melka_x
20.01.05, 15:43
Widziałyście film o Tomku W? Dla niezorientowanych - dokument o 12-latku z
niewielkiego miasta, rodzina - nie określiłabym jej chyba patologiczną, ale
bardzo biedna, żyjaca w okropnych warunkach, bez nadziei, bez perspektyw,
jedyna rozrywka wiecznie włączony telewizor. Chłopiec po szkole wynajduje
sobie wszelkie możliwe zajęcia, żeby zarobić. Rozładowuje dostawy do sklepów,
wynosi pudła, sprząta, roznosi ulotki etc. Pieniądze oddaje rodzicom. Trzy
sceny były dla mnie istotne. Jedna to ta, w której właściciel sklepu pyta,
czy rodzice lub starsze siostry nie chciałyby dorobić i chłopiec mówi, że
nie. Druga to wziyta z opieki społecznej. Protekcjonalizm, brak szacunku i
wyraźna chęć upokorzenia tych ludzi przez paniusię i towarzyszącego jej
wąsacza z opieki były nie do zniesienia. Trzecia to ta w domu w wigilię. Nie
ma prezentów, ale chłopiec dzieli tanie herbatniki na wagę do foliowych
torebek, żeby każdy coś znalazł pod choinką. Nawet za to czuje się
odpowiedzialny. W filmie nie ma sumie ckliwych scen, nie ma manipulacji w
stylu zbliżenia na zatroskaną buzię dziecka, smętna muzyka jako podkład -
wzruszacz, a i tak (a może właśnie dlatego) ściska gardło.
Wiem, że film nie powstał po to, by tacy jak ja poprawili sobie samopoczucie.
Ale jak pomyślę o tym chłopcu to zaczynam się zastanawiać k... m... ile ja
miałam szczęścia w życiu. Zupełnie niezasłużonego, bo przecież żadne dziecko
nie ma wpływu na to w jakiej rodzinie się rodzi.