Dodaj do ulubionych

Muszę kota

    • triss_merigold6 Re: Muszę kota 21.11.20, 23:12
      Nigdy nie miałam kota, zawsze psy.
      Do idei kota dojrzewałam dwa lata, ostatni rok to było szukanie i obserwowanie hodowli.
      Mój facet nie chciał kota. Teraz kot śpi mu niemal na głowie i hm... subtelnie sugeruje, żeby wziąć drugiego (facet sugeruje, nie kot).
      Mamy ultra rasowego maine coona, jest grzeczny, czysty, bardzo łagodny, nienachalny, towarzyszący jak pies i aportuje.
    • m_incubo Re: Muszę kota 22.11.20, 00:21
      Jestem pewna, że kota polubisz, ale wytłumacz mi jedną rzecz.
      Co to znaczy, że mąż i syn chcą kota, ale zajmować się kotem i kuwetą masz Ty?
      Mąż nie ma rąk?
    • mamaemmy Re: Muszę kota 22.11.20, 01:03
      ludma napisała:

      > Od razu mówię że kotów nie lubię. Ale mąż i jego syn z ZD zawsze chcieli . Wie
      > m że całość sprzątania i żarcie spadnie na mnie.Nie będzie wychodzić, jakbym m
      > iała gdzie wyjść, wzięłabym psa (kocham). I zostaje kot. Coraz bardziej naleg
      > ają, a ja nie wiem...
      > Nie jestem trolem, powiedzcie czy można się przemóc do do kota w domu? I czy on
      > może być przyjazny?
      > Nie chcę krzywdzić zwierzaka swoją niechęcią.....



      To do mnie pytanie 🙈🤣
      Nienawidziłam kotów, wkurzały mnie, a jednak, koty są magiczne, zawsze u znajomych właśnie do mnie się garnęły. Zawsze mialam psy, kota nigdy nie chciałam.
      Jednak męża siostra wzięła kociaka (8 lat temu) i potem niestety kot drapał, przestał jeść, generalnie sprawiał problemy i przestali o niego dbać. Wzięłam go pod skrzydła, do weterynarza, leki, karmiłam go strzykawką, poiłam, bo nawet pić nie chciał. Fredi do dzis chodzi za mną jak na sznurku. Jak piesek.
      Dzis mamy 4 koty, bo drugą Moli znaleźliśmy na ulicy i ona miała 3 kocięta (jeden poszedł do ludzi, dwa zostały,)
    • nangaparbat3 Re: Muszę kota 22.11.20, 07:58
      Trzy lata temu wzięłam dorosłą kotkę, która straciła właścicielkę. W schronisku mówiono o niej, że "wredna". Kotka była brzydka, śmierdziała i miała ostre, kłujące futerko. Od momentu kiedy zrozumiała, ze jest w domu (zrozumiała natychmiast) zamieniła się słodkie, przyjazne, uważne zwierzątko. Zapach zmienił się na drugi dzień, futerko przestało kłuć po 3 dniach, a po tygodniu zrobiła się śliczna. Dużo się kontaktuje, rozmawia ze mną, nauczyłam się, jak lubi być głaskana i tulona, jest najmilszą towarzyszką. Polubienie zwierzęcia zależy całkowicie od Twojej uważności - jeśli tylko będziesz spokojnie mu się przyglądać, żeby poznać, choć troszkę zrozumieć - pokochasz.
      • jak_matrioszka Re: Muszę kota 22.11.20, 14:41
        O, wreszcie ktos, kto ma podobne doswiadczenie do moich. Koty, tak samo jak i psy, po zmianie wlasciciela zmienia tez "charakter". Nie ma, ze bierzesz doroslego kota i on w stosunku do ciebie i innych domownikow bedzie sie zachowywal tak samo, jak w stosunku do poprzednich wlascicieli. Wredne moga sie blyskawicznie zmienic w milusie przylepy, a spokojne mizialne jednostki moga sie stac odludkami. Kot to nie jest zaprogramowany automat, kot podlega prawom fizyki, a szczegolnie akcja = reakcja. Kot sie dostosuje do tego, jak w stosunku do kota beda sie zachowywac ludzie.
    • jak_matrioszka Re: Muszę kota 22.11.20, 14:20
      Bylam Toba niecale trzy lata temu. Latorosl Mlodsza i Ksiaze Malzonek chcieli kota, a ja nie tylko nie chcialam, ja wrecz chcialam nie miec kota! Moim priorytetem bylo nie miec kota, a dopiero potem weza, czy jakiegokolwiek innego zwierzecia. I wtedy los postawil na mojej drodze "kota szukajacego domu". Kota dobrze mi znanego, drapiaco-gryzace bydle, ktorego nawet wlascicielka nie glaskala (bo kot sobie nie zyczyl). I postanowilam kota przygarnac na 2, maksymalnie 3 tygodnie, liczac na to, ze podrapane duo KM + LM samo z checi posiadania kota zrezygnuje.
      Plan zly nie byl, ale wykonanie zalezalo od cudzego znaczy kociego zachowania. Kot, bardzo przewidywalnie, juz na wstepie poszatkowal KM, a LM dodatkowo ugryzl (dziecie ma wolniejszy refleks), ale ja popelnilam blad taktyczny juz w drugiej godzinie pobytu kota. Otoz kiedy duo przyszlo na skarge, to (na pokaz) opieprzylam kota za prychanie na ludzi, oraz (na kocich oczach) opieprzylam ludzi za naprzykrzanie sie kotu. Zapytaj dowolnego kociarza, a dowiesz sie, ze koty sie nie ucza, nie sluchaja i jeszcze sie zemszcza jak im cos zabronisz/utrudnisz. Taaaa... nie nasz kot. Nasz kot sytuacje przemyslal i doszedl do wniosku, ze u nas bedzie mu dobrze. No i co mu zrobisz? Reklamacji nie przyjmuje sie! W przeciwienstwie do mnie kot oparl swoj plan na wlasnym zachowaniu, nad czym mial 100% kontrole, i futrzak wygral. Po prostu z drapiaco-gryzacego zmienil sie w samobiezna przytulanke. Nie fuka, nie drapie, nie gryzie, wykonuje polecenia i jest tak przyjazny, ze bardziej juz nie mozna smile

      Do sprzatania zawsze mozna zagonic tych, co kota chcieli. Ja moim mowie, ze jak nie posprzataja "na juz", to kota zawsze mozna oddac dalej, i to dziala. Kocie jedzenie kupuje ja, ale podaje czesto rekami innych domownikow. Jedyne co naprawde nalezy tylko do mnie, to wizyty u weterynarza i odpowiedzialnosc za kocie zycie i zdrowie. W koncu czysto teoretycznie kota mogl wziac dowolny dorosly domownik, a w praktyce u nas w domu zwierzeta moge brac tylko ja.

      Reasumujac, mozna sie do kota przyzwyczaic, mozna polubic, mozna pokochac jak psa. Moim zdaniem o wiele latwiej polubic kota, niz ortodoksyjnego kociarza i wielu ludzi nawet nie wie, ze to wlasnie kociarzy nie lubi, a nie koty. Kot naprawde nie musi biegac po stolach i blatach, chociaz latwo go tego nauczyc. Gdyby nasz latal po blatach, to nawet oczy kota ze Shreka by mu nie pomogly, wypad z domu murowany big_grin Ja moge zostawic kocie przysmaki na blacie, bez przykrycia, i kot z glodu skona, a na blat nie wlezie. I to nie dlatego, ze nie umie skakac, bo na swoj statyw wskakuje duzo wyzej i bez problemu. Kot wie, ze stoly i blaty sa strefa zakazana, tak samo jak wie, ze nie wolno mu na balkon i nie wyjdzie, mimo iz drzwi sa szeroko otwarte. Nasz kot jest pod tym wzgledem bardziej posluszny, niz niejeden pies.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka