mada_mama
15.11.04, 11:54
Cześć
Od jakiegoś czasu czytam to forum i czuję się tu już jak u siebie.Dziś
postanowiłam podzielić się z wami moim bólem.To siedzi we mnie jak zadra.
Urodziłam córeczkę mając 14 lat.Wiem że wiele z was w tym momencie
pomyśli "No,jak taka owaka idzie w wieku 13 lat do łóżka to potem ma to czego
chciała".Proszę nie oceniajcie mnie.Dlaczego poszłam do łóżka?Nazwać to co
sie wtedy wydarzyło gwałtem-sądzę że nikt by tak nie uznał.Ale powiedzieć że
w pełni świadomie tego chciałam -też byłoby nadużyciem.Ja byłam zakochaną
pierwszy raz dziewczyną,on-starszy 4 lata.Wakacje.Ja marzyłam o pocałunkach i
przytulaniu-on,cóż,chciał więcej.
zorientowałam sie dopiero w 4 miesiącu,prawie 5.Byłam w 8 klasie.Byłam dobrą
uczennicą,rodzice szanowani,z pozycją społeczną.Byli na mnie wściekli.Jedno
co się dla nich liczyło to żeby się nikt nie dowiedział,ale to z kolei
powodowało że nie mogłam dokończyć normalnie nauki-tego mi nigdy nie mogli
darować.
dzis gdy to wspominam wierzyć mi się nie chce że udało im się stworzyć i
zrealizować tak misterny plan.W szkole,sąsiedzi-wszystkim "się powiedziało"
że zachorowałam na nerki,że wyjechałam na leczenie.Były nawet lewe
dokumenty,jakieś badania,zaświadczenia...Ja w tym czasie byłam w innym
mieście,u siostry mamy,gdzie mieszkałam do końca ciąży i tam też urodziłam.
Klasę oczywiście musiałam powtarzać-najwieksza porażka moich rodziców...
Poród...Nie zapomne tego.Rodziłam dziecko jako dojrzała,świadoma swego ciała
kobieta i mam porównanie.Tego nie zrozumie ktoś kto nie przeżył.Dla
dziewczyny,prawie dziecka,poród to trauma z niczym nie porównywalna.Niedawno
oglądałam jakis program,usłyszałam że nastolatki maja inną fizjologię i poród
prawie ich nie boli.Bzdura!Dziewczyna nie wie co się z nią dzieje,jej ciałem
wstrząsają konwulsje,ból i wszystko co się dzieje są przerażające.Pamiętam
swój niemal zwierzęcy strach.Przez całą ciążę i po porodzie nie myślałam o
swoim dziecku jak o istocie,która zyje,czuje...nawet patrząc na tą sino-białą
istotkę w rękach pielęgniarek widziałam raczej...lalkę,jakis obcy
twór...Cieszyłam się gdy zniknęła.Zabrano ją.Tak zdecydowali moi
rodzice.Koszmar skończył się-tak wtedy o tym myślałam.
Potem 14 lat uśpienia.Czy myślałam czasem o soim dziecku,o swojej córce?
Tak.Myślałam.Miliony,tryliony razy.Ale nie tęskniłam za nią.Zastanawiałam się
gdzie jest,dokąd trafiła,jak wygląda,jak ma na imię.Nigdy nie nadałam jej
własnego imienia-takiego ode mnie.Nie czułam takiej potrzeby.
6 miesięcy temu urodziłam swoje drugie dziecko.Aż do ostatniego dnia ciąży
moje uczucia nie uległy zmianie.Gdy popatrzyłam na zmarszczoną twarzyczkę mej
nowo narodzonej córeczki cos we mnie drgnęło.I odtąd nie mam już
spokoju.Nagle dotarło do mnie to wszystko,nagle zaczęłam tęsknić.Czuć
nienawiść do rodziców że odebrali mi moje dziecko!!!
Nagle opuściła mnie niewiadomo skąd wcześniej brana pewność że moja córeczka
trafiła do kochającej rodziny.A jeśli jest w domu dziecka?!A jeśli trafiła do
złych ludzi?!Co się z nią dzieje?jak może żyć ze świadomością że mama ją
oddała?!A może nic o tym nie wie?
Nocami wyję z poduszką w zębach w kącie łazienki by mąż i córka mnie nie
usłyszeli.Od 6 miesięcy żyję jak w amoku,każdego,każdego dnia myślę o tamtym
dziecku,i cierpię.
Najgorsze jest to że nie poświęcam się całą sobą mej drugiej córeczce.Jakaś
część mnie umiera z rozpaczy.
Czuję nienawiść do samej siebie że tyle lat żyłam w takim odrętwieniu i nie
zależało mi na moim własnym dziecku.
Musiałam to z siebie wyrzucić.
mada