koronka2012 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:40 Jako Chrzestna z łapanki powiem wam: odmówcie grzecznie mówiąc ze nie czujecie się na siłach żeby wziąć na siebie obowiązek uczestniczenia w życiu religijnym Marcinka. Bo np wasz syn nie jest praktykujący i nie chce deklarować ze pomoże w katolickim wychowaniu, planuje wyjazd za granicę, whatever. Sama byłam młoda, głupia i nie asertywna i teraz mam. Weź pod uwagę ze oczekiwania finansowe w przypadku wesela to od 2tys w górę. Jak na prezent dla obcych ludzi trochę dużo… Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:50 > planuje wyjazd za granicę, ojj to beda naciskac, bo wiadomo, ze jak chrzestny za granica, to beda lepsze prezenty i moze jeszcze na darmowe wakacje bedzie zapraszac Odpowiedz Link Zgłoś
leosia-wspaniala Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:40 >Powiecie pewnie że nie, a ja mam jakieś dziwne poczucie winy, że dziecku odmówię. Odpowiedz Link Zgłoś
silenta Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:46 To powiem jako chrzestna niejako w to wrobiona w wieku 16 lat. Absolutnie odmówić. Ja to dziecko widziałam tylko dwa razy w życiu - na chrzcie i raz przelotem gdy miało kilkanaście lat, a teraz ma 25. Kontaktu między rodzinami nie ma, może były chęci, że być powinien ale równocześnie z mojej strony jakiś taki opór, że nikt mnie poważnie o zdanie nie pytał a teraz nie chcę utrzymywać kontaktu. I poczucie winy, że jak to tak nie chcieć się kontaktować i na pewno żal i przykrość dziecka, że chrzestna ma go w dupie. Ale to były właśnie takie ustalenia dorosłych wtedy i brak świadomej zgody z mojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
silenta Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:47 I uważam, że większy kwas jest teraz niż byłby po odmówieniu bo za trzy dni nikt by o tym nie pamiętał. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:46 "Kasiu, rozmawialam z synem i on nie czuję się na siłach, aby brać odpowiedzialność za wychowanie w wierze waszego dziecka". Odpowiedz Link Zgłoś
hosta_73 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:58 O, bardzo dobra odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
str8.up Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:47 Gdybym miała 20 lat, to oczekiwałabym, że mama przekaże swojej znajomej kontakt do mnie, a ja bym odpowiedziała, że jestem niewierzącą, żyje w grzechu i niestety nie spełniam wymogów na bycie chrzestną. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:47 kwestie prezentow i kosztow bym olala, to nie powinno byc decydujace. Natomiast jesli syn nie czuje sie na silach, zeby byc chrzestnym, to bym odmowila w jego imieniu. Najzwyczajniej mowiac, ze syn nie jest religijny i nie chce brac udzialu w ceremonii, ktorej nie popiera, ze z racji przekonan nie nadaje sie na chrzestnego. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 10:51 mikams75 napisała: > kwestie prezentow i kosztow bym olala, to nie powinno byc decydujace. A czemu? To niestety jest najbardziej odczuwalny i jedyny aspekt bycia chrzestnym, bo przecież na mszę się z chrześniakiem nie lata ani pacierza nie odmawia. Za to większość ma oczekiwania co do prezentów z wszelkich możliwych okazji: urodziny imieniny dzień dziecka, gwiazdka, zajączek…. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:24 bo prezenty daje sie na miare wlasnych mozliwosci i wowczas nie sa problemem. Problemem jest to, ze ludzie uwazaja, ze musza dac wiecej niz moga. Poza tym mysle, ze przy braku szczegolnych relacji temat zginie smiercia naturalna, bo sie przestana zapraszac na wszelkie okazje. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 16:33 Oczywiście, niemniej jednak jest presja na prezenty od chrzestnych i nie ma co ukrywać, ze nie jest to problem. Kwas wisi w powietrzu szczególnie jeśli to znajomi dziadków to ci będą cisnąć. Raczej nie ma szansy na urwanie kontaktu jeśli dziadkowi się przyjaźnią z tą rodziną. Nawet jeśli wywinie się z gwiazdek i tym podobnych to zostanie komunia i wesele a to ładnych kilka tysiecy, I owszem może opędzić sprawę przysłowiową stówkę ale będzie się raczej czuć z tym niekomfortowo. Ja swojemu chrześniakowi też dałam sporą kasę zgrzytając w duchu zębami. Stać mnie, ale wolałabym zagospodarować ten kasą z korzyścią dla własnego dziecka a nie kogoś kto jest mi zupełnie obcy Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:17 jak dobrze ze nie mam komunii i bierzmowania i religii nie skonczylam w szkole bo dzieki temu nikt mnie nie bedzie wrabial w bycie chrzestnym Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:17 Że niesamowite jest to przepranie mózgu. Chrzestni, odmawianie dziecku, kwasy między rodzinami. Nigdy nie byłam bardziej pewna słuszności swojej decyzji, by dzieci trzymać z dala od tej szopki, niż w ostatnich latach. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:48 Piękne piekiełko, które Polacy stworzyli sami sobie. Z jednej strony mamy wymóg prezentów na urodziny, imieniny, zajączka, chrzest, komunię, ślub nie mniej niż za 2000 zł. Bo do tego zostało sprowadzone w Polsce wychowanie chrześniaka w duchu chrześcijańskim Z drugiej strony mamy młodych ludzi, których nie stać na założenie własnej rodziny. Nic dziwnego, że nie mają najmniejszej ochoty sponsorować cudzego bombelka. Z trzeciej strony są rodzice tego niemowlaka, którzy mają realny problem, bo chcą go ochrzcić, ale nikt nie chce zostać chrzestnym 🤣 Proszą o pomoc matkę, ta prosi o pomoc religijną ciotkę klotkę. A ciotka klotka leci na forum: łolaboga, czekają nas wydatki na prezenty, jak się wykpić z obowiązku chrześcijańskiego wychowania tego dziecka. Cudne. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:53 Jeszcze parę lat i jakiś chrzest może się nie odbyć z powodu braku chętnych jeleni. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 17:18 Ta ostatnia kwestia to clue problemu - nie widzę powodu, dla którego chrzest nie miałby się odbyć z powodu braku chrzestnych. Z jakichś jednak powodów dla KK jest to problem nie do przeskoczenia, choć Jezusa przecież nie podawali św Janowi zadni "rodzice". 🤔 Trzecie rozwiązanie - niech dziadkowie robią za chrzestnych, skoro rodzina religijna. Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:31 Pyta ciebie? Ty się poczuwasz? Twój syn jest ubezwłasnowolniony? Odpowiedz Link Zgłoś
aluszka97 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:36 Doradziłbym synowi, żeby nie czuł się w obowiązku zostania chrzestnym dla dziecka, którego kompletnie nie zna. A pani, która dzwoniła z prośbą, odpowiedziałbym, że przykro mi, syn nie może, ale mam nadzieję, że znajdą chrzestnego, który będzie bliżej z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 11:48 Punkt dla kuzynki, że załatwia to z tobą. Punkt dla ciebie, że konsultujesz z synem. byłam/ jestem,18 letnią chrzestną i byłam prezentów wsparta przez rodziców przy chrzcie. Potem ogarnęłam tylko komunię i ślub i to by było na tyle z tych strasznych zobowiązań finansowych. Kontakt y są rzadkie, słabe ale nie dużo gorszej/ lepsze niż z innymi kuzynami rzadko widywanymi. Więc nie demonizuj, jeśli syn nie jest zdecydowanie na nie, to czemu ludziom nie pomóc? Znasz ich sytuację i chyba wiesz, czy mają tam kogo prosić bliżej czy jesteście jedyni z takim kandydatem. Ja bym w takiej sytuacji synowi nie odradzała, chrzest jest tradycją, i warto ją podtrzymać w rodzinie. Na roczki stawiać się nie musi, jeśli rodzina nie jest blisko geograficznie i wieziowo. Odpowiedz Link Zgłoś
jagnaodboryny Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 12:28 Odpowiem zbiorczo. Syn podjął decyzję, że nie zostanie chrzestnym. I nieco mieszacie fakty i to co wcześniej napisałam, po pierwsze to nie kuzynka tylko formalnie obca osoba, córka znajomych mioch rodziców. Nie znam ich sytuacji - mają rodziną, ale nie wiem czy już kogoś z niej prosili i też im odmówiono? Niestety w naszej kulturze bycie chrzestnym to nie jest tylko ceremonia w kościele, niektore forumki rozsądnie potrafiły się do tego odnieść. Owszem byłoby pięknie gdyby tak było, ale każda z nas wie że wiąże sie to z niemałymi kosztami. Jestem osobą wierzącą, jak pewnie wiele z was, ale nie jestem dewotką czy inną ciotką klotką jak któraś miło mnie nazwała. Fajnie, że tak łatwo kogoś oceniać, i życzę wam abyście nigdy nie zostały zaskoczone takim telefonem (nie chodzi tu o bycie/ nie bycie chrzestnym tylko każdy inny zaskakujący w danym momencie). Mio rodzice nie mają z tym żadnego problemu, i nie naciskają ani na mnie ani tym bardziej na swojego wnuka, liczą sie natomiast z fochem ze strony znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 16:07 jagnaodboryny napisał(a): > Syn podjął decyzję, że nie zostanie chrzestnym. > No i dobrze. Nie chce takich zobowiazan, wiec sie ich nie podejmuje. > życzę wam abyście nigdy nie zostały zaskoczone takim telefonem (nie chod > zi tu o bycie/ nie bycie chrzestnym tylko każdy inny zaskakujący w danym momenc > ie). Nie mam problemow z odmowa , jakies trzydziesci lat temu mi to przeszlo > > Mio rodzice nie mają z tym żadnego problemu, i nie naciskają ani na mnie ani ty > m bardziej na swojego wnuka, liczą sie natomiast z fochem ze strony znajomych. To rodzicow sprawa, jak sobie ustawia stosunki ze znajomymi. Jezeli znajomi strzela focha, prawdopodobnie przestana byc bliskimi i serdecznymi znajomymi. Ani ciebie, dalekiej znajomej tej pani, ani syna, praktycznie obcego to nie dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
taka-sobie-mysz Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 12:18 Ja bym się zgodziła. Ponad 40 lat temu niezbyt bliska koleżanka mojej mamy (z pracy) poprosiła ja na chrzestną syna. Zaskoczona mama się zgodziła. I tak zaczęła się wieloletnia przyjaźń między naszymi rodzinami. Odpowiedz Link Zgłoś
sasha_m Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 12:30 Jak jeszcze byłam wierząca i po drodze było mi z kk, niejednokrotnie odmawiałam bycia chrzestną. Argument, że dziecku się nie odmawia, zawsze był dla mnie śmieszny. Po co mi chrześniak, z którym kontakty będę utrzymywać sporadycznie albo i wcale? Z tego, co pamiętam, rola chrzestnego polega na stałej obecności w życiu dziecka i wspieraniu rodziców w katolickim wychowaniu, więc WTF? Prosząc na chrzestnego nikogo nie obchodziło, czy jestem religijna, ważniejsza była zawartość mojego portfela. Dlatego też odmawiałam bez skrupułów, inaczej miałabym z dziesięcioro chrześniaków. Moje dzieci nie mają już tego dylematu, bo nie mają wszystkich sakramentów i są już teraz niewierzący. Aczkolwiek podchody były i zapewne jeszcze będą, w końcu oficjalnie nie wypisaliśmy się z kk. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 12:37 Niedawno moja kuzynka chciała aby moja córka była chrzestną jej syna. Powiedziałam, że ma się zapytać córki a nie mnie. Córka jest dorosła. Córka odmówiła - nie czuje się na siłach obecnie podjąć się takich obowiązków. Uważa, że to nie formalność, a ona jest za młoda. Mój mąż został wrobiony w bycie chrzestnym jak miał jakieś 18-19 lat. Bo "dziecku się nie odmawia". Do tej pory uważa, że taki szantaż jego rodziców był głupi. Dopóki mieszkał z rodzicami - to jego matka pamiętała o urodzinach/imieninach i innych okazjach. Ja nawet nie wiedziałam że ma chrześniaka do momentu komunii tego dzieciaka. Ostatni raz widział chrześniaka na pogrzebie swojego ojca, czyli ok 9 lat temu. Od tamtej pory nie ma kontaktu z tamtą częścią rodziny. Nie zmuszaj syna - zostaw decyzję jemu. Odpowiedz Link Zgłoś
jagnaodboryny Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 12:48 arwena_11 napisa > . Dopóki mieszkał z rodzicami - to jego matka pamiętała o urodzinach/imieninach > i innych okazjach. Ja nawet nie wiedziałam że ma chrześniaka do momentu komuni > i tego dzieciaka. Ostatni raz widział chrześniaka na pogrzebie swojego ojca, cz > yli ok 9 lat temu. Od tamtej pory nie ma kontaktu z tamtą częścią rodziny. > Arwena - ja dokładnie wiem, że u nas też tak to pewnie by wyglądało. Syn studiuje - nie wiem gdzie los go rzuci, ja jestem na miejscu. Póki syn jest na naszym utrzymaniu, koszty spadają na mnie, pamiętanie o wszelkich "datach" też, a później.... gdyby syn zamieszkał gdzieś daleko, bądź za granicą, to ja jestem na miejscu... no sorry, bo już tu po mnie jechały forumki, ale ja wiem, że jak on nie będzie mógł przyjechać to jaq zostanę zaproszona na imprezę... i mam poczucie, że w celu przekazania "darów" od syna. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 12:57 Dla mojej córki bycie chrzestną to obowiązek. I prezenty to najmniejszy problem. Ona poważnie traktuje aspekt religijny. A w tej chwili nie czuje się na siłach się takiego obowiązku podjąć. Ma 19 lat. Oboje z mężem szybko ukróciliśmy naciski na córkę ze strony rodziny. Podjęła decyzję i mają ją uszanować. Odpowiedz Link Zgłoś
szare_kolory Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 13:29 No chyba sama musisz zważyć ryzyka: bo z jednej strony jest gdzieś ryzyko, że rodziny się poobrażają, że będą fochy i kwasy. Ja wiem, że ematka jest wyzwolona z okowów takich przeżytków jak zaszłości i relacje z daleką nawet rodziną, no ale bez względu na wszystko tak to może być. Jeśli dasz sobie z tym radę - to spoko. Ale z drugiej strony: co roku: urodziny, imieniny, mikołaje, dnie dziecka i tak przez mniej więcej 12-13 lat. Potem pewnie można zrezygnowac z jakiegoś mikołaja. Do tego komunia i jakieś inne obrzędy. No zobowiązanie na dlugie lata i to raczej z gatunku tych upier.dliwych zwłaszcza jeśli kontakty między Wami są sporadyczne i luźne. Gdybyście nie chcieli, to pewnie uda się znaleźć jakiś wykręt, tylko pewnie i tak dać prezent, w jakiejkolwiek formie. I pewnie porozmawiać z nimi, że syn nie czuje się na siłach, że zdecydował że to nie jest ten moment, ale jeśli będą czegokolwiek kiedykolwiek potrzebować, to mogą do Was jak w dym. O ile oczywiście, jeesteście w stanie zaoferować ewentualną pomoc w jakiejś hipotetycznej, wyobrażonej trudnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 14:07 Gdy miałam osiemnaście lat odebrałam dokładnie taki telefon. Od jakichś dalekich krewnych ojca, których widziałam raz w życiu na jakimś pogrzebie. Podziękowałam za wyróżnienie i poinformowałam, że jako osoba, która ma w planach wystąpienie z kościoła katolickiego nie mogę wziąć na siebie roli chrzestnej. Co ciekawe, rodzice dziecka nie zrozumieli mojej odmowy i się obrazili, ale mi było wszystko jedno, bo nawet nie wiedziałam jak się nazywają. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 15:43 Zawsze możesz powiedzieć, że syn nie jest zbyt wierzący, nie chodzi do spowiedzi ani do komunii, więc się nie nadaje. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 15:56 Powiem szczerze: na miejscu syna odmówiłabym. Można powiedzieć że niewierzący albo coś. Czasy są takie, że na chrzestnych to już praktycznie polowanie, mało kto spełnia kryteria. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 16:07 Jeżeli syn jest praktykującym katolikiem, mającym kontakt z tymi rodzicami i będzie się z tym dzieckiem raz na jakiś czas widywał, uczestniczył w ważnych momentach religijnych i jeżeli syn sam z sobie chce to nie idzie przeszkód. Jeśli cokolwiek z tego się nie zgadza, a nie zgadza, bo to dla syna obcy ludzi, to nie widzę takiej możliwości. I nie, nie odmawiasz dziecku tylko rodzicom. Pomijam już, ze dziecku można, a nawet trzeba, wielu rzeczy odmawiać. No i kwestia odpowiedzialności: czy syn chce dołożyć rękę do „zapisania” kolejnego dziecka na zawsze w struktury kościoła i czy chce umacniać władze kościoła w Polsce, bo to właśnie zrobi zgadzając się. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna_a Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 16:39 Dalabym numer syna a syna wyszkolila ze ma odebrac i spytac: „Yyy a przepraszam kim pani jest?” 🙂 Odpowiedz Link Zgłoś
bambzgrozja Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 16:48 Ja bym odmowiła. Mi też odmowiła koleżanka. Powiedziała, ze mam lepiej wybrać kogoś z rodziny i miała rację. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa1 Re: Drogie brawo... co robić 16.07.21, 21:55 Wypowiem sie jako katoliczką. Raz, ze powinni pytać syna, nie ciebie Dwa- czy syn ich w ogóle zna? Jeśli nie sa to bliskie osoby, to nie jest dobry pomysł, bo bycie chcrzestnym będzie przykrym obowiązkiem Moja przyjaciółka ma troje chrzesniaków. Pierwszą dziewczynke trzymała do chrztu jak 16 latka tuż po bierzmowaniu i jest to córka koleżanki jej mamy (czyli podobna "bliskość" jak u Was). Uległa presji swojej mamy, która była bardzo za. Praktycznie nie utrzymuje kontaktów- była młoda , niedojrzała, a to byli w sumie obcy ludzie. 10 lat później została chrzestną dziecka siostry, potem jeszcze u jednej przyjaciółki i to zupełnie inna bajka. Te dzieci sa dla niej jak własne, bo sa zżyci, blisko mieszkają, widują się, spotykają tez bez powodów Odpowiedz Link Zgłoś