Dodaj do ulubionych

A kto nie może wytrzymać z własną matka?

10.05.05, 14:17
Bo ja niestety mieszkam z moją i już nie mogę. Z każdym dniem jest coraz
gorzej. Do niedawna pracowała i nie było jej całymi dniami, teraz siedzi w
domu i doprowadza mnie do szału. W kuchni tłok, nie mam jak obiadu ugotować,
zagląda mi w gary, wtrąca się do wychowania dzieci, karmi je cukierkami, nie
lubi mojego męża (co okazuje mu dość dobitnie), blokuje łazienkę i mnóstwo,
mnóstwo innych rzeczy. Chyba sama pójde do pracy żeby z nią nie przebywać (na
razie pracuję w domu) bo inaczej zwariuję. A na własne M niestety brak
perspektywsad((((((((((Jak ja mam z nią żyć? J.
Obserwuj wątek
    • chimba Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:22
      przepraszam, ale to mieszkanie Twojej mamy, jak rozumiem?
      • juska2 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:23
        Niestety.
        • lusia8 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:31
          U mnie było tak samo, mama w domu, ja na wychowawczym, nienawiść do mojego
          męża.Moja mama do tego jest pedantką i zabawki rozrzucone przez dziecko
          doprowadzały ją do furii. Życie jak w koszarach. Doszło do takiej sytuacji, że
          ja wylądowałabym w psychiatryku, dziecko nabawiłoby się nerwicy, a do tego
          napewno nie byłabym już mężatką. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Mąż
          znalazł lepiej płatną pracę, wzieliśmy kredet na mieszkanie i od dwóch lat
          czuję, że żyję. Mam swoje mieszkanie a z mamą widuję się raz na jakiś czas i
          jest dobrze. Szukajcie innego rozwiązania, razem żyć się nie da.
    • chimba Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:28
      Słuchaj, powinnaś dziękować za to, ze masz gdzie mieszkac i nie wyrzuciła Cię z
      domu. Niestety to bardziej jej mieszkanie niż Twoje i niestety to ty powinnaś
      dostosowaś się, chociaż rozumiem, że cię to boli, ze jesteś skrępowana, ale z
      drugiej strony to co mama ma siedzieć cicho i nic nie robić, nie chodzić, nie
      myć się itp. bo Ci przeszkadza. A ze daje dzieciom cukierki toć to nie taka
      wielka zbrodnia. Co do lubienia Twego męża - może ma podstawy do takiej
      postawy.
    • kubusala Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:28
      Ja też nie wytrzymałabym z matką, która we własnym domu panoszyłaby się w
      kuchni i zajmowała łazienkę. Współczuję Ci bardzo, a nie możesz Jej wywalić
      gdzieś?
    • chimba Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:31
      Możesz porozmawiać z mamą i powiedziec jej coś takiego - Mamo przeszkadzasz mi,
      czy nie mogłabyś łaskawie pójść do domu starców, a mieszkanie na mnie zapisać?
      • lusia8 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:35
        Nie oceniajcie tej sytuacji tak krytycznie. Naprwdę wierzę w to, że mama może
        wykończyć człowieka i zgasić całą rodość życia. Ja byłam swojej mamie bardzo
        wdzięczna, że u niej mieszkaliśmy, przy każdym spotkaniu wypomina mi, że gdyby
        nie ona to...Ale szczerze, są ludzie z którymi nie da się wytrzymać. Mama
        zniszczyła mi pierwsze lata mojego małżeństwa i radość z posiadania dziecka.
        Ciągłe łzy. Dobrze, że mam to już za sobą.
        • chimba Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:37
          To jedyna rada - wyprowadzić sie, mozna nawet wynająć jednopokojowe mieszkanie,
          przynajmniej na razie.
          • eewwa Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:40
            czasami i sytuacja nie pozwala na wynajęcie nawet najmniejszego pokoiku wiem
            coś na ten temat przeszłam piekło z teściową , trzeba zacisnąć zęby i żyć
            dalej ...może rozmowa pomoże
        • juska2 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:41
          No właśnie. Moja niestety należy do osób, z którymi ciężko sie dogadać( to
          wynika z jej trudnego dzieciństwa) i uwierzcie, że wielokrotnie próbowałam się
          z nią jakoś porozumieć, ale bez dłuższych efektów. W życiu bym jej nie wysłała
          do domu starców, bo przedewszystkim nie jest stara, ma 49 lat, poza tym mój
          ojciec też tu mieszka i z nim mam świetny kontakt. Problem to całkowicie różne
          charaktery. Z moją siostrą ona się dobrze rozumie, ale to może dlatego, że
          siostra osobno mieszka.
          • lusia8 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:45
            Całkowicie się ztobą zgadzam. Moja sytuacja była bardzo podobna. Z tata
            dogadywaliśmy się świetnie, żadnych konfliktów. Od kąd mieszkamy osobno to
            stosunki między nami są zdecydowanie lepsze. Może dlatego, że gdy mnie mocno
            wyprowadzi z równowagi to zaciskam zęby i poprostu wracam do swojego domciu.
            Może moglibyście zamieszkać u kogoś innego?
        • lola211 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:42
          Sarkastyczny ton w wypowiedziach wynika zapewne z braku tego typu
          doswiadczen.Wspolne mieszkanie to wedlug mnie horror.Moja matka jest bardzo
          ciezka we wspolzyciu, dawno sie od niej wyprowadzilam.W ubieglym roku
          przebywalam z córka u niej przez 2 tygodnie.Jak ktos pisal- koszary.W kuchni
          nie daj Boze cos przestawic, w lazience pochlapac, wszystko robic szybko, bo
          ona akurat w tym samym czasie chce sobie zrobic herbaty albo sie umyc.Po 3
          dniach awantura, bo nie wytrzymalam takiej upierdliwosci.
          Dodam, ze w warunkach pozadomowych to bardzo fajana kobieta, ale po wejsciu za
          próg zmienia sie w dozorce, brrr..
          • chimba Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:45
            lola211 napisała:

            > Sarkastyczny ton w wypowiedziach wynika zapewne z braku tego typu
            > doswiadczen.Wspolne mieszkanie to wedlug mnie horror.Moja matka jest bardzo
            > ciezka we wspolzyciu, dawno sie od niej wyprowadzilam.W ubieglym roku
            > przebywalam z córka u niej przez 2 tygodnie.Jak ktos pisal- koszary.W kuchni
            > nie daj Boze cos przestawic, w lazience pochlapac, wszystko robic szybko, bo
            > ona akurat w tym samym czasie chce sobie zrobic herbaty albo sie umyc.Po 3
            > dniach awantura, bo nie wytrzymalam takiej upierdliwosci.
            > Dodam, ze w warunkach pozadomowych to bardzo fajana kobieta, ale po wejsciu
            za
            > próg zmienia sie w dozorce, brrr..

            A ja mieszkam z teściami i jakoś nie w głowie mi marudzenie, choć mogłabym, a
            jestem wdzięczna, ze zapewnili mi dachnad głową
            • lola211 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:16
              To wszystko zalezy od ludzi.Ja wcale nie twierdze, ze nie mozna sie
              dogadac.Owszem, mozna, ale sa przypadki nader czesto, ze bez konfliktow sie nie
              da.Wiem co pisze.Sa po prostu ludzie zatruwajacy zycie domownikom.Moja matka
              byla taka od zawsze, dom to nie byla przystan, miejsce do ktorego milo sie
              wraca.
              Ja wychodze z zalozenia, ze sa wazniejsze rzeczy w zyciu niz ciagle sprzatanie
              i ulozone w rzadku buty.Dla mojej matki zas takie drobiazgi stanowia sens zycia
              i chora jest, gdy ten porzadek zostaje zaburzony.Nie da sie normalnie mieszkac
              w takim domu.Boisz sie ruszyc z obawy, ze zaraz bedzie krecic nosem, robic
              miny, zwracac uwage.Jak dlugo mozna tak wytrzymac?
              • juska2 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:25
                To jest właśnie ta różnica charakterów. U nas to znów ja lubię porzadek ,
                oczywiście bez przesady. Moja matka jest natomiast straszną bałaganiarą. Ale o
                to akurat nie ma kłótni, bo ja poprostu wszystko co mi przeszkadza potulnie
                sprzatam czasem tylko kląc pod nosem, tylko czemu ja mam te wszystkie jej wady
                znosić, a ona nie może nawet zaakceptować mojego męża?
                • cocollino1 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:34
                  miałam sie nie odzywać, ale oczywiście nie dałam rady. Pytasz dlaczego masz
                  znosić wady mamy? No chyba to naturalne, dlatego, że to Ty mieszkasz u Niej.
                  Mama jest u siebie, wiec mysle ze ma prawo zachowywac sie po swojemu, no bo
                  niby gdzie ma sie tak zachowywac jak nie u siebie w domu. Tutaj rada jest taka.
                  Albo zaciskasz zabki i akceptujesz mame z wadami i mieszkasz z nia, jestes jej
                  wdzieczna ze ci pomogla, albo i mysle ze to w zasadzie jedyne wyjscie
                  wyprowadzacie sie i zyjecie po swojemu, nikt Wam nie przeszkadza. Zreszta jak
                  moze przeszkadzac mama, ktora jest u siebie. No ja tego nie moge pojąć.
                  • juska2 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:42
                    No np. tak, że mimo wielu próśb by tego nie robiła, pali przy moich dzieciach (
                    przy dziecku mojej siostry nie), zostawia mi totalny syf w kuchni do
                    sprzatnięcia, (inaczej nie mam jak obiadu ugotować), pasie moje dzieci
                    słodyczami, udając potem, że same sobie wzieły itp itd. Mogłabym długo
                    wymieniać. Poza tym nie mieszkam u niej tylko z nią, bo nic tutaj nie mam za
                    darmo, tylko płacę ciężkie pieniądze (bez naszego wkładu w czynsz rodzice też
                    nie utrzymaliby mieszkania).
                    • cocollino1 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:43
                      no to skoro ten układ sie nie sprawdza, to cięzkie pieniadze trzeba umiescic we
                      wlasne gniazdo, nie zwsze bedzie to wlasnosciowe, rozumiem to, ale ula max
                      podala propozycje. To chyba naprawde jedyne rozwiazanie.
                      • kalina_p Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:46
                        no faktycznie te ciężkie pieniadze lepiej ładowac w czynsz i kredyt swojego
                        mieszkania...
                    • kalina_p juska... 10.05.05, 15:45
                      jak to sami by nie utrzymali? Taki czynsz wysoki czy nmieszkanie duze? jak
                      duze, to moż pomyslcie o zamianie na 2 małe - dla rodziców, żeby mogli sami sie
                      utrzymac i dla Was drugie...nawet, gdyby cos trezba bylo doplacic, to juz
                      kredyt mniejszy, niz na cale mieszkanie...Może to jest jakis pomysl?
                      • juska2 Re: juska... 10.05.05, 15:49
                        Tak właśnie jest. Duże i czynsz wysoki bo w prywatnej kamienicy. Myśleliśmy o
                        zamianie, ale nie mam pojecia czy w takim przypadku to możliwe, a dodatkowo
                        moja matka jest przywiązana do tego mieszkania, bo wczesniej mieszkali tu jej
                        rodzice i nie wiem czy dałaby się przekonać.
                        • chimba Re: juska... 10.05.05, 15:52
                          juska2 napisała:

                          > Tak właśnie jest. Duże i czynsz wysoki bo w prywatnej kamienicy. Myśleliśmy o
                          > zamianie, ale nie mam pojecia czy w takim przypadku to możliwe, a dodatkowo
                          > moja matka jest przywiązana do tego mieszkania, bo wczesniej mieszkali tu jej
                          > rodzice i nie wiem czy dałaby się przekonać.

                          tzn. ile macie pokoi?
                          • juska2 Re: juska... 10.05.05, 15:54
                            Cztery, ogółem ponad 100m.
                            • chimba Re: juska... 10.05.05, 15:56
                              juska2 napisała:

                              > Cztery, ogółem ponad 100m.

                              To macie dużo przestrzeni i nie mozecie dojść do porozumienia?
                              • juska2 Re: juska... 10.05.05, 15:59
                                No niestety. I nie chodzi tu o brak miejsca.
                        • kalina_p Re: juska... 10.05.05, 15:53
                          a jak sie wyniesiecie to jak je utrzma? To iech japrzekona.
                          O zamiane musisz sie dowiedziec u wlaśicila? Nie wie, gdzie ale dzialaj...
                          Moze np. zamienic na mniejsze dla rodziców + dopłata. Albo sprzedać i kupic dla
                          rodziców i dla Was?
                          Nie wiem, cokolwiek wymysleć...Bo wszyscy zwariujecie w koncu...mama pewnie tez
                          ma dosyc, zreszta pisalam tu juz post, co myslę o mieszkaniu u rodziców...
                          Rozmiem, ze nie każdy ma mozliwośc miec od razu swoje mieszkanie ale teraz
                          powinnas chyba na przyslowiowych uszach staną...A do gminy sie tez zgłosić? Te
                          TBSy?
                          Powodzenia w każdym razie!
                          • juska2 Re: juska... 10.05.05, 15:56
                            Dzięki. Chyba zacznę rzeczywiście działac bo żal mi mojej rodziny, całej.
                            • kalina_p Re: juska... 10.05.05, 16:01
                              pogadaj z mama, co mysli o zamianie...skoro sami by nie utrzymali to chyba i
                              tak innego wyjścia nie bedzie miala...Podowiaduj się w gminie, moze pomoga
                              (zalezy, gdzie mieskasz...).
        • kubusala Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:43
          lusia8 napisała:

          > Nie oceniajcie tej sytuacji tak krytycznie. Naprwdę wierzę w to, że mama może
          > wykończyć człowieka i zgasić całą rodość życia. Ja byłam swojej mamie bardzo
          > wdzięczna, że u niej mieszkaliśmy, przy każdym spotkaniu wypomina mi, że
          gdyby
          > nie ona to...Ale szczerze, są ludzie z którymi nie da się wytrzymać. Mama
          > zniszczyła mi pierwsze lata mojego małżeństwa i radość z posiadania dziecka.
          > Ciągłe łzy. Dobrze, że mam to już za sobą.

          Pewnie znowu wyjdzie na to,że się wymądrzam, ale może warto na to spojrzeć z
          innej-drugiej strony? w końcu to nie mama Wam życie przewraca ale Wy mamie?
          Kobieta dorobiła się mieszkania, urodziła dziecko i to jest to czego chciała,
          ale czy chciała w domu mieć również zięcia i wnuki?
          Może zastanówcie sie zanim zwalicie się ze swoimi rodzinami mamie na głowie, a
          potem narzekajcie. Moim zdaniem kobieta jest u siebie, ma prawo zajmowac
          łazienke i grzebać w garnkach. Zięcia lubić nie musi, tak jak wiekszość z Was
          nie lubi swoich teściowych.
          • ula_max zgadzam się! 10.05.05, 14:46
            otóż to, nie musze nic tu dodawać. Należy zacząć żyć na własną ręke, na
            własnych śmieciach. Nie da się? Da się da.
            • juska2 Re: zgadzam się! 10.05.05, 14:49
              Ale jak może macie pomysł? Z dwójką małych dzieci wziąć kredyt? Ja zarabiam
              niewiele, mąż średnio. To spore ryzyko.
              • ula_max Re: zgadzam się! 10.05.05, 14:50
                wynajem, TBS...
                • kubusala Re: zgadzam się! 10.05.05, 14:56
                  A gdyby mama nagle wywaliła Was z domu?? Ma prawo? Ma. Ech dziewczyny,
                  decydujecie sie na dzieci nie mając dachu nad głową, a potem najgorsza jest
                  mama, bo przeszkadza, bo zawadza, najlepiej jakby sie wyniosła i zostawiła Wam
                  mieszkanie.
                  Takie wypowiedzi jak Wasze to motywują mnie do pracy! Muszę szybko zarobić i
                  kupic mieszkanie, dla syna, bo jak niedajboże nieboraczek zwali mi sie z
                  rodzina na głowe i będzie jęczał,że mu zawadzam,że jestem trudna, ze robie
                  tłok to wiecie co? w w łeb sobie palnę.
                  • juska2 Re: kubusala 10.05.05, 15:15
                    Wiem doskonale o czym mówisz i uwierz nigdy nie chciałam być dla kogokolwiek
                    ciężarem, ale sa ludzie zaradni i trochę mniej zaradni i ci drudzy też chyba
                    mają prawo mieć dzieci.
                    • kubusala Re: kubusala 10.05.05, 16:03
                      juska2 napisała:

                      > Wiem doskonale o czym mówisz i uwierz nigdy nie chciałam być dla kogokolwiek
                      > ciężarem, ale sa ludzie zaradni i trochę mniej zaradni i ci drudzy też chyba
                      > mają prawo mieć dzieci.

                      Alez oczywiście,że każdy ma prawo miec dzieci, ale dzieciom trzeba zapewnić
                      bezpieczeństwo. Co by było gdyby mama nagle wyrzuciła Was z domu???

                      Ja mam koleżanke, która mieszka w duzym domu z teściową, żrą się, niemalże
                      biją. A na moje pytanie dlaczego się nie wyniesie to mówi mi: a gdzie mam iśc
                      na pokój z kuchnią??
                      No więc moja dewiza jest taka: choćby pokój z kuchnią a kibel na półpiętrze ale
                      na swoim.
                      • juska2 Re: kubusala 10.05.05, 16:11
                        Pewnie masz racje, na pewno tak. Biore sie wiec za robotę, bo chyba od czegoś
                        czeba zaczać.
              • lusia8 Re: zgadzam się! 10.05.05, 14:51
                <My to ryzyko podjeliśmy. Kredyt z dwójką dzieci. Mąż na głowie stanął żeby
                znaleźć lepszą pracę i się udało. Jesteśmy szczęśliwi i nie żałujemy. Albo
                podejmujecie ryzyko i żyjecie jak ludzie sami albo zęby zaciskacie i tyle.
                • juska2 Re: zgadzam się! 10.05.05, 14:55
                  Zazdroszcze odwagi. Zaczynam się nad tym rozwiązaniem poważnie zastanawiać. Mój
                  biedny mąz wciąż powtarza, że długo tego nie wytrzyma i ciągle namawia mnie na
                  jakiś ruch w kierunku samodzielności. Moja matka mu nawet "dzień dobry" nie
                  odpowiada rano ...
                  • lusia8 Re: zgadzam się! 10.05.05, 15:00
                    To i tak delikatnie, ja o sobie pisac nie będę ale uwierz, był dużo gorzej.
                    Musieliśmy poprostu ratować nasze małżeńswto, naszą rodzinę.
                    • juska2 Re: zgadzam się! 10.05.05, 15:06
                      Nie rozumiem jak kochająca matka może robić takie rzeczy własnemu dziecku. U
                      nas na poczatku było świetnie, mówiła, że nawet jak byśmy mieli 5 dzieci, to
                      jest i będzie dla nas zawsze tutaj dom i,że zawsze nam pomogą. Ale za jaką
                      cenę?
                      • lusia8 Re: zgadzam się! 10.05.05, 15:09
                        Generalnie jest tak,że jak żyje się pod wspólnym dachem z rodzicami to trzeba
                        mieć dużo wyrozumiałości i tolerancji w sobie, trzeba bardzo często przymykać
                        oko na niektóre sprawy i to zarówno jedna jak i druga strona.
                      • zona_wojtka Re: zgadzam się! 10.05.05, 16:01
                        juska2 napisała:

                        > Nie rozumiem jak kochająca matka może robić takie rzeczy własnemu dziecku. U
                        > nas na poczatku było świetnie, mówiła, że nawet jak byśmy mieli 5 dzieci, to
                        > jest i będzie dla nas zawsze tutaj dom i,że zawsze nam pomogą. Ale za jaką
                        > cenę?
                        Może na początku nie miała możliwości przewidzieć, że tak bałaganicie? Piszesz
                        o walających się na podłodze zabawkach. Plus łazienka...
                        Kiedy ja jestem u swoich rodziców, to sprzątam po dzieciach kiedy coś gdzieś
                        leży; bawią się w jednym pokoju. U mnie w domu zabawki są wszędzie. Ale to u
                        mnie...
                        Ale ja wiem od swojej mamy, że sprzątanie na okrągło nie tylko po sobie, ale po
                        dwójce moich dzieci to dla niej zbyt wiele. Dla mnie to oczywiste.
                        • juska2 Re: zgadzam się! 10.05.05, 16:08
                          Musiałaś coś pokrecić, bo u nas to właśnie JA sprzatam po wszystkich.
            • kalina_p tez się zgadzam 10.05.05, 15:03
              i w takich sytuacjach zawsz bardziej współczuję mamie, która na stare lata ma
              sajgon w domu...zamiast spokoju i luzu. Nie wybrazam sobie, zebym miala z mężem
              i dzieckiem mieszkac z mama czy tesciami. Glupio by mi bylo...Moze ona ma swoje
              pory snu, może chce latac w samym staniku? A tak nie może...
              A rada? Jak najszybciej cos kupic, wynajać, wziąc kredyt, wystapic do gminy o
              przydzial...cokolwiek.
              • lola211 Re: tez się zgadzam 10.05.05, 16:18
                > i w takich sytuacjach zawsz bardziej współczuję mamie, która na stare lata ma
                > sajgon w domu...zamiast spokoju i luzu. Nie wybrazam sobie, zebym miala z
                mężem
                >
                > i dzieckiem mieszkac z mama czy tesciami. Glupio by mi bylo...Moze ona ma
                swoje
                >
                > pory snu, może chce latac w samym staniku? A tak nie może...
                > A rada? Jak najszybciej cos kupic, wynajać, wziąc kredyt, wystapic do gminy o
                > przydzial...cokolwiek.

                Dlatego ja przewidujaco juz mysle o tym, by moje dziecko mialo mieszkanie jak
                tylko dorosnie.Moi rodzice nie mieli mozliwosci, by zapewnic trojce dzieci
                jakikolwiek start,gdybym nie wyprowadzila sie do faceta, to musieliby mnie
                znosic u siebie, trudno.


                Wynajem, kredyty- pewnie, tylko nie w sytuacji, gdy zarabia sie marnie, gdy co
                jakis czas zostaje sie bez pracy- weźcie to pod uwage dziewczyny, bo tak zyje
                sporo rodzin.A na mieszkanie z przydzialu czeka sie latami.
          • lusia8 Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 14:49
            Ciekawa jestem czy też byś tak piasała gdybyś musiała przez to piekło przejść.
            Czasami sytuacja zmuszą człowieka do tego, aby żyć pod jednym dachem wspólnie z
            rodzicami. Ale nikt nie ma prawa zatruwać drugiemu człowiekowi życia i znęcać
            się nad nim psychicznie. Lola, bardzo ciekawy opis życia z mamą. Tak jak bym
            pisała o sobie.
    • yenna_m Ja. Czyli dialogi na cztery nogi. 10.05.05, 15:03
      Ja: Mamo, logopeda twierdzi, Ze Michał (4,4 lat), tak jak myslałam.
      Matka: Wymyśliłaś sobie. Masa dzieci w tym wieku mówi niewyraźnie.
      Ja: Logopeda sugeruje zbadać dziecku słuch. Bo może wada wymowy z tego wynika.
      Matka: Nie wpieraj choroby dziecku. Nie wymyślaj sobie.
      Ja: Ale on uwielbia oglądać TV podkręcone jak najgłośniej.
      Matka: Bo to Wasz wina. Bo macie donośne głosy i dziecko się do hałasu
      przyzwyczaja.
      Ja: Ale wiesz, gdybyś mu nie podała wtedy tego smoczka (wtedy=dziecko pól roku
      obywało się zupełnie bez smoczka i babcia po pół roku nie ssania smoczka się
      zlitowała, bo młodszy prawie 2 lata syn ze smoczkiem ciągle i starszakowi było
      z tego powodu przykro) to możliwe, że rozwój mowy byłby inny.
      Matka: Bo trzeba było obu na raz zabrać smoczek a nie tylko jednemu.
      Ja: No to jak ja mam z tobą rozmawiać, skoro każdą wstępną diagnozę logopedy
      podważasz? Rozumiem, że odpuszczam i niech dzieciak nadal ma kompleksy z powodu
      wady wymowy? (dzieci mu dokuczają)
      Matka: Yyyyy.... eeeee.... aaaaa...

      Inną razą:
      Ja: Mamo, Michal ma powazne ataki kaszlu po wysilku fizycznym. Michał od kaszlu
      zwraca nocami. Możliwe, że to astma.
      Matka: Weż dziecku chorób nie wymyślaj. Bo wykrakasz.

      I tak jest za każdym razem.

      Dobrze, że z niami nie mieszka.
      Bo wtedy można byłoby tylko harakiri popełnić.

      Najgorsze, że te wszystkie teksty powodowane są ogromem dobrej woli. I totalną
      niechęcią do podjęcia prób zrozumienia tego, co się do mojej matki mówi. Bo ona
      niestety też ma swoją wizję swiata...

      Heh...
      • yenna_m Re: Ja. Czyli dialogi na cztery nogi. 10.05.05, 15:04
        yenna_m napisała:

        > Ja: Mamo, logopeda twierdzi, Ze Michał (4,4 lat), tak jak myslałam MA POWAZNĄ
        WADĘ WYMOWY. (tak mialo byc. to tak, jak się pisze na forum i jest się
        rownocześnie ciągnionym za ubranie przez dzieci)
        • lola211 Re: Ja. Czyli dialogi na cztery nogi. 10.05.05, 15:33
          Wierz mi, ze to duzo mniejszy problem niz przeginanie w druga strone.Ja staram
          sie nie wyolbrzymiac, dziecko ma pare schorzen, a moja mama roztacza od razu
          przede mna wizje przeszczepu nerek w przyszlosci.Bardzo pocieszajace, no nie? A
          gdy dostawalam skoku cisnienia, slyszalam zaraz o wylewach, ktore sie zdarzaja,
          w zwiazku z czym cisnienie skakalo mi jeszcze bardziej.Nie ma kobita wyczucia,
          w przeciwienstwie do mojej tesciowej, ktora umie sie zachowac w takich
          sytuacjach i zamiast dolewac oliwy do ognia- pomoze.
          • cocollino1 Re: Ja. Czyli dialogi na cztery nogi. 10.05.05, 15:36
            a tu to masz racje, tez tak slysze czasem i to jest gorsze od mowienia ze
            wymyslam choroby.
            • kalina_p Re: Ja. Czyli dialogi na cztery nogi. 10.05.05, 15:40
              moja mama czasem tez ma takie tendecje: cieplo na dworzu, mała w dresiku a mama
              krzyk, żebym jej natychmiast kolana kocem przykrła, bo reumatyzmu dostanie albo
              maly kaszel i juz, że zapalenie płuc...Na szczęście z nia nie mieszkamwink
              A jakbym mieszkala? I to u niej w domu? Siedzialabym cicho i była
              wdzieczna...chyba.
    • yenna_m Re: A kto nie może wytrzymać z własną matka? 10.05.05, 15:17
      Acha, mój mąż, gdy nie umiem dogadac się z matka, cytuje pewną sentencję, którą
      od kogoś usłyszał i mowi wtedy z filuternym blyskiem w oku "lepszy wlasny mąż
      niz wlasna matka" wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka