Dodaj do ulubionych

Oddałam...

15.11.04, 11:54
Cześć
Od jakiegoś czasu czytam to forum i czuję się tu już jak u siebie.Dziś
postanowiłam podzielić się z wami moim bólem.To siedzi we mnie jak zadra.
Urodziłam córeczkę mając 14 lat.Wiem że wiele z was w tym momencie
pomyśli "No,jak taka owaka idzie w wieku 13 lat do łóżka to potem ma to czego
chciała".Proszę nie oceniajcie mnie.Dlaczego poszłam do łóżka?Nazwać to co
sie wtedy wydarzyło gwałtem-sądzę że nikt by tak nie uznał.Ale powiedzieć że
w pełni świadomie tego chciałam -też byłoby nadużyciem.Ja byłam zakochaną
pierwszy raz dziewczyną,on-starszy 4 lata.Wakacje.Ja marzyłam o pocałunkach i
przytulaniu-on,cóż,chciał więcej.
zorientowałam sie dopiero w 4 miesiącu,prawie 5.Byłam w 8 klasie.Byłam dobrą
uczennicą,rodzice szanowani,z pozycją społeczną.Byli na mnie wściekli.Jedno
co się dla nich liczyło to żeby się nikt nie dowiedział,ale to z kolei
powodowało że nie mogłam dokończyć normalnie nauki-tego mi nigdy nie mogli
darować.
dzis gdy to wspominam wierzyć mi się nie chce że udało im się stworzyć i
zrealizować tak misterny plan.W szkole,sąsiedzi-wszystkim "się powiedziało"
że zachorowałam na nerki,że wyjechałam na leczenie.Były nawet lewe
dokumenty,jakieś badania,zaświadczenia...Ja w tym czasie byłam w innym
mieście,u siostry mamy,gdzie mieszkałam do końca ciąży i tam też urodziłam.
Klasę oczywiście musiałam powtarzać-najwieksza porażka moich rodziców...
Poród...Nie zapomne tego.Rodziłam dziecko jako dojrzała,świadoma swego ciała
kobieta i mam porównanie.Tego nie zrozumie ktoś kto nie przeżył.Dla
dziewczyny,prawie dziecka,poród to trauma z niczym nie porównywalna.Niedawno
oglądałam jakis program,usłyszałam że nastolatki maja inną fizjologię i poród
prawie ich nie boli.Bzdura!Dziewczyna nie wie co się z nią dzieje,jej ciałem
wstrząsają konwulsje,ból i wszystko co się dzieje są przerażające.Pamiętam
swój niemal zwierzęcy strach.Przez całą ciążę i po porodzie nie myślałam o
swoim dziecku jak o istocie,która zyje,czuje...nawet patrząc na tą sino-białą
istotkę w rękach pielęgniarek widziałam raczej...lalkę,jakis obcy
twór...Cieszyłam się gdy zniknęła.Zabrano ją.Tak zdecydowali moi
rodzice.Koszmar skończył się-tak wtedy o tym myślałam.
Potem 14 lat uśpienia.Czy myślałam czasem o soim dziecku,o swojej córce?
Tak.Myślałam.Miliony,tryliony razy.Ale nie tęskniłam za nią.Zastanawiałam się
gdzie jest,dokąd trafiła,jak wygląda,jak ma na imię.Nigdy nie nadałam jej
własnego imienia-takiego ode mnie.Nie czułam takiej potrzeby.
6 miesięcy temu urodziłam swoje drugie dziecko.Aż do ostatniego dnia ciąży
moje uczucia nie uległy zmianie.Gdy popatrzyłam na zmarszczoną twarzyczkę mej
nowo narodzonej córeczki cos we mnie drgnęło.I odtąd nie mam już
spokoju.Nagle dotarło do mnie to wszystko,nagle zaczęłam tęsknić.Czuć
nienawiść do rodziców że odebrali mi moje dziecko!!!
Nagle opuściła mnie niewiadomo skąd wcześniej brana pewność że moja córeczka
trafiła do kochającej rodziny.A jeśli jest w domu dziecka?!A jeśli trafiła do
złych ludzi?!Co się z nią dzieje?jak może żyć ze świadomością że mama ją
oddała?!A może nic o tym nie wie?
Nocami wyję z poduszką w zębach w kącie łazienki by mąż i córka mnie nie
usłyszeli.Od 6 miesięcy żyję jak w amoku,każdego,każdego dnia myślę o tamtym
dziecku,i cierpię.
Najgorsze jest to że nie poświęcam się całą sobą mej drugiej córeczce.Jakaś
część mnie umiera z rozpaczy.
Czuję nienawiść do samej siebie że tyle lat żyłam w takim odrętwieniu i nie
zależało mi na moim własnym dziecku.
Musiałam to z siebie wyrzucić.
mada
Obserwuj wątek
    • tynia3 Re: Oddałam... 15.11.04, 12:00
      O Rany, Mamo ;-(.
      Nie wiem, co napisać prócz tego, że ściskam Cię mocno. Jeśli chcesz
      porozmawiać, mój mail tynia3@gazeta.pl.
      Zaczynam Cię lepiej rozumieć po tym poście.
    • merlott Re: Oddałam... 15.11.04, 12:05
      boze, jak mi przykro. Nie wyobrazam nawet sobie co musialas czuc. I tragiczna
      jest dla mnie postawa Twoich rodzicow.

      Nie wiem co Ci poradzic. Rozumiem, ze nie chcesz o tym porozmawiac z mezem? Bo
      z jednej strony moze warto byloby odszukac dziecko - niekoniecznie, by sie
      spotkac, ale by sprawdzic jak ono zyje, to powinno dac Ci ulge. z drugiej
      strony, jesli to ma byc tajemnica Twego zycia, to ciezko Ci to bedzie zrobic
      bez rozmowy z mezem.

      gdybym byla Toba.. wiem, latwo mowic, ale.. gdybym byla - odnalazlabym dziecko.
      Jesli ma sie dobrze, nie spotykalabym sie z nim, jesli jest z nim zle, jest
      nadal w domu dziecka - pomyslalabym o adopcji. I porozmawialabym z mezem. Maz
      to Twoje wsparcie, Twoja najblizsza osoba, a Ty potrzebujesz kogos takiego, kto
      by w tej tragedii byl z Toba i Ciebie wspieral.

      Zycze duzo sil i pozdrawiam bardzo, bardzo goraco.
    • milarka Re: Oddałam... 15.11.04, 12:09
      Mado, ściskam cię mocno,

      myślę, że twoje dziecko nie jest w domu dziecka, małe dzieciaczki, do których
      mamy zrzekają się praw po urodzeniu mają największą szansę na adopcję i
      szczęśliwe życie.
    • ma.dzia Re: Oddałam... 15.11.04, 12:15
      To strasznie smutne co napisalas... Czy istnieje choc odrobina szansy,ze
      odnajdziesz swoja corke? Moze warto sprobowac zamiast meczyc sie do konca
      zycia. Chyba tylko matki potrafia zrozumiec ten bol... Ja bym porobowala. Zycze
      Ci sily.Magda.
    • mama_radka Re: Oddałam... 15.11.04, 12:20
      Że takie rzeczy się zdarzają...
      Współczuję serdecznie. NIe wiem jak w wieku 14 lat, nie wiem, ale nigdy w zyciu
      nie oddałabym dziecka. Natomiast jedyne co moge Ci poradzić, to odnalezienie
      dziecka, a moze faktycznie jest w domu dziecka? I moze tez Ciebie potrzebuje?
      Natomiast nie rozumiem Twoich rodziców, wiem, bali się opinii ludzi, ale jest
      coś ważniejszego niż opinia innych, Twoje życie i życie bliskich. Także kogo
      winic to tylko Twoich rodziców. Ty byłas młoda i nie obraź się, jeszcze
      niedoświadczona życiowo i to rodzice powinni Ci pomóc i pomyśleć, co będzie za
      kilkanaście lat. A nie tylko w chwili obecnej. Właśnie wczoraj sobie coś
      takiego pomyślałam, że gdybym miała córkę, mam syna, i gdyby ta córka w wieku
      kilkunastu lat powiedziala, ze jest w ciąży, pewnieprzez pewien czas byłabym
      zła, ale nie pozwoliłambym oddać dziecka, przeciez córka nie jest sama i nie
      musiałaby sama sobie radzić.
      Nasuwa mi się pytanie - czy Twój obecny partner wie o Twojej przeszłości, bo
      jeśli nie to pogadaj o tym z nim, wiem, ze będzie to trudna rozmowa, ale chyba
      to jedyne wyjście.
      I poszukaj córki, i niekoniecznie będziesz musiała się jej ujawaniac, jesli
      uznasz, ze lepiej jest tak jak jest.
      Jestem myślami z Tobą. I mam nadzieję, że ta Twoja sytuacja jakoś się rozwiąże.
      Pozdrawiam serdecznie
      • tynia3 ???????????? A cóż to? 15.11.04, 12:26
        Mama_radka odpowiada sama sobie??????
        • tynia3 PRZEPRASZAM, POMYLIŁAM NICKI ;-( 15.11.04, 12:28
          O Qrczę, przepraszam
          żle nick przeczytalam
          zamieszałam
          przepraszam
          boszzz idę
    • iwles Re: Oddałam... 15.11.04, 12:30
      Mada,
      tak mi strasznie przykro..........

      Może twoi rodzice wiedzą coś o twojej córeczce?
      Spytaj mamę, porozmawiaj z nią...... jak masz żal do rodziców - wyrzuć go...
      Ja chyba bym rodzicom wykrzyczała, co teraz czuję... a mamę spytała, jak mogła
      pozwolić na oddanie dziecka - kiedy sama znała już uczucia macierzyńskie.

      Mado - naprawdę mi przykro, domyślam się, jaki czujesz ból, bo mnie by bolało i
      to fizycznie, nie tylko na duszy....

      Chyba bym chciała dowiedziec się, co się dzieje z moim dzieckiem, ale jesli
      córeczka byłaby szczęsliwa i nic nie wiedziała o adopcji - starałabym sie tego
      nie burzyć. Chciaz to pewnie byłoby równie ciężkie....

      Mado - weź się jednak w garść, żebyś nie przeoczyła cudownych chwil ze swoją
      drugą córeczką. Bo te chwile juz nie wrócą..........
      Życze ci, abyś się odnalazła w roli szczęsliwej Mamy...

      Pozdrawiam Cię mocno
      Iwona.
      • madelaine6 Re: Oddałam... 15.11.04, 12:37
        Trzymaj sie mamo!Przytulam Cie wirtualnie...
        Powinnas skorzystac z pomocy psychologa,gdyz to
        Cie strasznie niszczy.Trzymam za Ciebie kciuki,zebys
        odnalazla spokoj duszy i potrafila sie cieszyc
        macierzynstwem.
    • mama_szefusia Re: Oddałam... 15.11.04, 12:34
      Trzymaj się Magdo. Nie myśl o sobie tak źle, nie jesteś złym człowiekiem. Rób
      to co Ci serce radzi. Życzę Ci odwagi i dobrych wyborów.

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • ewaand Re: Oddałam... 15.11.04, 12:41
      zajrzyj na forum adopcje, pojawiaja sie wątki podobne do twojego, myślę, że tam
      najprędzej znajdziesz pomoc i rady na przyszłość. Szczerze Ci współczuję i tak
      jak już dziewczyny pisały spróbuj odnaleźć swoją córkę.
      pozdrawiam
      Ewa
    • jasiowa_mama Re: Oddałam... 15.11.04, 12:45
      Strasznie współczuję.Tak bywa z rodzicami,że czasem wstyd i sąsiedzi
      przesłaniają dobro córki.Moim zdaniem powini Twoją córeczkę przysposobić i dać
      Wam szansę-ja jako matka tak bym postapiła.Przeciez to by była moja wnuczka-
      szok.

      Niestety tak to jest,że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć i to zupełnie
      normalne,że z bycia mamą zdałaś sobie sprawę dopiero jak zostałaś mamą.Rodzice
      zrobili Ci duzą krzywdę.Musisz poszukać pomocy,z kimś porozmawiać.Bo sama nie
      dasz sobie rady z poczuciem winy.Kochana-byłaś jeszcze dzieckiem i nawet gdybyś
      bardzo,bardzo chciała ją zatrzymać to bez zgody rodziców nie pozwolono by Ci.
      Rodzice zdecydowali za Ciebie.
      Kochaj i łykaj chwile ze swoim maleństwem i prosze poszukaj pomocy specjalisty.
    • mik5 Re: Oddałam... 15.11.04, 13:08
      Droga Mamo Mado, nie obraź się, gdyby cokolwiek z tego, co napisze w
      jakikolwiek sposób Cię dotknęło. Rozumiem, że wiele przeszłaś, nie chciałabym w
      jakikolwiek sposób pogarszac Twojego samopoczucia, chcę tylko napisac, co myślę.
      W pewnym sensie rozumiem Twoich rodziców. To wcale nie musiał być wstyd
      przed "opinia publiczną", ale troska o Ciebie, jak sobie poradziłabys z
      dzieckiem? Poród był dla ciebie traumą, ale poród to dopiero początek, czy 14
      letnia dziewczynka dałaby radę odpowiedzialnie wychowywać swoje dziecko? Pewnie
      powstałby taki układ, w którym Twoja córka byłaby jakby Twoją młodsza siostrą.
      Czy wyobrażasz sobie taka sytuację?
      Wyobrażam sobie poczucie klęski wychowawczej jakiego doznali Twoi rodzice,
      mimo, że, z tego co piszesz, był to, można powiedzieć - wypadek.
      Ja mysle o tym z daleka, ale według mnie należało wyciągnąć konsekwencje wobec
      ojca dziecka. Ty nic nie piszesz o nim, czy wogóle wiedział, a jeśli tak, to
      czy miał poczucie winy?
      Podziwiam Twoich Rodziców i Ciebie za sposób w jaki postąpiliście, dziecko
      żyje, jest nadzieja, że jest szczęśliwe.
      • mama_radka Re: Oddałam... 15.11.04, 13:27
        Nie mogę zgodzić się z mik5, przecież to rodzice powinni pomóc, przecież to
        była ich wnuczka, a mówienie o tym, że córka sobie nie poradzi w wychowaniu
        dziecka, sama owszem nie, skoro była jeszcze dzieckiem, ale przecież nie była
        sama, a teraz wyszło jeszcze gorzej, bo kobieta nie może się pogodzić z tym co
        się stalo. Teraz to jest dopiero duży problem. Zawsze trzeba patrzeć co będzie
        dalej, co będzie w przyszłości, a nie myśleć tylko o danej chwili. Pewnie nie
        byłoby łatwo, ale jakoś pewnie sie by udało i teraz były by razem, mama i
        córka, a tak jest źle. I niekoniecznie byłby taki układ ,że córka byłaby
        młodszą siostrą - znałam dziewczynę i też urodziła w ósmej klasie i jakoś to
        wszystko funkcjonowało, oczywiście nie była sama, bo ojciec dzicka poczuwał się
        do odpowiedzialności.
        I jeśli rodzice właśnie czuli, że poniesli kleskę w wychowaniu to tym bardziej
        powinni dać przykład i pozwolić dziecku mieć mamę bilogiczną.
        I ja nie podziwiam rodziców.
        Rodzice stworzyli ładny kawałek zakłamanego świata autorce postu.
        I naprawdę musisz to (to do autorki postu) wszystko wyprostować, najpierw
        pogadać z mężem, przy okazji okazę sie, czy jesteście na dobre i złe chwile
        razem, obyście byli, i później postraaj czegoś dowiedzieć się o dziecku.
        Pozdrawiam
        • mik5 Re: Oddałam... 15.11.04, 13:48
          Mamo radka, według mnie od nikogo nie można wymagac bohaterstwa. Skąd twoja
          pewność, że gdyby to dzieciatko zostało, to wszystko byłoby pięknie i
          wspaniale? Napewno jego obecność budziłaby wiele - może zbyt wiele - trudnych
          uczuć. A tak - dostało szansę, aby trafic do rodziny, w której będzie
          wytęsknione, wyczekane.
          Rodzice autorki zmierzyli się z trudnym problemem, który przed nimi stanął.
          Uważam, że nikt, kto nie był w takiej sytuacji nie ma prawa ich źle oceniać.
          • odalie Re: Oddałam... 15.11.04, 13:56
            A dlaczego nie miałoby być wytęsknione?

            Ja nie wiem, czemu nie.

            To rolą rodziców było nauczyć autorkę postu miłości do dziecka.

            To jej matka właśnie, zamiast bawić się w falszowanie zaświadczeń lekarskich,
            mogła razem z córką szykować ubranka dla wnusi, czytać podręczniki o
            wychowaniu, opowiadać własne ciążowe historie, wynegocjowac plan działania na
            przyszłość (jak pogodzić naukę i rozwój z macierzyństwem, na zasadzie
            wynegocjowanego podziału obowiązków)...

            Nie jedna autorka postu "wpadła". Można mieć ze trzydzieści lat, wpaść i
            początkowo nieakceptowac dziecka. Można zaplanowac starannie dziecko i mieć
            watpliwości oraz sprzeczne uczucia.

            Oceniać - jak zwykle na forum - mam prawo. I oceniam zachowanie rodziców
            negatywnie.
            • mik5 Re: Oddałam... 15.11.04, 14:59
              A jednak macierzyństwo, przy wszystkich jego wspaniałych stronach, nie jest
              zabawą. Często bywa twardą szkołą życia i naprawde nie potrafiłabym powiedzieć,
              ze pozwoliłabym na to, żeby moja córka uczyła się życia w ten sposób. Trzeba do
              tego dojrzec, równiez psychicznie, dlatego nie porównujmy wpadki 30- i 14-latki.
              • odalie mik5 15.11.04, 16:10
                Ależ, Mik5, ja też nie chciałabym, żeby moja córka uczyła się życia w taki
                sposób.

                Dlatego (o czym pisałam już w tym wątku i w ogóle na forum nie raz)
                uświadamiamy ją, tłumaczymy czym jest dziecko, skąd się bierze i co się z nim
                wiąże. Dlatego chcę mieć na tyle dobre kontakty z córką, aby ona miała do mnie
                zaufanie i np. rozmawiała o antykoncepcji czy o obawach i pragnieniach
                (przynajmniej niektórych, nie przesadzajmy) związanych z chłopakiem, którego
                pokocha. Dlatego gdy będzie miała 13 lat, seks nie będzie w naszym domu tabu
                nie do przejścia - owszem, pogadamy sobie (mam nadzieję - i pracuję na tym, żby
                tak się stało) o potrzebach dziewczyn (pocałunki i przytulanki) i chłopaków,
                zwłaszcza tych o 4 lata starszych... oraz o zapobieganiu ciąży, oraz o tym, że
                żadne środki nie sa 100% pewne.

                Ale -

                - możesz się z tym nie zgodzić, ale mój światopogląd jest taki, że dla mnie
                dziecko to fakt i odpowiedzialność, od której nie da się wymigać.

                Ty może Mik5 nie chcesz, aby Twoja córka uczyła się tak życia - ale życie może
                ją samo nauczyć. Ty możesz tego nie chcieć, ona może tego nie chcieć, a jednak
                może pojawić się w jej brzuchu i w Twoim domu dziecko.

                Ja uważam, że jesli tak, to tak, i tyle. Dziecko jest. Mój obowiązek jako matki
                i babki - podtrzymać córkę, wspomóc i podać dłoń. Od tego, według mnie, jestem
                matką. To dla mnie oczywiste. Jak więzy krwi, chociażby. Nie pozbyłabym się z
                domu mojego własnego wnuka czy wnuczki. Zwłaszcza wtedy, gdy własne dziecko nie
                byłoby do końca samodzielne i liczyłoby na naszą miłość i zrozumienie. Gdyby
                córka rękami i nogami zaparła się, że chce przerwać ciążę - chybabym to
                zrozumiała, ale opcja zatrzymania dziecka byłaby zawsze otwarta.

                Ty, nie wiem, co byś zrobiła, nie piszesz wprost. Opcja z przymusowym oddaniem
                dziecka czy aborcja. Twój wybór. Ale co z wyborem córki?
          • mama_radka Re: Oddałam... 15.11.04, 14:03
            mik5 napisała:

            > Mamo radka, według mnie od nikogo nie można wymagac bohaterstwa. Skąd twoja
            > pewność, że gdyby to dzieciatko zostało, to wszystko byłoby pięknie i
            > wspaniale?
            Nie napisałam, ze wszystko byłoby pięknie i wspaniale, ale napewno lepiej niz
            tak jak został rozwiązany problem. Jeszcze raz powtarzam, przecież to była ich
            wnuczka, i przynajmniej ja pomogłabym swojej córce w wychowaniu dziecka.

            Napewno jego obecność budziłaby wiele - może zbyt wiele - trudnych
            > uczuć.
            A tak - dostało szansę, aby trafic do rodziny, w której będzie
            > wytęsknione, wyczekane.
            Mogło, również mogło trafić do rodziny patalogicznej, albo cały czas jest w
            domu dziecka.

            > Rodzice autorki zmierzyli się z trudnym problemem, który przed nimi stanął.
            > Uważam, że nikt, kto nie był w takiej sytuacji nie ma prawa ich źle oceniać.

            Uważam, ze rodzice nie popisali sie i tyle. Problem trudny, ale to nie znaczy,
            ze trzeba było zlikwidować ten problem, i żyć jakby nic się nie stało.
            Pozdrawiam

            • mik5 Re: Oddałam... 15.11.04, 15:07
              mama_radka napisała:

              > > Nie napisałam, ze wszystko byłoby pięknie i wspaniale, ale napewno lepiej
              niz
              > tak jak został rozwiązany problem.

              Właśnie nie jestem tego taka pewna.

              Jeszcze raz powtarzam, przecież to była ich
              > wnuczka, i przynajmniej ja pomogłabym swojej córce w wychowaniu dziecka.

              W tej sytuacji "pomoc" prawdopodobnie oznaczałaby niemal całkowite przejęcie
              roli matki tego dziecka.
              >
              > Mogło, również mogło trafić do rodziny patalogicznej, albo cały czas jest w
              > domu dziecka.

              Mysle, ze dlatego tak trudno adpotowac dziecko, zeby nie trafiały one do rodzin
              patologicznych.
              >
              > Uważam, ze rodzice nie popisali sie i tyle. Problem trudny, ale to nie
              znaczy,
              > ze trzeba było zlikwidować ten problem, i żyć jakby nic się nie stało.
              Chyba nie wiesz, co oni przezywali prawda?

              No i tak przy okazji tej trudnej sprawy wdałam się w polemikę, ale jakoś
              dokucza mi ten problem. Myślę o mojej córce, gdybym była na miejscu rodziców
              autorki postu, napewno zadawałabym sobie pytanie: jak zareaguję widząc moje
              dziecko nieszczęsliwe?
              • mama_radka Re: Oddałam... 15.11.04, 15:37
                Właśnie atorka postu jest nieszczęsliwa....
      • d.orka Re: Oddałam... 15.11.04, 15:54
        mik5
        nie mogę się zgodzić z Twoim tokiem rozumowania.
        Troska o córkę? To krótkodystansowa troska. Post mady o tym świadczy.
        Nie rozumiem troski o córkę, która nie polega na przygotowaniu jej do bycia
        kobietą, lecz na zlikwidowaniu problemu (w ich pojęciu), który był skutkiem
        ich "zaniechania wychowawczego". Troska przejawiająca się na zostawieniu
        dziewczyny samej sobie z ciążą i porodem - tak mniemam po tym, co mada pisała o
        porodzie. Czy ktoś ją wspierał, rozmawiał z nią o tym, co się w niej dzieje?
        Chyba nie, skoro mada nie myślała o dziecku inaczej, jak o lalce, czy obcym
        tworze.
        Rodzicami kierowała "dulszczyzna", nie dbałość o jej dobro.
        A dziecko potraktowali jak szczeniaczka, który do nikogo nie należy, więc można
        go oddać do schroniska.
        Zatajenie ciąży córki spowodowało to, że ojciec dziecka nie poniósł konsekwenji
        (pytasz o to, jakbyś nie zauważyła powiązań między faktami) i do dziś nie wie,
        że ma dziecko.
        "Od nikogo nie można oczekiwać bohaterstwa"?
        Trzeba oczekiwać poczucia odpowiedzialności.
        Dorka
        mama Sikorek
        i Leonka
    • odalie Re: Oddałam... 15.11.04, 13:51
      Przez takie historie wiem, bardzo mocno jestem przekonana, że z całych sił będę
      starać się, aby nigdy tak nie potraktować mojej córki, jeśli była w takiej
      sytuacji jak Mada_mama.

      Od malutkiej córka ma tłumaczone, skąd się biorą dzieci (oczywiście jest to
      dostosowane do jej etapu rozwoju) i że życie trzeba szanować. Miłość a nawet
      seks nie są u nas tematem tabu. Młoda ma tłumaczone, skąd się biorą dzieci, ale
      nawet jeśli dajmy na to zapije się na jakiejś imprezce i pozwoli nieświadomie
      przelecieć nieznanemu osobnikowi w wieku lat nie-tylu-ile-byśmy-sobie-życzyli,
      nigdy jej ani jej dzieciaczka nie odrzucimy.

      Gdy czytam o Twoim porodzie, Mada, myślę że spora część bólu, pewnie większa
      część, wynikała z Twojego nastawienia. Byłaś zaszczuta, nie oczekiwałaś dziecka
      z miłością - rodzice zaszczuli Cię jak małe zwierzątko... Chce mi się wyć, gdy
      o tym myślę. Oczywiście, jesli rodziłaś coś, czego się miałaś pozbyć i co było
      według rodziców powodem Twojego "upadku"... Przepraszam, że to powiem, bo to
      Twoi rodzice, ale to Twoi rodzice (czy jeszcze żyją? czy wiedzą, do czego
      doprowadzili?) zgotowali Ci traumę nie do wyobrażenia.


      Trzymaj się mocno.
    • tolka3 Re: Oddałam... 15.11.04, 15:58
      Mada, strasznie Ci współczuję. Trudno mi sobie wyobrazić, co czujesz. Jedno
      wiem na pewno: nie powinnaś się obwiniać za to, co się stało. 14 lat to zbyt
      mało nie tylko na to, żeby zostać matką, ale również na to, by zdecydować o
      losie własniego dziecka. Jestem raczej bliższa wypowiedzi mik5. Co więcej, nie
      wiem, czy ja szukałabym kontaktu z córką. Może jedyne, co bym zrobiła, to
      zostawiła gdzieś po drodze, jaką osoba poszukująca swoich rodziców może
      przebyć, zgodę na podanie moich danych dziewczynce. Może ona nic nie wie. Może
      wie, ale nie chce poznać swojej biologicznej mamy. Nie zakłócałabym jej spokoju
      i decyzję (czy poznać rodziców) pozostawiłabym jej. No chyba, że chcesz tylko
      wiedzieć, czy ma przyzwoity dom. Ale nie wiem, czy na tym by się skończyło.

      Ściskam Cię bardzo mocno. To bardzo skomplikowana sytuacja. Twoi rodzice...
      cóż, nie będę oceniać ich zachowania. ważny jest skutek. Ty cierpisz. Mam
      nadzieję, że bęzie lepiej. Pewnie nie da się zapomnieć, ale masz teraz swoją
      maleńką córeczkę. Przestań mieć wyrzuty sumienia, przestań się obwiniać. Skup
      całą swoją miłość na tej malutkiej istotce, która kocha Cię bezgranicznie.
      Niech ona przez to nie cierpi.
    • bea.bea Re: Oddałam... 15.11.04, 16:09
      oj...wzruszył mnie twój post....
      jesteś wspaniała młoda kobietą, dzielną i podziwiam cie.
      nie wiem czy powinnaś szukac swojego dziecka, moze dla zaspokojenia spokoju
      własnego sumienia tak....
      Moze dlatego by powiedzieć jej , że ja kochasz...bo kochasz...
      ...
      Uważam , ze powinnas mimo swych dzisiejszych rozterek , byc dumna z siebie....
      niezależnie jak potoczyły sie losy twojwgo dziecka, dałaś mu coś co sprawiło ,
      ze ma wiele mozliwości , wiele szans życiowych...
      dałaś jej życie....a to ogromna odwaga,

      pamiętam post pewnej pani , tu na forum adopcja, która poszukiwała swojej
      matki, która urodziła ją w tym samym wieku co ty....
      chciała jej właśnie za to podziękować ...za tę szansę...za życie...

      podziwiam cie i szanuje..pozdrawiam beata
      • katse Re: Oddałam... 15.11.04, 16:24
        szukaj jej
        napewno wiele spokoju w Twoje serce wleje swiadomosc ze jest jej dobrze

        a jesli jest jej zle - bedziesz wiedziala co zrobic

        K
        • janitka Re: Oddałam... 15.11.04, 17:21
          Tak mi przykro, nie piszę,że wiem co czujesz bo nie wiem.Al wyobrażam sobie
          twoje cierpienie. Pozdrawiam bardzo serdecznie
        • marina2 Re: Oddałam... 15.11.04, 17:38
          Doradzacie autorce wątku,że ma szukać córki,która ma ok 14 lat a więc jest w
          okresie burzy i naporu .Nie wiadomo czy mieszka w Polsce i czy wie,że jest
          adoptowana.Wiecie jak to zrobić?Takie informacje są tajne .Jeśli dziewczynka
          będzie chciała mamę odszukać to dane mamy zostaną jej przekazane.
          Znam rodziny ,które adoptowały dzieci i z adopcji nie robią tajemnicy.Dzieci
          zostały adoptowane jako noworodki są w szczęśliwych rodzinach i myśle ,że
          kiedyś odszkukają swoich rodziców.
          Zastanówcie się co jeśli autorka wątku znajdzie swoją córkę co dalej?Weźmie ją
          do siebie?będą się odwiedzać?.....
          Kiedyś miewałam kontakt z dziewczynami oddającymi dzieci do adopcji.Płakałam za
          nie lub z nimi a za drzwiami stali pełni nadziei adopcyjni rodzice.
          Bardzo współczuję jej niepodważalnie trudnej sytuacji niewyobrażalnie
          trudnej.Jednak jeśli teraz zacznie szukać cóki może stracić kawał życia i nie
          wiadomo czy na koncu drogi ktoś czeka.W domu jest malutkie dziecko kochaj je za
          dwie i podejdź do ośrodka adopcyjnego opowiedz o swoim problemie.Jeśli chcesz
          mogę Ci dać namiar mailowy do mądrego księdza z ośrodka adopcyjnego.Pozdrawiam.M
    • mapta Re: Oddałam... 15.11.04, 17:49
      mada, nikt nie wie jak bardzo cierpisz, tylko Ty sama. Dlatego tez sama
      powinnas poszukac dla siebie pomocy!
      moja historia zyciowa jest inna, ale znam ten stan chowania sie do szafy albo
      lazienki i wycie w ręcznik... Koszmar!
      I mnie w koncu pomogla psychoterapia. Moze to tez jest sposob dla Ciebie? Jest
      wielu przeszkolonych specjalistów i być może mogliby Ci pomoc...

      Poza tym racje maja dziewczyny, ze powinnas sie pozbyc przynajmniej poczucia
      winy, za to, co sie stalo, bo o tesknocie nie ma mowy.
      Ile Twoi rodzice mieli lat, kiedy Ty mialas 14? Zakladajac srednia statystyczna
      urodzenia dziecka to jakies 40. Twoja mama sama moglaby jeszcze urodzic wtedy
      dziecko. Ty bylas za mloda na podjecie wszelkich obowiazkow nad corka a Twoja
      mama za mloda na bycie babcia, jak sie okazalo... Ale zadna motywacja nie
      zwalnia z odpowiedzialnosci i uwazam, ze powinnas porozmawaic z mama o tym, co
      sie stalo.

      I pamietaj, ze Twoja druga corka potrzebuje Ciebie teraz bardzo bardzo mocno,
      bo nia sie nie opiekuje teraz nikt inny tak, jak sie opiekowal w tym czasie nad
      ta pierwsza. Pomysl o tym! Teraz dla niej jestes tylko Ty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      A moze tak mialo byc?
      A moze bylas narzedziem w rekach Boga i sa ludzie, ktorzy codziennie sie za
      Ciebie modla, ze im urodzilas corke?

      Trzymaj sie dzielnie i pozwol sobie na przezycie straty, ktorej nie przezylas
      nigdy wczesniej! Kazda strata boli i trzeba dac sobie czas na pogodzenie sie z
      nia.
      Pomodle sie za Ciebie!!!!!!!!!!!!!!
    • blanqua Re: Oddałam... 15.11.04, 19:00
      Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie zy trzeba szukać dziecka.
      Jedno co możesz tym zrobić to uspokoić siebie ale za cenę zburzenia zycia
      dziecku. Bo jeśli dziecko jest w rodzinie, zaadoptowane i nagle pojawia się
      kobieta, która stwierdza, że jest matką... to możesz zawalić całe życie
      dziecka. po to by siebie uspokoić.
      Jak w tym momencie ma się poczuć adopcyjna matka, ojciec, jakie ma być ich
      znaczenie?
      I masz być Ty? Matką, obcą osobą?
      Tak naprawdę na ewentualnym poznaniu dziecka zyskujesz tylko Ty - spokój i
      pewność a dziecko traci bo traci całe bezpieczeństwo.
      poza tym dziecko samo w sobi jest teraz w trudnym czasie, dojrzewa więc taka
      wiadomość, bezpośrednie zobaczenie kobiey obcej może jeszcze bardziej dobić.
      CHyba najsensowniejsza jest rada abyś poszukała pomocy dla siebie, skorzystała
      z oferty psychoterapeuty.
      Jedyna nadzieja w tym.
      CO do adopcji to te dane są chyba tajne, nie wolno będzie Tobie poznać. Chodzi
      o to aby dziecko miało zapewnione bezpieczeństwo i spokój. To dziecko jako
      osoba dorosła będzie mogło poznać nazwisko biologicznej matki, ewentualnie
      podjąć decyzję o szukaniu.
      Twoje poszukiwania będą bezprawne i mogą jedynie zachwiać i zburzyć cały świat
      dorastającego dziecka.
      Zrobiłaś przecież co mogłaś wtedy. Nie możesz czuć się winna - dalaś życie, nie
      zabiłś.
      Teraz to Ty potrzebujesz pomocy. Da Ci ja psychoterapeuta, psycholog. Ale moze
      nie warto dawać sobie pomocy kosztem dziecka...
      Blanka
    • mada_mama Re: Oddałam... 16.11.04, 08:34
      Bardzo,bardzo wam dziękuję.Nie spodziewałam się tak ciepłej i serdecznej
      reakcji,że aż tyle osób mnie zrozumie.Jeszcze raz dziękuję.
      Nie wiem czy jest sens próbować szukać mojej córeczki a co gorsza czy to w
      ogóle możliwe.Teraz czytam forum adopcje.
      Jesteście wspaniałe smile
      Mada
      • monkastonka Re: Oddałam... 16.11.04, 11:26
        Hej
        Ja na twoim miejscu koniecznie bym odszukała dziecko będziesz miała wyrzuty do
        końca życia takie jest sumienie matki nie da ci to spokoju jeżeli nie zrobisz z
        tym porządku, Napewno musisz powiedzieć o tym swojemu mężowi,
        Wiem że nieraz dzieci trafiają do dobrych rodzin ale mam znajomych którzy byli
        adoptowani i jak się okazało że ich adoptowani rodzice moga mieć własne dziecko
        oni przeżyli piekło na ziemi i chodzili w trampkach zimą. Ja bym dla swojego
        wewnętrznego spokoju nawet dla rozgrzeszenia wyjaśniła tą sprawę .
        Musisz to zrobić aby normalnie żyć i by być dobrą mamą.
        Trzymaj się i oby ci się udało
        Monka
    • sowa_hu_hu Re: Oddałam... 16.11.04, 08:49
      nie możesz mieć do sibie żalu że nic nie czułaś do tamtego dziecka! naprawde -
      nie możesz... to z pewnością trudne ale to nie twoja wina!
      myśle że powinnaś porozmawiać z mężem - ja tak bym zrobiła...
      może zastanów sie nad odnalezieniem córki? jeśli nie dowiesz sie co sie z nią
      dzieje już do końca życia możesz czuć sie tak jak teraz...
      wiadomo ze dzieci zostawione przez rodziców rożnie reagują i na to musiałabyś
      sie przygotować - ale nawet gdyby córka zareagowała na ciebie negatywnie to
      chociaz upewniłabyś sie czy jest bezpieczna...?
      wiesz - ty nie miałaś wtedy wyjścia - twoi rodzice zadecydowali...
      poza tym czy naprawde chciałabyś zatrzymac to maleństwo? sama byłaś przeciez
      dzieckiem...
      trudno radzić jeśli nie było sie w takiej sytuacji...
      wiem jednak jedno - nie ejsteś winna!
      kochaj mocno swoją córeczke którą masz przy sobie!!!
      i przemyśl dokładnie co chcesz zrobić z ta tęsknotą do drugiej córki...

      pozdrawiam ciepło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka