Dodaj do ulubionych

tesciowa i pies

27.02.05, 00:10
Tak na wstepie, to super forum, dopiero dzis je odkrylam.
Prosze, powiedzcie mi, czy ja jestem przewrazliwiona, czy cos jest na rzeczy, ale mam wrazenie, ze moja tesciowa porownuje moje dziecko do swojego psa. Przed porodem jeszcze informowala mojego meza, ze niedlugo on tez bedzie chodzil na specerki jak ona, czyli ze wyjscie z psem, zeby zalatwil swoje potrzeby fizjologiczne, jest tym samym, co wyjscie z dzieckiem. Potem na zdziwienie szwagierki, ze dziecko robi luzne kupki, stwierdzila "Przeciez twoj piesek tez rozne robi". A wczoraj to juz przegiela. Poproszona, zeby przyjechala pomoc mojej mamie w opiece nad dzieckiem, odpisala, ze ona nie jest dyspozycyjna, bo tez ma w domu takiego malego (czyli psa), ktorym musi sie opiekowac... Czy to normalne?
Obserwuj wątek
    • inia25 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 00:17
      jeśli jest osobą samotną - to niestety "normalne". Musisz byc bardziej
      wyrozumiala (nauczysz sie tego z czasem). Moja tesciowa za to opowiada mi jaka
      to jej corka (siostra meza) byla zdolna, jak miala 6 miesiecy to robila w
      nocnik (a ja marnuje czas bo ola ma 10 i jeszcze nie robi). Nie martw sie, ten
      typ tak ma i juz
      • kulcia1 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 00:20
        Hej moja mama mieszka sama z pieskiem ktorego traktuje jak czlonka rodziny . Je
        z nia (suczka) spi , spacerki , sasiadki itp. Ten typ tak ma prawda no i wiek
        ma duzo do mowienia .
    • 18lipiec Re: tesciowa i pies 27.02.05, 09:26
      linuxbobo napisała:

      > Tak na wstepie, to super forum, dopiero dzis je odkrylam.
      > Prosze, powiedzcie mi, czy ja jestem przewrazliwiona, czy cos jest na rzeczy,
      a
      > le mam wrazenie, ze moja tesciowa porownuje moje dziecko do swojego psa.


      Jesteś przewrażliwiona.

      Przed
      > porodem jeszcze informowala mojego meza, ze niedlugo on tez bedzie chodzil na
      s
      > pecerki jak ona, czyli ze wyjscie z psem, zeby zalatwil swoje potrzeby
      fizjolog
      > iczne, jest tym samym, co wyjscie z dzieckiem. Potem na zdziwienie
      szwagierki,
      > ze dziecko robi luzne kupki, stwierdzila "Przeciez twoj piesek tez rozne
      robi".
      > A wczoraj to juz przegiela. Poproszona, zeby przyjechala pomoc mojej mamie w
      o
      > piece nad dzieckiem, odpisala, ze ona nie jest dyspozycyjna, bo tez ma w domu
      t
      > akiego malego (czyli psa), ktorym musi sie opiekowac... Czy to normalne?


      Calkiem normalne.Psem trzeba się opiekować i można nie mieć czasu na nic innego.
    • joanna666 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 09:39
      Niestety, czasami się zdarza, że ktos traci kontakt z rzeczywistością albo
      zaburza mu sie hierarchia wartości. Z moich prywatnych obserwacji wynika, że są
      to często osoby bezdzietne lub starsze i samotne. To jest ich sprawa, ale niech
      nikt nie usiłuje porównywac np. opieki nad szczeniakiem do opieki nad
      niemowlęciem. Dla mnie to juz skrzywienie. A na pewno jest niesmaczne, zwłaszcza
      dla rodziców dziecka.
      Lubię zwierzęta. Ale jak słyszę, że ktoś mówi "byliśmy u weterynarza z
      dziewczynkami" (chodziło o dwie kotki), to włos mi się jeży na głowie. Sorry,
      ale człowiek jest chyba troche bardziej zaawansowany ewolucyjnie, zwłaszcza
      psychicznie i emocjonalnie, od psa albo kota.
      Moja koleżanka fakt urodzenia się u wspólnych znajomych martwego dziecka w 8
      miesiącu ciąży skwitowała jednym zdaniem "Lepiej, że umarło, bo pewnie byłoby
      nienormalne" (ciąża była powikłana gestozą). Kiedy zdechł jej znaleziony dzień
      wcześniej na smietniku kotek, płakała dwa dni i pomstowała na niedouczonych
      weterynarzy.
      Ale swoją droga pomoc w opiece nad dzieckiem w przypadku posiadania w domu
      małego psa jest czasami kłopotliwa. I tutaj się zgadzam, mogła odmówić.
      Natomiast porównywanie spacerów z dzieckiem do spacerów z psem tudzież czynności
      fizjologicznych jest nie na miejscu.
      • linuxbobo Re: tesciowa i pies 27.02.05, 09:43
        Dzieki bardzo, bo juz myslalam, ze tylko mnie to razi. A tesciowa nie jest osoba starsza, ani samotna - mieszka z mezem i corka...
      • triss_merigold6 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 10:08
        Porównianie trochę niesmaczne, fakt, ale....
        - pies jest domownikiem
        - pies wymaga wyprowadzania na spacer częściej niż dziecko (3-4 x dziennie)
        - jeżeli nie ma z kim zostawić psa na cały dzień to rozumiem, że odmówiła
        przyjazdu
        - kupki ogląda się zarówno u małego dziecka jak i u zwierzęcia - to jeden z
        podstawowych sygnałów świadczących o zdrowiu lub chorobie (tylko inaczej
        komentuje)
        • myncek Re: tesciowa i pies 27.02.05, 10:24
          triss - idealnie to wszystko ujęłaś - miałam napisać dokładnie to samo, a
          linuxbobo jesteś chyba jednak przewrażliwiona i niepotrzebnie doszukujesz się
          jakiś złych intencji ze strony swojej teściowej.
          • triss_merigold6 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 10:30
            "Od zawsze" mam psy a teraz i psa i malutkie dziecko.wink
            - o psie mogę opowiadać godzinami, o synku również
            - wakacje i wyjazdy były dotąd organizowane pod kątem psa - z kim zostanie albo
            czy można go zabrać w dane miejsce
            - spontaniczne wyjście z domu na wiele godzin ze względu na psa było niemożliwe
            Miłość do dziecka jest nieporównywalna chyba do niczego ale chciałam zauważyć,
            że do zwierzęcia można się przywiązać tak, że po jego śmierci tygodniami ma się
            mokre oczy. Przeżyłam więc wiem.
            • kalina_p Re: tesciowa i pies 27.02.05, 13:50
              ano właśnie, podpisuję sie pod tym. Mam 2 psy i dzieckowink
              • wieczna-gosia Re: tesciowa i pies 27.02.05, 18:20
                nie mam psa, ale kolezanka ma i bardzo czesto porownujemy rozwoj socjalny dzieci
                i psow wink))) zupelnie mnie to nie bulwersuje. i jak czesto robia kupy tez i jak
                niemowlak o cos prosi a jak szczeniak......

                No wiec sie spokojnie moge podpisac wink)
                • daimona o własnie - bingo :) 27.02.05, 19:40
                  Zgadzam się z tym w 100%
      • daimona czemu nie na miejscu? 27.02.05, 19:38
        kupa psa, kota czy dziecka śmierdzi bardzo podobniewink

        Osobiście nie widzę w tym niczego obraźliwego. To tylko ludzkość jest przemądrzała.
    • qpiska Re: tesciowa i pies 27.02.05, 11:02
      Dla mnie osobiście to troszeczkę nie ma miejscu. Jednak niestety istnieją na
      swiecie tcy "wypaczeńcy), którzy traktują swoje pieski jak dzieci, które
      potrzebują troskliwej opieki, miłości. Znam pewną panią, która daje buziaczki
      swojemu jamniczkowi (śmieszne to to i zarazem obrzydliwe). Osobiście jestem
      przyzwyczajona do co najmnie dziwnych zachowań teściowych, więc chyba już nic
      mnie nie zaszokuje... (mam przynajmniej taką nadzieję, bo wyobraźnia ludzka nie
      zna przecież granic...)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie i nie martw się... Najważniejsze, że ty jesteś
      normalna...
      • aleksandrynka Re: tesciowa i pies 27.02.05, 13:10
        taaa, a moja ciotka psinkę kochaną łyżeczką karmiła... smile
        • joasiiik25 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 13:15
          mialam nauczycielke w szkole sredniej, ktora dla swojego psa smazyla nalesniki,
          kroila je na kawalki i podawala na talerzu przy stole, sama jadla o
          boksmilesmilesmilesmilesmile
          byla zona ale nie mieli dzieci- i pieska traktowala wlasnie jak dziecko
          • kingusi Re: tesciowa i pies 27.02.05, 13:37
            podobnie tzn dla mnie to nie jest normalne ale w starszym wieku czeste, babka
            mojego meza kroi w kosteczke psu kanapki z szynka i godzinami go prosi zeby cos
            wreszcie zjadl, sama je serki, ale Pimpus [cytuje ]to jej JEDYNY przyjaciel,
            dodam, ze wnuka i prawnuczke traktuje jak istoty pozaziemskie a nie rodzine
    • kalina_p Re: tesciowa i pies 27.02.05, 13:47
      ma prawo kochać pieskasmile
    • breneka Re: tesciowa i pies 27.02.05, 15:43
      Drogie mamy. Czemu domagacie sie zrozumienia i empatii dla siebie, skoro nie
      macie jej ani krzty dla innych? To twoje dziecko, nie tesciowej. Rodzice nie
      maja obowiazku rzucac wszystkiego dla naszych zachcialnek i leciec z pomoca.
      Czas sie odpepnic od starych, nie uwazacie?
      A tak samo, jak szydzicie z bezdzietnych, zeby sie nie wypowiadaly na temat
      dzieci, bo nie maja o tym pojecia, to powiem wam, ze jesli o zwierzeta chodzi,
      to jest tak samo. Jesli sie nie wychowywalas z psami, nie asz psa, to nie
      zrozumiesz dlaczego zwierze, a nie czlowiek mozna kochac, gadac o nim godzinami
      itd.
      P.S. Ja swojej sunce tez daje buziacczki, i nie obraz sie, ale predzej jej bym
      dala niz twojemu czy kazdemu innemu dziecku. Bo to jest moj kochany piesek. A
      czyjes dziecko to dla mnie obcy czlowiek. A ja sie z obcymi nie obcalowywuje. I
      nie ma dla mnie znaczenia czy to dziecko czy dorosly
      A jesli chodzi o wiek to jestem przed trzydziestka a psy w moim domu byly od
      zawsze.
      • joasiiik25 Re: breneka 27.02.05, 15:53
        fajne masz forum w sygnaturcesmile
        i panna lipiec zawsiecie dyskutujesmile

        pozdr
      • kawka74 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 16:16
        breneka, dobry strzał smile warto czasem spojrzeć z innego punktu widzenia
      • lola211 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 16:55
        Ja mialam psa, mam dziecko , wiec wiem jak to jest.Pies byl czlonkiem rodziny,
        ale w zyciu bym go nie pocalowala, bo to bardzo niehigieniczne, pies pcha nos w
        rózne paskudztwa, a nawet gdy dba sie bardzo o psia higiene to i tak z reguly
        zajezdza im z pyska.Lubie psy, ale nie lubie chodzic tam, gdzie pozwala sie
        takiemu na wszystko, gdzie caly dom usyfiony jest klakami, a ja przynosze do
        domu garsc siersci na swetrze, mnie to brzydzi.
        Byla kiedys u mnie pewna osoba ze szczeniakiem, ta potrafila pocalowac go w
        posladek, slowo daje, wlasnym oczom nie wierzylam, mloda panna, zadna tam
        staruszka.
        Mam szwagierke, bezdzietna z fiolem na punkcie swojego pieska- rozumiem jej
        zachowanie, czasem przesadzone, ale jakos mnie to nie denerwuje, ona traktuje
        pieska jak dziecko i ok.Ja mowie o mlodej, a ona przytacza fakty z zycia
        zwierzaka, ale jakos nie czuje sie tym urazona i nie przyszlo mi do glowy , ze
        moje dziecko traktowane jest przez to na równi z psem.
        Tesciowa ma suczke, ktora jest dla niej bardzo wazna, ale jednak wnuczka jest
        wazniejsza, uwazam ze to wlasciwa kolejnosc.Jednak , gdy suczka sie oszczenila,
        to nie wymagalam, by tesciowa przyjezdzala zajmowac sie moim dzieckiem, tam
        miala zajecia od groma, rozumialam to i wozilam dziecko do niej,gdy juz
        musialam, frajdy bylo ze hej.
        • breneka Re: tesciowa i pies 27.02.05, 17:09
          Ano wlasnie. Trzeba potrafic zrozumiec innego czlowieka. Dla jednego to jest
          fajne i przyjemne dla drugiego co innego. Jak to sie mowi, co czlowiek to
          zboczenie. Nie wierze, ze jakakolwiek osoba, majaca fiola na punkcie psow,
          porownujaca psa do dziecka czy odwrotnie robila to w zlej intencji. Predzej
          dlatego, ze odnajduje pewne analogie, o ktore na prawde nietrudno. No
          przyjamniej ja takich osob nie znam.
          Nie wiem jakie sa relacje autorki postu z jej tesciowa, ale jesli poprawne, to
          nie doszukiwalabym sie zlosliwosci z jej strony. W koncu to dziecko jej syna. A
          ze nie zawsze ma ochote sie nim zajac, no coz. Nie musi. Ona swoje
          macierzynstwo juz przezyla. Teraz czas na kolejne pokolenie. Zyjmy i dajmy zyc
          innym. Dziewczyny, nie oczekujcie szacunku dla siebie nie szanujac przy tym
          innych. Nie da sie tak.
          • marta_i_koty Re: tesciowa i pies 27.02.05, 17:21
            Dokładnie, ja też w przyszłości nie będę zajmować sie swoimi wnukami, tak jak
            wychowaniem swojego dziecka nie absorbowałam nikogo, bo niby dlaczego miałoby
            być czyimś obowiązkiem wyręczanie mnie w opiece nad moim dzieckiem, skoro to
            MOJE dziecko...? A co do porówywania dzieci do zwierząt? Sama mam w domu stado
            kotów, które kocham i które traktuję jak własne dzieci i wolę je o wiele
            bardziej, niż niejedno dziecko...
            • lola211 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 17:40
              Nie wiem co rozumiesz pod pojeciem wyreczac sie dziadkami.Moja tesciowa czy
              mama bylyby głeboko urazone, gdybym nie skorzystala z ich pomocy, no ale one
              traktuja kontakt i opieka nad wnuczka jako przyjemnosc, a nie przykry
              obowiazek, ja mysle bede miala podobne podejscie, w koncu to nie tylko dziecko
              rodzicow ale i wnuczka babc.
              • irazone Re: tesciowa i pies 27.02.05, 17:43
                a ja doskonale rozumiem teściową. ma swoje życie i skoro chce się zajmować psem
                nie wnukiem-to jej prawo!
                moim dzieckiem nikt się nie zajmuje oprócz mnie-i tyle,rozumiem,że się rodzicom
                nie chce. w końcu ta ja sobie zrobiłam dziecko,nie oni-oni swoje odchowali.
                • linuxbobo Re: tesciowa i pies 27.02.05, 17:56
                  Nikt nie zmusza moje tesciowej do zajmowania sie moim dzieckiem, to byl jednorazowy wypadek, kiedy moja mama prawie mdlala, a ona dzien wczesniej zgodzila sie. Poznioej ma do nas zal, ze tak malo widuje wnuczke. A to, ze sie kocha psa i czlowieka jednakowo, uwazam za nienormalne.
                  • kawka74 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 19:02
                    A to, ze sie kocha psa i
                    > czlowieka jednakowo, uwazam za nienormalne.
                    To znaczy że co? Powinnam się leczyć bo kocham swojego kota? BTW wolę swojego kota od niejednego dziecka (o dorosłych nie wspominam). I nic na to nie poradzę.
                    Trochę denerwują mnie tego typu kategoryczne stwierdzenia - "nienormalne". Może to kwestia niefartownego doboru słów, ale jednak nie na miejscu.
                • lola211 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 18:41
                  Nie, no bez przesady.Uwazam, ze normalna babcia i dziadek powinni choc troche
                  przejawaic zainteresowanie wnukami, w tym czasem pomoc rodzicom.Przeciez wnuki
                  to tez rodzina, a nie obcy.
    • wieczna-gosia Re: tesciowa i pies 27.02.05, 18:48
      u moich tesciow mieszkal pies meza. MOja droga to nie chodzi o widzimisie twojej
      tesciowej- co wg ciebie mialaby z psem zrobic? Moj tesc zawsze wychodzil z
      Wielkiej Niedzieli, ktora to spedzamy u seniorki rodu- sniadanie, obiad,
      podwieczorek, zeby psa wyprowadzic i nakarmic. Im pies byl starszy- tym czesciej
      trzeba go bylo wyprowadzac, delikatniej mu gotowac itd.
      Nigdy nie wyjechalismy razem- tesciowie i my- bo pies. Owszem jezdzili na
      wakacje z naszymi dziecmi, ale ja wtedy zostawalam z psem u nich w domu, zeby mu
      nie bylo smutno wink
      Wyjscie na spacer z psem nie jest oczywiscie tym samym bo przytuczone dziecko
      zalatwia potrzeby fizjologiczne w domu zas przyuczony pies wrecz przeciwnie wink))

      Slowem, tak, jak to powiedzial Lis jestes odpowiedzialny za to co oswoiles i nie
      tylko o drugim czlowieku tu mowa wink
    • mama1974 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 19:18
      > A wczoraj to juz przegiela. Poproszona, zeby przyjechala pomoc mojej mamie w o
      > piece nad dzieckiem, odpisala, ze ona nie jest dyspozycyjna, bo tez ma w domu t
      > akiego malego (czyli psa), ktorym musi sie opiekowac... Czy to normalne?

      Przepraszam a Ty i ojciec dziecka potrzebujecie pomocy aż dwóch mam do s w o j e g o dziecka, czy źle przeczytałam ....
      A w ogóle to dziwią mnie te opowieści o tym jak to mamusia jedna lub druga jest potrzebna do dziecka. Osobie chorej lub słabej - -rozumiem pomoc potrzebna, ale jeśli matka jest zdrowa, ojciec na miejscu, to z czym sobie nie radzicie ???

      Pozdrawiam mama
      • breneka Re: tesciowa i pies 27.02.05, 19:27
        Z psem tesciowej wink))))))
        • kalina_p Re: tesciowa i pies 27.02.05, 20:46
          hehe, właśniewink))
      • lola211 Re: mamo 1974 27.02.05, 20:29
        > Przepraszam a Ty i ojciec dziecka potrzebujecie pomocy aż dwóch mam do s w o
        j
        > e g o dziecka, czy źle przeczytałam ....
        > A w ogóle to dziwią mnie te opowieści o tym jak to mamusia jedna lub druga
        jest
        > potrzebna do dziecka. Osobie chorej lub słabej - -rozumiem pomoc potrzebna, al
        > e jeśli matka jest zdrowa, ojciec na miejscu, to z czym sobie nie radzicie ???
        >
        Pisala, ze jej mama zaslabla to raz.Dwa- czy nie za malo danych, by wysnuwac
        wnioski na temat koniecznosci pomocy- moze nie miala z kim dziecka zostawic, bo
        ani ona ani ojciec nie mogli z nim byc? Widocznie potrzebowala tej pomocy i
        juz, a nie nasza sprawa drazyc, czy aby na pewno pomoc byla konieczna.
        • mama1974 Re: mamo 1974 27.02.05, 20:44
          Odniosłam wrażenie (najwidoczniej mylne), że autorce postu chodziło o pomoc przy nowonarodzonym dziecku. O omdleniach nie czytałam.
          Poza tym nie wysnuwam żadnych innych wniosków.

          Pozdrawiam mama.
          • kalina_p Re: mamo 1974 27.02.05, 20:49
            mnie też się dziwne wydało, że dwie mamy są potrzebne do jednego dziecka, które
            ma w dodatku i mamę i tatęwink)))
            • linuxbobo Re: mamo 1974 27.02.05, 22:36
              to fajnie, ze Ty z mezem najwidoczniej nie pracujecie i zawsze mozecie zostac z dzieckiem.
              • mama1974 Re: mamo 1974 27.02.05, 23:41
                smile
              • kalina_p Do linuxbobo 28.02.05, 07:33
                wiesz co? Nie pracuję, owszem i mogę zostać z dzieckim. I dlatego teraz akurat
                mamy dziecko. Gdybym pracowała, to zatrudnilibysmy opiekunę albo oddawali małą
                do żlobka, bo nie widzę najmniejszego powodu, dla którego moja czy męża mama
                miałaby się zajmować NASZYM dzieckiem...
                Oczywiście, czasem moja mama mi pomaga, zabiera małą ale tylko wtedy, kiedy ma
                czas, ochotę i SAMA TEGO CHCE. Teściowa mieszka daleko, więc małą widziała raz
                w zyciu.
                Jeśli teściowa hodowałaby rybki i im poświęcała cały czas uważam, że ma do tego
                pełne, niezaprzeczalne prawo. Może sprawa psa była wymówką, bo Twoja teściowa
                po prostu nie miała siły/ochoty przyjechać???
                • lola211 Re: Do linuxbobo 28.02.05, 18:38
                  Boze, jakie te wszystkie babcie biedne, wnukami im glowe zawracaja.. Rozumiem,
                  ze babcia na starosc sama sie soba zajmie i nie bedzie mogla sobie roscic
                  pretensji do rodzinki, ze nie chca sie nia opiekowac , bo maja ciekawsze
                  zajecia niz problematyczna staruszka.Dziekuje serdecznie za taka rodzine, na
                  szczescie u mnie sa zupelnie inne relacje i do tego wszyscy zadowoleni, a
                  dziecko nie jest ptrykrym obowiazkiem i ma babcie z prawdziwego zdarzenia.
                  Pozdrawiam wszystkie normalne, kochajace babcie!
                  • kalina_p Re: Do linuxbobo 28.02.05, 18:45
                    moja też ma na szczęście normalne, kochające babcie! Które chodzą sobie do
                    kina, pracują i jak MAJĄ CZAS I OCHOTĘ to się małą zajmują. Jedna mieszka
                    daleko, wiec tylko czeka, aż mała podrośnie, żeby ją zabierać. Druga blisko i
                    ma kupę swoich zajęć.
    • daimona a czemu by nie? 27.02.05, 19:36
      Dziecko to też zwierzę wink
      Ty też wink i ja równiez wink

      Ja porównuję dzici do kotów (bo te akurat mam) - i czego by tu nie mówić, to w
      pierwszych latach życia dziecka to porównanie wcale nie wydaje mi się złe - a
      raczej trafne wink
      • ledzeppelin3 Re: a czemu by nie? 27.02.05, 20:36
        Ja mam kota, i dbam o niego, ale moje uczucie do niego to zupełnie coś innego
        niż miłość do dziecka. Za córkę oddałabym życie. Kota bardzo lubię. Jeśli ktoś
        obdarza zwierzę takim samym uczuciem, jak dziecko...Powiem tak: Nie chciałabym,
        żeby moja mama nie robiła różnicy w miłości do mnie i do Burka. Acha, gdyby
        tego wymagało dobro mego dziecka, np. zdrowie (to sytuacja oczywście zupełnie
        abstrakcyjna), to z przykroścoią, ale poświęciłabym kota. Odwrotnie- never.
        • daimona no cóż 27.02.05, 21:08
          ja dziecka (własnego) nie mam, więc na razie chucham na koty. A porównuję rozwój
          dzieci innych do rozwoju kotów, bo koty też młode wink
          Niestety, podobieństwa w różnych zachowaniach między małymi dziećmi, a małymi
          kotami same się narzucają.

          Zresztą post nie był o kochaniu zwierzat tak samo jak własnego dziecka, lecz o
          porównywaniu zachowań dziecko/zwierzę, oraz tego, że obu tym stworzeniom trzeba
          poświęcić ileś tam własnego czasu.

          I w tym nie widzę niczego obrzydliwego, ani nawet sprzecznego.
    • janet3 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 21:15
      Myślę że to wszystko zależy od tego jaki ma się stosunek do zwierząt Ja zawsze
      byłam straszną psiara i kociarą a moich kotkach mówiłam że to moje dziewczynki
      (traktowałam je jak własne dzieci) i też całowałam je prosto w ich pyszczki i
      nie widzę w tym nic głupiego.Szanuję ludzi którzy kochają zwierzęta a takie
      porównania o których ty piszesz mi osobiscie nie przeszkadzają.Proponuję trochę
      więcej dystansu do całej sprawysmile
      • linuxbobo Re: tesciowa i pies 27.02.05, 22:07
        Dziewczyny, nie chodzi mi o to, ze tesciowa nie przyjechala pomoc, nie chciala, nie mogla i koniec, ale niech sie nie tlumaczy, ze nie, bo tez ma w domu takie male do opieki! A tak na marginesie do dziewczyn, ktore maja zwierzeta, czy to jest norma, ze jak sie ma zwierze w domu, to nie mozna go samego zostawic, tylko musi byc caly czas ktos w domu?!
        • kawka74 Re: tesciowa i pies 27.02.05, 22:18
          to zależy - jakie zwierzę, czy nie jest chore, jeśli to pies, to jak często trzeba go wyprowadzać, są różne czynniki. Kiedy moja kotka znalazła się u mnie, miała niecałe dwa tygodnie, nie było mowy o opuszczaniu domu na dłużej jak na godzinę, gorzej - karmiłam malutką kotę z butelki co cztery godziny całą dobę, co dało mi pewien posmak tego, co mnie czeka, kiedy będę miała własne dziecko wink) no ale skoro już się podjęłam opieki nad zwierzakiem, to musiałam zrobić, co do mnie należy.
          A powiedz mi, na jak długo potrzebna Ci była teściowa?
          • maciuslodz Re: tesciowa i pies... a gdzie dziecko??????????? 28.02.05, 08:24
            WITAM!
            NA WSTEPIE POZDRAWIAM WSZYSTKIE PSIARY I KOCIARY I INNYCH LUDZI Z ZABURZENIAMI
            EMOCJONALNYMI - WYMAGAJACY PORADY LEKARZA SPECJALISTY
            CZYTAJAC TO COS NIE MOGE POJAC JAK PIES CZY KOT CHOMIK CZY RYBKI MOGA BYC
            PRIORYTETEM NAD DZIECKIEM!!! A TAK TO WYGLADA-WASZYM ZDANIEM.
            MAM WSPANIALA CORE KTORA ZMIENILA MOJE ZYCIE I JESTEM NIA ZAFASCYNOWANY I NIE
            MA INNEGO PRIORYTETU NA CHWILE OBECNA DLA MNIE-TO JEST CHYBA ZDROWE.
            NIE MOGE POJAC TYCH KTORZY ZWIERZATKA TRAKTUJA JAK LUDZI-A TO INNY GATUNEK NIE
            ZAPOMINAJCIE O TYM! FAJNIE JEST MIEC ZWIERZATKO SAM MIALEM PSA I NIE BYL JAKIS
            DEPRESYJNY ZE WZGLEDU NA NORMALNE TRAKTOWANIE JAK PSA TZN. SPACER ZABAWA JADLO
            ITP. ALE BEZ PRZESADY NIE JADL Z TALERZA PRZY STOLE NIE SPAL W LOZKU W SWOIM
            POKOJU A NAWET NIE MIAL SWOJEGO FOTELA.(ZYL 14 LAT)-DOSC SZCZESLIWIE JAK
            SADZE.A W ZWIAZKU ZE ZWIERZATKAMI MAM PYTANIE DO WLASCICIELI MANIAKOW NP O
            PIESKA ILE RAZY MU CZYSZCZA USZY OBCINAJA PAZURY CZY SYSTEMATYCZNIE WYCZESUJA
            SIERSC A I WIZYTY W WETERYNARZA.BO TAK KOCHAJA SWOJE PIESKI
            TAK WIEC POJAC NIE MOGE I NIE CHCE JAK WAZNIEJSZE O DZIECKA Z WASZEJ KRWI
            DZIADKOWIE(JAK UDOWODNIONO CZLOWIEK JEST JEDYNA ISTOTA MAJACA SWIADOMOSC)SA
            ZWIERZATKA. ZYCZE WAM ALBO I NIE JAK JUZ WYLADYJECIE NA ODDZIALE
            INTERNISTYCZNYM W PAMPERSIE I BEDZIECIE ROBIC POD SIEBIE ABY WASZE WNUKI KUPILY
            SOBIE ZWIERZATKO I JADLY SOBIE Z NIM Z PYSZCZKOW.-POWODZENIA
            POZDRAWIAM RODZICOW KOCHAJACYCH SWOJE DZIECI TYCH NORMALNYCH DLA KTORYCH OPROCZ
            DZIECKA NIC SIE NIE LICZY.
            MACIUS smile
            • breneka Re: tesciowa i pies... a gdzie dziecko?????????? 28.02.05, 09:20
              Czy ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Nikt tu nie twierdzi, ze pies
              jest wazniejszy od dziecka. Tylko, ze do psa tez mozna sie bardzo przywiazac.
              A ty widze tryskasz tolerancja i bardzo przyjacielko jestes do innych ludzi
              nastowiony. Piekny przyklad bedzie mialo twoje dziecko. A takie zianie agresja,
              jak w twoim przypadku jest bardziej niepokojace spolecznie niz milosc do psa.
              Nawet taka, ktora prowadzi do tego, ze pies je z wlascicielem z jednego talerza.
              A dziadkowie nie musza przezywac tak samo intensywnie pojawienia sie wnuka co
              rodzice tegoz dziecka.
        • daimona jeśli piesek jest mały (młody) 27.02.05, 22:23
          to miała rację, tak mówiąc. Młode zwierzeta też często potrzebują intensywnej
          opieki. A jak już sie je weźmie, to jest to zobowiązanie, jak napisała wyżej
          kawka74. Bardzo zresztą podobne do opieki nad dzieckiem, które, tak samo jak
          zwierzę, jest uzależnione od nas i od naszej opieki.
          • linuxbobo Re: jeśli piesek jest mały (młody) 27.02.05, 22:35
            tesciowa byla mi potrzebna na 3 godziny, to na tyle chyba mozna zostawic zdrowego psa...
            • kawka74 Re: jeśli piesek jest mały (młody) 27.02.05, 22:51
              jeśli jest zdrowy i nisko upierdliwy, to chyba tak smile
            • daimona I dlatego miała wszystko rzucać 27.02.05, 22:53
              i lecieć do Ciebie w podskokach?
              Sądzę, że choć teściowa pewnie kocha swego psa, to piesek i tak był tu
              prawdopodobnie pretekstem, sposobem, by Ci powiedzieć, że nie może i nie będzie
              przylatywać na każdą Waszą prośbę, by zająć się wnuczkiem. Dlatego tez użyła
              formy: "Ja tez mam takie małe w domu...".
              I ja ją rozumiem. Niektóre młode mamy mają tak kosmiczne pretensje i wymagania
              wobec swoich teściowych, że głowa mała. Nie wiem, czy Ty do nich się zaliczasz,
              ale narzekanie, ze teściowa (teściowie) są źli, bo:
              - nie poświęcają czasu wnuczkom /za dużo czasu poświęcają wnuczkom
              - nie dają pieniędzy / wciskają pieniądze
              - przesadnie o siebie dbają (teściowe) / w ogóle o siebie nie dbają
              i tym podobne absurdy, tak, jakby nie mieli prawa do swego życia i swego czasu
              (skoro właśne dzieci juz odchowali).

              Faktycznie, ciesz się, że teściowa nie siedzi Ci non-stop na głowie i nie wtrąca
              się namietnie w Wasze życie... a do dziecka wynajmij opiekunkę.
            • kingusi Re: jeśli piesek jest mały (młody) 27.02.05, 23:32
              rozumiem cie w 100% zwierze to nie dziecko i koniec!
        • breneka Re: tesciowa i pies 27.02.05, 22:38
          Pewnie, ze mozna zostawic samo zwierze w domu. Ja swojego doroslego juz psa
          zostawiam na 8 godz dziennie i nie ma problemu. Ale zalezy jakie zwierze.
          Mlodziutkie- nie bardzo mozna zostawic. Stare, wymagajace opieki-tez nie
          bardzo. Nie wiem jakiego psa ma twoja tesciowa.
          Ale nie czuj do niej urazy, ze jakos tam czasem powona dziecko do psa. Czy
          naprawde warto sobie o to nerwy psuc? Kocha psa, niech kocha. Pomysl, ze
          moglaby ci na glowie siedziec i we wszystkim cie krytykowac. To ci moze pozwoli
          zlapac do tego dystans.
          • linuxbobo Re: tesciowa i pies 27.02.05, 23:05
            Pierwszy raz poprosilam ja o pomoc, ale podkreslam jeszcze raz nie o to chodzi, ale o to, ze porownuje moje dziecko do psa, mnie moze porownac nawet do batmana, ale malej nie.
            • daimona a co, dziecko to taka świętość? 27.02.05, 23:34
              Dziecko, to dziecko i podobnie jak cała ludzkość, równiez nalezy do świata
              zwierzęcego. Jego zachowania moga sie kojarzyć ludziom znajacym zachowania
              zwierząt właśnie w ten sposób, i nie ma w tym niczego niestosownego.

              A właściwie to teściowa przecież jedynie powiedziała o spacerkach (nie mówiąc,
              że spacer z psem nie różni się od spaceru z dzieckiem) lecz stwierdziła sam fakt
              - tez będziesz chodził na spacerki. Sądzę, że to miał być taki sobie ciepły żarcik.
              A z kupkami, to przecież miała rację - jak ktoś ma zwierzę, to wie, że kuplki
              różnie wyglądają i dlatego nie powinien się dziwić, że u dziecka bywa tak samo.

              Jakaś nadmiernie przewrażliwiona jesteś. Może też uważasz, że Darwin się mylił? wink
            • kingusi Re: tesciowa i pies 27.02.05, 23:35
              o jejku olej to jak ktos tak bardzo kocha zwierzeta to tak ma, my tego nie
              rozumiemy a ci ludzie co tak maja nie rozumieja nas no i trudno ale sprobuj
              poradzic sobie bez tesciowej chyba ze palasz takim pragnieniem ogladania jej
              ale piszesz ze nie .Nie pros jej juz wiecej i zobaczymy jak sie sytuacja dalej
              rozwinie, moze sama zateskni a moze sie boi ,ze nie sprosta?
    • renata28 Re: tesciowa i pies 28.02.05, 01:07
      Pies to tylko pies. Dziecko to dziecko. Porównywanie dziecka z psem...,
      wybaczcie, ale są pewne granice. I nie chodzi tu o to, czy chciała pomóc, czy
      nie. Myślę, że ważne jest to, iż przedłożyla psa nad dziecko, uzywając przy tym
      idiotycznego porównania.
      W końcu to dziecko to też jej krew, jej wnuczek, a pies... Zresztą tak samo jak
      inne zwierzęta, czy naprawdę nie miałybyście nic przeciwko porównywaniu waszych
      dzieci ze zwierzętami: "o jakie ma duże oczy, jak krowa, którą w moich
      dziadków", "jakie mocne zęby, czy na tym wczorajszym filmie, ten kon nie miał
      bardzo podobnych" itd., itp.
      Nie wierzyłam kolezance, że sąsiedzi zwrócili jej uwagę na płacz dziecka (które
      tak naprawdę to w zasadzie w ogóle nie płacze), a na przypomnienie, że jej
      jakoś nie przeszkadza wycie psa przez całe dni, tylko się obruszyli "to
      przecież taki mały piesek, co on tu zawinił". Nie dajmy się zwariować.
      • kalina_p nie dajmy isę zwariować 28.02.05, 07:38
        właśnie, nie dajmy się zwariować i przestańmy czepiać się biednej teściowej, że
        cos tam powiedziała.
        Ja mam 2 psy i 2 koty i dziecko i wiem, że zwierzęta też potrzebują czasu,
        uwagi, zabiegów higienicznych, spacerów itd. I nie widzę nic niestosownego w
        tym, że ktoś "usynowił" pieska. Ma prawo, wolny kraj.

        Niedlugo będą tu posty pt" moja teściowa podbiosła głos o pół tonu w mojej
        obecności! Czy miała do tego prawo???". Paranoja.
    • kalina_p A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie może? 28.02.05, 07:40
      byłoby ok? Czy byś się pytała, czy teściowa ma prawo przedkładać swoje
      paznokcie nad opiekę nad TWOIM dzieckiem?
      • kingusi Re: A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie m 28.02.05, 07:54
        nie no bez przesady przeciez to jest nowonarodzony wnuczek i z reguly normalni
        dziadkowie chociaz w takim momencie przechodza fascynacje wnukiem a nie psem no
        ludzie ja rozumiem milosc do zwierzat ale nie skrzywienie, dla mnie pies to
        fajna istota do poglaskania, wyjscia na spacer nawet zabawy ale do licha
        ciezkiego nie do tego zeby sobie z psem jesc z pyszczkow czy z nim spac ,a tym
        bardziej go calowac prosto w morde. To dla mnie! jest juz skrzywieniem i nikt
        mnie nie przekona.Gdyby dziewczyna nie potrzebowala pomocy to by o nia nie
        prosila, poza tym, nie wiem jak to jest ze jak kobieta urodzi dziecko to moze
        liczyc na pomoc wlasnej matki a na tesciowej juz nie ale jesli chodzi o 'dobre
        rady' to tesciowa pierwsza, czytalam genialny watek na ten temat gdzie
        baaaardzo duzo dziewczyn narzekalo na ignorancje tesciowej- jak znajde to wkleje
        • kalina_p Re: A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie m 28.02.05, 08:00
          Co do całowania - bardzo lubie całować moje psy.
          Co do tesciowej - ma prawo nie miec akurat ochoty i czasu
          co do fascynacji - kiedy tesciowa może wg. Ciebie przestac być zafascynowana?
          Jakis czas ustalasz?
          • breneka Re: A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie m 28.02.05, 08:16
            Przypomnialo mi sie jeszcze jak w zeszlym roku bylam sluchaczka studium na
            temat zachowania sie zwierzat. Wykladowcami byli przede wszystkim
            psychologowie. Ludzcy. Wiesz bardzo czesto sie zdarzalo, ze opisujac jakas faze
            rozwoju i zachowania (najczesciej psow) mowili: Ojej, to zupelnie jak moj
            syn/corka/wnuczek/wnuczka. Czasem, widzac pewne schematy zachowan, sprawdzajace
            sie i u zwierzat i u ludzi, az ciezko sie pohamowac przed takimi porownaniami.
            I mysle, ze predzej chodzi tu o zachowanie a nie o wyglad, jak pisaly tu
            poprzedniczki.
            Nie trzeba sie wszedzie doszukiwac zlosliwosci. Wydaje mi sie, ze jestes bardzo
            zaaferowana swoim macierzynstwem, dlatego tak ruszaja cie te porownania. Moze
            jak troszke juz ochloniesz i okrzepniesz, spojrzysz z dystansu, to sama
            dostrzezesz, ze nie ma o co kopii kruszyc.
            • ledzeppelin3 Re: A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie m 28.02.05, 08:21
              Mnie mój kot przestał fascynować, od kiedy urodziłam dziecko.Dbam o niego,
              lubię go, ale całowanie w pyszczek i inne takie praktykisię skończyły, po
              prostu dziecko ma całe moje serce, i już nie bardzo pojmuję, jak ktoś mający
              dzieci może w równym stopniu , co kiedyś, kochać swoje zwierzęta. Dobrze, że
              dziadek kota pieści za trzech. Trudno, dla mnie zwierzę nigdy nie będzie
              człowiekiemDziecko to jest dziecko. Nie ma nic równie ważnego.
              • breneka Re: A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie m 28.02.05, 08:25
                Ale oczywiscie, ze dziecko, to dziecko i dla rodzica wazniejsze. I dla dziadkow
                na pewno tez wazniejsze niz pies czy kot. Mi chodzi o samo porownanie, ze chyba
                nie ma sie o co obrazac. I tyle. Ja bym sie w kazdym badz razie nie obrazila.
                • ledzeppelin3 Re: A gdyby powiedziała, ze robi manicure i nie m 28.02.05, 08:28
                  Porównanie- nie ma w nim nic zdrożnego,mnie się też zdarza powiedzieć:"Maryśka
                  jak chce jeść, to buzię otwiera jak Pusiek".
                • maciuslodz Re: DO POSTU MACIUSLODZ CD 28.02.05, 08:33
                  PIES TO PIES A DZIECKO TO DZIECKO
                  SCHEMATY ZACHOWAN OWSZEM- NP SSANIE -ODRUCH BEZWARUNKOWY
                  A SATRY PIES TEZ SRA POD SIEBIE A NIE MA DLA NIEGO PAMPERSOW A DLA LUDZI SA
                  (MILOSNICY PSOW ZROBCIE COS MOZE ZAROBICIE) A KTO GO BY UMYL ZE SMIERDZACEJ
                  KUPY MILOSNICY ZWIERZATEK!!!???
                  A KTO OPIEKUJE SIE BABCIA?PIES CZY WNUK !!!???
                  • kalina_p Re: DO POSTU MACIUSLODZ CD 28.02.05, 09:11
                    ale o co Ci chodzi?
              • kalina_p Trochę pokory 28.02.05, 08:28
                No oczywiście. Ja też moją corkę kocham a zwierzęta baaaardzo lubię.
                ALE teściowa ma prawo mieć pieska, lubić go i nie mieć czasu/ochoty przybiegać
                zajmować się moim dzieckiem. Tak samo moja mama.
                Nie rozumiem pretensji linuxbobo do teściowej.
                A porównywanie? Przecież my też jesteśmy ssakami! Ludzie, trochę samokrytyki!
                Też dziecko z cyca ssie, też się uczy świata prze zzabawę, też chodzimy w
                ciąży...mnie przeraża, że zapominamy o tym często. Jakby człowiek był
                sterylnem, uduchowionym tworem ponad wszystko. Trochę pokory jednak...

                Tak mnie czasem denerwują wypowiedzi ludzi "nie głaszcz psa, bo się zarazisz"
                albo "jak można glaskać psa a potem dziecko". A kurczę, jak nasi przodkowie
                żyli??? W jednej jaskini a potem jednej chacie z krowami. I jakoś żyli.
                • breneka Re: Trochę pokory 28.02.05, 08:36
                  Hehe. Ja jak bylam malutka to wyciagalam lapy do kazdego psa na ulicy. Raz
                  nawet z wozka wypadlam i zawislam na szelkach. A moja mama powiedziala
                  wtedy :nie glaszcz pieska, bo cie ugryzie. To wlascicielka psa podeszla i
                  powiedziala, zeby mnie nie straszyc psami, bo sie naprawde zaczne bac i dopiero
                  bedzie problem. Bo wiadomo jak to z psami i innymi drapieznikami. Strach i
                  ucieczka wyzwala w nich intynkt pogoni i polowania.
                  A mama wziela to sobie do serca. Ja sie psow nawet wielkich i groznych z
                  wygladu nie boje, a przez wychowywanie sie cale zycie z psami, doskonale je
                  wyczuwam. Czlowiek zawsze jest na nie wobec rzeczy, ktorych nie zna i nie
                  rozumie. Normalne.
                • maciuslodz Re: DO KALINY 28.02.05, 08:40
                  WIESZ CO PRZENIES SIE W CZASIE DO EPOKI FLINSTONOW , TYLKA TEZ NIE MYJ BO PO CO
                  BYC CZYSTYM I STERYLNYM NIE MYL Z JALOWOSCIA.A POGLASZCZ SOBIE NIEPRANEGO
                  PIESKA PRZEZ CHWILE A POTEM WYTRZYJ W CHUSTKE DO PUPY SWOJEGO DZIECKA I ZOBACZ
                  TEN PIEKNY SZARY BROD NA CHUSTCE A POTEM ZNOW GO POGLASZCZ A POZNIEJ JUZ NIE
                  UZYWAJ CHUSTKI I POGLASZCZ SWOJE DZIECKO A NAJLEPIEJ WLOZ MU TE UWALONE
                  PALUSZKI DO BUZI
                  DUZO ZDROWIA - POZDRAWIAM
                  • kalina_p Re: DO KALINY 28.02.05, 09:13
                    ???
                    • maciuslodz Re: DO KALINY 28.02.05, 09:14
                      TWOJE NAWYKI PSEUDOHIGIENICZNE SA DLA MNIE ARCHAICZNE
                      • kalina_p Re: DO KALINY 28.02.05, 09:17
                        przestań pisać z capslockiem, bo się czytać nie da.
                        • maciuslodz Re: DO KALINY 28.02.05, 09:32
                          DA SIE zrobic ale o polskich znakach i interpunkcj zapomnij
                          nie wiedzialem ze posiadanie wlasnego zdania to wg. ciebie agresja
                          nie ust nie wyparzam bo to chyba bylby dosc bolesny zabieg a ze srodkoew
                          antyseptycznych kozystam owszem np octenisept ale nie koniecznie do
                          dezynfekcji ust.ale n po powrocie z pracy przed zabawa z dzieckiem biore
                          prysznic
                          a dla swojego dzieciatka bede cool chyba ze bedzie opowiadac podobne
                          irracjonalne glupoty!!!
                          a slszalas o toksoplazmozie moze jak bylas w ciazy cos ci sie o uszy obilo?
                          pozdrawiam
                          • asiek_k Re: DO maciuslodz 28.02.05, 09:39
                            Akurat toxoplazmoza jest nienajlepszym przykładem, bo latwiej się nią zarazic
                            nie myjąc warzyw lub pracując w ogródku niż od kota, chyba że zje się kota smile
                            Od kota zarazić się można sprzątając kuwetę i to dopiero po min dobie od
                            zrobienia kupy przez zarażającego kota.
                            • maciuslodz Re: DO maciuslodz 28.02.05, 09:48
                              jak to bylo... ALF z MELMAK on chyba mial toxo? o Boze
                              dobrze ze dzieci nie rodzil?
                              a poczytaj o toxo masz net
                              powodzenia
                              jak masz dobra strone to link podaj
                              • kalina_p Re: DO maciuslodz 28.02.05, 10:00
                                Zarażamy się toksoplazmozą przede wszystkim przez spożywanie mięsa i jego
                                przetworów w stanie surowym lub półsurowym, są one przyczyną 90% zarażeń u
                                ludzi. Tylko w około 10% zarażamy się od chorego kota, w którego kale mogą
                                znajdować się zarazki toksoplazmozy. Żadne inne zwierzę dzikie lub domowe
                                (pies, chomik, krowa, ptak i tp.) nie może zarazić człowieka na drodze
                                bezpośredniego kontaktu z nim. Zarazimy się natomiast jeżeli spożyjemy surowe
                                mięso takiego zwierzęcia.
                                Link: www.luxmed.pl/nowa/wiedza/artykuly.php?id=19
                                • maciuslodz Re: DO maciuslodz 28.02.05, 10:07
                                  jedno dziecko na dziesiec wg ciebie to malo? no i jesc surowego chomika fuj
                                  a moze dac zjesc dziecku to sie uodporni jak szczepionka sorki za zlosliwosc
                                  ale inaczej sie nie da
                                  pozdrawiam
                                  • kalina_p Re: DO maciuslodz 28.02.05, 10:10
                                    o czym Ty piszesz???
                                    kobieto, wyluzuj, kończe te dyskusję, bo jest bez sensu.
                                    • maciuslodz Re: DO maciuslodz 28.02.05, 10:11
                                      tylko nie kobieto bo plec juz ci sie myli patrz moj login
                                      • kalina_p Re: DO maciuslodz 28.02.05, 10:31
                                        chyba nick, a różnych się używa, zakładam, że kobieta pisze na emamie.
                                        Masz problemy z identyfikacją?
                                        A swoją drogą, to gdyby twoje posty pisła kobieta, to bym jeszcze oko
                                        przymknęła...
                                        Ech, szkoda gadać.
                                        • maciuslodz Re: DO maciuslodz 28.02.05, 10:38
                                          no tak ale czepiasz sie szczegolow ale to normalne
                                          nie u ale tatusiow nie widzialem tak fajnego watku a pozatym nie jestem jedynym
                                          tatusiem w tym forum tu
                                          zidentyfikacja nie mam problemu gdyz jak podkreslasz MOJ NICK to maciuslodz a
                                          nie maciusialudz
                                          aco to zmienia jesli pisalaby to kobieta bo nie rozumiem
                                          a jak ci szkoda gadac to po co to robisz?
                                          pozdrawiam
                          • kalina_p Re: DO KALINY 28.02.05, 09:39
                            a i owszem, słyszałam. I badania robiłam. A wg. ciebie miałam koty oddać, jak
                            się dowiedziałam, że jestem w ciąży? To powinnam też teraz oddać psy i koty do
                            schronisa, szorować co rano podłogi i szorować siebie, zanim podejde do
                            dziecka? Sorry ale wydaje mi się to lekką przesadą. A teksty o podcieraniu
                            tyłka psa a potem dziecka mogłaś sobie odpuścić, były co najmniej beznadziejne.
                            Tak czy owak faktem jest, że dzieci, które mają rodzeństwo są zdrowsze.
                            Dlaczego? Bo mają styczność od małego z zarazkami i moga się uodpornić. Coś w
                            rodzaju szczepionki. Tak samo ma się rzecz z alergią - niewiele jest
                            przypadków, żeby matka, która w ciąży miała kontakt ze zwierzętami urodziłą
                            dziecko z alergią na sierść.
                            O higienę dbam ale bez przesady, po prostu.
                            Nie chcę trzymać małej pod kloszem, pójdzie do przedszkola, szkoły, i nagle
                            zaatakowana tysiącem nieznanych zarazków zacznie non-stop chorować.
                            • maciuslodz Re: DO KALINY 28.02.05, 09:57
                              to dobrze ze jestes zdrowa.
                              nikt tu nie mowi o oddawanie zwierzakow do schronisk
                              ale glaskanie/ zabawa z dziekiem brudnymi lapami to przesada
                              rozumiem rodzenstwo a nie chodowle zwierzat- mowimy tu o niemowlakach
                              ale zeby uzyskac odpornosc trzeba chrobe przejsc i nie myl tego ze
                              szczepionkami bo ich zasada dzialania jest troszke inna
                              moja cora pojdzia do zlobka i pewne choroby sa nieuniknione nikt nie mowi o
                              trzymaniu dziciaka pod kloszem ale minimum rozsadku jest wskazane ady uchronic
                              dziecko przed tym co mozemy!
                              macius
                              • kalina_p Re: DO KALINY 28.02.05, 10:01
                                ależ ja też tak uważam! I nie pozwalam małej grzebać psom w pyskach czy
                                tylkach, co sugerowałaś.
                                Ale minimum zdrowego rozsądku, czyli też rozsądny kontakt ze zwierzętami,
                                przyrodą, innymi ludźmi. Link o toxo wkleiłam wyżej, poczytaj.
                                • maciuslodz Re: DO KALINY 28.02.05, 10:09
                                  to milutko nareszcie sie zgadzasz w czyms z innymi, za link dzieki
                                  • kalina_p Re: DO KALINY 28.02.05, 10:12
                                    Ty reprezentujesz "innych" tak? To czemu liczba mnoga? Wasza Wysokość..?
                                    Hehehe
                                    • maciuslodz Re: DO KALINY 28.02.05, 10:14
                                      pan kaze sluga musismile
                      • kalina_p wygotowujesz sobie usata, zanim pocałujesz dziecko 28.02.05, 09:18
                        ??? czy stosujesz nowoczesne srodki odkażajace?
                • renata28 Re: Trochę pokory 28.02.05, 08:43
                  A może obiło Ci się o uszy, jaki np. w średniowieczu był odsetek śmiertelności
                  wśród dzieci, jesteś pewna, że o nie m.in. przez to "wspólne" życie i brak
                  podstawowych zasad higieny. Głaskanie najpierw psa, który przecież nie jest
                  codziennie myty, a potrafi się wytarzać gdzieniebądż na dworze, a potem bez
                  umycia rąk dziecko.... Czy ty nie przesadzasz. Tu nie chodzi o sterylne warunk,
                  ale o jakieś mimimum
                  • maciuslodz Re: MACIUS CD 28.02.05, 08:49
                    SMACZNEGO
                    DAJCIE BUZI SWOIM PIESKOM CO TO NA SPACERKU WYLIZUJA Z PODLOZA SIKI SUCZEK Z
                    CIECZKA LIZA INNE KUPY WACHAJA JE NIE MOWIAC O MYCIU JEZYCZKIEM SWOICH
                    GENITALIOW
                    JESZCZE RAZ SMACZNEGO BO JA JUZ SNIADANIA NIE JEM
                    • maciuslodz Re: tesciowa i pies... a gdzie dziecko??????????? 28.02.05, 08:50
                      WITAM!
                      NA WSTEPIE POZDRAWIAM WSZYSTKIE PSIARY I KOCIARY I INNYCH LUDZI Z ZABURZENIAMI
                      EMOCJONALNYMI - WYMAGAJACY PORADY LEKARZA SPECJALISTY
                      CZYTAJAC TO COS NIE MOGE POJAC JAK PIES CZY KOT CHOMIK CZY RYBKI MOGA BYC
                      PRIORYTETEM NAD DZIECKIEM!!! A TAK TO WYGLADA-WASZYM ZDANIEM.
                      MAM WSPANIALA CORE KTORA ZMIENILA MOJE ZYCIE I JESTEM NIA ZAFASCYNOWANY I NIE
                      MA INNEGO PRIORYTETU NA CHWILE OBECNA DLA MNIE-TO JEST CHYBA ZDROWE.
                      NIE MOGE POJAC TYCH KTORZY ZWIERZATKA TRAKTUJA JAK LUDZI-A TO INNY GATUNEK NIE
                      ZAPOMINAJCIE O TYM! FAJNIE JEST MIEC ZWIERZATKO SAM MIALEM PSA I NIE BYL JAKIS
                      DEPRESYJNY ZE WZGLEDU NA NORMALNE TRAKTOWANIE JAK PSA TZN. SPACER ZABAWA JADLO
                      ITP. ALE BEZ PRZESADY NIE JADL Z TALERZA PRZY STOLE NIE SPAL W LOZKU W SWOIM
                      POKOJU A NAWET NIE MIAL SWOJEGO FOTELA.(ZYL 14 LAT)-DOSC SZCZESLIWIE JAK
                      SADZE.A W ZWIAZKU ZE ZWIERZATKAMI MAM PYTANIE DO WLASCICIELI MANIAKOW NP O
                      PIESKA ILE RAZY MU CZYSZCZA USZY OBCINAJA PAZURY CZY SYSTEMATYCZNIE WYCZESUJA
                      SIERSC A I WIZYTY W WETERYNARZA.BO TAK KOCHAJA SWOJE PIESKI
                      TAK WIEC POJAC NIE MOGE I NIE CHCE JAK WAZNIEJSZE O DZIECKA Z WASZEJ KRWI
                      DZIADKOWIE(JAK UDOWODNIONO CZLOWIEK JEST JEDYNA ISTOTA MAJACA SWIADOMOSC)SA
                      ZWIERZATKA. ZYCZE WAM ALBO I NIE JAK JUZ WYLADYJECIE NA ODDZIALE
                      INTERNISTYCZNYM W PAMPERSIE I BEDZIECIE ROBIC POD SIEBIE ABY WASZE WNUKI KUPILY
                      SOBIE ZWIERZATKO I JADLY SOBIE Z NIM Z PYSZCZKOW.-POWODZENIA
                      POZDRAWIAM RODZICOW KOCHAJACYCH SWOJE DZIECI TYCH NORMALNYCH DLA KTORYCH OPROCZ
                      DZIECKA NIC SIE NIE LICZY.
                      MACIUS smile
                      • renata28 Re: tesciowa i pies... a gdzie dziecko?????????? 28.02.05, 09:13
                        Fajny post, ale strasznie trudno go przeczytać, zle z tego co udało mi się
                        przeczytać, to zgadzam się
                        • maciuslodz Re: tesciowa i pies... a gdzie dziecko?????????? 28.02.05, 09:35
                          to milo ulyszec slowo wsparcia sorki za interpunkcje ale mi sie nie chce od rana
                          p/s
                          sliczne malenstwo
                  • kalina_p Re: Trochę pokory 28.02.05, 09:15
                    minimum higieny jest, moje psy sa odrobaczone, kąpane itd.
                    A jesli chodzi o odsetek smiertelnosci od chorób odzwierzecych a od chorob
                    cywilizacyjnych to wiemy...
                    • renata28 Re: Trochę pokory 28.02.05, 12:51
                      Macie rację. Trochę pokory na pewno wam się przyda. We mnie już dawno jest
                      wiele pokory, szczególnie od czasu, kiedy w mojej bardzo bliskiej rodzinie był
                      sobie piesek (czyściutki, odraboczony i co tam jeszcze trzeba) i dziecko.
                      Dziecku to niestety nie wyszło na dobre złapało coś od kochanego pieseczka i
                      przeszło bardzo długą drogę powrotu do zdrowia.
                      Jeśli macie ochotę żeby wasze dzieci bawiły się w rynsztoku i w ten sposób
                      nabierały odpornośi, to naprawde tylko wasza sprawa
                      Nie wiem, jak wy, ale ja czytam dużo i pierwsze słyszę żeby brak hiegieny
                      pomógł w zachowaniu zdrowia, ale fakt, że czytam głownie opracowania naukowe,
                      może to właśnie dlatego.
                      Co do chorób cywilizacyjnych, no cóż - każda cywilizacja ma swoje choroby, te
                      przeszłe i obecna, ale każdy kto korzysta z dobroci rozwoju nie powinien ich
                      krytykować - coś za coś.
                      Przyszła mi do głowy jeszcze ptasia grypa, to w sumie taka malutka epidemijka.
                      Ciekawe też, czy jak człowiek ugryzie psa to pies się czymś zarazi, to na
                      odwrót i owszem (pod warunkiem oczywiście że nie był szczepiony, ale to też
                      przecież dobrodziejtwo cywilizacji)
                      Zreszta to wszystko i tak nieistotne, bo temat dotyczy zupelnie czegos innego

                      • kalina_p Taaa. Zamknijmy się w kapsyłach a na ulice w masce 28.02.05, 13:02
                        Jak Jackson. Bo a nuż jakaś mucha zarażona przefrunie???
                        • maciuslodz NIE! Taaa. Zamknijmy się w kapsyłach a na ulice w 28.02.05, 16:52
                          lepiej wlozyc palec w odbyt i dac pociuckac dziecku niech sie uodparnia
                          to taka mala dygresyjka
                          popadasz wskrajnosci
                      • breneka Re: Trochę pokory 28.02.05, 15:10
                        Renatko, ty czytujesz publikacje naukowe a ja w nauce siedze. Stad moj
                        przyklad. A nie napisalam, ze dobrze jest dzieci w rynsztoku trzymac. Ty chyba
                        tez masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. I za daleko idace wnioski
                        wysnuwasz.
                        Jedno dziecko cos zlapie od zwierzaka, drugie nie. Jesli wszystkie by lapaly,
                        to by nam wsie cale powymieraly. A chyba tak nie jest.
                        Jak ktos nie lubi zwierzat to zawsze cos na nie znajdzie. a ci co lubia, to
                        wynajda milion zalet posiadania zwierzaka.
                        Ja dodam jeszcze jedno. Ze pies w domu bardzo dobrze wplywa na rozwoj
                        osobowosci dziecka. Ze psy sa uzywane do dogoterapii w wielu schorzeniach. A w
                        wielu krajach wypucowane pieski wprowadza sie nawet na dzieciece oddzialy
                        onkologiczne, zeby te dzeciaczyny mialy radoche.
                        Pies w domu to nie zlo wcielone, brud, zaraza i cholera wie co jeszcze. Tyle,
                        ze o psa trzeba dbac, szczegolnie jak jest w domu male dziecko. Pilnowac
                        rowniez psiej higieny osobistej, szczepien i odrobaczen.
                        • maciuslodz do wszystkich 28.02.05, 16:48
                          hallo ale o czym mowa?
                          tematem bylo kto jest wazniejszy dziecko czy pies no ja uznalem ze dziecko i
                          juz bo tak sadze inni maja odmienne zdanie na ten temat to ich sprawa.
                          poruszylismy temat glaskania pieskow, dzieci oraz aspekty higieny osobistej
                          uwazam ze nie nalezy dac sie zwarjowac czyli myjemy raczki po piesku i dopiero
                          idziemy do dziecka i nie wygotowujemy sobie ust przed calusem dla niuni(droga
                          kalino).
                          tak wiec prosze was o rozsadek dajmy co psie pieskowi a co ludzkie ludziom!
                          pozdrawiam milosnikow dzieci
                          • kalina_p Re: do wszystkich 28.02.05, 17:05
                            nie było tematem, kto jest ważniejszy, tylko autorka obraziła się na teściową,
                            że nie przyleciała na zawołanie do dziecka, bo zajmowała się psem. Swoim.
                            K6tórym ma tzw. psi obowiązek się zajmować, jako jego opiekunka. A wnuczkiem
                            absolutnie NIE MUSI. Bo to nie jej obowiązek.
                            I porównania do zwierząt - ale jak ktoś mądrze wyżej napisał, porównania takie
                            są powszechnie stosowane, gdyż mają podłoże naukowe.
                            Pozdrawiam.
                            • kontaminacja Re: do wszystkich 28.02.05, 17:09
                              Kobieto, czy ty umiesz czytac?! Wlasnie nie o to jej chodzilo, ze nie przyszla, tylko o to, ze porownuje swoje zwierze do jej dziecka! Co moim zdaniem, jest co najmniej nie na miejscu.
                              • kalina_p Re: do wszystkich 28.02.05, 17:23
                                dalej wyszła opieka ale nieważne.
                                Wiesz, wydaje mi się, że gdyby to nie była akurat teściowa, tylko ciocia
                                autorki czy mama byłoby ok. A do teściowej zawsze się emamy przyczepiają. Nie
                                rozumiem tego - nie lubi się kobiety, to ograniczyć spotkania, o nic nie
                                psrosić, mniej nerwów...
                                Porównania do zwierząt mnie też się nasuwają, mam zwierzaki i niw widzę w tym
                                nic uwłaczającego naszemu tak tu opiewanemu CZŁOWIECZEŃSTWU.
                                A tak samo, jak małej muszę zmienić pieluchę, muszę wyjść z psami. Nawet do
                                niej gadam - widzisz, ty jadlas obiadek i pieski teraz też będą jadły. To też
                                złe porównanie..?
                              • maciuslodz Re: do wszystkich - kontaminacjo 01.03.05, 09:33
                                wszyscy tu nie rozumiemy o co chodzi poza jedna osobka - to kalina.
                                nie moge zrozumiec jak zwierzatko mogloby byc wazniejsze od diecka
                                a co do NAUKOWYCH porownan dzieci i pieskow prosze o linki tych prac bo nie
                                moge pojac jak tak mozna ale nie zmieniajcie tematu na :rozwoj dziecka ze
                                zwierzeciem bo to jest udowodnione naukowo ze ma to swoje plusy
                                pozdrawiam
                            • maciuslodz Re: do wszystkich - kalinko 01.03.05, 09:25
                              a czy wnuczka ma obowiazek zajac sie bacia gdy ta bedzie wymagala opieki
                              ups wnuczka kupila sobie pieska - co ma wybrac psi obowiazek czy babcie?????
                              • kalina_p Re: do wszystkich - kalinko 01.03.05, 10:54
                                nie bądź smieszny, bo dojdziemy do wniosku, że rodzice są od spłodzenia dziecka
                                a potem obowiązek odchowania i opieki spada na dziadków, bo przecież kto się
                                nimi zajmie na starosc???
                                A swoja droga, to chyba dzieci sie rodzicami zajmuja a nie wnuczeta dziadkami?
                                Przynajmniej u nas w rodzinie tak jest...
                      • maciuslodz Re: Trochę pokory 28.02.05, 16:37
                        B R A W O juz cie lubie tak trzymac
                        • kingusi Re: Trochę pokory do kaliny 01.03.05, 09:47
                          Po pierwsze nie chodzi tu o zadnego psa lecz o priorytety ta sama babcia
                          zapewne odmowilaby pomocy nawet gdyby miala w domu szczura pod opieka czy biale
                          myszki! Chodzi o to , ze ty piszesz kalino ze w twojej rodzinie kazdy mysli
                          wylacznie o sobie a nie o najblizszych bo jesli poprosilabys tesciowa o
                          JEDNORAZOWA pomoc a ona by stwierdzila: nie, bo mam dzis kino, albo ide na kawe
                          z kolezanka, to co??? wedlug ciebie ma do tego pelne prawo?? ale gdy za 20 lat
                          nie bedzie miala sily sie soba zajmowac i nawet wykonywac pewnych czynnosci
                          wokol siebie to co wtedy? jaKa bedzie jej reakcja gdy poprosi wnuczke o pomoc a
                          ta stwierdzi, ze tez ma takie w domu do opieki[psa] LUDZIE moze jakies zasady i
                          priorytety nikt nie prosil tej babki o ktorej mowi autorka o tygodniowy pobyt
                          i opieke nad dzieckiem lecz o jednorazowa pomoc w opiece! Moim zdaniem przea
                          osoby ktore KOMUKOLWIEK w trudnych chwilach odmawiaja opieki przemawia wstretny
                          EGOIZM!!!
                          Porownywanie dziecka do zwierzecia tez jest dlam mnie lekko zenujace, Moje
                          dziecko to dziecko a nie pies czy kot czy szczur czy Bog wie co, pewnie ze
                          gdybysmy chcieli tak porownywac to podobienstwa do swiata ludzi mozna znalezc
                          nawet w roju pszczol czy w mrowisku! Naprawde apeluje o odrobine zdrowego
                          rozsadku i tylko tyle.
                          • kalina_p Re: Trochę pokory do kaliny 01.03.05, 10:51
                            Wiesz- co do rodziny - nie oceniaj, nieładnie. Jeśli proę to oczywiste, ze
                            trzeba jakos tez wziac pod uwage plany innejk osoby. Moja mama zawsze sie pyta,
                            czy "moze isc do kina, czy tez bedzie mi potrzebna". A ja wtedy swoje plany
                            dostosowuje do jej planow, proste? Udaje sie to robic, bo nie pracuje. W kazdym
                            razie nie moglabym wymagac od tesciowej, zeby rzucala wszytsko i leciala do
                            mnie. Bo mam do niej szacunek, tez proste>? Szanuje jrej zycie itd.Chce -
                            prosze bardzo, niech bierze wnuczke, przjezdza. Ale nie jakims wiekszym
                            kosztem, glupio bym sie czula. Ona juz swoje dzieci odchowala i ma prawo
                            odpoczywac na emeryturze.

                            Porownywania w dalszym ciagu nie uwazam za zle. Moj wujek np. potrafi porownac
                            Kinge i opieke nad nia, obowiazki do swoich obowiazkow "wobec" samochodu -0 ze
                            tez musi dbac o niego itd. I nie mam mu za zle, jest starszym, samotnym
                            kawalerem i patrzy na zycie po swojemu...
                            Troche tolerancji...
                            • kingusi Re: Trochę pokory do kaliny 01.03.05, 12:14
                              widzisz to wlasnie nie jest proste, bo po pierwsze choroby dziecka[np.] sie nie
                              planuje i innych sytuacji tez nie, ja nie mam tesciowej ale zgodze sie z toba
                              tylko co do tego ze nie musialaby wychowywac mojego dziecka ale wiesz co?
                              sadze, ze nawet nie musialabym jej prosic bo dla babci ktora kocha swoja
                              wnuczke- jest ona najwazniejsza na swiecie bo w koncu to dziecko jej dziecka a
                              wiec i jej krew a nie tylko rodzicow, natomiast piesek... no coz chyba nie ma
                              sensu z toba dyskutowac skoro jak juz napisalam w twojej rodzinie sa inne
                              priorytety i nikt nie zamierza obrazac twojej rodziny ale to ty poniekad
                              napisalas.Poza tym ja mam porownanie z moimi rodzicami, nigdy nie prosze ich o
                              pomoc przy niuni ale gdybym potrzebowala takowej to zjawiliby sie natychmiast
                              bez wzgledu na kotki, pieski i inne zwierzatka ktore maja, poza tym zakonczmy
                              te dyskusje bo staje sie bezsensowna masz inny punkt widzenia ode mnie i
                              jeszcze kilku osob no i trudno ty nie przekonasz mnie a ja pewnie
                              ciebie.Jeszcze do autorki postu: nie pros juz tesciowej o opieke nad wnukiem
                              [nawet JEDNORAZOWA] ale kup jej kiedys jakis bilecik do kina. Mysle, ze wlasna
                              mama twoja wystarczajaco kocha TWOJE DZIECKO ABY NIE ODMOWIC CI POMOCY GDY TEGO
                              POTRZEBUJESZ
                  • breneka Re: Trochę pokory 28.02.05, 09:15
                    Obilo mi sie o uszy, ze zdaje sie na poczatku XX (ledzeppelin, popraw mnie
                    jesli sie myle) badania wykazaly, ze dzieci z biednych rodzin, bawiace sie w
                    rynsztokach byly odporne nawet na polio.
                    • kalina_p Re: Trochę pokory 28.02.05, 09:41
                      były badania mówiące o tym, że dziecko mające od małego kontakt z zarazkami
                      (zwierzęta, rodzeństwo przynoszące "choróbska" z przedszkola) jest dużo
                      zdrowsze.
                      • maciuslodz Re: Trochę pokory 28.02.05, 09:59
                        a slszalas o alergenach -nie to polecam w necie cos znajdziesz napewno
                        • kalina_p Re: Trochę pokory 28.02.05, 10:07
                          właśnie o tym pisłam. A Ty się dowiedz więcej o toxo.
    • ankasza Re: tesciowa i pies 28.02.05, 08:55
      Mnie takie porównania nie rażą jakoś specjalnie.Bardziej mnie oburza,kiedy moja
      teściowa mówi pieszczotliwie do mojej córki"ach ty mała franco".Szlag mnie
      trafia na miejscu.Zwrócenie babci uwagi powoduje jej natychmiastową megaobrazę.

      A tak swoją drogą byłabym wdzięczna losowi za takiego pieska albo inne
      stworzenie,którym zajęłaby się moja teściowa.Wreszcie miałaby jakieś zajęcie.
      • maciuslodz Re: tesciowa i pies 28.02.05, 08:59
        SORRY ALE TWOJA TESCIOWA MA CHYBA NIEROWNO POD SUFITEM? GDYBY MOJA TESCIOWA TAK
        SIE ZWROCILA DO MOJEJ CORKI TO CHYBA BYM JEJ PODZIEKOWAL ZA WSPOLPRACE
      • maciuslodz Re: tesciowa i piesDO ANKASZY 28.02.05, 09:10
        A MOZE ZAPYTAJ KOCHANEJ 'MAMUSI' CZY JAK TY SIE BEDZIESZ TAK DO NIEJ ZWRACAC TO
        SIE NIE OBRAZI? ALBO PO PROSTU POWIEDZ DO NIEJ KIEDYS :TY STARA FRANCO I ZOBACZ
        JAK ZAREAGUJE
        • ankasza Re: tesciowa i piesDO ANKASZY 28.02.05, 09:13
          Szkoda sobie nerwów psuć.
          Uwagę jej zawsze zwracam-to nie jest tak,że nie reaguję.
          No ale cóż,taki typ.
        • asiek_k Re: tesciowa i piesDO ANKASZY 28.02.05, 09:34
          maciuslodz, wyłącz Caps Lock z łaski swojej
          • maciuslodz Re: tesciowa i piesDO ANKASZY 28.02.05, 09:36
            oki
            juz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka