Dodaj do ulubionych

dlaczego mąz nie chce miec dzieci

16.06.09, 23:48
Sprawa jest nastepujaca - jestesmy 7 lat razem, 5 po ślubie.
Mamy ja- 29, maz 32 lata.
Maz odwleka posiadanie dzieci - mowi ze chce ale nie teraz - tak mowi co pol roku od 3 lat. Ja nie mam zamiaru wpadać, zmuszać itd. To ma być nasza wspólna decyzja.
Proszę o męskie odpowiedzi - co sie za tym kryje?
Obserwuj wątek
    • marektatojakuba Na przykład 17.06.09, 00:27
      Powodów może być wiele. Na przykład to, że okazujesz mu za mało
      uwagi i za słabo angażujesz się w realizację jego potrzeb. Jak
      będzie dziecko, to on już całkiem spadnie na dalszy plan i to na
      dobrych kilka lat. Może tego się boi?
      • tetlian Re: Na przykład 19.06.09, 11:26
        A po co dziecko? Nie lepiej przez te 25 lat cieszyć się życiem, podróżować,
        wydawać pieniądze tylko na siebie i robić na co ma się ochotę, zamiast zajmować
        się dzieckiem?
        • sandino Nie. Trzeba z rezygnować z części przyjemności 19.06.09, 11:34
          Tak jest też w innych sprawach. Coś kosztem czegoś. Wydajesz dziś na próżne
          przyjemności między innymi dlatego, że ktoś kiedyś zrezygnował z nich (bądź w
          jakimś stopniu ograniczył), poświęcając się tobie.

          Nie jesteś pępkiem tego świata, żeby wszystko miało się kręcić wokół
          zaspokajania twoich nieistotnych zachcianek. Trzeba brać pod uwagę również
          potrzeby kobiety. W tym przypadku jedyny możliwy kompromis, to nie posiadania
          np. dwójki dzieci a jednego.

          No albo rozstanie i szukanie sobie kogoś równie pustego jak ty. Albo jeszcze
          lepiej pozostanie samemu. Bo a nuż partnerka się rozchoruje i wtedy zamiast
          łechtać się przyjemnościami, będziesz musiał lecieć do apteki i zajmować się
          nią. Strata czasu, nieprawdaż?
          • tetlian Re: Nie. Trzeba z rezygnować z części przyjemnośc 19.06.09, 14:22
            > No albo rozstanie i szukanie sobie kogoś równie pustego jak ty.

            W jaki sposób niechęć do posiadania dzieci i bycia kolejnym przekaźnikiem genów
            w procesie ewolucji ma czynić człowieka pustym? Może ktoś chce dokonać w życiu
            zupełnie czegoś innego, na co posiadanie dzieci by mu nie pozwoliło? Proszę o
            wytłumaczenie.

            Jak ktoś chce mieć dzieci, oczywiście jest to jego sprawa. Ja kogoś takiego nie
            nazywam pustym. Dlaczego Ty nazywasz pustym człowieka, który ma inne oczekiwania
            od życia niż Ty?
            • uwolnic_cyce Re: Nie. Trzeba z rezygnować z części przyjemnośc 19.06.09, 14:44
              tetlian napisał:

              > W jaki sposób niechęć do posiadania dzieci i bycia kolejnym
              przekaźnikiem genów
              > w procesie ewolucji ma czynić człowieka pustym? Może ktoś chce
              dokonać w życiu
              > zupełnie czegoś innego, na co posiadanie dzieci by mu nie
              pozwoliło? Proszę o
              > wytłumaczenie.
              >
              > Jak ktoś chce mieć dzieci, oczywiście jest to jego sprawa. Ja
              kogoś takiego nie
              > nazywam pustym. Dlaczego Ty nazywasz pustym człowieka, który ma
              inne oczekiwani
              > a
              > od życia niż Ty?

              Mądrego to i przyjemnie posłuchać.Można się realizować inaczej niż
              przez posidanie dzieci.

              A co do głównej treści wątku to może facet nie lubi kobiet "po" tak
              jak może nie lubieć bitych samochodów. Efekt w jednym i drugim
              przypadku jest właściwie taki sam.Jedne i drugie można poddać
              liftingowi ale to jednak nie to samo. Jeżeli tak jest to musisz
              zmienic męża.
            • sandino ja zepchnąłem mój egoizm na plan dalszy. 19.06.09, 14:52
              nie była to łatwa decyzja. czasowo musiałem zrezygnować również z pracy i
              obawiam się powrót będzie trudny.

              któregoś dnia po prostu okazało się, że nie zyję dla zaspokajania siebie, tylko
              dla smyka. ty chcesz osiągać "więcej" dla siebie, dla większej kasy/zaspokajania
              ambicji/łechtania siebie różnymi przyjemnościami.

              ja też chcę więcej ale już nie dla siebie wink dlatego użyłem słowa "pusty".
        • ateus77 Odkładać na emeryturę 20.06.09, 12:44
          Odkładać na emeryturę połowę tego co poszłoby na dziecko, to lepszy
          interes. Nie rozumiem tej manii dziecioróbczej występującej w
          Polsce, że każdy musi mieć dziecko, a najlepiej kilkoro. Widać
          wyraźnie, że w Polsce jest za dużo ludzi, z którymi nie ma co
          zrobić, więc wypycha się ich za granicę. Jak będzie nas mniej, to
          będzie więcej dobrze płatnej pracy, większe bezpieczeństwo na
          ulicach, czystsze środowisko. Dajmy więc sobie na wstrzymanie z tymi
          prokreacyjnymi zapędami.
          • redant Re: Odkładać na emeryturę 26.07.09, 19:59
            Ponieważ mamy system emerytalny oparty na piramidzie finansowej. Wpłacone środki
            zostały już roztrwonione i jest ciągła potrzeba napływu nowego "narybku" do systemu. To i
            tak się zawali, ale rząd chcąc odsunąć tą ewentualność w czasie robi nagonkę
            "prorodzinną". Zresztą także Kk zarabia na kolejnych cyklach życia człowieka -
            narodzinach, rytuałach po kolei, ślubach, pogrzebach... Nikt nie myśli o gromadzenu
            kapitału i realnych oszczędności po prostu nie ma. Stąd to parcie na "robienie dzieci", bo
            będą to przyszli robolo-podatnicy, na których spadnie ciężar spłatów dzisiaj zaciąganych
            długów.
    • egon26 Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 17.06.09, 09:41
      To bardzo dobrze że nie chcesz wpadać.
      A czemu nie chce dzieci teraz najlepiej zapytać zainteresowanego. Radziłbym ci
      przeprowadzić poważną rozmowę na temat tego czy chcecie i kiedy chcecie ty już
      najmłodsza nie jesteś- może nie jest to jeszcze ostatni dzwonek na dziecko ale
      wydaje mi się że całą ciąże poród przechodzi się lepiej w młodszym wieku.
      Istnieje też ryzyko problemów z zapłodnieniem które może przesunąć dziecko o
      kolejne lata. Więc jeśli chce mieć z tobą dziecko może faktycznie lepiej byłoby
      zabrać się do roboty teraz.
      Dziecko to spore ograniczenia, spore problemy i niezły ciężar- jasne że jest
      tego wszystkiego warte ale tego dowiadujemy się z czasem u mężczyzn często jakiś
      czas po porodzie.
    • your-beta Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 17.06.09, 11:14
      a moze on sie wlasnie przezwyczajil juz za bardzo do dobrego - bo ma
      mnie tylko dla siebie, podrozujemy sporo, oboje mamy podobne hobby-
      z duzo trzebaby zrezygnowac, a co do rozmowy szczerej to byy ale
      jakos te jego argumenty mnie nie przekonaly - bo "dziecko duzo
      kosztuje" i sie potem smieje ze chyba woli dom w Hiszpanii...niby to
      smieszne ale nie do konca
    • kckk Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 18.06.09, 09:47
      Żeby nie ten dom w Hiszpanii powiedziałbym, że czeka na niż demograficzny...
      I tak jesteś w szczęśliwym położeniu, Ciebie przecież toleruje wink
      Jak to ktoś kiedyś powiedział 'dziadkiem na wywiadówki biegać nie będę' Co nim
      kierowało? Nie wiem do końca. Ale tamten przynajmniej miał świadomość czego chce smile
    • sandino Kryje się za tym obawa o odpowiedzialność i to 19.06.09, 10:37
      nie byle jaka. Nie będzie już tyle czasu na swobodne brykanie z kolegami po
      knajpach, trzeba będzie pobrudzić rączki dzieckowym kupskiem, trzeba będzie
      poświęcić sporo cennego czasu na czytanie książeczek.

      W początkowym okresie nie będzie można spełniać swoje zachcianki, typu wyskok na
      weekend czy może na jakiś urlop. Maluch będzie się drzeć i to jemu trzeba będzie
      poświęcić uwagę.

      Co by nie mówić - dziecko zmienia życie. Niezbędnym jest przewartościowanie
      życiowych priorytetów.

      Nie jestem teoretykiem wink Mój smyk ma już 2,5 roku i doskonale męża rozumiem bo
      również miałem stracha i za bardzo dziecka mieć nie chciałem.

      your-beta napisała:

      > Sprawa jest nastepujaca - jestesmy 7 lat razem, 5 po ślubie.
      > Mamy ja- 29, maz 32 lata.
      > Maz odwleka posiadanie dzieci - mowi ze chce ale nie teraz - tak mowi co pol ro
      > ku od 3 lat. Ja nie mam zamiaru wpadać, zmuszać itd. To ma być nasza wspólna de
      > cyzja.
      > Proszę o męskie odpowiedzi - co sie za tym kryje?
    • sebcioo Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 10:40
      Moze podoba mu sie tak jak jest obecnie i nie chce tego zmieniac/psuc?
      Moze nie chce miec dzieci?
      Moze nie chce miec dzieci teraz?
      Moze nie wie czy chce miec je z toba?
      Moze nie wie jak z wami bedzie?
      Moze uwaza ze nie macie warunkow do dzieci?
      moze...
      moze...
      moze...
      • hhannia Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 10:52
        bo dzieci należy mieć zaraz po ślubie lub rozpoczęciu wspólnego mieszkania.
        Potem cżłowiek robi się zbyt wygodny,a dziecko wprowadza straszny "bałagan" w
        życie rodziców. I tego się głównie boją faceci. Że zaczną się pieluchy a skońćzą
        wypady z kolegami.
          • ambivalent Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 11:46
            Dokladnie. Trudno jest wiedziec czego sie chce w tak mlodym wieku,
            moglo sie wydawac, ze chcecie tego samego, a potem sie okazuje, ze
            sie zmieniliscie. A w temacie dzieci, z reguly kobieta zaczyna
            chciec a facet stwierdza, ze mu to do szczescia niepotrzebne.
            Aczkolwiek znam pary, w ktorych to facet zaczynal naciskac.
        • ambivalent Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 11:07
          Kierujac sie wlasnym doswiadczeniem moge stwierdzic nastepujaco:
          facetom raczej tego typu poglady sie nie zmieniaja. Moj ex maz tez
          mnie zbywal w tym temacie, ze kiedys, ze moze za 3 lata, ale nie
          teraz a latka lecialy. Dopiero po rozstaniu powiedzial mi, ze
          dzieci nie chce miec. Bo sie do tego nie nadaje.
          Zaznaczam, ze powodem rozstania bylo ogolne "niedorosniecie i
          gowniarstwo", ale nie przecze, ze wzielam tez pod uwage kwestie
          posiadania dzieci. Chce miec dzieci, z mezczyzna, ktory tez tego
          chce i raczej nie wyobrazam sobie innego scenariusza. To chyba
          jedna z tych kwestii, ktora powinno sie omowic zanim czlowiek sie
          zaangazuje (obzeni).
          Pewnie zaraz mi ktos zarzuci, ze mysle macica, ale trudno. Trzeba
          wiedziec czego sie w zyciu chce i nie isc na kompromisy, ktore
          sprawiaja, ze czujesz sie nieszczesliwa.

          PS Opcja "wpadki" nigdy mi nie przeszla przez mysl. Takie decyzje
          trzeba podejmowac wspolnie.
          • bogdantadus Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 15:51
            ambivalent napisała:

            > Chce miec dzieci, z mezczyzna, ktory tez tego
            > chce i raczej nie wyobrazam sobie innego scenariusza. To chyba
            > jedna z tych kwestii, ktora powinno sie omowic zanim czlowiek sie
            > zaangazuje (obzeni).

            Łał!!! Takie proste jest to życie i świat? Trzeba coś brać, żeby
            mieć takie poczucie?

            > Pewnie zaraz mi ktos zarzuci, ze mysle macica, ale trudno. Trzeba
            > wiedziec czego sie w zyciu chce i nie isc na kompromisy, ktore
            > sprawiaja, ze czujesz sie nieszczesliwa.

            Tu zgoda. Jeżeli mężczyzna ma służyc oprócz zapłodnienia również do
            finansowania i służenia na parę innych sposobów, to sporządzenie
            szczegółowej umowy przed związkiem ma swoje niezaprzeczalne zalety.
          • wj_2000 Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 23:33
            eye-witness napisała:

            > dzieci nie NALEZY miec, dzieci trzeba CHCIEC miec.

            Nim się zacznie wygłaszać takie kategoryczne stwierdzenia, trzeba się chwilę
            zastanowić, jak Natura rozwiązała ten problem. Potomstwo mają i chowają
            wszystkie zwierzęta, nawet najprymitywniejsze. Czy one "chcą mieć dzieci"? Na
            pewno nie! Przecież one nie myślą, nie planują!

            Sprawa jest prosta. W momencie osiągnięcia dojrzałości płciowej pojawia się
            popęd płciowy. Głód seksu. Para się dobiera i kopuluje. Np kura i kogut.
            Po jakimś czasie pojawiają się jajka, a kurę zaczyna straszliwie swędzić skóra
            na brzuchu (wydziela się kwas). W zetknięciu z wapienną skorupką zjawia się
            rozkoszna ulga. I kwoka siedzi na jajach - nie z przyzwoitości, czy poczucia
            obowiązku, a z powodu ewolucyjnie wykształconego mechanizmu chemicznego. Podobny
            mechanizm, tyle że już na poziomie narkotyków wydzielających się w mózgu na
            widok kurcząt, decyduje o opiece nad kurczętami.

            U naszych nawet niedawnych przodków działało to podobnie! Jeszcze na początku XX
            wieku istniały plemiona, w których nikt nie zdawał sobie sprawy ze związku jaki
            istnieje między kopulacją a potomkiem przychodzącym na świat za 9 miesięcy!!!
            (Opisuje to także polski podróżnik Bronisław Malinowski).
            Kopulując nikt nie myślał o dzieciach.
            Jednak gdy już dziecko się pojawiało, zaczynały się procesy biochemiczne w mózgu
            (szczególnie silne u matki - oksytocyna pojawiająca się w momencie porodu),
            które powodowały uczucie szczęścia na widok uśmiechniętej buźki i rozpacz,
            tragedię, gdy dziecku coś złego się działo!!!!!! Całkowicie poza wolą,
            świadomością, etc. Jak u innych zwierząt.
            Owo uczucie szczęścia jest nie do wymyślenia. Póki się własne dziecko nie
            urodzi, prawie nikt nie czuje żadnych szczególnych uczuć do dzieci,
            cudzych.
            Widzi tylko kłopoty i dreszcz obrzydzenia na myśl ubabrania się
            niemowlęcą kupą!!
            W naturze taka antycypacja rozkoszy z posiadania dzieci nie była potrzebna.
            Oczywiście u człowieka pojawia się dodatkowa intelektualna refleksja, może
            nawet przewidywanie przyszłych korzyści na starość, etc. Ale to był margines.
            W pewnym momencie, szczególnie u plemion które zajęły się hodowlą zwierząt,
            ludzie ten związek odkryli, ale nawet, gdy zaczęła im przychodzić do głowy myśl,
            by uwolnić się od obowiązku i "grzeszyć bez poczęcia" (jak w znanej modlitwie:
            "O Matko Święta, która poczęłaś bez grzechu, daj nam grzeszyć bez poczęcia"),
            nie mieli technicznych środków by to robić skutecznie. No i dzieci rodziło się
            "co rok prorok". Moja babcia miała 13 dzieci. Tak!
            Na naszych oczach nastąpił przełom. Z jednej strony pigułka, z drugiej znikoma
            śmiertelność niemowląt i małych dzieci spowodowało pojawienie się małżeństw (czy
            ogólniej osób) nastawionych na hedonizm i branie przyjemności z seksu, bez
            kłopotania się dziećmi.
            Ja, broń Boże, nie chcę takiej postawy potępiać. Każdy niech robi ze swoim
            życiem, co chce.

            Jednak - i to jest sedno mojej wypowiedzi - bez posmakowania rozkoszy z
            posiadania własnego dziecka, nie ma się pojęcia, co się traci rezygnując z
            potomstwa.

            Mogę jeszcze dodać wątek osobisty. Ożeniłem się w wieku 23,5 lat z dziewczyną 21
            lat. Było cudownie i ani nam w głowie było posiadanie dzieci. Jednak stosowane
            metody zapobiegawcze były zdecydowanie nieskuteczne, i po roku "wpadliśmy". Miny
            mieliśmy nietęgie. Ani cienia radości. Może nawet, gdyby było łatwiej załatwić
            aborcję, zrobilibyśmy to.
            A po pojawieniu się dziecka! Nastał okres nieustającej szczęśliwości. Różne
            brydżyki, prywatki - to badziewie w porównaniu z rozkoszą jaki dawało dziecko!
            Mamy dwoje dzieci, czworo wnuków i bezdzietne małżeństwa w naszym wieku. Jak oni
            nam zazdroszczą! Z braku własnych dla naszych wnuków starają się być jak
            prawdziwi dziadkowie.

            Z czysto hedonistycznego powodu! Zainwestujcie w dziecko, i to jak najszybciej.
            Nie wiecie co tracicie!
            • hermilion Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 27.07.09, 12:26
              > i bezdzietne małżeństwa w naszym wieku. Jak oni
              > nam zazdroszczą!

              O - właśnie to - każdemu co mu tak teraz wesoło
              - tylko poczekajcie do 40 .. a potem zobaczycie
              czy będzie wam wesoło (szczególnie paniom jak sobie
              uświadomią, że było - minęło)

              Na te wszystkie teksty o domach w Hiszpanii w ogóle
              nie trzeba odpowiadać - życie samo da im odpowiedź
              przy pomocy tęgich kopów w d...e
              • madzioreck Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 03.09.09, 23:30
                hermilion napisał:

                > O - właśnie to - każdemu co mu tak teraz wesoło
                > - tylko poczekajcie do 40 .. a potem zobaczycie
                > czy będzie wam wesoło (szczególnie paniom jak sobie
                > uświadomią, że było - minęło)

                Aha, rozumiem, dziecko trzeba sobie zrobić po to, ze może mi się kiedyś zachce -
                na wszelki wypadek, tak? Oj, ludzie...
        • vranix Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 21:21
          > A dlaczego chec poiadania dziecka jest dowodem dojrzalosci? Moze
          byc
          > komformizmem, egoistycznym zaspokajaniem wlasnej pustki,
          uwiezieniem
          > faceta itp.

          Święte słowa.
          Już dawno temu zrozumiałem ze 'dojrzały' dla kobiety oznacza cos
          zupełnie innego niz dla mezczyzny.
          Mianowicie chęc założenia rodziny i posiadania dzieci...
          Bardzo ciekawe kryterium, jak dla mnie.
    • obstgarten Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 11:59
      no cóż ... on na pewno nigdy się nie zgodzi na dzieci.
      TY się nie zgodzisz na ich brak. Widzę tylko jedno wyjście. Pakuj
      się bo czas leci.
      Jestem po rozwodzie własnie z tego powodu, tylko to ona nie chciała
      mieć nigdy dzieci a mówiła co innego ... przeciągała w czasie
    • lukpecyn Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 12:18
      Mam odwrotną sytuację, to ja chcę, a żona nie. Też ciągle mówi że teraz jeszcze
      nie, może kiedyś za kilka lat, a może w ogóle (jesteśmy trzy lata po ślubie,
      żona ma 32, a ja 33 lata). I co tu zrobić? Powoli godzę się z tym faktem, choć
      bardzo bym chciał aby było inaczej.
    • 4v jego spytaj, a nie.... 19.06.09, 12:36
      powody potencjalne zostały już wymienione. nie każdy chce mieć dzieci. nie każdy
      gotów jest poświęcić czas, pieniądze, atrakcyjność fizyczną (która nie musi, ale
      w 90% przypadków, się znacznie pogarsza), wolność, dotychczasowy styl życia, itd
      itp.

      druga sprawa, nawet ważniejsza: niektórzy po prostu nie odczuwają potrzeby
      posiadania dzieci przez to, że nie są konformistami. chęć posiadania dzieci
      wynika w dużej części jako efekt społecznej presji, wręcz czasami przemocy.
      rodzinka ciśnie, znajomi cisną, sporo ludzi się temu poddaje. a inni nie. tym
      bardziej, jeśli ta presja jest niewielka (nie każdy ma rodzinę i znajomych
      nastawionych na prokreację).

      chęć posiadania dziecka jest bardzo złożona, ale zapewniam Cię, że tylko w
      jednym przypadku na... wiele... jest ona naprawdę zdrowa, wynikająca z dojrzałej
      miłości partnerów i chęci poświęcenia się Nowemu Życiu. w większości przypadków
      chęć posiadania dzieci jest mniej lub bardziej powodowana żałosnymi, podłymi,
      często egoistycznymi pobudkami.

      powiecie, że chęć NIE posiadania dzieci, równie często wypływa z egoizmu. ZGODA!
      ale przynajmniej na tym egoizmie nie cierpi dziecko, które przychodzi na świat z
      patologicznej potrzeby....


      PS. tak właśnie, to WY powinniście o tym szczerze porozmawiać. jeśli powód jest
      ważny, doceń go i zrozum. w końcu to Twój mąż. jeśli powód jest głupi (jakieś
      durne obawy może, przesądy, może jest pod czyimś wpływem?) to rozmowa może go
      "nawrócić". tak czy inaczej będziesz wiedzieć więcej, niż wiesz teraz.
      • your-beta No i porozmawialam - oto wyniki 19.06.09, 13:57
        1). sprawa materialna - krezusami nie jestemy ale w biedzie te nie
        zyjemy - zarabiamy dokladnie tyle samo, jeli przestane pracowac zeby
        zajac sie dzieckiem to ubedzie sporo dochodu ( za becikowe to sobie
        wozek dla dziecka moge kupic i troche pieluch jak starczy) - a
        prawda jest taka ze na rate kredytu za dom tez trzeba miec. To sie
        moze wydac bardzo cyniczne ale my dwoje zyc miloscia mozemy a
        dziecku trzeba dac cos jesc. Zlobek to fortuna a na zadna babcie nie
        mozemy liczyc.

        2). pogorszy sie nam standart zycia - nie bedzie juz wakacji w
        Tajlandii sad to minus rowniez dla mnie

        3). oboje jestemy pedantami i perspektywa chaosu nawet mnie troche
        przeraza

        4). maz nie mial w domu dobrego wzorca ojca i troche boji sie ze
        bedzie taki jak on

        5). tego w prost nie powiedzial ale chyba obawia sie ze przeleje
        cala milosc na dziecko - a ja przeciez nie wiem jak bedzie (kontaktu
        z malymi dziecmi nie mialam nigdy).

        6). wszystko musi byc zaplanowane i obliczone, bo jak mowi liczenie
        ze jakos to bedzie nigdy sie nie udaje.


        my chyba mamy ogromnego pietra ze nie damy rady jako rodzice...


        dzieki za komentarze wszystkim forowiczom
        • scypio72 To zależy od filozofii życia. 19.06.09, 20:26
          Albo wy albo dziecko. Albo hedonizm albo altruizm.
          Dziecko wszystko zmienia. Ja nie żałuję choć po moim małżeństwie zostało tylko wspomnienie i jestem po rozwodzie i została mi tylko córka i widzenie jej raz w tygodniu i cała masa problemów.
          Ale nie wyobrażam sobie że jej by nie było.
          Dla mnie wakacje w Tajlandii nie są atrakcyjniejsze od spaceru z córką w parku. To są magiczne chwile.
          Nie ma gwarancji że dziecko będzie dobre dla nas ale to jest jak skok w ciemność. Trzeba czasem ryzykować.

          Możecie w tarapaty popaść bez dziecka. Mi się widzi że chcecie mieć gwarancję że wasze życie będzie bezstresowe.
          Nie wiesz co was trafi ale jeżeli jedno zachoruje to co wtedy rozwód bo nie też nie będzie wakacji w Tajlandii a szpital, ból i cierpienie. Czego wam nie życzę.
          Co do pedanterii stan uporządkowania nie jest we wszechświecie stanem który jest normą, chaos jest wszędzie.
          Co do wzorca każdy ma lepszego gorszego ojca, a cheć bycia dobrym ojcem to dobry początek bo zmusza do myślenia. Trochę lektur i już coś wiemy a poza tym wystarczy sięgnać trochę pamięcią wstecz i przypomnieć sobie jak to się było dzieckiem i co bolało.

          Ja też nie miałem kontaktu z dziecmi denerwowały mnie ale po urodzeniu przez eks-małżonkę wszystko się zmieniało.
          Poprostu trzeba się otworzyć na dziecko.

          Życia nie da się zaplanować i obliczyć to nie matematyka.

          Każdy się boi.


          • scypio72 P.S No nie ma obowiązku posiadania dzieci. 19.06.09, 20:43
            Post scriptum.
            Decyzję musicie podjąć sami. To ty musisz sobie odpowiedzieć czy pragniesz mieć dziecko. A swoją drogą nie rozmawialiście o tym przed ślubem.
            Ja chciałem to nie znaczy że ty musisz też chcieć.
            Paradoks bo kiedyś nie było antykoncepcji i w sumie to grano w watykańską ruletkę. I za zwyczaj przegrywano.
            Odpowiedz jest w głębi twojej duszy.
            Wiem że kobiety potrafią lepiej sobie radzić z przewinościami losu niż faceci.
            Życzę dużo szczęścia w jednym lub drugim przypadku.
          • your-beta Re: No i porozmawialam - oto wyniki 22.06.09, 21:25
            za...?
            1). przedluzymy nasze geny.
            2). bedziemy mogli przekazac dziecku nasze wartosci i wychowac go na dobrego człowieka.
            3). dziadkowie beda w 7 niebie (ok to nie argument).
            4). bo mamy urzadzony juz pokojik dla dziecka.

            ojejku no ja nie wiem po co mas sie dzieci - chyba po to zeby przezywaly z toba zycie i zeby pokazac im swiat
            no nie po to by oszczedzic to na pewno
            • kckk Re: No i porozmawialam - oto wyniki 23.06.09, 09:18
              Czyli, żeby się podzielić wszystkim co macie w zasięgu. A widzę macie czym.
              Doświadczyć czegoś nowego, nauczyć wyrzeczeń, poświęceń, kompromisów, sprawdzić
              nawzajem siłę charakterów w ekstremalnych warunkach, a w efekcie o ile wszystko
              szczęśliwie się ułoży przeżywać satysfakcję z dobrze wykonanej roboty mając
              kogoś najbardziej kochanego przy boku. smile Tak jakoś smile
        • egon26 Re: No i porozmawialam - oto wyniki 22.06.09, 09:44
          your-beta napisała:
          > 1). sprawa materialna (...)To sie
          > moze wydac bardzo cyniczne ale my dwoje zyc miloscia mozemy a
          > dziecku trzeba dac cos jesc.

          To nie jest cyniczne.

          > Zlobek to fortuna a na zadna babcie nie
          > mozemy liczyc.
          > 2). pogorszy sie nam standart zycia - nie bedzie juz wakacji w
          > Tajlandii sad to minus rowniez dla mnie

          A to jest. Myślę że żłobek wychodzi taniej niż wycieczka do Tajlandiiwink

          > 4). maz nie mial w domu dobrego wzorca ojca i troche boji sie ze
          > bedzie taki jak on

          A kto miał !? Połowa etatów pewnie nie wink

          > 5). tego w prost nie powiedzial ale chyba obawia sie ze przeleje
          > cala milosc na dziecko

          "Gdzie ci mężczyźni, wspaniali tacy. Orły sokoły herosy ... Gdzie te chłopy."
          Tęskno mi do czasów gdzie chłop był chłopem i znał swoje miejsce a nie
          dzieckiem. To już rola twojego męża by nie pozwolił ci przelać całej miłości na
          dziecko.


          > 6). wszystko musi byc zaplanowane i obliczone, bo jak mowi liczenie
          > ze jakos to bedzie nigdy sie nie udaje.

          Z tych wyliczeń to wam nic nigdy nie wyjdzie, nigdy nie będzie tak dobrze byście
          mieli super pewność że właśnie teraz. Z dzieckiem trzeba trochę iść na żywioł.


          > my chyba mamy ogromnego pietra ze nie damy rady jako rodzice...

          A kto nie ma. Dacie radę bo będziecie musieli- człowiek łatwo przyzwyczaja się
          do nowych warunków, bardzo łatwo. Jeśli poważne myślicie o dziecku to pomyślcie
          jak to życie z nim będzie wyglądał, jakimi rodzicami chcecie być ile czasu
          chcecie mu poświęcać. Dziecko szczególnie małe to harówa- naprawdę. Można
          obowiązki zwalić na nianie, babcie, telewizje ale nie o to chodzi w posiadaniu
          dzieci. Jeśli ty zrezygnujesz z pracy oprócz finansów dojdą jeszcze twoje
          frustracje związane z monotonią życia cały czas przy dziecku. To też nie jest
          fajne. Dziecko to też nie zabawka którą można odłożyć w kont, po powrocie z
          pracy zaczyna się druga robota przy nim. Godziny zabaw czytanie opowiadanie. W
          zależności od nastroju czasem są cudowne a czasem męczące. Dziecko to super
          sprawa dla ludzi których cieszą trudne wyzwania, trudu jest wiele ale
          satysfakcja niesamowita gdy człowiek widzi efekty swojej ciężkiej pracy.
          Życzę powodzenia w podejmowaniu decyzji.
      • katerina24 Re: jego spytaj, a nie.... 19.06.09, 15:10
        Faktycznie trzeba pogadać z partnerem, forum nie rozwiąże problemu. Liczy się to
        czy ty chcesz mieć dziecko bo czujesz taka potrzebę czy to jest presja ze strony
        rodziny, koleżanek etc. Jak wiele osób tu pisze posiadanie dziecka to nie jest
        najważniejsza rzecz na świecie, można się inaczej realizować i wg. badań
        psychologów wcale osoby nie posiadające dzieci nie są mniej szczęśliwe niż te co
        je mają. Dorabianie ideologii, że w pewnym wieku, kto ci na stare lata poda
        szklankę wody etc. - pogratulować osobom, które traktują potencjalne potomstwo
        jako polisę na stare lata. Życie nie polega tylko na ruszaniu d... ale i głową
        wiadomo, że niektórzy mogą mieć problemy zwłaszcza jak na górze dziura ozonowa.
        Powinna pani pogadać z kimś kto ma tu coś do powiedzenia i pogadać z mężem bez
        awantur, wypominania etc.
    • veszta Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 14:33
      ja kobieta co prawda, ale tez chce odpowiedziec. Bylismy w podobnej
      sytuacji 5 lat temu. Obecnie mamy dwojke dzieci. Jakis czas po
      urodzeniu sie pierwszego dziecka maz podziekowal mi, ze dalej nie
      zwlekalismy, bo docenil jak pieknie jest miec dziecka!
      • theorema dzieci:po co, nie-dlaczego 19.06.09, 15:20
        Dlatego, bo chcę - tak się zachowują dzieci, które w sklepie żądają misia, albo samochodzik. Albo nie chodzę do szkoły, bo nie chcę. Kwestia podstawowa, to nie szukanie uzasadnienia dlaczego się te dzieci chce mieć, tylko po co, moim zdaniem. Ty chcesz mieć dzieci, a właściwie po co? Pomyślałaś o tym, co chcesz wnieść nowego światu przez powołanie nowego życia? Pomyślałaś, co chcesz przekazać wyjątkowego swojemu dziecku? Może Twój mąż - podobnie jak ja - uważa, ze nie ma nic specjalnego do zaoferowania swojemu dziecku? Mówi Ci o pieniądzach - to bardzo ważne. Ale może nie mówi o ważniejszym - że nie umie bawić się z dziećmi, nie interesuje go ten dziecięcy świat, nie umiałby poświęcić mu uwagi? Może- podobnie jak ja- czuje, że wartości, jakie miałby przekazać dziecku są zbyt ubogie? Ja np. mogłabym przekazać dziecku rozczarowanie, cynizm, pesymizm, smutek -w tym momencie. Pracuję nad sobą, ale dopóki się to nie zmieni, nie chcę mieć dzieci, nie chcę "produkować" kolejnych wykolejonych emocjonalnie jednostek. Nikomu o tym nie mówię nawet, bo wszyscy myślą, że jestem fajna, normalna - ale ja sama wiem od dawna, że daleko mi do stabilności, uczę się dopiero cierpliwości, wyrozumiałości. Każde dziecko zasługuje na dobrego rodzica, więc "jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz" i na razie nie powołuj dziecka na świat razem z mężem Twoim, poczekaj, aż oboje dojrzejecie do tego. Znajdziecie wtedy siły, żeby się nim zajmować, nawet będąc trochę starsi. Poczytaj o starszych matkach i ojcach, ile satysfakcji daje im późniejsze rodzicielstwo, ich dzieci też mają lepiej. Dzieci wyczuwają doskonale, kiedy są traktowane jako ciężar, przyczyna utraty "dobrostanu" rodziców. I mają potem ogromne problemy, czują się odrzucone, niekochane. Mój ojciec teraz powoli dorasta do posiadania dzieci - a ma lat 62!Kiedy 31 lat temu urodziłyśmy się z siostrą, on chciał mieć dzieci, tylko zupełnie nie przewidział, że się do tego nie nadaje. Bywało strasznie...ale dziś go rozumiem, przeliczył się, źle oszacował swoje siły, cierpliwość. Więc, jak Ci się taki skarb z wątpliwościami trafił - trzymaj się go, on jest mądry za Was oboje...
    • odzim22 Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 15:26
      Niektórzy wypracowali przez sobie jakiś model życia, który przez
      pojawienie się dziecka zostałby kompletnie zniszczony. Tak jest w
      moim przypadku. Mam pracę która pochłania niezły kawałek mojego
      czasu i uwagi, ale jednocześnie znajduję w niej spełnienie i nie
      chcę jej zmieniać. Wolnego czasu mam mało, praktycznie tylko
      weekendy, z pieniędzmi ok ale z jedną pensją i dzieckiem na karku
      byłoby ciężko. Jakoś nie widzę możliwości wkompnowania w to wszystko
      dziecka, kompletny dysonans. Potrzeb ojcowskich też nie odczuwam
      mimo 30stki na karku. Może podobne odczucia ma Twój mąż?
    • klejnotka100 Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 16:08
      A po co ci dziecko?Ja mam,kocham,ale gdyby nie było mogłabym tyle
      rzeczy robić,poznać,żyć inaczej.Tylko nie piszcie,że jestem wyrodna
      itd.Dziecko ,niestety może urodzić się chore,to nie zawsze jest
      tak ,że uroczy bobasek siedzi w wózeczku,a obok idą
      szczęśliwi ,zakochani rodzice.Ja juz nie mam siły być matką......
      • theorema do klejnotki 19.06.09, 16:30
        Masz rację, o tym zapomniałam w swoim poście napisać, ale zawsze kiedy dumam nad
        sprawą posiadania dzieci, przychodzi mi to do głowy - jeśli mam wątpliwości czy
        dam rade ze zdrowym, co będzie, jak urodzi się chore? Nie dam rady, wiem to. A
        nawet jeśli, będzie to kosztem całkowitej rezygnacji z mojego życia, na którą
        nie jestem gotowa, nie mam predyspozycji do bycia świętą... A oddać dziecko,
        nawet w wykwalifikowane ręce- koszmar, wyrzuty sumienia do końca życia. Takie
        pytania tez trzeba sobie zadać...przed...
    • theorema ludzi jest za dużo 19.06.09, 16:39
      Właśnie przeczytałam, że miliard ludzi na świecie głoduje. Stoją mi przed oczyma
      te małe, śliczne afrykańskie dzieci - ich rodzice realizują swój twórczy popęd,
      chcą żyć, tak jak inni, mają taki sam instynkt jak bogaci obywatele Europy. A
      może wprowadzić zasadę - zanim zrobisz swoje, adoptuj, choćby tylko finansowo,
      jedno afrykańskie? Czym te dzieci zasłużyły na swój los? W czym są gorsze od
      tych, które mogą się dopiero urodzić bogatym parom? Głupsze? Złe?
      • klejnotka100 Re: ludzi jest za dużo 19.06.09, 16:51
        mądrze piszesz,ale to nie przemawia do ludzi.Jest taka presja na
        młodych,trzeba koniecznie się pobrać,napłodzić dzieci.To jest
        schemat naszego życia,akceptowany,przez ogół.Co bym dała .zby móc
        tak jak kiedyś pracować w laboratorium,''śmierdzieć
        chemikaliami'',godzinami móc siedzieć w bibliotece,finalizacja
        doktoratu była tak blisko.Starość choć mam dziecko i tak spędzę w
        domu opieki,zawiezie mnie tam pewnie pracownik tejże opieki.Mój mąż
        bardzo nalegał na dziecko,nie wiedział,że to takie trudne. Jego
        słowa -''Wybacz,sorry ,cześc....''
        • theorema Re: ludzi jest za dużo 19.06.09, 17:16
          poruszyłaś jeszcze jeden wątek - oczekiwań rodziców wobec dzieci, że im zapewnią
          oparcie na starość. Pamiętam taką dyskusję w międzynarodowym, młodzieżowym
          gronie - Ci ze Wschodu uważali, że jasne, muszą się zatroszczyć o byt rodziców
          na starość. Zachód - chcieli mieć dzieci, to niech teraz nas sfinansują, nasz
          start w życie, niech pomagają. Mnie mentalnie bliżej jest do Wschodu, ale jako
          dziecko, zdrowe, pełnosprawne - też sobie nie radzę, nawet z własnym życiem,
          jestem niesamodzielna, co dopiero mówić o wsparciu Rodziców - oni dostawali
          przez lata pomoc od swoich, teraz pomagają mnie i siostrze, niewiele, tyle,że z
          wynajmowanego(jeszcze ich stać)domu nie wyrzucają, a my co? Ani na dzieci, ani
          na odwdzięczenie się Rodzicom. Więc to też nie jest tak, że zdrowe dzieci są
          gwarancja oparcia na starość, czasem mimo najlepszych intencji, nie układa się
          po prostu - możemy dać swój czas, uczucie, ale dachu nad głową, którego się nie
          dorobili przez tyle lat - już nie. I z przerażeniem patrzymy w przyszłość,nie
          będą mieli emerytur, co będzie dalej, domy opieki tez kosztują. Nie czuję się
          winna, że oni nie mają mieszkania, ale czuję się winna, że nie umiem zarobić
          szybko wielkich pieniędzy, żeby im pomóc. A myśl, że rodziców, jako staruszków,
          będę odwiedzać w noclegowni dla bezdomnych jest nie do zniesienia. Ale tak mnie
          wychowali, że żadnych układów, koneksji, cwaniactwa, prostytucji - no i mam
          sobie swoją uczciwość i zasady i dumę rodziców, że tak mnie wychowali - i mam
          zgryzotę, jak dalej iść w życie z balastem niezaradnych rodziców-marzycieli, bez
          "posagu" i perspektyw na spadek. Jak się nie zeszmacić dla pieniędzy...Moi
          kochani, cudowni rodzice też niestety byli bezmyślni, a ja, dzięki temu, też nie
          umiem cieszyć się życiem tak do końca. Bo nawet jeśli wmówię sobie, że gardzę
          poddaństwem w korporacji i mogę mieszkać w namiocie, albo na squacie- starym,
          chorym rodzicom tego nie zaproponuję.
    • wodni.k Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 19.06.09, 17:28
      your-beta napisała:

      > Maz odwleka posiadanie dzieci - mowi ze chce ale nie teraz
      W sumie nalezy postawić pytanie: Czy wszyscy ludzie musza mieć
      dzieci?
      Czy rozmawialiscie o tym przed ślubem?
      Jeżeli tak i deklarował chęć posiadania potomstwa to powinien
      wywiązać się z obietnicy.
      Jeżeli nie, albo unikał odpowiedzi to masz problem, bo nic Ci nie
      obiecywał i słowa dotrzymał.
      Pamiętaj, że to tylko u kobiet małżeństwo = dzieci.
      U mężczyzny to wcale tak nie musi być.
      Przeczytaj dokładnie i zauważ, że wszyscy radzą Ci poważną rozmowę z
      mężem.
      Chwali Ci się uczciwe podejście, więc tym bardziej masz prawo do
      uczciwego postawienia sprawy.
      Jeżeli mąż powie "NIE" to rozważ wszystko. Jeżeli posiadanie dziecka
      jest dla Ciebie sprawą nadrzędną to chyba powinnaś wziąć także pod
      uwagę rozstanie.

      Pozdrawiam
    • kat_ja1 nie każdy nadaje się... 20.06.09, 01:08
      Na rodzica nie każdy sie nadaje, a jak ma watpliwości, to lepiej, niż miałby
      zrobić dziecko i potem stwierdzić, że jednak nie chciał. Mąż mojej koleżanki, po
      10 latach małżeństwa doszedł do wniosku, że gdyby wiedział jak wygląda rodzina,
      to nigdy by się w nią nie bawił...Przy dziecku nie pomagał, bo "to ty przecież
      chciałaś"...tak jakby go przy tym nie byłowink....Odszedł, bo rodzina nie spełniła
      jego oczekiwań..Tak bywa, więc chyba lepiej najpierw przemyśleć za i przeciw...I
      zdawać sobie sprawę, że dziecko ma się na całe życie...Należy mu zapewnić
      wykształcenie, często utrzymywać już dorosłe dzieci...Mnie najbardziej śmieszy
      argument zwolenników posiadania wielkiej rodziny...; kiedy to mówią, że kto się
      tobą na starośc zajmie, jak nie dziecko....Niestety czasy sie zmieniły i dzieci
      często mają jedynie potrzebę wyrażania postawy roszczeniowej...na starość nie ma
      co liczyćwink


      Ja jedynie mogę dodać, że im człowiek starszy, tym bardziej staje sie egoistą i
      chęć posiadania dziecka, zamienia się trochę w kalkulację....Człowiek staje sie
      wygodny..

      Jeżeli Tobie bardzo zależy na dziecku, radzę z mężem przeprowadzić rozmowę...Jak
      on widzi waszą przyszłość. Tutaj każdy doradzi Ci wg, swoich dośw. Rodzice z
      dziećmi będą argumentować, że owszem ciężko bywa, ale warto...ale nikt za Ciebie
      życia nie przeżyje..Jeżeli dojdziesz do wniosku, że wasze drogi trochę się
      rozmijają, pomyśl o swoich potrzebach...Jeżeli Twój mąż nie zechce mieć dzieci,
      a Ty bardzo, będziesz zawsze go obwiniać...Jeżeli Ty go zmusisz, możesz kiedyś
      usłyszeć, że inaczej to sobie wyobrażał...Moja koleżanka zwlekała z ciążą do
      35...od 10 lat stara się o dziecko i nic...
      • leopoldina Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 18.07.09, 17:59
        smutne jest to co piszecie, te kalkulacje, własne ambicje, braki i żądania...
        kochać i być kochanym, to nie najważniejsze? dla mnie i mojego męża czymś
        naturalnym było to, że zaszłam w ciążę i urodziłam dziecko, zawsze o tym
        rozmawialiśmy, wiedzieliśmy czym jest powiększenie rodziny...
        teraz rozpoczynamy starania o drugie dziecko i mam nadzieję, że tym razem
        również się udasmile niemniej chyba zaczynam ludzi rozumieć-to ich wolny wybór-ale
        druga strona też chce mieć prawo wyboru.
        ludzie z reguły boją się nieznanego, a potem przychodzi moment w życiu, kiedy
        nic nie jest ważniejsze oprócz uśmiechu małej istoty, jej "kocham Cię" i lepkiej
        rączki w twojej dłonismile
        łatwo jest szafować "chcę" "nie chcę" ale przychodzi moment, że nie wyobrażamy
        sobie życia bez dziecka a jest już za późno...

        on zawsze zdąży powołać na świat dziecko a kobieta? kobiecie pozostaje poczucie
        winy i niespełnienia.
        także proszę wziąć również pod uwagę nieubłaganą naturę...
      • a_weasley Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 21.07.09, 08:06
        Kotek.Filemon napisał:

        > Zwykła i dość częsta u mężczyzn niechęć do posiadania dzieci...

        Zapewne są i tacy; myślę jednak, że problem byłby daleko mniejszy,
        gdyby dzieci jak źrebięta od urodzenia były samobieżne i jako tako
        interaktywne.
    • a_weasley Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 21.07.09, 08:04
      Niedawno moja bardzo dobra znajoma rozwiodła się po roku małżeństwa.
      Ona chciała się rozmnażać już, a jeśli nie już, to w każdym razie
      niedługo i chciała konkretnych ustaleń w tej sprawie, a on kluczył,
      w końcu stwierdził, że tak naprawdę to nie jest pewien, czy chce
      mieć dzieci (że ona bardzo chce, wiadomo było od zawsze), a jeśli
      już, to na pewno nie teraz i nie wie kiedy. Byli, zaznaczam, również
      rok po studiach.
      Dziwnie znajomo mi zatem zabrzmiał list, w którym Your-Beta
      napisała:

      > Sprawa jest nastepujaca - jestesmy 7 lat razem, 5 po ślubie.
      > Mamy ja- 29, maz 32 lata.
      > Maz odwleka posiadanie dzieci - mowi ze chce ale nie teraz
      <ciach>
      > Proszę o męskie odpowiedzi - co sie za tym kryje

      Zakładając optymistycznie, że nie mamy do czynienia z pozorną zgodą
      na posiadanie potomstwa i świadomą odmową przez zwłokę (czyli
      czekanie, aż Ci przejdzie), to prawdopodobnie nic szczególnego.
      Rozmnożenie się oznacza wiele ograniczeń, zmianę trybu życia,
      rezygnację z wielu rozrywek, z wyjazdów w trybie nagłym,
      improwizowanego życia towarzyskiego itp. Oczywiście mężczyzny
      dotyczy to w mniejszym stopniu niż kobiety, ale też.
      Gdybym się był ożenił w wieku 25 lat, też bym pewnie odkładał.
      Niebezpieczne to jest, bo człowiek odkłada, odkłada, a potem kłopoty
      wynikają.
      • wysoki.brunet Re: dlaczego mąz nie chce miec dzieci 22.07.09, 10:17
        Pozorna zgoda to jedynie oddalenie odpowiedzialności za decyzje od
        siebie. On nie chce dzieci, ale boi sie ją stracić jak powie to wprost.
        A w ogole jak mężczyzna czuje się samotny szuka towarzyszki życia, nie
        wypełniania pustki dziećmi. Kobieta zaś chce dzieci i szuka do tego
        odpowiedniego partnera ale wtedy nie ma już jak smakować razem życia w
        jego wizji oczekiwań bo na nic innego niż dzieci nie ma czasu energii
        ani pieniędzy.
        • wysoki.brunet było już nie raz 22.07.09, 10:27
          A jeżeli którąś może dziwić że odpowidzialni faceci kochają żony i nie
          chcą miłości utracić ale odwlekają płodzenie potomka polecam niegdyś
          gorący wątek na tym forum:
          forum.gazeta.pl/forum/w,568,81651272,,Bycie_ojcem_i_rozczarowanie_zmianami.html?s=0
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka