Dodaj do ulubionych

Prawo do rozstania

01.04.21, 21:08
Ten Zbyszek i Monika mnie inspirują i wypowiedzi ematek. Moja opinia o rozstaniu trochę może wynika z tego że w moim najbliższym otoczeniu niewiele ich : jedna kuzynka się rozwiodła ( spośród wielu) i moja przyjaciółka, jedna z najbliższych, z jej inicjatywy, mąż był w porządku (także 😁 według niej), ale czuła się samotna i było jej źle.w nowym związku ( później związanym) odżyła, inna dziewczyna po prostu. Reszta ma udane związki. Mnie się jednak wydaje, że prawo do rozstania każdy ma. Oczywiście, zajęcie się dziećmi, alimenty( tu wiem tylko że Zbyszek płacił, że siłami Moniki to już ich sprawa). Niestety niewiele wiem jak się zajmował ( szkoda że nie czytałam). Jednak co mają zrobić ludzie którzy się nie kochają, przestają się lubić? Chyba lepiej się rozstać, niektóre z Was piszą że taki i owaki, nie mogę zrozumieć, chyba że oceniacie nie odejście a brak zaangażowania w dzieci, to rozumiem. Jeśli chodzi o to, że się dziećmi nie zajmuje to tak. Przedawkowalam bonus family bo sądzę że jak się okazało, że nie klika to lepiej odejść w przyjaźni. Chodzi mi o samo nie ocenianie tego że ludzie się rozwodzą: no przykro, ale prawo mają. Chyba że to miałyście na myśli tylko skróty myślowe powodują, że nadinterpretowalam.
Obserwuj wątek
    • thank_you Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:12
      Nic nie jest dane na zawsze, pamietam o tym codziennie i dość często przypominam mężowi.
    • primula.alpicola Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:12
      Mają prawo, oczywiście, zwłaszcza jak nie mają dzieci. Jak mają dzieci, to też mają prawo, jednak ja bym się wtedy zastanowiła czy rzeczywiście brak "kulistej energii" i bycia "ciałem astralnym" to rzeczywiście dobre powody.
      W każdym przypadku ludzie będą oceniać i można się tym przejmować lub nie.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:13
        Wiadomo, że kulista to taka trochę przenośnia. Mnie do rozrastania by wystarczył brak miłości, czyli kulistej jednak.
        • kyrelime Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:41
          Brak miłości to wystarczający powód. A jednak, gdybym poczuła, że coś się wypala, podjęłabym próbę naprawienia tego. Myślę, że mężowi należałaby się szczerość, nie wiem, może próba wspólnej terapii? Nie wyobrażam sobie wchodzenia w nowy związek bez zamknięcia poprzedniego. Wiem, że tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono itd. Ale jednak ten człowiek nie był dla mnie żadnym przypadkiem, wybrałam go, wspólnie zdecydowałam się budować życie. Myślę, że nawet gdyby miłość się skończyła to należałoby mu się potraktowanie z szacunkiem i tego samego ja bym oczekiwała.
          • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:54
            Ładnie to napisałaś
          • primula.alpicola Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 13:44
            Sprawy się komplikują, kiedy każde z partnerów ma inną definicję, inny zestaw zachowań, postaw, przekonań odnośnie do tego czym jest "miłość".
            • kyrelime Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 14:14
              Zgadzam się. Dlatego jestem w stanie powiedzieć za siebie, a i tutaj zdaję sobie sprawę, że w danej sytuacji może być tak, że nie zachowam się tak, jak teraz mówię, że bym chciała.
    • iwles Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:15
      "Jednak co mają zrobić ludzie którzy się nie kochają, przestają się lubić? "


      A o tym często druga strona dowiaduje się dopiero w momencie rozstania.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:19
        😁 chyba że tak. Ale myślę, że duża część ludzi czuje, że nie klika. Ta moją przyjaciółka np. dawała znać, że to i tamto. Ale po prostu ryba nie będzie ptakiem. Jej mąż był naprawdę w porządku, ale emocjonalnie się nie zgrali. Jako młoda dziewczyna błędnie to oceniła, zresztą ja wychowala tylko mama, może nie miała takiej wizji związku czego można oczekiwać. Inna rzecz, że przecież ludzie się zmieniają, nie zawsze w tym samym kierunku.
        • przepio Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:30
          tereso napisała:

          > 😁 chyba że tak. Ale myślę, że duża część ludzi czuje, że nie klika.

          Nie zawsze. Nieraz naprawdę ta druga strona nie czuła, że nie klika. Mam wlasnie taką sytuację bardzo blisko. I to od strony tej osoby, która wlasnie nie czula. I choć to wielki szok, dla wszystkich dookoła, z obu stron, to uważam, że nie ma co tkwic w związku, gdzie jedna strona przestała kochać.
          • iwles Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:34

            Oczywiście, że sensu nie ma. Co nie zmienia faktu, że boli. Że ta druga strona czuje się oszukana, bo nie było rozmów, nie było próby wyjaśnienia itp. Tylko nagle łup...
            A dawanie delikatnych sygnałów jest bez sensu. Bo co? Nie widzial, że sygnały nie były odczytywane?
            • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:37
              Pewnie że boli. Tego nie neguję. Wiem jak cierpiała moja przyjaciółka odchodząc. Ale alternatywa wydaje mi się gorsza.
            • przepio Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:23
              iwles napisała:

              > Że ta druga strona
              > czuje się oszukana, bo nie było rozmów, nie było próby wyjaśnienia itp.

              No, u nas nie było. I chociaż uważam, że nie ma sensu tkwić w układzie bez miłości, to łatwiej byłoby znieść rozstanie, gdyby był choć jeden punkt zaczepienia.
              Mam tylko wielka nadzieje, ze w takim przypadku czas jednak leczy rany.
            • vivi86 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 09:02
              ROZMAWIA się, ROZMAWIA, a nie "daje sygnały"
              • trzebasiebawic Re: Prawo do rozstania 03.04.21, 19:54
                Mruga się okiem, jak jesteś nieszczęśliwy w małżeństwie. Ojej.
          • vivi86 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 09:01
            dokładnie. wiele jest przypadków, gdzie o kryzysie, nie układaniu się w związku, nie klikaniu i innych takich druga osoba dowiaduje się w trakcie zerwania. A wcześniej latami żyje w przekonaniu, że jest dobrze/ok/ok, czasem są kłótnie, ale u kogo nie ma. I nie było ŻADNYCH sygnałów, o rozmowach nie wspominając jakbo miało być inaczej
            • annajustyna Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 09:06
              Dokładnie tak jest. Więc gadka, że wina jest zawsze po obu stronach, to podły mit.
            • spanish_fly Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 10:08
              Ewentualnie musi zerwać sama, bo dowiaduje się o zdradzie, a nie o tym, że partner nie odczuwa satysfakcji ze związku.
            • kocynder Re: Prawo do rozstania 03.04.21, 20:08
              A "porzucający" twierdzi, że wysyłał sygnały, miliony sygnałów, a ten "porzucany" je ignorował... Dlatego nie "wysyłać sygnały", a po prostu ROZMAWIAĆ. w tym i o sprawach niefajnych, trudnych.
              I tak, znam sytuację (znam z obu stron): on twierdzi, że właśnie wysyłał x sygnałów, że jest mu źle, nie fajnie, że związek się psuje. Ona twierdzi, że szok i co tam jeszcze, kiedy postanowił odejść. On opisał te sygnały - moim zdaniem były ewidentne (o ile faktycznie były). Ona twierdzi, że nic nie było i nie miała żadnych przeczuć, że może być coś nie tak. On odszedł. Nie, nie do innej. Zamieszkał sam, o ile wiem nie ma nikogo. A może te x czasu temu, kiedy jeszcze coś między nimi było wystarczyłoby, żeby zamiast wysyłać sygnały (które nie zostały odebrane przez partnerkę) po prostu jej powiedział, że coś jest nie dobrze i co?
    • borsuczyca.klusek Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:16
      W moim otoczeniu jest akurat sporo rozstań. Rozxhodzą się zarówno ludzie młodzi w okolicach 30 jak i tacy z dłuższym stażem i dorosłymi dziećmi.
      W przypadku Zbyszka sprawa jest o tyle ciekawa, że on niedługo przez rozstaniem lansował się w kolorowej prasie na "tradycyjną rodzinę". Niepracująca żona, czwórka dzieci te klimaty. I nagle gruchnęła wieść o romansie i rozstaniu. Potem okazało się, że nie był to pierwszy romans.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:20
        No Zbyszek to rzeczywiście fenomen, zwłaszcza w kategorii : skąd on bierze te co na niego lecą.
        • annajustyna Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:37
          I to jeszcze całkiem fajne babki do tego.
    • aqua48 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:21
      Ależ oczywiście, że ludzie mają prawo do rozwodów i rozstań. W całej aferze nie o zakaz rozwodów chodzi. Także nie o ilość partnerek Zamachowskiego, których było już kilka, podobnie jak partnerów pani Richardson Raczej o nieposkromiony język Moniki która PUBLICZNIE wypowiadała się w sposób mocno obciachowy na temat swoich pasierbów oraz tego jak nie spełnili oni jej wizji cudownej patchworkowej rodziny, a także jak nieszczęśliwy w swoim małżeństwie był jej nowy mąż dopóki jej nie spotkał oraz kiedy nowa para lubi uprawiać radosny seks.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:26
        To fakt, to obciach. Zrozumiałam że ocenie podlega sam fakt,że odszedł od żony z dziećmi( wcześniej, teraz przecież nikt go nie wini chyba).
        • aqua48 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:05
          tereso napisała:

          > To fakt, to obciach. Zrozumiałam że ocenie podlega sam fakt,że odszedł od żony
          > z dziećmi( wcześniej, teraz przecież nikt go nie wini chyba).

          Mężczyźni odchodzą od żon mimo posiadanych wspólnie dzieci, to się zdarza. Niektórzy porzucają przy okazji dzieci inni nie. Znam też takie sytuacje, gdy to dzieci pani zostały po rozstaniu pary z ojczymem. Z własnej woli. Każde rozwiązanie które odpowiada zainteresowanym stronom jest ok. Nie ok i zdecydowanie ze szkodą dla dzieci jest roztrząsanie tego publicznie.
          • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:09
            Jasne zgadzam się
        • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:08
          tereso napisała:

          > To fakt, to obciach. Zrozumiałam że ocenie podlega sam fakt,że odszedł od żony
          > z dziećmi( wcześniej, teraz przecież nikt go nie wini chyba).
          A nie o to, że za każdym razem zdradzał i oszukiwał przed rozwodem, po prostu? Nie chodzi przypadkiem o zakłamanie, krzywdę wobec obecnych żon, oszustwa i krętactwa? Przecież same rozstania i nowe partnerki znalezione już po nich nie budziłyby specjalnej sensacji. Jeśli się jednak powiela za każdym razem schemat trójkącika i porzucania zon dopiero po nawiązaniu nowej relacji z kochanką - to jednak można mówić o nieuczciwości co najmniej. I to jeszcze w taki publiczny, było nie było, sposób - medialny jednak dość.
      • tt-tka Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 10:00
        aqua48 napisała:

        > Ależ oczywiście, że ludzie mają prawo do rozwodów i rozstań. W całej aferze nie
        > o zakaz rozwodów chodzi. Także nie o ilość partnerek Zamachowskiego, których b
        > yło już kilka, podobnie jak partnerów pani Richardson Raczej o nieposkromiony j
        > ęzyk Moniki która PUBLICZNIE wypowiadała się w sposób mocno obciachowy na temat
        > swoich pasierbów oraz tego jak nie spełnili oni jej wizji cudownej patchworkow
        > ej rodziny, a także jak nieszczęśliwy w swoim małżeństwie był jej nowy mąż dopó
        > ki jej nie spotkał oraz kiedy nowa para lubi uprawiać radosny seks.


        Zgadzam sie - tyle ze zastanawia mnie, czemu zaczelo mu to przeszkadzac po 10 latach, a nie wczesniej ? smile
        W historii Zamachowskich rozsmieszylo mnie to, ze zgodnie dosc uznano, ze to Monika miala dosc, po czym sie okazalo, ze jednak nie.

        A rozstac sie oczywiscie zawsze mozna, czasem wrecz nalezy. Dobrze, gdy da sie to zrobic z klasa i w sposob mozliwie jak najmniej raniacy.
        • kocynder Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 10:05
          Nie bardzo da się rozstać z klasą, skoro się wcześniej całemu światu prezentowało "klasę" opisując z detalami swój poranny seks na stole kuchennym, nie sądzisz? smile
        • aqua48 Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 11:11
          tt-tka napisała:

          > Zgadzam sie - tyle ze zastanawia mnie, czemu zaczelo mu to przeszkadzac po 10 l
          > atach, a nie wczesniej ? smile

          Po 10 latach zapewne wypaliło się zakochanie, motyle w brzuchu, ekscytacja nowością przepadł efekt miesiąca miodowego i pan przeszedł do pani która mu te emocje zapewnia. Jak to robił już kilka razy poprzednio.

          > A rozstac sie oczywiscie zawsze mozna, czasem wrecz nalezy. Dobrze, gdy da sie
          > to zrobic z klasa i w sposob mozliwie jak najmniej raniacy.

          Zwróć uwagę, że Zamachowski akurat jest dość milkliwy i w miarę dyskretny jeśli chodzi o jego fascynacje i przeprowadzki. On tylko mówi dość i zabiera pianino. To Monika upublicznia swoje życie prywatne.
    • bi_scotti Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:27
      Nie mam pojecia kim sa Zbyszek i Monika ale ogolnie na temat rozstan to zgadzam sie w zupelnosci - prawo kazdy musi miec i jest sie w parze wylacznie z nieprzymuszonej woli obu stron. Co nie znaczy, ze gdy things do happen nalezy zaraz natychmiast odpuscic i sie rozwodzic. Wsrod moich znajomych troche bylo/jest takich par, ktore moim zdaniem poddaly sie bez walki. There was no effort zeby chwiejacy sie zwiazek podeprzec, odswiezyc, chocby mediate ... Z zadnej strony. I wcale owe rozstania szczescia wszystkim nie przyniosly no bo zycie jest jakie jest i sam fact, ze sie z kims juz nie jest, nie czyni swiata pelnym unicorns & rainbows, eh ...
      Ciekawa jestem jak sie watek rozwinie smile Ma potencjal ... tongue_out Cheers.
      • primula.alpicola Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 13:46
        Zbigniew Zamachowski, bi_scotti.
    • borsuczyca.klusek Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:29
      A jeszcze warto w tym miejscu przytoczyć przykład jednej naszej forumki, której mąż zmył się krótko po powołaniu trzeciego dziecka na świat. Czy miał prawo się zakochać i odejść? No może i miał. Ale czy zrobił ogromne świństwo żonie i małym dzieciom? To jest raczej bezsprzeczne. Oczywiście osobną kwestią jest to jak się zachowuje już po rozstaniu.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:35
        Tak mógł poczekać, powalczyć. Ale wyobrażam sobie co tu zrobić? Nie ma ciepłych uczuć, intymności, jak żyć. Też rozumiem, że inaczej mówię, bo w sytuacji rozstania z trójką małych dzieci nie wierzę że mąż mógłby mnie wystawić finansowo, po prostu to nie byłby on. Ale gdyby- też nie dorabiałabym po nocach tylko zwróciła się do rodziców, rozumiem, że to pewna bańka i łatwiej wtedy akceptować rzeczywistość.
        • borsuczyca.klusek Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:39
          No wiesz, ale było na tyle intymności że dziecko się pojawiło.
          Moim zdaniem jak ktoś się decyduje na dzieci to ma obowiązki przede wszystkim wobec nich. Bezdzietny sobie może się zakochiwać i rozstawać nawet co tydzień.
        • gama2003 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:47
          Wiesz.
          Kojarzę i z forum, i z reala co najmniej kilkanaście historii, gdzie panie przed odejściem pana dawałyby sobie poucinać wszystkie kończyny i włosy na zero. Za jego miłość, honor i inne przymioty. I że on na zawsze i nigdy nigdy. A już dla dzieci !

          A okazywał się kanalią pierwszego sortu, jakby go wypatroszyli i nadziali złem wcielonym. Wobec porzucanej żony a często i dzieci.
          Tak, że ten. Pamiętam o tym, niestety to właśnie tak wygląda, gdy staje się po dwóch stronach barykady. I gdy nexia wabi feromonami idealności wstępnej.
          • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:50
            No ja mam przykład tej przyjaciółki, gdzie oboje się dogadują, wspierają, są przyjaźni. Wiem przecież że bywa różnie, się właśnie piszę ten post tylko po to żeby zastanowić się czy nie można inaczej. Wydaje mi się, patrząc na inne kraje ( znam zawodowo, się zawsze trochę obyczajowej strony się luźnie), że wiśnie można inaczej. A że facet, kobieta, może się zmienić w kwestii uczuć, no właśnie, tak zakładam.
          • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:02
            A jeszcze dopytam, bo ja nie oceniam człowieka po stosunku do mnie i dzieci, tylko współpracowników, obcych, urzędów. Po prostu ktoś jest uczciwy a ktoś bywa tylko w pewnych kontekstach, a w innych " korzysta z okazji". Wtedy nie ma co się spodziewać uczciwości co do siebie.
        • simply_z Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 10:11
          trudno, nie trzeba bylo robic trojki dzieci. intymnosci brak..no szczyt.
      • bi_scotti Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:10
        borsuczyca.klusek napisała:

        > Czy miał prawo si
        > ę zakochać i odejść? No może i miał. Ale czy zrobił ogromne świństwo żonie i ma
        > łym dzieciom? To jest raczej bezsprzeczne.
        .
        Mam tzw. mieszane uczucia wink No bo niby serce nie sluga ale z drugiej strony okazja czyni zlodzieja. Co chce powiedziec to to, ze jesli ja sobie nie daje zadnego przyzwolenia na takie honest "zakochanie sie" to chocby sie bardzo chcialo, it will not happen. A przynajmniej do zadnej old-fashion zdrady nie dojdzie. W moim poczuciu, dopoki jestem z kims tam, dopoki jest ten przyklepany "commitment", musze, no musze zachowac sie uczciwie i przyzwoicie no matter jak bardzo mi sie np. ratownik na basenie podoba wink
        Jesli zwiazek nie ma szans, jesli podjelismy rozne kroki wciaz jest nam juz razem nie podrodze, fine - divorce & goodbye. Ale zanim sie to nie stanie, nie widze opcji na owo "prawo do zakochania". Once it's done & finished czy to malzenstwo, czy inna forma committed relationship, no problem - hulaj dusza, piekla nie ma. Ale musi nastapic to more-or-less official zakonczenie. Jak zwykle dziala stara zasada "gdy nie wiadomo jak sie zachowac, na wszelki wypadek nalezy zachowac sie przyzwoicie" - jak najbardziej applicable w sytuacji gdy sie wciaz jeszcze jest czyjac zona/mezem a juz ma sie wrazenie, ze budza sie uczucia w innym kierunku ... Life.
        • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:13
          Ja też tak o sobie myślę i lubię myśleć. Ale serio, to nie wiem jakby było.
        • primula.alpicola Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 13:48
          No tak, "zakochanie się" piękna rzecz, motyle w brzuchu, wszystko nowe i inne. Tylko, jeśli są dzieci, to ich naprawdę nie interesuje stan uczuć rodzica... Nie mówię oczywiście o grubych sprawach, nałogach i innych patologiach.
        • kocynder Re: Prawo do rozstania 03.04.21, 20:33
          Ale rozróżnijmy, Bi_scotti zakochanie się od realizowania tegoż. Czyli będąc w stałym związku (nie ma znaczenia czy urzędowo-sakramentalnym czy na kwit z pralni) mogę się zakochać w tym tam ratowniku na basenie. I samo "zakochanie", o ile nie wpływa na zaniedbywanie domu i rodziny a polega tylko na wpatrywaniu się w rzeczonego ratownika jak sroka w gnat/marzeniu między bilansem a pomidorową o jego bossskim ciele itp - bez jakichkolwiek działań mających na celu zbliżenie do owego ratownika - nie jest nieuczciwością wobec własnego pana "zakontraktowanego". Ów ratownik jest wówczas takim trochę "ucieleśnieniem marzeń", ciut bliższym Clooneyem czy Bradem Pittem czy kto tam akurat jest na topie.
          • waleria_s Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 00:45
            Jeśli z takiego niewinnego marzenia dochodzi do tego, że emocjonalnie odsuwa się od małżonka, życie łóżkowe zdycha, tkwi się bardziej obok siebie (niż ze sobą), jeśli narasta frustracja- 100 razy lepiej jest odejść. Nie piszę oczywiście o krótkotrwałym i jednostronnym piorunie. Jednak nie wyobrażam sobie małżeństwa/związku z osobą, która fantazjuje i marzy o kimś innym (czy to stale o jednym obiekcie, czy co rusz kimś nowym). Nie wyobrażam sobie, że jestem zapchajdziurą, kimś na przeczekanie z braku innych, a w domyśle z braku realnie dostępnych opcji.
            • kocynder Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 01:27
              Napisałam wszak wyraźnie: "O ile nie wpływa na zaniedbywanie domu i rodziny". Odsuwanie się od małżonka i zdychanie życia łóżkowego - to zdecydowanie JEST wpływ na dom i rodzinę!
              Z autopsji. Posiadam męża. Od lat tego samego, nie mam (i nie miałam!) żadnych planów wymiany na inny model. Tak po prostu, głupio - kocham tego9 właśnie mężczyznę. I nie zdradziłabym go na pewno (wiem, bo i okazje bym miała i było z kim - nie i już!). Ale np. kiedyś latem spotkałam na plaży mojego lekarza - specjalistę. Jako że miejsce po temu stosowne - z odzieży na sobie posiadał kąpielówki i tyle. No i stwierdziłam, że oprócz bycia świetnym lekarzem, człowiekiem o ogromnym uroku osobistym i poczuciu humoru jest też jest genialnie zbudowany. I owszem, kilkakroć mi się ów (apetyczny, nie zaprzeczę!) widok nasuwał. Nie, nie w łóżku. I coś z tego wynikło? No, nic przecież! Fakt iż ów lekarz ma genialne ciało w najmniejszy sposób nie wpłynął ani na moje relacje z mężem ani na moje relacje z tymże lekarzem! Nadal do niego chadzam na wizyty kontrolne i nadal uważam, że jest genialnym specjalistą. I o to chodzi: dopóki jest to tylko wizja od czasu do czasu - to można to porównać do zauroczenia jakimś aktorem, modelem, piosenkarzem itp. I jeśli serio na tym się kończy - to nie ma sprawy. Sytuacja byłaby inna, gdybym np zaczęła sobie regularnie wyobrażać tegoż pana, choćby tylko w wyobraźni zastępować nim męża w różnych sytuacjach (w tym intymnych), gdybym zaczęła, nie wiem, częściej "odczuwać dolegliwości wymagające jego interwencji medycznej" (choć to akurat kiepski pomysł, jako specjalista szybciutko by zauważył, że nic mi nie jest i raczej by się wkurzył o zawracanie mu głowy bez potrzeby)...
    • figa_z_makiem99 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:38
      Nie można najpierw odchować dzieci, a potem dopiero odejść? Chciałabyś takiego faceta? Wiesz ile razy można się zakochać w dorosłym życiu? Parę razy można, tylko wtedy nie planuje się tak licznej rodziny. On już miał żonę przed Justą.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:52
        Czy bym się w takim facecie zakochała tego nie wiem. ( Tzn nie w tym na pewno, ale w podobnej sytuacji). Nie mogę tego wykluczyć. Co prawda gdyby był narcyzem to na bank nie, ale w innych okolicznościach nie wiem.
      • sasanka4321 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 21:54
        figa_z_makiem99 napisał(a):

        > Nie można najpierw odchować dzieci, a potem dopiero odejść?

        Coz, ja w calym swoim dlugim zyciu nie spotkalam ani jednego przypadku, gdzie tego, ze nie ma w zwiazku milosci, druga strona mogla "nie zauwazyc", jak to okresla jedna forumka wyzej. Te zwiazki opieraly sie glownie na klotniach, krytyce i probach zmiany drugiej osoby. A w pozostalym czasie ogarnianie dzieci, gospodarstwa domowego i wizyty u rodzicow/tesciow w wigilie. Zadnemu dziecku nie zycze, zeby rodzic postanowil je "najpierw odchowac, a potem dopiero odejsc"...
        • figa_z_makiem99 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:05
          Czytalam, że ojciec Zamachowskiego popełnił samobójstwo na jego oczach. A on zrobił swoim dzieciom medialny syf. Nie kochał żadnej kobiety, namiętności w swoim życiu możesz mieć dużo, można za nią gonić i rozwalać życie bliskim przy okazji. Miłość to decyzja moim zdaniem, można się pomylić raz a nie 10 razy. Rozumiem odejście od żony gdy jest jedno dziecko i wiesz, że nie klika. Rozstanie rozstaniu nierówne. Ale potem starasz się już dobierać partnera uważniej a nie radośnie skakać z kwiatka na kwiatek.
          • 21mada Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:22
            >Ale potem starasz się już dobierać partnera uważniej a nie radośnie skakać z kwiatka na kwiatek.
            A kto tak powiedział? Może ktoś właśnie lubi skakać z kwiatka na kwiatek? Istnieje jedynie słuszna recepta na życie i związki? Wypisz wymaluj sytuacja singielki z wątku obok której rodzina i znajomi nieustannie trują doopę żeby się ustatkowała. Bo do czego to podobne żeby tak skakać z kwiatka na kwiatek, moja pani! 😂
            • figa_z_makiem99 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:16
              Jak nie masz dzieci, to skacz ile wlezie. Kiedy masz dzieci, używaj mózgu a nie d...py bo jesteś za nie odpowiedzialna. Od programu jaki im wgrasz do głowy zależą ich przyszłe wybory.
              • trampki-w-kwiatki Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 09:43
                Swoją drogą ich przyszłe wybory też nie są jedynie słuszne. Zgadzam się tutaj z Magą, że rodzic nie robot i jeśli ma ochotę skakać z kwiatka na kwiatek, niech sobie skacze. Dziecko może przecież tego w ogóle nie widzieć, jeśli rodzic umiejętnie rzecz zorganizuje.
                • figa_z_makiem99 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 17:22
                  Każdy ma prawo do swoich wyborów i każdy popełnia błędy, nikt nie jest robotem. Nie zgadzam się z tym, że dziecko nic nie widzi. Trzeba się starać, żeby narobić jak najmniej syfu. Dobiegam do 50tki i uważam, że nie jest fajnie mieć rozrywkowego rodzica, mamusię umawiajacą się z kolejnym gachem albo tatusia z kolejną wielką miłością. Dziecko ma prawo do stabilności.Trzeba się wyszumieć i wyskakać a dziecko mieć później.
        • bi_scotti Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:20
          sasanka4321 napisała:

          > Coz, ja w calym swoim dlugim zyciu nie spotkalam ani jednego przypadku, gdzie t
          > ego, ze nie ma w zwiazku milosci, druga strona mogla "nie zauwazyc", jak to okr
          > esla jedna forumka wyzej. Te zwiazki opieraly sie glownie na klotniach, krytyce
          > i probach zmiany drugiej osoby.

          Hmmm ... nie wiem jak dlugie jest Twoje dlugie zycie, ale w moim juz coraz dluzszym znam co najmniej kilka par, ktore przeszly przez bardzo rozne etapy w ich relationships lacznie z okresowym brakiem milosci, separations, pomieszkiwaniem na roznych continents etc. Niektore sie rowiodly mimo prob ratowania malzenstw, inne po uber burzliwych stories sa wciaz ze soba czule, przyjacielsko, wspieraja sie i jakos wydaja sie wciaz miec ze soba fun wink Roznie bywa. Brak milosci to tylko piece of the puzzle a i to wielokrotnie tylko chwilowo. Kazde relationship jest very dynamic, tak dlugo jak jest wzajemny szacunek i dobra wola wiele dobrego still can happen. And it does happen smile Life.
      • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:11
        Ale w małżeństwie musi się koniecznie w innej zakochać? Nie lepiej najpierw się rozwieść kulturalnie, skoro żona już niekochana i potem się raczyć zakochać? I tak ze 3 razy?
        Albo nie żenić się choć za każdym razem, bo po co - przynajmniej zdrady małżeńskiej nie będzie. Z dziewczyną to jednak ciut mniejszy kaliber zdrady, no nie?
        • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:14
          A kto temu zaprzeczy, że lepiej się zakochać i odejść. Wiadomo że tak jest.
          • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:14
            To jest w odwrotnej kolejności 🤪
          • ludzikmichelin4245 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:38
            tereso napisała:

            > A kto temu zaprzeczy, że lepiej się zakochać i odejść. Wiadomo że tak jest.

            Ja zaprzeczę. To jest - wiadomo, że to nieuczciwe. Ale pobudki takiej osoby są imo zrozumiałe - po co ryzykować przemeblowanie życia bez perspektywy na nowy, dobry związek (a żeby ta perspektywa nabrała realności, to trzeba przez pewien czas prowadzić z trzecią osobą relację równoległą).

            Czasem obecny związek nie jest na tyle zły, żeby chcieć się z niego szybko ewakuować, ale jednocześnie nie jest na tyle dobry, żeby chcieć w nim pozostać, jak już zjawi się ktoś inny.
            • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:41
              ludzikmichelin4245 napisał(a):

              > Czasem obecny związek nie jest na tyle zły, żeby chcieć się z niego szybko ewak
              > uować, ale jednocześnie nie jest na tyle dobry, żeby chcieć w nim pozostać, jak
              > już zjawi się ktoś inny.
              No ale to wredne kalkulowanie jest, a nie żadne nagłe zakochanie. I to wielokrotne, bo ten sam schemat powtarza się od lat. Czyli że ktoś, kto tak robi to po prostu niezły cwaniaczek jest, tak? Co zawsze szuka lepszej, niż obecna, i przeskakuje na drugi kwiatek, gdy tylko go dorwie?
              • ludzikmichelin4245 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:00
                Nie wiem, czy piszesz o Zamachowskim, do którego najwyraźniej baby lgną z dużą systematycznością.

                Ja raczej myślałam o zwykłych, przeciętnych ludziach, którym odwzajemnione uczucie/zainteresowanie zdarza się ze dwa, może trzy razy w życiu. (Przypomina mi się tutaj na przykład forumka - nie pamiętam nicka- która z rozbrajającą jak na warunki ematkowe szczerością przyznała, że jej były mąż był jedyną osobą, której się kiedykolwiek spodobała.)
                I pewnie w takich wypadkach jest to owszem kalkulacja, ale imo innego rodzaju - coś w obecnym związku się wypaliło, jest jakoś smutno, jest niespełnienie, nie ma już o czym rozmawiać, ale jakoś się ciągnie ten wózek. Jak będzie trzeba, to pewnie się go pociągnie jeszcze kolejne 25 lat. Ale jak nagle zjawia się ktoś, przy kimś życie znowu nabiera kolorów, to przychodzi refleksja, czy jednak nie chcemy od życia czegoś więcej.
                • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:08
                  Ja nic nie wiem o panu ZZ i jego życiu, plotek staram się nie czytać. Więc nie, raczej piszę generalnie o podobnym postępowaniu.
                  Znałam pana, który był podobnie kochliwy i chętny do żeniaczki. Z każdą nową żoną od razu dziecko miał i zakochiwał się w kolejnej, zanim maluch skończył rok czy dwa. I tak się rozwodził, żenił, płodził, doszedł do 5 czy 6 dzieci i podobnej liczby byłych żon. Poznałam którąś z najnowszych osobiście, z wózkiem i w ciąży.
                  Niesamowita historia, nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła tej 6 żony.
                  Nie wierzę w żadne uczucia przy takiej powtarzalności. Po prostu facetowi nudzą się poprzednie kobity i tyle, chce wciąż nowych. Dla mnie to obrzydliwe jest, żadne "smuteczki', niespełnienia tego nie usprawiedliwiają. Atawistyczne pragnienie posiadania jak największej liczby partnerek, zwierzęce, bezmyślne, durne. Śladu refleksji to ja tu nie widzę wink
                  • ludzikmichelin4245 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:15
                    klementyna156 napisał(a):

                    > Atawistyczne pragni
                    > enie posiadania jak największej liczby partnerek, zwierzęce, bezmyślne, durne.
                    > Śladu refleksji to ja tu nie widzę wink
                    Być może masz rację, tylko to by raczej wyjaśniało regularne kochanki na boku. A z jakichś powodów pana ciągnęło do każdorazowej żeniaczki i bejbisia. Ciekawe, o co mu chodziło.
                    • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:28
                      O legalnych potomków? Jak najwięcej, z różnymi kobietami? Tylko to mi przychodzi na myśl i dla mnie to ciężka patologia jest, tzn. normalny facet tak się nie zachowuje.
                      On jak on, ale te żony? Skąd wziął tyle chętnych na nowe mamcie, a każda wiedziała o poprzednich? I każda myślała, że będzie "tą na zawsze", "tą ostatnią".
                      • ludzikmichelin4245 Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:44
                        klementyna156 napisał(a):


                        > On jak on, ale te żony? Skąd wziął tyle chętnych na nowe mamcie, a każda wiedzi
                        > ała o poprzednich? I każda myślała, że będzie "tą na zawsze", "tą ostatnią".

                        Może gdzie indziej ten wspomniany atawizm - pan emituje jakąś aurę superreproduktora. Może po prostu bardzo chciały być matkami, ale niekoniecznie zajść z przypadkowym gościem. Nie znam oczywiście szczegółów historii, ale układ pt. "dobre geny + opieka w ciąży i niemowlęctwie bejbisia + dziecko urodzone w małżeństwie + święty spokój od pana po dwóch latach + alimenty" mógłby dla wielu kobiet (zwłaszcza tych, które z wiekiem nabrały cynizmu) być bardzo satysfakcjonujący.
                      • aqua48 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 14:03
                        klementyna156 napisał(a):

                        > O legalnych potomków? Jak najwięcej, z różnymi kobietami? Tylko to mi przychodz
                        > i na myśl i dla mnie to ciężka patologia jest, tzn. normalny facet tak się nie
                        > zachowuje.

                        Ha, ha, to jest właśnie zachowanie NORMALNEGO faceta który dąży do tzw sukcesu prokreacyjnego czyli właśnie posiadania jak najwięcej potomków z różnymi kobietami by zróżnicować pulę genetyczną. Tak właśnie mężczyzn i kobiety natura stworzyła smile
                        • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 14:12
                          Nie zgodzę się. Nie faceta. Tak się zachowują samce wilka czy lwa może, drapieżniki, i to pewnie nie wszystkie. Ludzie mają, oprócz popędu, zwykle do kompletu takie cechy jak moralność, lojalność i poczucie przyzwoitości. I zwykle dążą do znalezienia jednej partnerki na, z grubsza i w idealnym świecie, całe życie, to z nią zakładają rodzinę i mają dzieci. Jak pingwiny bardziej niż jak wilki, choć oczywiście z wyjątkami.
                          Niemniej pan/ pani o naturze bardziej wilczej niż pingwiniej to dla mnie jednak ekstremum, świadczące o prymitywiźmie osobnika. I nic wspólnego z takim nie chciałabym mieć.
                          • sumire Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 16:01
                            klementyna156 napisał(a):

                            > Ludzie mają, oprócz popędu, zwykle do kompletu
                            > takie cechy jak moralność, lojalność i poczucie przyzwoitości.

                            Mocno naiwne, niestety. Moją przyjaciółkę mąż zostawił praktycznie z dnia na dzień, a zakomunikował jej to, zostawiając na wierzchu otwarty kalendarz z zapisaną datą oglądania mieszkania z Kasią. Mój niegdysiejszy facet pewnego dnia oświadczył ni z gruchy, ni z pietruchy, że zamierza się ożenić ze swoją byłą. Znam przypadek, gdy koleś nagle zniknął po 12 latach - po prostu zniknął, jakby wyparował. Tak że z tą moralnością, lojalnością i poczuciem przyzwoitości to bym nie przesadzała. Ludzie bywają bardzo okrutni.
                            • klementyna156 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 16:47
                              Jasne. Co nie znaczy, że nie można tego okrucieństwa, egoizmu, głupoty dobitnie piętnować. To wątek o prawie do rozstania. No więc ja uważam, że do zachowań o jakich piszesz, nikt nie ma prawa.
                              Prawo do rozstania - oczywiście tak, ale tylko z klasą, bez zdrady, kłamstwa i krzywdy dla żadnej ze stron.
                              Ja tam wolę być naiwna, ale uczciwa i tego wymagać od innych.
                              • sumire Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 17:20
                                Owszem, tylko wymagania sobie, a życie sobie. I doświadczenie życiowe podpowiada mi, że gdy ludziom przestaje zależeć, to klasę bardzo łatwo chowają do kieszeni. Nie znam zbyt wielu par, które rozstały się elegancko, niestety.
                                • annajustyna Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 17:21
                                  Ja z eksem po rozprawie poszłam na kawę.
                              • aqua48 Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 11:17
                                klementyna156 napisał(a):

                                > Prawo do rozstania - oczywiście tak, ale tylko z klasą, bez zdrady, kłamstwa i
                                > krzywdy dla żadnej ze stron.
                                > Ja tam wolę być naiwna, ale uczciwa i tego wymagać od innych.

                                Tak. Najlepiej to być mądrym, uczciwym, szlachetnym, a do kompletu - pięknym, zdrowym i bogatym.
                                I tego można wymagać od innych, ale absolutnie nie należy oczekiwać od nich spełnienia tych oczekiwań smile
                      • kocynder Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 08:23
                        Znam podobny przypadek, tyle że pan "ślubował" tylko raz. Z żoną dwójka dzieci. Od tamtej pory (rozwodu) minęło lat 9, "stałych" kochanek 5, z nimi dzieci 6 (w tym raz bliźnięta), niestałych kochanek nie wiem, z nimi dzieci 2.
                        I też mam tu ogromny dysonans zrozumienia: bo facet jak facet, urodowo w normie, ale żadne cudo, praca na etacie państwowym (niższy urzędnik, referent), więc nie zarabia milionów, no, takie zupełne 100%przeciętności. I na co te kolejne kochanki lecą? Nie pojmuję...
                        • annajustyna Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 08:42
                          To faktycznie jakiś fenomen 😲
                          • annajustyna Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 08:43
                            Żeby chociaż dyrektorem departamentu był 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                            • kocynder Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 09:15
                              Gdyby to bym rozumiała, że lecą na kasę.
                              Ale to może ja mam spaczony gust a on jest fenomenalnie atrakcyjny? 3smile
        • luna980 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 13:47
          klementyna156 napisał(a):

          > Ale w małżeństwie musi się koniecznie w innej zakochać? Nie lepiej najpierw się
          > rozwieść kulturalnie, skoro żona już niekochana i potem się raczyć zakochać?

          Nie, no racja! zupełnie źle ludzie planują to zakochiwanie się.
      • 21mada Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:15
        Taaa, była tu forumka od której mąż odszedł do młodszej i ładniejszej kochanki, dzieci już dorosłe i co? I nadal ematki wieszają na nim psy bo jak on śmiał?! Więc kiedy byłby dobry czas na rozstanie? Według ematek - nigdy.
        Tu zawsze będziesz miała darcie szat porzuconej żony, bo jak on śmiał odejść do młodszej i szczuplejszej! 😂 I złość i zazdrość o neksię że wyrwała misia. Scenariusz że ludzie się rozstają w mentalności ematek nie istnieje.
        • iwles Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:48

          Tak, bo jak odchodzi to koniecznie tylko do młodszej i ładniejszej. I koniecznie szczuplejszej!
          No nie smialby do innej, co ? 🤣🤣🤣
          • 21mada Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:57
            Jakoś na forum zawsze ten sam scenariusz. Pierwszy z brzegu przykład, pan w Australii z jakąś atrakcyjną dziewczyną, a w Polsce żona która się zapuściła i roztyła.
            Przypadek? Nie sądzę. 😂
            • iwles Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 01:15

              Chciałabyś być taka "gruba", jak Justa po 4. dzieci.
    • pingus Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:31
      Wydaje mi się jednak, że nie zawsze takie prawo jest... Przykład, zakochałam się w żonatym, on zakochał się we mnie, gwiazdki, serduszka, blisko krytycznego momentu, trzeba było powiedzieć stop, on 3 dzieci w tym jedno chore... Ja jednak nie widziałam tutaj u niego prawa do rozstania, to było tak silne, że mały skok w bok nie zakończyłby tego, pewnie że boli, pewnie że by się chciało, życie.
      • tereso Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 22:32
        Jasne ja takie decyzje rozumiem jak najbardziej. Tylko że rozumiem również odwrotne.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:29
        Ty nie musiałaś widzieć bo nie Ty decydowałabyś o rozstaniu.
    • vre-sna Re: Prawo do rozstania 01.04.21, 23:22
      Rozstanie to jakas wspolna decyzja, p. Zbigniew z reguly porzuca, odchodzi, a to juz brzmi pejoratywnie.
      To, ze przezyl traume nie tlumaczy tego, ze on chyba nie umie byc w porzadku wobec kobiet.
    • taki-sobie-nick Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 00:05
      A oceniający mają prawo oceniać. To, że Monika płaciła ZAMIAST Zbyszka, to nie tylko ich sprawa, to także sprawa dzieci, na które płacono alimenty.
      • annajustyna Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 00:26
        To teraz niech Zbyszek jej odda.
      • iwles Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 01:16
        taki-sobie-nick napisała:

        > To, że Monika płaciła ZAMIAST Zbyszka, to nie
        > tylko ich sprawa, to także sprawa dzieci, na które płacono alimenty.


        Może teraz dzieci mają jej oddać?
      • mid.week Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:22
        Dzieci nic do tego nie mają
        • taki-sobie-nick Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 21:54
          Owszem, dzieci mogą się zainteresować, dlaczego płacił nie tatuś, ale jego nowa kobieta, i wyciągnąć z tego wnioski na temat zainteresowania tatusia tymiż dziećmi.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:30
        Nie, dzieci nic do tego nie mają. I to nie jest sprawa dzieci.
        • annajustyna Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:37
          Zgodzę się.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:28
      Nic nie może przecież wiecznie trwać lala smile

      Jak się ma tkwić ze względu na dzieci w wujowym związku (takim, który nie daje satysfakcji) to lepiej się rozstać. Dla dobra dzieci właśnie. Choć zafiksowane tego nie skumają.
    • mid.week Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:37
      Problem Zbyszka nie tkwi w rozstaniu tylko w ich seryjnosci. Dodatkowo te dzieci sztuk wiele natrzaskane. Plus Monika z zacięciem do publicznych wypowiedzi, koniecznie nie najmądrzejszych. Plus historia z alimentami. Plus pan wybitnie nieurodziwy, a jednak Donjuan. To wszystko złożone w całość aż fascynuje smile
      • figa_z_makiem99 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:48
        Ładnie podsumowałas, ludzie się rozstają czasem i nikt nie robi z tego problemu. Ważne jest to jak się rozstajemy, czy seryjnie i jak się czują nasi bliscy po rozstaniu.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:54
        Pytanie czy dla niego to problem.
        • mid.week Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 07:57
          A to już tylko Zbyszka chyba obchodzi. No ewentualnie nową zakochana flame 😁
          • zuleyka.z.talgaru Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 08:18
            No więc ciężko stwierdzić czy to w ogóle problem wink Jakbym ja była Zbyszkiem...
            • mid.week Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 08:41
              Problem w sensie - temat dla ludzi do zaszufladkowania, ocenienia, analizowania. Za dużo wątków na raz wokół jednego tyciego Zbynia. Co chwila status aktorów tego dramatu sie zmienia. Nie nadążysz. Dla samego Zbynia chyba też trochę za dużo, on ponoć nie lubi szumu medialnego, a tu ciągle coś. Mnie by się chyba nie podobało jakby się wszyscy rzucili do analizowania mojego życia, dlatego ja bym tam Zbyszkiem byc nie chciała. Chociaż trzeba mu oddać, że sprawe spłaty alimentów rozegrał mistrzowsko. Zapłacone? zapłacone. Moniki i tak nikt nie lubił, wiec kij z jej długami big_grin
              • annajustyna Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 08:47
                Ciekawe, czy Muskała się wypowie.
                • mid.week Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 08:53
                  oby nie, lubię myśleć, że dobre aktorki są jednoczesnie mądre.
    • spanish_fly Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 10:06
      Przecież nikt im nie odmawia tego prawa. Komentujemy ich złe decyzje, tak samo jak można komentować głupoty, które ludzie robią w innych dziedzinach. Zresztą część komentarzy nie dotyczy ich rozstania, ale tego, że w ogóle postanowili być razem czym np. Zamachowski zranił swoją żonę i dzieci. Jak widać nie chodziło w tym o żadne wielkie uczucie. Zamieszanie jakie zrobili wokół swojego ślubu jawi się wręcz groteskowo. Chcieli sławy, byli gotowi swoje prywatne sprawy w tym celu wystawić na widok publiczny - piją, co sobie nawarzyli.
    • anorektycznazdzira Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 11:07
      Nie rozumiem oczekiwania, że ktoś będzie jadł jak nie jest głodny, spał jak mu nie potrzeba, rozrywkował czymś co go nie bawi, jak również tkwił w związku, którego nie chce.
      Ogólnie oczekiwanie utrzymywania małżeństw dla jakiejś enigmatycznej zasady jest dla mnie z kosmosu. Z tej samej galaktyki co mówienie mi, jak mam się ubrać, gdzie mieszkać, gdzie mam bywać, z kim mi wolno/nie wolno/muszę się odwiedzać i tak dalej.
      Jest dla mnie bezdyskusyjnym faktem, że ludzie sami wybierają sobie z kim i czy w ogóle z kimkolwiek żyją.
    • trzebasiebawic Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 14:44
      Wszystko to kwestia interpretacji. Każdy ma prawo do rozstania, każdy ma prawo do życia jak chce. Nie wiem gdzie tutaj ktoś jemu, czy komukolwiek to prawo odbiera.
      Wiele ludzi się rozstaje. Niektórzy jednak robią z siebie pośmiewisko i to w wielu aktach i myślę, że to jest kwestią publicznych ocen i śmieszkowania.
      Nie fakt rozstania więc jest istotny, a jego styl. A ten przypomina seriale TVP. Ot, taki Zbysławo - szarmancki, dobrze zabudowany mężczyzna nie z tej epoki, żyje spokojnie na jakimś zadupiu z jakąś mniszką, mnożąc się jak królik. Chwali wartości rodzinne, ubiega się o miano świętego i udaje że wcale nie porzucił dla mniszki, żony. Tu zasiądzie, tam oceni i żyje jak lord. No i nagle się okazuje, że taki z niego nieszczęśnik - taki dywan do wytrzepania, a i pewnie od dawna nie trzepany. Daje się więc ukraść jak wazon z muzeum i to nie byle komu. Już nie ma golfów pod szyje z broszką na środku a są dekolty, obcasy, rajstopki i uwielbienie w oczach. Gościu myśli 3 minuty i dochodzi do wniosku, że rodzina już nie jest święta. Szybko się rozwodzi, jeszcze szybciej żeni tylko klątwa ciąży. Na szczęście czarodziejka dzielnie go ochrania. Spłaca i utrzymuje. Zbysławo cieszy oko i nie tylko, jednocześnie wspierając świętą rodzinę cudzymi pieniędzmi. Czarodziejka nie ma nic przeciwko temu, bo Zbysławo taki biedny, za to strzelą piorunami w świętą rodzinę. Dochodzi do starcia dobra i zła. Afera jest głośna i donośna a emocje sięgają zenitu. Powoli jednak zamieszanie się wycisza, bo święta rodzina się starzeje. Madonna odlicza dni do pełnoletności i kiedy już prawie się doliczyła Zbysławo ustawia się w kącie i nie daje wyczyszcić. Szuka boi na wodach swojego nieszczęścia, a kiedy znajduje - poleruje lakierki, zabiera pianino i mówi pa.
      Madonna w szoku, zdziwiona bije się w piersi i szuka w sobie winy, bo na pewno wina leży po dwóch stronach i czeka na przyjaźń, bo ona lubi się przyjaźnić z byłymi mężami. Tutaj powinien się pojawić żal i współczucie, ale w sumie po co współczuć komuś kto niczego nie żałuje nawet, że dał się wyciućkać na grube pieniądze.
      W tym czasie Zbysławo lubiący anonimowość, wystosunkował oświadczenie pełne żądań - jakaś anonimowość i spokój mu się marzy.
      Refleksje mam taką, że tylu ludzi staje na rzęsach, knuje i oszukuje żeby złowić jelenia, króry bedzie dawał i dawał i dawał do następnego razu, a Zbynio-pyk i ma. Interes życia.
      Pozostaje się też cieszyć, że nie jest w wieku Michała Wiśniewskiego i gustuje w paniach okolomenopauzalnych, bo mielibyśmy pół Polski w Zamachowskich. Uff.

      Drama..
      • 18lipcowa3 Re: Prawo do rozstania 02.04.21, 15:01
        Lubię to.
      • aqua48 Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 11:21
        smilesmilesmile
    • sineado Re: Prawo do rozstania 03.04.21, 20:40
      Nie rażą mnie same rozstania, tylko to jak się odbywają. Płynnie przechodzi z opieki jednej pani do kolejnej. Nie wiem co one w nim widzą ani urody ani charakteru.
      • annajustyna Re: Prawo do rozstania 03.04.21, 20:45
        I jeszcze tyle dzieci 🤦‍♀️
      • aqua48 Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 11:23
        sineado napisała:

        > Nie rażą mnie same rozstania, tylko to jak się odbywają. Płynnie przechodzi z o
        > pieki jednej pani do kolejnej.

        No nie lubi być chłopina bezpański. Z jego urodą jeszcze by trafił do azylu.
        • annajustyna Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 11:56
          Tam ładniejsze chłopaki są. On raczej do noclegowni.
    • konsta-is-me Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 15:16
      Ale zauwazylyscie, ze faceci prawie zawsze, wręcz mam wrażenie w 99 procentach odchodzą ,tylko wtedy gdy mają"zaklepana " nowa panią??
      Albo wydaje im się że mają ?
      Zawsze odszedł do innej, wyjątkowo rzadko odszedł tak po prostu i był sam.
      • vivi86 Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 15:21
        Panie nie lepsze, też wszystkie znane mi przypadku to taktyka małpy smile
      • escott Re: Prawo do rozstania 04.04.21, 19:40
        Statystycznie tak być powinno - różne badania wskazują, że małżeństwo uszczęśliwia bardziej mężczyznę niż kobietę, to on zyskuje więcej i to on wkłada mniej. Więc na logikę on potrzebuje silnego bodźca, żeby odejść (nowej miłości), a ona po prostu ma dość, czy jest ktoś nowy, czy nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka