03.06.21, 23:04
Spotkałam go dzisiaj przypadkiem na mieście. Poszliśmy na kawę, umarła mu była żona, został sam z dwójką dzieci. Normalnie mnie zatkało. Jak się zachować w tej sytuacji? Bo mi mowę odjęło i wybąkałam tylko, że jak potrzebuje pogadać, pomocy to niech dzwoni. I tak się rozeszliśmy. Smutno mi jak cholerna, nie mogę przestać o niej myśleć, jakie to wszystko okropne.
Obserwuj wątek
          • hrabina_niczyja Re: Gacio. 03.06.21, 23:32
            Co nie zmienia faktu, że zmarła młoda kobieta i zostało dwoje dzieci. A że kiedyś się znaliśmy to sytuacja tym bardziej mnie bardziej dotknęła tak wewnętrznie niż artykuł w gazecie. Tyle.
            • arganowa Re: Gacio. 03.06.21, 23:33
              Był tu kiedyś wątek o analogicznej sytuacji - ex zostaje wdowcem z dwójką dzieci, kobieta oferuje pomoc. Nie pamiętam, jak się to skończyło, ale wszyscy jej odradzali angażowanie się, choćby w pomoc.
                • aqua48 Re: Gacio. 04.06.21, 07:55
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > No ale to co miałam powiedzieć?

                  Wystarczyło powiedzieć że ci przykro i smutno i zapytać jak sobie radzi, czy ma jakąś pomoc lub wsparcie.
            • kalafiorowa.es Re: Gacio. 04.06.21, 08:15
              hrabina_niczyja napisała:

              > Co nie zmienia faktu, że zmarła młoda kobieta i zostało dwoje dzieci. A że kied
              > yś się znaliśmy to sytuacja tym bardziej mnie bardziej dotknęła tak wewnętrznie
              > niż artykuł w gazecie. Tyle.

              Normalne uczucie. Biedne gaciątka sad
                • m_incubo Re: Gacio. 05.06.21, 12:12
                  O tym właśnie mówię. Ruszyła ją rzekomo śmierć jakiejś byłej żony, którą już zresztą zdążyła obsmarować w tym wątku, tylko dlatego, że to eksżona jej ekskochanka.
                  Takie wątki to tylko hrabina 👌
    • 3-mamuska Re: Gacio. 04.06.21, 00:00
      Nie dziwie się ze ci złe i smutno.
      Mnie tez zasmucają wiadomości o śmierci młodych ludzi w gronie znajomych ,zwłaszcza gdy są dzieci.
      Tez był tak powiedziała ze jak coś niech dzwoni. Taki odruch.
      • hrabina_niczyja Re: Gacio. 04.06.21, 10:50
        Ja też, mała jest w 2 klasie. Kiedy on odszedł przeżyła to bardzo, ale zawsze mogła zadzwonić do ojca wieczorem i rano. To był taki ich rytuał. No i ojciec codziennie u nich był. A teraz matka, do której już nawet nie zadzwoni. Syn w najgorszym głupim wieku. A Gacio ledwo zipie i ma wyrzuty sumienia, że odszedł. Szczęściem są dziadkowie, ale jego matka w najlepszym zdrowiu nie jest, a jej rodzice wiadomo, stracili córkę. Tego się słuchać nie da, a co dopiero w tym żyć. No i młoda kobieta, która odeszła za wcześnie i te dzieci naprawdę bardzo kochała i dbała. Rozwaliło mnie to.
            • hrabina_niczyja Re: Gacio. 04.06.21, 11:43
              No i jak wyszło to nie bez podstawy te cyrki. Każdy kijek ma dwa końce Triss. Już widzę ciebie i resztę chętnych do wychowywania dwójki cudzych i małych dzieci.
              • hrabina_niczyja Re: Gacio. 04.06.21, 11:51
                A jak już tak poruszyłaś temat to właśnie sobie tak pomyślałam co by było gdybyśmy jednak byli razem. Z dnia na dzień trafiają dzieci, które przez długi czas były buntowane przez matkę, które były niedawane ojcu, bo jego qwy nie będą wychowywały jej dzieci. I nawet jakby ta qwa, czyli ja znikała co 2 tydzień, w każde wakacje i ferie, święta to teraz co? Wejść i powiedzieć dzień dobry dzieci wy mnie nie znacie, ale mama umarła, więc pora się poznać? On nie miał prostej i ułożonej sytuacji z była, co też zaważyło na moich jak to nazwałaś fochach.
                  • hrabina_niczyja Re: Gacio. 04.06.21, 11:59
                    Nikt nic sobie nie tworzy. Triss wspominała o fochach, więc wyjaśniłam. Ale inna inszość, że zawsze miałam w głowie taki scenariusz wchodząc w relacje z facetem mającym dzieci. I nigdy nie ukrywałam tego, że relacje po rozwodzie między małżonkami też były dla mnie ważne, zwłaszcza, że dzieci małe.
                    • triss_merigold6 Re: Gacio. 04.06.21, 12:09
                      Bez względu na to, czego wtedy dotyczyły nieporozumienia, komunikowalas się w jakich rozpaczliwie niezrozumiały i nieskuteczny sposób.
                      Nieważne. Przy małych dzieciach relacje są ważne, jeśli uzgodnienia dotyczące np. opieki, zwolnienia, odebrania skądś, planów na weekend etc. zmieniają się dynamicznie. Przy dzieciach mocno nastoletnich już mniej, ja z eksem praktycznie nie rozmawiam.
                  • hrabina_niczyja Re: Gacio. 04.06.21, 12:43
                    No ciężkie mieli relacje. A ja jako wrażliwiec jej współczułam i jakoś rozumiałam, co też miało wpływ na relacje z gaciem. Nie mogła się pogodzić z jego odejściem, często dzwoniła do niego z pierdołami albo problemami z dupy albo się pokłócić o nic, co mnie wkurzało, nie powiem. Ale matka była dobrą, czemu i on nie zaprzeczał, dzieci były dla niej wszystkim. Nie wiem też co się do końca stało, że umarła, on nie mówił, ja nie pytałam, bo uznałam to za niestosowne. Mam tylko nadzieję, że jej odejscie nie było zależne od niej, bo znając tą historię, będąc w niej myśli mam różne.
              • triss_merigold6 Re: Gacio. 04.06.21, 12:02
                Ja mam własne.
                Uważam, że każdy ma prawo do stosowania własnych kryteriów oceny kandydatów na partnerów, wartościowania i decydowania, co bardzo przeszkadza, a co tylko trochę. Wobec powyższego, jak byłam bezdzietna panienką i bezdzietną rozwódką, to dzieciaci panowie byli niewidzialni w kategoriach związkowych. Jak miałam starsze dziecko - byli niewidzialni tym bardziej.
                Tak że rozumiem niski entuzjazm wobec angażowania się w kontakty z czyimiś dziećmi.
          • hrabina_niczyja Re: Gacio. 04.06.21, 11:41
            No nie, przesada w żadna stronę nie jest dobra. Ja jednak mam swoje życie i matkowanie cudzym dzieciom i chłopu w żałobie nie jest moim życiowym celem. Owszem można wysłuchać, ale wszystko w normie.
    • iwoniaw Re: Gacio. 04.06.21, 09:29
      Normalnie się zachowałaś. Każdego by z lekka zatkało. Powiedzieć w takiej sytuacji, że ci przykro, albo właśnie że jak potrzebuje się wygadać, to służysz uchem jest całkiem naturalne i na miejscu. Biedne dzieci 😢
    • ludzikmichelin4245 Re: Gacio. 04.06.21, 10:09
      Nie wiem, co w tym dziwnego, że zaoferowałaś pomoc "jakby co". Imo to normalna reakcja. Nie powiedziałaś przecież: to może będę przychodzić pozmywać ci gary 4 razy w tygodniu, tylko dałaś znać, że w razie krytycznej sytuacji może do Ciebie zadzwonić.
    • chatgris01 Re: Gacio. 04.06.21, 12:43
      Straszne sad
      Biedny Gacio i gaciątka.
      Dobrze się zachowałaś.


      U mnie w rodzinie niedawno młoda mama osierociła dwójkę malutkich dzieci, przypomniało mi się sad

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka