Dodaj do ulubionych

Felieton Mutor w grudniowym dziecku.

19.11.04, 02:46
Przeczytalyscie? Ja mysle ze wiele osob poczuje sie urazonych. Pani Magda
pisze o wszystkim.......A to wszystko to czas. A co maja zrobic mamy ktore
pracuja po dziesiec godzin dziennie, przychodza do domu i nie maja czasu aby
isc do sklepiku, tylko zakupy robia w supermarketach poniewaz tak jest
szybciej. Sadzaja swoje dzieci przed telewizorem poniewaz przez chwile maja
czas aby cos upichcic czy zajac sie domem. Zaznaczam nie naleze do tych mam.
Mam mnostwo czasu poniewaz siedze w domu, gwizdze na zarabianie pieniedzy
poniewaz robi to maz i dlatego stac mnie na to aby chodzic do teatru z
dziecmi, piec pierniki i robic zabawki na choinke wlasnorecznie.Mam na to
wszystko czas. Jednak nie daje do zrozumienia mamom ktore sa zarobione
(koniecznosc)ze jestem lepsza niz one, a takie wlasnie odczucia mam po
artykule pani Magdy. Pozdrawiam Was wszystkie
Obserwuj wątek
    • allga Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 03:42
      Przede wszystkim artykuł doprowadzony w swej formie do tego, przeciw czemu
      powstał - Himalaje kiczu, choć ze szlachetnym przesłaniem.

      Ulepek.
    • wieczna-gosia Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 08:10
      Ja odbieram tak wszystkie felietony odkad skonczylo sie pisanie o jasiu a
      zaczelo ogolnie o wszystkim. W listopadowym tez bylo takie pitu pitu o
      wspomnieniach. Grudniowy to w ogole porazka.
      • inez21 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 12:15
        Też odniosłam takie wrażenie i zrobiło mi się bardzo smutno,tym bardziej ,że
        wogóle "Dziecko" z numeru na numer staje się coraz bardziej komercyjne,nudne i
        podobne do innych koloroewych gazet.Nie ma nic wspólnego z tym wspaniałym
        ciepłym poradnikiem ,który trafił w moje ręce 4lata temu....
    • ageman Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 12:23
      Ja zawsze bardzo lubiłam felietony pani Mutor ale ten grudniowy to rzeczywiście
      mnie dobił, poczułam się gorszą matką sad

      Jasne, można zapraszać dziadków i pradziadków, tylko trzeba ich mieć, a nie
      każdy ma albo nie dość blisko - jak ja.

      Można robić ozdoby choinkowe, tylko trzeba mieć do tego troche talentu,
      cierpliwości a przede wszystkim - czasu, a kiedy wracam do domu o 18.30, to
      nawet mi się o tym myśleć nie chce. W weekendy wolę czas z dziećmi spędzać
      aktywnie a nie przy robótkach plastycznych. Poza tym z 1,5 rocznym dzieckiem
      nie da się robić ozdób choinkowych, a przynajmniej nie takich, które nadawałyby
      się do powieszenia sad
      W dodatku (o zgrozo!) strasznie mi się podobają najróżniejsze bombki i gotowe
      ozdoby, które można kupić w sklepach.

      Co gorsza, podobają mi się dekoracje przedświąteczne w centrach handlowych,
      lubię tam chodzić i kupować prezenty i czasami zabieram też dzieci. Zakupy
      generalnie robię w supermarketach, bo to taniej i szybciej niż w osiedlowych
      sklepikach, no i wybór towarów o wiele większy.

      Na poprawę nastroju mogę jedynie powiedzieć, że moje dzieci, a właściwie
      dziecko (bo to młodsze nie ma jeszcze życzeń związanych z prezentami) nie
      oczekuje na prezenty pokazywane w reklamach a na takie, które lubi, które sobie
      wymarzyła. i w dodatku potrafi się cieszyć z każdej rzeczy, nawet z
      największych dupereli smile)

      Zdołowana matka 5-letniej Helenki i 1,5-rocznje Toni.
      • maak3 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 20:30
        a mnie się felieton spodobał
        i wprowadził w miły przedświąteczny nastrój, myślenie i planowanie...

        to że autorka pokazuje swój świat i sposób bycia w świecie i wychowywania
        dzieci, wprowadzania ich w świat nie oznacza, że inny od razu jest gorszy...

        Szczypiorka - Mutor sięga do korzeni i jest jej z tym dobrze...
        i to nie oznacza od razu, bo odnoszę wrażenie,że emamy tak to odebrały, że jest
        to jedyna, właściwa recepta na życia i najbardziej wartościowa...dla niej z
        pwenością taka jest... a że felietonistkąw ,,dziecku" bywa to jej prawo pisania
        o tym...




        • neospasmina przedświateczne kity 19.11.04, 21:24
          maak3 napisała:

          > to że autorka pokazuje swój świat i sposób bycia w świecie i wychowywania
          > dzieci, wprowadzania ich w świat nie oznacza, że inny od razu jest gorszy...

          no właśnie nie gorszy, ale dużo lepszy; niech się Ci z pierogami z supermarketu
          i bombkami z bazaru spalą ze wstydu :-o
          >
          > Szczypiorka - Mutor sięga do korzeni i jest jej z tym dobrze...
          > i to nie oznacza od razu, bo odnoszę wrażenie,że emamy tak to odebrały, że
          jest to jedyna, właściwa recepta na życia i najbardziej wartościowa

          ale to jest napisane w takiej poetyce i stylistyce, że nie pozostawia żadnego
          marginesu;
          ja sie nie spieram, idea jest słuszna (święta własne przeciw sklepowym) ale na
          Boga, niech to się da czytać! ten felieton, jak zresztą także poprzednie, to
          jakiś ulepek, macierzyńsko-domowy mistycyzm, zamknięcie oczu na realia; to jz
          lepiej było od razu napisać bajkę - przynajmniej wiadomo byłoby, że to taka
          przedświateczna spekulacja i intencja;
          ja myślę, że wielki czas Mutor już się był skończył,
          byłam jej wielką fanką za czasów Julkowo-Jaśkowych i wolałabym zachowac w
          pamięci jej najlepsze teksty i nie musieć się zrzymać na te idealistyczno-
          sentymentalną końcówkę;
          myślę, że pismu o takim formacie, nakładzie i pozycji można stawiać wyższe
          wymagania; zmienia się sytuacja i świadomość matek i należałoby za tym nadążać,
          a nie zabieganym, niedofinansowanym, zmęczonym pracą i domowym kołowrotkiem
          dziewczynom wciskać kit o wydmuszkach na choinkę, domowych pastorałkach i
          rzekomym świątecznym antykonsumpcjonizmie i antyglobalizmie(nota bene ten numer
          pisma jest wyjątkowo obrzydliwie komercyjny);
          paradoksalnie - ten felieton też dał mi do myslenia - jednak chyba w kierunku
          niezamierzonym przez autorke i redakcję sad
          >
          >
          >
    • mamand Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 22:25
      chyba coś w tym jest. po kilku ostatnich felietonach poczułam się dosyć
      paskudnie, poczułam się taką gorszą mamą, która pomimo tego, że nie pracuje to
      puszcza dziecku bajki (ale przynajmniej telewizji nie mamy) i na spcerze
      wstępuje na zakupy. może jak mój synek podrośnie to będę miała więcej siły na
      doskakiwanie do takiego ideału. a na rzaie czytam te felietony jak bajkę,
      tylko, że po tej bajce robi mi się bardziej smuto.
      Agata
      • pesteczka5 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 19.11.04, 23:49
        Mam podobne odczucia.

        Felietony pani Mutor mogłyby być inspiracją - tyle tam pomysłów, marzeń,
        wspomnień, tylko że przy piątym z kolei zaczynam mieć wrażenie, ze czytam jakąś
        listę wielu rodzin na wiele świąt - to niemożlwe do wykonania w jednym domu,
        przez jedną matkę nie tylko pracujacą, ale np. mającą w domu wśród swych
        dziatek niemowlę

        Ale najbradziej istotny jest w tych wszystkich feletonach ton - myśmy najlepsi,
        najlepiej wszystko wiemy i umiemy, inni to mają i robią wszystko be. Trąci mi
        to wszystko przechwałką i przesadą. Zastanawiałam się czasem, czy mogłabym sie
        zaprzyjaźnić z taką osobą jak pani Mutor, i czy nie przesadza z rozwijaniem
        kreatywności, indywidualizmu, łatwym ocenianiem ludzi żyjacych trochę inaczej.
        Pamiętam, wiele rzeczy mnie zastanawiało - chociażby wyśmiewanie się z pań,
        które przyszły z przychodni bez zapowiedzi na patronaż do Jasia, nie
        zadzwoniwszy do pani Mutor (patronaż to nie wizyta, to wizytacja - nie
        wszystkie dzieci mają tak dobrze jak nasze i pani Mutor, niektóre pielęgniarka
        zastaje z kotem w pierzynie, a mamusia leży pijana i o to także chodzi, aby
        takim noworodkom pomóc), mocno nieobiektywne opinie o służbie zdrowia, ochocze
        potepianie otoczenia nienawykłego do najnowszych wytycznych żywieniowych,
        wychowawczych itp.

        Ponieważ lubiłam (i dotąd mam mieszane uczucia) panią Mutor, po tekstach
        szczególnie poruszających próbowałam się z nią skontaktować dzwoniąc do
        redakcji, ale pomimo wielokrotnych prób nie udało mi się porozmawiać właśnie z
        nią.

        I podobnie jak Wy, choć bardzo się staram o tradycję, zapachy, teatry,
        pierniki, stadniny, wczasy tu tam i siam krajoznawczo-turystyczno-przyrodniczo-
        zdrowotno-historyczno-sportowo-tradycyjne, zawsze czuję się załamana i
        przytłoczona. Bo choćbym przestała pracować, to tyle i tak nie dam rady. A może
        pani Mutor pozbierała doswiadczenia swoje, rodziców i znajomychsmile) Bo jeśli
        nie, to my jesteśmy beznadziejne...


        Droga Redakcjo, czy o to chodziło?
        • joanna35 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 20.11.04, 00:18
          Dziewczyny kochane - przepraszam za poufałość, często Was czytam , rzadziej
          piszę - czy Wy nie przesadzacie? Nie rozumiem dlaczego tyle emocji wzbudza pani
          Mutor i to co ona pisze. Już jakiś czas temu była burza w szklance wody o normy
          rozwojowe wg. których Jaś był ósmym cudem swiata a dzieci czytelniczek nie
          dorastała mu do pięt. Teraz Wy jako matki - we własnym mniemaniu- nie
          dorastacie do piet pani Mutor. Nie wiem ile prawdy jest w tym pisaniu, a ile
          fikcji na potrzeby artykułu na taki czy inny temat. Nigdy się na tym nie
          zastanawiam i nigdy nie odnoszę tego co pani Mutor pisze do siebie, chociaż
          moje dziecko za dużo korzysta z dobrodziejstw współczesnej techniki, a ja
          poświecam mu zbyt mało czasu - o czym wiem sama , bez felietonów ww autorki.
          Kiedyś założyłam sobie program minimum - bycie dość dobrą matką i myślę, że to
          mi się udaje. A jak zdarzy się dzień kiedy jestem bardzo dobrą matką to się po
          prostu cieszę, że się udało. Czytając Wasze posty na tematy związane z Waszymi
          dzieciaczkami nigdy nie odniosłam wrażenia, że czegoś Wam brakuje. Jesteście
          wspaniałymi, dzielnymi, kochającymi swoje dzieci mamami, dbającymi o ich
          szczęście i prawidłowy rozwój i z pewnością wiele z Was daje swoim dzieciom
          więcej niż sama otrzymała od swoich rodziców. Nie warto brać sobie do serca
          czegoś co byc może niekoniecznie przekłada się na rzeczywistość. Serdecznie
          pozdrawiam
          • neospasmina OK, ale to przegięcie 20.11.04, 07:54
            To trzeźwy głos w dyskusji, jednak chcę zauwazyć, że teksty są tak pisane
            własnie jakby sie to na rzeczywistość przekładało lub przekładać miało! I
            jeszcze ta bajeczka zilustrowana zdjęciami realnych dzieci, realnych rodziców z
            realnego domu; i bierzemy sobie do serca, bo to jest tak napisane (językowa
            manipulacja), żeby do serca trafiało;
            generalnie to nie o ideę (wysoką) czepiam się, ale o styl tekstowej perswazji;
            w końcu to my mamy sie dobrze czuć z tym pismem, a nie ono ma nas podciągać do
            jakiejś wyśrubowanej poprzeczki;
            szkoda czasu i atłasu!
            taka wkurzona jestem, bo "Dziecko" to ostatnie pismo dla rodziców, które w
            ogóle mozna czytać; byłoby szkoda, gdyby taka ogromna rzesza ludzi (matek i
            ojców) nie miała swojej gazety;
            takie sprawne pióro, jakie ma Mutor, można wykorzystać w inny sposób..
            no, chyba że nowy dzidziuś u państwa Mutor się pojawi - to i nadzieja na jakieś
            lepsze felietony może też...
            pozdrawiam!
            • moofka Re: OK, ale to przegięcie 20.11.04, 09:06
              neospasmina napisała:

              > chcę zauwazyć, że teksty są tak pisane
              > własnie jakby sie to na rzeczywistość przekładało lub przekładać miało! I
              > jeszcze ta bajeczka zilustrowana zdjęciami realnych dzieci, realnych rodziców
              z realnego domu; i bierzemy sobie do serca, bo to jest tak napisane (językowa
              > manipulacja), żeby do serca trafiało;
              >

              przeczytałam ten artykuł z pobłażliwym usmiechem, jak zreszta od dłuszego czasu
              wszystkie felietony o julce i jasiu
              nic nowego, nic odkrywczego ot takie bleblubleblu jacy fajni jesteśmy
              i nawet nie zabawne


              >generalnie to nie o ideę (wysoką) czepiam się, ale o styl tekstowej perswazji;
              >

              a mnie i jedno i drugie przypomina nie tak dawno powszechny jeszcze
              socrealizm smile

              słodko lukierkowo ładnie ideowo tendencyjnie bohater i autor wzorem do
              naśladowania optymistycznie heroicznie i podniośle i gniototwato - pracujcie
              nad sobą kochane mamusie
              tylko idea inna styl ten sam dla mnie niestrawny
              dziwie sie, że aż dwie strona redakcja poświęca na socrealistyczną pisaninę smile
              juz lepiej by było zamieścić więcej listów od czytelniczek, jakoś tak "bliżej
              krwiobiegu" i styl lepszy
            • joanna35 Re: OK, ale to przegięcie 20.11.04, 17:58
              Nie wiem czy to zbieżność nazwisk czy pani Mutor została mamusią trzeciego
              dzieciaczka - dwa razy na okładce dziecka był dzidziuś - Michał Mutor, więc
              może doczekamy się "tchnienia swieżości". Pozdrawiam
              • tyrola Re: OK, ale to przegięcie 20.11.04, 18:26
                O ile się nie myle to mąż p.Mutor jest fotografem, więc raczej był wykonawcą
                zdjęcia na okładkę.
                • joanna35 Re: OK, ale to przegięcie 20.11.04, 22:44
                  Masz rację, to nie było nazwisko dziecka tylko fotografa - przepraszam za
                  wprowadzenie w błąd i dzięki za sprostowanie.
                  • marianka15 Re: OK, ale to przegięcie 21.11.04, 15:17
                    Nie czytałam tekstu pani Mutor, zresztą już dawno pożegnałam się z pismami dla
                    dzieci, kiedy artykuły poświęcone dzieciom 3-4 letnim (a takie mnie aktualnie
                    interesowały) w porównaniu z tekstami o ciąży i niemowlakach - zajmowały tylko
                    stronę, dwie. Ale nie o tym piszę. Chcę oddać swój głos w kwestii lukrowanych,
                    przesłodzonych artykułów, niekoniecznie pani Mutor. Kiedyś pewna autorka
                    (psycholog z wykształcenia) krytykowała wiecznie zapracowane mamy. Tłumaczyła,
                    że przecież jeszcze przed zaplanowaniem ciąży można zarobić i odłożyć na
                    przyszłe życie, a potem, po urodzeniu, spokojnie iść na macierzyński i
                    wychowawczy. Bo to tylko kwestia odpowiedzialności i zapobiegliwości rodziców.
                    Co poczułam? Zmieszanie, a potem przyszła refleksja: wiele z nas żyje od
                    pierwszego do pierwszego, kto więc jest w stanie odłożyć tyle pieniędzy, aby
                    spokojnie starczyło na wspomaganie domowego budżetu przez kilka lat
                    wychowawczego? No kto? Ja przed ciążą dorabiałam się pierwszego garnka i łyżki.
                    Kupowałam kołdry, poduszki, żyrandole. Zaszłam w ciążę i byłam w stanie
                    odkładać na wózek, łóżeczko, ale na kilka następnych lat życia?
                    Poszłam do pracy, kiedy mała miała ok. 8 miesięcy. Poszłam, bo musiałam. BO
                    NASZA RODZINA BYŁA Z GATUNKU TYCH MAŁO ZARADNYCH, wiec potępianych przez
                    autorkę... Wiem też, że gdybym nie musiała przed poczęciem kupować tych łyżek,
                    garnkow, to i tak z pensji zarabianej w budżetówce nie potrafiłabym odłożyć na
                    kilka lat wychowawczego. Taka polska rzeczywistość. Zupełnie różna od
                    gazetowej...
                    • monikam1 Re: OK, ale to przegięcie 21.11.04, 21:38
                      Ja się powtórzę dziś - bo dyskusja na temat P. Mutor była juz na innym forum.
                      Pani Mutor przez pewien czas sprawiała, że kupowałam Dziecko i sprawiła, że od
                      pewnego czasu go nie kupuje. Irytuje mnie jej mentorski ton, krytykowanie
                      innych mam, bo inaczej wychowują dzieci, bo śmią je ubierac w firmowe pastelowe
                      ubranka, bo nie mają dla nich tyle czasu co ona. Dzieci Pani Mutor zawsze są
                      idealne i kiedyś 3 razy czytałam końcówkę artykułu o wakacjach, bo Pani Mutor
                      uznała, że jej wspaniałe dzieci niczego nie moga nauczyć się od innego dziecka.
                      Pani Mutor powinna zejść na ziemię. Żyje w idelanym śiwecie, może siedzieć w
                      domu z dziećmi, nie ma zielonego pojęcia co to znaczy byc mamą i znikać w pracy
                      na 10 godzin. Wkurza mnie jej brak toleranji, zarozumiałość i brak szacunku do
                      innych. W największe osłupienie wprawiło mnie kiedyś to, że wzięła się za
                      pisanie o alergii, mimo że nie ma w tym zakresie żadnych doświadczeń. Ale
                      przecież Pani Mutor wie zawsze wszystko najlepiej.
                      Monika
                      • mamakochana Re: OK, ale to przegięcie 22.11.04, 09:33
                        No a zauważyłyście ze Pani Mutor nie ogląda nawet programów informacyjnych bo
                        tyle tam "brzydkich rzeczy". Może można wymyślić sobie jakiś cudowny świat i w
                        nim żyć a później o tym napisać?
    • mamaszyma Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 09:57
      to fakt, że ostatnie felietony sa niezbyt trafione. Miałay byc o Julce i Jasiu
      a są..... w zasadzie o niczym, labo o wszystkim. takie ble, ble, ble. A kiedys
      uwielbiałam te felietony....
      • migotka_muminek Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 10:54
        Wydaje mi się że nieco przesadzacie.To znaczy rozumiem,że czytając opis tak
        idealnego życia i sposobu spędzania świąt,można doznać sobie w mniej czy
        bardziej nieprzyjemny sposób uświadomić,że nasze życie bynajmniej takie nie
        jest smile ale osobiście wątpię czy życie rodziny pani Mutor jest rzeczywiście
        takie jak w jej felietonach smile Te felietony odbieram bardziej na zasadzie
        przypowieści,czegos w rodzaju dążenia do takiego stylu życia,który jest
        przeciez bardzo chwalebny smile Ale nie wpadam w dołek czytając,że dzieci pani
        Mutor praktycznie nie oglądaja tv poza "przedstawieniami i przyjaznymi
        dobranockami",bo tak naprawdę to zdaję sobie sprawę że nie raz i nie dwa
        oglądały tv dla samego oglądania,a ja wiem że staram się ograniczyć tv,czytam
        córce i potrafię zorganizować rodzinne spędzienie czasu bez tv,więc nie mam
        wyrzutów sumienia że spędzamy też trochę tego czasu przed szklanym
        okienkiem...zresztą świetnie się bawiąc smile
        Generalnie chodzi mi o to,że nie odbieram wypowiedzi p.Mutor jako pogardliwej
        dla "pospólstwa",chwalipięckiej i wyniosłej,jak to zdaje się wiele osób
        odebrało.Ona propaguje pewien styl życia,styl rodzinny,z poszanowaniem dla
        historii rodziny i dla tradycji,z kultem czytelnictwa i poszerzania wiedzy
        przeciwstawionym kultowi tv i plastikowej tandety,z podkreśleniem znaczenia
        wspólnego spędzania czasu...Zapewne jej zycie również odbiega od tego ideału.Ja
        tych felietonów w każdym razie nie odczytuję jako przesłodzonych bajek,uważam
        że są ciepłe i miłe smileStrasznie na nia wjechałyście.
        Migotka

        Ps.Przy okazji witam wszystkie mamy w swoim debiucie na forum smile
    • xymena.l Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 10:06
      Pewnie nie przeczytałabym tego felietonu, gdyby nie wątek na forum. Ja na
      szczęście nie mam wyrzutów sumienia, że moje dzieci bywają ze mną w
      hipermarketach, że nie mieszkam w dużym domu w lesie, że moi dziadkowie już nie
      żyją i dziewczynki nie mogą słuchać opowieści o Wigiliach z przełomu wieków...
      A że marzą o kucykach Pony i Barbie, a nie o żywej sowie czy żywym reniferze?
      No, cóż, pewnie to moc reklamy, które oglądają albo... siła kontaktów z
      rówieśnikami, którzy takie zabawki mają. I nie znaczy to, że znajdą pod choinką
      Barbie czy inną reklamowaną lalkę; nie wszystkie marzenia mogą być spełnione -
      pani Magda chyba też nie kupi dzieciom tego renifera... I tu dzieci są równe.
      Wprawdzie "siedzę w domu" (tzn. wychodzę tylko, żeby dorobić, jak mąż wróci z
      pracy), to włączam telewizor, oglądamy wieczorynki, bo w odróżnieniu od p.
      Magdy nie widzę nic niebezpiecznego w Misiu Uszatku, Pszczółce Mai (w końcu są
      to dobranocki mojego dzieciństwa...), Noddim... A jeśli napatoczy się coś mało
      edukacyjnego, to dziewczyny same proszą o wyłączenie telewizora... Jeszcze
      jedna rzecz: nie uczę ich krytykowania reklam (i innych rzeczy, o których
      mechaniźmie niewiele wiedzą): nie podoba Ci się, nie oglądaj; nie chcesz, nie
      kupuj. Ale żeby od razu "ale obciach!"??? Taki jest dzisiejszy świat, takie są
      realia, ktoś zarabia na zrobieniu nawet najgłupszej reklamy, doskonała reklama
      może sprzedać największe badziewie. Ale zrozumienie tego wymaga chyba
      stabilnego stania na ziemi, a nie bujania w obłokach. Nie przed wszystkim można
      uciec w las... Może pani Magda chroni właśnie w ten sposób swoje dzieci,
      zamiast pokazywać zagrożenia płynące z rzeczywistości...
      Ale, co tam; ja lubię się snuć po hipermarketach (aczkolwiek nie w godzinach
      szczytu), co nie znaczy, że moje dzieci nie są znane paniom z okolicznych
      sklepików... I wcale nie czuję się przez to ani lepsza, ani gorsza od pani
      Magdy.. A że ludzie w jakimś molu nie odpowiadali na zaczepki jej dzieci to
      znaczy, że są źle wychowani? Hmmm, zapewne w tłumie trudno byłoby być
      grzecznym, jeśli wszyscy kłanialiby się wszystkim dookoła...
      Mimo to, życzę pani Magdzie i jej rodzinie najlepszych Świąt, jakie tylko są w
      stanie przygotować. Zresztą sobie i Wam wszystkim też, chociaż to jeszcze sporo
      czasu...
    • ineta Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 10:50
      Przeczytałam ten artykuł dopiero po natrafieniu na ten wątek. I trochę się Wam
      dziwię - o co takie oburzenie? Autorka przedstawia jakiś bajkowy, koloryzowany
      obraz rodziny (swoją drogą to pradziadków zapraszają tylko w związku ze
      świętami? i co prababcia co roku czyta te same listy? wink) Ja przeczytałam to z
      przymrużeniem oka ale owszem przypomniałam sobie że mogę z dzieckiem zrobić
      parę zabawek na choinkę itp. Jakoś w zeszłym roku nie wiem czemu na to nie
      wpadłam. Ale urażona się nie poczułam, bo nie mam w sobie poczucia winy że
      niewłaściwie zajmuję się dzieckiem, domem itp. Nikt idealny nie jest. Może
      gdyby dręczyły mnie wyrzuty sumienia poczułabym się zdołowana po przeczytaniu
      czegoś takiego?
      Jakiś czas temu była burza po artykule psychologa Zofii Milskiej -Wrzosińskiej,
      która stwierdziła że malutkiemu dziecku najlepiej jest w domu z mamą. I napadło
      na nią mnóstwo osób które poczuły się tym urażone, skrzywdzone i nie wiem co
      jeszcze... A ja myślę że jak mam wewnętrzne przekonanie że to co robię jest OK
      i inaczej się nie da i staram się być na tyle idealną matkę i "panią domu" na
      ile mogę to mi z tym dobrze. Jeżeli nie dręczą mnie wyrzuty sumienia to żadne
      artykuły nie wzbudzą we mnie poczucia winy.
      Pozdrawiam
      • neospasmina Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 11:12
        Ineta,
        ale tu chyba nie o poczucie winy chodzi (przynajmniej nie w moim przypadku),
        ale o sens zamieszczania takich tekstów; i ich kiczowato-sentymentalną poetykę
        oraz tendencyjność nie pozostawiającą marginesu na eMamową rzeczywistość;
        poza tym mnie to nie pasi i się wewnętrznie kłóci: "żadnych plastików na
        choinkę", za to pioruńsko drogie miśki Endo w pełnej krasie;
        ja sie nie czuję winna czy obrażona, tylko zniesmaczona;
        a ozdoby, pierniki i szopke też robię, ale nie potrzebuję podkręcania nastroju
        przez "jabłuszka pradziadka" czy ryki renifera w przydomowym ogrodzie...
    • judytak Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 11:04
      nie, nie przeczytałam
      a nawet kupiłam grudniowe Dziecko (tylko grudniowe, po roku przerwy, liczyłam
      na jakieś sensowne pomysły świąteczne, ładne zdjęcia do wycinania na pocztówki
      robione przez Małego i przez Niezdarnego, ale nic nie było)
      rzuciłam okiem, ale nie byłam w stanie przeczytać
      a to u mnie, nałogowego czytelnika wszystkiego, jest objaw wyjątkowy...

      a tak w ogóle, to nawet jak pracuję, to zawsze przed świętami robiłam z dziećmi
      mnóstwo rzeczy typowo świątecznych - i łańcuchy na choinkę, i pocztówki
      własnoręczne, i pierniczki, i witraże na okna, i szopkę, i śpewanie kolęd...
      i robię to dlatego, że lubię
      i dlatego, żeby dzieci też lubiły
      no więc lubią :o)
      i wcale to nie wymaga dużo czasu, godzina w sobotę, godzina w niedzielę,
      półgodziny w czwartek ;o)
      no i tradycyjnie 2 dni urlopu przed świętami...
      za to odpuszczam sobie większość sprzątania, całe prasowanie, a obiad jestem w
      stanie zrobić w ciągu 20 minut ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • jagasz Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 11:51
        P przeczytaniu artukułu p. Mutor pomyslałam, że badzo chciałabym mieć taki dom.
        Ale jest to nierealne, po prostu. Nie wiem może codzienność za bardzo mnie
        przytłacza, może brak finansów - raczej to drugie.
        Dobrze, że są takie domy, tak wychowywane dzieci, ale ja odebrałam to
        jednoznacznie, że wychowywuję dziecko gorzej, że to, że moje dziecko ostatnio w
        sklepie pokazało, że chce dostać lalkę Barbie to jest w jakimś stopniu moje
        zaniedbanie, brak mojej kreatywności, brak mojego czasu.
        Może przesadzam, ale zrobiło mi się trochę żal mojego dziecka, że nie mieszka w
        domu, że na codzień nie obcuje z naturą, itp. i przez to jest uboższe o wiele
        doznań.
        aga
    • mamand Re: tak mi się skojażyło 22.11.04, 11:28
      ta żywa sowa to chyba z Harego Pottera prawda?
      • mimka21 zlitumy sie troce nad autorka... 22.11.04, 12:11
        Kochane dziewczyny. Niestety - a moze stety - nie czytalam tego felietonu, ale
        moge sobie wyobrazic, jaka to ciezka orka takie cos napisac. Po pierwsze - co
        miesiac nalezy wymyslec cos nowego. Po drugie - felieton, to obrzydliwa forma
        literacka, bo tak naprawde o wszystkim i o niczym. Po trzecie - cykl
        produkcyjny pisma trwa ok. trzech miesiecy (miesiecznika). Wiec Pani Mutor
        musiala ow swiateczny felieton z grudniowego >>dziecka<<, ktore trafia do
        kioskow w listopadzie, napisac, na moj gust na poczatku wrzesnia. Przyznacie,
        ze wymaga to nieco wysilku, zeby sie we wrzesniu wlasnie, tuz po wakacjach w ow
        swiateczny nastroj wprowadzic. Stad byc moze ten kicz, o ktorym piszecie. No bo
        we wrzesniu swieta, to jakies mgliste wyobrazenie tylko. Na pocieszenie
        wyobrazcie sobie, ze zamiast swietowac Sylwestra, Pani Mutor bedzie musiala
        prawdopodobnie meczyc sie nad wiosennymi felietonami o zajaczkach, baziach i o
        tym, co wtedy beda robic (myslec) jej dzieci i cala rodzina... buziaki dla
        wszystkich mam.
        monia
        • kolorko Re: zlitumy sie troce nad autorka... 22.11.04, 12:34
          Moja Droga- nie przesadzaj z tą orką, zawsze p.Mutor może zmienic prace i
          zacząc kariere jako np kasjerka w hipermarkecie- swietnie płatne zajęcie, a ile
          czasu dla rodzinysmile))

          A ja lubię czytac te felietonysmile
          • neospasmina Re: zlitumy sie troce nad autorka... 22.11.04, 12:46
            No ale ja sie nad autorką nie pastwię, tylko nad tym tekstem;
            bo pamiętam, że swego czasu pisywała świetnie smile
            na Kindze Dunin też się wyżywają, a jednak na kasę do supermarketu nie poszła;
            zgadzam sie, że jako felietonistce wolno jej pisać w swoim stylu i zgodnie ze
            swoim światopoglądem, ale nam jako czytelniczkom wolno polemizować...
            i jaki ciekawy wątek przy tej okazji powstał smile
          • mimka21 Re: zlitumy sie troce nad autorka... 22.11.04, 12:48
            Ano racjasmile
            Chociaz swoja droga, nie wiadomo, ile czasu zajmuje jej pisanie tego felietonu
            - moze trwa to dluzej, niz praca kasjerki w hipermarkeciesmile A rodzina tula sie
            po nianiach (i pradziadkach)smile))
          • wieczna-gosia zadnej litosci ;))) 22.11.04, 12:50
            Czepiam sie bo:
            Felietony pani Mutor zawsze lubilam. Jak kogos nie lubie to sie nie czepiam
            tylko nie czytam
            Piszecie ze koloryzowane. A po co?? Felieton sie nazywa Z pamietnika matki. Coz
            to nic sie w zyciu nie dzieje zeby trzeba bylo koloryzowac? I do jakiego
            stopnia koloryzowac? Jasne ze zakladam ze wiele rzeczy jest no skumulowane, ale
            zakladam ze raczej sie dzieja. Inaczej- po co sie to nazywa z pamietnika matki.
            Czepiam sie dokladnie o to, co mowi noespasmina- w komercyjnym czasopisemku, w
            artykule ilustrowanym komercha wstawia sie jakies glodne kawalki. O hipokryzje
            sie czepiam. Zebyz to jakies uzasadnienie mialo. Ale nie ma. Mam wrazenie ze
            caly felieton jest napisany dla plytkiego moralizatorstwa a propos
            supermarketow i teklewizji.

            Czepiam sie glownie dlatego ze dla mnie- jako czytelnika tez felieton byl
            znizkowy w formie w stosunku do pozostalych. I widze ze nie tylko dla mnie.
            Osobiscie pracuje w domu, lancychy le[pie, dzieci mam wiecej od pani Mutor i
            ogolnie kult rodziny malo co jest mnie w stanie ruszyc. Ale tak mi hipokryzja
            pojchalo ze sie zatrzeslam.
          • madelaine6 Wlasnie przeczytalam i... 22.11.04, 13:14
            Odrzucila mnie ta czarno-biala wizja swiata,my jesteśmy cacy a reszta
            jest be wink))
            Poza tym stylistyka zywcem wyjeta z prozy socrealistycznej (co juz
            ktoras z was wczesniej zauwazyla),pozwole sobie zacytowac jeden fragment:

            "W zatłoczonym,dusznym supermarkecie,w szarym świetle jarzeniówek,
            w zalewie tandety,porażającej brzydoty,wśród potrącających się ludzi,
            paskudnych świątecznych dekoracji,rozglądały się oszołomione (...)"

            Warsztatowo ten felieton jest wg mnie strasznym gniotem,choc idea jest sluszna wink))
        • iwles Mimko -podobno to wszystko z życia a nie wymyślone 22.11.04, 13:36
          ... więc chyba nie za duża ta "orka" w tworzeniu. Pozostaje tylko ubrać to w
          ładną formę, a akurat tego felietonu forma ładna nie była.
          No chyba, że to wszystko faktycznie wymyślone....

          Wg mnie artykuł ma za zadanie wywyższyć formę świąt w domu p. Mutor kosztem
          zmieszania z błotem wszystkich innych pomysłow. I o to błoto mi chodzi
          (hipermarket to smród, klienci w hiperkamrketach - są źle wychowani, każdy kto
          oglądą TV jest płytki, żałosny itp., kto sam nie zrobi ozdób na choinkę ma w
          domu drapakę z obrzydliwymi plastikami).
          Przecież można było opisać swoje święta bez takiej zarozumiałości i pogardy.
          Czy to takie trudne? Nie powinno byc dla kogoś, kto zajmuje się pisaniem od
          lat....

          Pozdrawiam
          Iwona


          • milarka Re: Mimko -podobno to wszystko z życia a nie wymy 22.11.04, 13:42
            iwles napisała:

            > Przecież można było opisać swoje święta bez takiej zarozumiałości i pogardy.
            > Czy to takie trudne? Nie powinno byc dla kogoś, kto zajmuje się pisaniem od
            > lat....


            dokładnie, co innego, jak ktoś pisze, że robi z dziećmi ozdoby na choinkę i w
            ten sposób fajnie spędza czas, a co innego, jak ktoś pisze, że robi z dziećmi
            ozdoby na choinkę i dzięki temu nie będzie na tej choince żadnych tam okropnych
            plastikowych ozdób
            tak samo co innego, jak ktoś pisze, że uwielbia chodzić do małych sklepików bo
            atmosfera, bo panie sprzedawczynie znają itd, a co innego, jak się pisze, że my
            chodzimy do małych sklepików, bo te wstrętne hipermarkety są sztuczne,
            ochroniarze nieuprzejmi itd.
    • anndelumester ale skąd to oburzenie??? :) 22.11.04, 12:54
      Felieton jest milusi, świateczny, miły, pogodny...nie jest jakiś obrazoburczy.
      Dla mnie jest absolutnie normalny, z tą róznicą że nie mam domu pod miastem,
      ale może kiedyś smile)))))))))))
      A nawet gdyby był, ten feleiton potwornie destruktywnie obrazoburczy,to czy
      nalezy wszystko brać do siebie...a już jakieś uwagi o poczuciu winy..toż to na
      histerię zakrawa big_grin
      Jeden ma świeta takie, drugi inne, a trzeci jedzie do Honolulu, czwarty zamiast
      barszczyku i uszek woli śledzia z pepsi, piaty bedzie robiłz dziecmi jasełka,
      szósty poczyta im o panu Scrooge, siódmy obejrzy w tiwi film.
      Jego swięta, jego prawo... ma wolne, na dodatek w tym roku okrutnie ułozone crying
      Inna sprawa to poczucie realności. Dla mnie akurat tekst pani Mutor nie jest
      ani czymś dziwnym ani szokującym. Da się żyć w duzym mieście mieście i nie
      wizytować co weekend całą rodziną hipermarketów smile czy innych pozal się boże
      galerii handlowych, newsy czerpać z internetu ubogacajac dodatkowo swoją
      znajomość językow obcych, być odpornym (prawie) na większość reklam itd. itd.
      A już głosy, że to co pani M. proponuje wymaga ogromnego czasu smile)))))))))))))
      Z czasem jak z żarciem i pieniędzmi - wystarczy zapisywać na co się ile
      marnuje i wyjdzie ile godzin mozna zaoszczedzić wink na klejenie szopki i
      łańcucha wink)) przypalaniu pierniczków czy przeglądaniu zdjęć rodzinnych albo
      słuchaniu muzyki ..albo...na robieniu innych ciekawych rzeczy
      przedświatecznych...albo na wyluzowywanie

      smile
      • jagasz Re: ale skąd to oburzenie??? :) 22.11.04, 13:20
        Ja dodam do mojego poprzedniego postu, że felietony p. Mutor czytać lubię.
        aga
    • watermelon01 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 18:12
      pozwole dodac sobie moje trzy (pewnie wiecej) grosze.
      Artykul ani mnie osobiscie w jakis sposob nie dotyka, ani nie wywoluje poczucia
      winy, nie sprawia, ze czuje sie "gorsza", ale jednak... nie odpowiada mi nie
      tylko styl, ale tez to, co sie pod nim kryje...
      OK, Swieta pani Mutor zapewne beda cieple, rodzinne wartosciowe. Ale w samej
      autorce czuje sie tyle jadu (moze to za mocne slowo, ale teraz nie mam pomyslu
      jak to ujac) - bo w jej "wizji" nie ma miejsca na "inne". Reklama - glupia;
      market - nieprzyjazny; bombki (bo skoro deklaruje, ze zawiesza tylko "wyroby
      wlasne") - tandetny. To wszystko jest przeciez wartosciujace!
      Sama interesuje sie reklama; ostatnio sciagnelam na kompa nowa reklame citroena
      c4 (z tanczacym samochodem) - jak ktos widzial, to pewnie potwierdzi, ze to
      majstersztyk. Jakby moj synek wiecej kumal, puscilabym mu, zeby mial zabawe. P.
      Mutor pewnie bylaby zniesmaczona, bo choreografie ukladal koles od ukladow
      tanecznych Madonny - popkultura, fuj! Pani Mutor w swoim stosunku do popkultury
      i komercji przegina w druga strone - odnosze wrazenie, ze zaraz zacznie
      propagowac zabawki wylacznie z kasztanow i patyczkow i jedzenie chleba tylko
      wlasnego wyrobu (naturalnie z pieca drzewnego, bo eko i modnie), nie ze wzgledu
      na walory smakowe czy zdrowotne, ale ideologiczne. Troche sie zagalopowalam z
      ta wizja (mam nadzieje), ale jej postawa przypomina mi znajomych mojego meza,
      ktorzy postanowili dawac dzieciom zabawki w szarych tekturowych pudelkach, zeby
      nie czuly presji marki. Przeciez mlodsze nie maja pojecia co to takiego i
      ciesza sie po prostu z zabawki, a starsze pragna konkretnych rzeczy, juz je
      jakas Zosia czy Dyzio uswiadomia w tej kwestii (bo przeciez niemozliwe jest
      wychowanie dziecka w izolacji) i podroba barbie w tekturowym pudelku bedzie
      tylko podroba, a "prawdziwa" - "prawdziwa".
      Swiat jest jaki jest, nasze dzieci niedlugo dorosna i wen wejda; sadze, ze
      wieksza szkoda jest pokazywanie dzieciom, ze swiat to wylacznie kolorowe,
      egzotyczne rybki z _wartosciowych_ programow National Geographic, niz stopniowe
      odkrywanie rzeczywistosci.
      Nasze Swieta beda rodzinne, cieple, wartosciowe, wesole - nawet z bombkami i
      anielskimi wlosami (ze sklepu) na choince i z matchboxami dla mojego synka pod
      nia (jesli kiedys bedzie ich pragnal; na razie nie jest pod presja markiwink).
      Atmosfere tradycyjnych Swiat tworzy kochajaca sie rodzina, a nie zapach
      pierniczkow bez "aromatu identycznego z naturalnym".
      • paty_mama_olenki Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 21:28
        Naleze do wielbicielek gazety "Dziecko", ktora urzekla mnie szczegolna
        atmosfera, miedzy innymi dzieki felietonom Pani M. Od jekiegos czasu jednak
        zaczynam czuc niesmak po ich przeczytaniu. Taki niesmak poczulam rowniez po
        przecztaniu nr grudniowego. Widze, ze nie jestem w tym uczuciu osamotniona,
        wiec cos musi byc na rzeczy.
        Zawsze cenilam Pania M. za propagowane przez nia poglady, ale zaczyna Ona moim
        zdaniem niebezpiecznie przeginac. W kazdej sferze umiar jest jak najbardziej
        porzadany, bo kazda przesada prowadzi na manowce, zeby nie powiedziec, ze do
        wynaturzen. Mysle, ze warto czasem wyprowadzic dzieci z tej Nibylandii, aby
        potrafily stawic czola realnemu swiatu.
        Mysle, ze nadchodzacy czas Adwentu i Swiat natchnie Pania M. refleksja, czego
        Jej zycze, jak rowniez wiecej pokory wobec ludzi i rzeczywistosci oraz morza
        tolerancji.

        Wesolych Swiat
        Patrycja
      • ekachna Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 23.11.04, 08:47
        No wystarczy się tylko podpisać. Nie powiem nic więcej: najbardziej zgadzam się
        z madelaine6. Zdenerwowała mnie ta opozycja: ja genialna matka kontra tandetna
        resztka swiata. Nie będę już przedłużać prenumeraty, choć żal Pitulka.
    • mapta Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 22.11.04, 22:14
      ...jeśli do warzywniaka pobiegnę po buraczki i suszone jabłka, do spozywczego
      po mąke i cukier, do rybnego po karpia i śledzie, do miesnego po indyka czy
      kaczke, do piekarni po chlebek i bułkę, do papiernika po papier do pakowania
      prezentów, do pasmanterii po wstążki, do dziecięcego po pampersy,
      do "zwierzęcego" po karmę dla piesa, do apteki po Viburcol i wode koperkowa, do
      drogerii po nowy lakier do paznokci, na poczte wysłać kartki świąteczne, do
      samochodowego po płyn do spryskiwania szyb i olej, i jeszcze do 50 inncyh
      sklepików po prezenty pod choinkę, a wszystko to na piechotkę, bo samochodem
      nie ma jak do tych osiedlowych sklepików podjechać, i jeszcze z maleńkim
      dzieckim a to w wózku a to pod pachą, i to wszystko na kilka razy, bo sie
      wszystko na raz do wózka nie zmieści, to...
      to po pierwsze:
      *zwariuję
      *wydam jakieś kilkadziesiąt-kilkaset złotych więcej niż w hipermarkecie
      *spędzę na tym 3 dni a nie 3 godziny
      *moje Bogu ducha winne dziecko dopiero wtedy mnie chyba przestanie rozumieć
      *a moje nerwy będą zszargane dokumentnie i na pewno nie odporne na stresy
      organizacyjno-świąteczne.

      Już wolę ten okropny hipermarket raz, ale za to mam wszystko za chwilę i resztę
      czasu poświęcam na klejenie łańcucha, pieczenie ciasteczek imbirowych, robienie
      własnoręcznych stroików ze świeżego igliwia, słuchanie kolęd, śpiewanie
      kolęd smile, telefon do znajomych daleko daleko, modlitwę w stu ważnych intencjach
      (codziennie dochodzą nowe...), pakowanie prezentów, spacer z dzieckiem po
      śniegu.

      Nie taki diabeł straszny, jak go malują!
      • skrzynka3 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 23.11.04, 09:18
        Z ogromna przykroscia moge sie tylko podpisac pod wiekszascia postow. Z tym
        wieksza przykroscia ze czytuje Pania Mutor od pierwszych felietonow tych o
        ciazy z Julcia (mam je wszystkie wyciete i lubie do nich wracac) ale chyba
        widac wyraznie "zmeczenie materialu". "Dziecko" bardzo lubilam wlasnie za
        niepowtarzalna atmosfere rodzinnego ciepla ale i szacunku dla Rodzicow,
        zrozumienia ze kazdy z Nas jest inny, nienachalne rady i wsparcie. Troche tego
        brakuje w ostatnich felietonach. A juz ironia losu jest zestawienie
        super "antykomercyjnego" tekstu z reszta numeru, ktory jest jedna wielkim
        katalogiem reklamowym i to zabawek i przedmiotow z gornej polki.Ostatnio duzo
        bardziej wole czytac w "Dziecku" te prawdziwe pamietniki Matek-czytelniczek.
        One sa z "tego swiata" a nie Nibylandii (Paty pozyczam od Ciebie bo to bardzo
        trafne wink))) a ja chce swoje dzieci przygotowac do zycia w tym realnym swiecie,
        choc to chwilami duzo trudniejsze. Pozdrawiam wszystkich serdecznie Skrzynka
        • milucha Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 23.11.04, 10:10
          jeszcze jedno,
          podoba mi u skrzynki3 stwierdzenie ze chce przygotowac dzieci do zycia w
          realnym swiecie, no wlasnie,

          kiedys byl taki fajny reportaz w polityce na temat dzieci z rodzin bardzo
          dobrze sytuowanych, które mialy frajde z jechania gdzies tramwajem,

          ciekawe czy dzieci p. Mutor tez beda takie szczesliwe jak dowiedza sie kiedys
          ze ominely ich sliczne szklane bombki (wg mnie) a moze i te ohydne plastikowe
          Barbie, albo plastikowy spidermen (oczywiscie sa to paskudztwa, ale dzieci
          czasem lubia kicz).
          W takim przeciez zyjemy swiecie, każdy lubi co innego, ja czasem kupię synkowi
          kicz, co nie znaczy że akurat to uwielbiam,

          nie przeginajmy po prostu w ŻADNĄ strone,
          pozdrawiam jeszcze raz
          kama

    • milucha Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 23.11.04, 10:01
      hej,
      no ja tez sie pod wiekszoscia postów podpisze, z ta róznicą ze mnie ogarnął
      niesmak juz w zeszłym roku po niektórych felietonach, światecznym też i muszę
      przyznać że własnie z tego względu przestałam kupować Dziecko.

      dorzucę jedno, felietony p. Mutor były swietne do momentu kiedy jasio był w
      brzuszku potem był malutki, było super bo było o DZIECIACH.

      czy ktos czytając Pitulka , tez czuje niesmak? Bo ja nie , sa to super
      feleitony o DDZIECIACH, a nie o tym ze supermatkety sa be i zabawki z plastiku
      tez. i z felietonow pana Talki nie dowiemy sie czy ma super dom w lesie i
      kupuje bombki i czy kupuje ohydne plastikowe zabawki...

      Ja tez nie cierpie supermarketow ale tez robie tam zakupy, juz poprzedniczki
      napisaly dlaczego i nie bede sie wiec nad tym rozwlekac.

      mnie niesmak ogarnąl jeszcze jak pani Mutor pisała jaki miala zly dzien, (jakis
      czas temu) bo wozila dzieci do szkoly, do przedszkola i z powrotem i na zajecia
      dodatkowe i byla baaaaaardzo tym zmeczona, i jeszce maz mial wrocic pozno do
      domu. ile kobiet chcialoby wlasnie takie miec zycie???

      zmeczenie?? kazdy moze byc zmeczony, p. Mutor tez i ma prawo na to narzekac,
      ale moze lepiej nie pisac na ten temat felietonu, bo czytaja to równiez ci
      ktorzy nie maja domu w lesie, samochodow do dyspozycji, nie stac ich na zajecia
      dodatkowe dla dzieci i tym bardziej wozenie ich z jednych zajec na drugie, nie
      maja sprzataczki raz w tygodniu i pieniedzy na super sliczne zabawki nie z
      supermarketu itd.. itp... i pracuja kupe godzin , nie majac czasu zajmowac sie
      dziecmi tyle ile by chcieli.

      Dobrze ze pani Mutor sie dobrze zyje, ale nie wolno krytykowac w taki
      jednoznaczny sposob zycia innych ludzi, bo naprawde moga sie poczuc dotknięci,
      no dobra, szkoda juz slow..

      szkoda ze te felietony nie sa juz o dzieciach po prostu... wlasnie, najbardziej
      to mi tez szkoda Pitulka, super sie czytalo.
      pozdrawiam
      kama


      • milarka Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 23.11.04, 10:36
        milucha napisała:

        > czy ktos czytając Pitulka , tez czuje niesmak? Bo ja nie , sa to super
        > feleitony o DZIECIACH, a nie o tym ze supermatkety sa be i zabawki z plastiku
        > tez. i z felietonow pana Talki nie dowiemy sie czy ma super dom w lesie i
        > kupuje bombki i czy kupuje ohydne plastikowe zabawki...

        Felietony o Pitulku są SUPER!!!!!!!!
        A Pitulek do supermarketu lubi jeździć, ma nawet specjalne zakupowe rytuały wink
        A jak rodzice pojechali na wakacje to Pitulek i Kudłata zostali u dziadków wink

        To jest po prostu normalna rodzina, na nie jakaś nibyrodzina z nibylandii
        (podoba mi się to określenie smile))
        • janaj Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 23.11.04, 13:59
          Witam!
          Nie mam ostatniego, grudniowego numeru "Dziecka" ale czytając wasze posty mam
          wrażenie, że artykuł p. Mutor to "powtórka z rozrywki", czyli to samo co było w
          styczniowym numerze z tego roku. Są tam ładnie opisane święta u państwa Mutor.
          Są więc pierniczki, zabawki na choinkę, listy prababci, renifer i cała reszta.
          Jest to bardzo miły świąteczny artykuł bez zbędnej dydaktyki. Może p. Mutor
          powinna na nim poprzestać. Może rzeczywiście pomysły jej się wyczerpały skoro
          dodając parę nowych uwag powieliła artykuł z styczniowego numeru.
          Ja zrezygnowałam z "Dziecka" już dawno ale nie z powodu p. Mutor. Odkąd w
          "Dziecku" coraz mniej rzetelnych, obszernych artykułów na rzecz kolorowych zdjęć
          z krótkimi opisami i masy materiału reklamowego. Numer styczniowy 2004 kupiłam
          tylko ze względu na kalendarz z Mysią.
          I czekam z nadzieją na jakieś ciekawe pismo dla rodziców o dzieciach, przecież
          tematy można brać z tego forum bo to tu piszemy o tym co nas niepokoi i kłopocze
          i co cieszy.
          Pozdrawiam,
          Joanna
    • mama_szefusia Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 24.11.04, 09:35
      Przeczytałam z ciekawości i muszę zgodzić się, że artykuł jest kiczowaty i
      nudny. Nic nie wnosi, nie ma praktycznie żadnej fabuły. No fajnie, pani Mutor
      ma takie święta, a ktoś inny ma inne. Odebrałam to jako takie pitu pitu o
      niczym w konwencji modnego ostatnio "w kręgach" antyglobalizmu. Szkoda, bo
      rzeczywiście kiedyś uwielbiałam czytać o Julce i Jasiu. Było śmiesznie,
      ciekawie, fajnie napisane, dawało do myślenia - no po prostu przyjemnie sie
      czytało. Może to tylko chwilowy kryzys.

      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • brendastar Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 24.11.04, 12:57
      zgadzam się z większością, po przeczytaniu felietonu również mną zatrzęsło.
      Pytanie które teraz zadam prawdopodobnie zostanie bez odpowiedzi, ale
      chciałabym wiedzieć, czy w telewizyjnej reklamie środka do mycia naczyń
      (reklama z Bożeną Dykiel)nie występowała przypadkiem Julka Mutor? Bo mnie się
      cosik zdaje że tak, a telewizja ponoć taka be i fuj...
      • jol5.po Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 25.11.04, 13:10
        a mąż pani Mutor jest fotografem, pracuje w gazetach i robi zdjęcia m.in. na potrzeby reklam - zna sią na tym, bo nawet w artykule jest napisane, że tłumaczy dzieciom jak reklamy są robione i jakie sztuczki dla zmylenia odbiorcy są stosowane. Czyli bierze udział w kreowaniu pogardzanego przez jego rodzinę świata. Faktycznie trochę to nie poskładane.
        Mnie też się artykuł nie podobał. Można się zagubić w materialnym wymiarze swiąt i wcale nie musza do tego służyć rzeczy z supermarketów, ale mogą być też firmowe, a nawet te robione własnoręcznie, których jest za dużo, które mogą odciągnąć od ważniejszych spraw. Przerost formy nad treścią też jest szkodliwy. Święta dla samej tylko tradycji - oj nie wiem, czy chciałoby mi się to wszystko ogranizować dla samej tylko pustej formy. Potrzebuję jeszcze czegoś, innego przekazu, głębszego nawet niż tylko przekazywanie tradycji.
        A swoją drogą w supermarketach też pracują ludzie, a nie jakiś podgatunek i kupują też ludzie, a nie podgatunek - wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko umiec korzystać. Mozna się uśmiechnąć do sprzedawczyni w supermarkecie - będzie jej milej pracować przy taśmowej obsłudze klijentów, a zdrzyło mi sie być niemiło obsłużonym przez panią w moim osiedlowym sklepiku. Ludzie są różni i dobrze to dzieciom uświadomić, żeby potem nie miały jako dorośli do nas żalu o brak tej wiedzy.
    • dorota.oz Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 24.11.04, 15:03
      Ale się cieszę, że trafiłam na ten wątek. Po przeczytaniu kilku oststnich
      feletonów pani Mutor miałam już dość, ale ten grudniowy przeszedł moje
      oczekiwania. Uważam się nieskromnie za dobrą mamę i felietony takie jak te nie
      pogorszają mojego samopoczucia. Wywołują tylko irytację. Jest wiele mam, takich
      jak ja, które nie mogą, albo nie chcą zrezygnować z pracy zawodowej. I uważam,
      że mimo to są dobrymi mamami. Większość z nas nie ma domu i nie wychowuje
      dzieci w świecie swojego dzieciństwa. (A poza tym zawsze mnie zastanawia mąż p.
      Mutor - on też ma jakieś korzenie i może też chciałby mieć swój dom, tam gdzie
      się wychowywał.)I robimy zakupy w hipermarketach, a nie małych sklepikach. ja
      bardzo cenbię małe sklepiki, ale nie jestem w stanie robić w nich dużych
      zakupów.
      Najbardziej smuci mnie w tego typu felietonach brak szcunku dla innych ludzi -
      dla tej szarej masy oświetlanej jarzeniówkowym światłem w supermarketach. I
      wcale nie podoba mi się takie wychowywanie dzieci. Oczywiście wspólne robienie
      ozdób świątecznych, kolędowanie itp to wspaniała sprawa. Ale ja chciałabym, aby
      moja Zosia nie pogardzała koleżanką tylko dlatego, że ma plastikowe zabawki i
      spędza sobotę w hipermarkecie.
      A co do kiczowatej formy wypowiedzi, zgadzam się z poprzedniczkami. I dołączam
      do klubu fanek Pitulka.
    • agacz2905 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 24.11.04, 21:36
      Felieton Pani Magdy nawet mnie nie zirytował, bo czytałam go (z mojego punktu
      widzenia) jako science-fiction, niestety. Kiedyś irytowały mnie niektóre
      ewidentnie naciągane felietony o Jasiu i o jego nadzwyczajnych umiejętnoiściach
      (mój Szymek wiekowo, ale niestety TYLKO wiekowosmile) szedł "łeb w łeb"
      z "gazetowym", cudownym Jasiem). Od tamtej pory (czyli od jakichś trzech lat)
      mam felietony Pani Mutor raczej (szczerze pisząc) w pogardzie. Co niniejszym
      osobom piszącym w tym wątku szczerze polecam i pozdrawiam.
      Agnieszka
      • agamonia a może odezwie się autorka? 29.11.04, 14:06
        chciałabym, aby cos nam tutaj "osobiscie" opowiedział, jak powstają takie
        arytkuły, ile w nich jest mocy sprawczej rodem "z propagandowej linii pisma" a
        ile z jej osobistych doświadczeń?
        to, że rozgorzała dyskusja wywołana felietonem dowodzi, ze przekaz traifł w
        czuły punkt większośic grupy docelowwej - może warto by pociągnąć temat dalej,
        i przeprowdzić sesnowną o socjologicznym zacięciu dyskusję w miesięcnziku,
        który z założenia powinien wpsierać matki/rodziców/dzieci?
        ale nadal nie wiem, jak to miałoby sie to "linii" pisama..
        ( kóre chyba przestaję już czytać/kupować)
        • mamaszyma mam dla Was propozycję nie do odrzucenia... 29.11.04, 14:18
          Mam taka propozycję, skoro obecne na rynku pisma dla rodziców nam nie
          odpowiadają ( ztych czy innych wzgledów) zacznijmy wydawac nowe, forumowe dobre
          czasopismo. Jest wśród nas wiele mam, które pieknie potrafia pisać a które maja
          czas (bo siedzą z dziećmi w domu) lub ochotę i mogłyby co miesiąc jakis
          artykulik napisać. Co Wy na to? Macie moze pomysły jak to zorganizoawać? POmysł
          jest, chęci są, brakuje tylko sponsora, ale z tym sobie jakoś poradzimy!!!!!!!!!
          • pia_ Re: mam dla Was propozycję nie do odrzucenia... 29.11.04, 15:40
            Pomysł świetny, acz wg. mnie niewykonalny, chyba, ze byłoby to pismo wirtualne.
            Jak jednak ktoś coś wykombinuje, to zgłaszam się do pomocy smile A panią Mutor
            wrzucam sobie do mojego "nielubionego" woreczka, gdzie juz od dłuższego czasu
            tkwi pani Milska-Wrzosińska.
    • emilkaq Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 29.11.04, 15:20
      Przeczytałam ten artykuł zanim rozgorzała ta dyskusja na forum i niestety też
      poczułam się zniesmaczona. Piękne te Święta u Mutorów, chociaż inne od moich
      nie mówię, że złe. O to właśnie chodzi, żeby zrozumieć to, że inni ludzie mają
      mniej czasu, mniej pieniędzy, mniej wyobraźni, mniejszy ogród itd. i nie uważać
      że to jest gorsze. Ludzie nie dzielą się na tych którzy robią zakupy w
      supermarketach i tych co kupują w małych sklepikach, na tych co lubią klasyczne
      bombki i tych ceniących własne dzieła na choince. Świat jest pełen różności i
      nie nam osądzać czyj schemat życia jest lepszy.
      Co innego opisać swoje Święta, co innego krytykować przy tym Święta reszty
      społeczeństwa.
      Dołączam do grona tych co lubili felietony P. Magdy i całe ,, Dziecko " więc
      pewnie znów zamówię prenumeratę i będę czekać na powrót do formy tej serii
      felietonów.
      Pozdrawiam Aga mama Mikołaja
      • justyna_dabrowska Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 03.12.04, 11:27
        Z uwagą przeczytałam cały ten wątek.
        Ciężko sie go czyta, bo jest tu wiele bardzo krytycznych i ostrych uwag pod
        adresem Magdy a także całej redakcji. Nigdy nie było naszą intencją pogarszać
        komukolwiek samopoczucie. Z pewnością nie było to też intencją Magdy.

        Przekazaliśmy jej treść Waszych wypowiedzi i poniżej jej odpowiedź.
        Pozdrawiam

        Justyna Dąbrowska

        "Przykro mi, że po moim świątecznym felietonie wiele osób poczuło się
        urażonych. Naprawdę nie miałam takich intencji. Nie uważam, że rodzice, którzy
        inaczej niż ja wychowują dzieci są w jakikolwiek sposób gorsi. W felietonach
        piszę o stylu życia moim i mojej rodziny, o naszych pomysłach na bycie z
        dziećmi, ale wcale nie uważam, że są to metody jedynie słuszne i najlepsze z
        możliwych. My je lubimy, bo pasują do naszej rodziny i dobrze się z tym
        czujemy. Nie uważam też, żeby nasze pomysły na wychowywanie dzieci, rodzinne
        tradycje czy sposoby spędzania wolnego czasu były szczególnie szokujące czy
        wyjątkowe. Znam sporo rodzin, które żyją podobnie. Znam też wiele takich, które
        żyją zupełnie inaczej i naprawdę nie widzę w tym nic nagannego. Znam też
        rodziny, w których wiele spraw wydaje mi się sensowniej poukładanych niż w
        naszej. Czasem korzystam z ich doświadczeń i pomysłów, a czasem po prostu
        wiem, że coś, co sprawdza się w innej rodzinie, do nas by nie pasowało, bo
        jesteśmy inni, mamy inne priorytety, inne potrzeby. Ale to nie znaczy, że muszę
        obrzucać innych inwektywami i czuć się gorszą matką.
        Nie jestem żadnym wzorem do naśladowania, nie mam i nie chcę mieć patentu na
        bycie idealną matką, popełniam mnóstwo błędów i cały czas się uczę. Moje
        felietony nie są tekstami poradnikowymi, tylko dość osobistą i subiektywną
        formą wypowiedzi. Właśnie tak żyjemy, tak wychowujemy dzieci, tak obchodzimy
        święta, tak spędzamy wolny czas. Wymaga to od nas sporo pracy, energii i uwagi,
        ale właśnie taki styl nam się podoba. Co nie znaczy, że musi podobać się
        wszystkim."
        Magda Szczypiorska-Mutor
        • allga Droga Pani Magdo/Droga Redakcjo! 04.12.04, 14:46
          Ja rozumiem, że każdy ma prawo do własnego widzenia świata i realizowania
          własnych ideałów.

          Problem w tym, że "Dziecko" to nie "Polityka" czy "Tygodnik
          Powszechny". "Dziecko" to j e s t pismo poradnicze i w tym głównie celu czytają
          je tysiące matek i ojców! Dlatego opowiadanie o swoim macierzyństwie w sposób
          tak dalece subiektywny jest szalenie ryzykowne! Jeżeli Pilch czy Passent
          opowiadają o jakimś zjawisku kulturowym, politycznym zgadzam się z nimi bądź
          nie, psioczę, złożeczę albo biegnę do męża ze słowami: "Przeczytaj! Trafił w
          dziesiatkę!"

          Niestety tematu macierzyństwa nie da się przyrównać do intelektualnej rozprawy
          czy literackiego dyskursu. Macierzyństwo to całe morze emocji, uniesień,
          przerażenia, wątpliwości, nadziei. Każda matka stara się być "wystarczająco
          dobra - good enough" wink jak mawiają. I, śmiem twierdzić nawet te z nas, które
          zarzekają się, że "mają dystans" i "nigdy nie porównują" na dnie serca,
          odruchowo to robią i porównują, bo to zbyt ważna, intymna i fundamentalna
          sprawa w życiu, by ten dystans niezależnie od okolicznosci zachować! I każda z
          nas, mniej lub bardziej świadomie,zadaje sobie pytanie" czy robię w s z y s t k
          o co w mojej mocy, by moje dziecko było zdrowe i szczęśliwe, teraz i w
          przyszłości?" Pani artykuł pokazał wielu matkom, że choćby stanęły na rzęsach -
          nigdy nie będą wystarczająco dobre, bo: nie mają pieniędzy/czsu/wewnetrznego
          spokoju. Proszę zauważyć, że ten artykuł wpisuje się w jakże szklachetny nurt w
          medialny: "czytaj dziecku 20 minut dziennie, codziennie." To ważne, by
          propagować takie postawy w obec dzieci i doskonale rozumiem Redakcję "Dziecka",
          która się w tenże nurt włącza. O ile jednak k a ż d y może i powinien znależć
          codziennie czas na czyta nie dziecku, o tyle n i e k a ż d y może, choć
          powinien (?) nie kupować w supermarketach, bo tam brzydko i anonimowo! Proszę
          wybaczyć, ale Pani artykuły zamieszczane są w piśmie poradniczym, niedaleko od
          jakże "dosłownych" i cennych porad p. Moniki Staszewskiej. Proszę się więc nie
          dziwić, że przez niektóre z nas został odbierany równie dosłownie! Dlatego
          obsadzenie Pani w rolu "subiektywnego felietonisty" wydaje mi się w zwiazku z
          tematem Pani ostatniego feletonu jedank błędem.

          Szcególnie, gdy subiektywizm posunięty jest tak daleko, jak w przypadku
          nieszczęsnych supermarketów. Czy Państwo zdają sobie sprawę, jak wiele kobiet z
          trudną sytuacją finansową mogło poczuć mizerotę swego macierzyństwa po
          przeczytaniu tego fragmentu?

          Ja głęboko wierzę, że ani Pani, ani tym bardziej Redakcji intencją nie było
          urażenie kogokolwiek. Niestety tak się właśnie stało...

          Może warto zastanowić się, dlaczego "Pitulek" cieszy się niesłabnącym
          powodzeniem...

          Choć nie przedłużę prenumeraty, nadal będę od czasu do czasu kupować "Dziecko".

          Pozdrawiam
          Ola
          • allga Re: Droga Pani Magdo/Droga Redakcjo! 04.12.04, 14:58
            Oj, przepraszam z mnogość literówek! Niestety ich ilość potwierdza fakt, że
            temat "wjechał na emocje"!

            Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam!
            O.
          • neospasmina Re: Droga Pani Magdo/Droga Redakcjo! 04.12.04, 14:58
            To i ja się ustosunkuję, jednak w nieco innym tonie ni Allga.
            Bardzo wierzę, że nie było intencją redakcji i felietonistki urażać czytelników
            czy też powodować pogorszenie się ich samopoczucia - to przecież uderzałoby
            rykoszetem w samo pismo.
            Odpowiedź redakcji i p. Mutor utrzymana jest w tonie wyjaśniająco-
            prostującym: "nie było celem urażać, nie jestem wzorem, rozumiem, że są inni,
            prezentuję PO PROSTU (!)swój punkt widzenia; nie trzeba brać do siebie i
            jeszcze rzucać inwektyw itp."; ani słowa natomiast o tym, że być może
            faktycznie felieton miał nienajszczęśliwszą formułe, stylistykę i w efekcie dał
            takie niezamierzone wrażenia odbiorcze; czyli że można zrozumieć te odpowiedź
            tak: "Drogie czytelniczki, felieton był dobry, tylko Wy go źle odczytałyście";
            felieton był zły; nawet jeśliby przyjąć za dobrą monetę te cukierkowo-
            świąteczny mandrygały, to jego poetyka jest nie do przyjęcia; I O TO SIĘ
            ROZCHODZI głównie w naszej krytyce;
            poza tym ani słowa nie wspomniano o tym, że czytelniczki uwielbiały opowieści o
            Jasiu i Julce, natomiast nie trawią tych wychowawczo-domoych historyjek;
            felietony się popsuły i o tym mówiły nasze posty i posty na emamie; a redakcja
            odpowiada tylko i wyłącznie w sprawie tego jednego - świątecznego, a stał się
            on przecież tylko kroplą, która przelała matczyny kielich goryczy...
            • agacz2905 Re: Droga Pani Magdo/Droga Redakcjo! 04.12.04, 19:59
              I o to właśnie chodzi!! Lepiej bym tego nie ujęła, zgadzam się w stu procentach
              (choć osobiście nigdy nie UWIELBIAŁAM felietonów o dzieciach Pani Mutor).
              Pozdrawiam
              Agnieszka
        • ageman Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 07.12.04, 14:31
          A ja oczekiwałam w tej odpowiedzi jednego zdania: "przepraszam, jeśli
          poczułyście się dotknięte". Nie da się ukryć, że ten artykuł był wartościujący
          i daleko mu do formy pamiętnika.
          Ale ani redakcja ani autorka jakoś nie zdobyły się na przeprosiny. Przykre to
          bardzo...

          Aga
          • aleksandrynka nie zgadzam się 09.12.04, 14:11
            a mi się wydaje, ze nie przeprasza się niezawinienie. Nie każdy jest w stanie
            przewidziec, ze w miarę neutralne teksty kogoś dotkną. To bardzo indywidualna
            sprawa... Jesli piszą, zeby nie bic dzieci, to powinni przepraszac bijących,
            jeśli ci czują się dotknięci? Jeśli prezentują wyprawkę dla malucha, ktora w
            sumie kosztuje 3000 pln, to powinni przepraszać tych, co ich nie stać? jeśli
            podają przepis na szarlotkę, to powinni przepraszać tych, co nie mają pieca?
        • wieczna-gosia Pani Magdo 09.12.04, 14:18
          Nie ma co sie boczyc.
          Felieton byl po prostu kiepski. Nie subiektywny, nie przedstawial punkt
          widzenia tylko bylo to takie pierdu pierdu na z gory zadany temat mialkie jak
          kaszka z mleczkiem i no sorry- mysla zadna nie skazone. Ani przeslaniem. Ja
          rozumiem, ze moze trudno jest z siebie wykrzesac nastroj swiateczny w
          czerwcu wink) czy wrzesniu wink) ale- to jest pani praca. Ja bym nie umiala z
          siebie wykrzesac nastroju w czerwcu dlatego nie jestem felietonistka wink
          Sugerowanie czytelniczkom ze zle odebraly- jest zenujace. jak czytelniczki zle
          odebraly to znaczy ze kiepsko sie napisalo. I tyle. Jak sie napisze dobry ciety
          felieton todobry ciety felieton ma to do siebie ze czasem swiadomie kogos
          obraza prowokuje czy kluje szpilka. I ukluty swietnie zdaje sobie z tego sprawe
          a nieukluci sie nie poczuwaja wink
          Pani niby nikogo nie kluje tymczasem jak widac uklutych cala masa.
          Moim zdaniem sie mowi sorry i sie pisze lepszy felieton wink

          Pozdrawia Gosia wiel;bicielka Julki i sympatyczka Jasia natomiast ziewajaca z
          nudy nad ta gwiazdka nieszczesna wink
    • ewamamaolka3 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 03.12.04, 16:52
      Nie spodziewalam sie ze tym watkiem otworze "Puszke Pandory" Milo ze jednak
      redakcja czyta posty. Przeczytalam list Pani Magdy. Gdyby taki tekst znalazl
      sie w jednym z felietonow na pewno czytelniczki nie mialyby pretensji. Kazda z
      nas caly czas sie uczy, szuka jak byc najlepsza mama i ma wiele watpliwosci.. W
      pismach takich jak "Dziecko" szukam wsparcia i podtrzymania na duchu. Zycze
      Pani Magdzie powrotu do cieplych i milych felietonow o Julce i Jasiu, ktorymi
      kiedys zaczynalam czytanie gazety. Serdecznie pozdrawiam i zycze Wesolych
      Swiat. Ewa
    • mama_szymka Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 04.12.04, 21:26
      Ja uważam, że felietony p.Mutor są mocno przesłodzone i wyidealizowane i
      poprostu nie wierzę, że oni tak żyją!!!
      POZDRAWIAM
    • qaffka Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 05.12.04, 00:23
      A ja myślę, że rzecz nie w takim czy innym sposobie życia, ale sposobie jego
      opisania. Przecież chyba każdy chciałby przeżyć takie święta, takie trochę z
      innej planety dla większości z nas. To co raziło, to własnie ta nuta wyższości
      dla tej całej reszty która tłoczy się w supermarketach.
      I oczywiście nie warto nikogo pouczać, ale ja mam wrażenie, że autorka żyje w
      takiej twierdzy do której nie dopuszcza świata zewnętrznego. W tym domu nie ma
      telewizji donąszocej o wojnach, nie ma pokemonów ani innych swintw z reklamy,
      nie ma pewnie coca coli, batoników czy innych rzeczy z reklam itd.
      Wydaje mi się tylko że tak jak zle jest chować dziecko i codziennie karmic je
      bajkami o pokemonach z telewizji, prowadzac po supermarketach, poić colą i
      telewizją, tak samo źle jest kompletnie je od tego odcinać tłumacząc mu że cały
      ten świat jest zły i my sie schowamy w domku ciepłym.
      Przecież to że schowamy głowę w piasek nie znaczy że to wszystko zniknie. Nawet
      więcej, dzieci wyrosną i jednak będa się musiały z tym światem zmierzyć a wtedy
      mamusi nie będzie obok. I albo odbeda przyspieszony kurs pokemonów,
      hamburgerów, bicia się etc, albo zostaną uznane za dziwaków.
      To żadna sztuka schować się przed światem. Sztuką jest nauczyć się w nim żyć. I
      niestety tu pani Mutor popełnia błąd który - odpukać - kiedyś się na niej
      zemści. Bo czasem lepiej pozwolic dziecku dotknąć gorącego pieca, a nie czekać
      az kiedys samo włozy tam rękę.
      A prawie wszystkich tu na forum poruszyła ta jedna rzecz. Że wszyscy staramy
      sie lepiej albo gorzej uczyc dzieci tego świata. A autorka uczy, że najlepiej
      je schować - jak kwoka - a ci inni którzy nie chowają to są niestety dziwni. A
      dla mnie niestety mimo pieknych tradycji których zazdroszcze - dziwna jest
      ona.
      • aleksandrynka Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 09.12.04, 14:12
        no widzisz, a teraz Ty krytykujesz ich styl życia...
    • iwles Szkoda, że pani Magda nas nie zrozumiała... 06.12.04, 16:18
      Szkoda, że pani Magda nas nie zrozumiała, że nie chodzi o treść, lecz o formę.
    • szyszunia75 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 07.12.04, 10:02
      Lubiłam zawsze oglądać serial ”Przystanek Alaska”. Był ciepły, zabawny i mówił
      o życiu, jakiego ja nigdy nie będę miała. Mogłam sobie powyobrażać, jak to by
      było mieszkać w takiej małej społeczności i oglądać łosie na ulicy. Z tego
      samego też powodu dość lubię teksty Magdy Szczypiorskiej-Mutor: przestawiają
      świat dla mnie zupełnie odległy, nierealny, osadzony nie-wiadomo-gdzie. Czytam
      je jak bajkę, zupełnie nie wymagając od nich walorów poradniczych. Czytam, bo
      jestem ciekawa, jak żyją inni ludzie. Coś mnie oczywiście w tych tekstach
      denerwuje lub przeszkadza: np. to, że p. Magda dumnym tonem stwierdza, że jej
      dzieci zachowują się w supermarkecie jak przybysze ze średniowiecza i kłaniają
      ochroniarzom - myślę bowiem, że p. Magda bezwiednie iw dobrej wierze robi swoim
      dzieciom krzywdę. Nie unikną konfrontacji ze światem, ale będą do niej zupełnie
      nieprzygotowani, no chyba, że rodzina Mutorów nigdy nie zamierza wychynąć ze
      swojego leśnego schronienia. Drażni mnie także to, że estetyka tych tekstów
      jest dość oklepana. To tak jak z boomem na polskie jedzenie: modnie jest teraz
      jadać w knajpach typu Chłopskie jadło, więc wszyscy równo zachwycają się
      smalcem i pierogami. Albo Coelho jest na topie więc wszyscy kochają Coelho. Nie
      znoszę tego, co staje się bardzo modne, przestaje mi się to podobać. W moim
      środowisku modne jest nieoglądanie TV, niekupowanie w supermarketach i też mnie
      to drażni.
      Ale ad rem. Nie podpiszę się tu przed pomstowaniem na panią Magdę. Ona nic
      nikomu nie radzi, nie wymaga, by ludzie ją naśladowali. Pokazuje, jak żyje i co
      myśli. Każda z nas na forum robi to samo. Jesteśmy dość przywiązani do swoich
      przekonań i wydaje nam się, że my krytykując panią Magdę mamy rację, a pani
      Magda krytykując innych racji nie ma. Nie przekonuje mnie taka logika. Można
      natomiast zastanowić się nad tym, czy redakcji Dziecka robi dobrze,
      zamieszczając jej teksty w takim brzmieniu. Redaktor zawsze może porozmawiać z
      felietonistą lub autorem i zasugerować mu zmianę tonu, tematyki, formy. Skoro
      do tej pory redakcja nie protestowała, pani Magda pisała po swojemu i ja
      uważam, że nie można mieć o to do niej pretensji. Zarzuty owszem, ale wobec
      redakcji, a nie autorki.
      Ta sytuacja jest zupełnie inna niż sytuacja z PORADAMI P. Milskiej-
      Wrzoskińskiej. Te doprowadzają mnie do szewskiej pasji, bo oceniają, osądzają,
      narzucają. Pani M.-W. chyba w ogóle nie zdaje sobie sprawy, albo nie
      zastanowiła się nigdy jak szkodliwe mogą byc jej teksty, ile sieją poczucia
      winy, rozpaczy, nieprzespanych nocy. Ona mówi jako autorytet jak powinnyśmy żyć
      i wychowywać dziecko. Pani Magda Szczypiorska-Mutor mówi tylko jak ona sama
      żyje i wychowuje dziecko, a jej teksty opatrzone są nagłówkiem ”Z pamiętnika
      matki”.
      Pozdrawiam panią Magdę, redakcji życzę sporo refelksji i przemyśleń. I trafnych
      decyzji.

      • monikam1 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 08.12.04, 21:02
        Zgadzam Się! Porady pani Milskiej - Wrzoskinskiej są irytujące! Jak można
        opierniczać kobiety, które piszą, bo poszukują wsparcia, a często po prostu
        chcą się wyżalić. Wyjątkowo nietrafiona osoba! Zwykle jak czytam jej porady,
        mam ochotę pisać pocieszające listy do adresatek porad.
        Mam wrażenie, że Dziecko to koło wzajemnej adoracji i dlatego już tego nie
        kupuje.
        Monika
        • mamalilki Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 08.12.04, 22:03
          No tak ale ona jest psychologiem a pytania i komentarze psychologa wcale nie są
          lekkie łatwe i przyjemne bo nie taka jest ich rola. Chociaż prawda jest taka że
          z trudnym problemem powinno się samemu pójść a nie pisać do gazety, bo takie
          problemy wymagają długiej rozmowy a czasem podjęcia życiowych decyzji.
        • moofka Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 08.12.04, 22:15
          monikam1 napisała:

          > Zgadzam Się! Porady pani Milskiej - Wrzoskinskiej są irytujące! Jak można
          > opierniczać kobiety, które piszą, bo poszukują wsparcia, a często po prostu
          > chcą się wyżalić. Wyjątkowo nietrafiona osoba! Zwykle jak czytam jej porady,
          > mam ochotę pisać pocieszające listy do adresatek porad.

          ja z kolei bardzo lubie panią Milską Wrzosińską
          i cenie jej opinie
          pewnie, raczej bardzo chlodno ocenia sytucje
          ale chyba o to chodzi człowiekowi, który szuka wsparcia i porady
          nie klepania po plecach i pocieszajacych listów, tylko obiektywnego spojrzenia
          i rozwiązani problemu
          jest bardzo mądrą osobą

          • pesteczka5 Pani Magdo! 09.12.04, 07:12

            • pesteczka5 a moze jednak ogólnie... 09.12.04, 07:31
              (przepraszam za pusty post)


              Jako wierna czytelniczka 'Dziecka' od jego początków i wielbicielka wczesnych
              tekstów pani Mutor zastanawiam się, dlaczego tak bodą mnie obecne.

              Jedna z dziewczyn powyżej napisała o tym, że tyle w autorce pogardy dla innych
              ludzi, tej szarej masy nieświadomie pogrążającej się w piekle supermarketów,
              krzywdzącej swoje dzieci życiem innym niż Jej wzorzec..(A wcześniej także dla
              pań środowiskowych, dla lekarki na ostrym dyżurze - ten ton to stały rys. I nie
              o meritum tu chodzi, lecz o swobodę niegrzecznej krytyki).

              I myślę sobie, że jest w tym jednak sporo nietolerancji, niezdrowej dumy i
              takiejż wyższości, które są powodem, ze obawiałabym się dla moich dzieci
              spotkania z dziećmi wychowanymi w tym duchu... Za niepoprawną szczerosć
              przepraszam.

              "Dziecko" było dla mnie zawsze oazą madrości, wolności, tolerancji, otwartości
              i normalności, a teraz odnoszę wrażenie, że tworzy po prostu nową klikę w
              opozycji do innych klik. Snobizm drogiej domowości i ekologii w opozycji do
              innych snobizmów.

              Poza tym, trudno się oprzeć wrażeniu, że tkwią w p. Szczypiorskiej- Mutor
              głęboko jakieś żale, bóle czy poczucie krzywdy albo winy? i potrzeba, przymus
              udowadniania sobie i innym, jak wspaniale udało się Jej urządzić życie swojej
              rodzinie.

              Co w sumie, wszystko razem zrobiło się niesmaczne i ciężkie.
              Bardzo żal.

              Wesołych Swiąt, pesteczka
    • przeciwcialo Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 09.12.04, 08:18
      Mnie ten artykuł wpedził w potworne poczucie winy. Rozczarowałam sie tym
      numerem. Przez tyle lat czytania tej gazety nikt nie dał mi takiego policzka.
      Wniosek- tylko dziennikarki piszące w domu to mamy doskonałe.
      • barb42 Re: Felieton Mutor w grudniowym dziecku. 09.12.04, 12:24
        Ostatnimi czasy w dziecku najlepsze są artykuły pisane przez czytelniczki. Co do
        felietonów pani Mutor zastanawia mnie skąd ona na wszystko ma czas!? Jestem
        dobrze zorganizowaną mamą synków (6 lat i 6 miesięcy), ale jak bawimy się masą
        solną,to prasowanie czeka... Praca,zakupy i domowe obowiązki oraz zabawa z
        dziećmi jest trudna do pogodzenia chyba,że zapomni się o śnie. Myślę,że zawodu
        wolnego felietonistki(czasu wolnego) nie można porównać z pracą na etat poza
        domem a i chyba pomoc domowa bywa u pani Mutor. Znam osoby,które przestały
        kupować dziecko ze względu na to,że pismo oddala się od nich i zaczyna być
        adresowane do majętniejszych portfelem. Jeszcze kupuję i czytam, ale coraz mniej
        artykułow pomocnych w obcowaniu ze starszym dzieckim a i te felietony...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka