Dodaj do ulubionych

a ja nie mam ochoty .na sex

27.06.05, 19:17
Pomocy.
Jestem mężatką od 4 lat. Mamy dziecko, oboje pracjemy...mamy plany i kochay
się.
ale ja od pewnego czasu nie mam ochoty na sex.
Czuję wręcz obrzydzenie.
Nie mam ochoty, niechcę...
zaczynam tego unikać.
Czuję się zmczona...i chce mi się wyłącznie spać.
Mąż nie jest zadowolony.
podejrzewa nawet, że może kogoś mam. A ja nie...
Z nieznanych mi przyczyn nie odczuwam w ogóle ochoty na zbliżeie.
i jest coraz gorzej.
Jest źle do tego stopnia, że on mnie wyzywa od różnych - bo myśłi że go
zdradzam (kobieta nie może nie miec ochoty) wyzywa mnie od
najgorszych...ostatnio doszło do tego że mnie bije, szarpie...
Koszmar jakiś.
jesteśmy "normalnym" małżeństwem...
Do spraw seksu zaczynają dochodzić inne, zarzuty, że jestem obojętna, że nie
reaguję na jego złe nastroje etc...
a ja po prostu nie chcę się kłócić...
co mam robić?
może sa na to jakies środki? żeby mi się chciało chcieć?
a może iść do lekarza?
pomóżcie.
Obserwuj wątek
    • joanna35 Re: a ja nie mam ochoty .na sex 27.06.05, 19:27
      Poczytaj forum Brak seksu w małżeństwie: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
      f=15128, może tam znajdziesz pomoc. Ja mam tylko jedno pytanie czy to, że Ci
      się nie chce dotyczy tylko seksu czy rozciąga sie też i na inne dziedziny
      życia? Pozdrawiam.
      • dzindzinka Re: a ja nie mam ochoty .na sex 27.06.05, 20:41
        On Cię bije i wyzywa, bo nie masz ochoty na sex i Ty piszesz, że jesteście
        normalnym małżeństwem? Czy Twój mąż myśli, że w ten sposób sprawi, że będziesz
        miała ochotę? Nie rozumiem jak można uprawiać sex z kimś kto wyzywa od
        najgorszych i bije.
        • kalina_p Re: a ja nie mam ochoty .na sex 27.06.05, 20:44
          tez mnie to zdziwilo.
          To jakie małżeństwo byloby nienormalne? Jakby zabil???

          nie mieści mi sie to w glowie, niestety. A co do seksu - ja od urodzenia corki
          (rok) tez nie mam za bardzo ochoty. I mąz jakos zyje, jest dobry i kochany i
          potrafi zrozumiec.
          Nie wiem, co poradzic, ale chyba samo zwiekszenie ochoty nie pomoże, bo tu
          chyba o inne problemy chodzisad
        • dzindzinka Re: a ja nie mam ochoty .na sex 27.06.05, 20:48
          Dopiero teraz zuważyłam ten cudzysłów.
          • kalina_p hehe- ja tez! 27.06.05, 20:51
            [rzeczytalam, potm Twoja wypowiedz is ie zasugerowalam...
            tak czy inzej problemow nie załagodzi "chcenie", na pewno przez samo chcenie
            nie bedzie normalnie.
            • motylwodny Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 20:58
              A właśnie prze "chcenie" będzie normalnie. Jest tylko jedyna rada na takie
              zachowanie: przemóc się i uprawiać częsciej sex, co najmniej co drugi dzień.
              Porozmawaij z mężem, że sie zmuszasz, że nie masz ochoty i nie wiesz dlaczego.
              (być moze tabletki osłabiły także twoje libido). POzwól by mąż cię nakłaniał i
              by nalegał i sama przemóc się, zrób to kilka razy wbrew sobie. to naprawdędział
              i człowiek jest szczęśliwszy. Niestety kobiety są często egoistkami w łóżku , a
              to może zniszczyc najpiękniejsze małżeństw. A szkoda.
              • kalina_p Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:02
                ja Cie bardzo przepraszam, ale ja np. zmuszac sie nie mam zamiaru! Seks jest
                mily i przyjemny TYLKo wtedy, kiedy czlowiek sie seksi z ochoa. Pańszczyzne mam
                odrabiać???
                Zreszta moj mąz tez tak uważa, nie chciałby, żebym sie zmuszała, źle by się z
                tym czul.
                Wydake mi się, że jeśli takie prolemy trwaja latami, to może to negatywnie
                wplynąć na związek, natomiast od tego sa poradnie seksuologiczne.
                • motylwodny Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:17
                  I ty kalina byś poszła do takiej poradni? W życiu bym nie poszła. Jeśli ludzie
                  kochali się i nagle jest kryzys seksualny w związku to najpierw powinni poradić
                  sobie sami. Trzeba być bardzo prostym człowiekiem by lecieć do seksuologa i
                  stwierdzić:" moja małżonka nie chce się ze mną ,kochać, bo nie ma ochoty".
                  Jeżeli dwoje ludzi zdają sobie sprawę, że seks jest odwlekany, że jedną stronę
                  boli głowa, że się unika kontaktów intymnych to przede wszystkim szczera
                  rozmowa dlaczego? Ja powiedziałam mojemu mężowi, że bardzo go kocham, ale
                  czasami nie nawidzę zblizeń i przez to źle się z tym czuję. Powodem są m.in.
                  hormony. Zaczęłam się zmieniać. Nie zmuszać, jak to ujęłaś Kalino. Ja uwielbiam
                  się kochać z meżem. Problemem był fakt, że nie potrafiłam zacząć: bo zmęczenie,
                  bo sie nie chce. To są wymówki. Teraz jest pięknie. Brak seksu w związku może
                  zniszczyć miłość, bo seks to 50% związku. Trzeba umieć wyrzucić z siebie
                  dlaczego nie chcę, dlaczego odmawiam. Człowiek, który regularnie uprawia seks
                  jest usmiechnięty, budzi się z wypiekami na twarzy, czuję sieatrakcyjny,
                  kochany, ma cele w życiu. Wszystko widzi w tęczowych kolorach.
                  A poradnie seksuologiczne? byłoby mi wstyd. W końcu mój mąż nie ma prostaty,
                  nie ma krzywego członka ani kochanki, by nie móc sobie poradzić samemu. Czy jak
                  jesteśmy w stanie depresynym, czy w napieciu przedmiesiączkowym to biegniemy
                  zaraz do psychiatry?
                  • kalina_p Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:23
                    źle mnie zrozumiałaś - jeśli problemy sa wieloletnie i oboje nie potrafia sobie
                    z tym poradzic to nalezy iśc do poradni.

                    Oczywiscie, ze rozmowa, że dlaczego itd. Tyle, że tutaj mąz jakby niekory do
                    dialogu...a jesli juz szarpie, to ja bym juz za Chiny ludowe przyslowiowe nie
                    chciała sie do niego nawet przytulić! I wcale sie autorce nie dziwie, że ochote
                    ma coraz mniejsza...kółko sie zamykasad
                    • motylwodny Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:25
                      Jak bije i szarpie to to już jest bardzo poważny problem, oprócz unikania seksu
                      • kalina_p no a z taki, co szarpie i bije? 27.06.05, 21:27
                        tez bys chciala sie zmusić?
                        Bo ja bym sie chyba do inneo pokoju wyniosla i nawet patrezc na niego nie
                        chciała, a na myśl o seksie na pewno by mnie mdlilosad
                        • motylwodny Re: no a z taki, co szarpie i bije? 27.06.05, 21:31
                          Za takiego to bym nie wyszła po pierwsze. Jeśłi by doszło do rękoczynów ze
                          strony męża - walizki przed drzwi.
                          • kalina_p Re: no a z taki, co szarpie i bije? 27.06.05, 21:33
                            no to przeczytaj jeszcze raz post autorki watku.
                            Dlatego wlasnie uważam, że chcenie niewiele tu pomoże...
                            • motylwodny Re: no a z taki, co szarpie i bije? 27.06.05, 21:42
                              a może facet ma taką długą abstynencję, że wpadł w nerwicę?
                              • kalina_p hehehe... 27.06.05, 21:44
                                bo to taki prawdzimy samiec, co jak nie pociupcia, to juz wscikly chodzi..?
                                nie, czlowiek myślący jakos panuje nad popedem i emocjami...a jdnak szacunek do
                                żony (jeśli nie milośc) powinien byc silniejszy od złości za brak seksu.
                                Niech idzie pod prysznic ze świerszczykiemwink
                                • motylwodny Re: hehehe... 27.06.05, 21:49
                                  dokładnie... pod prysznic. Albo do kompa.
                                  • mara_76 Re: hehehe... 03.07.05, 23:07
                                    Czyście kobiety poszalały ??Chciałabym widziec wasze miny jakby się okazało co
                                    przed tym kompem robi... Dopiero by was wściekłość ogarnęła. Brak szacunku do
                                    żony ? A wy szanujecie uczucia męża??!!
                      • cocollino1 Re: hehe- ja tez! 28.06.05, 12:14
                        bije, szarpie, ona nie chce sexu, ale ma jednak probowac go z nim uprawiac, a
                        do poradni to wstyd, łomatko, a co to za wnioski???
                  • gato.domestico Re: hehe- ja tez! 04.11.13, 12:17
                    widze ze pokutuje tutaj smutny stereotyp-
                • mara_76 Re: hehe- ja tez! 03.07.05, 23:02
                  kalina_p napisała:
                  Pańszczyzne mam
                  >
                  > odrabiać???
                  > Zreszta moj mąz tez tak uważa, nie chciałby, żebym sie zmuszała, źle by się z
                  > tym czul.

                  Juz niedługo poczuje się znacznie lepiej z o wiele młodszą i atrakcyjniejsza od
                  ciebie pania Basią z biura, lub z przemiła panią Kasią z sąsiedztwa.. Przeciez
                  nie będzie w domu pańszczyzny odstawiał a sama mówisz że sex jesst super gdy
                  człowiek sie seksi z ochotą....
              • ewapiotr6 Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:09
                motylwodny napisała:

                > A właśnie prze "chcenie" będzie normalnie. Jest tylko jedyna rada na takie
                > zachowanie: przemóc się i uprawiać częsciej sex, co najmniej co drugi dzień.
                > Porozmawaij z mężem, że sie zmuszasz, że nie masz ochoty i nie wiesz dlaczego.
                > (być moze tabletki osłabiły także twoje libido). POzwól by mąż cię nakłaniał
                i
                > by nalegał i sama przemóc się, zrób to kilka razy wbrew sobie. to
                naprawdędział
                >
                > i człowiek jest szczęśliwszy. Niestety kobiety są często egoistkami w łóżku ,
                a
                >
                > to może zniszczyc najpiękniejsze małżeństw. A szkoda.
                • motylwodny Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:22
                  Właśnie jak da ci spokój to będzie jeszcze gorzej. Moim zdaniem dobrze jest
                  poprowadzić sobie w kalendarzyku takie kółeczka po każdym stosunku. Jestem już
                  w stałym związku 7 lat. Na początku seks był regularny: codziennie. Z biegiem
                  czasu co trzeci dzień, potem co piąty. Stwierdziliśmy, że coś między nami się
                  zaczyna psuć, skoro zbliżenia są coraz rzadsze. Teraz powrócilismy do schematu
                  sprzed lat i jest baaaaardzo często. I czuję sie atrakcyjniesza, szczęśliwsza i
                  spokojniejsza. I tego wszystkim życzę.
                  • juzkak Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:25
                    Och,zeby udane życie zalezało tylko od codziennego sexu....jakie to proste,
                    partner wybzyka,wypieki na twarzy i juz czuje sie atrakcyjna i góry mogę
                    przenosić....
                    • motylwodny Re: juzkak poprawka: 27.06.05, 21:28
                      Nie partner wybzyka tylko razem wybzykamy, a to już jest sztuka. Do seksu
                      potrzeba dwoje, tak jak i do całego wspólnego małżeństwa.
                      Pozdrawiam
                      • juzkak Re: juzkak poprawka: 27.06.05, 21:29
                        a nie napisałaś "zrób to kilka razy wbrew sobie"
                        • motylwodny Re: juzkak poprawka: 27.06.05, 21:35
                          Tak napisałam. Ale pisałam też, że najgorzej się przekonać, bo lepiej pomyśleć:
                          muszę zrobić kolację, musze wyprać, muszę wyprasować itd szukając wymówki.
                          Potem jest cudownie. Chodzi o sam moment dotarcia bodźca do mózgu. nie
                          wyobrażam sobie, żeby podczas samego stosunku robić to na siłę, chodzi o
                          przekonanie się do tego. Nic więcej. A nie o kajdanki i gwałt.
                          • kalina_p rozumiem i racji dużo Ci przyznaje!!! n/t 27.06.05, 21:35

                  • kalina_p Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:25
                    Ale nie każdy jest toba. każdy ma inne potrzeby, inne mozliwości nawet
                    (wyjazdy, praca itd...).

                    Każdy ma inny temperament. A prowadzenie kalendzarzyka mnie np. wydaje
                    sie...dziwne. "Hej, misiaczku, dzis mamy w planie seks, wiec niestety nie
                    obejrzysz horroru, przykro mi." Wiem, wiem, szybki numerek przed albo po
                    horrorzewink))
                    • motylwodny Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:30
                      Kalino źle mnie zrozumiałaś: prowadzenie kalendarzyka to po prostu zrobienie
                      znaczku jakiegoś po stosunku przy dacie. Pod koniec roku podsumowanie , tak dla
                      swojej wiedzy, dla swojej satysfacji. Przynajmniej wiem jak często i co ile
                      średnio się kochamy. Dla nas to bardzo ważna sfera życia i troszkę wiedzy,
                      rozmowy i urozmaicenia nie zaszkodzi.
                      • juzkak Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:32
                        O rany...a po jakiej liczbie to juz problem?
                        • ivka2 Re: hehe- ja tez! 27.06.05, 21:36
                          No to ja chyba też mam już problem...
                      • kalina_p może spróbuję..? 27.06.05, 21:35
                        bo faktyznie cos w tym jest - jak mi sie na poczatku nie chce, potem czesto
                        zaczyna sie "chciec"...
                        Zobaczymy...
                        • juzkak Re: może spróbuję..? 27.06.05, 21:36
                          A masz kalendarz?wink
                          • kalina_p nawet markera zakupie;))) 27.06.05, 21:39
                            czerwonego!
                        • motylwodny Re: może spróbuję..? 27.06.05, 21:39
                          Po jakiej liczbie jest problem? U mnie na początku seks był codziennie nawet
                          dwa razy. Więc po tych 7 latach przerwa około 10 dni to już problem. Uważam, że
                          wtedy oddalaliśmy się od siebie. Więc trzeba było się przybliżyć i nadrobić
                          straty. I spróbować "urozmiaceń", odkryć siebie na nowo i przede wszystkim nie
                          krytykować męża, bo oni tego nienawidzą. Zamiast powiedzieć: "znowu nie
                          wrzuciłeś skarpetek do kosza na pranie" lepiej powiedzieć: "kochanie chciałabym
                          byś brudną bieliznę wrzucał do kosza na pranie".
                          • motylwodny Re: może spróbuję..? 27.06.05, 21:41
                            kalendarz mam w kuchni na ścianie, taki na każdy miesiąc, po każdym stosunku
                            zakreślam kółeczko w danym dniu. Im więcej w danym miesiącu - to miesiąc
                            bardziej udany.
                          • juzkak Re: może spróbuję..? 27.06.05, 21:44
                            Powaznie uważasz,ze udany sex wszystko rozwiązuje?
                            • kalina_p Re: może spróbuję..? 27.06.05, 21:46
                              Wiesz, tu się z motylem zgodzę.
                              Nie wszystko, oczywiscie, ale udany seks zbliża. A ludzie, ktorzy sa bisko
                              siebie, bardziej na siebie uważją, bardziej sobie milośc okazują, wiecej sa w
                              stanie wybaczyc, lepiej sie rozumieją, bardziej o siebie nawzajem dbaja. Na
                              pewno baaaardzo polepsza stosunki w małzeństwie.
                              Ale na kłopoty np. finansowe nie pomagawink
                              • motylwodny Re: może spróbuję..? 27.06.05, 21:49
                                zgadzam się w 100 % z Kaliną.
    • bea.bea "normalnym"? nie rozumiem 27.06.05, 21:51
      wyzywa mnie od
      najgorszych...ostatnio doszło do tego że mnie bije, szarpie...
      Koszmar jakiś.
      jesteśmy "normalnym" małżeństwem...



      to ja chyba nienormalna jestem.....
      bo zupełnie nie rozumiem , jak mozna być normalnym , gdy facet
      bije....niezależnie odpowodów...
      bo jeślibije bomu brak seksu , to jak będzie gomiał dość , to będzie bił , bo
      zupa za słona....

      podejżewam prowokację...

      ostatnio coś mam obsesję b na punkcie prowokacji ...przepraszam smile))
      • bea.bea Re: "normalnym"? nie rozumiem 27.06.05, 21:52
        saia = tylko ten post
        • saia Re: "normalnym"? nie rozumiem 28.06.05, 09:17
          bea.bea napisała:

          > saia = tylko ten post

          czy to mnie dyskwalifikuje?
          to jest forum - i ma zapewniać dyskrecję..
          w końcu ja dzielę się z Wami tym, co jest najintymniejszą sferą życia.
          Do lekarza wstydzę się iść...do Księdza też...
          tak, to jedyny wątek ale nie prowokacja.
    • saia Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 09:15
      Przeprszam, że się już wczoraj nie odezwałam pomimo tak dużego odzewu z waszej
      trony.
      ja po prostu nie miałam dostępu do kompa.
      Liczyłam na Wasz odzew.
      Dzięuję!
      Tej Pani która podejrzewa prowokację - moge jedynie odpowiedzieć, że istotnie
      ma obsesję.
      Przeglądam forum często - mało sie odzywam.
      Ale wiem, że jak napiszę, to zawsze coś doradzicie.
      Mam nadzieję, żę fakt iż saia=jeden post - nie dyskwalifikuje mnie.
      To nie jest prowokacja...
      przechodząc do rzeczy.
      Oczywiście pierwszy post dość enigmsatyczny i nieskładny.
      problem główny to brak ochoty na seks.
      Jak o tym myśłę to mi się rzygać chce.Dla mnie to jest parę minut, które musze
      odbębnić.....i tyle.
      Do częstrzego uprawiania - choć to dobra rada - zmusić sie nie potrafię
      i ...nie chcę..bo się czuję wykorzystywana i nie kochana a używana...i to mi
      przeszkadza.
      może jedną z przyczyn jest fakt, iż ja źle się czuję w łóżku z moim mężem...
      to co on mi robi - nie podnieca mnie. nie mam orgazmu, a ten cały seks to
      zestaw ćwicczeń gimnastycznych i jeszcze do tego musze udawać, żę mi się podoba.
      brak orgazmu to jedno - ale nawet jak go mam to i tak nie czuję się
      szczęśliwa .....
      mam wrażenie jakby moje ciało nie reagowało...nie mam dreszczy nie mam
      przyspieszonego oddechu serce ie bije mocniej...
      co ze mną jest nie tak?
      Ja się zgadzam z tymi dziewczynami, które twierdzą, że udany seks to połowa
      sukcesu - to udana reszta życia.
      Chciała bym czekać na każdą noc i okazję..ale tak nie jest
      Kiedy mój mąz mnie dotyka to mam wrażenie, że mnie to boli....odsuwam się jak
      mnie całuje bo mi wkłada jęzxyk w usta i tyle.
      wkurza mnie to, że robi 5 minut "gry wstępnej" która zwyczajowo kończy się
      ugniataniem moich poiersi, czego nie znosze bo mi to sprawia ból i szczypaniem
      lub gryzieniem brodawek, co mnie wyprowadza z równieowagi - bo boli a nie
      podnieca.
      wkurza mnie bo - przeprawzam.....mam nadzeieję że nie jestem zbyt szczera - i
      nikogo nie urażę i nie narażę się na komentaże o prowokacji - ale potrzebuję to
      wreszcie komuś powiedzieć...
      więc wkurza mnie jak wkłada mi palec do środka a następni drugi i wpycha
      kolejny - mnie to boli boli i wkurza. Porusza tymi paluchami w środku i
      oczekuje że ja się będe wiła z przyjemności - a ja czekam kiedy skończy.
      nie znosze tego.
      Myśłi sobie że ze sam sotsunek to szczyt seksu i że ja wprost drżę na sama myśł
      o tym... a ja nie drżę i nawet myśłec mi się nie chce.
      o rany budzi to we mnie taka agresję.
      mam sie z nim kochać bo on tego potrzebuje. Ale się nie stara.
      nie jest mi z nim dobrze.
      Pewnie powiecie - porozmawiaj z nim...
      rozmawiałam - może nie tak otwarcie jak tu pisze - bo nie chciałam go
      dotknąć...ale mówię mu - starm się okazać że coś daje mi przyjemność a coś nie-
      ale on qwie lepiej...
      jak mu mówię że czegoś nie lubię to zaczynają się oskarżenia, że go zdradzam,
      że jestem nie wyżyta, że mam wyuzdane potrzeby, mam kochanka lub z kimś innym
      było mi lepiej....

      do tego dkłada się pewna frustracja zawodowa - bo ja jeste na wyższym
      stanowisku niż on...lepiej zarabiam....to pewnie również część naszych
      problemów.
      Dlazcego nie może być dobrze?
      Co ja rozbię źle?
      Co mam zrobić dokąd pójść?
      i czy naprawdę nie ma jakiegoś środka na pobudzenie dla mnie? a może to zły
      pomysł?
      • motylwodny Re: jest sposób 28.06.05, 09:27
        Pokaż mu ten post. Niech wie co czujesz i myslisz. Musisz mu o tym powiedzieć,
        bo nic sie nie zmieni jeśli tego nie zrobisz.!!!Mozesz też poprowadzić jego
        rękę tam, gdzie byś chciała. Ale przede wszystkim powiedz mu prawde bez tego
        będzie coraz gorzej, twoja niechęć przeniesie sie na inne sfery życia i zamieni
        się w nienawiść. to was zniszczy. Wiem co czujesz.
        • saia Re: jest sposób 28.06.05, 09:33
          kochana, nie moge poprowadzić ani jego ręki ani jego - bo on wie lepiej !
          On się prowadzić nie daje i nie da...
          Uprawiamy seks od 6 lat i jest coraz gorzej...mnie się znudziło udawanie...
          i postu nie mogę pokazać - bo od nowa zaczną się pretensje, że publicznie
          wyciągam nasze sprawy, Ze na formum, że nieuczciwa jestem bo muy nie
          powiedziałlma, że w związku z zarzutami on nie czuje się jak facet, a ja mam
          wyuzdane potrzeby i żebym sobie poszukała kogoś innego bo pewnie o to mi
          chodzi.
          Skończy się na awanturze - a jak on wypije to skończy się na szarpaniu znowu
          mnie uderzy i będzie wyzywał...
          więc lepiej nie...
          a! nie ma problemu alkoholowego - po prostu jak czasem jesteśmy gdzieś u
          znajomych i jest alkohol, albo jak czasem sobie piwo wypijemy czy coś
          takiego....
          • ichi51e Re: jest sposób 03.11.13, 22:01
            Ojp. Wspolczuje. Latwo napisac ale kurcze czas spie...c.
      • kalina_p ojej... 28.06.05, 09:29
        jeśli ni sprawia Ci przyjemności, jeśli on robie nie to, co Tobie by
        odpowiadalo...to zmuszenie ise nic nie da.
        Trudny problem, domyślam się, jak cizko wpost o tym z nim rozmawiac, i jak bolą
        oskarzenia o zdrade.
        Tak o tym jeszcze - wiesz, ja np. nie moglabym byc z kimś, ktoby mnie oskarżal
        o wyuzdanie i zdrade, kiedy prosilabym o zmian zwyczajów seksualnych. No
        przepraszam, ale to juz sięga łębszej sfery wzajemnoego zaufania, zrozumienia,
        szacunku...i tu jest cos nie w porzadku.

        Może oboje byscie sie do jakiejs poradni udali? Skoro ozmowy nic nie
        daja...Doskonale Cię rozumiem, bo jak sobie ostakiego wyobrazam, to ja bym
        aprawde wyniosla sie do innego pokoju a na myśl o seksie by mnie mdlilosad

        Kochasz go?
        Mimo tgo, co mówi i jak Cie traktuje?
        Jeśli kochasz, to jest nadzieja...może jak kos mu cos wytlumaczy (np.
        seksuolog) to sie polepszy..?
        A może daj mu do przeczytania ten watek? To by bl na pwno szok a dla Ciebie
        postawienie wszystkiego na jedną kartę...ale może warto?
        • bea.bea Re: ojej... 28.06.05, 09:40
          no własnie .....masz rację ...nie rozumiem ,jakmożna dawać siebic,ponizać...i
          jeszcze w zasadzie gwałcić....
          i być z kimśtakim ...
          • saia Re: ojej... 28.06.05, 09:51
            MAmy dziecko....budujemy dom...mamy kredyty....i ja kocham mojego męża...bo
            poza tym o czym piszę jest dobry dla mnie dla małego..jest miły uczynny i nie
            jest potworem...
            a może to ja mam za duże poczucie winy...
            i zbyt chętnie biorę winę na siebie?
            widzicie cały problem w tym, iz on nie jsst potworem - nie jest zepsuty do
            szpiku kości i złośłiwy...
            pomimo rozlicznych wad .... ja go kocham - jak narazie.
            • kalina_p a on Ciebie tez? 28.06.05, 10:07
              zapytaj, jeśli odpowie "tak" to możesz sprobowac logicznie do niego dotrzec.
              jeżeli kochasz, to chcialby, żebyśmy razem byli szczęśliwi i żbym ja byla
              szczśliwa?
              odp.: tak
              jeżeli cos stoi na przeszkodzie, mamy jakis problem, który przeszkadza w
              tym "byciu szczęśliwym" a oboje sie kochamy, to powinnismy razem ten problem
              rozwiązać?
              Odp.: tak ( mam nadzieje, że tak odpowie...)
              Jeżeli tym problemem jest seks, to powinniśmy oboje sie postarć, żeby to
              naprawić, prawda? Zeby bylo nam razem dobrze i żebyśmy się z ochota kochali,
              prawda?
              Odp. :tak
              No i zacząć rozmowę, że Tobie byłoby z nim lepiej, gdyby to i tamto a nie to i
              tamto...dialog na spokojnie, wychodząc z tego punktu o milości i staraniu sie
              obojga ludzi w związku.
              Może pomoże?
              A jak nie, to pomyśl o jakiejs poradni małżeńskiej, sksuologu...sama nie wiem.
            • bea.bea Re: ojej... 28.06.05, 10:24
              napisałaś:

              dradzam (kobieta nie może nie miec ochoty) wyzywa mnie od
              najgorszych...ostatnio doszło do tego że mnie bije, szarpie...
              Koszmar jakiś.


              Skończy się na awanturze - a jak on wypije to skończy się na szarpaniu znowu
              mnie uderzy i będzie wyzywał...
              więc lepiej nie...
              a! nie ma problemu alkoholowego - po prostu jak czasem jesteśmy gdzieś u
              znajomych i jest alkohol, albo jak czasem sobie piwo wypijemy czy coś
              takiego....

              boże ja chyba wstałam lewą nogą sad(
              nigdy nic takmnie nie poruszyło,przepraszam cię ale ,
              to siękupy nie trzyma.
              mam nadzieję ,żesię wamuda czego ci życzę ....
      • bea.bea Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 09:35
        no cóż, każdy majakiegoś bzika, a oprócz zepsutej klawiatury ,mamobsesję,

        choć nadal zupełnie nie rozumiem ,jak mozesz dawać sie bic z tak błahego powodu,
        i na to pytanie mi nie odpowiedziałaś.....
        przepraszam po prostu nie rozumiem tego i już...
        sama wiem , zena sex facet pracuje cały dzień , choć dla mężczyzny jest to
        odskocznia od stresów ....

        w takiej sytuacji w jakie sięznalazłaś raczej pomóc może tylko
        specjalista,ponieważ nie ma sposobu na pożądanie zwłaszcza gdy sama go nie
        czujesz ,a twój mąż nie stara się go w tobie rozbudzić...przynajmniej nie
        tądrogą ....przeszłam podobny kryzys...ale bez bicia i podejżeń...i moj mąż
        zaczoł pracęod początku...tz...

        umawiał się zemnąna randki,przytulał mnie częściej,....spędzał zemną noce, bez
        seksu, raczej z " mizianiem " , i tak krok po kroku wróciliśmy do pożądania....

        i wiesz co to rzczej twój mąz powinien czytać te posty ,powinien odpuścićsobie
        na jakiśczas ,i to jemu powinien ktośto przetłumaczyć......;

        inaczej nie ruszycie zmiejsca ...takmyślę....
      • ewa1pawe Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 16:48
        Ale ty głupia jesteś, dziewucho. Widocznie nie jesteście stworzeni dla siebie.
    • lajlah Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 10:02
      A ja Wam doradzam wizytę u seksuologa, pomoże Wam obojgu. Wiem, bo też
      korzystaliśmy z jego usług, kiedy mieliśmy problemy sfery psychologiczno-
      seksualnej i pomogł nam wypracować kompromis, który zadowala obie strony.
      Samemu ciężko sobie poradzić, dochodzi frustracja męża i Twoja coraz większa
      niechęć, ktora może się przerodzić w niechęć do niego, a nie tylko do seksu.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • triss_merigold6 Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 10:23
      Saia tyle lat milczałaś mimo braku satysfakcji z seksu, dlaczego?
      Żeby nie urazić faceta to IMO trochę kiepski powód.
      Seksuolog. Tylko seksuolog. Nie masz się czego wstydzić, im dłużej zwlekasz tym
      będzie gorzej bo frustracja i złość z obu stron narośnie.
      Od tego są profesjonaliści żeby pomagać. Wiele rzeczy widzieli i słyszeli więc
      Twoja sytuacja to żadne novum.
      Inna sprawa to jak mogłaś związać się na stałe z facetem, który nie dawał Ci
      satysfakcji w łóżku.
      • dzindzinka Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 12:37
        Niektóre z Was radzą pokazać ten post mężowi, a mnie się wydaje, że to bardzo
        zły pomysł, może mu się nie spodobać sam fakt pisania o nim na forum.

        Myślę, że nie ma innej rady niż udać się razem do seksuologa. Nie wiem czy sama
        viagra dla kobiet pomoże.
        • dzindzinka Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 12:41
          Nie wierzę, że to pomoże rozwiązać Twój problem, ale kto wie.

          www.sexshop.wirtua.net/PartnerProdukty.asp?PartnerKategoriaID=98&PartnerID=33
          • lola211 Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 13:01
            Dziewczyna nie ma ochoty na seks, bo nie czerpie z niego zadnej satysfakcji,
            jak pisala.Facet po prostu w łozku sie nie sprawdza, a do tego wszelkie
            sugestie odbiera jako atak na meskosc.Nie wiem, czy afrozdyzjak cos pomoze, bo
            ona co prawda moze zaczac chciec, tylko facet znowu podejdzie do sprawy
            nieumiejetnie i klops.
            Tak w ogole to dobrze byloby wprost powiedziec mu- tego nie lubie, to mnie
            drazni, wole tak czy inaczej.Widac gosc z gatunku trudnodomyslnych.
            • saia Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 13:54
              Ano chyba najdobitniej oddałaś to co ja sobie gdzieś po cichutku myślę.
              Mam kłopot z porozmawianiem o tym...bo właśie on się obraża....i nic tonie
              zmienia.
              i w łóżku jest do dupy - więc ja nie mam ochoty....
              po częśxi dlatego - że nie mam ochoty i już - a po części - bo on jest taki a
              nie inny.

              myślicie że prosty "instruktaż" wystarczy?
              kurcze - pewnie nie....
              Jak mam to zrobić?

              JA nie potrafię tak jakoś zwrócic uwagi żeby miło było...
              • triss_merigold6 Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 13:59
                Nie, instruktaż nie wystarczy. Nie potrafiłaś wyartykułować przez kilka lat to
                i teraz tego nie zrobisz.
                Naprawdę namawiam Cię na wizytę u specjalisty razem z mężem. Przynajmniej
                nazwie problem, coś doradzi, wskaże co oboje możecie zrobić. Na seks nakładają
                się wyraźne kompleksy Twojego - gorsze zarobki i wykształcenie.
                POnawiam pytanie, dlaczego wyszłaś za kogoś kto w łóżku dla Ciebie jest do
                kitu? Z opisu to niewprawny 17-latek.
                • saia Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:06
                  nie, nie kochana, co do wykształcenia to ja nie pisałam, że gorsze - a jeśli
                  gdzieś tak napisałam - to chyba z jakiegoś przeoczenia.
                  Ona ma wyższe wykształcenie , ekonomiczne...skończył dobrą szkołę - tylko pracę
                  ma do dupy.
                • saia Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:22
                  odpowiadając na pytanie......wydawało mi się że wychodzę za mąż z miłości.
                  W ciąży nie byłam....z resztą ja dość nowoczesna jestem pod tym względem więc
                  nie czuła bym się zobowiążana do zamążpójścia.
                  wydawało mi się że wiele nas łączy. Jak patrzę wstecz to zawsze mial takie
                  szowinistyczne zapędy- ale ja byłam wyluzowana....uważałam, że to jego problem.
                  Z resztą teraz też nie matkuję mu i uważam, że jak facet to niech sobie radzi.

                  Tak się zastanawiem - nad tym, że "jak 17 latek" - tak rzeczywiście tak jest .
                  Jakoś tak "bez jaj..."

                  Tak jakby nie wiedział czy nie chciał tego robic inaczej.
                  są takie miejsca na mnie których on w ogóle nie dotyka..... i jest ich bardzo
                  dużo.

                  A ja go niczego nie nauczę - bo znowu bę dzie mnie odpytywał z kim się tak
                  kochałam etc, etc...

                  a ja wiem co to oznacza, wiem co dalej...

                  beznadziejny jest w łóżku...a to przekłada się na frustrację dalej.

                  Myśłałam przez jakiś czas, że może powinnam pozwolic mu na kochankę...
                  (przeczytałam również wątek na forum) ale jak się umówił z koleżanką z pracy -
                  mnie mówiąć, żę idzie z kumplami - to tak się okoliczności ułozyły, że
                  zwbudziło to moje podejrzenia i wskutek tego sprawdziłam połączenia z jego
                  telefonu...(świnia jestem...?) i odkryłam ni tylko nowy numer tel. ale i to, że
                  on sobie do niej dzwonił tuż po tym, jak poprosiłam aby jednak przyjechał do
                  domu, bo goście których zaprosił przyjechali o dzień wcześniej a on powiedział
                  mi, iz nie może bo właśnie rozmawiał z kolegami i potwierdził spotkanie...

                  Jak się o tym dowiedziałam - czyli sprawdziłąm to on przyznał że był z tą
                  dziewczyną ...i powiedział że mnie nie zdradził....i że to bardzo trudno myślec
                  o kimś poza mną w taki sposób...
                  Znalazłam w jego kurtce prezerwatywy - ale nie otwierane i wiem że smam ich tam
                  nie włożyłam.
                  chyba miał tę kurtkę ze sobą - ale nie pamiętam dokładnie bo tamto bylo w
                  kwietniu a ja je znalazłam z dwa tyg. temu...ale przez ten czas kurtki nie
                  nosił...więc mógł kupić dla nich.

                  A tak międy nami - nie chce żeby mnie zdradził - to oczywiste...ale wyobrażam
                  sobie minę tej panny po takiej nocy - jak by z nią robił to ze mną....wyobrażam
                  sobie jej rozczarowanie (ja te panią znam...)
                  Pewnie miała by nadzieję , że coś się zmieni- jak ja miałam...
                  A może okazało by się żę jest im razem świetnie?

                  Dziewczyny - a może Wy robicie w łóżku czegoś czego ja nie robię? Albo może
                  Wasi partnerzy robią cos o czym nie mam pojęcia?
                  Możę wystarczy - zrobić pstryk - włączyć to coś i będzie dobrze?

                  Zastanawiam się czy tylko ja mam kłopoty z seksem w młodym wieku? mam 30lat...
                  • triss_merigold6 Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:45
                    Doświadczona kobieta by go wyśmiała. W każdym razie gdyby trafił na mnie w
                    wydaniu singlowskim.wink
                    Odpowiem Ci chociaż pewnie to żadne pocieszenie. Kiedy drugi raz wychodziłam za
                    mąż byłam doświadczona i to z wieloma partnerami. Wiedziałam dokładnie co
                    lubię, co nie i co jest "wyuczalne". Kiepski kochanek - temu panu dziękujemy, z
                    tej mąki chleba nie będzie. Po prostu nie zakochałabym się w facecie, który na
                    tym polu by mnie nie satysfakcjonował.
                    Technik mozna nauczyć tylko bez fantazji, wyczucia, chęci uczenia się drugiej
                    osoby i sprawienia przyjemności to młócenie cepem.
                  • yeerba Re: A może jednak spróbuj 03.11.13, 20:06
                    Czy tylko ja dostrzegam to, że chciałabyś mimo wszystko zaspokoić potrzeby męża, pomimo, iż to właśnie Tobie nie jest dobrze?

                    Wróć wspomnieniami do czasów Waszych pierwszych chwil - wtedy seks był ok?

                    Pociąg seksualny siedzi w głowie. Zanim facet zbliżył się do Ciebie zapewne musiał się nagimnastykować: być uprzejmy, romantyczny, muskać Cię, przytulać - reasumując: dawał Ci szereg sygnałów, które sprawiały, że czułaś się wyjątkowa, ponętna. Flirtowaliście. Uwodził Cię. Czy tak było?

                    Szara rzeczywistość spycha te zabiegi na n-ty plan. Rozmowy są rzeczowe, dotyczą wydatków, dzieci, pracy, zakupów. No, ale facetowi się chce i myśli, że teraz, skoro Ciebie ma za żonę to może iść na skróty, czyli: dawaj mała tu i teraz, nie będę się bawił w żadne romantyczne sceny.
                    Gra wstępna już nie trwa pół godziny, nie ma pieszczot, chichotów, muskania i pobudzania. Jest miętolenie, bo ta czynność kiedyś podobnie wyglądała. Tylko zmysłowe dotykanie tego samego miejsca a bezmyślne miętolenie - to zasadnicza różnica.

                    A gdyby mąż zabrał Cię na kolację z winem, potem na spacer, potem usiedlibyście na miękkiej kanapie, oglądając bardzo fajny erotyk (nie porno)? Gdyby gładził Cię po kolanie, udzie, całował w szyję i lekko ściągał ubranie - czy Twoim zdaniem to jest droga do Twojego libido?

                    Facet się takich rzeczy sam nie domyśli - nie licz na to. Trzeba mu powiedzieć i to wprost. Techniczne sprawy możesz wytłumaczyć fazą cyklu: słuchaj są dni kiedy mam brodawki bardziej wrażliwe i bolą mnie piersi, a są dni kiedy jest ok. Są dni suche i dni mokre, itd.
                    Ale wszystko zaczyna się w głowie. Zadbaj o moje dobre samopoczucie, spraw bym najpierw poczuła się kobieco. Nie jestem dmuchaną lalą.

                    Poszturchiwanie Ciebie i wyzywanie, no nie wiem. Nie będę się wypowiadać, bo nie mam doświadczenia, choć mąż byłby chyba skreślony z miejsca.
                    Pomijając, że to niedopuszczalne, to w żadnym razie nie prowadzi do tego, abyś poczuła się wyjątkowo i żebyś chciała chcieć. Po tym co napisałaś wątpię, aby facet zechciał mieć na uwadze Twoje 'instrukcje', on myśli wyłącznie o sobie i swoich potrzebach.

                    Nasi znajomi rozwiedli się. On wszem i wobec rozpowiadał, że to przez nią, że zero seksu, że nie dało się wytrzymać. Aktualnie ona prowadzi tak intensywne życie seksualne, że dla wszystkich stało się jasne dlaczego tego seksu nie było w małżeństwie i bynajmniej problem nie leżał po jej stronie.
                    Kredyty, problemy, praca, stres, monotonia - facetom to nie pomaga niestety (nikomu chyba). Może mają wielkie chęci i jeszcze większe potrzeby, bo to rozładowuje frustrację, ale z jakością jest znacznie gorzej.

                    Czy Twój facet uprawia jakiś sport? Poza seksem ma gdzie się rozładować (nie mówię o piwie z kolegami)?



                    • kk345 Re: A może jednak spróbuj 03.11.13, 20:53
                      > Czy tylko ja dostrzegam to, że chciałabyś mimo wszystko zaspokoić potrzeby męża
                      > , pomimo, iż to właśnie Tobie nie jest dobrze?
                      >

                      Czy tylko ja dostrzegam, ze to watek sprzed ośmiu lat? big_grin

                      > Poszturchiwanie Ciebie i wyzywanie, no nie wiem. Nie będę się wypowiadać, bo ni
                      > e mam doświadczenia, choć mąż byłby chyba skreślony z miejsca.

                      Porada rokubig_grin
                      • yeerba Re: A może jednak spróbuj 03.11.13, 21:31
                        kk345 napisała:
                        > > Poszturchiwanie Ciebie i wyzywanie, no nie wiem. Nie będę się wypowiadać,
                        > bo ni
                        > > e mam doświadczenia, choć mąż byłby chyba skreślony z miejsca.
                        >
                        > Porada rokubig_grin

                        No widzisz. Ona nie pisze w sprawie poszturchiwania. Ten temat rzuciła mimochodem, żeby parę linijek dalej napisać, że bardzo kocha męża, itd.
                        Nie chce więc 'porady' w tej kwestii, ale na tym forum trzymanie się tematu nie uchodzi.
                        Podsumowując - także mimochodem sugeruję, że to raczej nie jest normalne i zupełnie nie pomaga, ale nie oceniam swoją miarą na co i w imię czego godzi się autorka.
                        • kk345 Re: A może jednak spróbuj 03.11.13, 21:42
                          W sumie to milo, ze nie masz doswiadczenia z poszturchiwaniembig_grin
              • motylwodny Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:00
                a moze powinnaś go porządnie skrytykować. Ja tak kiedys zrobiłam. Zmienił sie
                nie do poznania. I powiedz wprost: nie lubię jak mnie ciągniesz za brodawki.
                Ja mojemu tak powiedziałam. W końcu faceci to osiołki i trzeba im wszystko
                wyartykułować.
                • triss_merigold6 Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:19
                  - nakładzie jej po twarzy
                  - będzie miał "dowód" że jest zdradzany (bo ktoś jej musiał pokazać)
                  - obrazi się jeszcze bardziej
                  - po kilku latach krytyka tego co było zawsze jest cokolwiek bez sensu
                • saia Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:25
                  naprawdę tak powiedziałaś? to tak można?
                  Bo ja mam ochote mu to wykrzyczeć jak się wścieka o brak seksu, a we mnie
                  zaczyna kipieć.
                  Zamiast konstruktywnego - "nie wkładaj mi do...całej łapy" - mam raczej
                  pretensje o przysłowiowe skrpetki...

                  Mam to powiedzieć kiedy? to znaczy w jakiej sytuacji?
                  I czy on nie będzie miał racji mówiąc mi czemu tak długo to przede mną
                  ukrywałaś?
                  i czemu mnie okłamywałaś?
                  • triss_merigold6 Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:40
                    Będzie miał rację. Dlaczego nie powiedziałaś tego wczesniej?
                    Ja też mówiłam wprost (czasem delikatnie, czasem nie ale przynajmniej wyraźnie).
                    Film podsuń, książkę...
                  • motylwodny Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 14:47
                    Uważam, że jeśli coś mnie boli, nudzi i nie sprawia przyjemności to trzeba o
                    tym powiedzieć natychmiast. Gdyby mój mąż włożył mi całą rekę do pochwy dostał
                    by tak po twarzy, że nie trzeba było by tłumaczyc dlaczego. Gdyby kochał sieze
                    mnaw pozycji, która sprawia mi ból i gdybym mu o tym sugerowała i by nie
                    zrozumiał to tak bym mu nagadała, że następnym razem by się zapytał grzecznie:
                    nie boli? Po prostu Twój mąż to cholerny dupek. Jesteś bardzo cierpliwą
                    kobietą. u mnie byłaby wojna!!!!
                    • pade Mam pomysł! 28.06.05, 15:08
                      Popieram, popieram i jeszcze raz popieram!!!
                      Powiedz mu dobitnie co o tym sądzisz, nie pomiń niczego. I chyba najpierw
                      wspomnij o tym co Ci sprawia ból. Mój mąż też sie kiedyś obruszył, ale potem
                      zrozumiał, albo oboje mamy przyjemność, albo wcale.
                      I powiedz mu, że mówisz mu o tym bo wiesz, że przekłada sie to na całe wasze
                      zycie i masz już dość. Nie, chwileczkę, on Ci będzie przerywał.
                      Napisz list. Długi pełen opisów, albo punktów list, wyszczególnij w nim co Cię
                      boli, czego nie lubisz a co byś chciała. Zostaw mu w widocznym miejscu i wyjdź
                      przed jego powrotem na jakies dwie, trzy godziny, żeby miał czas ochłonąć.
                      powodzenia
                  • lola211 Re: A może jednak spróbuj 28.06.05, 16:50
                    > Mam to powiedzieć kiedy? to znaczy w jakiej sytuacji?
                    > I czy on nie będzie miał racji mówiąc mi czemu tak długo to przede mną
                    > ukrywałaś?
                    > i czemu mnie okłamywałaś?

                    Powiedz mu w trakcie.Ale nie z pretensjami, tylko grzecznie, acz stanowczo.Po
                    prostu "Nie, bo boli".Moze przejmij inicjatywe tak, by nie mial mozliwosci
                    uzywania rak w ten sposób, ktory Cie denerwuje.
                    Co do oklamywania- z pewnoscia mialas dobre intencje, balas sie jego reakcji
                    (obraza majestatu), wiec nie czuj sie az tak winna.Ja bym powiedziala, ze
                    owszem kiedys mi sie podobalo, ale ostatnio nie.Organizm sie zmienia, reakcje
                    na bodzce równiez, nie wiesz dlaczego tak sie dzieje, ale jest jak jest.
                    Moze wspolne ogladanie filmu, przejrzenie gazetek pozwoliloby Ci na pokazanie
                    mu, co Ci sie podoba, a czego nie lubisz.Poza tym to da Ci "alibi" w razie, gdy
                    bedzie Cie podejrzewal o pobieranie nauk u kochanka.
              • aga55jaga Saila łączę sie z Tobą 28.06.05, 14:14
                Saila łączę sie z tobą. Ja też od jakiegoś czasu unikam seksu jak tylko mogę.
                Prowokuję nawet wieczorne kłótnie aby tylko mąż poszedł obrażony spać. Teraz
                mamy nową zabawkę komputer i on sobie siedzi i gra, a ja mam luz. A jak nie gra
                to zawsze coś stoi na przeszkodzie a to dzieci a to złe samopoczucie. Karmię
                jeszcze piersią więc zawsze mam wymówkę że mała sie obudzi i że nie mogę się do
                końca "wyluzować". Podobnie jak ty czuję do seksu wręcz odrazę. Wiem, że jest
                to najkrótsza droga do rozpadu małżeństwa. Widzę też że przestaje mi zależeć i
                jemu chyba też. Zaczynamy brnąć gdzieś skąd może sie okazać, że nie będzie już
                powrotu. Nawet nie wiem czy jeszcze kocham mego męża. Czasami sobie myślę, że
                jestem z nim, bo mamy dzieci. Oboje pochodzimy z rozbitych rodzin i wiemy co to
                znaczy nie mieć ojca. A ojcem mój jest świetnym. Myślę też że rutyna też
                zrobiła tu swoje i to że od 5 lat nie pracuję. Jestem cały czas w domu, widzimy
                sie tylko w domu. Może jakiś wyjazd by coś zmienił? Nasz albo Wasz. Pobycie
                tylko we dwoje? Noszę sie też z zamiarem urlopu od rodziny, chcę wyjechać do
                przyjacióły - może to w czymś pomoże? Sama nie wiem.Sama też szukam rozwiązania
                z tej sytuacji ale widzę że z każdym dniem rośnie między mną a mężem coraz
                grubszy mur, a ja nie wiem czy chcę sie przez niego przebić. Nie potrafimy
                rozmawiać ze sobą są tylko wzajemne oskarżenia i szukanie winy w partnerze. Na
                październik mamy zaplanowany wspólny wyjazd - może coś drgnie między nami ...
                może...
                Jednak, mimo wszystko trzymam za Wasz związek kciuki...
                • motylwodny Re: Saila łączę sie z Tobą 28.06.05, 14:52
                  Myślę, że wina leży po obu stronach. Bo jeśli przez lata ukrywałaś fakt, że ci
                  źle w łóżku to facet nie widzi problemu. Gdybyś od razu porządnie nim
                  potrzasnęła byłoby inaczej. Jak facet moze sppokojnie spać nie będąc pewnym,
                  czy spełnił sie w łóżku. A ty jak mogłaś udawać orgazm? Ja po stosunku z mężem
                  mówię: byłeś cudowny, to i to mi sie podobało, a to nie, on też mi mówi, że
                  mogłabyś to zrobić tak czy tak. Rozmowa po stosunku, a nie odwrócenie sie
                  plecami i zapomnienie o całej sytuacji.
    • bea.bea Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 16:11
      czyli , jak większość problemówmałżeńskich,sprawasprowadza siędo braku
      komunikacji....

      i przy okazji tej dyskusji przypomniał mi siekawał..

      .....on do kolegi:
      wiesz jestem taki niezły w łóżku, ze kiedy kocham się z żoną to ona z roskoszy
      płacze...

      .....ona do koleżanki:
      wiesz mój mąż jest taki beznadziejny w łóżku ,zekoiedy się z nim kocham , to
      płacze z rozpaczy.....

    • nanuk24 Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 18:55
      Po pierwsze, jak mozna mowic, ze facet, ktory oklada swoja zone jest dobrym mezem?

      Wizyta u seksuologa bylaby dobrym wyjsciem, pod warunkiem, ze partner potrafi
      sluchac i chetnie idzie na kompromisy. W przypadku autorki watku to bedzie
      ciezkie do zrealizowania. Nie wiem, czy zasugerowanie jemu tej wizyty nie
      rozjuszy go bardziej i czy znow nie uderzy.
      Krotko mowiac - przypadek ciezki. A i smutne, bo wiele jest takich malzenstw.

      Przez niecaly rok nie mialam ochoty na seks. Maz mnie nie bil, nie straszyl, nie
      trzasl sie nade mna i nie poganial. I co najwazniejsze - nie zmuszal! Moj maz
      jest typem, ktory w pierwszej kolejnosci stawia partnerke pozniej siebie.
      Potrafi sluchac. Reaguje na komunikaty, jakie mu wysylam, co w przypadku meza
      autorki to pobozne zyczenie.

      Wydaje mi sie, ze maz Sai(przepraszam, jesli pomylilam nick)jest typem
      dyktatora. Nie chcialabym z takim czlowiekiem zyc, chociazby dlatego, ze nie
      liczy sie z potrzebami ukochanej osoby. W tym wypoadku zadne rozwiazanie nie
      dojdzie do skutku.
    • ania.freszel Re: a ja nie mam ochoty .na sex 28.06.05, 21:02
      Pozwolilam sobie zacytowac:
      Jest źle do tego stopnia, że on mnie wyzywa od różnych - bo myśłi że go
      > zdradzam (kobieta nie może nie miec ochoty) wyzywa mnie od
      > najgorszych...ostatnio doszło do tego że mnie bije, szarpie...
      > Koszmar jakiś.
      > jesteśmy "normalnym" małżeństwem...

      skoro bije szrpie i wyzywa to chyba jednak nienormalnym....
      Ja bym polecila jakas terapie malzenska bo to chyba najlepsze rozwiazanie, a
      Twoja niechce do sexu musi miec jakies "glebsze" podloze.
    • an_ni Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 17:16
      mleko się już rozlało i to juz dawno
      teraz albo trzeba się postarać albo męczyć
      o rozstaniu nie myślisz
      nie rozumiem żeby tyle lat się w tym nie porozumieć... i coś zmienić widać mentalność ci na to nie pozwala żeby mówić świadomie o potrzebach seksualnych
      nie wyobrażam sobie oddawać się mężczyźnie w sposób który w ogóle mnie nie podnieca to jakas kara pokuta czy co?
      no ale skoro kochasz przemocowca to poczytaj
      rzadko zdarza się tak żeby dwoje kochanków było w 100% i zawsze dopasowanych
      podejdz do tego tak że on nie jest złym kochankiem tylko nie robi tego czego ty byś chciała - umiesz tak?
      dla innej takie szczypanie piersi czy ostra palcówka wcale nie musi być niemila
      • kk345 Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 17:36
        > teraz albo trzeba się postarać albo męczyć
        > o rozstaniu nie myślisz
        > nie rozumiem żeby tyle lat się w tym nie porozumieć.

        Przez 8 lat chyba juz coś zdecydowała...
        • an_ni Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 17:48
          ups ktoś tu ciągle wyciąga wątki sprzed lat
          złapałam się surprised
          ale swoją droga wątpię żeby zdecydowała mąż ją pewnie zdradził i porzucił a jak nie to zdradza nieustannie
    • ichi51e Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 21:53
      Normalnym? I on cie podejrzewa i szarpie? Ojp.
      Ja sie dziwie ze ty w ogole z nim rozmawiasz nie mowiac juz o ochocie na seks z takim czlowiekiem...
      • triss_merigold6 Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 22:05
        Wątek sprzed 8 lat. Już sobie raczej wyjaśnili wszystko. tongue_out
        • gato.domestico Re: a ja nie mam ochoty .na sex 04.11.13, 12:24
          moze ja zatlukl bo sie nie odzywa... wink nie wiadomo...
    • kota_marcowa Re: a ja nie mam ochoty .na sex 03.11.13, 22:16
      Przeczytałam cały wątek i myślę, że jesteście po prostu niedobrani seksualnie. Nie sądzę, że nie masz w ogóle ochoty, tylko, że ten akurat facet cię nie pociąga i żeby nie wiem co zrobił, to, to i tak zamiast cię ruszyć, wkurzy cię.
      Są dwa wyjścia. Albo zaciśniesz zęby i ten raz na jakiś czas się zmusisz i będziesz rozmyślać o liście zakupów albo odpuścisz i w końcu trafisz na kogoś przy kim ugną ci się kolana.
      • kk345 DATA! 03.11.13, 22:49
        > Przeczytałam cały wątek

        to przeczytaj jeszcze daty...
        • kota_marcowa Re: DATA! 03.11.13, 22:52
          Sporo osób dało się złapaćtongue_out
          Pisałam jakiś czas temu, że ktoś się bawi w wydłubywanie starych wątków, to któryś już z serii na forum.

          A swoją drogą ciekawe co się dzieje po latach z autorami tych wątków big_grin
          • merit_p Re: DATA! 04.11.13, 14:28
            big_grin
    • dziennik-niecodziennik Re: a ja nie mam ochoty .na sex 04.11.13, 14:20
      > Jest źle do tego stopnia, że on mnie wyzywa od różnych - bo myśłi że go
      > zdradzam (kobieta nie może nie miec ochoty) wyzywa mnie od
      > najgorszych...ostatnio doszło do tego że mnie bije, szarpie...

      po takiej grze wstępnej ciężko żeby Ci sie chciało.

      > jesteśmy "normalnym" małżeństwem...

      cudzysłów jest słusznie użyty moim zdaniem...
      • dziennik-niecodziennik Re: a ja nie mam ochoty .na sex 04.11.13, 14:20
        argh!
        kto wyciąga takie trupy?? big_grin
    • merit_p Re: a ja nie mam ochoty .na sex 04.11.13, 14:28
      Jak cię wyzywa od różnych to to nie jest normalne małżeństwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka