tiffany_obolala
12.11.25, 16:13
Wiele dobrych rad - takich ogólnych - padało w wątku o samotności.
A zdarzyło się Wam, że byłyście taką dobrą ciocią, dbającą przyjaciółką, i kiedy byłyście w dobrostanie, pełno było wokół Was ludzi, a kiedy było źle - nie było przy Was nikogo?
Ja miewałam takie okresy, że kiedy byłam w czarnej d... i podejmowałam ten wysiłek, żeby się przyznać i poprosić o pomoc, to... ktoś był w jeszcze czarniejszej i sam nie miał zasobów, ktoś "ma teraz młyn, odezwie się za chwilę" - i się nie odzywał, ktoś zbywał: "ty? ale ty taka silna jesteś, na pewno dasz sobie radę", do kogoś się nie zwracacie o pomoc z zasady, bo to jest z założenia jednostronna pod tym względem relacja (np. starzy rodzice albo nieletnie dziecko). Po czwartej odmowie... brakuje sił, żeby szukać pomocy dalej.
W sytuacji, o której piszę, pomogła mi osoba nateczas niemal obca, ledwie poznana. Najbliżsi... zawiedli. Mieli obiektywne przyczyny, ale zawiedli. I co teraz? Zmienić najbliższych?