to wózek w zęby chyba. Gdybym była zmuszona w takim miejscu mieszkać to chyba bym po prostu jak najczęsciej chusty używała.
                • arwena_11 Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 09:01
                  No popatrz, a moja babcia po wojnie mieszkała na 5 piętrze, a początku nie było windy, a jak ja zrobili to się wózek nie mieścił. Miała 2 latka, niemowlaka w wózku i była w ciąży. Musiała wózek znosić, zostawiony by wyparował jam sen złoty. Moja mama też znosił wózek, bo tam mieszkaliśmy jak się urodziłam. Całe pokolenia tak robiły, a teraz się nie da.
                  • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 09:07
                    Ależ się da. Możesz zawsze jak moja prababcia węgla nanosić, wodę ze studni przytargać, zagrzać, na tarze uprać... Kto Ci broni? Ja zamierzam z postępu cywilizacyjnego korzystać, ale przecież nie ma obowiązku, jeżeli kogoś to bawi. Mogłaś też ten post wysłać gołębiem pocztowym, kiedyś tak się pisało big_grin
                    • kocynder Re: Kupa w wózku. Było już? 23.10.20, 07:19
                      Ależ oczywiście że można mieć lepiej i należy korzystać ze zdobyczy cywilizacji. Kwestia tylko w tym, że jak NIE MASZ tych zdobyczy to musisz sobie bez nich radzić - proste? W PRLowskich blokach czteropiętrowych nie ma wind. I co? Myślsz, że pary mające mieszkanie na IV piętrze (bez windy) nie mają dzieci? Albo nie używają wózków?
                    • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 09:18
                      No przecież wiadomo, że absolutnie nie wolno chcieć mieć lepiej, niż kiedyś było, trzeba się męczyć, bo taka rola kobiety big_grin Ciekawe, czy Arwena poddałaby się operacji na żywca, kiedyś tak się dawało przecież
                      • arwena_11 Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 12:27
                        Ależ można chcieć. Tylko nie cudzym kosztem.

                        Na klatce stać nic nie może. Ciąg pieszy ( czyli korytarz np na klatce ) musi mieć min.150 cm szerokości wolnej przestrzeni. W zeszłym roku moja Wspólnota przechodziła bardzo szczegółową kontrolę p.poż. Strażacy mierzyli co do centymetra np. odległość od donicy postawionej jeszcze przez dewelopera do przeciwległej ściany. Tu deweloper dobrze wyliczył ( do tego trzeba było przedstawić atesty p.poż na te donice ). Ale nie było opcji aby ta odległość była zachowana jak stał rower, wózek czy inny sprzęt przy drzwiach.

                        Do tego trzeba pamiętać, że żeby zrobić wózkarnię ( jeżeli wcześniej jej nie było ) we Wspólnocie musi być uchwała - bo to zmiana przeznaczenia części wspólnych - czynność wykracza poza zwykły zarząd i Zarząd Wspólnoty sam takiej decyzji nie może podjąć.
                        • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 12:46
                          A czy ja piszę coś o staniu na klatce??? Napisałam że nosilabym dziecko w chuście a Ty mi z babcią wyskakujesz że targała w ciąży dwoje dzieci i wózek. To co, jest jakiś obowiązek umartwiania się, bo babcia tak robiła?
                          • arwena_11 Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 12:51
                            Tamto było odpowiedzią na twoje - "nie wyobrażam sobie: : niespełna dwulatek za rękę, niemowlę w ręce, na to wózek w zęby chyba"
                            Czyli wózek zostawiam na klatce, niech innym przeszkadza, bo ja go nosić nie będę?

                            No to ci napisałam, że tak było kiedyś często. Teraz widzę, że nawet jak są wózkarnie to wózki stoją przed drzwiami - co jest niezgodne z przepisami p.poż.
                • ichi51e Re: Kupa w wózku. Było już? 23.10.20, 07:58
                  Nie nie sklada sie (facepalm) kto robi dzis wozki ktore sie nie skladaja poza luksusowymi gondolami...? Cudow nie ma nie da sie na raz wniesc 2 dzieci i wozka. Ale mozna zaniesc najpierw dzieci wlozyc do lozeczka a potem skoczyc po wozek m.youtube.com/watch?v=1BfJNiNq46Q
                  • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 23.10.20, 10:42
                    Nie wiem kto, nie znam się na wózkach. Mój się jakoś składa, ale nigdy tego nie robię. Zreszta żeby złożyć stelaż musiałabym najpierw wypiąć gondolę.dlatego napisałam że nie meczylabym się tak tylko nosiła w chuście
                    • ichi51e Re: Kupa w wózku. Było już? 23.10.20, 14:03
                      Male lekkie wozki nie maja wypinanych gondol tylko skladasz calosc. Tyle ze np yoyo mialo tak (niebwiem czy to poprawili) ze przy skladaniu wykrecalo koszyk na lewa strone wiec jak mialas cos w koszyku to trzeba bylo zbierac. Mieszkalam na 4 bez windy - w koszyku mialam nosidelko. Na dole zakladalam dziecko do nosidelka a potem skladalam wozek i na gore. z blizniakami oczywiscie trudniej cudow nie ma - ciekawe czy sa motania na blizniaki...
    • asqe Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:27
      No ale przecież ta kupa była w woreczku. I kobieta nie musiała tego wózka nigdzie wnosić, bo postawiła go sobie pod drzwiami. Czyli wózek tam pewnie stoi stałe, kiedy nie jest używany. Nie popieram rozwiązania, ale trochę chyba rozumiem.
    • 3-mamuska Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 21:34
      Ta jasne zostawiłam na pół godziny jedyny jedyny raz i już się ktoś zemścił. Jasne.

      Może ludzie się w końcu naucza się szanować wspólną przestrzeń i przepisy.
      Oczywiście sposób hm no obrzydliwy. Lecz nie sadze aby słowa pomogły.
      Tak jak z muzyka:szczekające psy czy innymi rzeczami w blokach.
      Słowna prośba jakoś nic nie daje.
      • homohominilupus Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 23:56
        manala napisała:

        > Beznadziejne zachowanie sąsiadów. Zapewne bezdzietnych miłośników pieseczków...


        jestem bezdzietna psiara ale nie zrobiłabym czegoś takiego wiec sobie wypraszam.
        Nie zmienia to faktu ze mam alergie na wózkowe ktorym nalezy schodzić z drogi i płatki roz pod stopy spać z racji tego ze urodziły.
        A regularne stawianie wózka czy innej zawalidrogi we wspólnej przestrzeni i wdupiemanie przepisów ppoż moze przeszkadzać dzietnym i bezdzietnym milosnikom psow, kotow czy bąbelkow.
      • hrabina_niczyja Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 00:12
        manala napisała:

        > Beznadziejne zachowanie sąsiadów. Zapewne bezdzietnych miłośników pieseczków...

        Tak tak, bo tym dzietnym to należy jeszcze na te graty swoją chałupe udostępnić, rozumieć bombelki co się drą nocami, latają nad głową jak szarańcza i walą klockiem w podłogę ze dwie godziny. Do tego psy tych bezdzietnych muszą lubić być tarmoszone, tulone i głaskane przez bombelki. I srać pod blokiem nie mogą, ale bombelki mogą. Bezdzietnych to się powinno drzwi zaspawać najlepiej
        • 3-mamuska Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 17:04
          hrabina_niczyja napisała:

          > manala napisała:
          >
          > > Beznadziejne zachowanie sąsiadów. Zapewne bezdzietnych miłośników piesecz
          > ków...
          >
          > Tak tak, bo tym dzietnym to należy jeszcze na te graty swoją chałupe udostępnić
          > , rozumieć bombelki co się drą nocami, latają nad głową jak szarańcza i walą kl
          > ockiem w podłogę ze dwie godziny. Do tego psy tych bezdzietnych muszą lubić być
          > tarmoszone, tulone i głaskane przez bombelki. I srać pod blokiem nie mogą, ale
          > bombelki mogą. Bezdzietnych to się powinno drzwi zaspawać najlepiej



          Dokładnie kult dziecka w pl ,może robić wszytko inni maja schodzić książątku z drogi.
            • manala Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 15:25
              Ja to widzę inaczej - w Polsce jest nagonka na matki. Matka ma być tworem idealnym, ma zrobić aby dzieci były cichutko, nie tuptały sąsiadom, nie biegały pod blokiem (bo hałasują). W Polsce to lepiej dzieci nie mieć bo się tylko zdołować można słysząc te wszystkie 'życzliwe' komentarze.
        • ggrruu Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 09:30
          No popatrz, mój bezdzietny sąsiad uważał, że jemu wolno drzeć ryja nocami, bo piąteczek, bo jego kumple muszą rechotać na balkonie, bo im wolno drzeć się: gooool kurwaaaa, gooool leeegia leeegia i to jest super, przeciez to normalne. I nieważne, że ktoś chce mieć w tym czasie spokój w domu, bo chce spać, odpocząć albo popracować, przecież północ to jeszcze wcześnie. A teraz zaczął pracować zdalnie i nagle ojejku, jak można hałasować, jak mogą dzieci biegać, przecież człowiek chce mieć w domu spokój. Nową pannę ma, mniej rozrywkową i nagle się fochy zaczęły. Wiesz, gdzie mam jego jęki? W tylnym odcinku jelita - jak ja chciałam popracować, to jego kumple ryja darli, więc nie będę dzieci uciszać, niech sobie biegają i rzucają o 7 rano Duplo na podłogę, a co. A tłumaczyłam jak komu dobremu, że to my mieszkamy nad nim i nie wygra big_grin
      • 3-mamuska Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 17:02
        manala napisała:

        > Beznadziejne zachowanie sąsiadów. Zapewne bezdzietnych miłośników pieseczków...


        Ja mam 3 dzieci miałam 10 wózków dla całej trójki. Mam psa i po psie sprzątam ,a wózków nie zostawiałam na klatce.
        Jak już wnosiłam dzieciaka do mieszkania i wracałam po wózek. Nie chciałam żeby stał kurzył się. I nie wiadomo co jeszcze, a potem ja tam dziecko kładłam.
        • manala Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 15:22
          To może miałaś takie dziecko, które dało się wnieść i spokojnie poczekało jak wrócisz. Moje się zwykle darły. Przy pierwszym dziecku mieszkaliśmy na 4 pietrze. Wózek wybrałam jak najlżejszy (własciwie to parasolka była), a i tak wchodząc na górę z dzieckiem, zakupami i czym tam jeszcze chciało mi się wyć.
          Może dlatego, że moje dzieci (szczególnie pierwsze) dały mi nieźle w kość jak były niemowlakami, to staram się znaleźć w sobie odrobinę empatii dla matek, które zmagają się z tym teraz.
    • amast Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 22:01
      Miałam sąsiadów (wyprowadzili się już), którzy przy swoich drzwiach trzymali w porywach wózek dziecięcy, rower, 2 rowerki dziecięce, 2 hulajnogi. I czasami inne rzeczy. Podziwiałam sąsiadów, którzy musieli cały ten majdan mijać codziennie w drodze od swojego mieszkania do windy (ja na szczęście mieszkam w drugim końcu korytarza). A może nie powinnam podziwiać, może sąsiedzi wyprowadzili się po kilku podobnych jak w artykule sugestiach? wink
      Nie popieram metod, ale czasem sąsiedzi są niereformowalni i desperacja ludzi może popchnąć ich do desperackich czynów...
    • hrabina_niczyja Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 22:40
      Zachowanie denne, ale jak sobie przypomnę dwie takie w moim bloku to staram się zrozumieć. Tu nie chodzi o wózki, ale te wózki zwykle mają obok rowerki, foremki, wiaderka, grabki, jeździki i inne takie. U mnie nawalili tyle, że żeby wejść do piwnicy musiałam cały ten majdan przesuwać i od początku ustawiać. Szczytem było kiedy wychodziłam z piwnicy z rowerem pod pachą. Stoję na schodach, rower mi łapę urywa, drzwi nie mogę otworzyć, a paniusia stoi i powoli z woza wynosi zakupy, zabawki, bambetle i na koniec dzieciaka. Po tej akcji wypier...m im to wszystko przed klatkę, bo mi się już zwyczajnie ulało. Teraz stoi wózek bliźniaków, ale kultura tych ludzi jest zupełnie inna i wózek stoi jedynie do południa, mąż znosi rano, żeby babka nie tachała i wnosi jak wraca po pracy. Tak to rozumiem.
    • chicarica Re: Kupa w wózku. Było już? 20.10.20, 22:40
      Tak wygląda obecnie wejście do bloku w którym mam mieszkanie w Polsce. Tak, po prawej w dół jest zejście do 2 mieszkań. Jak myślisz, jakie szanse mają sąsiedzi z dołu na ewakuację przez zadymioną klatkę w razie pożaru?
    • lauren6 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 00:12
      I jaki był ciąg dalszy tej historii? W ramach dalszej konwersacji sąsiedzi znaleźli zafajdaną pieluchę na wycieraczce?

      Nie popieram zostawiania wózków, rowerów itd na korytarzu. Jednak zostawienie komuś kupy w wózku przerasta moją zdolność pojmowania świata.
      • hrabina_niczyja Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 00:20
        A może sobie sami tam położyli taka pieluchę. Moja wieśniara najemczyni codziennie ma na wycieraczce wór obsranych pieluch, jakby do kontenera jej było za daleko. Jak ktoś jest wieśniakiem to będzie i uważam, że tych ludzi z wątku już po prostu przerosło chamstwo jakie prezentują dzietni.
        • lauren6 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 08:55
          Bezdzietni nie są wsiurami i nie wystawiają śmieci na korytarz?

          Uderzające, że jako jedyna w tym wątku użyłaś odpowiedzialności zbiorowej "dzietnych". Czyżby zegar biologiczny mocno tyka i żal ci dupę ściska?
          • hrabina_niczyja Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 09:39
            Mi nic nie ściska. I nie, nie wystawiam śmieci za drzwi na więcej niż 5 minut, a co mowa na cały dzień. Umiem zawiązać worek i zanieść go do śmietnika. Według ciebie trzymanie obsranych pieluch dzień w dzień pod drzwiami nawet przez całą noc dla ciebie jest ok? No to żebyś się kiedyś nie zdziwiła jak takim wieśniakom te pieluch ktoś na drzwi przyczepi.
                • szmytka1 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 11:02
                  no nie mam pojęcia, ja swoich nigdy nei wystawiam, nawet na 5 minut. Jak muszą postać gdzieś poza koszem na śmieci to mam przecież przestrzeń własną, prywatną za moimi drzwiami, w moim mieszkaniu, a nie na publicznej klatce schodowej. Jesteś obciachowa po prostu, ale pewno i tak nie zrozumiesz dlaczego, więc ja tobie też tego tłumaczyć nie będę big_grin
                • ginger.ale Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 11:26
                  Ja też nie wiem dlaczego niektórzy wystawiają śmieci na klatkę, ale mieszkałam koło takich wieśniaków. Na szczęście po upływie roku się wyprowadzili. Raz, kiedy śmieci przenocowały na klatce, zostawiłam na worku karteczkę: Wyrzućcie nas! Wasze śmierdzące śmieci.
                  Bleee, naprawdę śmierdziały..

                  Sama mam trójkę dzieci i nawet w okresie siedzenia z 3 w domu nigdy nie wystawiłam śmieci. Rowerków, hulajnóg, butów czy co tam ludzie wystawiają też nie...
                  Skoro za 5 min.wychodzisz, to śmieci mogą poczekać po Twojej stronie drzwi, a nie śmierdzieć wszystkim.
                  • hrabina_niczyja Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 11:39
                    Nie zawsze mogą. Jeżeli mam do wyniesienia kartony, większe worki i tych śmieci jest sporo a korytarz mam maleńki to jakoś otworzyć drzwi i wyjść z domu muszę. Chyba logiczne, że najpierw za drzwi lądują śmieci, a potem ja ubieram buty i wychodzę. I jeżeli tych śmieci ma się więcej to nie zawsze zabierze się je na jeden kurs, więc chyba logiczne jest, ze się je wystawia za drzwi zamyka kluczem drzwi i wraca po nie za chwilę jak się jedna turę już wyniesie. Oczywistości nie rozumiesz? I chyba to jednak co innego niż obsrane cuchnące pieluchy przez całą noc.
                    • szmytka1 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 11:42
                      nie, bo robię dokłądnie na odwrót. Najpierw ubieram buty, biorę smieci i idę. Jak musze wrócić, to wracam i wyciągam z kosza i idę znowu. Dawałam tak radę nawet mieskzając z rodziną na 38 metrach. Zapewnam cię, żadna filozofia, a unikniesz łatki syfiary wsród sąsiadów - polecam! Ogarnia to moje dziecię zajmujące się wynoszeniem śmieci, moj srednio rozgarnięty mąż, ogarnie i hrabina tongue_out
                  • waleria_s Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 09:57
                    Co do tej karteczki- mnie za studentki i etapu wynajmowania kawalerki spotkało coś podobnego, tylko worek z cuchnącymi śmieciami odwiesili na klamkę od drzwi wejściowych. Oduczyłam się syfiarstwa w mig, a przede wszystkim zawstydziłam, bo oczywiście wychodziłam z domu wypachniona, umalowana, ogółem-zadbana, a smrodziłam ludziom z klatki śmieciami. Nie jestem pedantką i nie mam obsesji czystości, ale niech przestrzeń wspólna (jak klatki) nie śmierdzi, bo komuś nie chce się wyrzucić swoich śmieci, niech nie będzie zagracona. Mnie wpienia, że pod wejściem do bloku mam często klamoty dzieci, które bawiły się na placu zabaw. Rowerki, grabki, inne zabawki. Raz, drugi, trzeci i myślę, że komuś puszczą nerwy i te klamoty wyrzuci do śmietnika. Jak coś się wala na dworze przed wejściem do klatki i nawet nie są te rzeczy jakoś odłożone, są p.ieprznięte bylejak, to proszą się o potraktowanie jak niepotrzebne śmieci.
                • jowita771 Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 09:15
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Żebyś miała się do czego doczepić. Naprawdę jak ty nie wiesz po co czasami ludz
                  > ie wystawiają śmieci na 5 minut za drzwi to ja tobie tłumaczyć nie będę.


                  Ja też nie wiem, po co wystawiają nawet na pięć minut. Rozumiem, że można chcieć wyjąć worek ze śmieciami z kosza w kuchni i dopiero potem w przedpokoju zakładać buty, kurtkę itd. Ale dlaczego w tym czasie śmieci nie mogą stać po wewnętrznej stronie drzwi, to nie wiem. Latami tak robiłam mieszkając w bloku. Kiedyś czytałam, że to dlatego, że z worka się może coś lać, więc po to, żeby się nie lało w domu. Przyznam, że mnie zmroziło, bo to oznacza, że na klatce może się coś lać. Jakim trzeba być zapatrzonym w siebie flejtuchem, żeby mieć takie podejście?
              • 3-mamuska Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 12:09
                szmytka1 napisała:

                > a po co w ogole nawet na 5 minut wystawiasz?



                Po to ze wyciągam worek wynoszę na korytarz, zakładam buty kurtkę szukam kluczy torby na zakupy. Biorę torebkę ,telefon ,
                termos z kawa i mam tylko jedna rękę wolną czy nie chce się dopiero szarpać bo z całym ekwipunkiem ciężko ,wiec wychodzę zamykam drzwi łapie worek i idę po drodze do śmietnika.
                I tak ok jak ktoś coś postawi na chwilkę ,bo zapomniał czego musi wrócić. Czy poszedł to toalety bo go w drzwiach przycisnęło. Czy zniesie najpierw wózek ,potem idzie pod dziecko.
                Czy mąż żonę zniesie żeby ona dźwigać nie musiała. Ale widać jeśli ktoś robi to chwilo a nagminnie. Tarasując przejście.

                Nie nie zostawił śmieci na korytarzu, bo nie mieszkam w bloku.

                U dawnym moim bloku można było wózek postawić w przedsionku pod skrzynkami na listy wystawał minimalnie dało się na spokojnie listy wyciągać, ale tu nie było domofonu. Dopiero te drugie drzwi były zabezpieczone a tam tylko drzwi do piwnicy i schody i notorycznie jedna matka zostawiała zastawiając drzwi do piwnicy. Wszyscy się wkurzali. W końcu ktoś jej wózek wiózł za blok jak poszukała przestała stawić tarasując przejście.
                Bo ona pod skrzynkami nie zostawi ,a przecież zastawia tylko na chwile. (Ta chwila trwała całe dnie) W bloku mieszkało sporo starszych osób i ciężko im było zejść do piwnicy , otworzyć drzwi wyprowadzić wózek przytrzymując drzwi jeszcze taka landarę wielka sobie pani kupiła. Mieszkając na 2-3 pietrze się myśli ze przecież będę nosić wózek.
                I tak skończyło się na tym ze zostawiała wózek w samochodzie pod blokiem. Gondole na tylnim siedzeniu ,a reszta w bagażniku.
                Co było dobrym rozwiązaniem ,bo sobie dziecko wsadził do gondoli wyciągnęła resztę wpięła gondolę. A jeszcze mogła sobie zakupy zostawić w aucie torebkę położyć. A nie szarpać się po klatkach z wszystkim.

                A Przedpokój byl szeroki i ja dwóm wózkiem spokojnie wyjeżdżałam do mieszkania.
                  • hrabina_niczyja Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 14:49
                    szmytka1 napisała:

                    > naprodukowałaś się ale niepotrzebnie, bo to gałąż o śmieciach akurat, hrabina n
                    > awet kota nie ma do wozenia w wozku ;-

                    Wożę psa. I naprawde nie masz co sobie upuszczać jadu i czuć się lepsza tylko dlatego, że ktoś cię zapłodnił i twoja macica mogła wydać na świat bombelka. W żaden sposób nie czuję się gorsza ani mi nie dosrałaś. Zwyczajnie pokazałaś jedynie swoje chamstwo i prostactwo, a także brak rozumu.
                    • szmytka1 Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 15:12
                      och hrabino, moje bombelki oba niewozkowe, nie ekscytuj sie az tak, jednakowoż wózek jeszcze posiadam i tenże wozek garazuję w piwncy, a smieci w przestrzeni własnej a nie wspolnej. Ty - zgaduję - pieskowy wozek na klatce, bo korytarz wąski, a tylko na 5 minut to można...
              • triismegistos Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 10:19
                Mieszkałam kiedyś w malutkiej, ciasnej kawalerce wyłożonej hłaśliwymi panelami z przedpokojem wielkości znaczka pocztowego. Zdarzało mi się wystawiać worek ze śmieciami na korytarz na czas zakładania butów i okrycia wierzchniego, bo w przedpokoju śmieci i ja już się nie mieściły, a przejście po tych panelach w butach było haałaśliwe. Tak że na małą chwilę rozumiem.
                Ps. nie praktykowałam tego nigdzie indziej.
            • lauren6 Re: Kupa w wózku. Było już? 22.10.20, 12:52
              > Według ciebie trzymanie obsranych pieluch dzień w dzień pod drzwiami nawet przez całą noc dla ciebie jest ok?

              A wg ciebie trzymanie jakichkolwiek śmieci pod drzwiami jest ok? Zużyte podpaski by ci nie przeszkadzały tylko te pieluchy są solą w oku?
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 12:27
        Dokładnie tak. Sposób komunikacji trochę goooovniany, ale jestem po stronie wrzucacza.

        Jak mieszkałam w bloku, to mieliśmy na klatce buca od wystawiania śmieci. Wielodniowego. W poniedziałek paczka z makulaturą, we wtorek puszki, w środę worek ze zbiorczymi i tak se stało. Karteczki nie pomagały.

        Inny sąsiad w końcu się wkurzył, podniósł ten worek i rozlał superglue, po czym przykleił worek do podłogi. Koleś to zbierał i czyścił pół dnia, ale pomogło.
        • cruella_demon Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 15:15
          Mój mąż pracował z kolesiem który notorycznie wystawiał worki ze śmieciami na klatkę, żeby mu w domu nie śmierdziało, zwłaszcza jak miał dzieci w pieluchach. Często wieczorem i wyrzucał dopiero rano jak szedł do pracy. W końcu jakiś sąsiad się wkurzył i rozdarł mu ten worek pełen obsranych pieluch na wycieraczce.
          Kolo długo się pluł jakie z ludzi są chamy, ale śmieci wystawiać przestał.
    • loganberry Re: Kupa w wózku. Było już? 21.10.20, 08:02
      Naprawdę trzymacie wózki w mieszkaniu? Macie osobne pomieszczenia czy dzieci, które rozumieją zeby się od nich trzymać z daleka? Bo jak ja trzymałam w przedpokoju to dziecko lizalo koła, wpychalo tam np świeże pranie, a potem z tym błotem czy kurzem rozwlekalo po domu... pewnie jestem zła matka ale pogadanki z niemowlakiem nie przynosiły efektu. Wózek trzymam w samochodzie i odliczam do czasu aż przestanie z niego korzystać bo jest to cholernie upierdliwe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka