Dodaj do ulubionych

czy ja przesadzam???

24.06.05, 15:07
opowiem wammój dzisiejszy koszmar a wy się wypowiedzcie czy jestem panikarą,
histeryczką. babcia poszła z wnuczkiem na spacer ależ proszę bardzo. mieli
wrócić na 13 zupka i spanie. zaczęłam się denerwować o 13 15, myśle że
przyczyniły się do tego wyjące akurat wtedy syreny ratunkowe. mieszkamy przy
ruchliwej ulicy . a więc na pewno mieli wypadek, najechał ich jakiś szleniec
bo oczywiście babcia nie odbiera komóri ( zazwyczaj słyszy) co pogłebia mój
niepokój. wyszłam jak obłąkana przed blok nikogo nie widać, wróciłam bo mgą
wracać różnymi trasami. wróciłam do domu i ze łzami zadzwoniłam do mężą ( w
tle syreny pogotowia). w tym momencie domofon-wrócili.babcia owszem zatoskana
moim przejęciem , żle wyliczyła czas " wiesz daleko z tego parku".ale chyba
po to ma się telefon przy d... żeby zadzwonić albo go odebrać. to w końcu
moje dziecko największy skarb i sens życia, chyba łatwo to zrozumieć.to
najgorsz 15 min mojego życia.
ps. jak dobrze że jest forum.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:16
      Jesli to bylo 15 min. to przesadzasz.Fakt, mnie tez strasznie wkurza, jak sie
      komorki nie odbiera.Ale spoźnienie 15 min. nie powinno wywolywac u Ciebie ataku
      paniki.
      • katse Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:18
        też panikuje

        K
        • kakak8 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:24
          dla uściślenia nie 15 a 30 min. i nie wiem po co ta ironia. nie chodzi o
          punktualność ale o komunikacje. rozumiem że masz zły dzień i musiałaś się na
          kimś przejechać. na zdrowie.
          • lola211 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:44
            Zadalas pytanie- ja odpowiedzialam.Ironii w moim poscie nie dostrzegam- nie ma
            jej tam.A dzien mam fajny, wlasnie wrocilam od fryzjera, pije kawke, wybieram
            meble do kuchni.
            Rozumiem, ze oczekiwalas poglaskania po glowie, a nie obiektywnej opinii.W
            takim razie nie ten tytul watku.
            • kakak8 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:46
              oj to nie do ciebie. prepraszm.
            • ingrid123 a co do wybierania kuchni polecam 24.06.05, 16:03
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35
              skarbnica pomysłów!
              • lola211 Re: a co do wybierania kuchni polecam 24.06.05, 16:17
                Dzieki, przyda sie na pewno, bo wizji mam pare i nie moge sie zdecydowacsmile.
        • kakak8 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:26
          przepraszam katse to nie do ciebie.
      • sowa_hu_hu Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 17:05
        uważam że 15 min to nie powód do az takiej paniki...
        umow sie z babcią ze jeżeli ma sie spóźniac niech wyśle chociaz dzwonka do ciebie...
    • nchyb Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:18
      Babcia ośmieliła się spóźnić aż 15, a może nawet 16 minut? Oczywiście, że nie
      przesadzasz, a babci należy się kara. W dodatku jeszcze, pilnując malucha,
      śmiała nie odbierać telefonu. Po premii wyrodnej babci.

      A dzieciątko w jakim wieku? Miało siły na sprint, by dobiec na czas? Bo babcia
      niezależnie od wieku winna była biec. Powinna oczywiście, choćby z jęzorem do
      pasa, pędzić jaknajszybciej, byle być punktualnie o 13, a lepiej nawet o 12.59
      w domku. Bo te 15 minut to przecież był koszmar.

      Na Twoim miejscu ukarałabym babcię i więcej jej z dzieckiem wyjść nie dała. Po
      co masz się denerwować? A raczej po co babcia ma przeżywać, że nie daj Boze
      spóźni się o kwadrans, a ty przez ten czas zawału dostaniesz...
      • bedada Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:33
        Przesadzasz.Może w parku oglądali z zaciekawieniem jakiegoś robaczka i naprawde
        nie słyszała.A później leciała z wywieszonym jęzorem wsród gwaru ulicy i też
        nie słyszała.
      • hella100 Re: czy ja przesadzam??? 27.06.05, 01:07
        nchyb napisała:

        > Babcia ośmieliła się spóźnić aż 15, a może nawet 16 minut? Oczywiście, że nie
        > przesadzasz, a babci należy się kara. W dodatku jeszcze, pilnując malucha,
        > śmiała nie odbierać telefonu. Po premii wyrodnej babci.
        >
        > A dzieciątko w jakim wieku? Miało siły na sprint, by dobiec na czas? Bo
        babcia
        > niezależnie od wieku winna była biec. Powinna oczywiście, choćby z jęzorem do
        > pasa, pędzić jaknajszybciej, byle być punktualnie o 13, a lepiej nawet o
        12.59
        > w domku. Bo te 15 minut to przecież był koszmar.
        >
        > Na Twoim miejscu ukarałabym babcię i więcej jej z dzieckiem wyjść nie dała.
        Po
        > co masz się denerwować? A raczej po co babcia ma przeżywać, że nie daj Boze
        > spóźni się o kwadrans, a ty przez ten czas zawału dostaniesz...


        smile))))))))))
    • chimba Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:27
      Niestety tak. Chociaż też sobie przypominam jak czekałam na synka i babcie,
      jechali samochodem, i czekam i czekam i nie ma ich, ale troszkę panikowalam, bo
      jechali samochodem, tyle się słyszy o wypadkach samochodowych... Ale jak synek
      chodzi na spacery z kimś (nie ze mną) to tak naprawdę nie okreslam czasu, kiedy
      ma być z powrotem, wiec się nie denerwuję. Trochę luzu nie zaszkodzi. Bo jeśłi
      tak, to co będzie jak daziecko będzie chodziło do szkoly cały czas będziesz się
      o niego denerwować?
    • berecik7 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:29
      no, 30 minut to sporo, ale ja bym się zaczęła niepokoić dopiero przez ostatnie
      10.
    • kosheen4 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:29
      troszkę smile
      powiedz o tym babci wprost. że jesteś przeczulona i że wymagasz punktualnych
      powrotów, albo natychmiast telefonu.
      twój zajobek jest akurat nieszkodliwy smile i łatwo z nim walczyć, tylko babcia
      musi o tym wiedzieć, że MA dzwonić NATYCHMIAST. głowa do góry wink a jak babcia
      się szczypie z dzwonieniem to kup jej kartę hejah specjalnie na spacery
      • verdana Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:33
        Co to znaczy "wymagasz" - a co, babcia jest oplaconym pracownikiem, żeby od niej
        "wymagać"?
        Trzeba raczej swobodniej okreslać godziny powrotów. Z dzieckiem nie da sie
        bardzo przyspieszyć, a babcia xle wyliczyła czas. A komorki mogła po prostu nie
        usłyszeć.
        • kosheen4 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:37
          verdana napisała:

          > Co to znaczy "wymagasz" - a co, babcia jest oplaconym pracownikiem, żeby od nie
          > j
          > "wymagać"?

          nie, ale w sprawie o której dziecko ma być w domu decyduje matka. i ma prawo
          wymagać, żeby babcia wracała o ustalonej porze. chodziło mi o to, że skoro
          autorka tak bardzo przeżywa spóźnienie i od razu myśli, że dzieje się coś złego,
          to lepiej, żeby babcia o tym wiedziała i się dostosowała. dla spokoju młodej
          mamy. albo punktualny powrót, albo - bezwzględnie - telefon, sms, spóźnię się.
          nie dla jakichś racjonalnych powodów, prawdziwego niebezpieczeństwa itp., ale
          zwyczajnie dla spokoju rodzica.
          • nchyb Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 17:12
            Matka ma prawo wymagać, żeby niania wracała z dzieckiem w określonych
            godzinach. Z babcią powinna się umówić i poprosić ją (POPROSIĆ!!!), żeby
            starała się w razie większego spóźnienia ewentualnie powiadomić.

            A może lepiej, żeby matka (autorka wątku) kupiła stoper i precyzyjnie wyliczyła
            czas niezbędny na powrót z parku. I po każdej minucie spóźnienia -
            dyscyplinująca rozmówka z babcią.

            A niech sobie biedna babcia waruje pod bramą domu, by punktualnie wkraczać do
            domu. To nie, spacerów z wnusiem jej się zachciało. Siedzieć pod bramą i
            pilnować czasu powrotu. W końcu tego się od niej wymaga, do tego babcia służy!
            No, a w mojej rodzinie inne obyczaje panują...
            • kakak8 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 20:45
              a w mojej rodzinie panują taki zwyczaje że jak się ktoś ma spóźnić do daje o
              tym znać innym żeby się nie martwili. jeśliktoś wyjeżdż to po dojechaniu na
              miejsce dzwoni że dotarł cało i szczęśliwie. to tyle ze złych zwyczajów mojego
              domu. dziś popołudniu już sobie żartowaliśmy z całego zajścia. ale babcia wie
              że ja się martwię i myśle że unikniemy tego typu sytuacji.
              nie rozumiem tylko twojej zajadłści. co ty jakąś zgnębionom babcią jesteś?
              jedni się martwią jak dziecka nie ma pół dnia a ja szybciej.
              • nchyb Re: czy ja przesadzam??? 25.06.05, 07:57
                Do babci to mi jeszcze daleko, ale chyba Tobie duchowo bliżej. Bo to własnie
                moje babcie tak reagują na wszelkie spóźnienia, natomiast osoby młodsze, acz
                dojrzałe, starają się być rozsądniejsze.
              • nchyb Re: czy ja przesadzam??? 25.06.05, 09:42
                Przy okazji, tak mi się jeszcze na myśl nasunęło. U nas w rodzinie również
                informujemy się wzajemnie, gdziekto przebywa i się wybiera, informujemy również
                o WIĘKSZYCH spóźnieniach, a także po podróży dzwonimy do siebie, że już
                jesteśmy na miejscu. Ale po wspomnianej podróży nie wymagamy natychmiastowego
                telefonu tuż po przekroczeniu drzwi, dajemy sobie czas na oddetchnięcie,
                skorzystanie z toalety, wypicie herbaty...

                Naprawdę kakak8, nie obraź się, nie potraktuj tego jako złośliwość, bądź
                zjadliwość (której mimo wszystko nie dostrzegam w żadnym poście), ale w Twoim
                przypadku łagodne, ziołowe środki uspokajające byłyby jak najbardziej na
                miejscu. Po co dziecko ma mieć znerwicowaną mamę?
                Miłego dnia.
                • umasumak Nchyb ;-) 25.06.05, 13:49
                  "> Naprawdę kakak8, nie obraź się, nie potraktuj tego jako złośliwość, bądź
                  > zjadliwość (której mimo wszystko nie dostrzegam w żadnym poście),"

                  Kochana, z całym szcunkiem i sympatią, ale jesteś bardzo łagodna dla siebie, od
                  złośliwości aż kipi z Twoich postów.
                  Zgadzam się, że autorka jest nieco przewrażliwiona, ale okoliczności może
                  faktycznie były stresogenne (wycie karetki, nieodbieranie przez babcię telefonu
                  i w efekcie półgodzinne spóźnienie - bo po piętnastu minutach dopiero zaczęła
                  się denerwować o ile dobrze zrozumiałam).
                  Wiemy także, że nie zrobiła awantury babci, jedynie upuściła nieco krwi na
                  forum. Bądźmy bardziej wyrozumiałe - w końcu każda z nas ma inny próg
                  wrażliwości. Pzdr
                  • nchyb Umosumak :-) 25.06.05, 15:46
                    Jestem, no pewnie, że jestam łagodna wobec samej siebie, w końcu ktoś musi być
                    miły właśnie dla mnie smile)
                    Pozdrawiam serdecznie
    • g0sik Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:32
      Przesadzasz! Założę się, że ta babcia to teściowa...
    • wieczna-gosia Przesadzasz ntxt 24.06.05, 15:38

    • kokolores Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 15:48
      Przesadzasz!!
      :o)
    • 18lipcowa przesadzasz 24.06.05, 16:05
      kakak8 napisała:

      > opowiem wammój dzisiejszy koszmar a wy się wypowiedzcie czy jestem panikarą,
      > histeryczką. babcia poszła z wnuczkiem na spacer ależ proszę bardzo. mieli
      > wrócić na 13 zupka i spanie. zaczęłam się denerwować o 13 15, myśle że
      > przyczyniły się do tego wyjące akurat wtedy syreny ratunkowe. mieszkamy przy
      > ruchliwej ulicy . a więc na pewno mieli wypadek, najechał ich jakiś szleniec
      > bo oczywiście babcia nie odbiera komóri ( zazwyczaj słyszy) co pogłebia mój
      > niepokój. wyszłam jak obłąkana przed blok nikogo nie widać, wróciłam bo mgą
      > wracać różnymi trasami. wróciłam do domu i ze łzami zadzwoniłam do mężą ( w
      > tle syreny pogotowia). w tym momencie domofon-wrócili.babcia owszem zatoskana
      > moim przejęciem , żle wyliczyła czas " wiesz daleko z tego parku".ale chyba
      > po to ma się telefon przy d... żeby zadzwonić albo go odebrać. to w końcu
      > moje dziecko największy skarb i sens życia, chyba łatwo to zrozumieć.to
      > najgorsz 15 min mojego życia.
      > ps. jak dobrze że jest forum.
    • gosia_78 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 17:01
      Przesadzasz i to bardzo. Współczuję babci, że przez Ciebie musi się jeszcze
      denerwować, a chciała dobrze zabierając wnusia na spacer. Zagapiła się, czas jej
      szybko minął, a Ty się czepiasz.
      • kakak8 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 20:50
        babcia się nie zdenerwowała i zabrała wnusia jeszcze popołudniu bo takie miała
        życzenie. a ja nie jestem żadnym potworem który ogranicza kontakty dziecka z
        dziadkami. zresztą myśle że będzie z tego anegdota a niech sobie jest byle by
        tylko telefon był w kieszeni.
    • misiek.kasia Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 17:52
      Sory,ale wydaje mi się że przesadzasz.
    • asientos Przesadzasz 24.06.05, 18:00
      mój mąż ostatnio odprowadzał z córą kolegów do piwialni. To było o 18, a ja
      dopiero o 20.30 się wnerwiłam, ale pomyslałam - jest w końcu z tatą. Wyrodna
      matka wink.
      • lizbetka Re: Przesadzasz 24.06.05, 19:30
        Zdecydowanie przesadzasz .
        Babcia to nie służąca . Odrobinę szacunku .
        • kakak8 Re: Przesadzasz 24.06.05, 20:54
          a co ma szacunek do punktualności. szanuję babcię i gdybym miała służącom to
          teą bym ją szanowała jak każdego człowieka.
    • donatta Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 19:44
      Moim zdaniem, przesadzasz. Ja też nie słyszę komorki, kiedy idę ruchliwą ulica
      z dziećmi i można do mnie dzwonić i dzwonić. Półgodzinny poślizg to nie tak
      wiele. Uważam, że powinnaś wyluzować. Choć z drugiej strony, też często w
      takich wypadkach moja wyobraźnia pracuje smile
      • kakak8 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 20:57
        a wiesz może jak to zrobić bo tak naprawdę ja mam najgorzej, bo dziecko
        zadowolone babcia się nie zestresowała a ja po ataku paniki. może jest jakaś
        domowa terapia.
    • vivyan Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 20:37
      Tak.
    • papatkaa Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 20:57
      typowa panikara(mówię to nie złosliwie),ale ja jestem taka sama w głowie
      układam sobie najgorsze scenariusze.pozdr
    • zona_wojtka Re: Przesadzasz. 24.06.05, 21:18
    • marcelino1 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 21:29
      tak, bardzo przesadzasz !!
      • marghe_72 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 21:30
        a ja Cię rozumiem.
    • paulinka32 Re: nie przesadzasz 24.06.05, 21:42
      Moim zdaniem tak właśnie czuje matka. Gdyby moja się tak spóźniła (czy to mama
      czy teściowa) to wychodziłabym ze skóry. Dlaczego? Dlatego, że one swoje dzieci
      wychowywały 30, 40 lat temu. A teraz wiele rzeczy się zmieniło. Na pewno nie ma
      takiego poczucia bezpieczeństwa na ulicy, w parku, nawet na placu zabaw. Różne
      rzeczy się zdarzają, wypadki, tragedie. Babcie pozwalają wnukom o wiele więcej
      niż swoim dzieciom, rozpieszczają przez co niestety nie zawsze przewidzą
      niebezpieczeństwo. Są też starsze przez co na pewno wolniejsze, nie tak łatwo
      dogonić kilkulatka, któremu nie wiadomo co do główki przyjdzie, moja np. ma
      bardzo słaby wzrok, co też jest dość duzym minusem.
      Ja też bym się zamrtwiała i nie widzę w tym nic złego. martwi sieten, co
      przeszedł swoje w życiu. Czasem martwię się na zapas.
      I jeszcze coś: gdyby przez taki spacer coś stałoby się mojemu dziecku byłabym
      gotowa rozszarpać. Taka jest miłośc matki do dziecka. Jest to jak mówią
      psychologowie: najsilniejsze uczucie ze wszystkich możliwych./
      Pozdrawiam serdecznie
      • paulinka32 Re: i jeszcze coś 24.06.05, 21:44
        Gdyby mój mąż spóźniał się notorycznie o więcej niż 30 minut wiecznie byśmy
        sie kłócili. Nie nawidzę spóźnialstwa.
        • kakak8 Re: i jeszcze coś 24.06.05, 21:50
          dziękuję ci za twój głos. już zaczynałam myśleć ze nzprawdę ze mną żle.
          pozdrawiam.
      • lola211 Re: nie przesadzasz 25.06.05, 11:40
        Obawa o dziecko to rzecz normalna, ale lament, łzy w oczach, panika na skutek
        poźniejszego powrotu ze spaceru to juz przewrazliwienie i lekka histeria.Zle
        wrozy na przyszlosc, gdy coraz czesciej dziecko bedzie przebywalo z dala od nas.
        Gdybym tak postrzegala starsze osoby, to po prostu nie zostawialabym dziecka z
        nimi.Moja mama ma 55 lat i daleko jej do schorowanej staruszki, nie mogacej
        nadazyc za maluchem.Zauwazylam tez ze babcie maja sklonnosc do przesadnej wrecz
        troski, to przy mnie dziecko mialo wiecej swobody i bylo mniej pilnowane.Corke
        zostawialam takze pod opieka niani - emerytki, dzieciom wlos z glowy nie spadl,
        a miala ich pod opieka piecioro jednoczesnie.
        Milosc miloscia, ale troche opanowania trzeba miec.
    • triss_merigold6 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:01
      Przesadzasz. Mnie się dość często zdarza nieodebranie komorki nie ze złej woli
      tylko albo nie usłyszę albo zanim wygrzebię to włączy się poczta.
      Powiedzmy, że po godzinie spóźnienia zaczęłabym się niepokoić.
      Co zrobisz biedna kobieto jak nastolatek zagada się ze znajomymi i wróci 3
      godziny po czasie? Reanimacja mamusi?
      • paulinka32 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:07
        co innego nastolatek a co innego małe dziecko z babcią.
        • paulinka32 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:09
          Ależ oczywiście tu wypowiadajasiewszystkei mamy, którym babcie wychowuja
          dziecko. Ja z moim jestem cały czas sama i dlatego się niepokoję. Gdybym już
          pracowała i mały byłby pod opieką babci to byłabym spokojniejsza, a tak jak
          wyjdzie z nim sporadycznie na spacer to odczuwam niepokój..
          • wieczna-gosia moim dzieckiem nie zajmuje sie babcia 25.06.05, 08:03
            wychodze po prostu z zalozeia ze oddanie dziecko pod opieke temu, komu ufam. Jak
            nie ufam to nie oddaje. Jak sie babcia spoznia to wychodze z zalozenia ze miala
            powody, co nie znaczy ze nie zadzwonie i sie nie spytam co sie dzieje. Ale bez
            zimnego potu na skroni.
          • kalina_p Re: czy ja przesadzam??? 25.06.05, 22:15
            ja sie sama dzieckiem zajmuję, czasem babcia je bierze i jakos nie mam leków,
            że 15 minut spóźnienia oznacza tragedię.
            Przesada i to gruba, wedlug mnie...
        • triss_merigold6 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:12
          O nastolatka bardziej bym się martwiła: głupie to miejscami niewiarygodnie,
          zapominalskie, bardziej mobilne niż babcia z małym (babci raczej nie przyjdzie
          do głowy spontanicznie jechać na chatę do obcych ludzi w drugim końcu miasta),
          więcej możliwości zrobienia sobie krzywdy...
          Zdecydowanie mam większą wyobraźnię na temat tego co może zrobić nastolatek niż
          babcia z małym.
          • nanuk24 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:15
            Popieram Triss.
            Juz sie nie pamieta, jakie to pomysly strzelaja do glowy bedac nastolatkiemsmile
            Podejrzewam, ze babcia takich pomyslow nie masmile
            • triss_merigold6 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:17
              Aż się boję przypominać.smile A już na pewno poczucie czasu nastolatek ma odmienne
              od rodziców, w tej kwestii babcia bez Alzheimera jest bardziej pewna.
          • paulinka32 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:16
            Pewnie to też zależy od "wielkosci" zaufania do tychże osób: babci, dziecka,
            nastolatka i defetystycznych myśli ( u mnie niestety są nie do usunięcia, jak
            się zaczną tak płyną), ciężko z tym walczyć. Taka już jestem.
            • triss_merigold6 Re: czy ja przesadzam??? 24.06.05, 22:19
              Nie od stopnia zaufania tylko od stopnia równowagi psychicznej. Jest parę osób
              którym średnio ufam ale nie mam od razu czarnych wizji.
              Melisę pij albo co innego, bo takie roztrzęsienie męczące dla otoczenia.
          • hella100 Re: czy ja przesadzam??? 27.06.05, 01:18
            triss_merigold6 napisała:

            > (babci raczej nie przyjdzie
            > do głowy spontanicznie jechać na chatę do obcych ludzi w drugim końcu
            miasta),
            >


            eeee, zalezy pewnie od babciwink))
        • wegatka Re: czy ja przesadzam??? 25.06.05, 23:59
          paulinka32 napisała:

          > co innego nastolatek a co innego małe dziecko z babcią.


          Ja bym się chyba bardziej przejęła trzygodzinnym spóźnieniem nastolatka niż
          półgodzinnym spóźnieniem babci z maluszkiem.
    • koralik12 Re: czy ja przesadzam??? 25.06.05, 09:13
      Po przeczytaniu twojego postu stwierdziłam że przesadzasz i to bardzo... ale
      przypomniałam sobie w jaką sama wpadłam kiedyś panikę...: mój mąż codziennie
      rano wyjeżdza do pracy jak ja i synek jeszcze śpimy, ale pewnego dnia obudziłam
      się, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam że nasz samochód stoi pod blokiem.
      Pierwsza myśl była taka że mąż zaspał i właśnie wyszedł z domu i za chwilkę
      zobaczę go przy aucie. Ale czekałam z nosem przy szybie a jego nie ma...
      zadzwoniłam do niego -nie odbiera. Dzwoniłam chyba 6 razy i nie odbierał.
      Wpadłam w panikę bo wymyśliłam sobie że jak zawsze rano poszedł jeszcze ze
      śmieciami i coś złego musiało się stać po drodze. Śmietnik nieoświetlony a mąz
      wyjeżdza szarym świtem...myślałam że go tam napadli.. Juz się ubierałam żeby iść
      go szukać i ubierałam zaspane dziecko ale cały czas jeszcze próbowałam się
      dodzwonić.. i wreszcie odebrał.. Okazało się że samochód nie chciał zapalić i
      ktoś go zawiózł do pracy. To wszystko trwało 20 min ale dla mnie to był
      prawdziwy horror. Ale szczerze mówiąc to sama się tak nakręciłam, bo do męża
      często trudno się dodzwonić -nie ma zasięgu
      • olimama Re: czy ja przesadzam??? 25.06.05, 22:00
        Ja ostatnio miałam podobnie: szanowny małżonek pojechał z dzieckiem autem do
        babci. Babcia mieszka 10 min. od nas. Zazwyczaj te odwiedziny zabierają mu ok 2
        godzin i wraca na czas, żeby dziecko zjadło obiad o normalnej godzinie. Tym
        razem było inaczej. Dawno minęła pora obiadu, a u babci nikt nie odbierał
        telefonu. Kiedy minęła trzecia godzina to się poryczałam, a kiedy pojawili się
        po czterech godzinach, to zrobiłam pokazową awanturę, która zepsuła nam
        wszystkim dzień. Koszmar! I teraz wiem, że zawsze muszę określać, na którą
        trzeba wrócić ze spaceru - tylko, że to trochę głupie, bo tatuś chyba powinien
        wiedzieć, o której dziecko je obiad. Ale to już dyskusja na inny wątek.
        Aśka
        • lola211 Re: czy ja przesadzam??? 26.06.05, 06:36
          POdobnie? Wszczelas alarm po 15 - 30 min.?
          Nerwy po godzinie sa zrozumiale, ale po kwadransie?
    • irazone Re: czy ja przesadzam??? 26.06.05, 08:16
      ja też tak panikuję-i znam inne takie "panikary" wink
      taki nasz los-mamusiek wink
    • michiko a to wredna babka, za frajer pilnuje dzieciaka 26.06.05, 17:44
      i jeszcze śmie sie spóźniać!!!!!!
      SKANDAL!!!!!!!

      a ty kochana powinnaś koniecznie wziąć coś od nerwów i udać sie do psychologa.
      Babci przy takiej rodzinie życzę zdrowia i stalowych nerwów. jednocześnie
      składam jej kondolencje
      • hanna26 Re: a to wredna babka, za frajer pilnuje dzieciak 27.06.05, 00:42
        Faktycznie, powinnaś chyba brać coś na uspokojenie.
        Panika, histeria po 15 minutach?... Mój tata nieraz przychodzi ze spaceru z
        naszą małą gruuubo po czasie. Nie umawiam sie z nim specjalnie na określoną
        godzinę, bo zdaję sobie doskonale sprawę, że trudno jest ściągnąć do domu
        szalejącego w piaskownicy i na drabinkach wisusa. Ty też daj sobie na luz,
        przestań umawiać sie na określone godiny, bo zwariujesz. Powiedz babci, żeby
        wróciła po ok. 2, 3 godzinach i nie kontroluj tak zawzięcie tego czasu.
        • hella100 Re: a to wredna babka, za frajer pilnuje dzieciak 27.06.05, 01:23
          O boszszsz, jak mysmy zyli kiedy to komorek nie bylo???
    • michiko na miejscu babci przestałabym zajmowac się 27.06.05, 09:21
      dzieckiem. Może wtedy doceniłabyś jej pomoc.
      • amhali Troche spokoju ;) 28.06.05, 14:51
        heheh smile moze odrazu zamknac taka nerwowa matke w szpitalu dla psychicznie
        chorych? tongue_out

        bo generalnie tak wyolbrzymiacie (niektrzy) problem ze sie kobieta
        zdenerwowala. To ze raz jej sie zdarzylo nie znaczy ze zawsze tak sie
        zachowuje. Sa takie dni ze ma sie przeczucia dziwne, jest sie poddenerwowanym,
        cokolwiek (przynajmniej jak wam sie nie zdarza dopuscie taka mozliwosc ze innym
        sie zdarza chocby sporadycznie). Bylo minelo, teraz sie z tego smieje wraz z
        Babcia - i dobrze. Bo smiech to zdrowie, w przeciwienstwie do nerwow wink

        Dobrze ze Twoja rodzinka (do kakak) jest troche bardziej tolerancyjna niz
        niektore tu forumkowiczki wink

        Naprawde kazdy czasem moze sie zestresowac z roznych powodow.

        Pozdrawiam
    • ania.silenter Re: czy ja przesadzam??? 28.06.05, 15:41
      przesadzasz, ale ja mam podobnie - też tak panikujęsad.
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka