margosia.kr
28.04.05, 09:35
Witajcie.
Dwa miesiące temu przeczytałam w gazecie "Pani" wywiad z Dorotą Rabczewską.
Nie z Dodą tylko właśnie z Dorotą. Wiecie, byłam bardzo pozytywnie
zaskoczona. Pojawiło się tam zupełnie inne jej oblicze. Dziewczyny dobrze
uczącej się, lubianej, koleżeńskiej,osiągajacej jakieś sportowe sukcesy.
Kilka razy podkreślała,że to, jaka jest zawdzięcza rodzicom.Żyje tak jak lubi.
Nie przejmuje się konwenansami, nie boi się wyrazić swojego zdania, nie bolą
ją uwagi i docinki innych. Jest silna i potrafi walczyć o swoje. I co
najważniejsze ,akceptuje samą siebie ze wszystkimi wadami i zaletami.
Rodzice zawsze stali za nią murem, zawsze w nią wierzyli, nigdy nie byli
przeciwko. Miała 15 lat, gdy wyjechała z rodzinnego domu do Warszawy. Dostała
maksymalny kredyt zaufania i nigdy go nie wykorzystała. Zawsze czuła aprobatę
rodziców dla swoich poczynań i nigdy nie musiała się ich bać.
Zastanawiam się czy właśnie te cechy rodziców : całkowita wiara, akceptacja,
stanie za dzieckiem murem, bezgraniczne zaufanie powodują, że dziecko jest
silne psychicznie, ma wiarę w siebie i swoje poczynania. Jest odważniejsze i
twardsze od innych, wie czego chce od życia i potrafi do tego dążyć.
Bardzo interesuje mnie Wasze zdanie.
Pozdrawiam - Małgosia