Dodaj do ulubionych

Jazdy na SORach?

24.01.22, 23:32
W Lublinie koleki. Ludzie po udarach i zawałach po 5 godzin czekają. Pokazują w TVN.
Dzis usłyszałam kilka mnożących krew w żyłach opowieści z warszawskich SORów.
Xuj z podatkami! Byle zdrowym być. I nie chodzi mi wcale o covid.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:39
      Też to oglądałam. Przerażające
    • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:45
      Ja dziś od rana szukałam bliskiej osoby, którą zabrało z domu pogotowie, w tym domu była sama, pogotowie wezwał sąsiad. Rozmawiałam już z policją, bo wyglądało na to, ze nie mam żadnej opcji żeby się dowiedzieć nawet tego czy pacjenta przyjęli.
      Owszem, dwa szpitale podały, ze nie przyjęły i cisza.
      Co przeżyłam to moje.
      • daniela34 Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:51
        Nasturcjo, przykro mi z powodu stresu. Trzymam kciuki żeby było ok.
        • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:06
          Dziękuje bardzo.
          O 22.30 pielęgniarka naladowala choremu telefon (nie miał ładowarki) i pomogła mu zadzwonić, bo nie miał siły. Potem wzięła ten telefon do ręki i powiedziała mi, ze przez oficjalny telefon, na który dzwoniłam kilkadziesiąt razy nie mogą mi udzielić informacji, bo rozmowy są nagrywane a im nie wolno nawet potwierdzić, ze chorego mają.
          I ze jutro muszę do lekarza dzwonić, bo lekarz może udzielić informacji konkretnych, chory nie byl w stanie i nie mówi wyraźnie po chemioterapii,
          A dziś do lekarzy dodzwonić się nie udało.
          Tak wyglada tymczasowy oddział covidowy w ogromnym szpitalu.
          Chory zdołał powiedzieć, ze prosi o bardzo dużo wody, bo nie ma co pic. To jest jakiś senny koszmar.
          • daniela34 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:17
            Rzeczywiście, koszmar!
          • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:37
            Współczuje...może jutro się dowiesz czegoś więcej. Dobrze ze na taką pięlegniarkę trafiłaś.
            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:59
              O tak, niech jej bozia w dzieciach wynagrodzi.
              Ja już po jej reakcjach domyślałam się, ze pacjent tam jest, ale tak bardzo nie chciały ze mną rozmawiać, ze zaczęłam się bać, ze zmarł i tylko lekarz może mi o tym powiedzieć.
              W szpitalu, gdzie chory leczy się onkologicznie bez problemu udzielili mi wszelkich informacji, a tu w covidowym ani słowa nawet czy mają pacjenta. No to jak znaleźć chorego? W desperacji na policję dzwoniłam.
              • eliszka25 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:23
                Jezu współczuję stresów. Nie rozumiem, jak to nie mogą powiedzieć, czy jest u nich taki pacjent? Dobrze, że pielęgniarka pomocna. I dlaczego nie dali pacjentowi wody? Koszmar dosłownie! Trzymajcie się. Oby chory jak najszybciej wyszedł ze szpitala.
                • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:31
                  eliszka25 napisała:

                  > Jezu współczuję stresów. Nie rozumiem, jak to nie mogą powiedzieć, czy jest u n
                  > ich taki pacjent? Dobrze, że pielęgniarka pomocna. I dlaczego nie dali pacjento
                  > wi wody? Koszmar dosłownie! Trzymajcie się. Oby chory jak najszybciej wyszedł z
                  > e szpitala.


                  może nie mogą bo....nie wiedzą uncertain
                • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:49
                  Nie dali wody, juz do szpitala na chemię zawsze brał wodę, bo nie dają, ale tu była nagła hospitalizacja i nic nie wziął z domu.
                  A pacjent odwodniony.
                  • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:57
                    Ale to chore zeby w szpitalu wody nie dawali. Tak samo chore jak przyjmą o 17 i już sie kolacja nie nalezy i chory głodny lezy do sniadania
                • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:30
                  Nie mogą. Nie wolno. Co więcej nie wolno lege artis poinformować przez telefon KTO jest lekarzem prowadzącym Kowalskiego. Bo posrednio informujesz, ze Kowalski leży na tym oddziale. A Kowalski może wytoczyć proces o podanie do wiadomości, że jest w szpitalu. Osoba informująca nie wybroni sie.
              • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:32
                Bo nie wypełnił deklaracji, że upoważnia Ciebie do uzyskania informacji?
                • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:38
                  Jeśli zwożony jest pacjent udarowy, demencyjny, z wypadku z utratą przytomności, to żadnej deklaracji nie wypełni, bo nie jest w stanie - taka praktyczna informacja.
                  • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:43
                    Małżonek czy dziecko chyba ma i bez tego prawo do informacji w takiej sytuacji
                    • kocynder Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:52
                      Ma, ale nie przez telefon. Przez telefon nikt nie jest w stanie zweryfikować czy dzwoni dorosłe dziecko, żona czy złośliwa sąsiadka.
                      • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:04
                        I to słuszne, choć może być czasem bardzo wkurzające
                        • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:32
                          Tak, ile razy gdy odmawiałam informacji nie wiedząc z kim rozmawiam zyczono mi i całej mojej rodzinie śmierci w cierpieniach tego nie policze.
                      • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:12
                        kocynder napisała:

                        > Ma, ale nie przez telefon. Przez telefon nikt nie jest w stanie zweryfikować cz
                        > y dzwoni dorosłe dziecko, żona czy złośliwa sąsiadka.
                        >

                        No ale skąd ma wiedzieć, że jego rodzic / małżonek w ogóle leżą w tym szpitalu, skoro nikt tego nie chce potwierdzić? Paranoja.
                        • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:48
                          Prawda? I niby jak jeśli nie przez telefon skoro to jest szpital covidowy i żywej duszy tam nie wpuszczają.
                          Poza tym dziś wszelkie informacje przez telefon uzyskałam bez problemu tylk9 musi byc lekarz, nie pielegńiarka.
                        • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:33
                          A jeśli osoba postronna wykorzysta tę informację wtedy osoba, o której się informuje lub jego rodzina ma w kieszeni wygrany proces.
                        • kocynder Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 21:32
                          Ok. Paranoja. No to wyobraź sobie, że np twoją nastoletnią córkę po próbie samobójczej zabiera karetka i wspomniana dziewczyna trafia do szpitala psychiatrycznego na oddział młodzieżowy. Po czym w (dajmy na to) dwa dni później do tegoż szpitala dzwoni kobieta, mówiąc, że nazywa się Mamkotanagoracymdachu, jest matką Hermenegildy Mamkotoanagoracymdachównej i... A pani odebrawszy telefon radośnie informuje "Ależ tak, Hermenegilda o takim nazwisku jest u nas na oddziale młodzieżowym!"... Tymczasem to nie dzwoniłaś ty, tylko twoja wredna koleżanka z pracy, plociuch potworny Mampsanalancuchu. I, dowiedziawszy się, że twoja córka - rozpluwa po wszystkich, że twoje dziecko jest psychiczne, że ty na pewno tez, że... Itd. Serio, nie widzisz w tym nic nie ok? Przykład może dość drastyczny, ale jednak obrazujący...
                          Niestety - jedyną możliwością jest albo przez policję (wykonalne, acz nie zawsze) albo tez po prostu, mówiąc brutalnie objeżdżając okoliczne szpitale. Osobiście możesz uzyskać informacje - bo możesz się wylegitymować, personel może sprawdzić, czy faktycznie jesteś osobą spokrewnioną i upoważnioną do uzyskania informacji o pacjencie. Upierdliwe, wkurzające - ale ma na celu ochronę pacjenta i jego rodziny.
                          • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 21:53
                            Odniosę się tylko do założenia, na którym oparłaś swój post - dlaczego powielasz szkodliwy i krzywdzący pogląd, jakoby leczenie psychiatryczne było powodem do wstydu?
                            • kocynder Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:01
                              Dla mnie nie jest. Ale dla wielu - owszem. Plus podane w obrzydliwej szeptano zjadliwej formie - na pewno cholernie by cię uradowało. Więc ad REM - nieinformowanie o pacjentach, tak, nawet o tym, czy pacjent X jest w danym szpitalu ma na celu ochronę pacjenta i jego bliskich.
                              • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:10
                                Zdecydowanie wolałabym plotki niż nie wiedzieć gdzie jest moje dziecko.

                                Przy czym myśle, ze jeśli bank jest w stanie mnie zidentyfikować przez telefon, to i szpital da radę. Wystarczy żeby zapytali np. o pesel pacjenta.
                            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 00:30
                              Przede wszystkim Kocynder ani jednym słowem nie odnosi się do sytuacji, którą ja opisuję.
                              Udzielono mi przez telefon wszystkich informacji nie wiedząc kim jestem.
                              Żadne prawa pacjenta nie były przestrzegane i nikt nie oczekiwał upoważnień.
                              Tylko zrobił to lekarz.
                              A wczoraj, gdy szukałam pacjenta po szpitalach pielęgniarka nie chciała mi powiedzieć, ze u nich jest, bo (jak potem powiedziała przez prywatny telefon pacjenta) im nie wolno. A lekarze telefonu nie odbierali.
                              I cały wywód Kocynder do kosza się nadaje.
                  • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:50
                    Dokładnie tak, Triss. I jak niby rodzina ma go szukać? Ja się o policję otarłam, bo on po prostu zniknął z domu. Nie jest demencyjny, ale po odwodnieniu mógł być i chyba był.
                    • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:59
                      Właśnie przez policję albo objeżdżając okoliczne szpitale, wiem, że upierdliwe, ale to cena za to, że żaden świr widząc, że zabiera cię karetka nie będzie obdzwaniał szpitali z ciekawości, gdzie to i na co nasturcja się leczy.
                    • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:36
                      Jesli trafia człowiek z ulicy wtedy personel SOR-u we własnym interesie próbuje skontaktować się z rodziną.
                      Jesli karetka zabiera z domu są jacys ludzie zwykle sąsiedzi. Jesli z pracy - współpracownicy.
                      Naprawdę NN jest rzadziej niż raz w miesiącu dłużej niż 2-3 godziny.
                • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:46
                  Gdyby chodziło brak deklaracji to lekarz tez by mi słowa nie powiedział a informował o wszyskich dziś, a ja nawet nie jestem córka.
                  Po prostu wszyscy poza lekarzami mają zakaz udzielania informacji, jakiejkolwiek, nawet czy pacjent jest.
              • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:47
                Dla mnie to jest zrozumiałe, nie wiedzą kto dzwoni, czy pacjent życzy sobie przekazać informacje tej osobie.
          • primula.alpicola Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:09
            Matko. Współczuję.
            Wody mu nie dali? Ciekawe ilu seniorów umiera z odwodnienia.
            • eliszka25 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:25
              primula.alpicola napisała:

              > Matko. Współczuję.
              > Wody mu nie dali? Ciekawe ilu seniorów umiera z odwodnienia.

              O tym samym pomyślałam. Jak pacjent zbyt słaby, to umiera z pragnienia?
              • lilia.z.doliny Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:33
                Wujek, szpital w Lodzi, rok temu- dokladnie ten sam problem z woda do picia indifferent. Dodatkowa atrakcja byl brak odwiedzin, wiec zgrzewki wody dostawal przez zaorzyjazniona pielegniarke
                • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:18
                  Na FB jest pełno ogłoszeń typu "szukam kontaktu do pracownika szpitala X. Leży tam mój tata/brat/matka itd. Nie mamy kontaktu i nie wiemy co się dzieje."
                  • panna_lila Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:09
                    to brzmi jak poszukiwania zaginionychpodczas wojnysad
              • 1matka-polka Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:34
                Bylam pare razy w szpitalu i nigdy nie podawali wody. Tylko herbata 3 razy dziennie do posilku, nie sadze, zeby to zaspokajalo dzienne zapotrzebowanie na plyny.
                Poza tym osobom, ktore jeszcze nie zostaky przyjete do szpitala nie nalezy sie posilek ani nic takiego. A na przyjecie mozna spokojnie czekac cala dobe...
                Pamietam, ze ktoras forumka kiedys pisala, ze w szpitalu malo nie umarla z odwodnuenia, po ilus dniach lekarz ja zobaczyl i sie pokapowal, ze wiotka skora i zapadniete oczy, to moze byc to🤦
              • nangaparbat3 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:34
                Kroplówki nie dostaje?
                • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:37
                  Oczywiście, że nie, jeśli nie zostało to zlecone przez lekarza.
                • 1matka-polka Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:40
                  Kroplowki dostaja tylko niektorzy...
                • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:53
                  A jak dostaje to pic mu nie wolno według Ciebie?
              • ela.dzi Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:50
                Rok temu w ramach zbiórki dla szpitala kupowałam zgrzewki małych wód, żeby pacjenci mieli jak się napić. Także tego.
              • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:16
                No to pewnie tak jak zawsze - jak się dobra dusza nie znajdzie, to wody nie poda. Teraz może ciężej jeszcze, bo nie wpuszczają nikogo do szpitala sad.
                Pamiętam czasy jak moja babcia umierała. Jedzenie stawiano na stoliku obok łóżka i miano gdzieś czy pacjent ma siłę sięgnąć po łyżkę czy nie. Po dwóch godzinach ktoś przychodził i zabierał nietknięte. I nikomu nawet nie przemknęła myśl, że może nietknięte - bo pacjent słaby, nie jest w stanie sam zjeść. Nas było stać aby zapewnić babci opiekę 12h na dobę. Panią, która siedziała przy babci, karmiła, podawała picie, zmieniła pieluchę, umyła. Ale jak kogoś nie było stać - to niestety pacjent mógł umrzeć z pragnienia, głodu - i pies z kulawą nogą się nie zainteresował.
                Co lepsze identycznie robiono z lekarstwami. Kieliszek na szafkę i pacjencie radź sobie sam.
                • aqua48 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:05
                  arwena_11 napisała:

                  > Pamiętam czasy jak moja babcia umierała. Jedzenie stawiano na stoliku obok łóżk
                  > a i miano gdzieś czy pacjent ma siłę sięgnąć po łyżkę czy nie. Po dwóch godzina
                  > ch ktoś przychodził i zabierał nietknięte. I nikomu nawet nie przemknęła myśl,
                  > że może nietknięte - bo pacjent słaby, nie jest w stanie sam zjeść.

                  Z moim Tatą było podobnie. Śniadanie w szpitalu stało do obiadu, a jak chciał sięgnąć po kompot to tylko porozlewał, bo nie był w stanie utrzymać w ręce kubka. I pies z kulawą nogą się nie zainteresował. Wówczas jednak były odwiedziny i przychodziłyśmy z Mamą na zmianę..A teraz..masakra..
                  • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:28
                    Kiedyś sto czy dwieście złotych wsunięte pielęgniarce do kieszonki pomagało, ale od lat i to by nie pomogło.

                    W czasach przedcovidowych można było chociaż wynająć pielęgniarkę prywatną, by się zajęła, ale teraz i to niemożliwe. Tak samo, jak i dyżury rodzinne.
                • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:39
                  arwena_11 napisała:

                  > to niestety pacjent mógł umrzeć z pragnienia, głodu - i pies z kulawą nogą się
                  > nie zainteresował.
                  > Co lepsze identycznie robiono z lekarstwami. Kieliszek na szafkę i pacjencie ra
                  > dź sobie sam.

                  Nie jestem w stanie w to uwierzyć...
                  • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:42
                    To uwierz. Mojej babci lekarstwa podawała ta wynajęta przez nas opiekunka. Z babcią leżała jedna babka, też w stanie bardzo ciężkim. Gdyby nie ta nasza opiekunka - to tamta też by nawet łyka wody nie dostała.
                    • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:11
                      arwena_11 napisała:

                      > To uwierz. Mojej babci lekarstwa podawała ta wynajęta przez nas opiekunka. Z ba
                      > bcią leżała jedna babka, też w stanie bardzo ciężkim. Gdyby nie ta nasza opieku
                      > nka - to tamta też by nawet łyka wody nie dostała.

                      Skoro była opiekunka - to rozumiem, że pielęgniarki zajęły sie pacjentami, którzy opiekunek nie mieli. Ale nie uwierzę, że w szpitalu można umrzeć z głodu / odwodnienia, bo ma się np. ręce w gipsie. No nie.
                      • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:13
                        Opiekunka była do mojej babci. Pani na łóżku obok - nie miała opiekunki. Tylko dlatego, że my nie mieliśmy nic przeciwko i dlatego, że opiekunka sama miała ludzie odruchy - tamta kobieta miała jak się napić.
                        Nikt z personelu się nie zainteresował.
                        • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:14
                          Rozumiem, że personel wykorzystał sytuację, ale jednak widzieli, że tamtej pani też "ktoś" poda wodę / jedzenie. Gdyby opiekunki nie bylo - naprawdę myślisz, że pozwoliliby jej umrzeć z głodu?
                          • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:23
                            Tak. Zastanów się, dlaczego my wykupiliśmy opiekunkę? Myślisz, że nie mieliśmy lepszych sposobów na pozbycie się kasy?
                            Jak babcia trafiła do szpitala wieczorem ( zabrało ją pogotowie z domu - i to po awanturze ), to dopiero w południe ktoś od nas mógł tam pójść. I okazało się, że babcia nic nie dostała do jedzenia i do picia. Śniadanie stało na szafce od rana. Zabrali je, jak przynieśli obiad - po prostu zamienili tace.
                            • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:34
                              Dokładnie tak to się odbywa. I to od wielu lat. To nie nastalo niedawno.
                            • panna_lila Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:14
                              a jak sie załatwia taką opiekunkę do szpitala? teraz w erze Covidu?
                              • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:16
                                panna_lila napisała:

                                > a jak sie załatwia taką opiekunkę do szpitala? teraz w erze Covidu?

                                Teraz się nie da.
                          • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:43
                            Odpowiem zbiorczo - nie jest ani dobrze ani aż tak źle. Braki pielęgniarek zawsze (!) były. Dzis jest ich jeszcze mniej, są coraz starsze ( u mnie na oddziale najmłodsza pielęgniarka ma ponad 40 lat) i przygniecione papierologią.
                            Jest bardzo duzo pacjentów, którzy wymagają stałych zabiegów, brakuje czasu ( wiem, że to złe, ale tak jest) na karmienie.
                            Kiedyś byli salowi, dziś ich nie ma. Gdzieniegdzie są opiekunki.
                      • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:14
                        To lepiej uwierz. Rodzina dostaje pacjenta w stanie skrajnego wycieńczenia i pacjent, umierając w domu, przestaje być problemem szpitala.
                        • snajper55 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:40
                          triss_merigold6 napisała:

                          > To lepiej uwierz. Rodzina dostaje pacjenta w stanie skrajnego wycieńczenia i pa
                          > cjent, umierając w domu, przestaje być problemem szpitala.

                          W takie bajki to tylko dzieci w przedszkolu mogą uwierzyć. Musisz zmienić target.

                          S.
                          • berdebul Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:28
                            Prawdę pisze. Gdybym nie wjechała z widłami, to babci nosiłabym wiązanki na grób. uncertain
                  • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:56
                    To lepiej uwierz.
                  • lilia.z.doliny Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:42
                    Nie jestem w stanie w to uwierzyć...
                    To raczej uwierz...
                    Jego pobyt w szpitalu to byl horror wielopoziomowy. Informacyjny, logistyczny, leczniczy. I jeszcze raz powtorze- udalo.mu sie wydyszec w telwfon, ze potrzebuje wody.
            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:52
              Nie dali.
              Nie denerwujcie mnie, bo mi się coś robi, naprawdę.
              Już wcześniej, w szpitalu, gdzie chodzi na chemię nie dawali wody, ale chodzi tam planowo wiec wodę brał z domu lub mu salowa na dole w sklepiku kupowała.
              A tutaj nagła sytuacja, nic nie ma a kupić tez ńie wolno.
              I leży pacjent bez wody. A już odwodnionego przywieźli.
              • 35wcieniu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:04
                Z moich doswiadczen- są dwie frakcje. Albo nie dają, albo profilaktycznie pompują kroplówki tak że jedyne o czym myślisz to czy ci pęcherz nie eksploduje i czy włączyć krokomierz bo w drodze do kibla bijesz kilometry.
          • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:23
            panna.nasturcja napisał(a):


            > Chory zdołał powiedzieć, ze prosi o bardzo dużo wody, bo nie ma co pic. To jest
            > jakiś senny koszmar.

            Poślij w małych buteleczkach, najmniejszych, jakie są. Zwłaszcza, jeśli pacjent osłabiony czy leżący. I poodkręcaj z fabrycznego zakręcenia wszystkie nakrętki (i zakręć ponownie, oczywiście).

            Z dużej butelki osoba osłabiona czy leżąca się nie napije, bo nawet po nią nie sięgnie, a jak sięgnie, to nie utrzyma w rękach, a jeśli nawet, to się zachłyśnie. Muszą być najmniejsze możliwe buteleczki. No i nakrętki trzeba poodkręcać, bo nieraz nawet i człowiek w pełni sił sobie kiepsko z tymi nakrętkami radzi.
            • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:42
              I paczkę słomek - bo łatwiej przez słomkę niż bezpośrednio z butelki.
            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:56
              Dziękuje.
              Nie odkrecilam, nie wpadłam na to.
              Raczej mu odkręcą chyba, ta pielęgniarka bardzo życzliwie ze mną wczoraj rozmawiała, tylko po prostu wody nie ma i co mają zrobić?
              • lanola.x Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:29
                Pamięta swoje kilka pierwszych dni w szpitalu, też nie było wody i bardzo ciepło, jak już mogłam wstać piłam z kra u z umywalki obok. Kupiłbym wodę podjechala pod szpital i starał się załatwić z kimś kto może wejść lub portierem aby przekazał wodę.
                • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:51
                  Tak zrobiliśmy, mąż dziś pojechał i przekazał, nie ma z tym problemu, biorą na wejściu bez kłopotu.
                  Tylko my wczoraj nawet nie wiedzieliśmy, ze pacjent tam jest, połączyła nas z nim ta życzliwa pielęgniarka okolo 22.30 i dziś mąż jechał rano te 100 km w jedna stronę by podać wodę.
              • juztubylam Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 21:23
                kup te małe butelki z dziubkami do picia

                w każdym szpitalu powinien być pracownik socjalny który pójdzie i kupi wodę pacjentowi niechodzącemu, tylko trzeba kasę na tę wodę dać, i się o tego socjalnego upomnieć.
                a najprędzej to panie salowe pomogą
                • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:11
                  Doprawdy, był moment kiedy z własnym ojcem szpitale odwiedzałam regularnie. O istnieniu pracownika socjalnego dowiedziałam się z forum, jeśli gdziekolwiek był, to skrzętnie ukryty.
                  • 1matka-polka Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 08:40
                    "O istnieniu pracownika socjalnego dowiedziałam się z forum, jeśli gdziekolwiek był, to skrzętnie ukryty"

                    Prosze cie, ten system jest specjalnie tak zagmatwany, ze tylko najwytrwalsi i najsprytniejsi docieraja do konca questu. 🙄
                • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 00:33
                  Nie, nie w każdym w covidowym tymczasowym nie ma.
                  Pieniądze pacjent ma i w szpitalu, gdzie leczy się regularnie salowe mu te wodę przynosiły.
                  Tu nie ma takiej opcji, inaczej nie prosiłby o to byśmy jechali z tą wodą sto kilometrów w jedna stronę.
          • bei Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:37
            Bardzo Ci współczuję. Przeżyłam podobną historię z bratem, wpierw niby wiedziałam gdzie został przyjęty, ale nikt nie miał czasu rozmawiać, nie można było się dodzwonić. Później od pacjenta dowiedziałam się, ze brat zmienił szpital- i wówczas czarna dziura rozpaczy. Brat nie był w stanie dzwonić, my nie wiedzieliśmy gdzie go szukać, do szpitala pierwszego nie można było wejść. Osoby z zewnątrz nie mogły wchodzić, brat był leżący, i dwa razy go okradziono.
            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:54
              No i to jest dramat.
              I nie chodzi o żadne prawa pacjenta i brak możliwości udzielania informacji przez telefon, gdyż dziś WSZYSTKICH informacji mi przez telefon udzielono, bardzo szczegółowo, nie mając nawet pojęcia kim jestem, choć nazwisko mam to samo, co pacjent i nim się przedstawiałam.
              Ale zrobił to lekarz a pielęgniarce nie wolno nawet powiedzieć czy pacjent jest.
              I tyczy to wyłącznie tymczasowego oddziału covidowego, bo ogólna izba przyjęć mnie poinformowała, ze pacjenta w szpitalu ani na sorze nie ma, ale covid ma swoją izbę przyjęć nie podpięta pod główna.
              • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 19:39
                Jeśli chcialabyś narobić lekarzowi problemów to prawo jest po Twojej stronie. Lekarz informując, w dobrej wierze, naraża się na bardzo duże kłopoty prawne. Pretensje możemy mieć do ustawodawcy.
          • atrust Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:54
            Zanieś jak najszybciej tę wodę. Mojemu partnerowi mimo, że prosił nikt nie podał, a rano spragnionego wywieźli na intensywną terapię, zaintubowali i wprowadzili w śpiączkę.
            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 00:35
              I jak partner?
              Wodę zawieźliśmy, nie ma potrzeby respiratora, przenieśli go tylko do izolatki żaby go pacjenci w gorszym stanie nie zarażali.
            • 1matka-polka Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 08:35
              atrust napisała:

              > Zanieś jak najszybciej tę wodę. Mojemu partnerowi mimo, że prosił nikt nie poda
              > ł, a rano spragnionego wywieźli na intensywną terapię, zaintubowali i wprowadzi
              > li w śpiączkę.


              Kroplowke mu podadza, to sie nawodni. W szpitalu jest tak, ze najpierw pacjenta przed zabiegiem glodza i przy okazji nie daja pić a potem anestezjolog narzeka, co ten pacjent taki suchy, musze teraz, zanim go uspie, pol litra w niego wpompowac🤷‍♀️
      • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:43
        panna.nasturcja napisał(a):

        > Ja dziś od rana szukałam bliskiej osoby, którą zabrało z domu pogotowie, w tym
        > domu była sama, pogotowie wezwał sąsiad. Rozmawiałam już z policją, bo wyglądał
        > o na to, ze nie mam żadnej opcji żeby się dowiedzieć nawet tego czy pacjenta pr
        > zyjęli.
        > Owszem, dwa szpitale podały, ze nie przyjęły i cisza.
        > Co przeżyłam to moje.


        współczuję uncertain
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:54
        Współczuję bardzo. Trzymam kciuki!
        • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:56
          Dziękuję.
    • moze_sprobowac_inaczej Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:50
      Jest dramat.
      Podobnie było pod koniec 2020 roku.
      Moją ukochaną Babcię zabrała karetka, bo zasłabła. Ratownicy przywrócili akcje serca i zabrali do szpitala. Nikt nie mógł z nią pojechać, bo covid. Nikt nie mógł z nią wejść na SOR bo covid. Babcia zmarła na SORze. Niek jej nie zbadał, nikt do niej nie przyszedł. Ona tam leżała sama, bez opieki, jak worek ze śmieciami.
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:55
        Współczuję! Moja mama tez leżała. Nikogo nie wpuszczali. Jak wlazlam po kryjomu ... to koszmar ... starzy ludzie na korytarzach, bez prywatności, możliwości zaśnięcia, praktycznie bez opieki. Szpital MSWiA. Tuż przed przerobieniem go na covidowy.
        • moze_sprobowac_inaczej Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:02
          Starszym ludziom zawsze trzeba pomagać, nawet jak są zdrowi. A co dopiero jak trafiają do szpitala, w chorobie i swojej słabości, bezradności.
          Jestem daleka od osądzania lekarzy, choć nie brakuje takich głosów, że panuje znieczulica i zaniedbania. Wiem też, że lekarze są przemęczeni, jest ich po prostu za mało, też mają ciężko, ale nie może być tak, że ludzie umierają z braku opieki. Minął ponad rok od tej sytuacji a nie mogę się z tym pogodzić.
          Z drugiej strony mój wujek chrzestny, lat 65, pracuje w szpitalu czasem po 10 dni pod kolej, szpital wojewódzki. Nie ma chętnych na prace w szpitalu przy "połamańcach".
          • tanebo001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:06
            Na to potrzebne są pieniądze. A my wolimy wydawać na coś innego...
            • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:40
              Nie, pieniądze tu nie pomogą, bo szpitale za sam pobyt pacjenta na oddziale specjalistycznym (nie mówiąc o covidowy) dostają kupę kasy za osobodobołóżko.
              • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:44
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie, pieniądze tu nie pomogą, bo szpitale za sam pobyt pacjenta na oddziale spe
                > cjalistycznym (nie mówiąc o covidowy) dostają kupę kasy za osobodobołóżko.


                nie dostają kupę kasy za osobołóżko - to łóżko i opieka nad pacjentem covidowym kosztują po prostu więcej - bo pacjent wymaga czego innego niż pacjent który nie jest chory zakaźnie

                weź nie rób z siebie debilki triss
                • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:54
                  Daj spokój, wystarczająco wiele osób miało kontakt z oddziałami covidowymi, żeby wiedzieć jak wygląda tam "leczenie".
                  • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:57
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Daj spokój, wystarczająco wiele osób miało kontakt z oddziałami covidowymi, żeb
                    > y wiedzieć jak wygląda tam "leczenie".

                    Wystarczająco dużo osób widziało a tylko ty jako JEDYNA na forum twierdzisz coś innego
                    Pacjent zakaźny NIE JEST pacjentem nie zakaźnym - Inny priorytet, inne leczenie, inne warunki
                    • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:17
                      Przecież ona twierdzi od początku, że nie zna nikogo kto cięzko przechodzi covid!! To jakim cudem zna osoby będące na zakaźnym covidowym? Z katarkiem tak nie przyjmują...kłamczuszka.
                  • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:58
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Daj spokój, wystarczająco wiele osób miało kontakt z oddziałami covidowymi, żeb
                    > y wiedzieć jak wygląda tam "leczenie".


                    Mieliśmy nawet relację 'na żywo' na forum.
                  • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:16
                    Nagle znasz kogoś kto miał kontakt z osoba na covidowym?? Przeciez od poczatku twierdzisz, ze nikogo takie nie znasz!!
                  • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:48
                    byłaś na oddziale covidowym?
              • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:46
                triss_merigold6 napisała:
                > Nie, pieniądze tu nie pomogą, bo szpitale za sam pobyt pacjenta na oddziale spe
                > cjalistycznym (nie mówiąc o covidowy) dostają kupę kasy za osobodobołóżko.


                A ty kupę kasy za osobostołek.
                • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:55
                  Słuchaj, u nas są rekrutacje cały czas, możesz podchodzić i masz duże szanse na zatrudnienie, bo kandydatów nie ma w nadmiarze.
                  • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:58
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Słuchaj, u nas są rekrutacje cały czas, możesz podchodzić i masz duże szanse na
                    > zatrudnienie, bo kandydatów nie ma w nadmiarze.

                    I dokładać swoją cegiełkę do marnotrawienia publicznych pieniędzy? Nie dziękuję.
                  • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:49
                    Może nie chcą marnować życia nad dumaniem czy segregator w zielonej okładce połozyć przy oknie czy obok tego w czerwonej. Może mają jakies ambicie?
              • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:47
                Bzdura. Wiele oddziałów wysokospecjalistycznych generuje długi szpitala.
            • latulka1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:55
              Serio?? Lekarz w Pile zarobił w 2020 milion złotych. Milion. I ja mu nie żałuję ale nie pie….rzmy o braku pieniędzy. Policz ile wydaliśmy jako państwo na testy. Ile placimy za każde szczepienie(nie za szczepionkę). Tego nie rozumiem. Pielęgniarka/lekarz ma pensję a za wykonanie de facto swoich obowiązków dostają dodatkowo kasę. Nie rozumiem.
              • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:15
                Ale rozumiesz ze tych pielegniarek jest za mało?? Jedna na oddział nie da rady pobrac krwi, podać leków, zbadać ciśnienia, wypisać papierów...jeszcze karmić i poić!!! Czego nie rozumiesz?
                • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:20
                  Ależ nie może być jedna na oddział, to niezgodne z procedurami. Obejście polega na fejkowym podpisywaniu się i poświadczaniu obecności (tak, NFZ wtedy płaci z godziny za fałszywie potwierdzoną obecność). Praktyka kryminalna, ale działa dopóki coś nie yebnie.
                  • turzyca Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:34
                    Problem w tym, że tych pielęgniarek fizycznie nie ma. Jest ich za mało. Jak jedna wypadnie, to sypie się cała układanka. I co? Będziesz o 22 wypisywać pacjentów z oddziału, bo pielęgniarka miała wypadek po drodze do pracy i nie dojedzie, a zastępstwa za nią nie ma? Czy będziesz upraszać pielęgniarkę z sąsiedniego oddziału, żeby zajrzała co jakiś czas?
                    • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:39
                      Wiesz, dziękować polityce kadrowej dyrekcji i managerów szpitali. To nie był przypadek, że pielęgniarki po zatrudniano na kontrakty, jednoosobową działalność i umowy zlecenia.
                      • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:41
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Wiesz, dziękować polityce kadrowej dyrekcji i managerów szpitali. To nie był pr
                        > zypadek, że pielęgniarki po zatrudniano na kontrakty, jednoosobową działalność
                        > i umowy zlecenia.
                        Dziękować polityce kolejnych rządów że do tego dopuścili, doprowadzili i mieli oraz MAJĄ w dupie to co się dzieje.
                        • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:57
                          Zdradzę Ci wielką tajemnicę - każdy na tym zarabiał: szpital, dyrekcja, lekarze, pielęgniarki (bo nie były związane etatem i mogły tłuc dyżury w różnych miejscach), samorząd, a na końcu NFZ, który wyceniał procedury.
                          • turzyca Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:38
                            Zdradzę Ci jeszcze większą tajemnicę: daj pielęgniarce dochód pozwalający na swobodne utrzymanie siebie i rodziny przy zgodnym z przepisami obciążeniem pracą w postaci 40 godzin w tygodniu i przy odpowiednim przeliczniku personelu w stosunku do pacjenta i możesz spokojnie wprowadzić pracę na etat z klauzulą na wyłączność.
                            Dobra obsada pielęgniarska jest niezbędna, żeby pacjenci przeżywali, każdy kolejny pacjent pod opieką pielęniarki to zwiększone ryzyko śmierci dla każdego z dotychczasowych. One są warte porządnych pieniędzy.
                  • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:40
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ależ nie może być jedna na oddział, to niezgodne z procedurami. Obejście polega
                    > na fejkowym podpisywaniu się i poświadczaniu obecności (tak, NFZ wtedy płaci z
                    > godziny za fałszywie potwierdzoną obecność). Praktyka kryminalna, ale działa d
                    > opóki coś nie yebnie.

                    Triss na litość Bogów, ty jeszcze wierzysz w przestrzeganie jakichkolwiek procedur skoro NIE MA PERSONELU?
                    • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:52
                      W takim razie należy zamknąć oddział zamiast fałszować dokumentację, co zresztą jest karalne.
                      Rozumiesz, oddział/szpital zawiesza działalność ponieważ nie jest w stanie funkcjonować bez nie akceptowalnego ryzyka dla pacjentów, nie jest w stanie realizować zadań. Wtedy to staje się problemem powiatu/wojewody, a nie szeregowego personelu.
                      • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:51
                        Wtedy to staje się problemem PACJENTÓW a nie władz. Myślałam że jesteś bardziej racjonalna.
                        • turzyca Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:59
                          Staje się o tyle problemem władz, że gdy braknie fikcji, to wyborcy zaczynają się pytać "a dlaczego na porodówkę trzeba jechać 80 km, skoro zawsze porodówka w mieście była? A dlaczego nie ma neurologii? A dlaczego nie ma nefrologii?" Itd. Gdy powyższych nie ma w rzeczywistości, ale są na papierku, to trudniej władzę rozliczać.
                        • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:03
                          Pacjenci to m.in. wyborcy danych samorządowców, burmistrza, prezydenta miasta, że przypomnę. Jestem bardzo racjonalna - lepiej zamknąć jeden, drugi, dziesiąty oddział z hukiem niż utrzymywać fikcje i zagrożenie dla chorych.
                          Btw, w 2020 i 2021 liczba hospitalizacji ogólnie była o kilkadziesiąt procent niższa niż w poprzednich latach. Szpitale nie były oblężone, to idiotyczna polityka covidowa doprowadziła do nieracjonalnego i nieefektywnego korzystania z zasobów ludzkich i sprzętowych. Źródło MZ, odpowiedź na wniosek o informację publiczną.
                          • turzyca Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:34
                            Wiesz, wystarczy, że nie da się przenosić personelu między oddziałami, żeby łatać dziury, a jednocześnie covidowe potrzebują więcej niż przeciętna i nagle nie masz, jak prowadzić hospitalizacji, bo po prostu nie masz np. anestezjologa, który do tej pory przychodził na oddział 3 razy w tygodniu na 4 godziny.
                          • martishia7 Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 08:53
                            > Jestem bardzo racjonalna - lepiej zamknąć jeden, drugi, dziesiąty oddział z hukiem niż utrzymywać fikcje i zagrożenie dla chorych.

                            A nawet był odpowiedni artykuł na ten temat nie dalej jak kwartał temu. Szczegóły mogą mi się nieco rozmyć, ale chodziło zaje się o raport NIK na temat dostępu pacjentów z Podlasia do neurologa na okoliczność udaru. pulsmedycyny.pl/udar-mozgu-w-podlaskiem-prawie-50-proc-chorych-nie-trafia-na-oddzial-udarowy-raport-nik-1127002

                            Konkluzja jest taka, że jednak statystycznie dla pacjentów lepszy oddział bez norm, ale co jednak dyszy i jest w zasięgu, niż taki 50 km dalej. W sensie rzadziej umierają przy opiece nietrzymającej standardów, niż przy żadnej. Co nie dziwi jakoś bardzo. Oczywiście tolerowanie tego, to jest przyzwolenie na dalsze gnicie systemu, ale za bardzo nie mamy alternatyw.
                      • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:53
                        triss_merigold6 napisała:

                        > W takim razie należy zamknąć oddział zamiast fałszować dokumentację, co zresztą
                        > jest karalne.

                        juz kolejny raz ci proponuję wrecz apeluję - skoro wiesz o takich działaniach -a wiesz pewnie od członków rodziny konkubenta - masz obowiazek to zgłosić odpowiednim organom


                      • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:54
                        To trzeba by zamknąć 90% oddziałow. Nie żartuję. 90% chorych nie zostałoby przyjetych. 90% zabiegów - w tym takich ze wskazań życiowych by się nie odbyło.
                        Tak, wtedy 10% byłaby leczona zgodnie z procedurami a personel w miarę wypoczety.
                        No może nie miałby czasu cały dzień siedzieć przy komputerze na emamie, ale mógłby się wysikać i dyżurować raz w tygodniu a nie 3-4.
                        Tylko wśród tych 90% może być każdy kto wpada na ten pomysł.
                  • cruella_demon Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 21:51
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ależ nie może być jedna na oddział, to niezgodne z procedurami. Obejście polega
                    > na fejkowym podpisywaniu się i poświadczaniu obecności (tak, NFZ wtedy płaci z
                    > godziny za fałszywie potwierdzoną obecność). Praktyka kryminalna, ale działa d
                    > opóki coś nie yebnie.

                    A otóż może!!!
                    Już dobry rok temu, z "powodu pandemii" zniesiono normy zatrudnienia!!
                    Znam oddziały gdzie jest 1, słownie jedna pielęgniarka na 40 pacjentów, w tym połowa leżaków!
                    Jak ona ma ich niby jeszcze dopajać? I tak cud jak leki dostaną.
                • turzyca Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:32
                  Mam znajomą pielęgniarkę, która ostatnio przeszła na emeryturę i opowiadała o koszmarach, które ją trapią, że jest jedyną pielęgniarką na nocnej zmianie na internie, na której od lat nie dyżurowała, nie zna oddziału, i ma 20 pacjentów pod opieką. To co jest jej koszmarem sennym jest polską rzeczywistością, przerzucanie pielęgniarek między oddziałami (dlatego np. w polskich szpitalach jest tyle zakażeń wewnątrzszpitalnych, na początku corony ładnie to było widać, bodajże w MSWiA), niedobór personelu w stosunku do pacjentów.
                  Ostatnio youtube mi to wypluł, mówi o sytuacji w stanach, ale pomijając drobne kwestie, można spokojnie odnieść te głosy do Polski.
                  www.youtube.com/watch?v=PrDyii0P4DU
              • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:29
                Gdyby nie szczepionki i testowanie, to w zasadzie można byłoby zamknąć szpitale, byłyby zupełnie niewydolne.
            • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:13
              O czym ty pieprzysz tenebo...teraz bedziemy wiecej płącic skłądek i co?? I caco. Gówno szpital zobaczy a nie pieniądze.
              Podwyżki i nowy ład uderze m.in. w szpitale...
              Weź zacznij myśleć jak dorosła osoba, bo piszesz jak egzaltowana 16latka
          • berdebul Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:44
            Nic nie usprawiedliwia kłamania w wypisach, pomijania lekow, które się podało, czy wpisywania że pacjent chodzi, jak pacjent nawet nie może sam usiąść i nie ma z nim kontaktu. uncertain
          • magata.d Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:04
            moze_sprobowac_inaczej napisała:

            > Starszym ludziom zawsze trzeba pomagać, nawet jak są zdrowi. A co dopiero jak t
            > rafiają do szpitala, w chorobie i swojej słabości, bezradności.
            > Jestem daleka od osądzania lekarzy, choć nie brakuje takich głosów, że panuje
            > znieczulica i zaniedbania.

            Tak znieczulica, i to nie tylko teraz, jak covid. Przypomniało mi się, jak 10 lat temu byłam w szpitalu. W mojej sali była starsza kobieta, która leżała i nie wstawała w ogóle. A pielęgniarki (czy salowe), stawiały jej jedzenie na stoliku, a potem jak przychodziły po naczynia, zabierały, i żadna nie wpadła na pomysł żeby jej chociaż podać, nakarmić, pomoc w jakikolwiek sposób. Ja byłam po operacji, wstałam jak tylko mogłam i tą panią karmiłam, choć to nie łatwe było, bo nie bardzo mogłam się wyginać itp. Byłam tak zła na te pielęgniarki, salowe.
            • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:55
              Też miałam takie doświadczenia. Leżałam na neurologii. Sama nie mogłam się ruszać. Kobieta po udarze się nie ruszała. Karmiły ją inne pacjentki. Gdyby tego nie robiły, to nawet żadna salowa nie pytała, czemu nie zjadła. Zabierała pełne talerze i szła dalej. I nic nie tłumaczy tej sytuacji. Żaden brak czasu. Mnie pobierano szpik. nie byłam w stanie siedzieć, bo mdlałam i wymiotowałam. Ale pani lekarka powiedziała, że nie będzie pobierała na leżąco, bo JEJ niewygodnie. Stażystka powiedziała, że na siedząco JA nie dam rady to została wyrzucona z sali. Dodam, że nie otrzymałam nigdy wyniku badań bo ... próbka była zanieczyszczona.
        • snajper55 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:50
          gaskama napisała:

          > Współczuję! Moja mama tez leżała. Nikogo nie wpuszczali. Jak wlazlam po kryjomu
          > ... to koszmar ... starzy ludzie na korytarzach, bez prywatności, możliwości z
          > aśnięcia, praktycznie bez opieki. Szpital MSWiA. Tuż przed przerobieniem go na
          > covidowy.

          Dziwisz się? Łóżka zajmują antyszczepy.

          S.
          • bib24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:53
            ty naprawdę jesteś głupi. a jak leżałeś na covid w szpitalu to jako co? niezapominajka?
          • moze_sprobowac_inaczej Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:54
            To też. Ale wiadomo było, że będzie fala trzecia, czwarta i piąta. Mozna się było do chory chodzisz trochę przygotować!!!!!
            Sen mi z powiek spędza myśl, że coś drobnego lub większego może się stać moim najbliższym i z braku dostępu do świadczeń i opieki znów ktoś umrze
        • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:34
          gaskama napisała:

          > Szpital MSWiA. Tuż przed przerobieniem go na covidowy.


          Jakie miasto?
          • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:07
            Warszawa
    • berdebul Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:53
      Jazda trwa dłuższa chwilę. Od kiedy rodzina nie ma dostępu i nie myje/karmi/przekłada, to pacjenci wychodzą brudni, niedożywieni i z odleżynami, o ile w ogóle wychodzą żywi. 🤷‍♀️ ZUS otwiera szampana, bo tyle nadmiarowych zgonow, to odciążenie systemu.
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 24.01.22, 23:57
        Tylko że zasłyszane Warszawska historia dotyczy nastolatki po próbie samobójczej. Z połamanymi kończynami i obrażeniami wew tez kilka godzin czekała w kolejce.
        Yebła nam ochrona zdrowia. Tu już nie ma co ratować.
        • moze_sprobowac_inaczej Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:07
          Dlatego te wszystkie dodatkowe pieniądze które wygeneruje dla budżetu składka zdrowotna, jak nazwa wskazuje powinna iść na ochronę zdrowia, na podniesienie się szpitali i leczenie ludzi. Żeby nam nikt nie umierał na choroby, które da się wyleczyć
          • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:39
            Serio sądzisz ze na to pójdzie??? Czy sobie kpisz...
            • moze_sprobowac_inaczej Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:51
              Marzę
            • kropka_kom Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:01
              jak wzrośnie składka to lekarze zażądają jeszcze więcej kasy...więc nic to nie da
              • juztubylam Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:08
                lekarzom składka też wzrośnie, już myślą jak zmienić zarobki żeby nie stracić na drastycznym wzroście podatku zdrowotnego
          • ramonda_alp Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 07:38
            moze_sprobowac_inaczej napisała:

            > Dlatego te wszystkie dodatkowe pieniądze które wygeneruje dla budżetu

            CO???
            co trzeba mieć w głowie, żeby wierzyć w takie bzdury?
      • palacinka2020 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 07:25
        Nadmiarowych zgonow jest jakies 0.2% emerytow. Rownoczesnie dzietnosc od lat wynosi ponizej 2 a wiek emerytalny jest niski. Nikt w Zusie nie otwiera szampana, te 60-80tys nadmiarowych zgonow to jest nic
        Musialby umrzec nadmiarowy milion by odciazyc nieco system.
        • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:42
          Ależ odciąża vide wyliczenie emerytur dla przechodzących na emeryturę w 2021 i 2022 r., spadła prognozowana długość życia, jednocześnie nastąpił wzrost liczby płatników składek (bo nie ma bezrobocia).
    • tanebo001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:14
      A dlaczego nie wiązać tego z covid?
      • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:49
        Bo jak złamiesz nogę, to zazwyczaj ma to związek ze śniegiem i lodem, a nie z Covidem.
        • tanebo001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:54
          Czyli jeśli umierasz na zapalenie płuc to nie ma nic wspólnego że masz chorobę towarzyszącą?
          • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:44
            Ale jakie zapalenie płuc????

            Człowieku, nawet zapalenie płuc nie zawsze ma związek z COVIDem.
            Zapewniam, że zdarzało się i przed 2019 rokiem.

            Może być pochodną po przechodzonej grypie, skutkiem leżenia w łóżku (np. obłożnie chorzy lub po operacyjni pacjenci), może być zachłystowe (po zachłyśnięciu się czymś) albo sobie po prostu być.

            Ludzie miewają też całkiem inne choroby.

            Zaszczepienie, nawet pełne na COVID nie zwalnia od testu przed wejściem na SOR. Wyobraź sobie np. osobę z - nie wiem, zapaleniem wyrostka choćby, już nie mówiąc o podejrzeniu udaru, zawału czy tego typu rzeczy - kogoś, kto nie powinien czekać, a kto czeka po nawet i ponad dobę na SORze.
            Bo taka jest kolejka.

            Przed udzieleniem pomocy pobierają wymaz, to prawda, ale czekasz i tak po dwadzieścia godzin, zanim cię na ten wymaz chociaż zawołają.
            • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:10
              irma223 napisała:

              > Przed udzieleniem pomocy pobierają wymaz, to prawda, ale czekasz i tak po dwadz
              > ieścia godzin, zanim cię na ten wymaz chociaż zawołają.

              Gdzie tak jest??

              Bo u mnie tydzień temu zrobili wymaz w karetce, a potem CPR w szpitalu - wynik w 20 minut.
              Nikt nie czekał godzinami, mimo że stan nie był ostry.
              • irma223 Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 11:15
                Gdzie tak jest?

                We Wrocławiu chociażby.
            • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:41
              Wymazy pobierają szybko, jeszcze w karetce (nie wiem czy wtedy w szpitalu powtarzają). Ja mam się zgłosić w przyszłym tygodniu w szpitalu, elementem przyjęcia jest test, ale na to mam przeznaczyć do pół godziny.
            • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:01
              Bzdury piszesz. Test szybki zrobili jeszcze w domu zanim pacjenta do karetki wsadzili, wynik był od razu, na tej podstawie jechali do covidowego a nie zwykłego szpitala.
    • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:32
      Te dwie rzeczy są ze sobą bardzo powiązane niestety. Bardzo się boję właśnie tego, że coś może się komuś z nas przytrafić i dojdzie do tragedii z jakiejś błahej przyczyny, która poza pandemią by się nie wydarzyła. Służba zdrowia nigdy nie funkcjonowała u nas dobrze teraz to będzie katastrofa.
    • terazzza_z_cenzurogradu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:38
      gaskama napisała:

      > W Lublinie koleki. Ludzie po udarach i zawałach po 5 godzin czekają.

      5 godzin!?
      Kumpel z matką na Banacha czekał 14 z czego jakieś 6 na wynik testu na coronaerdolca.
    • tanebo001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:42
      Trzeba było się szczepić...
      • terazzza_z_cenzurogradu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 00:51
        tanebo001 napisał:

        > Trzeba było się szczepić...

        A to by coś zmieniło?
        • lauren6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:24
          Kpisz czy o drogę pytasz?
          • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:41
            Certyfikat szczepień na Covid-19 nie oznacza, że nie zrobią ci testu przed wpuszczeniem na SOR. Zrobią każdemu i bez testu nie wpuszczają.
            • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:57
              Co znakomite opóźnia jakakolwiek diagnostykę i wdrożenie leczenia. Do tego czasu pacjentowi się znudzi czekanie, umrze albo będzie warzywem.
              • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 17:59
                A jak jest dodatni to umozliwia to izolowanie go od innych, którzy moga kontakt z nim przepłacić zyciem.
      • nunia01 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 01:18
        Szczepiony i ozdrowieńcxy szwagier też został przed przyjęciem wymazany. Na szczęście czekał krócej...
        • panna.nasturcja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 01:38
          I chyba słusznie, ze zrobiono mu wymaz a nie położono na oddział bez sprawdzenia czy jest chory?
        • tanebo001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 07:18
          Gdyby się zaszczepiła większość nie byłoby tłoku w szpitalach...
          • gryzelda71 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:17
            Tak, dokładnie tak by było. Szkoda tylko, że kowida u nas nie leczą dopiero lament jak karetka przywiezie umierającego.
            • lauren6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:36
              Jak nie leczą?
              • demono2004 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:31
                lauren6 napisała:

                > Jak nie leczą?


                No nie leczą. Kolezanka na chwilę obecna przechodzi covida i leczy sie tym, co ma w domu. Myslisz, ze lekarz się nia zainteresowal? Przepisał jej leki? Na szczescie szybko dochodzi do siebie ale sama mi mowila, ze na tescie sie skonczylo i ona nie wie, co dalej. To dobrze, ze w leki jest zaopatrzona i jest lepiej. Ma to szczescie, ze covida łagodnie przechodzi.
                • lauren6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:47
                  Wiem, że ja z covidem byłam u lekarza i dostałam lek, który miał na celu ochronę płuc. Zgadnij co sądzę o opowieściach znajomych królika napisanych przez znaną forumową foliarę? smile
                  • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:57
                    A co dostałaś na ochronę płuc? Przed covidem?
                • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:48
                  Jakie leki chciałabyś dostać skoro NIE MA takowych? Dopóki można to po prostu leczy się domowymi sposobami i czeka na poprawę. Nawadniać, przyjmować witaminy, leki przeciwgorączkowe jeśli potrzeba. Niczego więcej w szpitalu ci też by nie podali.
                  • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:59
                    Ależ są, są. Podaje się leki antywirusowe, sterydy wziewnie, antybiotyki jeśli jest podejrzenie zapalenia płuc czy (przy Omicronie) zatok.
                    • berdebul Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:25
                      Antybiotyki na infekcję wirusowa mogą nie pomoc.
                      • snajper55 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:37
                        berdebul napisała:

                        > Antybiotyki na infekcję wirusowa mogą nie pomoc.

                        Cieciorka jest dobra na wszystko.

                        S.
                    • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:55
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ależ są, są. Podaje się leki antywirusowe, sterydy wziewnie, antybiotyki jeśli
                      > jest podejrzenie zapalenia płuc czy (przy Omicronie) zatok.


                      O, na medycynie też sie znasz
                      A ci wszyscy lekarze tacy głupi, tacy głupi
                      celowo nie leczą pacjentów chociaz to takie proste

                      jeszcze czekam aż napiszesz, że pandemia to wina lekarzy i możesz przybić piątala z forumowymi trollami antyszczepami- tylko że oni to robią na zlecenie a ty..ekhm..
              • gryzelda71 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:54
                Ano tak, że pacjenta nie zbadają. Toż wiadomo, test pozytywny, to apap i izolacja. A że płuca, albo jako powikłanie sepsa... Też to kowid i nie ma leków.
                • snajper55 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:05
                  gryzelda71 napisała:

                  > Ano tak, że pacjenta nie zbadają. Toż wiadomo, test pozytywny, to apap i izolac
                  > ja. A że płuca, albo jako powikłanie sepsa... Też to kowid i nie ma leków.

                  No popatrz, a mnie apapu nie dali, ani izolatki. Coś ta twoja narracja ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

                  S.
                  • gryzelda71 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 20:41
                    Dzwoniłeś rozumiem z domu do rodzinnego? Inaczej na forum twoją relację pamietam.
          • bib24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:27
            i magicznie kasa by się znalazła na szpitale....
          • runny.babbit Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:02
            Jak ty się możesz zdziwić w kolejnym sezonie grypowym..... Serio, nie róbcie z siebie pożytecznych dla władz idiotów , nasz system opieki zdrowotnej upadł w wyniku wieloletnich zaniedbań, miotanie się władz podczas pandemii tylko dołożyło swoje.
    • katie3001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 01:25
      Czasami jedynym rozwiazaniem jest pelnomocnictwo od prawnika dobrego w sprawach medycznych.
      • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:22
        katie3001 napisała:
        > Czasami jedynym rozwiazaniem jest pelnomocnictwo od prawnika dobrego w sprawach
        > medycznych.


        Mam nadzieję, że jako rasowy nieszczep w razie zachorowania polecisz do prawnika a nie pogłębiać zapaść w służbie zdrowia big_grin
        • rich_coconut Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:28
          Szczepieni niestety też bywają w szpitalach, niekoniecznie przez covid.
          • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:29
            rich_coconut napisała:
            > Szczepieni niestety też bywają w szpitalach, niekoniecznie przez covid.


            Właśnie dlatego nieszczepy powinny brać na klatę konsekwencje swoich wyborów i leczyć się w domu.
            • piesiedwa Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:24
              Znowu te brednie? To ja postulate ze grubi, glupi, palacy, pijacy, jedzacy w fast foodach i slodycze tak samo.
              • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:36
                piesiedwa napisał(a):
                >To ja postulate ze grubi, glupi, palacy, pijacy, jedzacy w
                > fast foodach i slodycze tak samo.

                Miło, że wiesz, że nieszczepy są tak samo durne jak pijacy.
                • piesiedwa Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:51
                  Glupich tez wypisalam....🤣🤣🤣
              • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:06
                W sumie, to nic nie miałabym przeciwko temu. W normalnej sytuacji takie osoby powinny płacić większą składkę zdrowotną. I nie obchodzą mnie historie, że stryjeczny wujek cioci Ziuty chlał, jarał, żarł i dożył sędziwego wieku a sąsiad z pod dwójki umarł w wieku 18 lat, mimo że był wegetarianinem i joginem.
      • rich_coconut Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:27
        Mając chorego w szpitalu też konsultowałam się z kancelarią, zajmującą się sprawami medycznymi. To jest bardzo, bardzo nienormalne, że rodzina chorego musi mieć prawnika, by wymóc na lekarzach normalne traktowanie osoby, będącej w szpitalu...
      • daniela34 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:39
        katie3001 napisała:

        > jest pelnomocnictwo od prawnika dobrego w sprawach
        > medycznych.


        Na pewno w ten sposób chciałaś to zdanie skonstruować?
    • sophia.87 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:20
      Prawda, mam informacje od drugiej strony, generalnie jest dramat.
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:07
        Ja też mam z drugiej. Ale nie chcę ich nawet opisywać, bo brzmią tak niewiarygodnie ....
        • sophia.87 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:57
          Ja też nie chcę. I podejrzewam tez, że teraz i tak mam informacje mocno przefiltrowane żeby mnie nie denerwować
          • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:08
            U mnie podobnie a i tak mnie zmroziło.
            • sophia.87 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:50
              Mnie juz wystarczy informacja o tym jak długo teściowa i szwagierka nie wychodzą z pracy...
    • lauren6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:23
      5 godzin po udarze to pacjent potrzebuje księdza, a nie lekarza.

      No ale po co było się szczepić. W razie czego karetka przyjedzie i lekarze pomogą. Szczepionki są dla lękliwych idiotów.
      • tanebo001 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:34
        Wyjdź z piwnicy!
      • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 08:44
        Nie, zwykle potrzebuje rehabilitacji, za którą zapłaci sam lub rodzina albo DPS.
        • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:20
          Duża szansa, że jednak księdza, ale przecież nie zrzucą z łóżka antyszczepa, który się dusi, bo ma katar, żeby zająć człowiekiem z udarem czy zawałem.
          • sophia.87 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:02
            A powinni. Katarek to można w domu leczyć
        • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:18
          Po udarze?? 5 godzin??
    • nangaparbat3 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:06
      Byłam na sorze raz, z uczniem, jeszcze przed covidem, sor był PUSTY, czekaliśmy godzinami, dopóki chłopiec (uraz stawu skokowego) na moją uwagę, że widoczna część stopy zmienia kolor, nie powiedział "U mnie tak zawsze, bo mam hemofilię" - wtedy telefon do znajomego chirurga i za jego radą bardzo uprzejma prośba o zajęcie się chłopcem z przypomnieniem, że hemofilia (on to podał w wywiadzie, jak go przyjmowali) - wtedy się wreszcie zajęli, przypominam, SOR był PUSTY.
      Tamto zdarzenie gdzieś tu kiedyś opisywałam (między innymi ołowianoszarą dziewczynkę, która stała w kolejce (w pewnym momencie przyszło, już długo po nas, kilka osób, i od razu zrobiła się kolejka), bo tam się w kolejce do pani stukającej w klawisze STOI i nie ma nikogo, kto by zauważył, że jakiś stojący ledwo się trzyma na nogach i na przyklad podjechał z wózkiem.
      Ten kilkugodzinny pobyt był dla mnie traumą, naprawdę, pamiętam, że obiecałam sobie kupić stołeczek rybacki i wozić w bagażniku, gdyby mama trafiła, bo tam obok łóżek dla oczekujacych ciężko chorych nie ma nic, żeby przysiąść, chyba podłoga.
      Już wiele lat wcześniej doszłam do wniosku, że po prostu nie wolno chorować, bo na pomoc nie można liczyć (chociaż czasam zdarza się cud i ma się świtną, ale to zawsze hazard), potem dopiero był ten SOR.
      Zawaliliśmy ochronę zdrowia całkowicie, zawsze były ważniejsze sprawy, a ci, co decydują, zawsze leczyli się poza system lub w szpitalu MSW (chyba), covid to tylko wisienka na torcie.
      • bib24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:20
        byłam przed covid z dzieckiem na oddziale, który był pusty. normalnie na cały oddział byliśmy my i jeszcze jedno dziecko. i dalej pielęgniarki i lekarz nie mieli czasu. a byliśmy na obserwacji.
        • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:25
          Ja trafiłamz soru na oddział pediatryczny z wymiotuyjącym 6miesiecznym dzieckiem. Wymioty nieustępujące, dziecko zwijające się na rękach, blade. Nie ma czym wymiotować ale odruch jest...pół godziny czekałam na lekarza. Nie, nie ratował innego dziecka w tym czasie, nie badał. Pielęgniarka szła po niego chyba 4 razy, za kazdym razem do nas" zaraz do Panstwa lekarz wyjdzie. Ja w Panice pokazuje jej dziecko, widzę ze kobieta tez przerażona widokiem leci do tego pokoju lekarskiego...i nic. Lekarz nie idzie.
          Wtedy moj mąż - najspokojniejszy człowiek na świecie wpadł do tego pokoju i powiedział, ze albo lekarz ruszy 4 litery i zbada dziecko albo zaraz bedzie tu prawnik i wyborcza...lekarz siedział na kanapie i oglądał serial. łaskawie zbadał nam dziecko, obrażony bardzo...zaordynował zastrzyk przeciwwymiotny (pomogło szybko), stwierdził, że to nie moze być reakcja na podanie pszenicy - nie ma uczulenia na pszenice (pomijam ze to było uczulenie na pszenice...). I ja rozumiem, ze on moze byc zmęczony na tym dyżurze...ale kurła płacą im krocie nie za oglądanie TV jak obok dziecko się skręca (na dyżurze tego dnia nie mieli zadnego przyjęcia ani żadnej akcji wymagajacej pomocy lekarza).
          • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:30
            Dwa razy trafiłam na SOR z córką. Raz z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych ( na szczęście skończyło się zwykłą anginą ) raz z zapaleniem płuc.
            Na Litewskiej w poczekalni kilka osób - zero lekarza. Pani w recepcji próbowała wymusić na nas pojechanie do innego szpitala. Podobno dzieci, które były przed nami - czekały kilka godzin, aż pani doktor ruszy d... na IP. Cierpliwość nie należy do moich zalet, więc qr.wica mnie trafiła na samym wstępie. Z uśmiechem i przez zaciśnięte zęby zapytałam - czy biorą na siebie odpowiedzialność, jeżeli dziecku w drodze coś się stanie lub czy mi dają karetkę, aby przetransportować dziecko do innego szpitala. Następnie zażądałam natychmiastowego ściągnięcia lekarza na IP - bo skoro mają dyżur oficjalnie ( info od NFZ ) to lekarz ma siedzieć na IP a nie spać na oddziale. A jak nie - to ja zaraz złożę skargę do NFZ i zapytam się czy szpital dostał kasę za prowadzenie dyżuru. Łaskawie ściągnęli panią doktor. W ciągu 30 minut byłam z córką w gabinecie. Jak pani doktor zobaczyła skierowanie - to stwierdziła, że "no tak Damian, oni to by tylko do szpitala wysyłali, a w ogóle to my jesteśmy od trudnych przypadków, a nie od leczenia pacjentów Damiana". Jak powiedziałam, że ja nie ufam jednemu lekarzowi i zdążyłam już być u zaprzyjaźnionej pani neurolog X - to widziałam natychmiastową zmianę w podejściu. I od razu było. Ja znam panią dr X, byłam jej studentką i mówi pani, że dr X podejrzewa zapalenie opon mózgowych? No mówię, że tak - ale 100% pewności nie ma i powiedziała, że zanim zrobicie pobranie płynu - to żeby poobserwować dobę. Badała córkę chyba z godzinę, na wszystkie możliwe strony. W końcu zauważyła jakieś zmiany na migdałach i stwierdziła, że może to angina. Dostała córka antybiotyk i zalecenie, że jak w ciągu 12h nie zadziała ( dwie dawki ), to mamy natychmiast przyjeżdżać od razu na oddział, z pominięciem IP - łóżko będzie na nią czekało. Wcześniej było - nie mamy miejsca.

            Z zapaleniem płuc - jechałam na Działdowską ( Litewska już była zamknięta ), a tam tłumy, drzwi się nie zamykały, piź...dziło jak cholera. Pojechałam już ze zrobionym RTG, całą morfologię i jakieś inne badania robiłam w Lux Medzie i nie czekając na wyniki jechałam do szpitala. Zanim weszłam do gabinetu - to wyniki Lux Med już do nich przesłał. Lekarka w gabinecie NIE USŁYSZAŁA nic w płucach i gdyby nie to, że miałam płytę z rentgenem - to by stwierdziła, że wymyślam. Usłyszał STUDENT, będący na praktykach. Od lekarki usłyszałam tylko - jak to dobrze, że pani ma już komplet badań, bo my musielibyśmy czekać do jutra, bo akurat rtg zepsuty i naprawią jutro i laboratorium już nie pracuje. Gdyby każdy przyjeżdżał już z wynikami badań- byłoby łatwiej.
            Lekarka spytała czy mamy warunki w domu aby córka spokojnie mogła chorować - bo w szpitalu nie mają dobrych warunków i dziecku może się pogorszyć. Dostałam plik recept i zalecenie aby za 2-3 dni zrobić kolejny rtg i powtórzyć badania - robiłam już wszystko w Lux Medzie.
            • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:46
              Fajnie, Jestem po podobnych przeżyciach. I teraz pytanie: co robią ludzie bez kasy i bez dostępu do Luxmedów, Enelmedówi i innych?
              • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:54
                Siedzą na SORze i są zdani na łaskę. No chyba, że mają odpowiedni charakter. Bo jak są z typu mojej teściowej "przepraszam, że żyję" - to niestety mają przechlapane.

                Do tego też przydają się znajomości, bo bez tego nawet Lux med nie pomoże czasami.
                • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:09
                  Zgada się. Teraz to albo mieć znajomego ordynatora szpitala albo być celebrytą z millionem followersów.
                  • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:41
                    Zawsze tak było. No może poza tym celebrytą. I nawet nie ordynator, a lekarz ze znanym nazwiskiem.
                    Pamiętam, jak syn miał 9 miesięcy i byłam na wakacjach koło Kościerzyny. Dostał trzydniówki. Konsultowałam się z moją dr przez telefon, ale chciała abym pojechała do lekarza potwierdzić. W szczerym polu był szpital, nowy, wypasiony. Przyjęli nas od razu - młody lekarz wysłuchał i spytał skąd diagnoza - to to mu powiedziałam i zapytałam się, czy mógłby porozmawiać z moją panią dr przez telefon bo prosiła. Zgodził się. Jak mu się przedstawiła - to normalnie prawie na baczność stanął. Zapytał się czy dobrze usłyszał - dr X? ta od neuroinfekcji? Jak usłyszał potwierdzenie - to od razu zdał relacje co i jak z moim synem, że diagnoza się potwierdziła, że nie ma potrzeby hospitalizacji itd. Jeszcze wyprosił konsultacje kilku pacjentów - wysyłał kopie dokumentacji kurierem.
                    Jak urodziłam córkę i pani doktor odwiedziła mnie w szpitalu - to też po rozmowie z ordynator neonatologii -
                    • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:42
                      urwało mi - też szpital skorzystał, bo kilkoro dzieci zostało skonsultowanych na miejscu, zamiast czekać miesiącami na termin wizyty. Za to nad nami skakano jak nad vipami.
              • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:48
                Jak była wtedy z niemowlakiem (całe 3 dni) to 3 sale zajmowały rodziny rosmkie. Dzieci miały zapalenie płuc (od roczniaka po 16latka). Nikt nie miał ciężkiego przebiegu, pielęgniarka powiedziała, ze zostali przyjęci bo nie maja w domu inhalatorów...a na pomysł wypożyczenia z przychdoni się nie zgodzili - nie mają warunków do inhalacji...nie wiem czy mieli czy nie. Wiem, ze ich dzieci pipitalały po całym korytarzu - mimo, ze miały siedzieć w salach, a to roczne budziło cały oddział...cały oprócz matki leżacej obok i śpiącej. Uspokajały pielegniarki
                • sophia.87 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:21
                  Romowie w szpitalu to w ogóle osobna historia.
                  Po tym czego się nasluchalam nigdy i nikomu nie uwierzę, że z tymi ludźmi jest wszystko tak jak powinno być
              • cruella_demon Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:12
                gaskama napisała:

                > Fajnie, Jestem po podobnych przeżyciach. I teraz pytanie: co robią ludzie bez k
                > asy i bez dostępu do Luxmedów, Enelmedówi i innych?
                >
                Lata temu znajoma lekarka, wzięta specjalistka powiedziała, że jak się nie ma pieniędzy albo znajomości to trzeba zdychać.
                I to jest prawda. Ale to nie wina personelu, którego dramatycznie brakuje, tylko systemu.
                Np. Kardiolog ma od funduszu limit przyjęć 5 osób raz w tygodniu. To kpina. Nie dziwne że kolejki po 2 lata.
                W szpitalach, pod płaszczykiem pandemii ZNIESIONO NORMY ZATRUDNIENIA, które i tak były naginane. Teraz w majestacie prawa jest jedna pielęgniarka na 40 pacjentów w tym połowa leżaków. Dwie na oiomie, na 8 łóżek respiratorowych.
                Nawet jak się ma znajomości i kasę, to teraz przy grubszej sprawie tylko zdychać.
      • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:35
        SOR może i był pusty z pytanie czy był na nim LEKARZ? Czy tez musiał zejść z oddziału? Przecież większość tych problemów wynika z dramatycznego braku personelu.
        • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:59
          No przecież napisała, że był pusty. Lekarza też nie było. Po xuj lekarz na sorze????
          • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:06
            gaskama napisała:

            > No przecież napisała, że był pusty. Lekarza też nie było. Po xuj lekarz na sorz
            > e????
            Bo lekarz jest na oddziale z na SOR schodzi jak jest potrzeba. A, oddzielnego na SOR nie ma o niech jadą i generalnie po co nam lekarze prawda?
            Więcej kasy, nawet jeśli, szpital ją dostaje nie przykłada się na lepszą opiekę bo NIE MA PERSONELU. Ciekawa jestem kiedy to do ludzi dotrze?
            • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:08
              Zgadza się. Nie ma personelu. A młodzi na studia medyczne uciekają zagranicę. Bo tam maja szanse na normalne życie.
            • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:28
              U mnie w szpitalu wojewódzkim jest osobny lekarz na sorze...i tak czekasz aż łaskawie dupę ruszy. 80 letniego dziadka postawili pod ścianą, na moja prośbę dali stołek bez oparcia. Dopiero po kilku godzinach jakis salowy sie zlitował i otworzył nam mały pokoj a tam było takie łózko na kólkach i pomógł mi położyc ledwo żywego dziadka, 40 godzin czekania na przyjęcie (zbierali próbki na covid, bo nie puszczaja maszyny az im sie 10 próbek nie zbierze), pusto.
              To ze dziadka wykonczyli w tym szpitalu to juz inna historia.
              • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:35
                Bo na SOR-ach są lekarze dyżurujący, a kolejni schodzą z oddziałów na konkretne konsultacje do konkretnych pacjentów.
                • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:40
                  Tak ale mojego dziadka przez 10 godzin nie zobaczył nikt. Tylko tesc na covid pobrali (ale zrobili po 10 godzinach). Przyjechała dziewczyna w ciązy, dostała krwotoku...ma blisko wiec do tego szpitala przyjechała (tu jest porodówka). Przez 2 godziny nikt sie nie zainteresował nią ale wyjsc nie mozna , bo test pobrany. Powiedziałam zeby brała taksówkę i jechała do innego szpitala bo tu jej nie pomogą, wyszła. Nie wiem co z nią dalej.
                • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:41
                  Są albo nie ma, byłam świadkiem tego, że przez kilka godzin nie było, reszta pracowników była wkur…, gdyby coś się stało pewnie byłoby na nich. Słyszałam wszystkie rozmowy, taka sytuacja nie była pierwszy raz.
                • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:04
                  W duzych szpitalach owszem, w mniejszych schodzą z oddziałów.
              • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:40
                hanusinamama napisała:
                > U mnie w szpitalu wojewódzkim jest osobny lekarz na sorze...i tak czekasz aż ła
                > skawie dupę ruszy. 80 letniego dziadka postawili pod ścianą, na moja prośbę dal
                > i stołek bez oparcia.

                Na całym sorze ani jednej ławki czy krzesła? Jassssne...
                • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:51
                  Byłam kiedyś na sorze z ojcem, krzesła i ławki były, tylko okupowane przez rodziny pacjentów (czasy przedcovidowe), nikt nie zwracał uwagi na to, że z jednym pacjentem siedzi kilka osób, a chorzy nie mają gdzie, nie mówiąc o zamieszaniu i hałasie jaki to powodowało.
                  • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:57
                    mia_mia napisał(a):
                    > Byłam kiedyś na sorze z ojcem, krzesła i ławki były, tylko okupowane przez rodz
                    > iny pacjentów (czasy przedcovidowe), nikt nie zwracał uwagi na to, że z jednym
                    > pacjentem siedzi kilka osób, a chorzy nie mają gdzie, nie mówiąc o zamieszaniu
                    > i hałasie jaki to powodowało.


                    No ok - tłum w poczekalni może być ale Hanuisina pisze, że czekali wiele godzin na więcej osób, żeby 'maszynę' do testowania puścić więc jej opowieść (jak zwykle wyczarowana z rękawa na zawołanie) się nie spina.
                  • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:01
                    Ja sama byłam na SORze w czasach przedcovidowych i wiem, że choć w poczekalni mogli czekać bliscy pacjentów, to wewnątrz samego SORu (gabinety i niewielki korytarz) byli tylko sami pacjenci. No chyba, że pacjent był na tyle niesamodzielny, że koniecznie potrzebował asysty do wszystkiego, wtedy - w drodze wyjątku, czego nigdy nie omieszkano zaznaczać - pozwalano takiemu asystentowi czy opiekunowi pacjenta przebywać również. Ale tylko o tyle, o ile był potrzebny pacjentowi lub pomocny personelowi. A nie - to za drzwi, do poczekalni. "Tu nie wolno wchodzić!"
                    • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:03
                      irma223 napisała:
                      > Ja sama byłam na SORze w czasach przedcovidowych i wiem, że choć w poczekalni m
                      > ogli czekać bliscy pacjentów, to wewnątrz samego SORu (gabinety i niewielki kor
                      > ytarz) byli tylko sami pacjenci. No chyba, że pacjent był na tyle niesamodzieln
                      > y, że koniecznie potrzebował asysty do wszystkiego, wtedy - w drodze wyjątku, c
                      > zego nigdy nie omieszkano zaznaczać - pozwalano takiemu asystentowi czy opiekun
                      > owi pacjenta przebywać również. Ale tylko o tyle, o ile był potrzebny pacjentow
                      > i lub pomocny personelowi. A nie - to za drzwi, do poczekalni. "Tu nie wolno wc
                      > hodzić!"


                      Też w przedcovidowych - nie potwierdzam - wpuszczali bez problemów. Byłam i jako osoba towarzysząca i jako ta, której towarzyszono.
          • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:12
            Kilka dni temu moja szwagierka po wypadku (uraz głowy, twarzy, ręki etc.), po kilku godzinach czekania, dostała kopa z pustego SOR. Nie było żadnego skłębionego tłumu, żadnej kolejki karetek, nic, pusto. Jak w końcu objawił się łaskawie lekarz, to nie zlecił nawet głupiego rtg, zero badań tylko popatrzył i powiedział "Nic pani nie jest, proszę wyjść".
            • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:54
              Skąd wiesz co lekarz robił jak go nie było? Jeśli triaż zakwalifikował szwagierkę jako niepilny przypadek, to wiedziała ile będzie czekać.
              • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:01
                Nie było żadnego triazu, kazali czekać to czekała, ok, to da się zrozumieć na SOR, ale odesłano ją bez żadnej diagnostyki, nul. Kobiecina jest 50++, nie ma paranoi zdrowotnej i nie przechodziła z tragarzami. Nic, najwyżej ma krwiaki mózgu i umrze sobie za jakiś czas.
                • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:20
                  Nie każdy uraz wymaga diagnostyki, nawet w przypadku urazów głowy u dzieci często na SORze każą obserwować, kilka koleżanek było. Na wakacjach jeden dzieciak z naszej grupy miał wypadek, był z nami kolega, który dyżuruje na SORze, w pierwszym odruchu wszyscy myśleliśmy, że trzeba dziecko zawieźć i zbadać, założyć szwy, on powiedział, żeby nie jechać, bo odeślą, on sam tak by zrobił, nawet szwu by nie zakładał.
                  • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:25
                    A to ciekawe, bo byle menel przywieziony przez straż miejską, bo walnął łbem w krawężnik, miał na SOR robioną tomografię, żeby przypadkiem nie zszedł na ulicy, bo wtedy szpitalem interesuje się prokuratura z urzędu. Więc "nie każdy uraz" należy interpretować jako "zależy u kogo".
                    • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:31
                      I to jest jedyny traż jaki działa : menele są przyjmowani poza kolejką.
                    • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:04
                      triss_merigold6 napisała:

                      > A to ciekawe, bo byle menel przywieziony przez straż miejską, bo walnął łbem w
                      > krawężnik, miał na SOR robioną tomografię, żeby przypadkiem nie zszedł na ulicy
                      > , bo wtedy szpitalem interesuje się prokuratura z urzędu. Więc "nie każdy uraz"
                      > należy interpretować jako "zależy u kogo".

                      nie masz racji
                      każdy uraz głowy traktuje się poważnie-czy to menel na ulicy czy pan w gajerku na ulicy
                      • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:58
                        Jak ci policja przywiezie "chorego" to on ma pierwszenstwo.
                        • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:11
                          Wiesz, najczęściej sami pacjenci są szczęśliwi, że taki chory ( bez cudzysłowia) jest przyjmowany po za kolejnością.
                  • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:31
                    I lekarz to wie patrząc pacjentce w oczy?
                    Jakbyście tak sie moim dzieckiem zajęli...już by głośno było o was w gazecie.
                    Moja córka miała rozbitą głowę, tez mundra inaczej lekarka w przychdoni powiedziała, ze smao sie zrośnie...na sorze się okazało, ze to bardzo głebokie rozcięcie i koneicznie trzeba szyć.
                • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:26
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Nie było żadnego triazu, kazali czekać to czekała, ok, to da się zrozumieć na S
                  > OR, ale odesłano ją bez żadnej diagnostyki, nul. Kobiecina jest 50++, nie ma pa
                  > ranoi zdrowotnej i nie przechodziła z tragarzami. Nic, najwyżej ma krwiaki mózg
                  > u i umrze sobie za jakiś czas.


                  Rozumiem, że byłaś tam z nią?
              • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:29
                mia traż to ja widziałam raz na swoje oczy - w szpitalu dziecięcym w Łodzi, jak cóka miała głowe rozbitą. Raz jeden, a w szpitalach na sorze byłam wiele razy
                • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:46
                  Bo on obowiązkowy jest jakoś od niedawna, ze (dwa lata?). Wcześniej to zależało od szpitala.
                  • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:54
                    Nie, triaze wprowadzono wiele lat temu jako element procedur, obowiązkowo od bodajże jesieni 2019.
                    • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:11
                      No to piszę, że są obowiązkowe od jakiś dwóch lat.
                      • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:20
                        Ja tez triaż w dzieciecym widziałam jak młodsza miała 5 lat 9wiec prawie 5 lat temu), za to w wojewódzkim w moim miescie do tej pory nie ma...
              • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:57
                Jaki triaż? Triaż w dzisiejszych czasach robi "panienka z okienka", czyli rejestratorka.
                • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:55
                  Nie..w szpitalu na Spornej w Łodzi jest triaż z prawdziwego zdarzenia: podajesz dane w okienku, czekasz po jednej stronie poczekalni, wychodzi do ciebie pielęgniarka, rozmawia z tobą, uzupełnia papiery, bada ciśnienie, córce obejrzała głowę i dała naklejkę w odpowiendim kolorze (druga taka sama naklejka wylądowała na papierach). Głębokie rozcięcie głowy i szybko do chirurga zostałyśmy skierowane...przed nami wwzieźli dziecko po wypadku ale tu się nie dziwię. Dzieckiem się chirurg bardzo dobrze zajął, pani dała szanse mojemu dziecku (córka nie chciała być trzymana przy szyciu i grzecznie leżała), potem mi wszystko wyjasniono i poszłyśmy ze skierowaniem na zdjęcie szwów zadowolone do domu....tu sie zaczął cyrk (opisywałam) bo w 3 miastach nie było temrinu na zdjęcie dziecku szwów w 10 dobie...wszedzie minimum 2 miesiące - zdejmowalismy u chirurga prywatnie. Moze i bym zdjeła jej sama..ale ona miała bardzo głeboko szytą tą głowę i z jednym szwem chirurg chwile walczył.
                  Drugi raz do tego spzitala pojechał mąż z córka - spadła z konia. Upadek nie był niebezpieczny, bolała ją lekko ręka wiec tym razem dostała inny kolor naklejki i czekali pół godziny na prześwietlenie i kolejną godzine na ortopędę...ale było i tak ok.
                  • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:08
                    w 2008 jakoś wylądowałam na SOR-i jak najbardziej był triaż . Byłam pacjentem zielonym i czekałam w swoim "boksie" z zieloną opaską, koleś który spadł z rusztowania i się na nie nabił jeszcze w karetce dostał "czerwoną"
                  • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:25
                    Kuzynka została zawieziona na SOR karetką wieczorem ok. 20-tej, miała ciśnienie ponad 200 i nie spadało, mimo podania Captoprilu. Zostawiono ją w poczekalni na SORze i nie zainteresował się nią nikt aż do popołudnia dnia następnego. Nie była jedyną taką osobą, obok niej siedziała pani 90-letnia tak samo przywiezioną karetką z bardzo wysokim ciśnieniem (chodząca, bez demencji), płaczącą z powodu bólu w klatce piersiowej i bólu głowy. Nikt się tamtą panią też nie zainteresował. Pani z rejestracji pokrzykiwała jedynie, że na pomoc mogą sobie czekać i 48 godzin.
                    Jedynie panie na porodówkę kierowano od razu, bez długiego czekania.
                    • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:31
                      masakra
                      a tam coś się działo w ogóle ? byli lekarze, ratownicy, inni potrzebujący ?
                      • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:26
                        Tak, pełna poczekalnia, jak na lotnisku przed odlotem, a w środku pełno lekarzy. I rzeczywiście byli zajęci innymi pacjentami, nie da się zaprzeczyć. Nie, nie covidowymi. Akurat tam takich nie było.
                        • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:52
                          Czyli brak mocy przerobowych po prostu sad
            • nangaparbat3 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:23
              Z tego, co ludzie opowiadają, wydaje się, że do zawodu trafia coraz więcej osób z zburzeniami osobowości. Lekarz ma władzę, to może pociągać ten typ.
            • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:09
              Bzdura. Każdy, ale to każdy pacjent z urazem głowy ma wykonane CT.
              Dziś nie ma pustych SOR-ów.
              Pacjent zawsze( sic!) gdy zgłosi się na SOR jest rejestrowany. Jest w systemie, więc lekarz nie może powiedziec "nic pani nie jest, proszę wyjść" tylko musi działać zgodnie z procedurami.
              W tej sytuacji CT głower i bez tego nie wyjdzie z SOR-u ( chyba, że ucieknie, ale wtedy tez jest slad w dokumentacji, zey, chirurg, jesli było to na ulicy anatoksyna przeciwtężcowa.
              Każdy pacjent dostaje kartę informacyjna pobytu na SOR-ze, chyba, że uciekł. Ale i wtedy jest ślad w dokumentacji.
              • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:21
                Weź, to nawet śmieszne nie jest.
                • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 19:43
                  Śmieszne to nie jest to co Ty wypisujesz. SOR to nie dworzec kolejowy. Jak pacjent wchodzi to jest REJESTROWANY czyli wchodzi do systemu. I nie ma opcji, lekarz musi go "pociagnąć" dalej. Musi, bo system jest taki, ze pacjent niedokończony się świeci. I do systemu wpisuje się wszystko co się robi z pacjentem. Zakreśla ( na komputerze) odpowiednie pola, opisuje, wydaje e-skierowania itd.
                  Tych procedur nie da się ominąć. A więc opowieść pt "niech pani sobie idzie" były dobre 10 lat temu.
                  • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 20:29
                    lwica_24 napisała:

                    > Śmieszne to nie jest to co Ty wypisujesz. SOR to nie dworzec kolejowy. Jak pacj
                    > ent wchodzi to jest REJESTROWANY czyli wchodzi do systemu.

                    Jasne, na drzwiach jest fotokomórka połączona ze skanerem i wczytuje dane z tego czipa wszczepionego wraz ze szczepionką na COVID.

                    Zejdź uprzejmie z chmur na ziemię. Byłaś na jakimkolwiek SORze? takim prawdziwym, a nie z teorii zarządzania?
                    • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 20:34
                      Ale ona ma rację, żeby cokolwiek się zadziało musisz podać dane, pesel, pokazać jakiś dokument o ile nie jesteś nieprzytomna z wypadku, żeby mnie wypuścili musiałam podpisać, że wychodzę na własne żądanie, pewnie by mnie nie gonili gdybym zniknęła, ale jednak.
                      • cruella_demon Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 19:48
                        mia_mia napisał(a):

                        > Ale ona ma rację, żeby cokolwiek się zadziało musisz podać dane, pesel, pokazać
                        > jakiś dokument o ile nie jesteś nieprzytomna z wypadku, żeby mnie wypuścili mu
                        > siałam podpisać, że wychodzę na własne żądanie, pewnie by mnie nie gonili gdyby
                        > m zniknęła, ale jednak.

                        Z tego co pamiętam, to powiadamia się policję o samowolnym oddaleniu się. Taki dupochron gdybyś np wyszła będąc w szoku i zamarzła gdzieś w rowie.
                        • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 27.01.22, 15:51
                          Można to zrobić, ale nie ma takiego obowiązku ( dotyczy SOR-u). Wystarczy wpis do systemu, że pacjent oddalil sie samodzielnie/samowolnie ze Szpitalnego Oddzialu Ratunkowego około godziny xyz.
                    • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:27
                      irma223 napisała:
                      > Jasne, na drzwiach jest fotokomórka połączona ze skanerem i wczytuje dane z teg
                      > o czipa wszczepionego wraz ze szczepionką na COVID.

                      Nie - zywkle jest rejestracja. Wejść sobie można - żeby zając kolejkę i ktoś się tobą zajął trzeba się zarejestrować.
                      • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:08
                        Otóż. W okienku siedzi sobie pańcia, która cię NIE CHCE zarejestrować. "Lekarza nie ma, trzeba na niego czekać co najmniej sześć godzin. Proszę może zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu/lekarza pomocy świątecznej (tam na ścianie są podane numery) / poszukać pomocy na SORze w jakimś innym szpitalu."
                        • irma223 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:11
                          Za szybko się wysłało.

                          A jak już cię po dwugodzinnym naleganiu jednak zarejestruje, to tekst jest następujący: "Proszę czekać." Za godzinę, dwie czy sześć lub szesnaście.
                        • araceli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:35
                          irma223 napisała:
                          > Otóż. W okienku siedzi sobie pańcia, która cię NIE CHCE zarejestrować.

                          Na SOR? Aha, aha....
                          • irma223 Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 00:22
                            Tak, na SORze. Sama zwróciłaś uwagę (słusznie), że na SORze też istnieje rejestracja i to od rejestracji zaczyna się być na SORze.

                            Widziałam kilka SORów w moim życiu, rzeczywiście w każdym była rejestracja.

                            Pacjenci przywożeni karetkami też są obecnie zostawiani w poczekalni, gdzie czekają pomiędzy tymi, którzy inaczej dostali się na SOR, choćby taksówką czy przywiezieni przez rodzinę.
                    • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 17:13
                      Na SORze bywam prawie codziennie. Dziś schodziłam 2 razy.
                      Powtarzam - jesli pojawiasz się na SORze to pierwsze kroki kierujesz do rejestracji. Zwykle sa dwie - ostra i planowa ( czasem w innych miejscach). Jesli pojawiasz się na ostro zgłaszasz się do okienka i zostajesz zarejestrowana do systemu. To nie rejestratorka decyduje czy się kwalifikujesz czy nie. Wyjatkiem jest zgłoszenie się ze złamana nogą do szpitala okulistycznego albo na laryngologie dla dorosłych z dzieckiem. Wtedy jestes odsyłana gdzie indziej.
                      W zalezności od szpitala jest lekarz na SORze ( dawny tzw. "izbowy") albo schodzi z oddziału. Ten ostatni przypadek jest praktykowany w małych ośrodkach.
                      Gdy np. dyzurny internista stwierdzi zawał albo PR anonsuje, ze wiezie takiego pacjenta na SOR schodzi kardiolog a czasem także kardiolog inwazyjny i pacjent jedzie prosto do pracowni.
                      Dzis, w czasach kowidowych życie i sytuacja wymusily nieco inne postępowanie, ale jedno jest pewne. Po przekroczeniu prógu SOR-u pacjent, który wymaga pomocy zglasza się do rejestracji i jest w systemie.
                      No, chyba, ze chce posiedzieć na SOR-ze wtedy raczej nikt sie nim nie zainteresuje, chyba, że wzbudzi podejrzenie ochroniarza.
                      Tak, dziś często trzeba czekać, długo czekać. Lekarze coś robia - są na konsultacji, sa przy zabiegach, są przy pacjencie na swoim oddziale, sa na SOR-ze, a czasem wiszą na telefonie, eby załatwić miejsce , konsultacje, przewóz, rozmawiają z rodzinami.
                      Tak wygląda zycie szpitalne.
                      • irma223 Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 19:39
                        Kuzynka została zostawiona na SORze na wiele godzin, pani w okienku jedynie powtarzała: "proszę czekać!". Widziała też, jak rejestratorka z okienka odsyłała innych ludzi, zamiast ich zarejestrować. Miała wiele godzin na te obserwacje.
                        • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 27.01.22, 15:54
                          A czy słyszała z jakiego powodu odsyłani są ci pacjenci? Rejestratorce, która nie jest pracownikiem merytorycznym NIE WOLNO podejmować merytorycznych decyzji. Natomiast jesli pacjent byl z ciałem obcym w oku to musi udać sie do szpitala, w którym jest oddział okulistyczny i odpowiedni dyżurny specjalista. I tak prawdopodobnie było.
          • nangaparbat3 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:09
            Tam było sporo ludzi w białych fartuchach, ale czy byli miedzy nimi lekarze, nie wiem.
            • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 18:13
              Wszyscy nosimy tabliczki. Jesli mamy stroje barierowe to najczęściej są opisane na...plecach. Prócz tego 90% lekarzy ma słuchawki.
      • metro_mh Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:04
        Dokładnie tak Nanga, dobry zawsze tak wyglądały, teraz nie jest gorzej a może nawet lepiej bo mniej ludzi kłębi się w ciasnych korytarzach skoro nie wpuszczają rodzin chorych.
      • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:03
        nie wiem ile razy byłam na SOR. Pewnie kilkanaście. Albo jestem szczęściara albo to co powinno działa jak powinno -albo mam zaniżone wymagania może -bo wiem że skoro dostaję pasek zielony to wiem, że muszę czekać mimo, że wydaje mi się jest ze mną źle -ale są bardziej potrzebujący
        ostatni raz -ze sobą- w listopadzie - od wjechania przez szlaban na teren szpitala i wyjazdu- godzina i kilka minut - w tym czasie dojazd do właściwego budynku, zgłoszenie, skierowanie na rtg, odebranie płytki, badanie przez lekarza i wypisanie dokumentacji, nałożenie opatrunku- ja na wózku- piszę na wypadek gdyby ktoś chciał powiedzieć że szybko chodziłam z góry na dół tongue_out

        raz miałam sytuację, że karetka odmówiła przyjazdu, SOR stwierdził że nie pomoże ( ostry atak kolki nerkowej) bo tu nie można nic zrobic, dopiero na drugim SOR który nawet sie nie zdziwił że z wczesniejszego odesłano- udzielono pomocy i odpowiednio się zajęto
        • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:03
          Wiesz jakby ktoś przyszedł i dal pasek: czerowny/zielony/żółty to byloby inaczej...jak idziesz, podajesz dane przez okienko i przez 10 godzin nikt do ciebie nie wyjdzie....inaczej.
        • nangaparbat3 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:19
          Dzieciak z którym byłam był bardzo potrzebujący, po tym wszystkim rozmawiałam ze znajomymi lekarzami, i się za głowy łapali. Była też tamta dziewczynka o ołowianej skórze, która ledwo trzymała się na nogach.
          Moja mama w latach 50. pracowała na oddziale noworodków - opowiada, że w izbie przyjęć siedziała rejestratorka, osoba bez żadnego wykształcenia, która za to bezbłędnie rozpoznawała dzieci wymagające natychmiastowej pomocy, rzucała wszystko i z dzieckiem na rękach gnała na górę, oddział był na najwyższym pietrze i bez windy, a ona nie czekała, aż lekarz przyjdzie. Temu mojemu podopiecznemu, który nie był w stanie oprzeć chorej nogi o podłogę, kazano przejść parę ładnych metrów - do komuptera, gdzie pani nie patrząc na niego coś wklepywała. On oczywiście na stojąco, bo jakże by to było, żeby taki pacjent od którego zbiera się dane na SORze siedział. Daj spokój, może się wszystkiego odechcieć, bo ja mogę zrozumieć brak środków, ale nie brak myślenia, jakiegoś podstawowego minimum.
          • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:47
            Straszne uncertain
            Wiem, że tak jest, nie łudzę się że to co opisujesz to wyjątek uncertain
            Pozostaje mi się cieszyć, u nas działa to inaczej i że miałam farty (interwencje chirurgiczne, oparzenia,gipsy itp )
          • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:11
            Rozwaliłam sobie noge na nartach...na Mazurach. SOR z PISzu był na 3 piętrze...bez windy. Kolega mnie tam dotachał smile
            • wapaha Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:50
              Eno, po co daleko szukać. Zobacz to :
              budynki w których odbywaja się komisje ds orzekania o niepełnosprawności
              Jezyce, Trójmiasto,-to przykłady, każde miasto ma swojego kwiatka ( a już 4-6 piętra ? standard )
              • nangaparbat3 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:14
                Rany... Od wielu lat przepisy wymagają podjazdów do budynków publicnych, nie tylko tak oczywistych.
                • wapaha Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 08:36
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Rany... Od wielu lat przepisy wymagają podjazdów do budynków publicnych, nie ty
                  > lko tak oczywistych.
                  >
                  NOWO budowane
                  Ale mimo tego co widzimy, budujących się osiedli, powstajacych sklepów cała masa budynków uzytecznosci publicznej pamięta czasy PRL . Szkoły, urzędy,placówki medyczne itd - nie wszystkie budynki da się dostosować ( przepisy budowlane itp )
                  • irma223 Re: Jazdy na SORach? 26.01.22, 11:20
                    Te przepisy weszły w życie 30 lat temu i wymagały dostosowania także istniejących lokali użytkowych.
                    Ale rzucili się z krzykiem właściciele owych lokali, że wymaga się od nich wydania koszmarnych pieniędzy na jakieś podjazdy i w efekcie jakoś mało który urząd faktycznie wymagał tych podjazdów.
              • arwena_11 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:18
                No a potem zdziwienie, że nie dali orzeczenia o niepełnosprawności/renty itd. Skoro ktoś trafił na komisję po schodach, to nie jest niepełnosprawny. To taki test wink
      • bei Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:45
        Masz rację! Przed covidem byłam trzy razy na SORach, za każdym puściutko i kilka godzin czekaniasad
    • snowdust Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:14
      Strasznie to smutne sad A z ta woda to jakis dramat. No co jak co ale dostepu do wody pitnej zeby nie bylo w 21 wieku w cywilizowanym kraju?? I to gdzie? W szpitalu!!! A niestety wiem ze rzeczywiscie tak jest... I zadziwiajace ze nie mowi sie o tym nigdzie głośno tylko ten stan tak trwa niezmiennie od lat. Moze ten watek na ematce zainspiruje kogos obrotnego i ogarnietego do podjecia jakis dzialan zeby to zmienic - wiem, takie naiwne myslenie ale chce wierzyc ze cuda sie zdarzaja...
      • 1matka-polka Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:17
        Ale z kranu chyba mozna pic, duzo o tym trabili niedawno.
        • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:00
          Jak się nie ma siły podejść do kranu, bo jest się podłączonym do aparatury, a nikt z personelu nie ma czasu i serca pomóc to skąd tę wodę z kranu weźmiesz Sherlocku?
          • paskudek1 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:07
            Serce to może i mają, jest ich po prostu za mało.
            • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:10
              No ja mam kilka doświadczeń z brakiem serca i UMIEJĘTNOŚCI w tle. Dwie zakończyły się śmiercią. Kto ma szansę na wygranie sprawy ze szpitalem (poza 0 oczywiście).
            • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:33
              NO ja zbyt wiele przypadków widziałam,z e jednak nie mieli
        • georgia.guidestones Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:03
          Matekpolek, chodzi o ludzi, co sie do kranu sami nie doczolgaja, to szpital.
          • 1matka-polka Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:08
            Ojp, jakie poruszenie...
            • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:10
              No ale niestety nie w twoim mózgu. Bo co tam ma się niby poruszać.
    • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:19
      Serio??
      Mieliśmy w domu podejrzenie zapalenia wyrostka pare dni temu, karetka przyjechała w 40 minut (super), zbadali, zabrali na SOR, tam wszystko naprawdę sprawnie, po 3h wypuścili (to nie wyrostek).

      Aż byłam zaskoczona, ze tak sprawnie wszystko załatwili, spodziewałam się nocy na SORze.
      • jdylag75 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:51
        Bo przywieziony karetką. Małżonek po wypadku przywieziony na SOR był tylko 3 h (ortopeda, badania, gips), ale ludzie do internisty czekali od 10 h i nie, nie było tłumu, cały czas kiedy byłam z męzem były te same 3 osoby do internisty, a lekarze byli na SORze, siedziałam przy drzwiach. Nie rozumiałam o co chodzi
        • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:00
          Może czekali na wyniki badań albo wypis. Ja w wakacje wiele godzin siedziałam i czekałam na wypis, robiąc sztuczny tłum. Inna sprawa, że przez ileś godzin wogóle nie było lekarza, żadnego. Przywieźli młodą umierającą osobę i pielęgniarki rzucając kurwami najpierw przeganiały ratowników z tą osobą, a potem próbowały ściągnąć jakiegokolwiek lekarza.
          Jeden wyszedł, a lekarka przyszła kilka godzin po tym, kiedy powinna.
          • jdylag75 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:18
            Nie, czekali na przyjecie do lekarza, rozmawialiśmy.
      • lauren6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:34
        Gdyby jednak to był wyrostek i musieliby was zatrzymać to byś poznała uroki polskiego szpitala. Czekanie wiele godzin na korytarzu SOR aż izolatka się zwolni, bo pacjenta z ulicy nie wezmą na salę wieloosobową na oddziale dopóki nie będzie negatywu PCR. Na zabieg też by sobie poczekał na wynik testu, bo z pozytywnym wynikiem nie byłby już problemem tego konkretnego szpitala, tylko covidowego.

        Jeśli pacjent jest młody i bez chorób to jest szansa, że dożyje zabiegu wycięcia wyrostka.
        • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:57
          Chyba, ze lekarz uzna to za rotawirusa...tak mało się nie przekrecił mojej córki trener. Młodemu chłopakowi zdrowie zrujnowali...bo doszło do pęknięcia wyrostka. Nie został zbadany, lekarz popatrzył i zunał, ze to rota i ma wracać do domu. Z domu zabrala go karetka i cudem odratowali.
        • mamkotanagoracymdachu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:06
          Przecież napisałam, że zrobili PCR, zrobili też usg, rentgen i rezonas, plus badania krwi i konsultacja u dwóch specjalistów. Aż byłam w szoku, że tak sprawnie.
        • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:50
          Ojciec mojej koleżanki zmarł w ten sposób leżąc w szpitalu. Skręcał się z bólu, nie oddawał moczu, ale mówiono, że to prostata. Jak zdecydowano się zrobić usg jamy brzusznej, było za późno.
    • demono2004 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:28
      Przeciez my tak juz mamy w PL od blisko dwóch lat. Zdziwiona?
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:03
        Mamy to od wieków a nie od dwóch lat. To samo działo się 11 lat temu w szpitalu MSWiA. Była z mężem. Ja mu wytuptałam przyjęcie przez lekarza po 6 godzinach, ale tam leżeli samotni ludzie, starzy, nieprzytomni, leżeli już jak my przyjechaliśmy i jak wychodziliśmy to nadal leżeli. Nawet nie chce mi się opisywać, co tam się działo.

        Ale za to w dreamlinerze, którym znajomy leciał na Sri lankę były nowiutkie i czyściutkie nakrycia wszystkich foteli z napisem: Jesteśmy dumni z niepodległości! Aż dziwne, że nie dodatno "Wstaliśmy z kolan i wszyscy nam zazdroszczą!".
        • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:48
          Wiem, że to smutny widok, ale z taką starą osobą na SORze czy nawet na oddziale nie bardzo jest co robić. Można nawodnić, dobrze jak się uda zmienić pieluchę, podać tlen i to tyle, starości się nie leczy, a leczenie może być przedłużaniem agonii.
          • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:55
            Ale sądzisz, że starzy ludzie trafiają na SOR z nudów?
            • mia_mia Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 12:25
              Moja babcia kilka razy wzywała karetkę, bo jej duszno, karetka przyjeżdżała, zabierała babcię, pomimo normalnej saturacji. Babcia leżała na SORze po kilkanaście, kilkadziesiąt godzin, po czym dzwonili, że babcia jest do odebrania.
              Inny model to rodziny, które liczą na kilka dni bez seniora. Starość to paskudna sprawa.
              Pisałam o młodej osobie, która umarła na SORze, słyszałam jak rozmawiali między sobą, że co za idioci ją przywieźli (terminalne stadium raka, obsługa SORu przez kilka godzin zajęta, dopóki w końcu odpuścili), rodziny nie chcą, żeby takie osoby odchodziły w domu, wysyłają do szpitala.
              Takich przypadków plus bolące paluszki na sorach jest mnóstwo.
              • afro.ninja Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 14:33
                Ty na serio, czy jesteś trollem?!
          • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:57
            Dziwne to, co piszesz. To co robić z umierającymi starymi ludźmi??? Niech gniją i umierają w bólu?
            • triss_merigold6 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:05
              Jest szereg procedur, na które POZ ma wywalone. Podawanie antybiotyku dożylnie, stabilizacja poziomu sodu, założenie cewnika etc. i te zabiegi są wykonywane w szpitalu. Ze spadkiem poziomu sodu, którego objawy wyglądają jak udar, stary człowiek trafia na SOR.
          • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:36
            Ale tam nie laduja ludzie na starość...mpoj dziadek miał problemy z zakrzepicą, noga czarna sie zrobiła.
            A i z nawadnianiem nie poradzili sobie, bo wyszedł cien człowieka- odwodniony, niedokarmiony naszprycowany lekami uspakajającymi tak, ze z nim kontaktu 3 dni nie było.
    • feniks_z_popiolu Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 09:33
      Tydzień przed świętami złamałam rękę. Mając w pamięci opowieści na temat SOR-ów zabrałam prowiant na wielogodzinne oczekiwanie. Tymczasem wyszłam po półtorej godziny; już po triażu, prześwietleniu RTG, wizycie u ortopedy, tymczasowym zaopatrzeniu w temblak. Mąż nie zdążył dojechać po mnie, musiałam jeszcze na niego czekać. Byłam w szoku. Szpital Lindleya Warszawa.
    • bywalec.hoteli Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:06
      W Poznaniu niedawno byłem na SOR i nie było takich jazd.
      W niecałą godzinę przyjęty
      • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:36
        Ach ten Poznań...
    • no_name33 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:44
      To co jeszcze musi się stać, żeby naród w końcu pojął, że nie jest samotną wyspą? I każda jego decyzja to taki efekt domina, czy efekt motyla?


      Brak odpowiedizlanosci społecznej to taka cecha narodowa.
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 10:56
        Nasza odpowiedzialność społeczna sprowadza się głównie do zabierania tym, którym się chce pracować. Niestety nic w zamian się nie oferuje. Mamy społeczeństwo dawców i biorców. Biorcy zupełnie nie są zainteresowani, by to zmienić. A dawcy są zajęci robotą i nie mają czasu tego zmienić. Poza tym PiS udało się stworzyć sytuację, w której pozornie (!) grupa biorców jest większa od grupy dawców.
    • rozwiane_marzenie Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:05
      5 godzin, phf... (oczywiście ironia) u nas w zeszłym tygodniu znajoma po udarze czekała 3 doby na SORze! Aż w końcu przewieźli ją do szpitala do Krakowa. Cud, że żyje. Covid nas wykończy, nie tyle on sam, co ograniczenia z dostępnością do szpitali, lekarzy w związku z koronawirusem. U nas jest dramatycznie.
    • enigma81 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 11:37
      Przerażające są te historie sad
      Miałam do czynienia z SORem kilka razy, w tym raz był przyjazd karetką. Poza lekarzem dyżurnym gburem, którego musiałam uprzejmie przekonywać, ze dziecku z zaburzeniami SI naprawdę przyda się tzw głupi Jaś czy inny lek uspokajający zanim zaczną procedury - było ok. Może nie super szybko ale ok. Raz opieka była super, z sanitariuszem monitorującym czekające na korytarzu dzieci, ale nic dziwnego - chwilę wcześniej zmarło tam dziecko i chyba procedury zmienili.
      Teraz myślę, że mieliśmy za każdym razem jakieś zajebiste szczęście.
    • nigdynigdynigdy84 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:01
      A o tym że w Lublinie ratownik z pracy poleciał, bo powiedzial, że umierają na inne choroby niż covid słyszałaś?
      • gaskama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:10
        PiS wie, jak rozwiązywać problemy służby zdrowia.
      • snajper55 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 13:34
        nigdynigdynigdy84 napisała:

        > A o tym że w Lublinie ratownik z pracy poleciał, bo powiedzial, że umierają na
        > inne choroby niż covid słyszałaś?

        Ja słyszałem. Wstrzymni mu grafen i umarł,

        S
    • motyllica Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:08
      ale to, że SOR jest pusty to zwykle nie jest prawda! to pusta jest poczekalnia!

      SOR ma małe sale wewnątrz, w których przyjmowani są pacjenci,
      i wieloosobowe, gdzie przebywają pacjenci na obserwacji
      tam są lekarze i pielęgniarki

      /oczywiście jest ich za mało i nikt nie chce za sorze pracować/
      na konsultację trzeba czekać, bo wołają lekarza specjalistę z oddziału i dlatego tyle się tam przebywa
      • hanusinamama Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:26
        Gorzej jak przez 10 godzin nikt nie wyjdzie do pacjenta...nikt zupełnie. Ja nie mowie o specjaliscie ale nikt sie nie zainteresuje jak sie czuje 80 latek z czarną nogą
        • berdebul Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 22:34
          Bo nie ma kto wyjść, chyba że robisz piekło i rzucasz koorwami, wtedy się znajdzie.
    • palacinka2020 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 15:27
      Takie same sceny były przed covidem. Są w Polsce SORy, gdzie się nie czeka i są takie, gdzie sie umiera czekając. Kwestia zarządzania służba zdrowia, nie covidu.
      • alfa36 Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 16:58
        Moja mama we wrześniu leżała na sorze 24 h. Kompletnie nie wiem, po co przyjechali po nią, skoro i tak nie było miejsca dla niej w szpitalu. To nie było nagłe przyjęcie a pacjentka leżąca. Dla mnie to też kwestia zarządzania/wywiadu. Koszmar to był...
      • berdebul Re: Jazdy na SORach? 25.01.22, 23:03
        Przed covid wchodziłaś z kimś z rodziny, rodzina tachała zgrzewki wody/jedzenie/co sobie pacjent zażyczył, rodzina pomagała się kąpać itd.
    • 71tosia Re: Jazdy na SORach? 27.01.22, 09:13
      Kilka lat temu z 90letnia ciocia na Sorze na wołoskiej w Warszawie przesiedziałem kilka zmian lekarzy w sumie przetrzymali nas Ok 20 godzin. Z tata (przed covidem w czasie strajku lekarzy) przy udarze na Kasprzaka - 24 godziny, pacjenci siedzieli i leżeli na podłodze, chodziłam i błagałam by niektórym pomoc, w sumie sama zaczęłam robić segregacje chorych - biegalam do lekarzy po jakieś koce foliowe, wode i i mówiłam kto traci przytomność.
      Nigdy nie było dobrze a Covid te problemy potęguje.
      • lwica_24 Re: Jazdy na SORach? 27.01.22, 15:57
        Dużo rzeczy widziałam na SORze. Także leżących na podłodze ( a dokładniej na tzw. niskich noszach) czyli najczęściej pijanych czy zaćpanych.
        Udar powinien być załatwiony tak szybko jak się da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka