gizmowika
27.06.05, 07:32
Mam samych bezdzietnych znajomych. Trzymalismy się długo w kupie jeżdżąc po
świecie i spędzając razem czas. Wszyscy jestesmy koło 30 i wyżej i
mysleliśmy, że taki stan będzie trwac wiecznie. Oj, gdy dowiedziałam się, że
jestem w ciązy byłam rozczarowana, gdyż własnie mielismy się wybrać na
Alaskę, wyprawę życia. Teraz siedzimy sami, nikt nas nie odwiedza od
dłuższego czasu, tzn odwiedzają, ale tak rzadko, że szkoda gadac, niby
wszytsko ok ale ja czuję, że straciałam przyjaciół, ale jacy to
przyjaciele, ...kurcze, przecież nie gadammy non stop o dziecku i kupach,
mozna przyjść, wyjść bo mały spokojny i spi wieczorami. Myslimy o wzięciu go
za rok na taką wyprawę, ale jakoś nie widzę entuzjazmu w oczach "przyjaciół",
zamknęli mnie w klatce, nie proponują wyjść, nie zapraszają sądząc, że
odmówie...przykro mi bardzo z tego powowdu, a raczej było mi przykro, bo
teraz to mnie w ogóle nie obchodzi, gdzy planuję wyjazd nie biorę już ich pod
uwagę, pogodziłam się z takim stanem rzeczy. Ale naprawdę nie sądziłam, że
moi znajomi okażą się tacy, cóż, a jak jest u was? Pozdrawiam Aśka