tiffany_obolala
12.07.21, 11:29
Nie tylko w wątku o dziewczynie z borderline. Tak ogólnie. Rzadko winny jest ojciec, nawet jeśli to ojciec odszedł w siną dal bez alimentów (matka winna, bo takiego wybrała). Dziecko nie odrobiło lekcji - matka winna. Za dużo zajęć dodatkowych - matka winna. Za mało - matka winna. Lekarz-psycholog-nauczyciel-autorytet popełnia błąd - matka winna. Czterolatek zwiał pijanemu dziadkowi - matka winna. A już na pewno winna jest depresji, cięciu się i innym takim (nie ważne, że dziecko się nieszczęśliwie zakochało, że zamknięte w domu przez covid, że nie rozumie matmy, a pan od wuefu wyzwał od grubasek - i tak matka winna).
My, dorosłe, mamy sporo żalu do matek - do matek chyba najbardziej. Same staramy się ich błędów nie popełniać.
Byłam karana za zabłocone spodnie - pomyślałam, że nigdy nie zrobię tego swojemu dziecku. Moje dziecko taplało się w kałuży, "za karę" musiała wyprać spodnie sama. Współuczestnicy zabawy dostali szlaban albo zyebkę w domu. Kilka lat później dziecko wyznało: "musiałam im zmyślać, że też mam szlaban. Myślałam, że ci na mnie nie zależy i że ci wszystko jedno, jak wyglądam".
Czyli jak się nie obrócisz, d... z tyłu.
Dlaczego tak mocno i tak okrutnie oceniamy inne matki?