Dodaj do ulubionych

Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie..

01.03.25, 21:13
Rozwiodłam się. Z mężem podzieliliśmy majątek i źle na tym nie wyszłam. Jestem sama, lubię być sama i nie chcę się teraz z nikim wiązać, bo mi na razie odpowiada ten stan.
Przyszła moja koleżanka. Jej sytuacja życiowa jest dramatyczna - prymitywny, przygłupi mąż z wykształceniem podstawowym, nie pracuje, ma jakieś zasiłki. Za chiny nie wpuściłabym takiego dziada do siebie, ani się z nim związała. A ona do mnie - " Masz kogoś?", ja że nie. Na to ona " Tylko wiesz, jak bedziesz za dużo wybrzydzała, to możesz zostać sama".
Skąd się takie prymitywy biorą?
Wasza Karynka
Obserwuj wątek
    • ophelia78 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 01.03.25, 21:45
      Byłam w podobnej sytuacji i koleżanka do mnie "żebyś sobie ułożyła zycie".
      I nijak nie mogla zrozumieć że dla mnie fakt posiadania lub nie faceta nie ma żadnego związku z tym,s ułożonym życiem
    • 3-mamuska Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 01.03.25, 22:10
      Bo dla wielu samotność jest przerażajaca.
      Maja złudne poczucie ze nie sa sami i maja wsparcie.
      Nawet jesli niosa garba na plecach.

      Sa osoby ktore nie chca dzieci i takie, ktore nie wyobrazaja sobie zycia bez dzieci. To samo jest z facetami. To Cos co musza mieć.
      • little_fish Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:32
        Bo samotność generalnie jest słaba. Nieliczni lubią być samotni. Więc jeśli ktoś nie ma przyjaciół (lub większość kontaktów stracił po rozstaniu) to może się czuć źle. Inaczej rozstania przeżywają osoby otoczone gronem przyjaciół i znajomych. Bo nie są samotne, mimo iż mieszkają same.
    • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 01.03.25, 23:10
      Są kobiety, które nigdy nie wybaczą innej kobiecie, że ma lepiej.

      Baw się dobrze! Życie po rozwodzie jest wspaniałe 🥳
      • katiemorag Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 01.03.25, 23:21
        Dobre podsumowanie. Jestem sama z jedynki dobrze. Ile ja się nasłuchałam tych „szczęśliwych” mężatek, wyliczających czy dziś jest dzień na seks z mężem. Umęczonych bo po pracy i ciepły obiad i kolacja. A ja mam czas tylko dla siebie i to jest cudowne.
      • ritual2019 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 09:03
        black_halo napisała:

        > Są kobiety, które nigdy nie wybaczą innej kobiecie, że ma lepiej.
        >

        Ktora ma lepiej? Mozna byc w zwiakzu jak i byc single i byc szczesliwym.
        • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:31
          ritual2019 napisał(a):

          > black_halo napisała:
          >
          > > Są kobiety, które nigdy nie wybaczą innej kobiecie, że ma lepiej.
          > >
          >
          > Ktora ma lepiej? Mozna byc w zwiakzu jak i byc single i byc szczesliwym.


          No jak to ktora? Ta, ktora zyje wedle wlasnych zasad. Autorka zyje sobie zadowolona, ma wlasne pieniadze, robi co chce ale kobiety dookola, zwlaszcza nieszczesliwe w zwiazkach, beda jej mowic, ze powinna sobie kogos znalezc.

          Wiec z wlasnego doswiadczenia, jak juz podjelam decyzje o rozwodzie to mnostwo osob mnie od tego odwodzilo bo "a juz masz prawie czterdziestke na karku i gdzie ty kogos znajdziesz". Tydzien po przeprowadzce mialam juz babska imprewe i tez niektore radzily "wez sie od razu na tindera zapisz, zeby czasu nie tracic".
          • katiemorag Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:07
            Jest tak jak mówisz. Najbardziej nie lubię tej takiej troski. Jak Tobie musi być ciężko, nawet siebie nie wyobrażam bo mam męża. I najczęściej to mówią, te którym za bardzo nie układa się w związku. I nie mówią tego złośliwie. One naprawdę tak myślą. Gdzieś tam mają głęboko zakorzenione przekonanie, że tylko z facetem jest pełnia szczęścia. Albo mają jakieś nerwice czy inne problemy i z facetem jednak jest im łatwiej.
          • ritual2019 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:11
            beda jej mowic, ze powinna sobie kogos znalezc.

            Mowic to moga, czym sie przjmowac. Naprawde dorosla, pewna siebie kobieta ma z tym problem?
      • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 11:21
        black_halo napisała:

        > Są kobiety, które nigdy nie wybaczą innej kobiecie, że ma lepiej.
        >

        W punkt
    • mama-ola Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 01.03.25, 23:19
      > Na to ona " Tylko wiesz, jak bedziesz za dużo
      > wybrzydzała, to możesz zostać sama".
      > Skąd się takie prymitywy biorą?

      Z przeszłości. Takie myślenie reprezentowały kobiety z pokolenia mojej mamy i ciotek, pamiętam ich rozmowy z czasów, gdy byłam dzieckiem. Twoja znajoma też w tym duchu wyrosła.
      A teraz jest odwrotnie... Teraz wujkowie powinni chłopcom kłaść do głowy, żeby się starali o partnerkę, bo tylko patrzeć, jak zostaną samotnymi incelami smile
      • j_malec Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:22
        Zabawne smile Jak samotny facet to incel, a jak samotna kobieta to świadoma swoich wyborów osoba smile Nie widzisz śmieszności? Uważasz, że samotna kobieta nie może być damskim odpowiednikiem incela ?
        • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:23
          Tyle, że incel nie znajdzie partnerki, choćby pękł, z powodu swojej osobowości, nastawienia, zakompleksienia, pogardy dla kobiet (są oczywiście i damskie odpowiedniki).
          Natomiast zdobycie się na decyzję, że wychodzisz z bardzo kiepskiego związku, rozstajesz się z partnerem - trutniem, z którego nie było specjalnego pożytku i wreszcie żyjesz, jak chcesz, nie ma nic wspólnego z incelstwem, a bardzo dużo z wolnością.
          Oczywiście facet też może wyjść z kiepskiego/toksycznego związku i wybrać bycie samemu, celowo i świadomie. Tyle, że większość z nich takiego podejścia za długo nie wytrzyma, bo ciągle muszą mieć seks.
          • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:30
            Do tego nie muszą być w związku
          • j_malec Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:32
            Mi nie chodziło, czym jest, co może, czy też raczej czego nie może 'incel'. Śmieszy mnie tylko samo stwierdzenie, że samotny facet to 'incel', a samotna kobieta - to jej świadomy wybór. W ogóle nie wnikam w powody, dla których kobieta, czy mężczyzna, stają 'samotni'.
            • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:33
              W ogóle ruch inceli zaczął się od kobiety, wiec jak najbardziej są takie. I obie płcie mogą wybrać brak związku świadomie
              • j_malec Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:35
                Gdyby była 'łapka do góry', to bym postawił przy twoim poście smile
              • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:43
                gru.u napisała:

                > obie płcie mogą wybrać brak związku świadomie

                Otóż to. Znam takie osoby - i mężczyzn i kobiety, maja się dobrze, posiadają szeroki krąg znajomych i przyjaciół i żyją całkiem dobrze tak jak chcą.
            • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:37
              W tym przypadku TAK - to jest świadomy i celowy wybór osoby, która doświadczyła w związku/małżeństwie czegoś, czego nie akceptowała i woli być sama, i mieć spokój.
              Incelstwo to niestety ogromna chęć wejścia w relacje bądź pobzykania, utrudniona przez własne deficyty i wmawianie sobie, że winogrona są kwaśne w związku z tym, czyli wszystkie baby rozpustne, leniwe, bez serca i nie nadające się dla takiego skarbu.
              Czyli motywacja/przyczyna bycia samemu jest jednak istotna. Incel to nie to samo co singiel.
              • j_malec Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:44
                O'k. Czyli reasumując. Kobieta samotna - świadomy wybór. Samotny facet - incel. I życie od razu stało się proste smile
                • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:47
                  Chodzi raczej o kobietę, która już była w związku, a incel nigdy nie był w żadnym związku.
                  Jak już tu wspomniano-incel i singiel to nie jest to samo.
                  • j_malec Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:54
                    Ale zauważyłaś, do czego ja w pierwszym moim poście się odniosłem? Było to m.in. stwierdzenie: "Teraz wujkowie powinni chłopcom kłaść do głowy, żeby się starali o partnerkę, bo tylko patrzeć, jak zostaną samotnymi incelami ". I to mnie 'tylko' rozśmieszyło, że taki sam wybór, zależnie do tego, czy zdecyduje się na niego kobieta, czy mężczyzna, jest zupełnie inaczej traktowany.
                    • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:03
                      Ale nadal - w związku możesz trafić dobrze, możesz trafić źle.
                      Jeśli nigdy w nim nie byłeś (bo szukasz nie wiadomo kogo i czego), to nie będziesz wiedzieć, co możesz na tym zyskać albo stracić.
                  • tanebo0001 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:04
                    Ale co to zmienia? Facet - nie masz nikogo? Musisz być świrem. Baba - nie masz nikogo? Faceci to popaprańcy, jak ono mogą nie zauważyć tak pięknej kobiety. Zaraz dobierzemy ci sukienkę która ukryje to dodatkowe 50 kg.
                • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:01
                  Nie, chodzi za każdym razem o wybór, a nie o bycie samą/samym z braku laku.
                  Facet też może już nie chcieć być w związku, bo miał w nim ciężkie doświadczenia.
                  Babka może być mentalną królewną czekającą na księcia z bajki i deprecjonującą zwykłych mężczyzn (którzy i tak nie są nią zainteresowani).
                  • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:45
                    alex_vause35 napisała:

                    > Nie, chodzi za każdym razem o wybór, a nie o bycie samą/samym z braku laku.
                    > Facet też może już nie chcieć być w związku, bo miał w nim ciężkie doświadczen
                    > ia.

                    Może też nie chcieć być w związku bo WIE że się do związku, obciążeń i kompromisów z tym związanych nie nadaje i bardziej mu zależy by być wolnym w każdym tego słowa znaczeniu. Znam takich panów. Są sami, o związku nie marzą, mają koleżanki i przyjaciółki i jest im dobrze tak jak jest.

          • moni_485 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 16:30
            alex_vause35 napisała:

            >Tyle, że większość z nich takiego podejścia za dłu
            > go nie wytrzyma, bo ciągle muszą mieć seks.
            >

            To stereotyp. Jedni muszą inni nie muszą.
      • pupu111 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 23:24
        Na pewno, ale wszystko było czyms spowodowane. Kiedys była znacznie większa bieda, kobiety zarabiały grosze, i utrzymanie się samemu graniczyło z cudem.
    • engine8t Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 01.03.25, 23:19
      Nie pomyslalas ze ci po prostu powiedziala prawde?
      A to ci sie ta prawda nie podoba to nie znaczy ze to nie jest prawda?
      • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:01
        Może dlatego że to nie jest prawda.
        Głupi, prosty, leniwy czy problematyczny partner to nie jest nic pozytywnego w życiu. Nie ma absolutnie sensu akceptować kogoś, kto będzie tylko ciężarem. Partner życiowy to jedna z najważniejszych decyzji mogących zdeterminować czy nasze życie będzie szczęśliwe i pełne sukcesów czy nie.
        • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:24
          Ale to raczej oczywiste. Podobnie jak praca, wykańczająca i mało płatna to nie jest nic pozytywnego. Jednak lepiej mieć pracę niż być bezrobotnym. Oczywiście lepiej mieć super pracę, w miłym zespole, z łatwym dojazdem i świetnie płatną.
          • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:27
            Nie, zdecydowanie lepiej być samą niż w złym związku.
            • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:32
              Ale lepiej być w dobrym związku niż samej. W sumie nie musi to być związek, byle mieć z kim uprawiać seks. Jeśli jest się panią w średnim wieku to nie jest wcale tak różowo.
              • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:34
                Paniom w średnim wieku przeważnie maleje libido.
                A na sam seks to się można umawiać na portalach randkowych, albo mieć FWB.
              • stasi1 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:42
                Ale kobieta nie problemu że nie ma z kim uprawiać tego seksu. Może mieć taki problem że nie z każdym z którym by chciała. I nie z każdym który by chciał z nią. I niestety z wiekiem te wymagania rosną
                • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:48
                  Ale to raczej oczywiste że chce się uprawiać seks z facetem który nas pociąga a nie z menelem spod budki z piwem.
                  • stasi1 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 05.03.25, 07:22
                    Akurat menel spod budki z piwem to tak bardzo nie poleci na ten seks, chyba że mu cos postawisz. Ogólnie jak w moim przypadku chyba było 20 lat temu łatwiej znaleźć jakąś partnerkę niż teraz. A przecież po mnie nie widać że więcej tego piwa piję niż wtedy.
                    A statystycznie powinno byc lepiej bo przecież mężczyźni krócej żyją więc wolnych kobiet więcej przypada na łebka niż te 20 lat temu
                    • erwin444 [...] 05.03.25, 13:01
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 05.03.25, 13:07
                        To jest jednak straszne co wyrasta z chłopaka który przez cale dzieciństwo patrzy jak klienci matkę traktują
                        • erwin444 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 05.03.25, 15:27
                          No jak masz takie doświadczenie twoja sprawa. A czy straszne to nie tobie decydować raczej
                  • stasi1 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 06.03.25, 20:51
                    Nie każda kobieta jest super i niestety gdybym tylko brał takie co pociągają to pewnie z seksu przez ostatnie 10 lat nici
                    • erwin444 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 06.03.25, 21:18
                      Jak dymać to księżniczki a nie pokemony . Wolał bym w drzwiach sobie przyciąć by opadł niż z jakims pasztetem starym . W dodatku często żądającym i rozdartym. Tfuuu
                      • tanebo0001 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 06.03.25, 21:29
                        Bredzisz. Nie wierzysz w miłość.
          • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:33
            00zxc00 napisał(a):

            > lepiej mieć pracę niż być bezrobotnym.

            Wcale nie.
            Lepiej to mieć pieniądze niż beznadziejną pracę.
        • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:42
          chicarica napisała:

          > Może dlatego że to nie jest prawda.

          Aha. Nie jest prawda. No tak. Kolejki się ustawiają do pań posuniętych w latach po rozwodach/po śmierciach mężów/po rozstaniach z własnego wyboru/samotnych * (*-niepotrzebne skreślić)

          • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:54
            Riki, jako kobieta posunięta w latach mogę Ci tylko powiedzieć, że wraz z upływem lat widzi się, że "posiadanie" faceta to nie jest żaden wielki plus. Statystyki nie kłamią: najwyższy poziom zadowolenia z życia oraz najlepsze zdrowie i długość życia osiągają kobiety nie mające partnera. U mężczyzn odwrotnie. Branie sobie na łeb podstarzałego, często kulejącego na zdrowiu a do tego wymagającego obsługi i hołdów trolla to naprawdę nie jest żaden wielce zachęcający scenariusz. Mówicie, seks. Dla większości kobiet w pewnym wieku schodzi on na dalszy plan, a jak człowieka jednak ciśnie to ogarnięcie sobie, że tak brzydko powiem, bolca nie jest żadnym problemem. Kobieta jak chce, to seks ma, nawet jeśli jest stara, brzydka i nieatrakcyjna. Związek niekoniecznie, ale po co komu związek, jak może mieć seks a po seksie święty spokój?

            Sytuacja może wyglądać inaczej dla kobiet, które w facecie widzą materialne bezpieczeństwo. Ale my tu raczej o panu, który takiego czegoś nie zapewnia, a zatem materialnie jest to raczej interes na minus.
            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:07
              Absolutnie nie polemizuję z udowodnioną w pełni danymi statystycznymi oraz badaniami tezą, że samotność starszej kobiecie zupełnie nie szkodzi (w sensie długości życia), natomiast facetowi zabiera 7-8 lat. Tak samo zgadzam się ze stwierdzeniem, że potrzeby seksualne kobiet posuniętych w latach spadają na bardzo daleki plan (z nielicznymi krzykliwymi wyjątkami typu "gwiazdy sanatoriów" itp).

              Natomiast o ile dobrze rozumiem sens dyskusji w tym wątku, to chodziło chyba o to, żeby nie przejmować się rozwodem , bo -jak mówiło znane niegdyś powiedzenie- "faceci są jak tramwaje, jak jeden odjedzie, to zaraz przyjeżdża następny". I tutaj dałem uwagę, że do pań w wieku -no nie wiem jakim, bo tutaj też dużo zależy od cech osobniczych, ale powiedzmy, że 50+ , żaden nowoczesny tramwaj jakoś nie chce sam przyjechać.

              I ja nie twierdzę, że to tym paniom robi jakoś strasznie źle, bo nie robi. Żyją sobie (a faceci w tej samej sytuacji nie - rozpadają się na kawałki).

              Jednak nie wmawiajmy publiczności, że kobieta w fazie późnej dojrzałości jest łakomym kąskiem na rynku matrymonialnym, bo nie jest.
              • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:34
                Skoro faceci w tej sytuacji rozpadaja sie na kawalki to czemu sie nie ustawiaja w kolejce do tych 50+ pan, ktore sa wolne?

                Otoz projektujesz riczardzie bo faceci ustawiaja sie w kolejce rowniez do pan 60+, 70+ a nawet i 80+ ale wiekszosc z tych pan nie jest chetna. Jako rozwiedziona 40+ mialam cala kolejke petentow w roznym wieku :p
                • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:15
                  black_halo napisała:

                  > Skoro faceci w tej sytuacji rozpadaja sie na kawalki to czemu sie nie ustawiaja
                  > w kolejce do tych 50+ pan, ktore sa wolne?

                  Przecież już wytłumaczyłem w dyskusji poniżej. Dlatego, że szukają romantycznej relacji, a nie układu z desperacji .

                  > Otoz projektujesz riczardzie bo faceci ustawiaja sie w kolejce rowniez do pan 6
                  > 0+, 70+ a nawet i 80+ ale wiekszosc z tych pan nie jest chetna.

                  Bo w tych przypadkach chodzi o jawną męską desperację , a jak już wyjaśniliśmy sobie w dyskusji poniżej z inną forumką , pań chętnych na opiekunki i pielęgniarki też nie ma zbyt wiele.

                  Jako rozwiedzio
                  > na 40+ mialam cala kolejke petentow w roznym wieku :p

                  O ile dobrze pomnę, to jesteś po polibudzie, całe życie w męskimi środowisku i za młodu niebrzydka. No to co tutaj sie dziwić?
                  • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:26
                    riki_i napisał:

                    > black_halo napisała:
                    >
                    > > Skoro faceci w tej sytuacji rozpadaja sie na kawalki to czemu sie nie ust
                    > awiaja
                    > > w kolejce do tych 50+ pan, ktore sa wolne?
                    >
                    > Przecież już wytłumaczyłem w dyskusji poniżej. Dlatego, że szukają romantycznej
                    > relacji, a nie układu z desperacji .

                    Of kors, of kors, z pania o 2 dekady mlodsza, ktora ma sie w nich zakochac. Bo wiadomo, rownolatka posypane prochno ale pan to jak mlody bog wyglada i dlatego szuka romantycznej relacji.


                    > > Otoz projektujesz riczardzie bo faceci ustawiaja sie w kolejce rowniez do
                    > pan 6
                    > > 0+, 70+ a nawet i 80+ ale wiekszosc z tych pan nie jest chetna.
                    >
                    > Bo w tych przypadkach chodzi o jawną męską desperację , a jak już wyjaśniliśmy
                    > sobie w dyskusji poniżej z inną forumką , pań chętnych na opiekunki i pielęgnia
                    > rki też nie ma zbyt wiele.

                    Dzieki bogu kobiety zmadrzaly.


                    > Jako rozwiedzio
                    > > na 40+ mialam cala kolejke petentow w roznym wieku :p
                    >
                    > O ile dobrze pomnę, to jesteś po polibudzie, całe życie w męskimi środowisku i
                    > za młodu niebrzydka. No to co tutaj sie dziwić?

                    Ale przez 20 lat znaczaco zbrzydlam i przytylam.
                    • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:30
                      black_halo napisała:

                      > riki_i napisał:

                      > > > w kolejce do tych 50+ pan, ktore sa wolne?
                      > >
                      > > Przecież już wytłumaczyłem w dyskusji poniżej. Dlatego, że szukają romant
                      > ycznej
                      > > relacji, a nie układu z desperacji .

                      >
                      > Of kors, of kors, z pania o 2 dekady mlodsza, ktora ma sie w nich zakochac. Bo
                      > wiadomo, rownolatka posypane prochno ale pan to jak mlody bog wyglada i dlatego
                      > szuka romantycznej relacji.

                      Ale Ty na logikę chcesz to rozebrać? Tutaj nie ma żadnej logiki, tutaj jest antylogika.

                      Tak, facet 50+ szuka pani maks do 35 l. , a najbardziej podobają mu się fizycznie małolaty. Jest to obraza dla zdrowego rozsądku, ale dokładnie tak to się w męskim umyśle dzieje.

                      Powiem Ci więcej - w swojej głowie facet niezależnie od wieku ma wciąż 20 lat i jest młodym Adonisem. Z mojej prawie 30 lat młodszej Ukrainki byłem niezadowolony, bo ćwierć wieku wcześniej takie jak ona to ja jadłem na śniadanie po imprezie. I w moim pokręconym mózgu nadal oczekiwałem młodziutkiej pani first class. Andrzej Łapicki znęcał się psychicznie nad tą swoją ca. 60 lat młodszą żoną, ciągle jej mówił jaka jest brzydka, no bo też w swej głowie miał nadal najwyżej 40 lat i obraz tego, jakie wówczas kobiety młócił.

                      Natura czy też Pan Bóg (zależnie od poglądów) tak to wymyśliła, no i już. Stąd też, o ile tylko faceci mają środki, to się pchają na starość do Tajlandii, na Goa, na Kubę, Dominikanę, Madagaskar czy Filipiny. Nawet nie próbuj tego tłumaczyć argumentami logicznymi. Nie da się.

                      > > Bo w tych przypadkach chodzi o jawną męską desperację , a jak już wyjaśni
                      > liśmy
                      > > sobie w dyskusji poniżej z inną forumką , pań chętnych na opiekunki i pie
                      > lęgnia
                      > > rki też nie ma zbyt wiele.

                      >
                      > Dzieki bogu kobiety zmadrzaly.

                      W biednych krajach Azji i Ameryki Łacińskiej raczej nie zmądrzały. Zwłaszcza, gdy przez związek z Białasem mogą ustawić finansowo całą rodzinę.

                      > > O ile dobrze pomnę, to jesteś po polibudzie, całe życie w męskimi środow
                      > isku i
                      > > za młodu niebrzydka. No to co tutaj sie dziwić?

                      >
                      > Ale przez 20 lat znaczaco zbrzydlam i przytylam.

                      To są Twoje odczucia. Każda kobieta po 30stce (a przynajmniej zdecydowana większość, pomijam te z zaburzeniami odżywiania i pokręcone fanatyczki siłowni/ozempiku* - *niepotrzebne skreślić) nabiera trochę ciała. Jedne od tego brzydną, a inne nie, zaś jeszcze inne, które były zbyt chude, wprost przeciwnie.

                      Poza tym jest jeszcze ten nieuchwytny kobiecy flow, który niektóre panie posiadają dłuuuuuuugo. O mojej żonie nie będę pisał, bo gr.uuu to znowu wyśmieje, ale mam inny przykład. Grażyna Szapołowska jest ode mnie starsza prawie 20 lat, jak miałem te dwadzieścia parę, to jechałem sobie swoim tanim sportowym samochodem, a pani Grażyna (wówczas 40-letnia plus) stanęła obok na światłach w porsche. I spojrzała na mnie. No powiedzieć, że mnie przeszyło do szpiku kości, to nic nie powiedzieć. I bynajmniej nie chodziło tu o jakąś jej zniewalającą urodę , bo nigdy nie był to specjalnie mój typ i nigdy się nią -potocznie mówiąc- nie jarałem. Po prostu klasa, flow, kobiecość.... coś jakby koń czystej rasy arabskiej stanął obok zawodowego jeźdźca.

                      Reasumując, Twoje własne odczucia nie są tu specjalnie ważne. Skoro panowie byli zainteresowani, znaczy, że nadal byłaś atrakcyjna mimo wieku. Zdarza się, aczkolwiek większość kobiecej populacji wypada już wtedy z obiegu.

                      • tanebo0001 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:36
                        riki_i napisał:

                        > black_halo napisała:
                        >
                        > > riki_i napisał:
                        >

                        >
                        > Tak, facet 50+ szuka pani maks do 35 l. , a najbardziej podobają mu się fizyczn
                        > ie małolaty. Jest to obraza dla zdrowego rozsądku, ale dokładnie tak to się w m
                        > ęskim umyśle dzieje.
                        >

                        Bredzisz. O czym z taką małolatą chcesz rozmawiać ? O pokemonach? Ludzie dobierają się w zbliżonym wieku. Poza facetami w kryzysie wieku średniego.
                        • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:41
                          Tanebo, po co Ty się w ogóle odzywasz? Zaśmiecasz wątek. Ja w dyskusje amatorów narciarstwa i snowboardu się nie wcinam (nie jeżdżę ani na jednym , ani na drugim).
                          • tanebo0001 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:53
                            Byłem w dojrzalszym związku niż ty kiedykolwiek będziesz. Tak mówi psycholog.
                            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:37
                              Płać dalej za porady psychologa, zamiast zapłacić za bilet lotniczy na Kubę.
                      • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:12
                        Zależy jaki facet. Ten co szuka 25 lat młodszej albo jest samotny albo płaci, pomijając 5 procent szczęściarzy
                        • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:38
                          Każdy by zapłacił gdyby mógł.
                          • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:40
                            Każdy może
                            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:46
                              Ale z tych kobiet, które na to stać, płaci nieznacząca garstka. A facet, który ma zasoby , płaci zawsze (to nie oznacza, że od razu leci na Kubę, po prostu bierze sobie panią z Polski. MŁODSZĄ PANIĄ ).
                              • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:50
                                Zdecydowana większość moze zapłacić, po prostu nie każdego pociągają takie układy. Sporo ludzi po rozwodach wiąże się z +/- rówieśnikami. Jasne, nie w Twoim środowisku, ale zdajesz sobie chyba sprawę, że jest specyficzne
                                • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 20:03
                                  Ale ludzie rozwodzą się nie tylko po 40stce czy po 50tce. Wiadomo, że Pan rozwiedziony 37-letni , może sobie wziąć koleżankę-rówieśniczkę żony. Jednak 47-letni moim skromnym zdaniem będzie zdecydowanie celował w młodsze. 57-letni tym bardziej . Dopiero stary kapeć 67 lat i więcej, jak mnie tutaj liczne panie przekonywały, będzie zapewne żebrał u równolatek, ale przecie żebrał nie o seks, tylko o wikt i opiekunek.

                                  I jeszcze raz. Każdego 47+ z kasą pociągają takie układy i bierze młodszą. Niekoniecznie hardkorowo młodszą, ale młodszą.
                                  • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 20:04
                                    *opierunek

                                    -pieprzony słownik T9
                                  • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 20:15
                                    Nie, nie każdego, może każdego w Twoim środowisku. I ja przez różnicę wieku rozumiem taką ponad 5 lat bo poniżej tego zakresu to dla mnie u dojrzałych ludzi praktycznie rówieśnicy. Czyli dla mnie zakres postrzegany jako mniej więcej rówieśniczy to tak 37-47. I w moim otoczeniu zdecydowanie w tych kolejnych rozdaniach dominują relacje rówieśnicze. Mówię o związkach, bo seks to już pełna dowolność konfiguracji
                      • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 11:17
                        riki_i napisał:

                        > > Of kors, of kors, z pania o 2 dekady mlodsza, ktora ma sie w nich zakocha
                        > c. Bo
                        > > wiadomo, rownolatka posypane prochno ale pan to jak mlody bog wyglada i d
                        > latego
                        > > szuka romantycznej relacji.
                        >
                        > Ale Ty na logikę chcesz to rozebrać? Tutaj nie ma żadnej logiki, tutaj jest ant
                        > ylogika.
                        >
                        > Tak, facet 50+ szuka pani maks do 35 l. , a najbardziej podobają mu się fizyczn
                        > ie małolaty. Jest to obraza dla zdrowego rozsądku, ale dokładnie tak to się w m
                        > ęskim umyśle dzieje.

                        Wierz Ci, dlatego wiekszosc znanych mi kobiet w wieku 35+ wypisuje sie z tej zabawy i zajmuje sie soba, zarabianiem hajsu, podrozami i piciem winka z kolezankami. Jest tyle pieknych zajec dla kobiet, siedzenie ze starym dziadem 50+, ktory nie ma nic innego do roboty niz przegladanie malolat na instagramie jest uwlaczajace ludzkiej godnosci.

                        A wierze Ci tylko i wylacznie dlatego, ze zlapalam wlasnego ojca na ogladaniu sie za bardzo mlodymi kobietami i byl to szczyt zenady. Moj ojciec ma 70 lat.


                        > Powiem Ci więcej - w swojej głowie facet niezależnie od wieku ma wciąż 20 lat i
                        > jest młodym Adonisem. Z mojej prawie 30 lat młodszej Ukrainki byłem niezadowol
                        > ony, bo ćwierć wieku wcześniej takie jak ona to ja jadłem na śniadanie po impre
                        > zie. I w moim pokręconym mózgu nadal oczekiwałem młodziutkiej pani first class.
                        > Andrzej Łapicki znęcał się psychicznie nad tą swoją ca. 60 lat młodszą żoną, c
                        > iągle jej mówił jaka jest brzydka, no bo też w swej głowie miał nadal najwyżej
                        > 40 lat i obraz tego, jakie wówczas kobiety młócił.

                        Hah, moze sobie miec w swojej glowie co chce. Dlatego jest epidemia meskiej samotnosci. Kobiety naprawde pezestamy sie w to bawic. Gdybym nie wpadla jak sliwka w kompot po rozwodzie to bym dzisiaj siedziala w domku na sycylijskiej plazy i pracowala zdalnie. Nie mam jednak zludzen i jesli moj 15 lat mlodszy partner, ktoregos dnia stwierdzi ze nie spelniam jego wymagan estetycznych to wykopie go z chalupy w tej samej minucie.

                        > Natura czy też Pan Bóg (zależnie od poglądów) tak to wymyśliła, no i już. Stąd
                        > też, o ile tylko faceci mają środki, to się pchają na starość do Tajlandii, na
                        > Goa, na Kubę, Dominikanę, Madagaskar czy Filipiny. Nawet nie próbuj tego tłumac
                        > zyć argumentami logicznymi. Nie da się.

                        No i potem przychodza na fora internetowe i biadola, ze ich babska oskubaly bo oczywiscie dwudziestoletnia brazylijka nie marzy o niczym innym niz tylko dawac dupy za pieniadze staremu dziadowi z Europy czy stanow. Pracowalam z takim, ktory jezdzil 3x w oku do Tajlandii i zachwalal jak to za 5 euro mozna kopulowac z dziecmi.


                        > W biednych krajach Azji i Ameryki Łacińskiej raczej nie zmądrzały. Zwłaszcza, g
                        > dy przez związek z Białasem mogą ustawić finansowo całą rodzinę.

                        Zmadrzaly.

                        > To są Twoje odczucia. Każda kobieta po 30stce (a przynajmniej zdecydowana więks
                        > zość, pomijam te z zaburzeniami odżywiania i pokręcone fanatyczki siłowni/ozemp
                        > iku* - *niepotrzebne skreślić) nabiera trochę ciała. Jedne od tego brzydną, a i
                        > nne nie, zaś jeszcze inne, które były zbyt chude, wprost przeciwnie.
                        >
                        > Poza tym jest jeszcze ten nieuchwytny kobiecy flow, który niektóre panie posiad
                        > ają dłuuuuuuugo. O mojej żonie nie będę pisał, bo gr.uuu to znowu wyśmieje, ale
                        > mam inny przykład. Grażyna Szapołowska jest ode mnie starsza prawie 20 lat, ja
                        > k miałem te dwadzieścia parę, to jechałem sobie swoim tanim sportowym samochode
                        > m, a pani Grażyna (wówczas 40-letnia plus) stanęła obok na światłach w porsche.
                        > I spojrzała na mnie. No powiedzieć, że mnie przeszyło do szpiku kości, to nic
                        > nie powiedzieć. I bynajmniej nie chodziło tu o jakąś jej zniewalającą urodę , b
                        > o nigdy nie był to specjalnie mój typ i nigdy się nią -potocznie mówiąc- nie ja
                        > rałem. Po prostu klasa, flow, kobiecość.... coś jakby koń czystej rasy arabskie
                        > j stanął obok zawodowego jeźdźca.
                        >
                        > Reasumując, Twoje własne odczucia nie są tu specjalnie ważne. Skoro panowie byl
                        > i zainteresowani, znaczy, że nadal byłaś atrakcyjna mimo wieku. Zdarza się, acz
                        > kolwiek większość kobiecej populacji wypada już wtedy z obiegu.
                        >

                        Nie wypada ... wystarczy sie usmiechnac i wiekszosc kolesi uwaza, ze kobieta, nawet stara, brzydka, gruba - jest chetna a skoro jest chetna to trzeba lapac okazje.
                        • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 11:29
                          Ale 70-latek to raczej się oglądał bo oglądał a nie roił sobie miłość z tymi paniami
                        • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:10
                          black_halo napisała:

                          > A wierze Ci tylko i wylacznie dlatego, ze zlapalam wlasnego ojca na ogladaniu s
                          > ie za bardzo mlodymi kobietami i byl to szczyt zenady. Moj ojciec ma 70 lat.

                          Mój jak miał 70 lat to raczej już głównie włączał sobie porno na komputerze. Ale jak byłem w liceum, to się zachwycił pewną moją koleżanką z klasy. Straszna była, typ urody wulgarny i zdzirowaty na maksa, poza tym mając te 17-18 wyglądała na 30. Ku mojemu wielkiemu zdumieniu pannie się bardzo spodobało, że circa 28 lat starszy tatuś jest nią zainteresowany i gdyby złapali jakieś namiary na siebie, to kto wie, czy nie skończyłoby się to romansem. wink

                          > Hah, moze sobie miec w swojej glowie co chce. Dlatego jest epidemia meskiej sam
                          > otnosci. Kobiety naprawde pezestamy sie w to bawic. Gdybym nie wpadla jak sliwk
                          > a w kompot po rozwodzie to bym dzisiaj siedziala w domku na sycylijskiej plazy
                          > i pracowala zdalnie. Nie mam jednak zludzen i jesli moj 15 lat mlodszy partner,
                          > ktoregos dnia stwierdzi ze nie spelniam jego wymagan estetycznych to wykopie g
                          > o z chalupy w tej samej minucie.

                          Ty jesteś specyficzna. Z charakterkiem. Który też odgrywał i odgrywa ważną rolę w Waszej relacji.

                          Nie sądzę, aby bez jakiegoś ewentualnego odpału z Twojej strony ten facet chciał się ewakuować.

                          > No i potem przychodza na fora internetowe i biadola, ze ich babska oskubaly bo
                          > oczywiscie dwudziestoletnia brazylijka nie marzy o niczym innym niz tylko dawac
                          > dupy za pieniadze staremu dziadowi z Europy czy stanow.

                          Różnie to bywa. Moja babcia miała znajomą z willą na Saskiej Kępie, która przez ogród sąsiadowała z inną willą, w której mieszkał pewien dyplomata ze swoją młodą azjatycką żoną. Jak donosiła owa znajoma, podczas stosunków płciowych owa pani z Azji bardzo pięknie sobie śpiewała w swoim ojczystym języku z rozkoszy. Czy prawdziwej , czy udawanej, tego nie wiem, w każdym razie ciągnęło się to długo, a zapał do miłosnej serenady podczas zbliżeń pani Azjatce nie mijał. Co oznacza wedle mej męskiej oceny, że była zadowolona. wink

                          > Pracowalam z takim, kt
                          > ory jezdzil 3x w oku do Tajlandii i zachwalal jak to za 5 euro mozna kopulowac
                          > z dziecmi.

                          Fuuuuj!

                          Ale ostatnio policja w Tajlandii zastawia regularnie pułapki na amatorów takich wrażeń. Żeby się wykupić trzeba dać łapówkę liczoną w tysiącach EUR (oglądałem niemiecki dokument na ten temat). No i ma się już szlaban na dalsze wizyty w tym kraju.


                          > >Twoje własne odczucia nie są tu specjalnie ważne. Skoro panow
                          > ie byl
                          > > i zainteresowani, znaczy, że nadal byłaś atrakcyjna mimo wieku. Zdarza si
                          > ę, acz
                          > > kolwiek większość kobiecej populacji wypada już wtedy z obiegu.
                          > >

                          >
                          > Nie wypada ... wystarczy sie usmiechnac i wiekszosc kolesi uwaza, ze kobieta, n
                          > awet stara, brzydka, gruba - jest chetna a skoro jest chetna to trzeba lapac ok
                          > azje.

                          No tak, ale to ustalmy, czy chodzi o bzyknięcie się, czy o związek.

                          Na szeroki uśmiech i powłóczysty ruch głową w bok zareaguje prawie każdy facet, a wielu z nich wykorzysta taką "chętną" panią do końca. Ale jak pisałaś o zainteresowaniu facetów swoją ówcześnie 40-letnią osobą, to odebrałem to jako zainteresowanie związkiem, a nie jednorazową akcją.
                          • tanebo0001 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:17
                            riki_i napisał:

                            > black_halo napisała:

                            > > Pracowalam z takim, kt
                            > > ory jezdzil 3x w oku do Tajlandii i zachwalal jak to za 5 euro mozna kopu
                            > lowac
                            > > z dziecmi.
                            >
                            > Fuuuuj!
                            >
                            Zaraz zaraz! Jakie fuj? Sam mi to zalecałeś!!!!!?
                            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:23
                              Dziecko to dziecko. Ja pisałem o młodej Kubance. Młodej to znaczy takiej 18-letniej i wzwyż. No, ewentualnie 16-17l. Zresztą, jakiego normalnego faceta kręcą dzieci?
                          • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 23:08
                            riki_i napisał:


                            > Ty jesteś specyficzna. Z charakterkiem. Który też odgrywał i odgrywa ważną rolę
                            > w Waszej relacji.
                            >
                            > Nie sądzę, aby bez jakiegoś ewentualnego odpału z Twojej strony ten facet chcia
                            > ł się ewakuować.

                            No przeciez lada chwila wypadne z obiegu :p
                            >
                            > > No i potem przychodza na fora internetowe i biadola, ze ich babska oskuba
                            > ly bo
                            > > oczywiscie dwudziestoletnia brazylijka nie marzy o niczym innym niz tylko
                            > dawac
                            > > dupy za pieniadze staremu dziadowi z Europy czy stanow.
                            >
                            > Różnie to bywa. Moja babcia miała znajomą z willą na Saskiej Kępie, która przez
                            > ogród sąsiadowała z inną willą, w której mieszkał pewien dyplomata ze swoją mł
                            > odą azjatycką żoną. Jak donosiła owa znajoma, podczas stosunków płciowych owa p
                            > ani z Azji bardzo pięknie sobie śpiewała w swoim ojczystym języku z rozkoszy. C
                            > zy prawdziwej , czy udawanej, tego nie wiem, w każdym razie ciągnęło się to dłu
                            > go, a zapał do miłosnej serenady podczas zbliżeń pani Azjatce nie mijał. Co ozn
                            > acza wedle mej męskiej oceny, że była zadowolona. wink

                            Zapewne dlatego, ze musiala.

                            > > Pracowalam z takim, kt
                            > > ory jezdzil 3x w oku do Tajlandii i zachwalal jak to za 5 euro mozna kopu
                            > lowac
                            > > z dziecmi.
                            >
                            > Fuuuuj!
                            >
                            > Ale ostatnio policja w Tajlandii zastawia regularnie pułapki na amatorów takich
                            > wrażeń. Żeby się wykupić trzeba dać łapówkę liczoną w tysiącach EUR (oglądałem
                            > niemiecki dokument na ten temat). No i ma się już szlaban na dalsze wizyty w t
                            > ym kraju.


                            I bardzo dobrze.



                            > No tak, ale to ustalmy, czy chodzi o bzyknięcie się, czy o związek.
                            >
                            > Na szeroki uśmiech i powłóczysty ruch głową w bok zareaguje prawie każdy facet,
                            > a wielu z nich wykorzysta taką "chętną" panią do końca. Ale jak pisałaś o zain
                            > teresowaniu facetów swoją ówcześnie 40-letnią osobą, to odebrałem to jako zaint
                            > eresowanie związkiem, a nie jednorazową akcją.

                            Szeroki usmiech i powloczysty ruch glowa naleza do standardowego repertuaru pan, ktore chca wyrwac konkretnego faceta. Nie wiem ilu facetow jest zainteresowanych zwiazkiem ze mna, moze jestem delulu ale uwazam, ze jestem fantastyczna osoba i kazdy by chcial ;D oraz mam zajebiste cycki, w razie gdyby nic innego nie dzialalo.
                          • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 04.03.25, 06:15
                            Ty na pewno miałeś na myśli kobiety 40-letnie a nie mające 20 lat więcej? 40 lat to jest normalny czas wysokiej aktywności erotycznej i zwiazkowej, czas drugich a nawet trzecich rozdań i dzieje się sporo. Ewentualnie u niektórych, jak u mnie, dzieje się po raz pierwszy wink Jeśli kobieta twierdzi, że mając lat 40 nie może nikogo znaleźć z powodu wieku, to tak jak facet mający 175 cm wzrostu nie może znaleźć nikogo bo jest niski - bzdura, musi chodzić o coś innego. Znane mi 40+ które nie mogą nikogo znaleźć to 1. Przypadek podobny do opisywanych przez Ciebie facetów, to znaczy ona ma 43 lata a chce artystę mającego mniej niż 25, zaliczyła sporo, nawet jeden dwuletni związek ale logiczne, że nic więcej raczej nie wyjdzie. 2. Alkoholiczka i narkomanka której się wydaje, że dobrze to ukrywa 3. Pani mocno otyła która jęczy że faceci patrzą tylko na wygląd. Pisząc mocno otyła mam na myśli osobę, która zmęczy spacer po parku. 4. Kobieta obecnie już lat 50, stałe poszukująca, o osobowości tak męczącej, że ja jestem wykończona po półgodzinnej rozmowie z nią na imprezie. Do kompletu są jeszcze panie lecące jak muchy do drożdżówki do wszelkiej maści zaburzonych, nałogowców, bezrobotnych wrażliwych artystów, tak zwane "ratowniczki". Natomiast normalne kobiety jak najbardziej mają w tym wieku relacje damsko-męskie. I to nawet takie jak ja, które nie są mistrzyniami spojrzeń i uwodzenia
                            • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 04.03.25, 10:06
                              gru.u, istnieje cala grupa kobiet po 40stce, ktore wygladaja i zachowuja sie jak wlasne matki ale tez jest grupa kobiet w tym wieku, ktora wyglada i czuje sie dekade mlodziej. Z kolezanek, ktore zaliczyly rozwod w tym wieku to kilka bylo samych bardzo dlugo. Zwlaszcza te, ktore mialy za sona malzenstwa z osobami z zaburzeniami. Przyznaje szczerze, ze ja mam latwiej bo poznaje wielu mezczyzn ze wzgledu na zawod i nie musialam wchodzic na zadne portale.
                              • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 04.03.25, 10:15
                                Biorąc pod uwagę, ilu 40-lwtnic facetów wygląda i zachowują się jak właśni ojcowie to mają się z kim zgrać smile I nie trzeba wyglądać o dekadę młodziej, nie ma nic złego w wyglądaniu na swój wiek - chodzi o to, czy się wygląda dobrze lub co najmniej przeciętnie. Natomiast oczywiście są osoby po ciężkich związkach, które nie chcą kolejnych i to jest zrozumiałe - ja mam na myśli te, które chcą róznego typu relacji.
                                Mnie też branża z jednej strony ułatwia, bo kobiet tam jest z 5 procent, więc każda która się pojawia a radarze jest błyskawicznie odnotowywana. A z drugiej strony to środowisko jest ograniczone i ludzie się znają więc też trzeba uważać. Ja akurat najfajniejszych facetów poznałam przez net, ale nie na aplikacjach randkowych
                            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 04.03.25, 12:22
                              gru.u napisała:

                              > Ty na pewno miałeś na myśli kobiety 40-letnie a nie mające 20 lat więcej? 40 la
                              > t to jest normalny czas wysokiej aktywności erotycznej i zwiazkowej, czas drugi
                              > ch a nawet trzecich rozdań i dzieje się sporo. Ewentualnie u niektórych, jak u
                              > mnie, dzieje się po raz pierwszy wink

                              Ty miałaś przesraną młodość z racji braku wiary w siebie, braku wiary w swój wygląd, z racji rozlicznych kompleksów, z racji toksycznej matki, z racji zaburzeń odżywiania i jeszcze paru czynników. Późno się odpaliłaś i można rzec, że nadrabiasz stracony czas w wieku, w którym większość kobiet ma już "wysoką aktywność erotyczną i związkową" za sobą.

                              Ponieważ jesteś na łowach, to i dbasz o siebie (siłownia, sport, poprawianie urody), ponadto nie masz chamskich rysów i plebejskich topornych genów, które starzeją się najszybciej, a także nie stosujesz nałogowo używek. No to i wyglądasz dobrze oraz możesz -jak to mawiają feministki- "szczuć pośladkami" wymodelowanymi na siłce (na instagramie).

                              Natomiast zawsze należy umieć wyjść poza swoje "ja, ja, ja" oraz wychynąć ze swej środowiskowej banieczki, jeśli chce się dotrzeć do bardziej ogólnych konstatacji. Nienawidzę się powtarzać, więc z trudem napiszę, że pierdyliard razy pisałem o procesie urodowego rozpadania się kobiet i on potrafi się rozpocząć już gdzieś około 27 roku życia, przy czym dominującym faktorem są kilogramy, a dopiero potem używki i styl prowadzenia się.

                              Jedna z moich kochanek, przepiękna słowiańska naturalna blondyna , niestety zaliczyła upadek urodowy jeszcze przed 30-stką, właśnie z powodu roztycia się na śmieciowym żarciu po wyjechaniu z PL. Moi koledzy o znacznie większym przebiegu ode mnie, meldowali mi o dziesiątkach podobnych przypadków. Więc to nie "40-stki się rozpadają", co rzekomo miałem powiedzieć, tylko kobiety w różnym wieku. Przy czym oczywiście wraz z wiekiem jest obiektywnie coraz trudniej utrzymać formę. Ale są i panie 50-letnie działające na mężczyzn jak feromony z turbodoładowaniem i podałem przykłady sprzed lat, gdy jeszcze chirurgia plastyczna i kosmetologia nie zstąpiły pod strzechy - czyli przykład Szapołowskiej i Kuklińskiej ponad 20 lat temu. Obie były zachwycające. Podobnie Grażyna Torbicka, którą spotkałem wtedy na klatce schodowej.

                              > Jeśli kobieta twierdzi, że mając lat 40 nie
                              > może nikogo znaleźć z powodu wieku, to tak jak facet mający 175 cm wzrostu nie
                              > może znaleźć nikogo bo jest niski - bzdura, musi chodzić o coś innego.

                              Już Ci koleżanka black_halo wyjaśniła - chętna kobieta zawsze znajdzie amatora. Na numerek zawsze, na powtarzalny numerek bardzo często.

                              > Natomiast normalne kobiet
                              > y jak najbardziej mają w tym wieku relacje damsko-męskie. I to nawet takie jak
                              > ja, które nie są mistrzyniami spojrzeń i uwodzenia

                              Normalne kobiety w tym wieku to mają swoją "grzędę". I zajmują się przede wszystkim oporządzaniem grzędy. Często mając głęboko w zadzie potrzeby erotyczne koguta owej grzędy.
                              • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 04.03.25, 13:24
                                Statystyki pokazują, że blisko połowa grzęd jest mało trwała. Dodaj do tego nieujęte w statystykach związki nieformalne. W wieku koło 40 jest cała masa rozwodów i rozpadów związków i nie sądzę, żeby dotyczylo to tylko mojej bańki. Więc i aktywność w kwestiach romansowych jest spora.
                                Co do wniosków ogólnych to Ty z upodobaniem je formułujesz na podstawie swojego środowiska przecież. Nigdzie nie pisałam, że ludzie (bo nie tylko kobiet to dotyczy) nie brzydną. Ponad połowa Polaków jest już upasiona, to o czym świadczy. Natomiast nie ma żadnego powodu, żeby magicznie następowało to koło 40. Ja istotnie pod tym względem młodość miałam słabą, ale sam fakt, że nadrabiam teraz dowodzi, że nie jest to takie trudne dla 40+
                              • angazetka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 04.03.25, 14:10
                                To skoro kobiety zaczynają się urodiwo rozpadać w 27 wiosnie życia, to po co panowie w twoim słusznym wieku chcą z nimi romamtycznych relacji typu roochanie? 😄
                                • erwin444 [...] 04.03.25, 20:54
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • angazetka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:39
                    riki_i napisał:

                    >
                    > Przecież już wytłumaczyłem w dyskusji poniżej. Dlatego, że szukają romantycznej
                    > relacji, a nie układu z desperacji .

                    Dziwnie piszesz: młodej d...y. Bo tego według ciebie szukają.
            • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:59
              >Kobieta jak chce, to seks ma, nawet jeśli jest stara, brzydka i nieatrakcyjna
              W jakiej rzeczywistości? Kolejki przystojniaków się ustawiają do starych bab? I gdzie tyłu tych Adonisów po pięćdziesiątce? Większość facetów w tym wieku jest zajętych. Twierdzisz że każdy facet zdradza? Twój też? I o jakim seksie piszesz? Z jakimś nieznajomym z tindera? Satysfakcjonujący seks z konkretnym wybranym przez nas facetem to nie jest coś co się często zdarza. Gdyby tak było to skąd tylu samotnych ludzi? Samotnicy którzy żyją bez seksu. Skoro to takie proste. Dlaczego nie połączą się w pary?
              • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:19
                Po pięćdziesiątce to nie wiem. O swojej własnej sytuacji wolę nie wypowiadać się na forum bo każde słowo tutaj będzie mi potem po 30 razy wyciągane. Po czterdziestce partnera do seksu 40+ trudniej znaleźć niż takiego w przedziale 25-30. Satysfakcjonujący seks z facetem to w ogóle nie jest częsta rzecz. Samotnicy którzy żyją bez seksu i ich to uwiera to przeważnie mężczyźni.
                • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:23
                  >Satysfakcjonujący seks z facetem to w ogóle nie jest częsta rzecz.
                  No otóż to. Więc pisanie że "każda kobieta może mieć seks" jest głupotą.
                  • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:02
                    No bo może. Nie napisałam że koniecznie satysfakcjonujący, ale z partnerem stałym też nie musi być satysfakcjonujący.
                  • arthwen Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 14:11
                    Cóż, akurat jeśli chodzi o satysfakcjonujący seks, to posiadanie męża akurat niewiele tu zmienia jeśli wierzyć statystykom tongue_out
          • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:08
            riki_i napisał:


            > Aha. Nie jest prawda. No tak. Kolejki się ustawiają do pań posuniętych w latach
            > po rozwodach/po śmierciach mężów/po rozstaniach z własnego wyboru/samotnych *
            > (*-niepotrzebne skreślić)
            >

            Ależ oczywiście, że się ustawiają, panów równolatków lub starszych, szukających opiekunki na stare lata. Tylko jakoś coraz trudniej im takową znaleźć cool
            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:15
              No ale sama zauważasz, że tym paniom nie chodzi o nabycie roli pielęgniarki.

              Tak samo ja mogę powiedzieć, że ustawiają się do mnie kolejki równolatek lub starszych nieatrakcyjnych bab (ofc w sensie dosłownym nie ustawiają się, bo role społeczne zakładają pierwszy aktywny krok ze strony mężczyzny, ale oczywistym jest, że takich pań każdy ogarnięty facet w moim wieku może mieć na kopy).
              • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:23
                Panie, przeważnie wdowy, opiekujące się do końca mężem (takie mają największe wzięcie, BTW), wolą być same i mieć spokój, niż opiekować się obcym facetem. Z tymi mężami przeżyły wcześniej parędziesiąt lat.
                Ale samotni starsi panowie próbują aktywnie, a nawet desperacko. Opisywałam już tu kiedyś, jak moja Mam 80+ otrzymała propozycję matrymonialną od obcego faceta (wyglądał normalnie, żaden menel), a na odpowiedź, że ma męża, pan rozpaczliwie dopytywał się, czy nie ma samotnych koleżanek, które szukają związku, bo może by je z nim skontaktowała. Aż serio budził współczucie.
                • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:28
                  No bo samotność dla starego faceta to śmierć. Nawet największe harpagony wymiękają, jeden znany mi z tych właśnie twardzieli, w końcu zdesperowany chodził z flaszką po sąsiadach (obszar willowy), nie żeby się nachlać , tylko żeby ktoś z nim pogadał.
                  • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:31
                    No właśnie ten wspomniany pan bardzo narzekał na samotność po owdowieniu. Był o 3 lata młodszy od mojej Mam, wyglądał całkiem atrakcyjnie (jak na swój wiek).
                    • homohominilupus Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:12
                      Mojej mamie w dość nietypowy sposób 'oświadczył się " sąsiad, którego znali z tatą ze 40 lat. Sąsiad wdowiec, po kilku związkach od śmierci żony. Przyszedł w konkury parę miesięcy od śmierci mojego taty...
                      Komentarz mamy: a na cholere mi taki stary dziad?! (równolatek)
                      • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:24
                        Moja Mama też miała podobną sytuację, po śmierci jej bliskiej przyjaciółki wdowiec szybko się ożenił ponownie, natomiast gdy moja Mama parę lat później została wdową, ów żonaty wówczas starszy pan przyszedł do niej szukać "pocieszenia". Oczywiście Mama go spławiła.
              • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:03
                Czyli potwierdzasz, że osoby 50+ jak najbardziej mogłyby tworzyć relacje, natomiast nie tworzą ich jak mają nierealistyczne wymagania. Jak się ma 50+ i bierze pod uwagę relacje z rówieśnikiem to nie będzie problemu, jak się oczekuje 20 lat różnicy to pozostają usługi płatne, w sposób mniej lub bardziej jawny
                • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:01
                  gru.u napisała:

                  > Czyli potwierdzasz, że osoby 50+ jak najbardziej mogłyby tworzyć relacje, natom
                  > iast nie tworzą ich jak mają nierealistyczne wymagania. Jak się ma 50+ i bierze
                  > pod uwagę relacje z rówieśnikiem to nie będzie problemu, jak się oczekuje 20 l
                  > at różnicy to pozostają usługi płatne, w sposób mniej lub bardziej jawny

                  Pani równolatka to sorry, ale kojarzy mi się z moją matką. Wolę usługi płatne w Azji.
                  • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:21
                    riki_i napisał:

                    > gru.u napisała:
                    >
                    > > Czyli potwierdzasz, że osoby 50+ jak najbardziej mogłyby tworzyć relacje,
                    > natom
                    > > iast nie tworzą ich jak mają nierealistyczne wymagania. Jak się ma 50+ i
                    > bierze
                    > > pod uwagę relacje z rówieśnikiem to nie będzie problemu, jak się oczekuj
                    > e 20 l
                    > > at różnicy to pozostają usługi płatne, w sposób mniej lub bardziej jawny
                    >
                    > Pani równolatka to sorry, ale kojarzy mi się z moją matką. Wolę usługi płatne w
                    > Azji.

                    Zdradze Ci tajemnice - panie 50+ jak widza chlopa w swoim wieku to wola pingwinka, mlodszego z tindera albo ostatecznie uslugi platne (ktore jednak nie sa tak w powszechne bo widocznie nie ma na nie popytu).
                    • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:05
                      Nie musisz mi zdradzać żadnej tajemnicy, pisałem wielokrotnie o moich własnych odczuciach, gdy w wielkim lustrze na szafie przy łóżku zobaczyłem odbicie samego siebie przy pani z UA 28 lat młodszej. Zemdliło mnie.
                      • angazetka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:43
                        Może jakaś terapia? Bo nienawiść do własnego ciała to przykra rzecz. Acz tłumaczy te rozpaczliwe fantazje o seksie w Azji z kobietami o pokolenie młodszymi.
                  • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:23
                    To już jest chore, Twoja matka to zdaje się po 80 już jest. I zupełnie nic dziwnego, że nie pociągają Cię kobiety w wieku matki, ale rówieśniczki to jednak inne pokolenie
                    • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:50
                      Ale co Ty opowiadasz... rówieśniczki to -w większości byłe- żony moich kolegów. Pisałem wielokrotnie, że raptem jedna (słownie: JEDNA) z nich , nie tyle, że mi się podoba, co w ogóle zachowała jeszcze jakiś seksualny feeling. I pisałem też, że wszystkie pozostałe panie równolatki szczerze jej nienawidzą i określają mianem "zdziry".

                      Ps. Było kiedyś na ematce sporo rozbudowanych wątków o tym, jak to jest robić się przezroczystą dla facetów. W tamtych rozważaniach jakoś nikt ani samego zjawiska, ani jego powszechnej skali nie kwestionował.
                      • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:21
                        Żony Twoich kolegów a nie kolegów ojca! Więc skojarzenie z matką jest dziwaczne. Mnie się wielu mężów koleżanek nie podoba ale u licha nie przypominają mi mojego ojca, który ma niemal 70 lat już
                        • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:43
                          Chodzi o ogólne odczucie. Pierwsze żony moich kolegów to w ogóle nie jest temat seksualny, o to mi szło, a Ty się czepiasz bez sensu. Miałem napisać, że są jak stare meble w domu? To już by było bardzo nieeleganckie. One po prostu nie istnieją w aspekcie seksualnym i tyle. Pełna przezroczystość.
                          • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:51
                            Jak znad kobietę 20 lat to nie dziwne, tak samo patrzę na moich kumpli, są dla mnie przezroczyści, nawet ci młodsi bo za długo się znamy
                  • angazetka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:41
                    >
                    Pani równolatka to sorry, ale kojarzy mi się z moją matką.

                    Matka jest twoją równolatką? Czy też w swojej głowie nadal masz 35 lat?
          • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:10
            Oczywiście że są chętni, to częściej kobiety nie chcą, szczególnie te 55+ które jeszcze żyły w ostrym patriarchacie i związek im się źle kojarzy
            • j_malec Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:43
              > te 55+ które jeszcze żyły w ostrym patriarchacie i związek im się źle kojarzy
              To chyba jest jednak uproszczenie. Rozmawiam czasami ze swoją małżonką na podobne tematy (ona jako rozwódka lub w skutek mojej śmierci). I mówi zdecydowanie - nigdy więcej. Ale nie z powodu, że związek jej się źle kojarzy, tylko nie chciałaby mieć stałego, czy przelotnego związku z innym mężczyzną. Dla jasności: jako kolega - tak, jako partner - nigdy.
      • awf-33 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:01
        engine8t napisał:

        > Nie pomyslalas ze ci po prostu powiedziala prawde?
        > A to ci sie ta prawda nie podoba to nie znaczy ze to nie jest prawda?

        Ale jest jedyna, słuszna definicja „życia ułożonego”?
        Kobieta musi mieć faceta, bo inaczej to życie ma nieułożone?

        • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:00
          Życie bez seksu to życie w ciągłym niespełnieniu, zgorzkniałe, smutne. Co to za życie?
          • homohominilupus Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:13
            Jessoo obsesję jakaś z tym seksem masz czy tu prowokujesz?
            • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:21
              Jaką obsesję? Seks to podstawowa potrzeba, nie trzeba mieć na jej punkcie obsesji. Na punkcie jedzenia masz obsesję jeśli codziennie jesz?
              • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:26
                Jedzenie to konieczność, seks nie. Zwłaszcza w pewnym wieku i gdy tego seksu się już w życiu doświadczyło wystarczająco.
              • homohominilupus Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:26
                Ciągle ostatnio piszesz ze wszystko sie wokół seksu kręci. Chyba dla ciebie.
                I nie, nie uprawiam seksu codziennie jak i mnóstwo innych ludzi na całym świecie.

                Chyba chcesz tu ematki na intymne wyznania nakręcić w wiadomym celu...
                • borsuczyca.klusek Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:54
                  Oczywiście, że to jakaś trollica. Pewnie nowe wcielenie mady czy innej takiej 🙄
                • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:27
                  To nie jest kobieta, nie pisze jak kobieta.
                  Typowy chłop, któremu na łeb się rzuca, jak codziennie nie wsadzi.
                  • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:24
                    To nie józek czasem?
                    • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:31
                      chicarica napisała:

                      > To nie józek czasem?
                      >

                      Zdecydowanie nie. Nie ma nic o rozpuście ani o dziewicach, ani o Norwoodzie.
                      • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:03
                        Racja. Komu zatem tak płyny ustrojowe podchodzą pod mózgownicę?
                        • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:15
                          To już jego słodka tajemnica.
                  • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:29
                    alex_vause35 napisała:
                    > To nie jest kobieta, nie pisze jak kobieta.
                    Ale wiesz że kobiety nie są wszystkie od jednej sztancy? To że ja mam umysł ścisły i piszę zwięźle i na temat nie znaczy że jestem mniej kobieca niż jakaś baba pisząca rozwlekle wokół tematu i wspominająca przy tym trzykrotnie o swoich dzieciach. Bo to 'takie kobiece'. Rzyg.

                    • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 17:31
                      Rzyg to twoje durnowate wątki i komentarze.
                      Faceci na kobiecym forum od dawna mnie zadziwiają, ale faceci udający kobiety na kobiecym forum, to jakby one level harder.
              • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:26
                Jest sporo bardziej podstawowych i istotnych potrzeb w życiu człowieka - przetrwanie fizyczne, jedzenie, zdrowie własne i rodziny, poczucie bezpieczeństwa i stabilności, np. na polu finansowym i zawodowym, bezpieczeństwo i zaspokojenie potrzeb dzieci itp.
              • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:02
                00zxc00 napisał(a):

                > Jaką obsesję? Seks to podstawowa potrzeba

                Dla faceta. Dla wielu kobiet jednak nie.
                • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:08
                  A dla wielu kobiet jednak tak. Ale ematki by tobie przyklasnęły. Seks jest dla chłopa, niech ma i nie marudzi.
                  • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:09
                    Oczywiście jak zasłuży. W innym przypadku nie, nie i jeszcze raz nie. 😉
                    • angazetka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 22:44
                      Znajdź se w końcu kobietę, która będzie lubiła seks z tobą. A, tylko najpierw się go naucz.
      • hrasier_2 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:18
        engine8t napisał:

        > Nie pomyslalas ze ci po prostu powiedziala prawde?
        > A to ci sie ta prawda nie podoba to nie znaczy ze to nie jest prawda?
        Przecież katarynka trolluje. Nie bierz na serio.
        • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:25
          hrasier_2 napisał:

          > Przecież katarynka trolluje.

          Co do tego nikt przytomny nie ma wątpliwości, ale temat do dyskusji zapodała dobry.
          • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:28
            Raczej bardzo oklepany.
            I jak zwykle wszystko zależy od doświadczeń w związkach oraz od aktualnych potrzeb danej osoby.
    • srubokretka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 01:43
      > Skąd się takie prymitywy biorą?

      Moja mama kiedys zlamala noge i reke w tym samym czasie. Dwa razy!!. Tez by ci taka rade dala. Prymitywna nie jest.
      • alex_vause35 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:28
        A co do tego ma złamana ręka i noga?
    • waleria_bb Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 01:44
      Dla niej pewnie życie bez faceta to synonim porażki. Ma tak silną potrzebę tworzenia stałego związku, że przymyka oko na to, kogo trzyma w domu. Również myślę, że u tych kobiet od podejścia: nie wybrzydzaj problemem jest poczucie bycia na starcie gorszą od mężczyzny. Na tej zasadzie, że na związek trzeba sobie zasłużyć, nie mieć wymagań, po prostu założenie rodziny staje się celem w samym sobie i można zignorować/wygłuszyć własne potrzeby.
      • srubokretka Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 02:08
        > własne potrzeby.

        Takie zjawisko wogole isnieje?
    • anorektycznazdzira Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 08:31
      To jest dlatego, że ta koleżanka (na 100%!!!) ma na imię Dżesika,
      imię determinuje ludzkie życie
    • kanna Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 08:47
      To kulturowe.
      Nasze babki i matki dorastały w takim przeświadczeniu, wiele kobiet przejęło (nieświadomie) ten wzór, jako jedyny obowiązujący.
      • erwin444 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 09:20
        Straszne co tu powyżej się publikuje. Prościej napisać np czubki nosów Karyn są najważniejsze . Co wyczerpuje sprawę.
      • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:32
        Bardzo dobrze to było przedstawione w książce "Chłopki". Sytuacje tam opisane, no nic tylko wstać, wziąć węzełek z pajdą chleba i wyjść, a następnie pójść przed siebie gdzie oczy poniosą. Gorzej już i tak by nie mogło być.

        Podobne zjawisko obserwuję w kwestii zazdrości o mężczyzn. Niejednokrotnie pan jest palantem którego człowiek nie wziąłby nawet z dopłatą unijną, a tymczasem prawowita małżonka rzuca się do gardła każdej potencjalnej a wręcz wyimaginowanej konkurencji. Często podłożem jest też fakt, że panu oczka, łapki i fiut na boki latają i pani bardziej lub mniej świadomie to czuje albo wręcz wie, tym niemniej, ma się ochotę takiej powiedzieć: stara, śpij spokojnie, na pewno nie rzucimy się na twój skarb, bowiem taki skarb to w każdej kociej kuwecie można znaleźć.
        • erwin444 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 16:28
          Ale tobie to nie grozi.
          • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:06
            W sensie co mi nie grozi? Bycie zazdrosną? Istotnie, niespecjalnie mi grozi, bo mam podejście, że co ma być moje, to mnie znajdzie i zostanie. Ja nie ciągnę, ja przyciągam. Polecam, dużo spokojniej się wtedy żyje.
        • 3-mamuska Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:10
          Niejednokrotnie pan jest palantem którego człowiek nie wziąłby nawet z dopłatą unijną, a tymczasem prawowita małżonka rzuca się do gardła każdej potencjalnej a wręcz wyimaginowanej konkurencji.

          Nie zgodze sie czesto wynika to z potrzeby posiadania. Tak samo jak zazdrosne mamusie o synowe.
      • subskrybcja Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:54
        kanna napisała:

        > To kulturowe.
        > Nasze babki i matki dorastały w takim przeświadczeniu, wiele kobiet przejęło (n
        > ieświadomie) ten wzór, jako jedyny obowiązujący.
        >
        Tak, to prawda, jeszcze 40 czy 50 lat temu "hodowano" tak dziewczynki w niektórych rodzinach, coś na zasadzie, abyś tylko nie została sama (bo coś tam).
        Teraz się tego nie spotyka.
        • chatgris01 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:29
          subskrybcja napisała:


          > Tak, to prawda, jeszcze 40 czy 50 lat temu "hodowano" tak dziewczynki w niektór
          > ych rodzinach, coś na zasadzie, abyś tylko nie została sama (bo coś tam).


          Przypomniała mi się historia z przełomu lat 70/80, opowiedziana przez moją ówczesną okulistkę.
          Dziewczynka w wieku lat 10-11 wybucha płaczem na wieść, że będzie musiała nosić okulary, a jej matka ją pociesza (całkiem serio!): "Nie płacz Basiu, popatrz, pani doktor też ma okulary, a złapała męża!"
    • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 09:43
      To z kim uprawiasz seks?
      • z_lasu Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:20
        Z kim chce.
        • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:22
          Tego nie wiemy. Łatwo powiedzieć “z kim chce”. W praktyce nie każdy chce.
          • 152kk Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:27
            W praktyce bywa tak, że kobiety zmuszają się do seksu z kimś z kim nie chcą bo to ich mąż/ partner. Był o tym wątek. I to by było lepsze?
            • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:30
              Też nie lepsze. Niestety żyjemy w opresyjnej kulturze gdzie albo uprawiasz seks z jedną i tą samą osobą przez całe życie albo nie uprawiasz wcale.
              • beneficia Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:35
                >Niestety żyjemy w opresyjnej kulturze gdzie albo uprawiasz seks
                > z jedną i tą samą osobą przez całe życie albo nie uprawiasz wcale.

                Mieszkasz w Watykanie?!
                A nie, czekaj... 😀
                • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:02
                  No to zrób ankietę na ematce. Większość miała w życiu jednego partnera seksualnego. Wiele ematek żyje bez seksu z facetem.
                  • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:08
                    Był kiedyś wątek na ten temat. Nieliczne miały jednego partnera seksualnego, więle kilku, są takie co miały kilkunastu i więcej. Zresztą z samego faktu że mamy tu rozwódki w kolejnych małżeństwach można wywnioskować że miały więcej niż jednego partnera, choćby uprawiały seks tylko w małżeństwie
                    • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:12
                      Większość ematek jest w małżeństwie z tym samym mężczyzną od 20 lat i tylko z nim uprawiają seks. Lub nie uprawiają go wcale. Nie jest tak?
                      • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:15
                        Nie jest tak, bardzo dużo jest tu kobiet po rozwodach, a nawet te co są w długim małżeństwie to niekoniecznie wziely ślub z pierwszym partnerem seksualnym. A nawet jak wzięły to nie wiadomo czy są wierne, choć nie będą się tym chwalić.Wątki randkowe też o czymś świadczą.
                        • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:19
                          Nie bardzo dużo. Większość jest w stałym związku od lat. Te pierwsze są oczywiście głośniejsze zwłaszcza jak się rozwiodły z hukiem.
                  • erwin444 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 16:30
                    Ale z takim rozumem jaki tam prezentują to dziwne że w ogóle z kimkolwiek .
              • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:05
                A to co za bzdura? Twoim zdaniem większość ludzi ma jednego partnera seksualnego przez całe życie??? Czy może nie ma seksu poza stałymi zwiazkami?
          • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:35
            W praktyce prawie każdy facet chce.
          • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:04
            Nie musi chcieć każdy, jest wystarczająco dużo chętnych
        • droch Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:08
          Wg tutejszej definicji, od pewnego wieku istnieją tylko dwie kategorie facetów: żonaci albo odpady atomowe, przy czym nie są to zbiory rozłączne.
          • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:46
            No taka niestety jest prawda, a nie? Większość facetów 40+ jest żonatych. Więc jeśli ty chcesz “mieć z nim” seks, ten facet może nie móc mieć seksu z tobą. Chyba że tak nie jest a wtedy musimy przyjąć że każdy mąż ematki zdradza. Ematka jest jednak na bakier z logiką i jakoś tego nie ogarnia.
            • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:07
              Chyba jednak jesteś na bakier z logiką - z kimś te samotne 40+ się rozwodzą. Jest cała masa ludzi 40+ którzy są wolni, bo zakończyli jakąs relację. Popatrz. Na statystyki rozwodów. I kolejna rzecz - w żadne sposób z faktu, że część zdradza nie wynika, że każdy zdradza.
              • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:18
                “Cała masa” taaaa… A świstak siedzi i zawija. To czemu tyle kobiet bezskutecznie szuka partnera? Nawet na forum były wątki takich kobiet.
                Prawda jest taka że w pewnym wieku większość osób jest zajętych. A seks chciałoby się uprawiać z jednym konkretnym wybranym facetem a nie z pierwszym lepszym. Był wątek na temat ile procent ludzi ci się podoba i większość pisała że jeden na milion. Nie każdy jest tak otwarty że może z każdym, nieważne z kim.
                • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:23
                  Kto chce z jednym ten chce z jednym 😀 Znam dużo ludzi którzy stworzyli nowe związki, znam też takich którzy bezskutecznie szukają. W wielu przypadkach nie dziwi mnie, że bezskutecznie
                  • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:25
                    Czyli jednak nie każdy może mieć seks jak tu niektórzy postulują.
                    • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:27
                      Seks to akurat może mieć każdy*, natomiast nie każdy może mieć seks z tym, z kim chce, jak ma wymagania wywalone w kosmos. To jak z pracą, jak ktoś ma podejście, że nie ma pracy dla takiej gwiazdy jak on to siedzi na bezrobociu, co nie znaczy, że pracy nie ma.
                      *Sprawdzić czy nie Tanebo
                      • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:35
                        O Jezu no ale o czym my mówimy? Wiadomo że seks chcesz mieć z kimś konkretnym. Z Nim. A nie z pierwszym lepszym menelem spod budki z piwem.
                        No więc nie każdy może mieć seks bo osoba z którą chcemy mieć seks może nie chcieć lub nie móc mieć seksu z nami.
                        Co uważasz za kosmiczne wymagania? To że ktoś chce mieć seks z osobą na widok której ma motylki w brzuszku?
                        • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:19
                          No więc jak ktoś ma tak, że seks tylko z modelem lub modelką samemu będąc przeciętnym człowiekiem to zostaje burdel lub celibat. Jak ktoś szuka potencjalnych partnerów seksualnych wśród zwyczajnych ludzi to znajdzie
                          • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:27
                            To jeszcze zalezy czego sie szuka ale jednak znakomita wiekszosc ludzi ma tak, ze jak nawiaze blikosc emocjonalna to i seks moze uprawiac, w druga strone to nie dziala. Pojscie do lozka z kims nie daje zadnej gwarancji tego, ze wytworzy sie wiez emocjonalna. Dlatego mnostwo kobiet chetnie popatrzy na przystojnego faceta ale nie jest za bardzo chetna na seks z nim. Natomiast panowie chetnie wybzykaja wszystko co sie rusza bew wzgledu na wyglad.
                            • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:31
                              Myślę że przystojny facet nie ma żadnego problemu żeby znaleźć chętne do bzykania, jeśli nie jest jakimś skrajnym idiotą
                              • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:41
                                Nawet najprzystojniejszy facet ma mniej chetnych na seks niz przecietna a nawet brzydka kobieta. Niestety ale tak jest ten swiat urzadzony.
                                • gru.u Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:44
                                  No nie, jeśli ma minimum umiejętności społecznych to chętnych ma bardzo dużo.
                                  • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:53
                                    Znam kilku naprawde przystojnych facetow i nadal maja tych kobiet znacznie mniej chetnych niz przecietna kobieta.
                            • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:06
                              black_halo napisała:

                              > Natomiast panowie chetnie wy
                              > bzykaja wszystko co sie rusza bew wzgledu na wyglad.

                              Wybzykają i idą dalej. Coś jak jedno piwko po drodze z pracy. W takich przypadkach chodzi o czynność fizjologiczną , a nie o związek.
                              • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:10
                                Ciekawy temat. Dlaczego jak facet wybzyka jakąś babkę i idzie dalej, zakłądając że dobrze im się bzykało? Dlaczego nie bzyka się z nią drugi i trzeci raz, skoro było dobrze?
                                • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:03
                                  Ależ jak było naprawdę dobrze, to bzyka się ten drugi i trzeci raz. Ale jak po tym jednym razie ma w głowie tylko to, aby wstać i wyjść, no to zazwyczaj drugiego razu nie ma. Chyba, że alternatyw brak, a ciśnienie wali na głowę i na główkę.
                • homohominilupus Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:31
                  Coraz bardziej mi to troliszcze przypomina jeszcze durniejsze troliszcze zapomnialosiehehe. Tylko z obsesji na temat singielek przerzuciło się na seks.
                  • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:27
                    1matka-polka, tez zafiksowana na seksie.
      • 152kk Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:25
        Może z samą sobą albo w ogóle. A co to w ogóle kogokolwiek obchodzi poza nią samą?
        • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:28
          Z sobą samą to nie jest seks. Serio nie widzisz różnicy między pingwinkiem a żywym człowiekiem?

          Mnie obchodzi. Po co w ogóle pisać o czymkolwiek na forum? Nikogo nic nie powinno obchodzić.
          • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 10:44
            W bardzo wielu przypadkach zdecydowanie lepiej mieć seks z pingwinkiem niż z danym panem. Szansa na satysfakcję znacznie większa. Czytałeś może statystyki o satysfakcji seksualnej kobiet?
            • hrasier_2 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:16
              chicarica napisała:

              > W bardzo wielu przypadkach zdecydowanie lepiej mieć seks z pingwinkiem niż z da
              > nym panem. Szansa na satysfakcję znacznie większa. Czytałeś może statystyki o s
              > atysfakcji seksualnej kobiet?
              >
              No to pozazdrościć. Możesz z nim nawet porozmawiać o miłości. Mój pingwinku. Jak długo na dłuższą metę z nim pociagniesz? Aż do zużycia 🤣
              • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 11:47
                hrasier_2 napisał:

                >Możesz z nim nawet porozmawiać o miłości. Mój pingwinku. Ja
                > k długo na dłuższą metę z nim pociagniesz? Aż do zużycia 🤣

                A wtedy bez problemu kupi sobie nowego.
              • chicarica Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:27
                Nie wiem, nie posiadam pingwinka akurat, preferuję inne rozwiązania techniczne.
            • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:04
              Seks to nie tylko orgazm.
              • aqua48 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:36
                00zxc00 napisał(a):

                > Seks to nie tylko orgazm.

                Powiem więcej, seks może być w ogóle bez orgazmu, albo tylko z jednostronnym.
                • 00zxc00 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:41
                  Amen. Co nie znaczy że stosunek bez orgazmu jest nic nie warty.
                  • hrasier_2 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:33
                    00zxc00 napisał(a):

                    > Amen. Co nie znaczy że stosunek bez orgazmu jest nic nie warty.
                    Orgazm to działa w obie strony. Nie trzeba do tego głębokiej penetracji. To takie proste.
              • black_halo Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 12:42
                Wedlug wielu facetow tak. Dla kobiety dosc ryzykowne jest uprawianie seksu z byle kim bo raz, ze moze byc psychopata, dwa to ryzyko ciazy i innych chorob. Brak orgazmu to najmniejszy problem. Znacznie wiec lepiej kupic sobie pingwinka a sa nawet lepsze zabawki.
                • erwin444 [...] 02.03.25, 16:37
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • subskrybcja Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 13:53
      karyna.z.rzepina napisała:

      > Rozwiodłam się. Z mężem podzieliliśmy majątek i źle na tym nie wyszłam. Jestem
      > sama, lubię być sama i nie chcę się teraz z nikim wiązać, bo mi na razie odpowi
      > ada ten stan.
      > Przyszła moja koleżanka. Jej sytuacja życiowa jest dramatyczna - prymitywny, pr
      > zygłupi mąż z wykształceniem podstawowym, nie pracuje, ma jakieś zasiłki. Za ch
      > iny nie wpuściłabym takiego dziada do siebie, ani się z nim związała. A ona do
      > mnie - " Masz kogoś?", ja że nie. Na to ona " Tylko wiesz, jak bedziesz za dużo
      > wybrzydzała, to możesz zostać sama".
      > Skąd się takie prymitywy biorą?
      > Wasza Karynka


      Nie mam takich koleżanek
      , ale wiem, że tacy ludzie istnieją.
    • philippa_p Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:31
      No to rozwiodlas sie, czy masz meza w koncu? Bo Ci sie chyba historia rozjezdza?
    • napisykoncowe Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 14:55
      ale moze twoja kolezanka ze swoim prymitywnym dziadem jest szczesliwa i dobrze ci zyczy. jak ty nie bylas szczesliwa ze swoim mezem i teraz nie chcesz nikogo, bo nie wyobrazasz sobie jak to jest byc w szczesliwym zwiazku, chocby z takim dziadem, to nie jest kolezanki wina.

      😬
      • riki_i Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 15:08
        napisykoncowe napisała:

        > ale moze twoja kolezanka ze swoim prymitywnym dziadem jest szczesliwa

        Toż wiadomo. "Niechy pił i bił, ale był"!
    • martunia.z.wielunia Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 17:27
      Jak się ubrałaś na impreze rozwodową?
      Miałaś kapelutek i suknie wieczorową?
    • 71tosia Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 17:54
      nie spodobała ci opinia koleżanki - no cóż mogła. Ale nazywanie z tego powodu koleżanki prymitywem?
    • maya79 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:44
      Ja po rozstaniu od jednej koleżanki słyszałam takie teksty:
      1. Musisz sobie kogoś znaleźć, zaraz ci uroda minie, zestarzejesz się i co wtedy. Na urodę już wtedy nie wyrwiesz nikogo.
      2. Życzenia urodzinowe: żeby w twoim domu w końcu zamieszkały jakieś portki.
      3. Wieczne pytania: masz już kogoś, byłaś na jakiejś randce, robisz coś z tym (w sensie czy aktywnie szukam). Na moją prośbę, żeby zmieniła temat, bo nie chce o tym rozmawiać, słyszałam : „Ale ja muszę wiedzieć czy szukasz, czy coś robisz”
      4. Uwagi jej i jej męża, że wdać, że mojej córce brakuje mężczyzny w domu. Widać ewidentnie braki, bo się garnie do wujka - męża tej koleżanki.
      5. Owa koleżanka brała ślub dwa miesiące po moim ciężkim rozstaniu. Wiedziała jak bardzo jestem w dupie, w sensie emocjonalnym. Było wesele, poszłam na nie i przy składaniu im życzeń, usłyszałam: teraz czekamy na twoje wesele.
      Kontakt mocno chłodziłam, widujemy się, bo jest w naszej paczce.
      • maya79 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:46
        To, że ewidentnie widać braki u mojej córki, to był oczywiście tekst „koleżanki” i jej meza
      • erwin444 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:47
        Czyli jesteś zarozumiała karyna
        • maya79 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:03
          Ja????
          • erwin444 [...] 02.03.25, 22:06
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ritual2019 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 18:53
        Wstretna i glupia ta twoja kolezanka. W jakim wieku?
        Slusznie ze mocno ochlodzilas kontakty, ja bym jej wprost powiedziala zeby sie swoim zyciem zajela.
        • erwin444 [...] 02.03.25, 18:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • maya79 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:02
          54 lata
          • maya79 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 02.03.25, 19:02
            Ja jestem młodsza o 10 lat
            • waleria_bb Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 11:51
              Bardzo wredna koleżanka.
              W zasadzie to nawet trudno nazwać taką kobietę koleżankę, bo szpile jak ona prędzej wbija wróg.
    • klaramara33 Re: Rozwiodłam się, a koleżanka do mnie.. 03.03.25, 15:50
      Ale, że co spytałąś ją skąd się bierze czy sama siebie ooto pytasz? 'Koleżanka;' dzieli sie lękami swoimi z tobą no i co zero rekacji,a na forum ją wyzywasz, nie ty to nie jesteś 'prymitywem 'za to

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka