Dodaj do ulubionych

Różnice: przed... i po....

23.04.05, 16:57
Tak sobie patrzę i patrzę na mojego małżonka i zastanawiam się czy to ten sam
chłop, którego znałam przed ślubem. Oprócz tego, że był młodszy i
przystojniejszy to jeszcze o niebo ciekawszy. A teraz? Widziały gały co brały
(kto mi założył te cholerne różowe okulary???). Chodzi to to po domu
nieogolone, w powyciąganym dresie i smrodzi mi w kibelku (oprócz rzeczy
oczywistych jeszcze w owym wychodku popala). O kwiatach już dawno
zapomniałam, prezenty dostaję albo nader praktyczne (typu patelnia) albo
takie, o które sama poproszę. Seks - kedyś 3xdziennie, obecnie 3x w tygodniu.
Kiedyś pachnący, zadbany, a teraz i w nosie podłubie i bąka puści...Przed
ślubem słyszałam "kocham cię kotku" ze sto razy dziennie, a teraz muszę się
sama o to dopytywać. A najdziwniejsze jest to, że ja tego obleśnego typa
CORAZ MOCNIEJ KOCHAM!!!
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 17:02

      Natiz, super! Rozbawilaś mnie tym opisem.
      • p_swiat Re: Różnice: przed... i po.... 25.04.05, 13:28
        super, ale niestety to tak bywa.
        Mój też zacowuje sie po 12 latac inaczej, ale kocham gosmile
        Podobno gazów nie można wstrzymywaćsmile
    • kalina_p Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 17:04
      hehehe...
      ja słysze "kocham cię" ciągle, nie smrodzi, pomaga, sprzata, obściskuje mnie do
      mdłości, na seks ma ochote ciagle (za to ja nie) ale różne wady inne tez wyszły.
      I tez coraz mocniej kocham i juz sama sie go pytam:
      "za co ja Cie tak kocham, skoro mnie ciagle wkurzasz???"
      a on sie głupio smieje i mówi, że ładnie wyglądam, jak sie denerwuje, hehe.
    • natiz Do Lipcowej 23.04.05, 17:05
      Dziewczyno, Ty to masz szczęście - jesteś ciągle przed... Ach, jak Ci
      zazdroszczę!
      • 18lipcowa Re: Do Lipcowej 23.04.05, 17:08
        natiz napisała:

        > Dziewczyno, Ty to masz szczęście - jesteś ciągle przed... Ach, jak Ci
        > zazdroszczę!


        Ja? Przed? No coś Ty, bąki też juz puszcza...i beka. No tylko ten seks 3 razy
        dziennie nadal jest.
        • tygrysiaczek2 Re: Do Lipcowej 23.04.05, 17:15
          No to jak beka i bąki puszcza przed ślubem to wyrazy współczucia. Ja za takeigo
          faceta to na pewno bym nie wyszła. Zresztą chyab większość szanujących się
          kobiet.
          Serdecznie pozdrawiam
          • kalina_p Re: Do Lipcowej 23.04.05, 17:39
            Dlaczego wiekszośc SZANUJĄCYCH się kobiet nie miałaby wyjśc za kogos, kto beka
            i czasem pierdzi?
            Tobie sie to nie zdarza?
            Sfera cielesna nie istnieje? Fizjologia i te rzeczy..?
            Hehehe, to znaczy, że facet PRZED ślubem ma miec nienaganne maniery, żeby sie
            potem kobieta niemile zdziwiła, tak?
            • tygrysiaczek2 Re: Do Lipcowej 23.04.05, 18:35
              wiesz ja jestem z mężczyzną 7 lat, 4 lata jesteśmy po ślubie i jeszcze się nie
              zdarzyło by puścił przy mnie bąka. Uważam, że takie rzeczy można kontrolować i
              iść do łazienki. Bo chyba nie najlepsze wrażenie robi partner, który podczas
              wzajemnego poznawania się (narzeczeństwo) zachowuje się jak ostania świnia.
              Fizjologia fizjologią, a co kupę też robisz przy małżonku? No to widocznie
              pasujecie do siebie, jeśli wam to nie przeszkadza. Dla mnie są to rzeczy
              osobiste i bardzo intymne (tak samo jak nie zmieniam podpasek przy mężu).

              P.S. Podaruj sobie stawanie w obronie koleżanki, bo słabo tym razem wypadłaś
              • kalina_p a co ty masz do mnie..? 23.04.05, 19:59
                Wiesz, ja rozumiem wrazliwość niektórych na wszelkie przejawy cielesności...
                Ale co to ma do SZANOWANIA sie kobiety?
                • tygrysiaczek2 Re: a co ty masz do mnie..? 23.04.05, 20:06
                  A to do szanowania, że jak facet na randce beka i puszcza bąki nagminnie, to
                  normalna kobieta mówi mu do widzenia...
                  • kalina_p Re: a co ty masz do mnie..? 23.04.05, 22:28
                    a kto mówi, że nagminnie?
                    Jak facet sie naje grochowki i tajniaki puszcza albo beknie czasem to mam za
                    niego nie wychodzić?
                    A jak ma wrodzona niestrawnośc?
                    Oj, przesadzasz i to bardzo.
                  • 18lipcowa Re: a co ty masz do mnie..? 23.04.05, 23:22
                    tygrysiaczek2 napisała:

                    > A to do szanowania, że jak facet na randce beka i puszcza bąki nagminnie, to
                    > normalna kobieta mówi mu do widzenia...


                    Ja juz nie chodze na randki .Siedzimy w domu i pierdzimy razem.
                    • aga_rn Re: a co ty masz do mnie..? 24.04.05, 02:47
                      18lipcowa napisała:

                      > tygrysiaczek2 napisała:
                      >
                      > > A to do szanowania, że jak facet na randce beka i puszcza bąki nagminnie,
                      > to
                      > > normalna kobieta mówi mu do widzenia...
                      >
                      >
                      > Ja juz nie chodze na randki .Siedzimy w domu i pierdzimy razem.


                      smile))
                      Normalnie z krzesla spadlam ze smiechu smile)) My tez - od 12 lat smile)
                      Ostatnio taki sam temat poruszalysmy w pracy. Kumpela wspominala ojca ktory
                      zwykl mowic: "People who fart together - stay together" ...
                      wink
                      AgaRN
                      >
                      • edytkus Re: a co ty masz do mnie..? 24.04.05, 08:01
                        O matko, dawno sie tak nie ucieszylam wink)))) Dobre jestescie.
                    • natiz Re: a co ty masz do mnie..? 24.04.05, 09:47
                      "...pierdzimy razem"
                      Lipcowa, umarłam!!!!
          • 18lipcowa Re: Do Lipcowej 23.04.05, 18:38
            tygrysiaczek2 napisała:

            > No to jak beka i bąki puszcza przed ślubem to wyrazy współczucia. Ja za
            takeigo
            >
            > faceta to na pewno bym nie wyszła. Zresztą chyab większość szanujących się
            > kobiet.
            > Serdecznie pozdrawiam


            Wybacz ale niestety nie istnieje facet który nie pierdzi.
            • tygrysiaczek2 Re: Do Lipcowej 23.04.05, 18:40
              Tak, masz jak najbardziej rację. Mam pytanie: czy kupę też robi w Twoim
              towarzystwie?
              • natiz Re: Do Lipcowej 23.04.05, 18:44
                Daj spokój tygrysiaczek. Jeżeli oglądam przy stosunku genitalia męża, a on mnie
                widział podczas porodów, to dlaczego miałabym krępować się kupę przy nim robić?
                Jak to mówią mąż i żona to jedno ciało, a jeżeli się przy sobie krępujecie
                takich ludzkich odruchów, to chyba coś w małżeństwie szwankuje, hmmm?
                • tygrysiaczek2 Re: Do natiz 23.04.05, 18:50
                  Wiesz mój mąż też był przy porodzie, do końca, ale poród a defekacja to dwie
                  różne sprawy. Dla nas to jest nie do pomyślenia. Bardzo się kochamy. Człowiek
                  jest istotą fizjologiczną, ale to nie znaczy, że powinien to uzewnętrzniać, za
                  wyjątkiem przypadków ekstremalnych (typu ciężka choroba).
                  • natiz Re: Do tygrysiaczek 23.04.05, 19:08
                    Oczywiście - w chorobie również, a może nawet przede wszystkim. Ale bywają i
                    mniej poważne przyczyny. Przykład - siedzę sobie na kibelku (sorki za
                    szczegóły), dzieciaki pod drzwiami sie dobijają, przepychają, w końcu otwierają
                    je. Za drzwiami również stoi mąż - widzi mnie w pełnej krasie. No i co z kibla
                    miałam wstać i uciec? Co do problemu puszczania bąków - w każdym małżeństwie są
                    pewne zasady - jednym to odpowiada, a drugim nie (jak i wiele innych kwestii),
                    byle nie robili tego przy postronnych. U mojego męża przestało mnie to bawić
                    (za duża częstotliwość1). Pozdr.
                    • tygrysiaczek2 Re: Do natiz 23.04.05, 19:15
                      Opisana sytuacja(dzieciaczki) to przypadek. Tu raczej rozmawiamy o tym, jak np.
                      Jedna osoba się goli, kąpie, czesze, a druga defekuje. No wybacz, ale nawet jak
                      masz biegunkę czy wymiotujesz to możesz poprosić partnera o wyjście z łazienki.
                      A co do puszczania bąków, to chyba nie jesteś 80 - letnią starszą panią/panem,
                      która/który nie kontroluje swoich zwieraczy i musi to robić w towarzystwie
                      współmałżonka. Ja przy takim mężu w ogóle nie miałabym ochoty na współżycie,
                      nie wiem czy potrafiłabym zjeść razem z nim śniadanie (bo nie daj Boże beknie).
                      Co do dzieci, to mój synek ma 3 latka i wie, że jak drzwi łazienki są zamknięte
                      to sie nie wchodzi, tak samo jak on załatwia sie na muszli to nikt jemu nie
                      przeszkadza. To się nazywa kultura osobista.
                      • moofka Re: Do natiz 24.04.05, 09:01
                        tygrysiaczek2 napisała:

                        > A co do puszczania bąków, to chyba nie jesteś 80 - letnią starszą
                        panią/panem,
                        > która/który nie kontroluje swoich zwieraczy i musi to robić w towarzystwie
                        > współmałżonka. Ja przy takim mężu w ogóle nie miałabym ochoty na współżycie,
                        > nie wiem czy potrafiłabym zjeść razem z nim śniadanie (bo nie daj Boże
                        beknie).
                        > Co do dzieci, to mój synek ma 3 latka i wie, że jak drzwi łazienki są
                        zamknięte
                        >
                        > to sie nie wchodzi, tak samo jak on załatwia sie na muszli to nikt jemu nie
                        > przeszkadza. To się nazywa kultura osobista.
                        _______________________
                        to ja mam podobnie smile
                        ja wiem, ze wszyscy jestesmy fizjologiczni, ale nie musimy tego wiedziec
                        i nie uwazam ze świadczy to o malzenskich problemach, jak ktos tu sugerował
                        nie mamy problemu z seksem przy dziennym swietle, ale drzwi od toalety sie
                        zamyka
                        maz wie, kiedy mam okres, ale tego nie widzi smile
                        a jak juz sie komus ten bonio wymsknie, to sie przeprasza
                        generalnie nie widze powodu, zebysmy pewnych granic intymnosci nie zostawiali
                        tylko dla siebie
                        przy czym rodzilismy razem, bo to nasze wspólne dziecko było,
                        a kupa jest kazdego swoja smile
                        • moofka Re: Do natiz 24.04.05, 09:03
                          > przy czym rodzilismy razem, bo to nasze wspólne dziecko było,
                          > a kupa jest kazdego swoja smile
                          ____________
                          a zeby nie bylo ze ja to w jednym szeregu stawiam tongue_out
                          ktos tu wczesniej sugerował, ze jak ktos sie z kupą kryguje, to i z rodzinnym
                          porodem moze miec problem
                          ale to nie byłam ja big_grinDD
                    • lila1974 Re: natiz 24.04.05, 09:06
                      Dzieciaki zafundowały Ci męża, a co ja mam powiedzieć?
                      Przedwczoraj jedna z dziewczyn z bloku zabrała moją Koniczynę na dwór. Nelucha
                      zasnęła, więc ja cmyk do łazienki (bo jak Kornelka nie śpi, to raczej nie mogę).
                      Nagle otwierają się drzwi i staje w nich Koniczyna z sąsiadką.
                      Myślalam, że trupem padnę.
                      • natiz Re: lila1974 24.04.05, 09:31
                        Cześć Lila!!! Czekam i czekam na Twoje posty, a Ty milczysz. Fajnie, że się
                        odzywasz.
                        Hihi, sąsiadka, nieźle!!!! A swoją drogą ona przecież też kupę robi, no może
                        tylko bez publiczki...
                        • lila1974 Re: lila1974 24.04.05, 09:48
                          Natiz nie wiedziałam, że jestem poczytna hihi
                          A mnie się wydawało, że od komputera nie odchodzę.
                          Ja Ciebie również chętnie czytam.
                          • wegatka Re: lila1974 24.04.05, 17:10
                            He he he, to mój kolega miał podobną sytuację jak Ty, tylko że do mieszkania
                            wszedł bez pukania ksiądz zaprzyjaźniony z jego dziadkami. Chłopak siedzi na
                            sedesie ze spuszczonymi gaciami, drzwi oczywiście nie domknął, a księżulek bez
                            żenady pyta "niech będzie pochwalony, a co, nie ma babci ani dziadka?" wink))
            • mijaczek Re: Do Lipcowej 23.04.05, 18:44
              18lipcowa napisała:

              >
              > Wybacz ale niestety nie istnieje facet który nie pierdzi.
              >
              >


              Masz racje, ale nie musi tego robic w mojej obecnosci, tak samo jak ja tego nie
              robie przy nim. To sie nazywa dobre wychowanie. Do tych celow sluzy toaleta, w
              ktorej wolno smrodzic do woli!
              • 18lipcowa Re: Do Lipcowej 23.04.05, 23:24
                mijaczek napisała:

                > 18lipcowa napisała:
                >
                > >
                > > Wybacz ale niestety nie istnieje facet który nie pierdzi.
                > >
                > >
                >
                >
                > Masz racje, ale nie musi tego robic w mojej obecnosci, tak samo jak ja tego
                nie
                >
                > robie przy nim. To sie nazywa dobre wychowanie. Do tych celow sluzy toaleta,
                w
                > ktorej wolno smrodzic do woli!


                A my się kochamy na tyle ze nasze bąki nam nie przeszkadzają.
    • mijaczek Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 18:59
      Ja zapewne zbyt mloda stazem, zeby byc obiektywna i miec odpowiednia
      perspektywe, ale kiedy patrze na mojego meza to pytam sie siebie - jak mi sie
      udalo byc taka fuksiara i znalezc takiego faceta w takim tlumie ludzi
      beznadziejnych???
      Moj maz nie smrodzi przy mnie [oboje zostalismy nauczeni uzywac lazienki],
      wyznaje mi milosc 100 razy dziennie, wysyla listy i maile milosne, mowi czule,
      robi masaze, w tym momencie siedzi w kuchni i szykuje mi truskawki z
      jogurcikiem, zaprasza mnie na kolacje wtedy kiedy nie zdaze [lub mi sie nie
      chce] ugotowac, wieczorem przychodzi do lozka wyperfumowany i mowi mi, ze to
      specjalnie dla mnie.
      Czy ma wady? Jasne, ze ma. Na przyklad rzuca wszystko na podloge [czego ja nie
      cierpie], jest troche flegmatyczny i wszystko zawsze tlumaczy jak krowie na
      rowie [na pytanie jak dojechac do jakiegos tam sklepu dostaje wydruk zdjecia
      satelitarnego z netu, wskazowki jak dojechac z dwoch stron internetowych oraz
      pogadanke na 15 minut ktora droge powinnam wziasc].
      Kocham tego faceta bardziej niz mozna to wyrazic slowami.

      A tak na marginesie. Gdyby facet [chlopak/narzeczony/maz] nie wiedzial jak sie
      zachowac przy mnie to dlugo by ze mna nie pobyl...
      • tygrysiaczek2 Re: Popieram w 100 % 23.04.05, 19:01
      • kasssannndra do mijaczek 23.04.05, 21:36
        w tym momencie siedzi w kuchni i szykuje mi truskawki z
        > jogurcikiem,

        truskawki?o tej porze roku?kurcze musiał wydac na nie majątek...naprawde cie
        kocha!
        • mijaczek do kasssannndra 24.04.05, 00:07
          kasssannndra napisała:

          > w tym momencie siedzi w kuchni i szykuje mi truskawki z
          > > jogurcikiem,
          >
          > truskawki?o tej porze roku?kurcze musiał wydac na nie majątek...naprawde cie
          > kocha!


          nie mieszkam w Polsce. Truskawki bodajze pochodza z Florydy. troche drogawe,
          rzeczyfiscie $5 za pol kilograma. Ale ja jestem w ciazy, wiec maz wydalby i
          trzy razy tyle, bylebym jadla i zaczela przybierac na wadze jak to ciezarna
          powinna...
          • umasumak Re: do kasssannndra 24.04.05, 00:09
            mijaczek napisała:

            > kasssannndra napisała:
            >
            > > w tym momencie siedzi w kuchni i szykuje mi truskawki z
            > > > jogurcikiem,
            > >
            > > truskawki?o tej porze roku?kurcze musiał wydac na nie majątek...naprawde
            > cie
            > > kocha!
            >
            >
            > nie mieszkam w Polsce. Truskawki bodajze pochodza z Florydy. troche drogawe,
            > rzeczyfiscie $5 za pol kilograma. Ale ja jestem w ciazy, wiec maz wydalby i
            > trzy razy tyle, bylebym jadla i zaczela przybierac na wadze jak to ciezarna
            > powinna...

            A ja kupuje w Polsce od kilku dni, za około 12 zł/kg. Hiszpańskie na odmianę wink
            • mijaczek Re: do kasssannndra 24.04.05, 03:35
              umasumak napisała:

              >> A ja kupuje w Polsce od kilku dni, za około 12 zł/kg. Hiszpańskie na
              odmianę ;-
              > )

              prafda,ze nie ma jak pyszniutkie truskaweczki z rana? MNIAM!!!
    • kawka74 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 19:20
      "Straszną i mrożącą krew w żyłach historię opowiadano wówczas o młodzieńcu z ziemiańskich sfer, który klęknąwszy przed ukochaną dopuścił się niechcący pewnego naturalnego odgłosiku. Młodzieniec z rozpaczy przed tak potworną kompromitacją natychmiast popełnił samobójstwo!" (M.Samozwaniec)
      To tak a propos fizjologii - więc nie bądźmy takie zasadnicze smile)
      Ja swojego obleśnego typa kocham nad życie, chociaż czasem dopuszcza się jak wyżej. Także czasem beknie. I nie przeszkadza mi to, o ile nie robi tego podczas uroczystej kolacji ze świecami i włoską muzyką w tle wink Wszystko trzeba wypośrodkować.
      --
      iron like a lion in zion
      • mijaczek Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 19:27
        Kawka, otoz to!
        Nie wniose pozwu o rozwod dlatego, ze przytrafi sie mojemu lubemu pierdnac w
        moim towrzystwie [korona mi z glowy nie spadnie].
        Ale nie zycze sobie sytuacji w stylu - siedzimy przed tv a maz daje mi koncert
        swoich mozliwosci, bo nie chce mu sie dupska ruszyc do lazienki.
        bekanie? kazdemu sie zdarza [mnie w czasie mdlosci ciazowych odbijalo sie
        praktycznie non stop], ale oczekuje slowa "przepraszam" po wszystkim.
        Ciesze sie, ze w angielskim mozna powiedziec "excuse you", wiec jesli moj maz
        zapomni sam za siebie przeprosic, przypominam mu o tym, dajac tym samym do
        zrozumienia, ze nastepnym razem ma nie zapomniec.
    • aga863 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 19:42
      Powiem wam o roznicy ktora urosla juz do anegdoty rodzinnej.Jakis rok przed
      slubem plywajismy rowerkiem po zalewie i moj przyszly w trosce o mnie mowi tak-
      KOCHANIE NIE PEDALOJ BO SIE ZMECZYSZ. Trzy lata pozniej ,juz z coreczka,ten sam
      zalew znowu rowerek i moj maz do mnie- NO ,PEDALOJ BO SIE MECZE.Na szczescie to
      odosobniony przypadek ,na codzien tak bardzo sie nie zmienil .
      AGA
      • tynia3 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 19:59
        aga ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      • lila1974 Re: aga 24.04.05, 09:14
        poprostu buczę ze śmiechu big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        moja babcia mawiała,że przed ślubem chłopak zwraca się do swej ukochanej
        porywając ją na ręce "uważaj złotko bo wpadniesz w błotko", a po ślubie "uważaj
        niemoto, bo wejdzesz w błoto"
    • tynia3 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 20:09
      Zmiany, jakie w nas zaszły, wynikają z upływu czasu, ale są to dobre zmiany.
      Nasz związek polega na miłości, szacunku i dbaniu o drugiego. Nie
      musimy "przestrzegać zasad", bo są one dla nas naturalne. Polecam również
      pewien zapas luzu wink. Jestem wdzięczna mężowi, że gdy raz na rok zdarzy mi się
      wyglądać jak Marysia gęsiarka, a nie jak demon seksu, np., to nie musi on
      dochodzić po tym widoku do siebie, tylko traktuje mnie z taką samą troską i
      czułoscią. Jeśli Jemu sie zdarzy nie pachnieć jak wiosna (bo np. zjadł
      czosnek), również nie zagrozi to naszemu małżeństwu wink.

      pzdr
      • tygrysiaczek2 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 20:14
        "Nie
        musimy "przestrzegać zasad", bo są one dla nas naturalne."To znaczy, że w ogóle
        nie macie zasad w waszym związku?
        • tynia3 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 21:22
          Mamy je we krwi (nie tylko w głowie), a co za tym idzie i w związku. Dziwię
          się, że tak to zinterpretowałaś.
          • maxim31 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 21:58
            Kobiety, ale czy naprawdę uważacie, że człowiek, któremu ZDARZY sie zabłysnąc w
            towarzystwie własnej żony (dziewczyny itp.)puszczaniem gazów w sposób
            niekontrolowany, nie może byc wartościowym człowiekiem? Kulturalnym? Przecież
            KAŻDEMU może się to przydarzyc. I gdzie ma, za przeproszeniem człowiek czuc się
            NIECO swobodniej niż we własnym domu?
            Jeżeli nie jest to sytuacja nagminna, to naprawdę nie ma o czym mówic.
            Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto jest bez winysmile
    • czajkax2 jeżeli chodzi o bąki to polecam... 23.04.05, 22:35
      ...lekturę mojej sygnaturki.UWAGA-nie dla drażliwych wrażliwychsmile
    • czajkax2 Re: Różnice: przed... i po.... 23.04.05, 22:43
      Nie widzę nic złego w tym że mój mąż puści bąka czy mu się odbije. Oczywiście
      jeżeli nie jest to koncert 24godziny na dobę, 7 razy w tygodniu. Sam fakt
      wykonania takowej czynności przez współmałżonka nie uważam za naganny, o tym
      czy jest to znośne czy nie decyduje zatem częstotliowśc wykonywaniasmile
      Widywaliśmy się z mężem w niejednej intymnej/prywatnej sytuacji i czynności. I
      nie mamy problemów ze wzajemną bliskością, jakoś nie czujemy do siebie
      obrzydzenia. Najważniejsze to pewne rzeczy traktowac z przymrużeniem oka( a
      szczególnie siebie i swoje napuszone ego), nie robić tragedii tam, gdzie jej
      nie ma.
      • czajkax2 sprostowanie 23.04.05, 22:45
        Te post był do szalenie wrażliwych Pan estetek.
        • marysia_p Re: sprostowanie 24.04.05, 01:46
          hehe..dobre!!! PANIE ESTETKI... ciekawa jestem, czy PANIE ESTETKI sa tez tak
          samokrytczne wobec swojej osoby...i czy tak samo sie kontroluja zawsze i
          wszedzie..no na 100% - w koncu nie sa staruszkami z "zepsutymi" zwieraczami...w
          nocy tez z pewnoscia spia na bacznosc i nigdy nie POPELNILY takiego
          obrzydlistwa, jakim jest BAK...tak drogie PANIE??
          Dziewczyny wczesniej pisaly o mezach, ktorym sie dany BAK czy
          BEKNIECIE "wyrwie"...a Wy z rzeczonych mezow DROGIE PANIE ESTETKI zrobilyscie
          chodzaco-siedzaco-lezace mini fabryki OKOLODUPNEGO smrodu...to sie nazywa
          nadinterpretacja...a ja dobrze znam ta metode..to sie nazywa WYBIELENIE przez
          OCZERNIENIE...Wasi wspaniali, nie dosc, ze NIGDY nie wyluzowali przy Was
          zwieracza..to jeszcze serwuja Wam truskawki..no pozazdroscic..zalamalam
          sie..jutro musze zmobilizowac mojego Nieslubnego - nie juz teraz Go obudze!
          niech poczyta i ma swiadomosc, ze ten BAK, ktorym sie niestety zhanbil pol roku
          temu...swiadczy o totalnym braku szacunku dla mojej osoby...
          Wiecej luzu!!! Mniej zadecia Drogie Panie!!!
    • mijaczek Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 04:56
      wlasnie wrocilismy z szanownym malezonkiem z randki... poszlismy na kolacje i
      spacer... no i oczyfiscie poszperac w sklepie za nowymi DVD...
      bylo super...
      fajnie wyjsc razem... zjesc cos dobrego... a nie siedziec i pierdziec w
      stolki...
      • moofka Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 09:10
        mijaczek napisała:

        > wlasnie wrocilismy z szanownym malezonkiem z randki... poszlismy na kolacje i
        > spacer... no i oczyfiscie poszperac w sklepie za nowymi DVD...
        > bylo super...
        > fajnie wyjsc razem... zjesc cos dobrego... a nie siedziec i pierdziec w
        > stolki...
        ______________________
        big_grinDDDDDDDDDDDD
        a rycerz zaserwuje truskawki a nie koncert bekowo-bąkowy
        pewnie jestem spieta estetka ale tez tak wole tongue_out
        • maxim31 Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 09:15
          Nie popadajcie w skrajności. Jest to gorsze od faszyzmusmile))))
    • moofka jest rada - upgrade :P - (stare, ale dobre) 24.04.05, 09:24
      Do Serwisu Technicznego:
      Około roku temu dokonałam upgrade programu Chłopak 1.0 do rzekomo lepszego Mąż
      v 2.0. Był to pakiet promocyjny i uległam zachętom. Niestety, niemal
      natychmiast po uruchomieniu nowego oprogramowania zauważyłam, że ma szereg
      funkcji ubocznych nie opisanych w dokumentacji. Program pracuje dużo wolniej,
      nie chce współdziałać z wieloma moimi ulubionymi programami i pożera cenne
      zasoby systemowe. Razem z upgrade przestały funkcjonować aplikacje związane z
      kwiatami, biżuterią, zakupami, które w pakiecie Chłopak 1.0 działały
      błyskawicznie i bezbłędnie. Co gorsza, program Mąż 2.0 spowodował automatyczne
      odinstalowanie tak wartościowych programów jak Romantyczność 9.9, Wieczór w
      Operze 6.1, Kolacja przy Świecach 7.5, zainstalowanie natomiast szereg
      niepożądanych programów jak: Noc Pokerowa 1.3, Liga Polska 3.0 i Bałagan 4.5.
      Nie chce przy tym działać program Rozmowy 8.0, a próba uruchomienia programu
      Sprzątanie&Porządki 2.6 powoduje zawieszenie całego systemu. Próbowałam ratować
      system uruchamiając Pretensje 5.3, ale bez widocznych rezultatów. Co robić?

      Zdesperowana


      Szanowna Zdesperowana,
      Przede wszystkim proszę pamiętać, iż Chłopak 1.0 to pakiet rozrywkowy, a Mąż
      2.0 to profesjonalny system operacyjny. Radzę spróbować komendy: C:/JUZ MNIE
      NIE KOCHASZ po czym zainstalować Łzy 6.2. System Mąż 2.0 powinien wtedy
      automatycznie uruchomić aplikacje Poczucie Winy 3.0 i Kwiaty 7.0. Należy jednak
      uważać, gdyż nadużywanie aplikacji Łzy 6.2 może spowodować, że Mąż 2.0
      zresetuje ustawienia na Milczenie 2.5, Hulaj Dusza 7.0 lub Gorzała 6.1. Ten
      ostatni jest szczególnie groźny, ponieważ powoduje wygenerowanie plików
      dźwiękowych Chrapanie.wav. POD ŻADNYM POZOREM nie wolno instalować pakietu
      Teściowa 1.0. ani próbować reinstalować nowej wersji pakietu Chłopak.
      Oprogramowania te spowodują definitywne zniszczenie systemu operacyjnego Mąż
      2.0.
      Podsumowując, system Mąż 2.0 to mimo wszystko wspaniałe oprogramowanie. Jedyne
      jego niedoskonałości to mała pamięć operacyjna i wolne instalowanie nowych
      aplikacji. Nieoficjalnie radzimy zastanowić się nad zakupem dodatkowego
      oprogramowania, poprawiającego działanie systemu Mąż 2.0. Polecamy Sex Bielizna
      6.2 lub/i Sex Oralny 5.5. Jeśli nadal nie będzie pani zadowolona, proponujemy
      zakup pakietu Kochanek 3.0. Wiele użytkowniczek twierdzi, że z powodzeniem
      spełnia on te same funkcje, co Chłopak 1.0, jednak pod warunkiem, że nie
      znajdzie się na tym samym dysku co Mąż 2.0. Powodzenia.

      Serwis Techniczny

    • lila1974 Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 09:27
      Drogie Panie Estetki świetnie Was rozumiem, bo notorycznego obrzydzania bym nie
      zniosła. Nie potrzebnie jednak się tak zacietrzewiacie, bo dziewczyny Was tylko
      podpuszczają. Przecież żadna nie napisała, że "uwielbia" jak mąż sadzi bąka za
      bąkiem, dłubie w nosie, drapie się po jajkach, beka przy jedzeniu itd. itp.
      Każdy człowiek, gdzie indziej stawia granice. Dla jednego coś jest normalne,
      dla drugiego to przegięcie. Tak jest ze wszystkimi dziedzinami życia.

      Tak, dla mnie również jest niepojęte załatwianie się przy mężu. Tu jest właśnie
      Nasza granica. A nie bekania i nie puszczania bąków w towarzystwie uczę już
      moją 3,7 latkę. Chociaż potrafi mi zaserwować wierszyk:

      "Bączek, ach ten bączek...
      Nie ma nóżek, ani rączek.
      Po co trzymać bączka w pupie,
      niech polata po chałupie"
      • moofka Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 09:32
        lila1974 napisała:

        >
        > "Bączek, ach ten bączek...
        > Nie ma nóżek, ani rączek.
        > Po co trzymać bączka w pupie,
        > niech polata po chałupie"
        >
        __________________
        mój oblesny brach znad analizy matematycznej filozoficznie:
        "puszcze bąka, niech się błąka" tongue_out
        ja wtedy uciekam
      • pieprz6 Lila -- wierszyk świetny :-)))) 24.04.05, 11:19
    • natiz Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 09:45
      Mój post jest napisany w tonie ironii. Cieszę się, że mam takiego faceta przy
      sobie! A niech sobie czasem pierdnie i beknie! Wolę takiego niż wypucowanego
      glancusia, który zdradza, bije czy poniża. Nasze małżeństwo oparte jest na
      partnerstwie. Są sprawy, którymi zajmuje się tylko mój małżonek (wszelkie
      opłaty, "brudne roboty" - śmieci, mycie kibelka itp. oraz piwnica (nawet nie
      wiem, która jest nasza, hihi). W pracy jesteśmy "zapięci na ostatni guzik"
      (odpowiedzialne stanowiska), więc w domu pozwalamy sobie na fool loose (mamy
      podobne poczucie humoru). Kiedy wyjeżdżam w delegację maluchy zostają pod
      bezpiecznym nadzorem ojca - jestem o nie spokojna - wiem, że nakarmi, wykąpie,
      przytuli. Więc nie będę z nim kopii kruszyć o jednego śmierdzącego bąka!
      • anulka.p Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 09:57
        O kurcze, a mój nie pierdzi i nie beka przy mnie, to wychodzi, że
        jest "wypucowanym glancusiem, który zdradza, bije, albo poniża". O rany!
        Dziewczyny, ale przyznajcie wy sobie jakieś jaja robicie w tym wątku? Bo nie
        wierzę, że to jest na poważnie. Czekam na odpowiedź, a tymczasem idę do mojego
        glancusia, żeby mnie trochę poniżyłsmile
        • natiz Do Anulki 24.04.05, 10:02
          Anulka, nie łap mnie za słówka. Na pewno zrozumiałaś sens mojej wypowiedzi, ale
          udokładnię - wolę faceta, który pierdzi niż takiego, który zdradza albo bije. A
          Ty jakiego byś wybrała?
          • anulka.p Do Natiz 24.04.05, 10:50
            Aleś mi dała wybór!smile Moze inaczej - pamiętam w moje szkole był chłopak, który
            obie czynności, tak tu szeroko opisywane wykonywał z lubością wręcz i bez
            żadnej żenady, przy ludziach. Do tego jeszce namiętnie dłubał w nosie.
            Naprawdę, ow koleś nie należał do tych osob, z którymi ktoś chcial przebywac. I
            wielu z nas współczuło jego przyszej żonie, a nawet wątpiło, czy taka sie
            znajdzie. I rzeczywiście, b. szybko się rozwiódł, chociaż akurat nie wiem czy z
            tego powodusmile, bo on w ogole dziwny byl. Ale do rzeczy. Taki osobnik był jeden!
            Całą reszta kontrolowała takie zachowania, bo mozna je kontrolować! I we
            własnym domu mozna też można. I moim akurat zdaniem należy. Nie chcę tu wyjśc
            na przeestetyzowaną dziewuszkę, ale ja z takim pierdzielem to raczej rady bym
            nie dała.
            • czajkax2 Re: Do Natiz 24.04.05, 11:04
              Dziewczyny dajcie spokój, przecież tu nie chodzi o notoryczne zasmradzanie
              atmosfery. Też bym nie wytrzymała gdyby mój (skądinąd kochany) mąż serwował mi
              na okragło swoje"okołodupne zapachy"-jak napisala jedna z wassmile) Ale chyba
              okazjonalny bąk możemy ślubnemu(lub nielsubnemu) darować,prawda? I nie stawia
              go to od razu w rzędzie niższego gatunku,który nie potrafi kontrolować swoich
              zwieraczy w towarzystwie. Wam się nigdy śmierdziuszek nie wymsknął?? Mi się
              zdarzyło niestety, tak samo jak posikać się ze śmiechusmile))))))
        • moofka Re: Różnice: przed... i po.... 24.04.05, 10:03
          anulka.p napisała:

          > O kurcze, a mój nie pierdzi i nie beka przy mnie, to wychodzi, że
          > jest "wypucowanym glancusiem, który zdradza, bije, albo poniża". O rany!
          > Dziewczyny, ale przyznajcie wy sobie jakieś jaja robicie w tym wątku? Bo nie
          > wierzę, że to jest na poważnie.
          ___________________
          tak juz jest ten świat urządzony, ze albo pierdzi albo bije
          z dwojga złego faktycznie lepsze pierdzenie - latem
          zimą niech bije, wietrzyc za czesto trudno wszakze smile
    • saskia123 Bogumił! Aleśmy schłopieli, schamieli ... 24.04.05, 11:48
      ...w tym Serbinowie!
      Niestety, społeczeństwo schamiało skutkiem przemian ustrojowych. Hitler
      zagazował większość inteligencji (tej nie bekającej przy obiedzie), Stalin
      dokończył dzieła, zostały niedobitki. Później nastąpił eksodus chłopo-
      robotniczy do miast i równość społeczna. No to mamy konsekwencje równości-brak
      podstaw kultury osobistej i folwarczne nawyki. Co ciekawe, niektóre wyzwolone
      nie widzą nic niestosownego w obscenicznych zachowaniach, natomiast ksiądz z
      kolędą, który nie zapukał do drzwi budzi święte oburzenie smile
      Cóż, pozostaje powtórzyć za Młynarskim: Róbmy dzieci, bo to chamstwo nas zaleje!
      • czajkax2 Saskia 24.04.05, 14:39
        "Co ciekawe, niektóre wyzwolone
        > nie widzą nic niestosownego w obscenicznych zachowaniach, natomiast ksiądz z
        > kolędą, który nie zapukał do drzwi budzi święte oburzenie smile"

        Myślę że twoje uogólnienie jest zbyt szerokie. Jest różnica pomiędzy
        niekulturalnym a obscenicznym zachowaniem. Rozumiem,że ty siebie zaliczasz
        jednak do "elity" a nie do tego "chamstwa", o którym piszesz?
      • maxim31 Re: Saskia123 24.04.05, 14:43
        Twoje porównania sa nieadekwatne do opisywanych sytuacji.
      • joa.joa Re: Bogumił! Aleśmy schłopieli, schamieli ... 24.04.05, 14:59
        Saskia, alem się uśmiała z tego cytatu smile)))) Ale czy p.Barbara nie
        powiedziała "Ale wyście schłopieli... itd." po tym jak Bogumił kazał
        przypatrywać się pogrzebowym zabiegom koło starszej pani ich dzieciom?
        p.Barbara chyba nigdy nie pomyślała i nie powiedziała o sobie, że dotyka ją to
        samo co wszystkich, bo przecież czuła się znacznie od nich lepsza... Pozdro smile
        • umasumak Re: Bogumił! Aleśmy schłopieli, schamieli ... 24.04.05, 22:06
          A coś Ty! Barbara miała dużą dozę samokrytycyzmu. Była wręcz zakompleksiona. A
          cytat jest prawidłowy. Pzdr
      • kawka74 Re: Bogumił! Aleśmy schłopieli, schamieli ... 24.04.05, 19:10
        Chapeau bas, gratuluję inwencji twórczej i werwy. Mnie by się nie chciało wytaczać takich armat dla zabicia jednego małego bąka.
        • maxim31 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 19:23
          Wręcz z opisu co niektórych wydawałoby sie, że poza pierdzeniem tudzież
          bekaniem facet nic innego nie robi.
          Nawet dzieci zrobione zostały zapewne przy radosnym akompaniamencie popierdywań?
          • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 19:37
            Po głębokim przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że asekuracyjnie uznam się za chama ze wsi. Wtedy nie będę czuła się zobowiązana do marszczenia brwi i krzywienia mojego arystokratycznego nosa na każde pierdnięcie mojego chłopa. I nie będę musiała mówić "a fe" czy wręcz "fi donc" na każde jego beknięcie. Boszsz jak to jeden mały bąk moze zasmrodzić cały wątek...
            • maxim31 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 20:59
              Od razu wyobrażam sobie faceta w 200 m domu, który będąc na jednym jego końcu,
              pędzi na drugi,do toalety, of course, żeby sobie ulżyc. Tylko pytanie - zdąży,
              nie zdąży?

              I co kulturalna i nie posiadająca ruchów robaczkowych jelit żona zrobi, gdy nie
              zdąży?

              To juz chyba rozwieśc się trzeba?
              • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:05
                No pewnie że rozwieść. Jak tu żyć z uosobieniem fizjologii?
              • tygrysiaczek2 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:07
                A ja sobie wyobrażam od razu faceta, który będąc w 200 m domu, siedząc obok
                żony i ogladając telewizję zjada kolację, puszczajac przy tym serię bączków, a
                tuż po jej zakończeniu czule bekając. Następnie dłubie w nosie prowadząc z nią
                ożywioną dyskusję i zaprasza ją do wspólnego łoża. Oczywiście nie biorąc
                wcześniej prysznica, w końcu to takie naturalne i.... jak ktoś napisał wspólne
                Ble... dobrze, że nie mam w domu takiej świni.
                • maxim31 Re: Ależ, Kangurzyco2... 24.04.05, 21:12
                  Ja AŻ takiego fizjologicznego horroru nie przedstawiłam. To tylko Twoja
                  nadinterpretacja.
                • kalina_p Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:14
                  To by rzeczywiście byla świnia.
                  Ale czasem pierdnąć każdemu się zdarza. I przeprosić po tym.I nie wiem, o co
                  wtedy robic afere...I nie wychodzic za mąż.
                • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:16
                  Tygrysiaczku, czy Ty znasz znaczenie słowa "wypośrodkować"? Albo "kompromis"? A może "złoty środek" nie jest Ci obcy? Strzelasz z tak grubej rury, jakby sprawa dotyczyła co najmniej życia i śmierci. No w sumie wiem, że seria bąków może zagazować, ale bez przesady. Relax.
                  • tygrysiaczek2 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:41
                    Może i strzelam z grubej rury, ale dla mnie kultura osobista na pierwszym
                    miejscu.
                    Pozdrawiam
                    • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:51
                      Ja bym przed kulturę osobistą wypchnęła kilka innych wartości. pozdr
                      • tygrysiaczek2 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:52
                        No jakoś nie wyobrażam sobie faceta wykształconego, czułego, mądrego,... a
                        zachowujacego sie jak świnia
                        • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:58
                          Jasne, ale pomiędzy "świńskością" a anielskim wyzbyciem się odruchów fizjologicznych uznanych za paskudztwo jest jeszcze cała gama zachowań pośrednich. Złoty środek, ot co.
                          • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 21:59
                            Przeczytałam jeszcze raz post startowy. Starannie ominęłyśmy kwestię seksu, kwiatów i wyznań miłosnych, a akupiłyśmy się na bąkach i bekaniu smile) Ciekawe, ciekawe...
                            • kalina_p Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:00
                              widać, co jest kwestią najwazniejsza w małżeństwie, hehe!
                              • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:04
                                > widać, co jest kwestią najwazniejsza w małżeństwie, hehe!
                                smile)
                                Nie ma to jak spojrzeć na związki międzyludzkie z właściwej perspektywy smile
                              • tygrysiaczek2 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:04
                                Tak, dla mnie to jest bardzo ważne w małżeństwie. Tak jak zachowujesz się w
                                domu, takie wartości wyniesie dziecko. A inaczej niż przed ślubem? Bo człowiek
                                spowszedniał? Gdyby mój narzeczony przed slubem zachowywał się jak świniak to
                                chocby miał wiele innych wartości dostał by kopa w tyłek...
                                • kalina_p a dla mnie wazne jest, coby sie czuc 24.04.05, 22:09
                                  swobodnie.
                                  I nie leciec na zlamanie karku do łazienki, jesli szansa zdążenia jest nikła.
                                  Beknąć sie zdarza, wystarczy zasłonic sie jakąś chustka i powiedzieć
                                  np. "sorki". I kultura jest. I swoboda.
                                  Ale jakbym we własnym domu przy własnym mężu miała sie pilnować, żeby
                                  przypadkiem mi sie beknięcie czy burczenie w brzuchu, czy dłubanie w zebie nie
                                  przydazylo to wolałabym w ogóle za mąz nie wychodzic.
                                  Przepraszam ale może to kwestia zażyłości?
                                  Wiesz, znam pannę, która na przyjście męża z pracy robila makijaż, pachniła sie
                                  i zmordowanego faceta, który marzyl tylko o przytuleniu, seksie i spaniu witala
                                  kawka w eleganckiej filiżance. I bron boże siorbnąć! I juz nie sa razemsad
                          • tygrysiaczek2 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:01
                            Ja nic nie pisałam o wyzbyciu się odruchów fizjologicznych, bo ty by było
                            przegięciem. Mówię o nie uzewnętrznianiu ich. W pracy też puszczasz bąki i
                            bekasz na cały głos??? Nie. Pewnie dlatego, że szanujesz te osoby i byłoby Ci
                            wstyd. Tak samo przy współmałżonku. Oczywiście , że może się zdarzyć, ale od
                            tego jest łazienka.
                            • kalina_p Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:04
                              Ale czasem sie ,niestety, wysunie taki tajniak i mozna nie zdążyc po prostuwink
                              tak samo w pracy jak i w domu.
                              • tygrysiaczek2 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:06
                                tak, a z dłubaniem w nosie też sie nie zdąży? To po prostu taki typ ludzi
                            • kawka74 Re: Tutaj chodzi chyba o całą serię bąków, he, he 24.04.05, 22:09
                              Tym się różnimy, że przy p.o.współmałżonku zdarza mi się beknąć albo puścić bąka (i odwrotnie), i ani ja, ani on nie robimy z tego sprawy. I nie wiąże się to z brakiem szacunku wobec niego.
                              A z bekaniem to jest często tak, że powietrze uchodzi z człowieka, zanim ten zdąży tyłek podnieść z łóżka.
    • natiz Re: Różnice: przed... i po.... 25.04.05, 09:33
      Matko kochana, co poniektóre zrobiły z mojego męża pierdzącego, nieumytego
      chama! Napisz tu człowieku niewinny pościk, a przekształci się w horror.
      Napisałam, że: "kiedyś zadbany i pachnący", ale obecnie UMYTY i w dresie (ja
      też szpilek na co dzień nie ubieram). A nad romantyczne uniesienia przedkładam
      obecnie poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa i opieki.Wolę jak mi kibel
      porządnie wyszoruje i gary zmyje niż podaruje kwiatki i poleci na piwko z
      kolesiami. Co wcale nie znaczy, że jesteśmy prymitywami, którzy siedzą, pierdzą
      i piwko popijają. Mamy swoje zainteresowania, pasje, podróżujemy - ciągle się
      rozwijamy.
      • czajkax2 Re: Różnice: przed... i po.... 25.04.05, 13:02
        Natiz ty się nie tłumacz bo to i tak nic nie da. Panie Wielkie Estetki już mają
        wyrobione zdanie na temat twojego (pewnie i mojego) męża. Wstrętne z
        nich "chamy" i tylesmile)
    • kobieta_atleta Re: Różnice: przed... i po.... 25.04.05, 14:59
      Do tej pory tylko czytałam to forum, ale temet bąków związkowych jest mi bliski.
      Zanim poznałam męża spotykałam się z chlopakiem (kilka lat) dla którego
      smrodzenie w towarzystwie zarówno moim jak i innych było na porządku dziennym.
      Muszę dodać, ze nie byly to niechcący puszczone gazy. Walił całe serie
      obrzydliwie śmierdzących pierdów (zawsze zastanawiałam się jak człowiek może
      tyle tego produkowac). Muszę przyznać, że okropnie mnie to wkurzało bo przez
      smród niejednokrotnie musiałam ewakuowac sie z pomieszczenia w którym
      przebywaliśmy. Prosiłam, tłumaczyłam ale niestety bez echa. To był brak
      szacunku. Ale jeżeli obu stronom pasuje taki układ to nie widzę żadnego
      problemu (być może mają bąki mniej smrodliwe i co za tym idzie mniej dokuczliwe
      dla drugiej stronysmile).
      Na szczęście w moim przypadku to już przeszłość. Teraz mam męża który pierdnie
      czasem delkatnie (nie uważam że mnie przy tym nie szanuje), ale regułą w naszym
      domu jest czadzenie w kibelku.
      A i bekamy normalnie (nie wyobrażam sobie wybiegania z pokoju za każdym razem
      gdy chce mi się beknąćsmile
      podrawiam
      • justimic Re: do tzw. ESTETEK!!!... 25.04.05, 16:25
        muszę się dopisać, bo nie mogę zostawić tego bez echa.....
        otóż jak zwykle niektóre bywalczynie (czytaj: ESTETKI) zrobiły z tego forum
        prawdziwe przedstawienie, naciągnęły wiele wątków i z niczego zrobiły wielkie
        coś.... po prostu mnie to śmieszy ale na miejscu natiz itp. po prostu bym się
        wkurzyła..... ale co tam dziewczyny nie irytujcie się..... bo i po co.....
        ..... my i nasi mężowie (czasami zarośnięci, czasami pierdzący czy bekający)
        jesteśmy normalni.... ot..... co.... a tym ESTETKOM..... przytoczę tylko
        jedno....... zdanie z sygnaturki czajkax2:
        "Nie wolno wstrzymywać gazów! Niewypuszczone unoszą się do mózgu i stąd się
        właśnie biorą posrane pomysły."
        ...........i tyle.......... a co mi tam........
    • moofka a to sie narobiło :P 26.04.05, 08:35
      luzackie oblechy kontra tzw. estetki - rozumiem, ze to z przekąsem tongue_out
      a co nam przeszkadza w tzw. estetkach, a to, ze pierdzenie przy małzonku jest
      dla nich hm, krępujace

      chciałam tylko przypomniec, ile z luznych mam pierdzacych bez zenady,
      bekających bez skrępowania i nie konieczne zamykajacych drzwi do toalety za
      wysoce niesmaczny uznało widok maleństwa przy piersi w parku
      o przewrotnosci natury ludzkiej smile)))
      • kalina_p Re: a to sie narobiło :P 26.04.05, 08:45
        Nie, w parku z tego, co pamietam nikogo ie urazilo. Chodzilo w paru dyskusjach
        o karmienie w sklepie, w trakcie zakupów i jeszcz gdzies.
        W każym razie w miejscu publicznym i pełnym ludzi.
        A mamy pierdzace robia to jednak w domowym zaciszu a nie w sklepie.
        Różnica jest.
        • moofka Re: a to sie narobiło :P 26.04.05, 08:56
          kalina_p napisała:

          > Nie, w parku z tego, co pamietam nikogo ie urazilo. Chodzilo w paru
          dyskusjach
          > o karmienie w sklepie, w trakcie zakupów i jeszcz gdzies.
          > W każym razie w miejscu publicznym i pełnym ludzi.
          > A mamy pierdzace robia to jednak w domowym zaciszu a nie w sklepie.
          > Różnica jest.
          ___________________
          nie, chodziło o odczucia z tego co pamietam
          cos co jest ladne ładne jest wszedzie, cos co jest brzydkie i smierdzi wszedzie
          takie bedzie
          poczucie estetyki nie zmienia sie w zaleznosci od tego, po której stronie drzwi
          sie znajde
          to tyle,
          • kalina_p Re: a to sie narobiło :P 26.04.05, 09:05
            Poczucie esttyki za to może sie zmieniać w zależności od bliskości emocjonalnej
            z jakąs osoba. Obwisle piersi jakiejs pani moga być dla mnie nieestetyczne, dla
            jakiejs pani moje piersi tez mogą być nieestetyczne, ok. Ale obwisłe piersi
            mojej siostry (gdybym takowa posiadala) juz nie beda nieestetyczne, bo będa
            piersiami mojej siostry, która karmi. I oglądałabym je w domu pewnie bez
            skrzywienia.
            Dlatego chodzi o kwestie dom / miejsce publiczne.
            Przypuszczam, że moja wyimaginowana siostre z jej piersiami, które dla mnie
            bylyby ok tez spotkałaby krytyka obcej osoby.
            VCo w domu, intymnie, między nami, to nie publicznie, na ulicy.
          • natiz Re: a to sie narobiło :P 26.04.05, 09:06
            Pierdzenie może i jest brzydkie, ale czasami może być korzystne, np. w celu
            odstraszenia wroga albo zagrzania łóżka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka