Dodaj do ulubionych

Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potrzebie

12.11.25, 16:13
Wiele dobrych rad - takich ogólnych - padało w wątku o samotności.
A zdarzyło się Wam, że byłyście taką dobrą ciocią, dbającą przyjaciółką, i kiedy byłyście w dobrostanie, pełno było wokół Was ludzi, a kiedy było źle - nie było przy Was nikogo?

Ja miewałam takie okresy, że kiedy byłam w czarnej d... i podejmowałam ten wysiłek, żeby się przyznać i poprosić o pomoc, to... ktoś był w jeszcze czarniejszej i sam nie miał zasobów, ktoś "ma teraz młyn, odezwie się za chwilę" - i się nie odzywał, ktoś zbywał: "ty? ale ty taka silna jesteś, na pewno dasz sobie radę", do kogoś się nie zwracacie o pomoc z zasady, bo to jest z założenia jednostronna pod tym względem relacja (np. starzy rodzice albo nieletnie dziecko). Po czwartej odmowie... brakuje sił, żeby szukać pomocy dalej.

W sytuacji, o której piszę, pomogła mi osoba nateczas niemal obca, ledwie poznana. Najbliżsi... zawiedli. Mieli obiektywne przyczyny, ale zawiedli. I co teraz? Zmienić najbliższych?
Obserwuj wątek
    • danaide2.0 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 16:22
      Cóż, w pewnym sensie o tym był mój wątek o pomocy, który stał się wątkiem o pietruszce - jak naprawdę potrzebowałam pomocy koleżanka znalazła dla mnie czas po miesiącu. Pomogli mi ludzie, którzy nie byli na topie mojej listy, w tym kolega, który sam kiedyś miał nogę w gipsie więc trochę traktował pomoc mi karmiczne. I dostawał samochód do załatwienia moich i swoich spraw big_grin

      Jak to leciało? D... i wymówki ma każdy. Ja się staram. Nie nadużywam pomocy, trzymam moje prośby na najczarniejsze godziny. Czy mam prawo mieć oczekiwania? A czemu nie?
    • zerlinda Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 16:29
      Skoro najbliżsi zawiedli w potrzebie, to chyba nie są jednak najbliżsi? Jak możesz, to zmień, bez sentymentów!
    • kocynder Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 16:30
      Byłam w sytuacji. Obiektywne przyczyny tak serio - serio miały dwie osoby - i te "usprawiedliwiam" (jedna w tamtym czasie przeżyła nagłą śmierć wieloletniego partnera i ojca swojego dziecka, druga świeżą diagnozę onkologiczną). Pozostałe? Tacy od "Teraz mam młyn, zadzwonię później" - do miłego nigdy - "jestem w jeszcze czarniejszej d..." - i tu rzyganko własnymi problemami, mimo, iż na wstępie wyraźnie zaznaczyłam, że sama potrzebuję pomocy - "Ty jesteś silna!" - ok, w związku z czym po co mi taki słabiak jak ty? - zostali relegowani z kategorii bliski przyjaciel do kategorii niezły znajomy.
      I nie, nie wierze w "obiektywne przyczyny". Natomiast wierzę w zasadę "Kto chce znajdzie sposób, kto nie chce znajdzie powód".
      • ardzuna Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 13.11.25, 21:26
        kocynder napisała:

        > partnera i ojca swojego dziecka, druga świeżą diagnozę onkologiczną). Pozostałe
        > ? Tacy od "Teraz mam młyn, zadzwonię później" - do miłego nigdy - "jestem w jes
        > zcze czarniejszej d..." - i tu rzyganko własnymi problemami, mimo, iż na wstępi
        > e wyraźnie zaznaczyłam, że sama potrzebuję pomocy

        Skąd wiesz, że naprawdę nie miała własnych poważnych problemów i nie utrzymywała z trudem nosa ponad powierzchnią wody? Twoje problemy nikogo nie odciążają magicznie z własnych problemów i nie jest tak, że kto pierwszy poprosił o pomoc, ten jej bardziej potrzebuje.
        • kocynder Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 13.11.25, 21:44
          Czasem się wie. Że np ów "młyn" to planowanie shoppingu z kumpelą, albo "jeszcze czarniejsza d..." to katar dziecka. Tak, nie działa, że kto pierwszy poprosił ten bardziej potrzebuje, ale jeśli ja mam PRAWDZIWY problem z gatunku życiowych, a osoba dotąd deklarująca przyjaźń i niejednokrotnie korzystająca z mojej pomocy (w tym finansowej) oraz rękawa do wypłakania - przerywa mi informacją, że ona ma gorzej bo jej synek złapał katar i to jest prawdziwy problem a ja sobie wymyślam - to sorry, ale NIE. Dodajmy, że nie była problemem opieka nad zakatarzonym dzieckiem na okoliczność konieczności wyjścia, osoba wówczas nie pracowała, a nie była samotna.
    • aqua48 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 16:31
      tiffany_obolala napisała:

      > A zdarzyło się Wam, że kied
      > y byłyście w dobrostanie, pełno było wokół Was ludzi, a kiedy było źle - nie by
      > ło przy Was nikogo?

      Nie. Nigdy. Ale też nigdy nie było wokół mnie pełno ludzi, bo nie lubię tłumów i dobieram sobie znajomych. Za to jak parę razy było bardzo źle, to szybko dostawałam i skuteczną pomoc i wsparcie od tych nielicznych z mojego otoczenia na których można liczyć. Bardzo to sobie cenię.
    • nenia1 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 16:38
      Nie, na szczęście nie miałam. Bliscy mnie nigdy nie zawiedli. Nie nazwałabym się też dobrą ciocią, jestem życzliwa, ale bez przesady. Jak już pomagam to najczęściej zwierzętom. Nie, że nie lubię ludzi. Lubię, ale ludzie mają więcej prawe, możliwości i szans do zdobycia pomocy. Zwierzęta najczęściej są całkowicie zależne.
    • bmtm Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 17:09
      Ilość relacji/członków rodziny nie zawsze idzie w parze z otrzymaniem potrzeby w trudnej sytuacji. Np. nagłą choroba i przyjaciele/rodzina ulatniają się niczym kamfora.
    • eliksirr_czarodziejski Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 17:41
      Ja akurat mam taką rodzinę i miała takich "przyjaciół", że moja życie to jedna wielka seria takich konstatacji. Tak, wiem na pewno ze mną coś nie tak też, albo to w ogóle moja wina.
      Poradziłam sobie śpiewająco z wyzwaniami, ale
      czasem jest tak przykro jak się pomyśli o tym wszystkim.
    • asiairma Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 18:32
      Ojjj skąd ja to znam. Rodzina niewielka, na pierwszy rzut oka zżyta, choć rozproszona- ja mieszkam 250 km od większości. Wiekowo jestem pośrodku, czyli i młodsi i starsi i równolatkowie lubią się poradzić, pogadać itp. znaleźć placówkę, lekarza, napisać jakieś odwołanie czy ot tak po prostu. Ciocia nieskąpiąca prezentów i goszcząca. Staje się tragedia, nagła śmierć. W ciągu godziny dzwonie do najbliższych. Zdruzgotani. Ani jednego pytania czy dam radę, czy ogarnę, przecież zawsze ogarniam. Koledzy z pracy bardzo pomogli, sąsiadka z początkiem demencji ogarnęła proste rzeczy, przypilnowała. A rodzina przyjechała na pogrzeb. Załamana, zrozpaczona i lekko zdziwiona, że to tyle trwało a ja nie rwę włosów. Już mi nie chciało się tłumaczyć że policja, że prokurator, że sekcja. Byłam wykończona i taka jakaś wyprana z uczuć. I wiesz co, przez rok nie potrafiłam rozmawiać z nimi. Po roku stwierdziłam, że nie podołali i tyle, wróciłam do kontaktów, bo cóż..... Za to kolegom będę wdzięczna zawsze, a sąsiadka już nie żyje. I mam tylko taką refleksje, że tak jak mi udzielono wsparcia, pomimo, że nie te osoby na które liczyłam, tak ja będę go udzielać, jak udzielałam do tej pory i z pewnością znajdzie się ktoś kto pomoże i mi jak będę potrzebować. Aż się niepotrzebnie rozkleiłam wink
      • tiffany_obolala Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 18:39
        Wiesz co? Masz rację. Przecież mnie jednak ktoś pomógł. I Tobie też. Wiec dobro wraca, choć przecież niekoniecznie bezpośrednio od tych, komu my pomogliśmy. Dziękuję Ci za to przypomnienie.

        Po prostu warto czynić dobro, żeby zwiększał się jego obieg w przyrodzie smile
        • aandzia43 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 19:44
          "Po prostu warto czynić dobro, żeby zwiększał się jego obieg w przyrodzie smile"

          Chyba ma to sens. Ja też zaznałam pomocy w zakresie ktorego się nei spodziewałam i ze strony z której się nie spodziewałam.
    • agniesia331 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 19:37
      Traktuj ludzi Z WZAJEMNOSCIA,NIE LEPIEJ NIZ SIEBIE
    • bywalec.hoteli Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 12.11.25, 19:42
      bywa różnie z tym
      zwykle ktoś pomoże nie zawsze ten na kogo liczymy
    • misiamama Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 13.11.25, 17:23
      Jeśli najbliżsi to rodzina, to oczywiście nie jest możliwa ich zmiana ( zastąpienie inna) ale możliwa jest zmiana własnych oczekiwań. Generalnie lepiej jest nie mieć oczekiwań bo zwykle są źródłem frustracji i nie maja wpływu na to czy faktycznie otrzymasz jakaś pomoc. I jeszcze- mnie w życiu pomagały raczej osoby niespokrewnione i raczej zupełnie przypadkowo miały taki odruch który akurat wtedy był dla mnie super pomocny. Wiec pomoc przychodzi, trzeba być gotowym żeby ja przyjąć, natomiast jej nie oczekiwać ani nie zakładać ze konkretne osoby ci jej udziela.
    • cegehana Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 13.11.25, 21:40
      Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Może też dlatego warto przeżywać trudne sytuacje, bo możemy bardziej realnie spojrzeć na relacje, które tworzymy. Uważa, że nie kwestionuje to takiego ogólnego przekonania, że dobro wraca, bo szansa na stworzenie więzi z dobrym, empatycznym i pomocnym człowiekiem wzrasta, kiedy sami mamy te cechy.
    • jkl13 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 14.11.25, 06:38
      W najgorszym okresie pomogła rodzina. Większość rzeczy ogarnęłam sama,.Ale tam, gdzie potrzebowałam pomocy, dostałam ją od najbliższych, nawet nie musiałam prosić. Za to zlikwidowała się 20-letnia przyjaźń... Przyjaciółka po prostu z dnia na dzień zniknęła z mojego życia bez słowa wyjaśnienia, jakby moim nieszczęściem mogła się zarazić. Bez słowa odwróciła się do mnie plecami i już nigdy nie odezwała. Od tej pory nie mamy kontaktu, a ja nadal czasem nie mogę uwierzyć, że była do czegoś takiego zdolna...
    • jdylag75 Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 14.11.25, 08:29
      Wg mnie to zależy od środowiskowej "kultury pomocy" , wychowałam się w środowisku nastawionym na radzenie sobie samodzielnie i słuchałam dojeżdżania siebie i innych, nie umiałąm prosić o pomoc, ale też specjalnie jej nie oferowałam, wżeniłam sie w olbrzymią rodzinę gdzie każdy pomaga każdemu, troszczy sie, nienachalnie, miło, bardzo mit o imponuje i po latach sporo sie od nich nauczyłam. Troszczenie się o innych jest fajne, szczególnei w środowisku które troszczy się o swoich, wiadomo. Ale najwięcej pomocy i tak uzyskałam od przyjaciół i im jej chyba najwiecej dałam. Przyznaję jednak ze musiałam sie tego nauczyć i nie wszedzie i nie z każdym to działa.
    • madame_edith Re: Dobro wraca - inne spojrzenie na pomoc w potr 14.11.25, 11:13
      Ja mam problem z proszeniem o pomoc, w sumie bardzo rzadko proszę. Mam wokół wielu ludzi, którzy mi sami pomoc oferowali i nieraz korzystałam. Mam szczęście pod tym względem.
      Sama, jeśli wiem, że komuś mogę pomóc to pomagam, jakoś tam to potem wraca z innej strony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka