norra.a
28.02.23, 13:48
Już nie mam sił do własnego dziecka... Jakieś dziesiąte "nieprzygotowanie" w tym semestrze, kolejne braki zadania... Prośby nie działają, groźby też nie. Oceny wciąż dobre i bardzo dobre, bo ciekawy jest świata, dużo czyta... ale coraz więcej nauczycieli poirytowanych jest stosunkiem do przedmiotu (piąta klasa). Musielibyśmy z mężem codziennie sprawdzać czy plecak spakowany i pilnować lekcji. Miotam się pomiędzy "trudno, to jego życie" a chęcią pomocy... Jak żyć, drogie forum?