Dodaj do ulubionych

To dla równowagi...

    • aandzia43 Re: To dla równowagi... 29.12.22, 22:14
      Mój poród nie był lajtowy, więc nie o mnie będzie. Poznałam kiedyś dziewczynę, która określiła swój jako zajście które ledwie odnotowała. Najpierw coś ją ćmiło w brzuchu jakby się struła i miała ochotę na wizytę w toalecie, potem stwierdziła że to ćmienie to może jednak powód by pojechać do szpitala, a potem w szpitalu urodziła w pół godziny w akompaniamencie jakiś takich przykrych skurczów. Jak jej pokazali dziecko to była zdziwiona "to juuużż?" smile
      • mikams75 Re: To dla równowagi... 30.12.22, 10:37
        to prawie jak o mnie, mne tez tak cmilo i to nieregularnie, musialam do toalety, pozniej zadzwonilam do poloznej, bo to cmienie jednak mnie zastanawialo (a bylo juz po terminie) a ta mi polecila wziac kapiel i sie zrelaksowac. Po relaksie w wannie jak wyszlam to juz zrozumialam, ze to porod. Ledwo dotarlam do szpitala a konajac z bolu mialam w glowie, ze porod trwa srednio 10 godzin a u mnie to dopiero godzina i ja dluzej nie przezyje, wiec zaczelam sie upominac o umowiony porod w wannie, o znieczulenie. Uslyszalam, ze nie ma juz czasu na takie rzeczy. Jak to nie ma czasu? Mam tak konac kolejne 9 godzin?? Za chwile polozna podala mi dziecko i bylam szczerze zdziwiona, ze to juz.
    • thea19 Re: To dla równowagi... 29.12.22, 22:16
      Ja. Przy pierwszym odeszły wody po 5 rano. O 10.30 młody wyszedł. Znieczulenie wzięłam bo stwierdziłam, że jednak nie musi mnie boleć. Za drugim razem pojechałam do szpitala bez akcji porodowej o 11. Powiedziałam, że dziś urodzę i o 15.30 się udało. Zzo wzięłam od razu. Oba porody bez komplikacji, zaraz po porodzie i kangurowaniu wstałam z łóżka i szłam prosto.
    • leyla76 Re: To dla równowagi... 29.12.22, 22:24
      Trzy razy rodziłam i trzy razy było szybko i bez znieczulenia.
      - pierwszy poród, dziecko 3800kg, wiec nie małe. Skurcze zaczęłam ok północy, do szpitala pojechałam ok 6 rano. 8cm rozwarcia, dziecko przyszło na świat pare minut przed 9. Ja jedynie gaz rozweselający jako znieczulenie.
      - drugi poród - skurcze, od razu bardzo silne zaczely sie ok 3 w nocy. Szybko do szpitala, bo miałam gronkowca i musiałam być co najmniej 4h na kroplowce z antybiotykiem, żeby antybiotyku nie musiało dostać dziecko. Niestety mały wypłynął razem z wodami przed 5 rano. Waga 3800.
      - trzecie dziecko - urodził sie 2 tyg przed terminem. Lekkie skurcze poczułam wieczorem. Przespałam noc, rano miałam ostatnia kontrole u ginekologa. Powiedziała, ze jestem we wczesnej fazie porodu. Ok 14 zaczely sie mocniejsze skurcze. Do szpitala dotarłam o 15:40, o 16 mały był juz z nami. Szczerze to zdążyłam zdjąć tylko jedna nogawkę spodni. Wypłynął z wodami, ja nawet nie zdążyłam przeć. Urodziłam w pokoju przyjęć, nie zdążyłam na porodówkę.
    • magia Re: To dla równowagi... 29.12.22, 22:34
      pierwszy porod dosc lajtowy, po odejsciu wód, wykapalam sie i na spokojnie pojechałam do szpitala, po 2h porod. O znieczuleniu nawet nie pomyslalam.
      Drugi był jeszcze szybszy.
      Wody nie odeszły, ale skurcze byly juz co kilka minut. Wsiadlam w auto u sama pojechalam na porodowke. Mąż dojechał w miedzyczasie, porod 2h później, na stojąco a właściwie wiszac na linie treningowej z polozna masującą kręgosłup.
      Rodzic mogę, za to ciążę obie w pierwszym trymestrze mnie przeoraly - chlustajace wymioty przez 3-4 miesiace. Najchętniej bym spala cale dnie, w ciemnościach.
    • mikams75 Re: To dla równowagi... 29.12.22, 22:48
      Ja sie dopisuje, mniej niz godzine i po sprawie, bez znieczulenia.
    • mayaalex Re: To dla równowagi... 30.12.22, 00:05
      oba mialam szybkie i nietraumatyczne, oba z zzo podanym na zyczenie, kiedy uznalam, ze to ten moment (i to bylo dla mnie kluczowe). Przy pierwszym nie czulam w ogole bolu ale synowi zaczelo skakac tetno a rozwarcie szlo dosc powoli wiec lekarz zalecil oksytocyne i wtedy poprosilam o znieczulenie, bo balam sie, ze po oksytocynie zaczne czuc bol. Drugi porod mialam bardzo szybki, i choc po doswiadczeniach z pierwszego zastanawialam sie nad tym, czy w ogole znieczulac, te szybkie skurcze od razu byly dosc bolesne wiec predziutko zmienilam zdanie i jednak poprosilam o znieczulenie. Kolezankom doradzalam zeby mialy opcje zzo na zyczenie bo to bardzo pomaga wg mnie psychologicznie (nie trzeba sie znieczulac ale pomaga swiadomosc, ze mozna smile
    • jieva1 Re: To dla równowagi... 30.12.22, 00:57
      Ja obydwa porody bardzo szybkie. Pierwsza córka urodziła się tydzień przed terminem, a ja cały dzień spędziłam na zakupach, to chyba pomogło.
    • 1papryczka.chili Re: To dla równowagi... 30.12.22, 11:12
      U mnie było tak: od pierwszych skurczów 7 godzin. Najpierw lekkie skurcze przez 3 godziny i przy rozwarciu na 5 cm dostałam oksytocynę. Ból okropny, na drugi raz pojechałabym znacznie później do szpitala żeby uniknąć podawania oksy. Ale poza tym wszystko ok. Bardzo dobrze mnie traktowala położna, była tez moja lekarka, no i mąż. Ogólnie bez komplikacji ale ból po oksy okropny. Nie mam też porównania jak byłoby bez bo mam jedno dziecko.
    • wapaha Re: To dla równowagi... 30.12.22, 11:20
      Obiektywnie patrząc-wszystkie zjebane -dlugie bolesne trudne ciężkie z atrakcjami ryzykiem interwencjami.
      Żadnego nie odbieram jako traumatyczny aczkolwiek po ostatni bardzo długo dochodziłam do siebie
      Moge rodzic -to niesamowite metafizyczne przeżycie
    • nutella_fan Re: To dla równowagi... 30.12.22, 13:21
      Ja, drugi poród cc. Bajka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka