natiz
30.05.05, 09:44
Jak już wróciłam po urlopie , to sobie "pojeżdżę" po forum. Ten wątek dotyczy
stosunków panujących w mojej rodzinie (uściślając - w rodzinie męża, która
jest też moją rodziną). Do napisania "natchnął" mnie ostatni pobyt brata mego
męża w kraju. Nie będę się wdawać w szczegóły. Powiem tylko, że szwagier
kiedy nas odwiedza "zapomina" o naszych dzieciach. I nie chodzi mi o super
prezenty, ale o zwykłą czekoladkę czy cukierka. Mąż też czasem czeka na
jakieś irlandzkie piwko... Dodam, że kiedy my wracamy z zagranicznych wojaży
to zawsze przywozimy jakieś drobne upominki. Dla wszystkich.
Ogólnie biorąc - rodzina męża przejawia postawę wymagająco-roszczeniową czyli
wszystkiego chcą, wszystko im się należy, ale w zamian nic nie ofiarują.
Teściu też ma "węża w kieszeni" - nawet na Wigilię przyszedł bez symbolicznej
czekoladki. Zapewne zbyt ogólnikowo ujęłam sprawę, ale staram sie patrzeć na
to obiektywnie i niestety wygląda to tak, że oni (i bracia i teść) wymagają
wszystkiego: pożyczek, czasu, spełnienia przysługi, poczęstunku, a w zamian
nawet "dziękuję" nie słyszymy (bo rodzinie się nie odmawia, to jest obowiązek
względem ojca i braci). Czy zawsze już tak będzie? To jednak nasza rodzina i
chcemy żyć w zgodzie, ale ile można nas "doić"?