Dodaj do ulubionych

nerwica - czy kos choruje ?

27.03.05, 20:47
NIE NAWIDZE SWOJEJ CHOROBY ! chcę ją zwalczyć, staram się .. czasami czuję
się jak z innej planety sad
czy ktoś też walczy z nerwicą ?

dla tych, którzy do tej pory sie nie spotkali zta chorobą ...

cyt.
" Terminem "nerwice" obejmuje się zespół psychogennych zaburzeń
emocjonalnych, których źródłem są nierozwiązane nieuświadomione konflikty
wewnętrzne. Najczęściej są to konflikty pomiędzy dążeniami jednostki a jej
możliwościami, potrzebami a obowiązkami, pragnieniami a normami etycznymi.
Pojawiają się wtedy, kiedy wrażliwa i nieodporna na stresy osobowość
poddawana jest presji sytuacji (często świadomie akceptowanej), a wymagającej
od niej funkcjonowania sprzecznego z nieuświadomionymi tendencjami.

Psychicznymi objawami nerwicy są najczęściej lęk, apatia, przygnębienie,
różnego rodzaju fobie i natręctwa, histeria i hipochondria.

Często występują zaburzenia czynnościowe różnych narządów wewnętrznych, mimo,
iż nie stwierdza się żadnych zmian organicznych.

Źródła nerwicy często znajdują się w dzieciństwie chorego, kiedy to
niewłaściwe metody wychowawcze, presje i oczekiwania wpłynęły na
ukształtowanie niewłaściwych cech osobowości, uniemożliwiających
samoakceptację i wykształcenie umiejętności adaptacyjnych.

Stany nerwicowe powodują nieprzystosowanie do życia, niezdolność
samorealizacji, zaburzają kontakty z innymi. Leczenie nerwicy polega na
długotrwałej psychoterapii, której celem jest uświadomienie sobie przez
pacjenta istoty wewnętrznego konfliktu, rekonstrukcja osobowości i
rozwinięcie zdolności adaptacyjnych. Środki farmakologiczne mogą mieć funkcję
tylko wspomagającą. "

KOSZMAR sad
Obserwuj wątek
    • coronella Re: nerwica - czy kos choruje ? 27.03.05, 20:51
      ja stałam się baaardzo nerwowa sad I to, paradoksalnie, w momencie, gdy życie
      bardzo mi się wyciszyło. Urodziłam dziecko, siedzę w domu, za 3 miesiące będę
      mieć drugie, tez z nim posiedze.
      Wybucham w tak nieoczekiwanych momentach, ze zaskakuje sama siebie. Czasem
      budzę sie już z postanowieniem- dzisiaj zrobie rodzinie piekło!

      Koszmar. Dosłownie.
      • l.e.a do coronelli 27.03.05, 21:03
        coronella - nerwica to nie nerwowość, ja jestem osobą BBARDZO spokojną -
        przeczytaj sobie - czym jest nerwica sad
        • malgra Re: do coronelli 27.03.05, 23:47
          mój mąż od kilku lat leczy nerwicę lękową.Na początku,przy pierwszych atakach
          myśleliśmy ,że to serce.Na szczęście dość szybko trafiliśmy na lekarza, który
          zdiagnozował właściwie chorobę i wysłał do odpowiedniego specjalisty.
          Dodam jeszcze ,że mąż jest spokojnym, ciepłym, pogodnym człowiekiem i gdyby nie
          to,że łyka tabletki i czasem żle się czuje- głównie w nocy, zapomniałabym, że
          jest chory.
    • blondyneczka30 Re: nerwica - czy kos choruje ? 27.03.05, 23:57
      tak l.e.a. ja choruję i to bardzo poważnie choruję , nerwica wykańcza mnie
      niemal każdego dnia , i mam wrażenie że w końcu mnie zabije, tak dokładnie to
      mam na mysli. mam zaawansowane stany lękowe z omdleniami, silnymi bólami
      brzucha i zaburzeniami pracy w tej chwili już całego organizmu , moje lęki
      doprowadziły mnie do tego iż ważę ledwie 40 kg / 155 cm wzrostu/ i nie jest to
      anoreksja . nie mam siły już walczyć , a muszę mam dla kogo żyć . Nerwica to
      straszna choroba i ciężko z niej wyjść niestety.
      pozdrawiam Cie cieplutko, trzymaj sie , pamiętaj nie jesteś sama smile
      • l.e.a Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 00:08
        ta choroba to istne piekło sad nie raz juz byłam święcie przekonana ,że umieram
        na zawał sad ale nie chce się poddać, tym bardziej, że znam przyczynę, a źródło
        niestey ma w dziciństwie, długa droga przede mną....wszystkim chorujacym ,zyczę
        dobrego samopoczucia i uwolnienia sie od tego paskudstwa !

        Ps. czy chodzicie na terapię ? ja dopiero zaczęłam ale czuję, że mi pomogą smile
        • mrufkaa Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 01:01
          Lea,
          tysiac usciskow, trzymaj sie mocno i nie poddaj tej paskudzie...
          ja mam raczej depresje, ale tez silna osobowosc, wiec odstwilam tabletki
          probuje radzic sobie sama.
          Mamy dla kogo walczyc.
          Usciski.
    • mama_jej Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 01:29
      moj ojciec twierdzi ze jestem histeryczka sad jednak wydaje mi sie ze moje
      gwaltowne reakcje na spiecia z dziadkiem (mojej corki) to tez niepoukladane
      sprawy z dawnych lat. nigdy nie mialam z nim dobrego kontaktu, dzisiaj nawt po
      glupich sprzeczkach mam potworne bole brzucha, czasem wymioty... nie wiem czy
      to nerwica, moze czas wybrac sie do specjalisty?
      dziewczyny trzymajcie sie
    • maxim31 Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 09:31
      L.e.a. parę lat temu również miałam podobny problem - z nerwicą lękową. Doszło
      do tego, że nie wychodziłam z domu w obawie, że cos się stanie. Ciągle
      brakowało mi powietrza. W najostrzejszym okresie choroby ważyłam 47 kg i prawie
      nic nie jadłam.
      Nie jeździłam również autobusami - bałam się.
      Nie wiem, czy będę miała kiedykolwiek nawrót choroby.
      Podziałała na mnie świadomośc, że ja nie chcę takiego życia. Zycia w ciągłym
      lęku i myśleniu o sobie. Życie na to jest zbyt piękne i zbyt krótkie.
      A przy tamtym stanie nie bylo możliwe nawet to, żeby gdzieś pojechac, coś
      zwiedzic, z kimś sie spotkac.
      Pomogła mi również świadomośc posiadania dziecka. Chociaz to właśnie po
      urodzeniu syna choroba zaatakowała.
      W mężu oparcia nie miałam - on mojego stanu nie rozumiał. I paradoksalnie to
      również pomogło w walce z chorobą.
      Wyjście na prostą zajęło mi ok. dwóch lat. Pomógł mi Xanax, kt. jadnak
      zażywałam wtedy, gdy się b. źle czułam (nie było to regularne zażywanie leku).
      Obecnie żadnych leków uspakajających (oprócz persenu) nie mam w domu.
      Myślę, że należy walczyc ze swoimi słabościami, nie skupiac się za bardzo na
      sobie. Otworzyc się na innych. Jak również docenic siebie.
      Każde zwycięstwo , przezwyciężenie (pokonanie) sytuacji zagrożenia - pomaga.
      Drobnymi krokami należy iśc do przodu.
      Dla mnie świadomośc zmiany jakości życia była celem nadrzędnym.
      • l.e.a Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 10:02
        maxim - widzisz, ja mam ogromne problemy z emocjami, ze swoją nadwrażliwością
        należę min. do DDA, chcę to zmienić, mam ogromne wsparcie w mężu, leki musiałam
        zacząć brac w momencie kiedy nie byłam w stanie ruszyć się z łóżka, a moje
        myśli skupiały się tylko na strachu i lęku - koszmar sad 30 marca mam kolejne
        spotkanie z terapeutą, nie mogę się doczekać ...
        • maxim31 Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 11:11
          L.e.a. wiem jak się czujesz. Ja również byłam otoczona lękiem. Lęk był we mnie,
          ja byłam lękiem, oddychałam lękiem. W najostrzejszym okresie choroby czułam się
          tak, jakby od innych oddzielał mnie gruby mur, tak inne wydawało mi się moje
          własne życie. Przed wyjściem z tego miałam często napady paniki.
          Pomyśl sobie, że nic, ale to absolutnie nic nie może się Tobie stac. Ten strach
          o własne życie jest irracjonalny.
          I wiem, jak trudno się tego myślenia pozbyc.
          Ja przestałam w pewnym momencie oglądac się wstecz. Nic mi to nie dawało, a
          powodowało przygnębienie. Zmuszałam się do normalnego życia, krok po kroku
          praktycznie uczyłam sie go na nowo.
          Psychoterapeuta powiedział, że najważniejsze jest to, żeby pokonac własnymi
          siłami, wolą, umysłem ten strach. I że nikt za mnie tego nie zrobi - bo ja sama
          decyduję o własnym życiu. I o jego jakości.
          Wystarczyła tylko jedna wizyta.
          Chociaz wiem, że na chorobę często ma wpływ sytuacja rodzinna w okresie
          dzieciństwa. Też nie miałam spokojnego domu.
          Ja z moim strachem postanowiłam walczyc. I zaparłam się, że musi sie udac.
          Wielokrotnie w tym okresie bałam się o własne życie. Dusiłam się. Ale walczyłam.
          I na podstawie własnych doświadczeń wiem, że jest możliwa wygrana.
          Musisz się otworzyc na innych. Mnie pomogła zasadnicza zmiana w podejściu do
          mnie samej - przestałam zwracac szczególną uwagę na swoje emocje, odczucia.
          Nauczyłam się dystansowac swoje problemy. Gdyz tak naprawdę w pewnym momencie
          wydawały mi sie najważniejsze - a przeciez każdy ma swój bagaż- nie tylka ja.
          Uwierz mi (chociaż wiem, że teraz dla Ciebie zabrzmi to paradoksalnie) szkoda
          czasu na nerwicę.
          Mnie ta myśl pomogła.
          • l.e.a do maxim31 28.03.05, 11:19
            też chcę w to wierzyć, dlatego walczę z moja chorobą smile
            pozdrawiam cieplutko słonko smile
            • maxim31 Re: do l.e.a. 28.03.05, 11:22
              Będzie dobrze.
              Również pozdrawiam na wesołosmile
        • babsee Re: nerwica - czy kos choruje ? 29.03.05, 11:40
          Lea-ja także należe do DDA.stąd moja nerwica.Ujawniła się tuż przed maturą-
          niewiarygodnym spadkiem wagi i omdleniami-przeszłam setki badań-podejrzewano
          nawet krwiaka mózgu.Po badaniach lekarz powiedział-nic Pani nie jest,to tylko
          nerwica i bez słowa zapisał psychotropy.Choroba jest okropna.Czasem przez pół
          roku nic się nie dzieje,ale jak wraca...Chudne w oczach,mdleję,całymi dnaimi
          trzęsą mi się łapy (czuje się jak żul)i mam tik w oku(to takie upokarzające)Ale
          najgorsze sa bezsenne noce,kiedy mam ból w klatce piersiowej tak mocny,ze łzy
          same płyną..I to poczucie alienacji.I to ciągłe zastanawianie się"czy jestem na
          tyle walnieta,ze powinno się mnie zamknąć?"
          Brałam prozac przez jakiś czas ale było jeszcze gorzej-odrealnienie całkowite.
          teraz walczę.Staram się ignorowac chorobę.Ręce chowam do kieszeni.I cieszę się
          moją córeczką.I zrobię wszystko,by jej ojciec nie zafundował jej takiego życia
          jak moj mnie.
          Czuję się często zupełnie sama z tym "wariactwem"Pozdrawiam Cie Lea.
          • l.e.a do babsee 29.03.05, 12:31
            kochanie

            ja czuję się identycznie, niestety mój ojciec zafundował mi w dzieciństwie
            koszmar, skutki tego są fatalne: prawie zerowe poczuwcie wartości, czuję się
            ZAWSZE ta gorsza, ta czego nic nie osiągnęła, której NIGDY sie nic nie uda, nie
            wierzę w swoje możliwości, czuję się winna za błędy innych ... nie nawidzę bóli
            w klatce piersiowej są tak sraszne .. leci ciśnienie w górę, a serce wali jak
            oszalałe, bałam się,że umieram i ta niemoc sad czuję się często niezrozumiana
            przez Świat. Ale walczę mam dobrych terapeutów. Od niedawna chodzę na terapię
            indywidualna i grupową DDA - Będzie dobrze MUSI !

            przytulam Ciebie i inne osoby cierpiące
            lea
            • reed28 Terapia 29.03.05, 20:01
              Droga lea przaszlam terapie 5 lat temu tak jak ty dda indywidualna i grupowa
              pomoglo wiem na co mam zwracac uwage nerwica sie wyciszyla po pewnym czsie
              przeszlo. Zycze powodzenia i wiary w lepsze jutro....
              Ps. Moj ojciec jest abstynentem od 13 lat.....
              • babsee Re: reed 28 i l.e.a 29.03.05, 22:09
                wstydzę się iść na terapię dda...Mam swiadomść ze to nie moja wina ale to mnie
                upokarza.Jak tam jest?warto iść?Chodziłam 3 lata temu do psycholożki-przez
                pierwsze 3 wizyty nie powiedziałam słowa..tak sobie siedziałyśmy i paliłyśmy
                szlugi...Nie umiem się otworzyć.
                • reed28 do babsee 31.03.05, 14:59
                  Idz najgorszym doradca w tej kwesti jest wstyd na mojej grupie byli wspaniali
                  ludzie dobrze wyksztalceni cudowne osoby.
            • aari Re: do babsee 01.04.05, 00:24
              > prawie zerowe poczuwcie wartości, czuję się
              > ZAWSZE ta gorsza, ta czego nic nie osiągnęła, której NIGDY sie nic nie uda,
              nie
              >
              > wierzę w swoje możliwości, czuję się winna za błędy innych ...

              Lea .. ja nie jestem DDA ... a czuję dokładnie to samo sad
    • agacz2905 Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 12:13
      Ja choruję, moja n. jest depresyjno-lękowa. Czasem są to stany bliskie
      omdleniu, potworny lęk, tachykardia, czasem b. silnie odczuwalny ból różnych
      narządów, mimo prawidłowych wyników wszystkich badań (np. ekg, próby watrobowe,
      cała morfologia). Pamiętam jakie miałam koszmarne stany przed ślubem, lęk b.
      silny, przerwy w świadomości, koszmarne bóle i zawroty głowy. Na podst. złego
      zapisu eeg zdiagnozowano wtedy epilepsję i w wyniku tej mylnej diagnozy brałam
      tegretol przez dwa latasad(. Ogólnie nerwica to koszmar, wiem coś o tym. Ale mam
      świadomość, że niektóre konflikty i dysonans moich pragnień (tego, co bym
      chciała) a rzeczywistością (tego co jest) nigdy nie zostaną rozwiązane.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • cz.wrona Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 14:09
        Leuś przesyłam tysiąc buziaków i uścisków po kablach dla Ciebie i Twojej
        Rodzinki

        cmok
        cmok
        cmok
        • ledzeppelin3 Re: nerwica - czy kos choruje ? 28.03.05, 21:44
          Dziewczyny, jesteście bardzo dzielne. Trzymam za Was kciuki, najważniejsze za
          Wami- zdanie sobie sprawy z problemu, właściwa diagnoza i podjęcie leczenia.
          Pewnie, że każdy dzień jest walką...Ale to, co przychodzi z trudem (pokój w
          sercu), tym lepiej smakuje. Nie pdodawajcie się. Z każdym rokiem wchodzą coraz
          lepsze leki, coraz więcej wiadomo o zaburzeniach nerwicowych. Pozdrawiam.
    • evee1 Re: nerwica - czy kos choruje ? 29.03.05, 05:11
      Ja meczylam sie z moja nerwica lekowa (plus lekka depresja) dobrze ponad 10 lat.
      W sumie jakby przeczesac Wasze posty, to mialam wszystkie objawy, z wyjatkiem
      omdlen i niskiej wagi ciala smile).
      Wreszcie zaczelam bralac leki i po 3 latach (w pewnym momencie przestalam brac
      leki i mialam nawrot choroby) wylizalam sie z tego. Od jakiegos pol roku jest
      OK i bez lekow, chociaz mam lekka depresyjke, ale z nia jakos daje sobie rade.
      Serdecznie Was sciskam i chetnie sluze wsparciem na priv.
      • alex05012000 Re: nerwica - czy kos choruje ? 29.03.05, 14:05
        witam, ja mam "tylko" depresję, leczę sie od stycznia, jest lepiej, ale nie tak
        jak powinno być, być może mam to paskudztwo od paru? parunastu? lat, tylko nie
        wiedziałam... nasiliło się po śmierci bliskiej osoby, to tak jakby człowiek był
        ciężko chory, tylko nie wiadomo na co, tzn wiadomo na "głowę", dolegliwości
        fizyczne mi minęły, psychika ma jeszcze sinusoidę, lepiej-gorzej-lepiej-
        gorzej... ktoś tu napisał, zę odstawił leki i radzi sobie sam... ja nie mam
        zamiaru odstawiać, gdyż przed ich przyjmowaniem byłam w strasznym stanie i nie
        mam zamiaru powracać do tego... z depresją niestety nie można sobie poradzić
        samemu, to jakieś zaburzenia "chemii" w organiźmie; przekonałam sie o tym
        sama ... pozdrawiam wszystkie nerwowo-depresyjne e-mamy
        • aniko3 Re: nerwica - czy kos choruje ? 29.03.05, 18:55
          witam, ja mam taki problem, że bliska mi osoba ma silną nerwicę, nie wiem jak przekonać ją, aby zaczęła sie leczyć,uważa,że sobie sama poradzi, a to nie prawda, bo to już trwa i sobie nie radzi. Do tego osoba jest bardzo implusywna. Może ktoś też miał tak na początku, to może podpowie,jak przekonać. Dodam,że osoba ta ma tak silną nerwice, pojawiaja sie ataki astmy, ale to nie astma tylko tak silna nerwica. pozdrawiam wszystkich gorąco
          • magdalenki1 Re: nerwica - czy kos choruje ? 29.03.05, 20:23
            nie będę zanudzać opowieścią o swoim przypadku, a byłoby dużo do powiedzenia,
            ale przerobiłam to wszystko dokładnie, było bardzo ciężko, długo nie umiałam
            sobie poradzić, wstydziłam się, bo nie wiedziałam co mi dolega, przeczytałam
            chyba większość fachowej literatury na temat nerwicy, psychozy, schizofrenii,
            cytaty z Kępińskiego śniły mi się po nocach, byłam pewna, ze jestem wariatką i
            że tylko dni dzielą mnie od zakładu, robiłam nawet plany dotyczące przyszłego
            zycia mojej córki beze mnie. Było bardzo źle, a najgorsło to, ze wstydziłam się
            o tym mówić, do perfekcji opanowałam chowanie się po katach, na kilka sekund
            przed kolejnym atakiem lęku, zakładałam buty i krzyczałam, muszę wyjść niedługo
            wracam i uciekałam do miejsc gdzie mnie nikt nie zna, gdzie nikt się nie
            zorientuje. Na moment przed napadem lęku zawsze miałam jakby stop klatkę i
            wiedziałam, ze już za chwilę to się stanie, przeplatane to było płaczem,
            depresją, tygodniami bezczynności i rozmyślania o tym, co jeszcze bardziej
            nakręcało spiralę, ale znalazłam wyjście z tego tunelu i myslę, ze sobie
            poradziłam, jedyne wspomnienie tego co było, to czasem takich kilka sekund
            kiedy znów czuję tą dziwną obcość, tą która kiedyś była zwiastunem najgorszego,
            ale juz nie uciekam i nie odwracam głowy, głośno mówię : "no choć czekam, bo
            juz się nie boję, i jestem gotowa" to lata walaki, czasem z wiatrakami, ale
            udało się, jeśli chciałabyś pogadać napisz na priv, chętnie porozmawiam, choć
            nie chcę się narzucać, ale lubię o tym mówić, bo wiem jak to pomaga, czasem 10
            minut odważnej rozmowy i wyrzucenia z siebie swoich najgłębszych strachów
            oczyszcza i pomaga na długo i to dobry początek terapii - najlepszej terapii.
            pozdrawiam strachy na lachysmile
          • maxim31 Aniko3 29.03.05, 20:49
            Ja miałam taką właśnie postac nerwicy. Ciągle się dusiłam, miałam wtedy
            wrażenie, że za chwilę umrę z powodu braku powietrza.
            Wyszłam z tego, kiedy sobie uświadomiłam, że tak naprawdę jedyną rzeczą jaka
            może mi się podczas napadu paniki przytrafi, to zwykłe omdlenie.
            Problem był tylko w tym, że czasami atak "duszności" trwał kilka godzin,
            póżniej przerwa i od nowa.
            Słuchaj, mozna z tego wyjśc. Trzeba tylko bardzo mocno tego chciec. Przestac
            nakręcac spiralę strachu w sobie. Zając się czymś. Jest to bardzo trudne. Mnie
            pomogła jedna wizyta u psychoterapeuty i jego zapewnienie, że nic nie może się
            stac. Uwierzyłam mu.
            Powiedział zresztą również, że nalezy nauczyc śmiac się z własnego stanu -
            śmiech uzdrawia. Brzmi to dziwnie - ale takie zdystansowanie się do choroby
            mnie pomogło.
            U mnie objawy ustąpiły ok.7 lat temu. Czasami mam dni, w których WYDAJE mi się,
            że czuję się gorzej. Ale nauczyłam się to olewac.smile
            • agmar3 Re: Aniko3 29.03.05, 23:17
              Dziewczyny ja chyba mam nerwicę od dziecka. Jestem DDA i musiałam być zawsze
              ideałem, porażki nie mogły się zdarzać. Uczucia okazywano mi pieniędzmi i
              prezentami. Mama biegała ze mną na ekg, bo mdlałam. I tak nic nie wykazywało,
              bo nie umiałam się rozluźnić. Bolało mnie wszystko, raz chudłam, potem żarłam
              jak nienormalna i trochę /bo ilości były konkretne/ tyłam.
              Ostatnio nasila się. Zawiozłam młodego do żłobka, wysiadłam z samochodu i
              musiałam poprosić jakiegoś przechodnia o pomoc. Po chwili przeszło. Tak mam
              często. Wyniki ok.
              NON STOP SIĘ BOJĘ! ale to jakiś paradoks, bo to mnie pcha do ludzi. Potem idę
              do domu i analizuję, i boję się kolejnego spotkania z szefem itp. Czuję się jak
              zero, może dlatego piszę doktorat (częściej wydaje mi się, że to lubię, ale kto
              wie)?

              Jak wygląda taka terapia, ile kosztuje, gdzie się udać, jak sobie pomóc?
              Proszę poradźcie
              Pozdrawiam
              • l.e.a do wszystkich w sprawie terapii 30.03.05, 16:17
                kochane

                Te, które chorują na nerwicę i są DDA - terapia może Wam pomóc, dziś na
                terapiii indywidualnej zaproponowano mi abym została osoba prowadzącą terapię
                DDA w moim miasteczku - byłam w szoku i do chwili obecnej nie mogę w to
                uwierzyć.

                Osoby, które są DDA zawsze wszystkim i sobie chcą coś udowodnić - ja też
                chciałam, dziś wiem, że to jest błąd. Po co udowadniać ??? Dlaczego ? ze co, że
                potrafimy ? A jak się nie uda to co udowodnimy, że znowu nam nie wyszło, no tak
                jesteśmy beznadziejne ??? NIE - trzeba zmienić tok myślenia i tego między
                innymi uczy terapia. Nie udawadniajmy sobie ani innym. Nie musimy, jesteśmy
                dobre i wcale nie gorsze smile, a jeżeli chcemy coś osiągnąć to dążmy do celu, po
                prostu smile

                DDA mają zakodowane w głowie udowadnianie cały czas komuś coś,... ja nie miałam
                pojęcia o tym, że mam bardzo mocne zachwiane mniemanie o mojej wartości,
                praktyczne było zerowe, moja terapeutka mi to uzmysłowiła.
                Mi jest łatwo rozmawiać, zawsze byłam gadatliwa i otwarta dla ludzi.

                Ważne jest znaleźć odpowiedniego terapeutę, taki, który przytuli, i ma w sobie
                to coś - ciepełko. Mnie moja kochana Iza przytula i nadstawia chustkę do
                wydmuchania nosa smile Dziś mi powiedziała, że jestem jedyna, która wychodząc od
                niej leci zawsze do toalety aby się umyć - wychodzę zapłakana i cała czerwona
                ale zawsze uśmiechnięta i lżejsza o jeden kamień z serca smile

                Nie trzeba się bać, znajdziecie tam przyjazne Wam osoby, nie pozwolą Wam poczuć
                się źle, przestaniecie czuć upokorzenie, być może w grupie wsparcia DDA
                znajdziecie przyjaciół.

                Z terapią bywa różnie, trzeba szukać w sowim mieście lub okolicy grup
                terapeutycznych i psychologów, ja chodzę do niepublicznego ośrodka Profil. Nic
                nie płacę, niczego ode mnie nie wymagają. Poprostu są dla nas, dla tych którzy
                ich potrzebują.

                Wszystkiego dobrego
                lea
                • agacz2905 Re: do wszystkich w sprawie terapii 31.03.05, 14:13
                  Mi każdorazowo się "pogorszyło" - po urodzeniu dziecka jednego, potem drugiego.
                  Gdy Agatka miała miesiąc wybrałam się na indywidualną psychoterapię, jednak nie
                  wytrzymałam tego... finansowo. To był czas podejmowania ważnych decyzji, kredyt
                  na 20 lat, kupno i remont mieszkania, przeprowadzka...Większe mieszkanie było i
                  jest dla mnie ważniejsze - czy to nie dziwne? Ale u mnie tak jest. Nerwy, dużo
                  emocji, wrażliwość na każdy ból, kłopoty z koncentracją i alkohol - chyba mnie
                  to momentami przerasta, choć ogólnie nie jest źle. Na obecnym etapie życia
                  uważam, że to życie wygrywam. Pozdr.
                  Agnieszka
                  • l.e.a do Agacz 31.03.05, 14:49
                    Agnieszko, ciesze się bardzo,że wygrywasz smile Ja mam to szczęście, że mam
                    terapię darmową, nic nie płacę.
          • evee1 Re: nerwica - czy kos choruje ? 31.03.05, 06:31
            Dla mnie pojscie do lekarza jawilo sie jako poddanie sie chorobie i
            przyznanie przed soba, ze sama juz nie ma sily i sobie z tym nie poradze.
            Moj mezus jednak mi powiedzial, ze wlasnie odwrotnie - to ze wreszcie
            odwazylam sie skorzystac z pomocy lekarza jest dowodem mojej sily i odwagi.
            Moze taka argumentacja pomoze?
            • l.e.a do evee1 31.03.05, 08:18
              Bo to święta prawda - pójście na terapię, to pierwszy krok do wyleczenia smile
    • basienkad Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 15:46
      Witam!
      Rowniez walcze z nerwica. 2 lata temu przeszlam przez psychoterapie i od tego czasu jest duzo duzo
      lepiej choc ciagle ona za mna "lazi" i wraca w stresowych momentach ale nie jest takim koszmarem jak
      wczesniej. Mialam (teraz tez czasem mam) zawroty glowy ktore zwalaly mnie z nog, nie moglam
      normalnie wyjsc z domu bez strachu ze strace rownowage. Przeszlam mnostwo badan ( wydalam
      niepotrzebnie kupe pieniedzy ), nasluchalam sie roznych glupot od lekarzy np. o SM czy raku mozgu.
      Bardzo zachecam wszytkich ktorzy chocby podejrzewaja najmniejsze symptomy nerwicy o podjecie
      terapii. Ze swojej strony polecam intensywna terapie na Sobieskiego w Warszawie ( jest ona bezplatna ).
      Basia
      • an_ni Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 16:05
        bliska mi osoba ma nerwice ktorej wlasnie somatycznymi objawami sa zawroty
        glowy i utrata rownowagi, to oczywiscie na tle lekowym (tez przed wyjsciem z
        domu i ogolnie w sytuacjach stresowych)
        po wielu badaniach i niezrozumieniu stanelo na nerwicy, co ma zreszta
        dziedzicznie (nie wiem jakie sa badania ale w tym przypadku sie zgadza)
        jest obecnie na lekach (mala dawka ale po paru latach leczenia) natomiast nie
        chce podjac terapii a mozna byloby juz odstawic leki i sprobowac sobie jakos
        radzic, a czy ty bralas leki i jak dlugo? czy na lekach mialas terapie czy
        po ?
        • l.e.a do an_ni 30.03.05, 16:21
          Leczenie środkami psychotropowymi tylko wspomaga, dla pewnych opsób leki są
          wybawieniem, gdyż bez nich nie są w stanie istnieć i zyć normalnie ale po ich
          opdstawieniu wszystko wraca, awłaśnie dlatego,że problem nie został rozwiązany
          tylko odtsawiony na jakis czas na boczny tor. BARDZO WAŻNA jest psychoterapia.
          Ja zaczęłam od leków, ale wiem, że dzięki terapii mogę leki odstawić smile
          • an_ni Re: do an_ni 30.03.05, 16:50
            udalo cie sie juz odstawic?

            • l.e.a Re: do an_ni 30.03.05, 17:11
              tak - bo wierzyłam, że mi pomoże własnie terapia i widzę skutki smile
              • an_ni Re: do an_ni 31.03.05, 11:44
                to gratuluje!
        • basienkad Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 16:43
          Lea ma calkowita racje-leki maja za zadanie "postawic" na nogi gdy jest zle, gdy czlowiek nie jest w
          stanie funkcjonowac, zaczac jakiejkolwiek terapii. To jest ogromny blad lekarzy ze przepisuja latami
          leki a nie zacheca czlowieka do terapii. Ja akurat nie bralam lekow psychotropowych, czasem tylko
          ziolowe. Na Sobieskiego byly 2 grupy - jedna bezlekowa, druga dla tych co biora leki i z tego co
          widzialam to zazywali leki w czasie terapii.
          • an_ni Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 16:52
            niestety to prywatny lekarz i mu nie zalezy
            zreszta co to za roznica ... nie zalezy lekarzom na tym
            owszem zachecali ale gdyby nie przepisywali lekow na pol roku to moze bylaby
            jakas motywacja
            • myncek Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 16:54
              No to widzę, że rzeczywiście sporo osób choruje na nerwicę. Ja zmagam się z nią
              już ponad 10 lat i ciągle mnie czymś nowym zaskakuje – od pewnego czasu jest to
              kilkusekundowa utrata równowagi (nie mylić z zawrotami głowy). Uczucie bardzo
              nieprzyjemne i potrafiące zepsuć nastrój na długi czas. Robiłam badania, ale
              wszystko wskazuje, że to właśnie nerwica jest tego przyczyną.
              Ja zaczynałam swoją chorobę od depresji i napadów lęku. Co najgorsze nie miałam
              pojęcia, co się ze mną dzieje. Myślałam, że mam jakąś chorobę psychiczną.
              Napadów lęku nie kojarzyłam ze strachem, ale z dziwnym uczuciem bycia jakby
              obok życia . Dopiero po paru miesiącach, kiedy na moich oczach mój brat miał
              wypadek, zrozumiałam, że to dziwne uczucie bycia obok to był potworny strach,
              tylko bez przyspieszonego tętna...
              Potem przyszła kolej na ataki paniki. Po pierwszym ataku miałam zrobione
              badania, żeby było śmiesznie w szpitalu dla nerwowo chorych, gdzie pracowała
              moja mama. Dowiedziałam się od niej, że nic mi nie jest i że sama wymyślam
              sobie jakieś choroby. Wierzyć mi się nie chce, że nikt jej nie powiedział co
              się ze mną dzieje, tym bardziej, że karmiła mnie od tego czasu relanium. Ataki
              oczywiście znowu się powtarzały, ale już nic nikomu nie mówiłam. Poszłam sama
              do przychodni do lekarza i tam od razu dowiedziałam się co ze mną jest. To był
              chyba najważniejszy moment kiedy dowiedziałam się, że choruję na nerwicę.
              Powoli zaczęłam być świadoma tego, że sama muszę walczyć z tą chorobą i
              zmierzyć się ze wszystkimi strachami, a nie uciekać, bo właśnie taka ucieczka
              prowadziła do ataków paniki. Przez ponad rok nosiłam przy sobie leki
              uspokajające tak na wszelki wypadek kolejnego ataku, ale na szczęcie chyba
              udało mi się ten etap choroby już pokonać. Potem jeszcze walczyłam z
              przyspieszonym tętnem, problemami żołądkowymi, bólami w klatce piersiowej itp.
              Strasznie dużo nieprzyjemnych objawów ma nerwica, a co najgorsze dotyka mnie
              ona nie wtedy kiedy jestem w jakimś długotrwałym stresie, ale wtedy kiedy
              wydaje mi się, że jestem najszczęśliwsza na świecie...
              Wiem, że do mojej choroby w dużym stopniu przyczynili się moi rodzice, to w
              jaki sposób mnie wychowywali.
              Miałam bardzo nieciekawe dzieciństwo i wielka szkoda, że teraz kiedy już mam
              swoje życie to co przeżyłam w kiedyś dawno temu ma ciągle taki duży wpływ na to
              co dzieje się teraz.
            • basienkad Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 17:05
              An_ni, postaraj sie pomoc tej bliskiej osobie. Czesto jest tak ze trzeba kogos takiego "popchnac" byle
              nie nachalnie. Moja przyjaciolka ciepri na depresje od ponad 10 lat, caly czas jest na lekach a ja widze
              co zrobily z niej te leki - niby jest ok ale widze roznice, jest otumaniona, jakby nie miala kontaktu sama
              ze soba. Zaczela terapie ale indywidualna i prywatnie w tym samym czasie co ja. Byla zniechecona tym
              ze musi placic 80 zl za godzine i po pewnym czasie stwierdzila ze nic nowego nie jest w stanie
              opowiadac o swoim zyciu terapeutce. Przerwala w trakcie i widze ze "rozgrzebala" swoje zycie nie
              wiedac co dalej poczac. Zachecalam ja do terapii grupowej bo grupa dodaje dynamiki, wnosi ciagle cos
              nowego, inni ludzie sa jak lustra w ktorych mozna sie przegladac. Tylko niestety nikogo nie zmusi sie
              do leczenia, to musi byc chec i decyzja tej chorej osoby.
            • l.e.a Re: nerwica - czy kos choruje ? 30.03.05, 17:07
              an_ni , bo widzisz lekami psychotropowymi rzeczywiscie powinno się leczyć
              minimum 6 mies. Kiedyś mi psychiatra to tak tłumaczył:
              Neurony ( chyba to one mam nadzieje,że nic nie pomyliłam uncertain ) które są
              odpowiedzialne za nasze emocje i te emocje nie są zachwanie sa jak rozwiniety
              kwiat. Kiedy nasza psychika zaczyna chorować ten kwiat się zwija, jak ukwiał,
              żeby ponownie się rozwinął trzeba zazwyczaj 6 miesięcy leczenia
              farmakologicznego. Częśto osoby cierpiące na nerwicę lub depresję myślą, że
              czują się dobrze, że wyzdrowiały i bywa ,ze samoistnie odstawią leki i to jest
              błąd. Albo bywa , że po zakończeniu farmokologicznego leczenia człowiek jest
              pewnien, że jest ok. A tym czasem choroba po jakimś czasie choroba wraca,
              nawet się nasiliła - często własnie dlatego,że człowiek nadal nie radzi sobie
              ze sobą. Nie umie rozwiązywac problemów, tego właśnie uczy psychoterapia.
              Człowiek musi sam chciec się leczyć, chorego nie da się zmusić inaczej leczenie
              nie będzie miało żadnego skutku.
              • an_ni Re: nerwica - czy kos choruje ? 31.03.05, 11:48
                6 m-cy to tak, ale 5 lat?
                w rodzinie nie ma wsparcia bo ktos inny chorujacy na nerwice tez tylko lyka
                leki ... i w zwiazku z tym nie ma mobilizacji do terapii
    • black_currant Dla DDA 30.03.05, 17:03
      Szczególnie tych, którzy nie mają chwilowo dostępu do terapii (chociaż nie
      tylko) polecam stronkę dda.bhd.pl/ oraz listę mailingowa, która się tam
      znajduje.

      Buziaki smile

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
    • klafuti Re: nerwica hm 31.03.05, 15:06
      kobiety, mamy, nerwusy czy jest tutaj osoba, która zmaga się z nerwicą lękową z
      objawami ze strony układu pokarmowegosmile
      potrzebuję wsparcia! choć jestem w trakcie terapii jeszcze nie trafiłam na
      osobę, którą męczą ciągłe spadki wagi i strach przed wyjściem gdziekolwiek z
      powodu mówiąc wprost - napadów biegunek.
      współczuję szczerze tym co omdlewają ( też znam to niemiłe odczucie), co mają
      wrażenie że się uduszą, i tym ,które nie wchodzą do windy, metra, kina itd...
      wierzę jednak że można się zmienić i wypłakac swoje krzywdy, i zarządzać sobą
      na nowosmile) ściskam was "nerwuski"
      • l.e.a Re: nerwica hm - do kafuti 31.03.05, 15:15
        hej klafuti smile

        napisałaś cyt. " kobiety, mamy, nerwusy " choruję na nerwice ale nie jestem
        nerwusem, jestem osobą bardzo spokojna o łagodnym usposobieniu.

        U mnie nerwica miała różne objawy, będąc na studiach wymiotowałam dzień w
        dzień, rano i wieczorem i miałam nieustepujące bóle brzucha - koszmar sad
        • klafuti Re: nerwica pieszczotliwie 31.03.05, 15:38
          "nerwusy" nie od typoowo pojmowanej nerwowości bynajmniejsad
          raczej miałam zamierzenie by użyć pieszczotliwego ( jeśli tak można to ująć )
          nazwania chorych na nerwicę
          wolałam tak się zwrócić do matek - kobiet nerwicowych
          • l.e.a Re: nerwica pieszczotliwie 31.03.05, 15:52
            kumam smile
    • lizzy Re: nerwica - czy kos choruje ? 31.03.05, 17:18
      Mam nerwicę - tzw zespół lęku napadowego. Celowo nie piszę, że choruję, bo
      lekarz wkładał mi do głowy, żeby nie myśleć o tym w kategoriach choroby. To
      załamanie nerwowe, krzyk naszej duszy, że zadajemy jej gwałt. W najgorszym
      okresie przyjmowalam Xanax i Spamilan. Przeszłam przez terapię indywidualną u
      psychologa i jednocześnie chadzałam do psychiatry. Cóż - mogę powiedzieć, że
      doszłam ( doszliśmy ) do tego co spowodowało mój stan. Psychoterapia spełniła
      swoje zadanie i teraz wiem o co chodzi i co mi szkodzi. Po prostu radzę sobie,
      bo wiem jak. Bitwę wygrałam nie wiem czy wojnę. Nerwica to piekło. W tych
      najdramatyczniejszych dniach wiedziałam, że zrobię wszystko co tylko możliwe by
      to od siebie oddalić. Dziwi mnie strach przed lekarzem, bo ja udałabym się
      wszędzie i do każdego byle tylko znależć pomoc. Zmieniłam też swoje życie.
      Nerwica pomogła mi podjąć ważne decyzje i podjąć ryzyko. I to jest jej jasna
      strona w moim przypadku. " Bo kiedy Bóg zamyka drzwi to otwiera okno ".
      Pozdrawiam
    • aari Re: nerwica - czy kos choruje ? 01.04.05, 00:17
      Czyli jeśli :
      1. kiedy się zdenerwuję jest mi niedobrze ( normalnie mnie mdli ) opadam z sił
      i nie mam na nic ochoty.
      2. Mam wrażenie, zę w moim domu wciąż jest brudno i ciągle sprzatam, a mając
      wrażenie, ze jest wciąż brudno denerwuję się i ... patrz punkt 1.
      3. Czasami bez wyraźnego powodu wybucham, potrafię cisnąć czymś o ścianę - a
      potem mam wyrzuty sumienia i źle mi z ty i patrz punkt 1.


      oj już więcej nie pamiętam teraz ale znalazło by się - to sa to objawy
      nerwicy ??

      Bo szczerze mówiąc to już nie wyrabiam i czasami mam wrażenie, ze jestem
      psychiczna po prostu.
      • l.e.a do aari 01.04.05, 08:58
        nie słonko, Twoje objawy są jak najbardziej normalne. Kiedy człowiek się
        zdenerwuje ma prawo byc zły. Ja sobie nie pozwalałam na złość. Właśnie ja
        owinnam czasem walnąć w stół, atego nigdy nie zrobiłam sad

        Aari reagujesz jak normalna zdrowa kobieta - ciesz się z tego smile
        • l.e.a Re: do aari - Ps 01.04.05, 09:01
          i jeszcze jedno słonko

          nerwica nie ma nic wspólnego z wybuchami złości,wręcz przeciwnie. Nerwica to
          choroba wywołująca paraliżujące lęki, takie,że boisz sie ludzi, wyjścia z domu,
          odbierania telefonu. Cały czas się boisz,że umrzesz na zawał albo sie udusisz
          lub zwyniotujesz. Nerwica powoduje to, że nie jestes w stanie myslec o niczym
          innym tylko i wyłącznie o swoich lękach sad
      • klafuti Re: nerwica - do aari 01.04.05, 09:11
        aari to bardzo trudne radzić komus na forum i jednoznacznie opowiedzieć czy ma
        objawy nerwicowe czy nie( szczegónie jeśli nie jest się wykształconym w tym
        kierunku.)Jeśli nie czujesz się dobrze że swoimi zachowaniami to ja na twoim
        miejscu jednak wybrałabym się do psychologa. ( to jest moja subiektywna opinia)
        jest coś takiego jak nerwica natręctw np są osoby, które po 300 ray dziennie
        myją ręce lub ciągle dezynfekują" czyli nagminnie sprzątają mieszkanie itp.,
        trzymam kciuki
        • aari Re: nerwica - do aari 01.04.05, 10:06
          dzięki dziewczyny za odpowiedź ... l.e.a. skąd sięuciebie bierze to
          ciepło ..... jesteś kochaniutka wiesz ? smile

          klafuti - właśnie o to chodzi, że źle się ztym czuję ... dlatego napisałam.
          Nie potrafię określić co czuję , jak czuję i dlaczego .... nie wiem ....

          może to nie jest nerwica tak jak pisze lea ..ale to nie jest tez normalne ...
          mam czasami napady histerii - i włąśńie to mnie niepokoi między innymi - z
          drugiej strony - moim jednym wielkim strachem jest moja mama - "co ona powie?"
          każde jej słowo, każda krytyka jest dla mnie porażką - dlatego tak sprzatam -
          wpioła mi, że musi być idealnie - a ja z tym przesadzam - wiedząc o tym nie
          potrafię robić inaczej.

          Moja mam jest kochana kobietą .. ludzie ją lubią, ja ją kocham .... a jednak
          strasznie się boję sad Mam 30 lat i boję się mamy .... czy to nie chore ?
          Boję się, że nie spodoba się jej to co powiem, że jak zadzwonię to może nie w
          tym momencie kiedy trzeba.

          Ale to chyba nie nerwica ... to chyba paranoja smile ufff .. do lekarza chętnie
          bym poszła - i wcale nie uważałabym tego za porażkę .. nie ... tylko strasznie
          trudno mi się gdziekolwiek wybrać z domu ...
          • ledzeppelin3 Re: nerwica - do aari 01.04.05, 10:19
            Myślę, że wiele z Twoich zachowań ma korzenie w sposobie, a jaki Cię traktowali
            rodzice...Obsesja czystości, lęk przed matką. Musi być dominującą osobą o
            silnej osobowości, być może w dzieciństwie starałaś się "zasłużyć " na jej
            miłość, i tak Ci do dziś zostało? Trudno mi coś powiedzieć, bo za mało danych,
            więc przedestawię tylko hipotezę. Może mama Cię w pełni nie akceptuje (choć na
            pewno na to zasługujesz), i stąd Ty możesz mieć trudności z zaakceptowaniem
            siebie, z drugiej strony jest w Tobie podświadoma złość na matkę że nie
            akceptowała Cię tak, jak powinna- do końca, ale nie mając odwagi skierować z
            złości przeciwko niej, znajduje ona ujście w napadach histerii...Są to tylko
            MOŻLIWOŚCI, które zakładam na podstawie opisanych przez Ciebie objawów. Jeśli
            czyjesz się ze sobą źle, warto udac się do psychologa. Pozdr.
      • basienkad Re: nerwica - czy kos choruje ? 01.04.05, 10:14
        Aari, obsesyjne sprzatanie to to objaw nerwicy obsesyjno-kompulsywnej (natrectw inaczej). Mozna
        miec rozne postacie nerwicy naraz lub tylko jeden rodzaj. Ja takze nagminnie sprzatalam, co zajmowalo
        mi mnostwo czasu a z efektu ciagle bylam niezadowolona. Przeczytaj dokladnie jakie sa objawy:
        www.psychlab.pl/Article5.html. Zacznij szukac pomocy psychoterapeuty. W razie pytan
        zapraszam na priv.
        • l.e.a do basienkad i aari 01.04.05, 10:20
          basienkad dziękuję,że włączyłaś się do rozmowy smile nasze doświadczenia, moga
          pomóc innym smile

          aari - ja też zawsze bałam się mamy i jej krytyki, moja tareapeutka
          stwierdziła, że mimo tego, że moja mama jest napewno kochana i kocha mnie, to
          jest ona osobą toksyczną i niedługo czeka mnie lekcja jak rozmawiać z mamą.

          Jeżeli czujesz się sama z sobą źle, jeżeli jesteś nieszczęśliwa to aari
          kochana - poszukaj pomocy. Każdy ma prawo do szczęśćia smile

          przytulam - lea
          • basienkad Re: nerwica - czy kos choruje ? 01.04.05, 10:31
            Moze nie umiem tak od razu "otworzyc sie" ale sluze swoim doswiadczeniem smile Bardzo dobrze
            pamietam czym byla nieswiadomosc posiadania nerwicy. Dlugo trwalo zanim zrozumialam co mnie
            dreczy. I raczej nikt mi nie pomogl, nie wskazal jakies malenkiej drozki gdzie mam podazac. Dzis wiem
            ze to moja zmarla przyjaciolka czuwa nade mna smile
          • aari Re: do basienkad i aari 01.04.05, 17:16
            Tak wiem.

            Jakieś trzy lata temu przeczytałam z uwagą "Toksycznych Rodziców" - na poważnie
            zrobiłam notatki - moi ridzice mają wiele podstawowych cech .... zaczęłam coś
            robić, zaczęłam często rozmawiać z kolegą - psychoterapeutą.
            Ale w pewnym momencie straciłam wiarę w siebie - poddałąm się ... wbiłam sobie
            do głowy, ze to nie to. Że po prostu ja jestem głupolek, histeryk, nerwus i do
            tego mam pecha.

            Mimo, ze moja mama często mi mówi, że jestem mądra i inne takie tam to tak samo
            często powtarza, że nie dbam o dzieci, że mam bałagan ciągle, że to jest źle,
            tamto źle - przyjedzie zrobi to za mnie i mimo iż ja nie widzę róznicy - Ona ją
            widzi.

            Jeśli faktycznie jest toksyczną osobą - to wydaje mi się, że Ona chyba ma
            większy problem niż ja. Zresztą mam wrażenie, że cierpi na depresję sad
            Ja jestem jakby jej lustrzanym odbiciem - mimo iż staram się nie być taka jak
            Ona. - No może nie we wszystkim są rzeczy, które mi imponują i chciałabym mieć
            niektóre cechy mojej Mamy a ich nie mam, mam natomiast te, które mnie zawsze
            wkurzały ....

            Często uświadamia mi moje błedy - drobne, które po tej krytyce urastają do
            kolosalnych rozmiarów - ja to tak odbieram.

            W rezultacie czuję się często złą matką, złą córką, złą żoną i beznadziejnym
            przypadkiem kobiety.
            I nie wiem czy tak naprawdę nie jest ... bo może tak ...
    • agacz2905 Re: nerwica - czy kos choruje ? 01.04.05, 10:55
      Dziewczyny, mam pytanie serio. Od jakiegoś czasu mam b.dokuczliwy świąd całego
      ciała - jestem w tej chwili bliska załamania nerwowego. 3 dni temu skończył mi
      sie Zyrtec, który żarłam od miesiąca i po tym Zyrtecu objawy sie uciszyły.
      Dokuczliwemu swędzeniu towarzyszy równie dokuczliwa wysypka - w postaci
      ciemnoróżowych placków, bąbli lub tzw."pokrzywki". Wysypka ta swędzi i PALI
      mnie jak żywy ogień. Wędruje po całym ciele, pojawia się i znika w ciągu
      dosłownie paru minut. I właśnie ze względu na ten wędrujący charakter wysypki
      znajomy psychiatra mówi, że są to raczej objawy ze strony obwodowego układu
      nerwowego, a nie alergia. Co wy na to? Czy to możliwe? Czy jakiś nerwicowiec
      miał podobnie? Pozdrawiam
      Agnieszka
      • basienkad do agacz2905 01.04.05, 15:55
        Bardzo prawdopodobne ze to objaw nerwicy. Ja za kazdym razem gdy mam jakis nowy objaw najpierw
        mysle ze to zwykla choroba i szukam przyczyn fizycznych ale za kazdym razem okazuje sie ze to
        nerwy. Znam osobe ktora od dziecka wlaczyla z alergia ( swedzace wysypki, katar sienny, dusznosci po
        kontakcie ze alergenem ). Po terapii alergia bardzo wyciszyla sie. I jak tu nie wierzyc ze wiekszosc
        chorob zaczyna sie w naszej psychice. Agacz, mysl ze napewno nie jest to choroba z ciala wtedy
        uspokoisz sie.
        • agacz2905 Re: do agacz2905 01.04.05, 21:53
          Byłam u lekarki rodzinnej - wysypka pali mnie tak mocno i przemieszcza się z
          jednego miejsca na skórze w inne błyskawicznie, że wyszłam z pracy. Miałam
          szczęście, bo w gabinecie obok była też pani dermatolog, która ostatecznie
          potwierdziła, że to układ nerwowy i stres jest na 90% winowajcą moich cierpień.
          Zaaplikowano mi dwa mocne zastrzyki antyhistaminowe, zapisano receptę na
          tabletki i maść do domu.Po zastrzykach koszmarny świąd ustąpił. Szkoda, że
          stres i nerwy panują jednak nade mną, a nie ja nad nimi. Lekarka wytłumaczyła,
          że pod wpływem moich "nerwów" organizm wytwarza substancje zw. histaminami -
          stąd leki antyhistaminowe typu Zyrtec czy Clemasine łagodzą te koszmarne
          objawy. Przeszłość i stres rządzą moim ciałem, moim zdrowiem. Jakie to...durne,
          no nie? Pozdrawiam
          Agnieszka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka