Dodaj do ulubionych

zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI problem :(

15.11.04, 19:22
ale mnie tu dawno nie było... miesiąc - jak nie więcej... czasu jakoś mi
brakuje...

ale wracając do tematu...
chciałam zaprosić bliska mi koleżanke na wigilie - i zaprosiłam! jakoś tak
spontanicznie to wszystko wyszło... wiem ze ona z rodzicami nie ma dobrego
kontaktu i nie pojedzie do nich na święta... z dziadkami tez jest nie
najlepiej... ona jest sama z dzieckiem - więc pomyślałam że było by miło
gdybyśmy te święta spędziły razem! tak mi sie smutno zrobiło kiedy pomyślałam
że pod jej choinką nie będzie żadnego prezentu...
tylko ze nie pomyslałam o jednym problemie - moja mama! dziś ją zapytałam (no
tak - w sumie to po fakcie bo już zaprosiłam koleżanke) czy moge ta osobe
zaprosić a ona na że absolutnie bo wigilia to święto rodzinne!!! a nie zebym
ja obcą osobe sprowadzała! zatkało mnie! no przecież nawet na stole sie
kładzie dodatkowe nakrycie... no niby co? dla picu??? poza tym o ironio!
święta rodzinne - mama z ojcem praktycznie ze sobą nie rozmawiają - ojciec
nawet z nami nie mieszka a ona mówi o swiętach rodzinnych tak jakby to
faktycznie była super rodzina... powiedziałam jej tylko ze przeciez moja
siostra przyprowadza swojego chłopaka ( którego zna niecałe 4 mies - ja
koleżanke ponad 8 lat)- rozumując tak jak ona to on przeciez też jest obcy...
na to mama odpowiedziała mi że w takim razie mój facet tez jest obcy! (bo
przeciez slubu nie mamy to jest obcy...)
więcej nie dyskutowałam bo wiem ze zaraz zaczełabym krzyczec a i tak nic by
to nie dało...
nie rozumiem jak można w ten sposób - naprawde nie rozumiem... zasady mojej
mamy sa dla mnie chore! w sumie co fakt to fakt - bo to jej dom i ona ma
prawo sobie wybierać gości - ale dla mnie ta selekcja jest nienormalna!
jak można być tak zamkniętym na drugiego człowieka...?
co ja mam teraz kolezance powiedzieć?
wiem - pospieszyłam sie z zaproszeniem... teraz nie wiem jak z tego wybrnąć...
a jesli okzaże sie ze ona faktycznie nie będzie sie miała gdzie podziać to ja
chyba nie będe na wigilii w swoim domu tylko pójde do niej...
co byście zrobiły?
strasznie źle sie z tym czuje sad bardzo mi przykro...

pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • mammamija Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 15.11.04, 19:57
      Sowo... dobrze postąpiłaś. Kierujesz się odruchem serca, a że serce masz
      dobre...
      Spróbuj na spokojnie porozmawiać z mamą. Przedstaw swoje argumenty tak jak
      zrobiłaś to na forum. Może znajdziesz w rodzinie kogoś kto je poprze- może
      ojciec.
      Nie ma niczego złego w tym że zaprasza się na Wigilię kogoś samotnego,
      potrzebującego wsparcia. Przecież to o to właśnie chodzi.
      Pozdrawiam
      Mammamija
    • polly6 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 15.11.04, 20:14
      Akurat jestem po lekturze grudniowego "Twojego Stylu". Jest tam artykuł
      pt.: "Wigilia otwarta" i dotyczy tematu, który ty poruszyłaś.
      Postąpiłaś wspaniałomyślnie, zapraszając na święta swoją koleżankę, też bym tak
      zrobiła. Owszem, Boże Narodzenie to Święta rodzinne ale przecież czasem osoby
      niespokrewnione są dla nas bliższe niż rodzina. Szkoda, ze twoja mama tak
      stanowczo wyraziła swój sprzeciw, po co stawia na stół dodatkowe nakrycie?
      Spróbuj z nią porozmawiać a już na pewno podsuń jej najnowszy "Twój Styl", jak
      na nią nie podziała to znaczy, że kobieta ma serce z kamienia, niestety. Może
      to akurat te święta będą dla niej okazją do tego, by w końcu ktoś skorzystał z
      dodatkowego talerza i sztućców? Jak się nie zgodzi to spędź święta z koleżanką.
      Po co Ci nerwy i żale? A koleżnka się ucieszy, ze nie będzie sama. Wesołych
      Świąt!
    • virtual_moth Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 15.11.04, 20:25
      Sowo, jest jeszcze ponad miesiąc. Drąż temat do znudzenia. Innego wyjścia nie
      widzęsad

      Jest szansa, że Twoja mama nie zgodziła się odruchowo - może jeśli będziesz
      naciskać i ciągle powtarzać jakie to dla Ciebie ważne, to coś do niej dotrze.

      Teraz dopiero Ci poradzę, chociaż śledzę Twoje losy od początku: przeprowadź
      się.
    • nanuk24 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 15.11.04, 20:29
      Nie rozumiem Twojej mamy .Uwazam, ze postepuje nieladnie.Nie moge zgodzic sie z
      tym , ze Wigilia to swieto tylko rodzinne.No wlasnie, bo po co to wolne nakrycie?
      U mnie w domu na Wigilie moja mama co rok zapraszala dwojke dzieci z domu
      dziecka, samotna, starsza sasiadke.Sumienie, by jej nie pozwolilo swietowac,
      wiedzac, ze ktos, samotnie wypatruje pierwszej gwiazdy.A dodam, ze u nas sie nie
      przelewalo, ale jedzenia zawsze starczylo dla wszystkich.A jaka radosc byla dla
      tych dzieciakow, jakie lzy szczescia!
      Przez ostatnie trzy lata to ja plakalam w poduszke.Moja rodzina jest Polsce,nie
      widzialam ich piec lat...Kazde swieta spedzalam sama, rozpaczalam okropnie.Moj
      maz staral sie robic Wigilie, chociaz jest prawoslawny, zebym tylko nie plakala.
      W tym roku tez bez rodzicow i bez rodzenstwa,ale sytuacja jest o tyle lepsza, ze
      juz mam meza i dziecko, a na Wi gilie zaprosila mnie moja przyjaciolka.

      Sowo! Sprobuj jeszcze raz porozmawiac z mama.Moze przemysli i zmieni jeszcze
      zdanie.Jesli nie, bedziesz musiala pogadac z przyjaciolka.Moze zaprosisz ja na 1
      lub drugi dzien swiat?

      Zycze Ci, aby Twoja mama sie zgodzila...
      Pozdrawiam!
      Aska
      • nanuk24 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 15.11.04, 20:36
        A jesli zaprosisz kolezanke mimo wszystko... czy Twoja mama jest w stanie ja
        wyrzucic z domu? Jesli nie, to nie odwoluj zaproszenia.No chyba, ze Twoja mama
        bedzie dla niej niemila...
    • cruella Sówko:) 15.11.04, 20:54
      Jesteś mądrą dziewczyną.
      Siądź z mamą i spokojnie porozmawiaj. Powiedz, że zbyt pochopnie postąpiłaś nie
      rozmawiając wcześniej z nią na ten temat choć z drugiej strony, znając jej
      wielkie serce i to "dodatkowe nakrycie", nie przypuszczałaś, że będzie to taki
      problem. Opowiedz o sytuacji, w jakiej jest koleżanka, o waszej przyjaźni.
      Powiedz coś w stylu "mamo, a gdybym to ja z różnych powodów została sama w tym
      czasie...".
      Powiedz, że kolezanka się ucieszyła z zaproszenia i niezręcznie byłoby, gdybyś
      teraz odwołała zaproszenie.
      Poproś mamę, by jeszcze raz wzięła te argumenty pod uwagę i zrobiła wyjątek. W
      przeciwnym razie Wigilia w tym roku będzie podzielona na dwa domy (Wasz i
      koleżanki), przyjaciół poznaje się w biedzie, nie zostawisz jej samej.

      Z pewnością wiele z tych "rad" wcieliłaś w życie.Mam nadzieję, że jakoś
      wybrniecie z tej sytuacji (dla mnie trochę usztucznionej ze względu na upór
      mamy), może nawet mama polubi koleżankęsmile) i zaprosi ją na drugi dzień
      świątsmile)))
    • l.e.a Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 15.11.04, 21:13
      Sówko kochana

      mieszkam daleko od Ciebie - ale jeżeli zechcecie - zapraszam Was wszystkich do
      siebie kochana, wierze jednak, że Twoja mam zrozumie i zmieni zdanie, trzymam
      kciuki.

      Pozdrawiam ciepło -lea
      • tynia3 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 08:10
        Po pierwsze: WITAJ! Już się bałam, że gdzies przepadłaś. Jak egzaminy? Może się
        w końcu spotkamy wink.
        Po drugie: Postąpiłaś z pewnością mądrze. Myślę, że Mama po zastanowieniu
        zrozumie Twoją postawę. Wydaje mi się, że "stanęła okoniem" nie dlatego, że się
        na taki gest zdecydowałaś, ale dlatego, że zrobiłaś to bez wczesniejszego z Nią
        uzgodnienia i - bądź co bądź- postawiłaś Mamę przed faktem dokonanym.

        pzdr i jestem pewna, ż wszystko dobrze się skończy
        • sowa_hu_hu Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 08:35
          gdyby to było takie proste...
          znam moją mame i wiem że to nie był impuls i ona raczej zdania nie zmieni a
          gdybym nawet ją ubłagała to czułabym sie głupio w tak wymuszonej sytuacjii...
          bałabym sie ze koleżanka odczułaby niechęć mojej mamy sad
          poza tym ja mamie nie powiedziałam ze zaprosiłam - powiedziałam ze chciałabym
          zaprosić...
          moja mam uważa sie za wielką chrześcijanke - mnie wyzywa od bezbożników bo do
          kościoła nie chodze... a ona jak sie zachowuje?
          moja mama jest osobą z którą nie można usiąść przy stole i porozmawiać...
          przykro to mówić o własnej mamie ale ona jest już tak zgorzkniała że szkoda
          gadać sad ale sama o sobie potrafi powiedzieć że jest kryształowa!!!
          fakt że nam pomaga - ale oprócz rodziny nie ma nikogo , żadnych koleżanek ,
          znajomych... (no jedną sąsiadke) - ona nigdzie nie wychodzi z domu - nic tylko
          praca , dom , praca , dom no i SPRZATANIE...
          no przecież teraz nagle nie zmienie jej nastawienia skoro ona ma swoje jakies
          utarte poglądy - które zresztą sa bardzo ograniczone na ludzi...
          moja mama doskonale wie jaka jest sytuacja u koleżanki a mimo to potrfaiła
          powiedzieć "czy ona nie ma rodziców albo dziadków!!!" no i dalej była ta gadka
          ze to obcy człowiek itp...
          brak mi słów na to wszystko...


          • umasumak Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 09:41
            sowa_hu_hu napisała:

            > moja mam uważa sie za wielką chrześcijanke - mnie wyzywa od bezbożników bo do
            > kościoła nie chodze... a ona jak sie zachowuje?

            Sowa, może to głupi pomysł. ale skoro Twoja mama jest taka niereformowalna i
            nic nie da się z nią załatwić drogą normalnej rozmowy, a przy tym uważa się za
            dobrą katoliczkę, to może pogadaj z księdzem, niech palnie kazanie na mszy
            niedzielnej o wigilii i o zakłamaniu ludzi, którzy stawiają jedno zapasowe
            nakrycie, a nie są w stanie przyjąc na wieczerze nikogo z poza grona rodziny?
            • sowa_hu_hu uma :) 16.11.04, 11:27
              z księdze to byłby problem - nie lubimy sie... dziecka mi ochrzcić nie
              chciał... więc ten pomysł odpada sad
        • sowa_hu_hu tynia :) 16.11.04, 08:36
          no ja tez myslałam że już tu nie wróce... szczerze mówiąc to napisałam swój
          watek ale innych nie mam czasu przeczytać sad
          a co do naszego spotkania to bardzo bym chciała....

          całuje
          • aari Re: tynia :) 17.11.04, 14:54
            A może jdnak warto?
            Może wtedy i ksiądz by zrozumiał,że źle zrobił.
            To jest słuszna sprawa - wydaje mi się,że by nie odmówił ...
    • nata76 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 10:37
      Sowa ,a może Twoja mama i mój ojciec to rodzenstwo(najpewniej syjamskie)????U
      mnie w domu podobnie. Wielkie przygotowania niby, a cały rok rodzice się
      kłocą,praktycznie ze soba nie gadamy...Pózniej we Wigilie ojciec palnie
      przemówienie,łzy lecą jemu i mamie. A ja nie mam odwagi przerawć tego błednego
      koła zakłamania.....Oczywiście,tez nie można nikogo zaproscic, ajak byłam mała
      to przez całe święta nie mogłam z dmou wyjść, bo to święta"RODZINNE",WIĘC
      SIDZIŁAM Z NIMI ,ogladałam telewizje i milczałam,bo u nas w domu bez telewizora
      byłoby głucho.
      Ileż to razy chciłam nie przychodzić do nich na wigilie(mieszkamy w tym samym
      miescie),ale nie mam odwagi,bo siedzieli by sami,moja siostra tez nie che
      przyjezdzać, przyjeżdza tylko dla mnie i dziewczynek,ale może by zrozumieli????
      Zreszta,mam powikłaną rodzinę sad((((
      przeprasza,ze tak chaotycznie,ale cała się trzęse,kiedy o tym myślę....
      nata
    • milarka Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 11:34
      Hej,
      jeżeli twoja mama rzeczywiście nie da się przekonać, to przeprosiłabym
      koleżankę - że się trochę pośpieszyłaś z tym zaproszeniem, i zaproponowałabym
      urządzenie wspólnej wigilii u niej
    • isma Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 12:00
      No, to ja sie wylamie wink)).

      Niezaleznie od tego, czy uznajemy argumentacje, ze Wigilia to swieto rodzinne,
      czy nie (w moim domu rodzinnym to bylo swieto wylacznie rodzinne i to
      szanujemy, u Rodzicow goszczac, w moim wlasnym nie jest - i oni to szanuja,
      goszczac u nas wraz z tlumem nieznanych sobie osob), to bezdyskusyjna pozostaje
      jedna kwestia: zaprasza gospodarz.

      Jesli tym gospodarzem jest Twoja mama, to nie sadzisz, ze nalezaloby najpierw
      ja zapytac o zdanie? Wtedy mialabys okazje z nia podyskutowac i przedstawic jej
      argumenty. Natomiast stawianie kogos przed faktem dokonanym, zwlaszcza kogos
      bliskiego, i to w kontekscie tego, ze ktos inny - chyba jednak mniej bliski (a
      moze nie?) - sie poczuje dotkniety odwolaniem zaproszenia, to jest troche nie
      fair.

      Na miejscu Twojej Mamy mialabym do Ciebie spore pretensje, chociaz byc moze w
      koncu zgodzilabym sie na zaproszenie kolezanki (tylko, czy wtedy to wlasnie nie
      bylaby hipokryzja - skoro ona jej nie zapraszala i nie widzi takiej potrzeby?).
      A na Twoim miejscu ponioslabym konsekwencje swojej nieprzemyslanej propozycji,
      i uczciwie powiedzila kolezance, jak sie sprawy maja. A potem zadecydowala, czy
      wolisz spedzic Wigilie z kolezanka, czy z rodzina.
      • sowa_hu_hu isma 16.11.04, 12:06
        chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś mojego posta jak i inne moje wypowiedzi...

        fakt - to dom mojej mamy - niestety nie mam swojego - gdyby tak było napewno
        urządziłabym wigilie u siebie...
      • sowa_hu_hu Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 12:07
        ja pospieszyłam sie z zaproszeniem koleżanki ale mamie nie powiedziałam że
        zaprosiłam tylko powiedziałam ze chciałabym zaprosić a to jest chyba różnica...
      • sowa_hu_hu Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 12:16
        tak więc mama nie wie że zaprosiłam koleżanke...
        poza tym jej argumenty na temat obcości sa bez sensu - skoro tak to na cholere
        chłopak mojej siostry! on tez jest obcy! dla mojej mamy jest natomiast
        oczywiste że on będzie - cała szczęśliwa jest z tego powodu...
        kolezanka którą zaprosiłam to ktoś mi bardzo bliski - moja mama chyba tego nie
        rozumie - no ae jak sie samemu nie ma przyjaciół to chyba tak własnie sie
        dzieje...
        przemyśle to wszystko ale chyba skończy sie tak ze zrobimy z koleżanką wigilie
        u niej w domu...
        na pewno wtedy rodzina sie obrazi - ale ja jej samej nie zostawie!
        nie przęłknełabym ani kęsa siedząc z rodzinką za stołem i wiedząc ze ona jest
        sama...
        naprawde nie uważam żebym sie jakoś starsznie nie fair zachowała w stosunku do
        mamy - nie tym razem...
        • isma Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 13:12
          Serio? Oklamywanie jest fair? I Mamy, i, w pewnym sensie, kolezanki?
          • sowa_hu_hu Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 13:29
            okłamywanie??? o czym ty mówisz? znasz znaczenie słowa - kłamstwo???
            zaproszenie koleżanki było gestem bardzo spontanicznym - fakt -
            nieprzemyślanym - ale kierowałam sie sercem!

            co do mamy nie sądze żebym ją perfidnie kłamała! po prostu ją zapytałam - bo
            już wtedy zreflektowałam ze za szybko zaprosiłam koleżanke i nie chciałam
            stawiac mamy przed takim faktem - wolałam zapytać - a jeśli sie nie zgodzi
            rozwiązac sytuacje w inny sposób...

            wydaje mi sie ze zupełnie nie rozumiesz sytuacji...
            patrzysz na moją sytuacje przez pryzmat swojej rodziny i porządków jakich w
            niej panują...
            • iwles Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 13:42
              Sówko, a może salomonowe wyjście?
              Dwie wigilie? Jedna z rodziną, a druga u koleżanki? Może dałoby się tak jakoś
              podzielić?
              Oczywiście, pomogłabyś koleżance w przygotowaniach, a mamie zaproponuj
              wczesniejszą godzinę...?
              Trudno jest mi oceniać twoja mamę, ale może ona czułaby się skrępowana
              obecnością twojej koleżanki, bo czuje, że atmosfera w waszym domu nie jest
              zupełnie w porządku? nawet w czasie świąt? no nie wiem...
              • vereena Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 13:53
                Droga Sowo!

                Sama wpadłaś juz na pomysł, który mi wydał sie oczywisty w tej sytuacji.
                Spędźcie po prostu wigilię u koleżanki i już. A mama przy okazji pozbędzie się
                jeszcze jednego "obcego" z domu - Twojego męża. Drugie rozwiązanie to
                alternatywna wigilia w Waszym pokoju (nie znam Twoich warunków mieszkaniowych,
                jeśli mieszkacie razem z mamą w kawalerce - to rozwiązanie odpada). Może mama
                postawiona przed taką decyzją zastanowi się, czy zależy jej na Twojej obecności
                na wigilii? Czasem warto trwac przy swoim zdaniu, zwłaszcza że tym razem masz
                rację.

                Pozdrawiam
                Vereena
            • isma Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 13:52
              Sowa, rozumiem, ze chcialas uslyszec wylacznie glosy aprobujace, i tylko te sa
              dowodem na zrozumienie sytuacji? To rzeczywiscie Ty i Twoja Mama nie macie
              szans sie porozumiec, jesli Ty zakladasz, ze jedynym uzasadnionym rozwiazaniem
              jest podzielenie Twojego zdania.

              W mojej rodzinie panuja co do Wigilii DWA odmienne porzadki, tyle, ze sie
              uczciwie i z wzajemnym szacunkiem i do jednych i do drugich stosujemy. W tym
              sensie rzeczywiscie nie bardzo rozumiem rodziny, gdzie usiluje sie cos wymusic
              albo kogos oszukac ;-O.

              Co do znaczenia slowa klamstwo, owszem, znam. Ty natomiast nie, skoro zenujaco
              sie tlumaczysz, ze Mamy nie oklamalas "perfidnie" (tylko po prostu powiedzialas
              te wygodna nieprawde, ktora CIEBIE nie narazalo na zarzuty), a kolezanke
              (ktora, jak sadze, zna Twoja sytuacje domowa, skoro tyle lat sie przyjaznicie i
              mogla mniemac, ze skoro zapraszasz, to sprawa jest uzgodniona)
              zaprosilas "spontanicznie".

              Chcesz spedzic Wigilie z kolezanka - spedz, Twoja sprawa, bardzo szlachetnie.
              Ale nie mozesz wymagac od nikogo poza Toba podobnej szlachetnosci, zwlaszcza w
              takich okolicznosciach.
              • sowa_hu_hu isma 16.11.04, 14:00
                nie będe z tobą dyskutować bo nic nie rozumiesz z tego co ja napisałam...
                miej swoje zdanie - wolno ci - ja uważam że nie masz racji i kropka!
                a żenujące jest zarzucanie mi kłamstwa...
                proponuje kupić sobie pod choinke słownik i posprawdzac kilka terminów...

                za bardzo sie rolą przejełaś...
                • isma Re: isma 16.11.04, 15:22
                  Badz tak mila, i wytlumacz mi zatem, co to jest klamstwo. Chetnie sie czegos
                  dowiem wink)).
      • le_lutki Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 14:04
        Ismo,

        tym razem sie nie zgodze z Toba do konca. Tzn owszem, masz 100% racji, ze
        zaprasza gospodarz - tylko, ze ta prawda stosuje sie dla mnie w kazdym innym
        wypadku ale nie na Wigilie, bo w tym dniu ma ponoc krolowac goscinnosc dla
        samotnych i odrzuconych, albo moze ja znam jakies inne tradycje?
        W moim domu rodzinnym swieta Bozego Narodzenia byly wybitnie rodzinne,
        zwlaszcza, ze to rowniez urodziny mojego ojca i imieniny obojga rodzicow, tym
        niemniej pamietam, jak w stanie wojennym znalezli sie za naszym stolem
        wigilijnym i zolnierz (!) - Bogu ducha winny, krazacy po pustych mroznych
        ulicach, i dzialacz opozycji. Obydwaj niezapowiedziani i "z marszu" - zaden nie
        mial tego dnia swojej rodziny przy sobie.
        Ja mialam 7 lat i pytalam mame nakrywajac do stolu, dlaczego daje sie dodatkowy
        talerz. Wytlumaczyla mi to i ilustracje tej tradycji zaprezentowala mi tego
        samego wieczoru. Jednym slowem nie byl to pusty frazes.
        Pozdrawiam
        • sowa_hu_hu Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 14:20
          no wlasnie o to mi chodzi o czym mówi le lutki smile
          wiem ze powinnam zrobić na odwrót ale nie czuje sie winna ani nie czuje abym
          kogoś okłamywała...
          tez jest mi przykro - bo jeśli będe musiała wybierac to nie spędze święta z
          rodziną... a myślałam że będziemy wszyscy razem bo mimo iż nie jest kolorowo to
          jednak nie ma jak święta w domu...
          ja nie rozumiem tego ze mama z otwartmi ramionami przymuje chłopaka mojej
          siostry - w ogóle wszystko co związane jest z moją siostrą jest super -
          natomiast moim koleżankom potrafi tylko odburknąć "dzień dobry" - no chyba ze
          jest w wyjątkowo dobrym humorze to zdobywa sie na uśmiech...
          no a teraz ta sutuacja - przeciez ona wie jak sprawy sie mają u mojej
          koleżanki... ale nie mam zamiaru jej nakłaniać do zmiany zdania - jeśli nie
          chce - trudno... ja kolezanki nie zostawie - ona też jest dla mnie jak
          rodzina...
        • isma Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 15:15
          Le Lutki,
          jasne. Tylko Twoj przyklad tez dotyczy sytuacji, kiedy zaprasza gospodarz. Oraz
          osob, jak sama napisalas, "niezapowiedzianych i z marszu". Jestes pewna, ze
          gdybys Ty planowala "zaprosic" kolezanke z podworka albo sasiada-pijaka
          (przejaskrawiam, ale chodzi o zasade), Rodzice nie mieli by prawa miec nic
          przeciwko?
          Ja nie widze w ogole problemu, jesli sie uczciwie odpowiada za swoje decyzje. I
          zaczyna rewizje sumien od wlasnego. Jesli chce swoja postawa wyrazic lacznosc z
          samotnymi i odrzuconymi, to to robie, z wszystkimi konsekwencjami tego faktu.
          Jak zapraszamy w tym roku na swieta ludzi z osrodka wychowawczego z Ukrainy, to
          nie moge np. potem miec pretensji, ze moja wiekowa babcia-ksenofobka bedzie mi
          to miala za zle ;-O.
          • le_lutki Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 15:22
            Jesli chodzi o moich wlasnych rodzicow, isma, to oni sami przygarniali pod nasz
            dach (wtedy wspolny) moje "bezdomne" kolezanki, albo takie, co po akademikach
            musialy waletowac, jedna to nawet na stale chcieli zameldowac, bo miala wielkie
            problemy sama z soba i chcieli jej pomoc smile Wystarczylo wspomniec, ze ktos jest
            w potrzebie. I to nie na wigilie. Zwlaszcza, ze nie chodzilo o pijaka z
            podworka tylko o moje kolezanki i to rodzicom wystarczalo. Pijaka moze by nie
            przyjeli, ale osoby mi bliskie i w potrzebie - na pewno. To straszne, jesli
            trzeba sie obawiac reakcji swoich najblizszych na tak proste odruchy serca.
            Rozumiem, ze sa sytuacje, w ktorych trzeba najpierw zapytac a potem proponowac,
            ale powtarzam - przygarniecie samotnej matki z dzieckiem na jeden posilek w
            roku (chocby i rodzinny par excellence) do nich nie nalezy. Dla mnie
            przynajmniej.
            Pozdrawiam
            • ikaikaj Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 16:56
              sowo,mysle ze zrobienie wigilii u kolezanki to dobry pomysl.
              powiedz jej szczerze jak sprawa ma sie u ciebie w domu.napewno zrozumie.
              a co do twojej mamy to mysle,ze zachowala sie bardzo nieladnie.u mnie w
              domu,podobnie jak u le lutki, zawsze bylo mnostwo samotnych i porzuconych na
              wigilii.przyklad z zeszlego roku:rodzice mojej przyjaciolki rozeszli sie jakos
              przed swietami i kazde z nich szlo na wigilie do swoich rodzicow.dziewczyna nie
              wiedziala z kim i dokad ma isc,wiec moja mama KAZALA wrecz mi ja
              zaprosic.wszyscy byli zadowoleni i czuli sie swietnie,a mama ciagle cos
              dokladala mojej kolezance i w rezultacie bidulka musiala zostac u nas na noc bo
              nie dojechala by do domusmilei z tym tez problemu nie bylo.
              pozdrawiam cie serdecznie i zycze udanych swiatsmile
            • isma Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 10:10
              Bingo, le Lutki.
              Bo zyczliwosc dla blizniego to (zwlaszcza dla chrzescijanina) nie jest tylko
              kwestia Wigilii. Skoro Mama Sowy nie ma takich odruchow na codzien, to nie ma
              specjalnych podstaw, zeby od niej tego oczekiwac w Wigilie - no, chyba, ze
              mialaby to byc tzw. tradycja. A chyba nie o to chodzi.

              Ale, ale - czyzby byla jakas roznica miedzy czlowieczenstwem pijaka z podworka
              a kolezanki? To jednak jest jakas selekcja?
              • le_lutki Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 10:25
                Oczywiscie, ze nie ma - z "humanitarnego" punktu widzenia, ale o ile jestem w
                stanie zrozumiec uzasadnione obawy przy sciagnieciu z ulicy pijanego
                nieznajomego (ktory moze nam w najlepszym wypadku zwymiotowac na stol wigilijny
                a w najgorszym poderznac gardlo), o tyle w przypadku kolezanki wlasnej corki, i
                to z dzieckiem, takie obawy czy opor wydaja mi sie juz kompletnie
                nieuzasadnione.
                Pozdrawiam
          • nanuk24 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 19:47
            Nie wiem, Isma, to u mnie chyba jakies nienormalne zasady w domu panujasmileBo
            odkad siegam pamiecia u nas w Wigilie zawsze ktos byl z poza kregu rodziny.
            Moja siostra, nie raz, ani nie dwa,przyprowadzala swoje samotne kolezanki,
            kolegow,dzieci z podworka, z rodzin patologicznych.A moja mama jeszcze sie
            cieszyla, ze wychowala nas na ludzi-katolikow z prawdziwego zdarzenia.Nikt mojej
            mamy nie musial pytac, czy pryjmie laskawie pod swoj dach kogos tam.
            Moja mama nie zna znaczenia slowa "moj dom", to bedzie zawsze nasz dom.
            Wigilia nie jest rodzinnym swietem.Rodzinnym swietem jest pierwszy i drugi dzien
            swiat(co wcale nie znaczy, ze nie moge nikogo w te dni zaprosic).
            Wigilia, to dzien, w ktorym warto rozejrzec sie wokol wlsnych czterech liter i
            przyjzec sie ile ludzi naprawde w tym dniu jest samotnych.

            Z giry przepraszam za chaotycz nosc wypowiedzi.
            Aska
      • umasumak isma 16.11.04, 21:03
        isma napisała:

        >
        > jedna kwestia: zaprasza gospodarz.

        A kimże jest Sowa w domu? Jest córką tej pani czyż nie? Pomaga jej prowadzić
        dom - sprząta, gotuje, piecze... czy naprawdę nie ma prawa do zaproszenia kogoś
        z własnej inicjatywy? Jeżeli tak, to uważam, że w głowie tej pani coś prządnie
        szwankuje.
        >
        >Anielka, Gama i Dinozaur wink)

        Moje córki - bzdurki wink)
      • polly6 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 11:52
        A nie można by chociaż raz w roku porzucić sztywne zasady i reguły? Wtedy nie
        byłoby problemu, bo najważniejszy i najcenniejszy jest odruch dobrego serca...
        • polly6 to było do isma 17.11.04, 11:53

          • isma Re: to było do isma 18.11.04, 09:01
            To zalezy, skad te zasady wyplywaja. Jesli to jest etykieta na angielskim
            dworze, albo obiad noblowski, to jak dla mnie nie ma problemu z lamaniem
            konwenansu wink)).
            Natomiast dla mnie zasada, ze moi Rodzice maja prawo do decydowania o tym, co
            ich dotyczy oraz do uczciwosci z mojej strony, jest oczywista, bo wyplywa z
            szacunku i milosci do nich. W zwiazku z tym, jesli na cos sie we wlasnym domu
            nie zgadzaja, to to szanuje, nawet jesli sama ich zdania nie podzielam.
    • i2h2 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 16.11.04, 17:51
      Kilka lat temu jedna z redakcji zrobiła eksperyment: w wieczór wigilijny młody
      mężczyzna z kobietą w bardzo zaawansowanej ciąży pukali do domów i prosili o
      gościnę- jakoś nikt skojarzeń nie miał, więc nawet stajenka się nie znalazła...
      Niestety, wypaczyliśmy charakter świąt Bożego Narodzenia- to nie powinno być
      zamknięte, rodzinne święto: w końcu to pamiątka między innymi gościnności i
      dobrego serca dla samotnych i ubogich...
      • umasumak to nie jest święto rodzinne 16.11.04, 18:16
        i2h2 napisała:

        > Kilka lat temu jedna z redakcji zrobiła eksperyment: w wieczór wigilijny
        młody
        > mężczyzna z kobietą w bardzo zaawansowanej ciąży pukali do domów i prosili o
        > gościnę- jakoś nikt skojarzeń nie miał, więc nawet stajenka się nie
        znalazła...
        > Niestety, wypaczyliśmy charakter świąt Bożego Narodzenia- to nie powinno być
        > zamknięte, rodzinne święto: w końcu to pamiątka między innymi gościnności i
        > dobrego serca dla samotnych i ubogich...

        Zgadzam sie całkowicie. To nie jest święto rodzinne, tylko święto które powinno
        jednoczyć ludzi. Wymową jego nie jest zamykanie się z najbliższymi w czterech
        ścianach. Uważam, że mama Sowy zachowała się skandalicznie, szczególnie że
        deklaruje się być katoliczką. Zakłamana kobieta i tyle (Sówko sorry)
    • ageman Re: zastanawiam się, czy problem nie leży w... 17.11.04, 11:42
      ...koledze Twojej siostry. Skąd ten wniosek ? Jeśli jest tak jak piszesz, że
      Twoja mama jest osobą - jak by to powiedzieć - zakłamaną i dba o pozory, to
      prawdopodobnie będzie chciała zrobić jak najlepsze wrażenie na chłopaku Twojej
      siostry, bo to przecież potencjalny kandydat na męża, prawda ? Nie wiem, co
      prawda, w jakim wieku jest Twoja siostra, ale zakładam, że dorosła. Pisałaś
      wcześniej, że Wasza rodzina nie jest najlepsza jeśli chodzi o stosunki w niej
      panujące, że rodzice nie rozmawiają - prawdopodnie Twoja mama będzie starała
      się zatuszować te sprawy i pokazać chłopakowi siostry Waszą rodzinę w bardzo
      idyllicznej aurze, ale aby to zrobić, musi grać. Jeśli gra tylko w gronie
      rodzinnym, to jej to nie przeszkadza, bo i tak wszystko zostanie w rodzinie.
      Ale grać na oczach Twojej przyjaciółki, która dobrze zna układy w Twojej
      rodzinie i od razu wyczuje fałsz ? To już na pewno poniżej godności Twojej
      mamy.
      Ale ona przecież do takich pobudek nie przyzna sie nigdy w życiu, więc broni
      zawzięcie wymyślonej naprędce teorii. I tu nie ma co dyskutować, czy ktoś jest
      obcy czy nie, bo tak naprawdę - moim zdaniem - nie o to chodzi.
      Musiałabyś chyba jakoś sprytnie podejść mamę i nie wprost, ale jakoś naokoło
      zapewnić ją, że chłopak siostry z pewnością byłby mile zaskoczony faktem, że
      ona jest taka otwarta i dobroduszna, że to by o niej, o Waszej rodzinie bardzo
      dobrze świadczyło, że zapraszacie ludzi w potrzebie ? A może powiedzieć to
      wprost?

      A może Twojej mamie chodzi o bardzo przyziemne sprawy - że nie chce na swój
      koszt żywić innych ? Może należałoby zaproponować, że Ty i koleżanka także
      przygotujecie potrawy na Wigilię, żeby odciążyć mame ?
      • sowa_hu_hu Re: zastanawiam się, czy problem nie leży w... 17.11.04, 14:13
        myśle ze chłopak mojej siostry dokonale wie jaka jest sutuacja - moze nie ze
        szczegółami ale wie - siostra na pewno mu mówiła... on już wdrozony został do
        rodziny - przyjeżdżają z siostrą co tydzień a mam wtedy jest wniebowzięta -
        szykuje kolacyjki , lata z herbatką i nawet mówi do taty po imieniu...

        za moją koleżanką nie przepada i ja o tym wiem ale wie jaka jest u koelżanki
        sytuacja - sama z dzieckiem - uwazam ze mogłabym brzydko mówiąc dać sobie siana!
        uma ma racje - ja też przeciez w tym domu mieszkam i jakoś uczesticze (choć wg
        mojej mamy zawsze za mało i zawsze źle) w zyciu tego domu!

        dla mnie było naturalne ze ja mamie pomoge przy wigilii , że nawet pokupuje
        część produktów! a koleżanka tez chciała coś do jedzenia przygotować...

        nie wiem już co o tym myśleć...
        kolezance jeszcze nic nie powiedziałam...

        • ageman Re: zastanawiam się, czy problem nie leży w... 17.11.04, 14:33
          Ale, wiesz, to co piszesz o nadskakiwaniu temu chłopakowi utwierdza mnie w
          przekonaniu, że to właśnie w nim jest problem - mama nie chce, żeby Twoja
          koleżanka ją taką widziała. A dodatkowo - jeśli mama jej nie lubi, to może
          uważać, że Twoja koleżanka zachowa się nieodpowiednio albo źle potraktuje tego
          chłopaka. To są na pewno obawy wyssane z palca, ale założe się, że gdyby nie
          ten chłopak to mama aż tak by się nie upierała.

          Swoja drogą sytuacje i tak masz trudną, sama nie wiem, co bym zrobiła, ale ja
          jestem uparta, chyba bym ją zaprosiła i nic mamie nie powiedziała - gdyby
          przyszła w Wigilię niezapowiedziana, to mama z pewnością byłaby wściekła ale
          nic by nie powiedziała, żeby nie psuć wrażenia na chłopaku. No potem by mi
          głowe urwała albo nie odzywała się przez pół roku... Wiem, że to szatański
          plan, ale takie czasami wychodzą najlepiej. Przynajmniej z moją mamą, która
          jest bardzo podobna do Twojej, za zachowanie pozorów dałaby się poćwiartować sad

          Chciałam Ci tylko napisać tak a'propos kontaktów z mamą, że ja długo długo
          miałam bardzo kiepskie te kontakty, jak to powiedział mój brat : czy wy zawsze
          musicie się kłocić jak tylko się spotkacie? Tak było do czasu, jak mąż mi
          wytłumaczył, że to przecież zły przykład dla naszej córki a poza tym - mama
          jest jaka jest i już jej nie zmienie, więc po co walczę z nią, co chcę
          osiągnąć? Przyznałam mu rację i przestałam z nią dyskutować i przekonywać.
          Staram się robić tak, jak uważam za słuszne, cy ona sie zgadza czy nie. Ale od
          czasu jak przestalam się z nią kłocić i krytykować - o dziwo - ona zaczęła
          robić tak samo - nie krytykuje mnie, nie narzuca swojego zdania. Chyba jakoś
          się wzajemnie zaakceptowałyśmy. Kiedyś byłam przekonana, że to niemożliwe,a
          jednak. Kiedyś musisz spróbować... Oczywiście, drobne sprzeczki się zdarzają,
          ale ja odpuszczam, ona też czasem odpuszcza i jakoś nie dochodzi do napięć.

          Dodam tylko, że moja matka długo uważa mnie za zero, bo nie spełniłam jej
          oczekiwań sad

          Odwagi !
          Aga
    • malwi4 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 14:22
      cześć, nie czytałam całej dyskusji (córcia koniecznie chce ze mną "pracować na
      komputerze i naciska co się da ),więc mogę się powtórzyć-sorry- ale może
      zaproponujesz mamie, że przygotujecie część potraw razem z koleżanką u Was albo
      posprzątacie wieczorem, żeby nie sobie odpoczęła?
      Postąpiłaś dobrze.
      pozdrawiam
      malwina
      • ma.pi Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 16:34
        Sorry, ze tak prosto z mostu. Pewnie mnie zaraz z forum za to wykopia wink

        Ciagle piszesz jak to zle u Ciebie w domu, jaka atmosfera jest niemila i
        nierodzinna.
        To ja sie zastanawiam jak ta wigilia bedzie wygladac? Wszyscy beda siedziec, ze
        stucznymi usmieszkami, jak wytrzymaja to bedzie w miare milo, a jak nie to juz
        bedzie mniej milo.
        Mowiac szczerze ja bym w zyciu nikogo nie zaprosila na wigile w takiej
        atmosferze. Wigilia ma byc swietem milosci, ciepla rodzinnego, wzajemnego
        szacunku itd. a nie sztucznej szopki.
        Dla kolezanki bedzie lepiej jak spedzi to swieto sama z dzieckiem, skromnie ale
        w milej atmosferze, a nie jak intruz tam gdzie jej nie chca. Qurcze nie
        chcialabym siedziec w taki wieczor przy stole gdzie gospodyni patrzy na mnie
        spod byka, bo jej do dekoracji nie pasuje.

        Pozdr.
        • sowa_hu_hu Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 17:45
          bez przesady! moja rodzina to nie potwory! to ze moim rodzicom sie nie ułożyło
          i jest jak jest nie znaczy że moja rodzina to totalna beznadzieja...
          mama jest jaka jest i w większości wypadków jej nie rozumiem ale nie jest złym
          człowiekiem! nie jest tak jak powinno być ale też znowu nie ejst to jakas
          totalna tragedia...
          i prosze - nie wypowiadaj sie za moją koleżanke - bo ona bardzo sie ucieszyła z
          zaproszenia! nie sądze aby czuła sie lepiej sama z dzieckiem w taki dzień!
          oczywiście kiedy sie doiwe ze moja mam nie chciała to na pewno by sie źle
          czuła! ale sprawa nie ejst jeszcze przesądzona - jesli mama sie zgodzi i
          koleżanka przyjdzie to mama nie będzie jej z pewnością źle traktować! jesli już
          sie zgodzi to będzie ok! a jesli sie nie zgodzi... cóż... coś bede musiała
          wymyślić...
          mam zamiar pogadac jeszcze z tatą...
          • fajka7 a moze? 17.11.04, 18:26
            sowo a moze chlopak siostry niech zakomunikuje z radoscia mamie, ze slyszal ze
            bedie wiecej osob przy stole i ze to super, bo jego rodzice tez zapraszaja jego
            kolege? jemu mama na pewno nie odmowi smile)
            ja zartuje, ale moze da sie jakos wykorzystac fakt, ze go tak lubi?
            sutuacja jest niezreczna i trzeba sie wziac na sposob, ale fajnie by bylo gdyby
            mama byla zadowolona z rozwiazania a nie zmuszona; trzeba tak zrobic, zeby sama
            chciala spedzic wigilie z kolezanka
            • 26magda3 Re: a moze? 17.11.04, 18:52
              nie czytałam co napisały moje poprzedniczki więc mogę się powtórzyć. W każdym
              bądź razie ja zrobiłabym tak:
              powiedziałabym mamie, że albo przyjmie kolezankę, albo święta spędzę razem z
              nią i konsekwentnie bym się tego tzrymała

              życzę powodzenia
        • p_swiat Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 19:09
          cytbig_grinla kolezanki bedzie lepiej jak spedzi to swieto sama z dzieckiem, skromnie
          ale w milej atmosferze, a nie jak intruz tam gdzie jej nie chca.

          Jak może być miła atmostera swiąt jak sie je spedzi samemu bez nikogo
          bliskiego, a nie prawdą jest, że jej tam nie chcą sówka chce, a to jej mama nie
          popiera tego.
          Sówka pogadaj z mama na spokojnie i powiedx jej , że przecież Święta do sa miłe
          rodzinne chcwilei niestety nie każdy tak ma i chcesz jej upiekszyć to poproś ja
          i pomóż jej, dyskusaj w nerwach nic nie da bo obie z tego co czytam jesteście
          upartesmile
          Pozdrawiam Cie cieplutko i spotkanie czeka i czeka!!
    • barbin Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 21:22
      Zgadzam sie z Ismą. W swoim domu bedę zapraszać na Wigilię wszystkich, którzy
      tego chcą i potrzebują, marzę o tłumie ludzi przy wigilijnym stole.
      Natomiast, póki nie jestem gospodarzem- zaproszenia na wspólną kolację ustalam
      z rodziną.
      Nie potępiam Sowy za odruch serca, ale... mamie należy sie uczciwość.
      Na Twoim miejscu Sowo, powiedziałabym mamie o tym ,że koleżanka już jest
      zaproszona i będzie Ci głupio sprawe odkręcić. Nawet jeśli mama nie lubi
      Twoich znajomych ("obcych"), może zgodzi się na gości, aby uchronić Ciebie
      przed kłopotliwą, niezręczną sytuacją.Mamy zazwyczaj pomagają swoim dzieciom w
      tarapatach. Z kolei nad tym jakie mama ma zasady, czy jest otwarta na
      innych...itd., raczej bym się nie zastanawiała - rodziców nie wychowamy, możemy
      ich tylko kochać.
    • tynka11 Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 17.11.04, 22:12
      droga sowo!
      a czy ty mieszkasz razem z mama? Bo jesli nie to zrób poprostu wigilię u siebie
      i zaproś siostrę i rodziców i będziesz miała problem z głowy!!! Swoją drogą to
      naprawdę nie rozumiem podejścia Twojej mamy!Wigilia to rzeczywiście rodzinne
      święto ale im bliżej tego święta tym częściej slyszymy żeby rozglądnąć się za
      samotnymi ludźmi pomyśleć o nich, pomóc, zaprosić! Według tego to twoja mama
      chyba nie do końca rozumie sens tych świąt!
      Spytaj ją jak jej będzie smakował karp wigilijny myśląc że gdzieś jest ktoś kto
      spędza ten wieczór samotnie i kto mógł wziąć udział w waszej uroczystej
      kolacji, i spędzić ten dzień radośnie w gronie waszej rodziny!!
      • jojo_z_jajem Re: zaprosiłam koleżanke na wigilie--WIELKI probl 18.11.04, 11:25
        Nie da sie zjesc ciasta i miec ciastka,
        czyli byc dorosla i byc zalezna finansowo od rodziciw.
        Ktos napisal w swoim domu bede zapraszac kogo chce.
        Sowo w swoim domu bedziesz rowniez zapraszla kogo chcesz.
        Natomiast zapraszanie do cudzego (rodzicow do to nie wlasny kiedy ma sie swoja
        rodzine) domu gosci bez uzgodnienia jest niepowazne.
        Niezaleznie od reakcji twojej mamy, ktora nie jest najlepsza,
        delikatnie mowiac ale ma ona do niej calkowite prawo.
        Najpierw dorosnij, a pozniej rob wigilie wedlug swoich marzen.
        Pomysl na wigilie u kolezanki jest troche bez sensu - raz ze sie do niej
        wpraszasz,
        dwa ze bedzie prawdopodobnie skrepowana tym ze byla przedmiotem swiatecznego
        rozlamu w waszej rodzinie.
        • sowa_hu_hu no i kolejnej koleżanki nie rozumiem... 18.11.04, 11:41
          dorośśnij??? uważasz że nie ejstem dorosła bo zaprosiłam kolezanke na wigilie?
          już mówiłam ze to było spontaniczne i przynzałam ze powinnam był to najpierw
          przemyśleć i zapytać mamy.... no ale tak wyszło - i tylko dlatego uważasz że
          nie jestem dorosła? to co by było gdybym zrobiła "gorszą" rzecz? czy wtedy
          miałabym sie wrócić do szkoły podstawowej...?
          dziwna ta twoja argumentacja - ja rozumiem że może ci sie nie podobać ze
          zrobiłam to na odwrót ale litości nie zrobiłam tego z premedytacją...
          ita gadka o dorosłosci - co ma wsólengo jednoz drugim...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka