szare_kolory Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 00:44 Nie odczuwam braku. Trudno odczuwać brak czegoś, czego się nie zna. Jedynacy umieją radzić sobie w życiu sami i organizować sobie czas i życie. Odpowiedz Link Zgłoś
sabek81 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 06:19 Nie, nie odczuwam, nigdy nie pragnęłam rodzeństwa, córka tez jedynaczka, patrząc po siostrze męza i znajomych czesto wsprarcia i swietnych relacji brak, zawsze jakies pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
yen_z_vengerbergu Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 06:30 Zarówno ja, jak i mój mąż jesteśmy 40+, oboje jedynacy i żadne z nas nigdy nie tęskniło za rodzeństwem - tak w dzieciństwie, jak i teraz. Co ciekawe, oboje też mamy mikro-rodziny (rodzice, poza 1 osobą, też jedynacy albo np. całe ich rodzeństwo już nie żyje), więc to nie tak, że otacza(ła) nas większa grupa ludzi i to nam rekompensowało ewentualne ludzkie niedobory. Jedyne, co mi coraz częściej przychodzi do głowy, to to, że zostaniemy sami z radzeniem sobie ze starością, potencjalnymi chorobami rodziców... Z drugiej jednak strony, co potwierdzają wpisy wyżej, posiadanie rodzeństwa nie gwarantuje niczego w tym względzie. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 06:35 Tak, bardzo, z różnych powodów. W dzieciństwie mi brakowało kogoś jeszcze w domu i teraz, gdy ojciec jest sparaliżowany, odczuwam duży brak. Odpowiedz Link Zgłoś
zerlinda Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 06:44 Ale wiesz, że gdybyś miała nawet kilkoro rodzeństwa to i tak do pomocy przy sparaliżowanym ojcu mogłoby nie być chętnych? Za to do krytykowania, co robisz źle i co powinnaś zrobić miałabyś wielu doradców. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 08:50 Wiem, ale wtedy miałabym na kim " wieszać psy", wyladować frustracje, postraszyć sądem. Cokolwiek. Byle wywalić emocje. A może byśmy byli na tyle blisko, że rodzeństwo wsparloby mnie kasa na opiekunkę? A może to w ogóle nie na moich barkach byłaby cała opieka? Tych może jest całe mnóstwo. W każdym razie miałabym dwa razy większe szanse na pomoc niż mam teraz. W najgorszym razie byłoby tak jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 17:01 "Wiem, ale wtedy miałabym na kim " wieszać psy", wyladować frustracje, postraszyć sądem."...nie wiem czy sytuacja, gdy jedno dziecko poczuwa się do opieki, a drugie nie nie powoduje jeszcze większej frustracji...Szczególnie, że często to biorące na siebie opiekę jest tym "gorzej" traktowanym Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 21:44 Powoduje. A użeranie się o wszystko (czy pochówek kościelny, a na jakim cmentarzu, a trumna taka czy siatka, a urna, a może całun to słyszysz “chcesz oszczędzać na matce…” ) jest tak wkoorwiajace, że bardziej się nie da. Znam dwóch braci, jeden ma pretensje, że ten drugi wywalił wypalone znicze, bo taniej byłoby dokupić sam wkład. To nic że pęknięty i bez pokrywki, jeszcze się włoży wkład. Odpowiedz Link Zgłoś
bezmiesny_jez Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 11:42 >Ale wiesz, że gdybyś miała nawet kilkoro rodzeństwa to i tak do pomocy przy sparaliżowanym ojcu mogłoby nie być chętnych? Co za głupi argument. To jakby komuś z DD powiedzieć, że w sumie lepiej nie mieć rodziców, bo przecież mogliby być pijakami. >Nie mówię, że tak jest zawsze, ale bywa. Ogólnie w życiu różnie bywa. Jak ktoś ci sie żali, że nie może znaleźć pracy, to też pocieszasz mówiąc, że szef może mobbingować? Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 06:59 Nigdy nie przeszkadzało mi bycie jedynaczką, ani jak byłam dzieckiem, ani później. Uważam to za plus raczej niz minus w moim życiu. Sama mam dwójkę dzieci, ale to wyłącznie w własnego chciejstwa, a nie żeby im smutno w pojedynkę nie było. Ten ostatni argument uważam zresztą za nienajlepszy argument za posiadaniem większej ilości dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
iberka Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 07:01 Jako nie jedynaczką napiszę, że nie odczuwam obecności siostry 🤷 Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 07:07 Posiadanie rodzeństwa o niczym nie świadczy a już na pewno niekoniecznie o czymś dobrym. Patrzysz przez swój filtr , a w praktyce nierzadko rodzeństwo bywa sobie zupełnie obce a wręcz wrogie. Odpowiedz Link Zgłoś
ageman Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 07:23 Moja mama, lat prawie 79, całe życie żałowała, że nie ma rodzeństwa. I nadal żałuje. Wszystkie oczekiwania rodziców skupiały się na niej. Ale i uwaga i troska. Nie jest łatwo być oczkiem w głowie rodziców. Bardzo to ograniczało jej wybory. I bylo dla niej ciężarem. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia20 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 08:12 Przynajmniej będziesz jedyna do spadku Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:19 imponderabilia20 napisała: > Przynajmniej będziesz jedyna do spadku też tak mówiłam a życie spłatało takiego psikusa, że ze spadku figa z makiem Odpowiedz Link Zgłoś
mabel_mora Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:07 Nigdy nie czułam sie samotna, bez wsparcia, bez towarzystwa, ale od dziecka byłam bardzo lubiana i do tej pory, mam blizszych lub dalszych znajomych. Co do starzejacch sie rodziców to nie kwestia rodzenstwa, a niestety PIENIĘDZY Odpowiedz Link Zgłoś
limelight7 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:10 Nie doskwiera mi brak rodzeństwa i nigdy go nie pragnęłam mieć. Podobnie moja mama i córka. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:18 forma-lina napisała: > Czy odczuwacie brak rodzeństwa? nie Doskwiera Wam to w życiu? nie Czujecie się samotne, > bez wsparcia, czy powoduje jakiś inny dyskomfort? nie Pyta matka jedynaczki, która > się zamartwia z tego powodu (mam siostrę rok młodszą, relacja super). > > brakowało mi rodzeństwa gdy byłam dzieckiem- i wszyscy mieli rodzeństwo. ja również chciałam-zwłaszcza że byłam bardzo towarzyska, energiczna, lubiłam ludzi, ruch, zabawę, bycie z kimś. to trwało do ok 15 rż i przeszło- zaczęłam dostrzegać same dobre strony bycia jedynakiem - wpływ na to miały obserwowane ( wciąż byłam bardzo towarzyskie) relacje z rodzeństwem które w przypadku nastolatków wyglądały inaczej niż w przypadku dzieci , brak rodzeństwa "kogoś " rekompensowałam sobie bardzo szerokim wachlarzem znajomości i kontaktami z innymi wiele forumek pisze , że brakowało im rodzeństwa gdy trzeba było stawić czoła śmierci , pogrzebowi itd.- w ogóle o tym wtedy nie myslałam i gdy zastanawiam się teraz po latach i na chłodno - to żaden problem, wręcz przeciwnie - brak problemów. Moje emocjonalne potrzeby były zaspokojone-miałam wsparcie, poczucie bezpieczeństwa i pomoc ( mąż) za to gdy obserwuje relacje moich dzieci-znowu odzywa się we mnie mała dziewczynka-i zazdroszczę im niesamowitym jest dla mnie obserwować ich "treningi społeczne" ale też wspólne spędzanie czasu, dogadywanie się lub nie ( spora różnica wieku) dbanie o siebie przejawiajace się w drobnych szczegółach. nie wiem jak będzie kiedyś-póki co ich relacje są pozytywne, jest między nimi więź, jakoś tam planują swoją przyszlość i w rozmowach o niej to rodzeństwo się pojawia. jest to niesamowite- z persektywy osoby która miała tylko siebie-trudne do ogarniecia emocjami Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:38 > wiele forumek pisze , że brakowało im rodzeństwa gdy trzeba było stawić czoła ś > mierci , pogrzebowi itd.- w ogóle o tym wtedy nie myslałam i gdy zastanawiam si > ę teraz po latach i na chłodno - to żaden problem, wręcz przeciwnie - brak prob > lemów. Moje emocjonalne potrzeby były zaspokojone-miałam wsparcie, poczucie bez > pieczeństwa i pomoc ( mąż) > bo to pewnie głownie zależy od okresu w życiu. Moja mama umierała gdy moje dzieci były małe, jedno nie chodziło jeszcze do przedskzola a drugie było przedskzolakiem, więc gdy ja musiałam byc w szpitalu, czy ogarniac sprawy pogrzebowe to mąz musiał się zjamowac dziećmi a pomiędzy pracować, więc nie mogl być wtedy fizycznie ze mną a mnie wtedy była potrzebna czyjaś fizyczna obecność i pomoic w podejmowaniu decyzji na już, na teraz, na rozmowie z lekarzem, na podpisanie zgody, itd., no i to była ciągła gimnastyka aby złapac lekarza gdy nie chca Cię wpuścic z kaszojadem do szpitala na intensywną terapię lub sor do łózka umierającego rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:44 jesli chodzi o okresy w życiu to w przypadku taty miałam 1,5 r i byłam w trakcie rozwodu a z mamą najmłodszy miał 3l....- to raczej kwestia indywidualna...i w sensie osobowości i samej sytuacji , w sensie fizycznym mąż też nie był przy mnie w każdym momencie-to przecież awykonalne..pogrzeb w innym mieście ogarniałam z kuzynem rodziców, i nie w każdej sytuacji był mi ktoś "fizycznie"potrzebny z perspektywy czasu jednak-bardziej doceniam to, że mogłam/mogę sobie pozwalać na samodecyzyjnosc Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:57 >z perspektywy czasu jednak-bardziej doceniam to, że mogłam/mogę sobie pozwalać na samodecyzyjnosc dla mnie to akurat była wada a nie zaleta, nie chciałam samodecydować, potrzebowałam kogoś kto wejdzie do lekarza ze mną, kto podejdzie do szpitala gdy ja nie mogę , kto posiedzi przy łózku gdy ja nie moge, kto pojedzie ze mną do zakładu pogerzbowego itd. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 14:08 slonko1335 napisała: > > dla mnie to akurat była wada a nie zaleta, nie chciałam samodecydować, potrzebo > wałam kogoś kto wejdzie do lekarza ze mną, kto podejdzie do szpitala gdy ja nie > mogę , kto posiedzi przy łózku gdy ja nie moge, kto pojedzie ze mną do zakładu > pogerzbowego itd. > rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
karollo26 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:47 Mam brata. Nie utrzymujemy kontaktów. Bardzo żałuję, że istnieje. Wiele zła zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
karmello29 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:48 powiem tak-ja zawsze widzialam same plusy ,mialam wokol siebie krag rodzinny-dwie babcie,mama ,tato,wujek,ciotka i spotykalismy sie w tej konfiguracji-nigdy nie czulam sie samotna ,wrecz przeciwnie -nadopiekunczosc czulam na kazdym kroku. jesli chodzi o mit rodzenstwa-moja mama od ponad 20 lat nie rozmawia ze swoim bratem ( jego decyzja,obrazil sie na cala rodzine lacznie z ,niezyjaca juz,matka ),moja corka nawet nie poznala wujka ani jego dzieci. moj tato wykorzystywany cale zycie przez siostre ,na koniec probowala go okrasc ze spadku ja na razie tez matka jedynaczki-czy sie boje? nie wiem,wiem ze rodzenstwo i duza rodzina to zadna gwarancja bezpieczenstwa czy zyciowego sukcesu Odpowiedz Link Zgłoś
karmello29 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 09:53 karmello29 napisała: > powiem tak-ja zawsze widzialam same plusy ,mialam wokol siebie krag rodzinny-dw > ie babcie,mama ,tato,wujek,ciotka i spotykalismy sie w tej konfiguracji-nigdy n > ie czulam sie samotna ,wrecz przeciwnie -nadopiekunczosc czulam na kazdym kroku > . > zapomnialam dopisac jeszcze dziadka,ktory tez byl obecny cale moje zycie,zmarl jak bylam juz dorosla Odpowiedz Link Zgłoś
bezmiesny_jez Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 11:39 >jesli chodzi o mit rodzenstwa dlaczego mit? >moja mama od ponad 20 lat nie rozmawia ze swoim bratem tak samo jak niektóre dzieci nie rozmawiają z rodzicami, a jednak nikt w normalnej rodzinie nie stwierdzi, że miłość matki to mit, bo koleżanka z matką nie rozmawia Odpowiedz Link Zgłoś
karmello29 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 20:12 bezmiesny_jez napisała: > > > > dlaczego mit? dlatego ze przyjelo sie,ze posiadanie brata/siostry /duzej rodziny jest gwarantem jakiegos mitycznego zabezpieczenia przed samotnoscia i tym podobne brednie > > > > tak samo jak niektóre dzieci nie rozmawiają z rodzicami, a jednak nikt w normal > nej rodzinie nie stwierdzi, że miłość matki to mit, bo koleżanka z matką nie ro > zmawia grunt to sie bezsensownie przypyerdolić. kazdy przyklad mozna w ten sposob zanegowac bo jest oparty na doswiadczeniach jednostki -niemniej cale zycie slyszalam peany na temat dobrodziejstw posiadania rodzenstwa co nijak sie mialo zarowno do mojej rodziny jak i wielu zaslyszanych historii to tak jak z ta MITYCZNA szklanka wody na starosc- potem okazuje sie ze babcia ,ktora ma wnuki i prawnuki ląduje w domu starcow. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 11:01 Brak rodzeństwa odczułam tylko w jednym życiowym momencie - gdy umierała moja Mama i nie było nikogo z kim mogłabym skonsultować podejmowane przeze mnie wówczas decyzje. Jednak gdy poczytałam sobie o rodzeństwach które zamiast pomagać sobie nawzajem blokują pewne konieczne rozwiązania, to już nie żałowałam. Ponosiłam samodzielnie całą odpowiedzialność i ciężar, ale i nie było nikogo przed kim musiałabym się tłumaczyć czy kto rzucałby mi kłody pod nogi. Nie musiałam też mieć do nikogo żalu, ani pretensji o brak pomocy. Przez lata mojego jedynactwa zgromadziłam wokół siebie grupę sprawdzonych przez dekady przyjaciół z którymi jesteśmy jak rodzeństwo. Mam też liczne kuzynostwo - z częścią nie utrzymuję kontaktów wcale, z niektórymi serdeczne, a z innymi sporadyczne. Mam dzieci, wnuczki, z rodzinami moich synowych jesteśmy też w serdecznych i miłych relacjach. To mi zupełnie wystarcza. Nie czuję się samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
bezmiesny_jez Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 11:38 Tak, dość, zwłaszcza, że wokoło widzę rodzeństwa naprawdę fajne i wspierające. Odpowiedz Link Zgłoś
karmello29 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 20:14 bezmiesny_jez napisała: > Tak, dość, zwłaszcza, że wokoło widzę rodzeństwa naprawdę fajne i wspierające. a ja takie ktore nie rozmawiaja ze soba albo utopiłyby sie w szklance wody. teraz pomyslmy jaki z tego morał iksde. Odpowiedz Link Zgłoś
feldmarszalek.duda Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 12:07 Tak, odczuwałam w kluczowym okresie życia. Szczególnie dotkliwie odczułam, kiedy w krótkim okresie zmarli oboje dziadkowie, chrzestna i ojciec. Już we wczesnej młodości wiedziałam, że jeśli chcę mieć rodzinę to muszę ją sama urodzić. Z tym że u mnie był jeszcze czynnik biedy i mojej mało czarującej, zestresowanej i nastawionej na efekt osobowości, więc generalnie nie przyciągałam ludzi. Myślę, że osoby wyluzowane, otwarte, z sercem na dłoni, mające dużo do zaoferowania innym, a przy tym bez większych trosk o przetrwanie ekonomiczne nie odczują aż tak tego dyskomfortu. Odpowiedz Link Zgłoś
marecky81 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 14:03 Rodzeństwo nie gwarantuje dobrych relacji rodzinnych z tym że rodzeństwem. Brak rodzeństwa gwarantuje ich brak. Odpowiedz Link Zgłoś
karollo26 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 16:06 Czasem lepszy brak relacji niż relacje fatalne, rzutujące na całą rodzinę i odbywające się kosztem ogromnego stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
feldmarszalek.duda Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 16:20 Z tym się nie spotkałam, żeby komuś złe relacje z rodzeństwem aż tak niszczyły życie i powodowały ogromny stres - niefajne rodzeństwo ludzie po prostu olewają. Co innego z rodzicami - znam ładnych parę osób, których rodzice skutecznie skrzywdzili, ale nie potrafią ich olać, ciągle szukają potwierdzenia akceptacji (choć każdy głupi widzi, że nie znajdą). Wszelkie żale do siostrzyczki-oczka w głowie itp. to tak naprawdę żale do rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
heksa-aga Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 16:43 Nie zawsze da się olać rodzeństwo póki są rodzice. Gdyby nie oni już dawno urwałabym kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo0001 Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 12:43 Tak odczuwam. Zwłaszcza teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 16:58 Fajni mieć rodzeństwo jak jest jakaś więź. Widzę u męża jak dużo mu daje więź z bratem. Ja więzi nie mam praktycznie żadnej...samo posiadanie brata/siostry to za mało Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_bb Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 20:28 Nie odczuwam braku, cieszyłam się z bycia jedynaczką. Miałam już jako dziecko charakterek, lubiłam ciszę i spokój, zająć się sobą i nie słuchać gderania itd. Nie napawa mnie optymizmem kwestia starości rodziców, organizowania opieki itd. Z tym będę sama, bo generalnie rodzina jest mała, starzejąca się (w tym sensie, że nowych członków nie przybywa), nie mam bliskich i serdecznych relacji z kuzynostwem. Odpowiedz Link Zgłoś
terazkasia Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 20:47 Nie, nigdy nie doskwierało ani teraz nie doskwiera. Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: Do ematek jedynaczek 30.12.24, 22:34 IMHO wszystko zależy od rodziców. W dzieciństwie potwornie odczuwałam brak rodzeństwa, byłam sama zdana na niełaskę matki potwora i oddałabym wszystko za towarzystwo w tym koszmarze. Ale gdybym w domu miała fajnie, to pewnie nie czułabym się samotna, jak większość dzieci - moja córka jedynaczka w ogóle nie wydaje się samotna, tworzy bliskie więzi z koleżankami, pewnie nie na całe życie, ale z rodzeństwem przecież też różnie bywa, niekoniecznie sielanka i wsparcie po grób. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Do ematek jedynaczek 31.12.24, 10:13 escott napisała: > IMHO wszystko zależy od rodziców. W dzieciństwie potwornie odczuwałam brak rodz > eństwa, byłam sama zdana na niełaskę matki potwora i oddałabym wszystko za towa > rzystwo w tym koszmarze. Ale gdybym w domu miała fajnie, to pewnie nie czułabym > się samotna, tego nie wiesz-jak by było może byłoby ci raźniej, że w takiej ..ujni jesteś sama, a może byłabyś przytłoczona cięzarem wiedzy/odpowiedzialnosci za rodzeństwo ? może matka byłaby potworem tylko dla ciebie a dla rodzeństwa cudownym rodzicem , a może na odwrót ? moze poza matką potworem nienawidziłabyś też rodzeństwa .... mogłoby byc różnie ściskam > Odpowiedz Link Zgłoś
amsterdama Re: Do ematek jedynaczek 31.12.24, 10:06 Wypowiem się jako żona jedynaka. Mąż ma teraz dwoje starych, schorowanych rodziców. Marzy o podzieleniu się odpowiedzialnością i obowiązkami. Odpowiedz Link Zgłoś
figa_z_makiem99 Re: Do ematek jedynaczek 31.12.24, 15:20 Posiadanie rodzeństwa nie daje żadnej gwarancji wsparcia. Można mieszkać w różnych częściach kraju, czy świata. Siostry mogą się nie lubić, a żona brata nie lubić jego siostry i ten będzie preferował rodzinę żony. Odpowiedz Link Zgłoś
eilian Re: Do ematek jedynaczek 31.12.24, 16:15 Tak, w dzieciństwie nie odczuwałam tego mocno, bo byliśmy mieliśmy bliskie kontakty z dalszą rodziną (rodzeństwem rodziców i ich dziećmi), ale potem te relacje się rozluźniły (każdy skupia się raczej na swojej rodzinie, a kuzynostwo już jest na dalszym planie). Ale już w okresie dojrzewania żałowałam, że nie mam rodzeństwa, bo to zapewnia większą równowagę w rodzinie, dorośli nie są skupieni na jednym dziecku, a dzieci mają też relacje między sobą. Teraz żałuję jeszcze bardziej, bo przez to moje dzieci także mają ograniczone relacje rodzinne (brak kuzynów, ciotek itd.). Przyjaźnie tego nie zastąpią, taką choćby wigilię każdy przecież spędza z rodziną, a nie przyjaciółmi. Jedyny plus to brak ewentualnych konfliktów o spadek. Sama mam troje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś