Witajcie, co myslicie o takiej sytuacji i powiedzcie, jak ja mam sie zachowac?
Mamy dwu miesiecznego synka, z ktorym odwiedzilismy dzisiaj tesciów po raz pierwszy. Tesciowa widziala wnuka okolo miesiac temu, przyjechała do nas, tesc z nia nie przyjechał. Mało tego, nie był też rok temu na naszym slubie. Meza rodzice mieszkaja razem, ale wogole sie nie odzywaja do sibie, maz z ojcem tez sie mijaja bez slowa, ale na slub byl zaproszony, mimo to nie był. Jak ja bylam jeszcze przed slubem kilka razy u nich w domu, to zawsze bylo miedzy nami dzien dobry, do widzenia, i tyle, ale mi to nie przeszkadzało ani nie przeszkadza, w konu nie koniecznie musze miec tematy do rozmowy z tesciem. Ale teraz jak przyjechalismy z synkiem bylam ciekawa jak sie zachowaja oni wszyscy, ale tesc nawet do nas nie wyzedl sie przywitac, dopiero potem jak juz bylismy w domu, to sie minelismy w korytarzu - widzial, ze przyjechalismy z dzieckiem, a jego wnukiem, ale nie podszedl do nas, ani nic, tylko minal bez slowa i poszedł do kuchni. Ja tez nic nie powiedzialam, ale głupio sie poczułam, ze ktos zignorował moje dziecko, tym bardziej ze wiadomo jak to jest z takimi maluszkami - gdzie sie nie pojdzie to zaraz kazdy, nawet obcy, sie zachwyca, zagaduje, pyta o dziecko, a tu własny dziadek minał bez słowa, nawt nie na ulicy, tylko we własnym domu!
Sluchajcie, ajk ja powinnam sie zachowac - moze powinnam go zaczepic na tym korytarzu?
Wiem na pewno jedno - wiecej nie pojade do tesciów, bo to strasznie głupia, niezreczna i przykra sytuacja dla mnie, a moje dziecko choc na razie nie rozumie, to z czasem bedzie wieksze i bedzie na pewno pytało, dlaczego jest u kogos w domu, a ktos go unika - ja wogole nie wiem, co mozna zrobic w takiej sytuacji

Moj maz na pewno bedzie chcial jechac jeszcze nie raz, oczywiscie do matki, nie do ojca i synka na pewno tez bedzie chciał brac. Teraz dopoki go karmie, to ja o tym calkowicie decyduje, a skoro ja nie pojade, to on tez nie, ale jak podrosnie, to juz nie bede miala argumentu. Maz wogole o ojcu nie chce rozmawiac, wiec ja nawet nie wiem jak mu wytlumaczyc, ze nie chce wiecej sie znalezc w takiej sytuacji.
Jak ja powinnam postapic - czy odwiedzac z wnukiem abbcie, mijac dziadka na korytarzu, ajak synek podrosnie co mu powiedziec, ze ten pan to dziadek, ale do niego nie podchodz???
Jejku, anprawde sie nie spodziewałam, myslalam ze ziecko łamie lody, ale widac nieprawda.