Dodaj do ulubionych

mąż ma przyjaciółkę-martwić się?

03.12.05, 18:18
mąż poznał kilka tygodni temu dziewczynę. Byli zmuszeni spędzać ze sobą dużo
czasu i bardzo się zaprzyjaźnili. Ona jest za granicą ale kontakt mają
codziennie. On twierdzi że nic między nimi nie było i nie będzie bo kocha
tylko mnie, ale to wspaniała dziewczyna i nie może tak poprostu jej
zapomnieć. Oboje uważają sie za wspaniałych przyjaciół, braterski związek,
etc.
Ufam mu ale szlag mnie trafia jak o niej słyszę. Wiem że nigdy w 100 % nie
można być pewnym ale albo mu zaufam albo rozwalę nasz związek scenami
zazdrości i histerią. A zabronić kontaktu też mu nie mogę bo jakim prawem? co
mam go zamknąć w złotej klatce? wtedy to mnie znienawidzi.
No i taki to mam dylemat, zazwyczaj jestem opanowana ale od czasu do czasu
mnie "bierze". Co ja mam robić?
czy wasi mężowie też mają przyjaciółki od serca? ufacie im?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:27
      Widac mu nie wystarczasz...
      • anatemka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:29
        i tu się z lipcową zgadzam w 100%.
        facetowi czegoś brakuje. motyli w brzuchu?big_grinDD
    • eni.s Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:38
      znajdz sobie przyjaciela, moze wtedy zrozumie co ty czujesz
      pozdrawiam
      • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:44
        może macie rację ale stało się to inaczej. Wyjechał, mnie tam nie było,
        zaprzyjażnił się, teraz kontynuuje. Między nami układa się super. Zabronić czy
        olać?
        • anatemka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:46
          zabronić to nie. ale co zrobić to nie wiem.
        • rita75 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 19:09
          Zabronić czy
          > olać?


          Co to znaczy "zabronić"? Dziecku mozna zabraniac, ale nie doroslemu facetowi.
          Wszelkie stawianie sprawy na ostrzu noza pogorszy sytuacje- jezeli bedzie
          chcial, to i tak bedzie sie spotykal z przyjaciółką- po kryjomu.
          Na twoim miejscu, wiecej bym rozmawiala z mezem, wiecej go obserwowala, a nawet
          nie omieszkalabym poznac tej przyjaciolki- lepszy "wróg" oswojony...wink)))
          • fiola1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 10:44
            nie wierze w przyjazn mesko-damska,zawsze ma to erotyczny podtekst
            • smagliszka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 10:38
              a ja mam przyjaciela bez podtekstów smile
    • milka1974 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:55
      Odpowiem tak - ja mam przyjaciela który ma rodzinę... Gdy sie zaprzyjaźniliśmy
      (prawie 6 lat temu) jeszcze nie miałam męża - to była trudna sytuacja głównie
      dla naszego (przyjaciela i mojego) komfortu psychicznego ale jako że nie
      robiliśmy nic złego to uznaliśmy że najlepiej mówić o naszej przyjaźni głośno -
      także naszym połówkom. I teraz jesteśmy już dwoma zaprzyjaźnionymi małżeństwami
      a przyjaciel jest ojcem chrzestnym mojego 2,5 miesięcznego synka smile
      Wszyscy są zadowoleni a ja nadal mam przyjaciela smilesmilesmile
      Wniosek: jeśli Twój mąż nie będzie miał nic przeciwko temu żebyś Ty poznała tę
      dziewczynę, pogadała z nią, poznała także jej towarzystwo - znaczy że Ci ufa i
      nie ma nic do ukrycia. Oczywiście jeśłi ona zgodzi się na taką weryfikację - co
      będzie też oznaczał że nie ma złych zamiarów smile
      Na razie radzę się nie denerwować bo możesz niepotrzebnie zrobić coś głupiego,
      a pamiętaj że Twoje małżeństwo jest najważniejsze smilesmilesmile
      A przyjaźń damsko-męska bez podtekstów naprawdę istnieje smile
      • 18_lipcowa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 18:57

        > Wniosek: jeśli Twój mąż nie będzie miał nic przeciwko temu żebyś Ty poznała

        > dziewczynę, pogadała z nią, poznała także jej towarzystwo - znaczy że Ci ufa
        i
        > nie ma nic do ukrycia.

        to sie nazywa mydlenie oczu moja droga
        • headonshoulders Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 20:41
          a mnie sie wydaje ze gdyby przedstawil was sobie to nie byloby problemu.

          Normalny facet jest jak najbardziej podatny na romanse i nie nalezy sie spodziewac cudu ze maz
          bedzie cale zycie odporny na pokusy. Nie bedzie. Ale jesli juz mialby sie zakochiwac- nie sadze zeby
          byl skory was sobie przedstawic.

          Widzialam wiele malzenstw gdzie zona myslala ze jest super a maz przez polowe czasu zyje w
          osobnym swiecie.

          Na Twoim miejscu faktycznie nie zabranialabym bo zakazany owoc smakuje lepiej...
          Ale

          Popytaj sie go na luzie o ta kolezanke, siadz mu na kolanach i z usmiechem powiedz ze jesli jest
          naprawde tak wspaniala osoba to chcialabys ja poznac. Wyjdz z inicjatywa, powiedz ze jak bedzie
          okazja zrobisz kolacje itp.

          Nie rob scen, chociaz ja na przyklad pewnie bym zrobila smile)))))

          Nie martw sie na zapas- bedzie dobrze.

          Tylko pamietaj- BADZ SWIETNA PRZYJACIOLKA SWOJEGO MEZA.


          Jak nie poskutkuje- znajdz przyjaciela smile
          • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 20:48
            problem w tym że ona jest za granicą - na stałe. I poznam ją tylko jesli do
            niej pojedziemy kiedyś. Powiedział mi ze moze w wakacje, bo milo by bylo miec
            jakąś bazę wypadową...
            Wrócil odmieniony, bardziej otwarty, przedtem miewalismy problemy, teraz jest
            cudownie i to mnie wlasnie martwi. Nie wiem czy mam sie cieszyc ze poznal kogos
            dzieki komu zrozumial wiele czy moze wlasnie powinno mnie to martwic.
            A poza tym to poprostu czuję ogromną zazdrość o ich bliskość...
            • karolcia111 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 21:08
              Hmmm, to masz problem. Ja bym sie w życiu na "przyjaciółkę męża" nie zgodziła.
              Jakoś "przyjaciółki męża " mi się źle kojarzą.
            • october.fest Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 10:01
              Też czułabym się zazdrosna. O ile znam życie nie jest to takie całkiem niewinne.

              Kiedyś miałam kogoś na boku, byłam juz w stałym związku. Tez przedstawiałam to
              jako zwykłą przyjaźń po to, aby móc faceta widywać, kontaktować się z nim,
              nawet gdyby ktoś nas kiedyś razem zobaczył to mojego partnera nie zdziwiłoby to
              zanadto, a ja uniknęłabym kłopotliwych pytań.

              Sprawa nie mogła trwac wiecznie, zostaliśmy tzw. "przyjaciółmi". Ale to nie tak
              wygląda przyjaźń, nie oszukujmy się...Są wzajemne wspomnienia, przeciez dalej
              się sobie podobamy. Zastanawiam się, czy dla ratowania małżeństwa nie urwac
              całkowicie tego kontaktu.

              Dlatego ja osobiście wolałabym, aby mój mąż nie miał zadnych "przyjaciółek",
              wystarczą koleżankismile
            • sutra Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 10.04.06, 16:22
              mispolonia napisała:

              > Wrócil odmieniony, bardziej otwarty, przedtem miewalismy problemy, teraz jest
              > cudownie i to mnie wlasnie martwi. Nie wiem czy mam sie cieszyc ze poznal
              kogos
              >
              > dzieki komu zrozumial wiele czy moze wlasnie powinno mnie to martwic.

              Mnie by to martwiło. Pamiętam, jak sama miałam takie fascynacje w czasie
              trwania innych związków. Znajdując zwykłego przyjaciela bez podtekstów nie
              byłam odmieniona i szczęśliwsza. Jeśli zaś patrzyłam na siebie w lustro i
              widziałam twarz młodszą i promienną, był to niechybny znak, ze jest coś nie w
              porządku.
        • syla113 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 10.04.06, 15:19
          ja tez mam przyjaciela ......ja wczesniej wyszlam za maz , teraz on sie bedzie
          zenil , to bzdura ze nie istnieje przyjazn damsko meska
    • matusia3 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 21:46

      Może jestem staroświecka,ale w życiunie zgodzę się na przyjaciółkę męża.Dla
      mnie nie ma przyjaźni miedzy kobietą,a mężczyzną.Prędzej kończy się to w łóżku.
      Taka prawdasad
      • titicaka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 21:51
        Maz nie ma przyjaciolek od serca , wie ,ze bym go zabila ,ale mysle ,ze rowniez
        nie potrzeba mu takowej miec!
    • jagienkaa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 22:08
      rany, ja mam wielu dobrych kolegów - dwóch żonatych - co nie znaczy że im zaraz
      wskoczyłabym do łóżka! bardzo lubię gadać z facetami, mają zupełnie inne
      podejście do spraw i lepiej mi się z nimi rozmawia niż z kobitkami.
      Trochę zaufania!
    • jordanka1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 22:26
      ble, ble, ble Jagienka... mieć kolegę i przyjaciela to dwie różne sprawy!
      Zgadzam się, że przyjażń damosko -męska nie istnieje... Szybciej, czy póżniej
      pojawia się podtekst seksualny i dobrze jesli kończy sie na flircie!
      Zatem Koleżanko mocno stawiaj sprawę, moim zdaniem nie ma na co czekać...
      Lepiej gasić ogień w zarodku...
      swoją drogą, ja już bym się wściekła..., ale ja chodzącą tolerancją nie
      jestem...
      • jagienkaa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 22:37
        to zależy czym jest dla Ciebie kolega a czym przyjaciel. A faceci zwłaszcza
        różnie widzą przyjaźń.
        Co do autorki wątku, to jestem ciekawa na czym polega przyjaźń jej męża z tą
        dziewczyną? co robią razem?...
        • jordanka1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 22:55
          jagienka, takich rzeczy sie nie da zdefiniować... sama wiesz, która dziewczyna
          jest jeszcze Twoją koleżanką, a która przyjaciółką, no nie... jest to chyba
          kwestia zaufania i poczucia bezpieczeństwa, takie osoby z reguły wiedzą o nas
          więcje i często też na więcje mogą sobie pozwolić, bo granice są tu mocno
          poszerzone.
          jesli chodzi o to, co robią to w zasadzie nie jest takie istotne, bo rzecz tkwi
          w tym, że robią to razem i sprawia im to przyjemność... jestem fanką
          teorii "step by step" - nikt nie wie jak się skończy jedno z pozoru nieistotne
          spotkanie, stąd też jestem za ukrócaniem wszelkich okazji do tego, by sprawdzić
          na własnej skórze czy przyjaźń damsko- męska istnieje...
          pozdro!
          • jagienkaa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 10:06
            widzisz ja się nie zgodzę. Może jestem idealistką ale, jeszcze w czasach
            licealnych, miałam dwóch przyjaciół chłopaków, i tak było dobrze. Do teraz
            utrzymujemy bardzo dobry kontakt. Na pewno więcej widziałabym się z nimi gdyby
            nie to, że mieszkam za granicą. Co więcej, mój mąż w ogóle nie 'zabrania' mi
            spotykać się z nimi gdy jestem w Polsce. Z tym, że przyznaję że są to stare
            przyjaźnie, a nie zawarte już w czasie małżeństwa.
            I to właśnie kobiety zdradziły moje zaufanie i przyjaźń, dlatego trudno mi
            teraz zdefiniować różnicę między dobrą koleżanką/przyjaciółką. Z facetami jest
            inaczej.
            Tym bardziej jestem przeciwna zabranianiu mężowi spotykania się z kimkolwiek,
            bo mężczyźni za bardzo tego nie zrozumieją i będzie jeden wielki konflikt.
            Owszem, może jest coś w zasadzie "czego oczy nie widzą " ale jeśli mężowi
            czegoś brakuje w związku to i tak prędzej czy później poszuka tego gdzieś
            indziej.
            • sowa_hu_hu Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 10:14
              nie można generalizować - ja nigdy faceta przyjaciela nie miałam ale myśle że
              jest to możliwe o czym już wyzej dziewczyny pisały...
              nie dziwie ci sie ze jesteś zazdrosna , możesz być , to naturalne , wazne jednak
              zebyś nie była chorobliwie , obsesyjnie zazdrosna...
              po pierwsze uwazam że mąż powinien was sobie przedstawić , zaprosić ją do was na
              kolacje czy coś w tym rodzaju...
              powinnaś być czujna ale nie zaborcza...
              wyjścia sa dwa - albo to faktycznie jego dobra koleżanka albo....
              nie nazywałabym tego przyjaźnią - jak dla mnie to nadużywanie tego wielkiego
              słowa... nikt nie zostałby moim przyjacielem po paru tyg znajomości... co
              najwyżej kolegą czy koleżanką...
    • sofi84 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 03.12.05, 22:33
      niech maz poszuka sobie przyjaciela. nie ma przyjazni miedzy facetem a
      dziewczyna nie ma! nie raz sie o tym przekonałam. ja bylam taka przyjaciolka
      dzisiaj juz mojego meza. i z niejednym facetem z ktorym sie spotykalam
      wczesniej sie przyjaznilam a on kogos mial. i to wcale nie jest moja wina
      chlopak porpostu z biegiem czasu zaczynal swirowac. i co zrobic?
    • felietonista Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 00:09
      A martwić się tym, ze ma się przyjaciela?

      Ja na przykład takiego posiadam od jakiegoś czasu, co nie tylko nie odciąga mnie od mojego męża, a wręcz przeciwnie - tym bardziej cenię sobie, że go mam (męża) i jakiego go mam. A obecność przyjaciela (również bardziej wirtualna niż osobista) jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, że nadaję się do czegoś jeszcze poza utrzymywaniem domu, dbaniem o męża i dziecko i spełniania małżeńskich obowiązków. Zdrady nawet nie biorę pod uwagę, bo wystarczy mi to co mam i więcej mi nie trzeba. Ale fajnie jest czasem wymienić posta albo sms-a. Co tu dużo gadać - fajnie jest mieć świadomość, że myśli o nas ciepło ktoś jeszcze...
      Oboje wiemy na czym stoimy - kto jest dla nas najważniejszy i wręcz wspieramy się w tej świadomości, nakazując sobie nawzajem dbanie o nasze drugie połowy.

      Dodam jeszcze, że nie wierzę, żeby taki układ mógł trwać długo - to byłoby zbyt piękne by mogło być prawdziwe. Prędzej czy później to się urwie, bo zabraknie na to czasu w ferworze życia codziennego. Ale dobra jest choć chwila... chociaż oczywiście wszystko zależy od człowieka i jego silnej woli. Ale ja tam wierzę w przyjaźń damsko - męską.
    • niepytana Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 01:17
      A u nas jest tak. Moi przyjaciele sa przyjaciolmi mojego meza, i na odwrot. Nie
      mamy przyjaciol osobno. Ba nawet nie mamy znajomych osobno. Przyjaciolka czy
      przyjaciel mojego meza to brzmi dla mnie tak jak ja bym stala z boku. I to samo
      tyczy sie meza oczywiscie. Nie przyjaznie sie z nikim z kim nie zaprzyjaznilby
      sie moj maz. Ale se mozna jenzyk polamac i oko zwichnonc hehehehehe. Przyjaciel
      przyjaciela przyjacielowal sie z przyjaciolka przyjacielki hehehehehe.
      Powodzenia.
      • sofi84 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 08:25
        no tak ładnie pieknie ale zamężna kobieta inaczej podchodzi doprzyjaciela niz
        zonaty facet do przyjaciolki nie oszukujmy sie facet to facet natura to natura
    • lila1974 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 08:27
      Masz utrudnioną sprawę przez tą zagranicę.
      Wiedząc, że mąż zaprzyjaźnił się z dziewczyną, w pierwszym odruchu uznałabym,
      że musi być fajną dziewczyną i zechciałabym ją poznać, by ocenić jaka jest. Na
      faceta nie ma co liczyć, że głowy nie straci, bo wystarczy kilka sztuczek ze
      strony kobiety, by mu się zachwiał grunt pod nogami. Na własne oczy musiałabym
      się przekonać, co ona sobą reprezentuje, a wtedy albo zaczęłabym się martić
      albo się z nią zakumplowała.
      W czystą przyjaźń damsko-męską również nie wierzę. Latami przyjaźniłam się z
      kimś, a jednak w sprzyjających okolicznościach zaczęliśmy niebezpiecznie się do
      siebie zbliżać. Fakt, że ani on ani ja, nie mieliśmy wówczas stałych związków i
      nasz mógł się udać. Otrząsnęłam się a niesmak pozostał do dziś - skrzywdziłam
      człowieka.

      Mój mąż wyjeżdźa dosyć często na szkolenia. Jest lubiany przez koleżanki w
      firmie. Po powrocie z jednego zrelacjonował mi słowa koleżanki, którą i on
      bardzo lubi. K stwierdziła, że jest kilku chłopaków, z którymi się nie prześpi,
      bo nie, a z moim dlatego, że lubi jego żonę.

      Poznając ową przyjaciółkę miałabym nadzieję, że stanę się dla niej realną
      osobą, której może nie zechce skrzywdzić.
      Acz podobno nadzieja matką głupich ...
    • kasielka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 08:29
      Juz po paru tygodniach Twój mąż nazywa ją przyjaciółką???????No nie
      wiem...wydaje mi się ze to jest raczej zauroczenie niz przyjazn.Gdyby to była
      przyjaciółka z czasów szkolnych, stara znajoma itp, nie miałabym nic
      przeciwko...ale poznana niedawno???Byłabym wsciekła i zazdrosna...
      • beata132 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 09:13
        Ta kobieta to nie przyjaciółka tylko nowo poznana znajoma/koleżanka.
        Przyjaźn to wielkie słowo.
        Nie wiem co powinnaś zrobić, bo nie jestem Tobą. Mogę jedynie napisać jak ja
        bym sie w takiej sytuacji zachowała.
        On jest tu, ona tam. Problemu nie widzę. Jeśli jedzie do niej to tylko ze mną.
        Proste. Jeśli nie chce jechać ze mną nie jedzie wcale.
        • kasielka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 09:32
          cyt....."Oboje uważają sie za wspaniałych przyjaciół, braterski związek,
          etc. ...."
          czyli ze uwaza ją za przyjaciółke,a ja w to niestety nie
          wierze,takie "przyjaznie" często sie zle konczą......
          • beata132 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 09:40
            W takim razie ja mam inną definicję przyjaźni niż mąż autorki postu.
            Przyjaźń buduje się przez lata. Mogę powiedzieć, ze mam jedną przyjacółkę,
            którą znam od 22 lat. Znamy się na wylot, mozemy na sobie polegać. Mam też
            mnóstwo dobrych znajomych, z którymi fajnie mi się gada i miło spędza czas.
    • anika27 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 12:00
      Popieram-przyjaźń buduje się przez lata. Budowałam taką przyjaźń z chłopakiem za
      czsów szkolno-studenckich. Wtedy myślałam, że sie da a teraz wiem, że to
      niemożliwe. Poza tym: miano przyjacółki po paru dniach razem...., wrócił
      odmieniony....., codzienny kontakt nawet telefeniczny czy mailowy...?ej
      • kkatie anika, dokladnie tak samo mysle 04.12.05, 12:50
        ale ja to malo tolerancyjna jestem, bo w ogole nie toleruje
        takich "przyjacioleczek" wink
        poza tym w towarzystwie meza juz wiem, ktore sa takie naprawde, a ktore juz by
        cos chcialy, wiec te trzymam z daleka.
        tak jakos prawie dyplomatycznie mi sie udalo to zrobic wink
        • lila1974 Re: kkatie ??? 04.12.05, 13:02
          No własnie, jakoś zamilkłaś, wszystko czyli ok?
          • kkatie Re: kkatie ??? 04.12.05, 13:06
            nio smile)
            och, Lila, bo jeszcze kto pomysli, ze ze mna co nie tak bylo wink
            • lila1974 Re: kkatie :) 04.12.05, 13:08
              Słońce Ty moje - z Tobą nie może być coś nie tak smile
              Ja pytam o tę panienkę co chciała ale nie dała rady - odpuściła sobie?
              • kkatie Lilus :) 04.12.05, 13:35
                nooo, nawet specjalnie sie nie musialam starac, samo jakos dobrze wyszlo smile)
        • anika27 Re: anika, dokladnie tak samo mysle 04.12.05, 13:28
          No ja próbowałam "przyjaźnić się " z mężczyzną jak byłam jeszcze panną zresztą
          on też był wolny, więc żadnych zdrad czy czegoś takiego. Niemniej dzięki tej
          "przyjaźni" wiem , że to nie działa i przyznaje,że nie byłabym tolerancyjna
          gdyby mój ślubny wpadł z rewelacją, że ma przyjaciółkęsmile.
    • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 14:36
      no więc powiem że to ja nazwałam ją przyjaciółką bo on tak jak wy uważa że po
      kilku tygodniach nie można sie zaprzyjażnić, ich łączy braterski związek i
      sympatia. Ale to co między nimi jest to setki godzin wspólnych szczerych rozmów
      (mąż jest zamkniętym człowiekiem, mało mówi, haha). Opowiadanie sobie sekretów,
      radzenie, pocieszanie. Ja jestem o to zazdrosna, o tę ich psychiczną bliskość.
      Pytałam dlaczego tak się stało, czy ja mu tego nie dawałam. Powiedział że nie
      wie i koniec, popsostu spotkał kogoś z kim rozumie sie doskonale. Ale że
      jest "czysty" i wierny.
      Póki co mu wierzę, ale te codzienne maile, smsy mnie doprowadzają do szału.
      • kkatie Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 14:46
        tez bym byla zazdrosna.
        i powiem Ci jedno - mnie sie to wcale nie podoba. na Twoim miejscu bylabym
        ostrozna.
        o ile mezowi mozesz ufac, to kobiecie niestety nie sad
        taka jest prawda: kumpel ( reguly, nie mowie o skrajnych przypadkach) nie
        odbije kumplowi dziewczyny-taka solidarnosc plemnikow.
        natomiast przyjaciolka jest w stanie przyjaciolce odbic faceta, ba, nawet meza.
        niestety znam takie przypadki.
        sad
      • sowa_hu_hu codzienne maile i smsy?????????? 04.12.05, 14:49
        no to w takim razie normalne nie jest....
        skoro ona mu tak imponuje to juz niedaleka droga do konsumpcji tej cudownej
        psychicznej więzi...
        on jest nią zafascynowany z tego co piszesz!!!
        ja rozumiem ze mozna nadawac na tych samych falach ale codzienne smsy... bez
        przesady... nie wydaje mi sie zeby takie zainteresowanie KOLEŻANKĄ było czymś
        normalnym... mozna kogoś bardzo lubić... ale to co robi twój mąż to jak dla mnie
        przesada... i pachnie mi to czymś więcej...
        poza tym wierny to on moze ci być... ale cholera wie o kim mysli kiedy kładzie
        sie spać...
        jesli taka fascynacja bedzie trwała długo bardzo prawdopodobne ze wylądują w
        łóżku...
        choć moge sie mylić...
      • mackowy4 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 09:15
        Oczywiście, że się martwić.
        Czasami zastanawiam się, o jest gorsze: zdrada fizyczna czy psychiczna. Mnie
        chyba bardziej zabolałoby, gdyby mój mąż powiedział, że znalazł kobietę, z
        którą doskonale mu się rozmawia, której zwierza się z kłopotów i sukcesów w
        codziennej korespondencji mailowej, z którą ma jakieś wspólne sekrety,
        tajemnice. Słabo mi się robi na myśl, że opowiadałby jej o mnie, naszym
        małżeństwie. Dla mnie oznaczałoby to, że ja mu nie wystarczam, że mi brakuje
        czegoś, co ma tamta kobieta, a co mężowi tak bardzo imponuje. To bardzo
        destrukcyjne myśli, podważające wiarę w siebie ...
        Więż psychiczna wydaje mi się silniejsza i jest podstawą silnego, dobrego
        związku. Dla mnie żadnym pocieszeniem nie było, ze fizycznie mąż jest 'czysty'.
        To tylko kwestia czasu, kiedy zauroczony osobowością koleżanki znajdzie się z
        nią w łóżku. Ja na Twoim miejscu już czułabym się zdradzona i nie umiałabym
        chyba zaufać takiemu człowiekowi.
        Na plus należy zapisać Twojemu mężowi jedynie to, że nie ukrył tej znajomości
        przed Tobą. Czułabyś się chyba jeszcze gorzej, gdybyś dowiedziała się o
        tej 'braterskiej' znajomości swojego męża z jakąś kobietą po kilku miesiącach
        jej trwania. Może wtedy nie byłaby już taka braterska i czysta...

        Wydaje mi się, że są dwie możliwości, jeśli chodzi o Twojego męża : 1. albo
        jest ignorantem zupełnie nie znającym kobiet i nie zdaje sobie sprawy, że
        utrzymując zażyły kontakt z Tamtą kobietą rani Ciebie, 2. albo Twoje
        samopoczucie jest mu obojętne, a więź z 'tamtą' jest silniejsza i nie
        potrafi/nie chce jej przerwać.
        Lekarstwem na uzdrowienie sytuacji, jeśli jeszcze tego chcesz, może być tylko
        szczera rozmowa. Powiedz jak się czujesz ze świadomością istnienia w jego
        życiu 'koleżanki', powiedz czego po nim oczekujesz, jeśli zależy mu na Tobie i
        Waszym małżeństwie. Zdecydowanie masz prawo poprosić go, aby zerwał tą
        znajomość. A co zrobi, co Ci powie, to już druga sprawa. Może dla świętego
        spokoju powie Ci, że zerwał tą znajomość i zacznie Cię oszukiwać.
    • rebeka77 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 14:48
      Nie piszcie , ze przyjazń damsko - meska nie istnieje .To , że takowych nie
      macie nie oznacza , że to niemożliwe . Co to znaczy natura to natura ? Co ja
      królik jestem ? Mam od kilku dobrych lat dwóch przyjaciół i przez głowę mi
      nigdy nie przeszło , że jak z którymkolwiek ...w życiu !
      • sowa_hu_hu rebeka 04.12.05, 14:50
        ja nie twierdze ze jest nimozliwa , mimo iz faceta przyjaciela nie mam...
        ale czy ty z tymi swoimi super kolegami tez piszecie do siebie codziennie tone
        smsów i do tego jeszcze maili...?
        • rebeka77 Re: rebeka 04.12.05, 15:16
          Nie rozumiem? o co chodzi z tymi meilami i smsami ? Do nikogo tony nie piszę .
          Obydwoje mają swoje panie , mieszkają w innych miastach , więc przyjeżdżają ,
          zostają na noc ze swoimi paniami , jezdzimy razem na wakacje .Mieszkałam z nimi
          kilka lat w akademiku , z jednym rok w wynajmowanym mieszkaniu .Były imprezy ,
          cuda kiedy mogło sie coś wydarzyć - NIE WYDARZYŁO SIĘ . I tak zostanie .
          Uwielbiam ich .
          • sowa_hu_hu Re: rebeka 04.12.05, 15:20
            ale ja mówie o autorce postu....

            jej sytuacja jest z goła inna od twojej...
          • kraxa rebeka- co ja krolik jestem 10.04.06, 13:38
            No to jest własnie zabawne, jak ludzie sa ardzo przekonani o sile
            swojego "charakteru", a ten charakter to tez nic innego niz tylko jakis
            osobniczy zestaw cech. Podoba nam sie to czy nie, jestesmy sterowani przez
            popedy, instynkty, samolubne geny- tzw. nature. Bo tez nic innego nie istnieje
            niz ta "natura". Wiec ostaroznie z zapałkami, bo moze byc pozar
      • lila1974 Re: rebeka77 04.12.05, 14:53
        Tobie nie ale za nich zagwarantować nie możesz.
        Przez długie lata stałam na takim samym stanowisku jak Ty, zresztą w chwili
        obecnej przyjaźnimy się nadal ale już w 4, ale był moment, gdy zaczęło się coś
        dziać. Wydaje mi się, że takich uczuć możesz sobie nawet nie uświadamiać.
        Moja teoria jest taka - jednej ze stron zależy bardziej - widocznie w twoim
        przypadku nie Tobie.
    • 18_lipcowa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 15:07
      Dziwne to.
      Kilka tygodni z obca dziewczyna to braterstwo dusz????????
      O ile zrozumialabym przyjaciolke z dziecinstwa to spoufalanie sie z obca baba
      jak sie ma zone juz nie.
      Gdyby mial w Tobie przyjaciela to nie szukalbym innych przyjazni na boku, z
      kobietami rzecz jasna.
      Serio? W ich przyjazn nie wierze.
      A poznanie Cie z nia jeszcze niczego nie oznacza, moze tylko zamydlic Ci oczy "
      no ona cie zna, nie podejrzewa to mozemy hulac".
      Ja nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu ale nie umiem Ci poradzic bo ja
      bardziej jestem profilaktyczna -juz predzej dbam by facetowi nie zabraklo
      czegos co moze dac mu inna i by tego nie szukal.
    • niepytana Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 15:10
      mispolonia napisała:

      > (mąż jest zamkniętym człowiekiem, mało mówi, haha

      mispolonia napisała jednak jeszcze to:

      Ale to co między nimi jest to setki godzin wspólnych szczerych rozmów
      >Opowiadanie sobie sekretów,
      >
      > radzenie, pocieszanie



      A Ty jestes tylko od sex'u rozumiem. Czyli poki sex jest z Toba to wszystko
      jest super. Wiesz malzenstwo i milosc to nie tylko sex. To
      rowniez: "opowiadanie sobie sekretow, radzenie, pocieszanie", "...setki godzin
      wspolnych szczerych rozmow..." Takze zastanow sie czy to jeszcze jest
      malzenstwo i milosc czy tylko juz sex zostal. Pozdrawiam.
      • 18_lipcowa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 15:14
        dlatego mowie, gdyby mial to w domu nie mialby problemu z odrzuceniem takiej
        przyjazni od laski. Bo po co by mu wtedy to bylo?
        • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 21:03
          powiem jeszcze jedno: po jego powrocie seks układa nam się o niebo lepiej niż
          przedtem....
          wałkujemy ten temat od kilku dni, on w kółko powtarza to samo ze nie mam sie
          czego obawiac, a ja powtarzam swoje. On pyta, to co mam ci jeszcze powiedziec
          żebyś mi uwierzyła??
          Ona na szczęście jest daleko wiec sie predko nie spotkają. Poza tym co mi
          opowiadał to jest rozrywkową dziewczyną i w czasie ich znajomości puszciła się
          z kilkoma innymi facetami, a z nim nawet nie probowała..
          Z moich doświadczeń wynika że przyjażn damsko-męska istnieje do pierwszego
          kryzysu. Jak coś się nie układa w małżeństwie czy związku to człowiek zwraca
          się do przyjaciela, jesli jest odmiennej płci to często kończy sie romansem. Od
          kiedy jesteśmy małzeństwem nie mam bliskich męskich kolegów bo nie chcę kusić
          losu. On też nie miał damskich do tego momentu..
          Boję sie ze jesli mu zabronię kontaktu to on go bedzie dalej utrzymywał tyle ze
          będzie się z tym krył. Póki co czekam na rozwój wypadków, może ta fascynacja
          minie jak dłużej nie będą sie widzieć? mam taką nadzieję...
          szkoda że nie wypowiada się żaden pan jak to wygląda od meskiej strony..
          On naprawdę nie widzi w tym żadnego problemu i zapewnia mnie że wszystko jest
          jak najbardziej normalne a ja najważniejsza na świecie... Moje przyjaciółki z
          którymi gadałam mówią to samo: wściekłyby się przeokrutnie, uważaly to za
          zdradę (psychiczną choćby...) i rozważałyby zakaz tej znajomości...
          oj nie wim sama nie wiem, gryzie mnie to wciąz.

          dzięki za wsparcie!
          • jagienkaa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 21:23
            a ja myślę że bardzo dobrze do tego podchodzisz - znaczy się nie histeryzujesz,
            rzeczowo z nim rozmawiasz, martwisz się, nie zabraniasz. Na pewno mąż to
            docenia. Tak trzymać.
          • mosze_singer Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 21:50
            > powiem jeszcze jedno: po jego powrocie seks układa nam się o niebo lepiej niż
            > przedtem....


            Poza tym co mi
            > opowiadał to jest rozrywkową dziewczyną i w czasie ich znajomości puszciła
            się
            > z kilkoma innymi facetami, a z nim nawet nie probowała..

            spal z nią, może po pijaku i nie wszystko pamięta...

            skoki w bok sie zdarzają, gorzej że on chce to ciągnąć

            >on w kółko powtarza to samo ze nie mam sie
            > czego obawiac, a ja powtarzam swoje. On pyta, to co mam ci jeszcze powiedziec
            > żebyś mi uwierzyła??

            idzie w zaparte jak każdy facet po skoku w bok, normalna reakcja

            a ty nie trać zimnej krwi i nie daj sobie kitu wciskać
            • 18_lipcowa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 22:14

              >
              > idzie w zaparte jak każdy facet po skoku w bok, normalna reakcja
              >
              > a ty nie trać zimnej krwi i nie daj sobie kitu wciskać

              Tez to pomyslalam,
              • sowa_hu_hu Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 22:19
                ale niekoniecznie tak musi być! nikog za ręke nie złapałyście...

                aczkolwiek dla mnie też to jest z deka podejrzane...
          • 18_lipcowa Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 22:11
            mispolonia napisała:

            > powiem jeszcze jedno: po jego powrocie seks układa nam się o niebo lepiej niż
            > przedtem....

            bo pewnie wyobraza sobie ze to ona...

            > wałkujemy ten temat od kilku dni, on w kółko powtarza to samo ze nie mam sie
            > czego obawiac, a ja powtarzam swoje. On pyta, to co mam ci jeszcze powiedziec
            > żebyś mi uwierzyła??
            > Ona na szczęście jest daleko wiec sie predko nie spotkają. Poza tym co mi
            > opowiadał to jest rozrywkową dziewczyną i w czasie ich znajomości puszciła
            się
            > z kilkoma innymi facetami, a z nim nawet nie probowała..


            Taaaaa........

            > Z moich doświadczeń wynika że przyjażn damsko-męska istnieje do pierwszego
            > kryzysu. Jak coś się nie układa w małżeństwie czy związku to człowiek zwraca
            > się do przyjaciela, jesli jest odmiennej płci to często kończy sie romansem.
            Od
            >
            > kiedy jesteśmy małzeństwem nie mam bliskich męskich kolegów bo nie chcę kusić
            > losu. On też nie miał damskich do tego momentu..
            > Boję sie ze jesli mu zabronię kontaktu to on go bedzie dalej utrzymywał tyle
            ze
            >
            > będzie się z tym krył. Póki co czekam na rozwój wypadków, może ta fascynacja
            > minie jak dłużej nie będą sie widzieć? mam taką nadzieję...
            > szkoda że nie wypowiada się żaden pan jak to wygląda od meskiej strony..
            > On naprawdę nie widzi w tym żadnego problemu i zapewnia mnie że wszystko jest
            > jak najbardziej normalne a ja najważniejsza na świecie... Moje przyjaciółki z
            > którymi gadałam mówią to samo: wściekłyby się przeokrutnie, uważaly to za
            > zdradę (psychiczną choćby...) i rozważałyby zakaz tej znajomości...
            > oj nie wim sama nie wiem, gryzie mnie to wciąz.
            >
            > dzięki za wsparcie!
          • sutra Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 10.04.06, 16:30
            mispolonia napisała:

            > powiem jeszcze jedno: po jego powrocie seks układa nam się o niebo lepiej niż
            > przedtem....

            To jest moim zdaniem jeszcze gorszy sygnał. Co moglo wpłynać na tę zmianę?
            Chyba nie wielogodzinne rozmowy??

            Romans często skutkuje większym otwarciem na stałego partnera. Wiem, bo to
            kiedyś przerabiałam.

            Poczytaj sobie:
            kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66914,1626405.html
            • sutra Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 10.04.06, 16:33
              Hehe, nie zauważyłam daty wątku big_grin
    • poleczka2 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 21:35
      No cóż, powiedziałabym, że powinnaś być ostrożna. Tylko nie konfrontuj bo
      będzie gorzej. Nad moim mężem zaczęła cyrklować jakaś Rosjanka którą zna już
      długo ale tylko korespondencyjnie ale nagle z listów raz na pół roku zrobiły
      się smsy kilka w ciągu tygodnia. Trzymałam rękę na pulsie, my nie mamy problemu
      z czytaniem sobie nawzajem smsów więc czytałam co tam do niego wypisuje i w
      końcu babce się chyba znudziło bo sobie odpuściła.
      W Twojej sytuacji byłabym podejrzliwa. Nie ma dymu bez ognia, nie wierzę w
      wielkie przyjaźnie męsko-damskie. Prędzej czy później wkroczy łóżko.
      • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 04.12.05, 23:57
        mi sie tez to wszystko nie podoba i ciągle nie mogę siebie przekonać. Gryzę się
        okropnie bo pozostaje mi albo mu zaufac i przestac drążyć temat albo dalej go
        podejrzewac. Tylko co jesli on naprawdę jest bez winy? jeśli mu bede sugerowac
        ze mu nie ufam i ze biore pod uwage ze mnie zdradzil to on wkoncu to kiedys
        zrobi, a ja zniszcze nasze malzenstwo. Co on moze zrobic zeby mnie przekonac?
        jest idealnym mężem, kochankiem - zmienil sie po powrocie. Pozytywnie. Czy ona
        miala na to wpływ? Nasz zwiazek prawie sie rozpadal, teraz kwitnie, jedno co
        jest miedzy nami to moj brak zaufania. Wiem ze jak facet zdradzi to przychodzi
        z kwiatami i prawi komplementy. On twierdzi ze duzo przemyslal i zrozumial.
        Moze lepiej poprostu przestac drazyc, czytac maile, pytac go o nia o to co
        robili o czym rozmawiali, zaufac i cieszyc sie z tego ze jest dobrze? On mowi
        ze rozumie moja zazdrosc i wciaz zapewnia o swojej niewinnosci. czy jest
        teoretycznie mozliwe ze on mowi prawde, ze jest porządnym facetem. Twierdzi ze
        owszem pisze do niej a ona do niego ale mysli o niej tylko wtedy a nie caly
        czas. ze to nic dla niego nie znaczy ale faktem jest ze sie bardzo
        zaprzyjaznili przez ten wspolny pobyt.
        • lila1974 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 00:01
          Znasz powiedzenie czego oczy nie widzą?
          Wrzuć na luz, ciesz się, że jest lepiej i nie dochodź dlaczego.
          Jeśli jest uczciwy wobec Ciebie - doceni, że dałaś mu spokój.
          Jesli jest gnidą, która mydli Ci oczy - wpadnie później a wtedy nie miej
          litości.
        • headonshoulders Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 00:01
          ja zrobilabym wszystko zeby dorwac sie do jego smsow albo emaila.
          Popros zeby ci pokazal.
          Jak nie pokaze to sprawdz sama.
          • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 00:10
            sprawdzilam i przyznalam mu sie do tego. Piszą do siebie jak przyjaciele, o
            wszystkim, o swoich uczuciach (ale nie do siebie tylko na rozne tematy) taki
            pogaduchy bliskich sobie osob, rownie dobrze moglyby byc pomiedzy facetami. Ale
            sa tez bardzo cieple slowa typu, brakuje mi ciebie, wciaz wspominam wspaniale
            chwile ktore razem spedzilismy, etc. on twierdzi ze to nic nie znaczy, mnie te
            slowa bola ale czy to musi oznaczac zdrade? mysle ze nie..
            mam dosc codziennych placzow i walkowania tematu bez konca, zrobie chyba tak
            jak pisze lila, dam sobie teraz spokoj i zaufam. Jest naprawde dobrze i chce mu
            wierzyc tyle ze nie moge uwierzyc ze taki porzadny facet wogole istnieje. Moze
            sie oklamuje i jesli ktoregos dnia odkryje ze prawda jest inna to wystawie mu
            walizki za drzwi. Predzej chyba wybaczylabym jednorazowa zdrade nz okłamywanie
            w takich sprawch
            • headonshoulders Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 00:12
              podejmij decyzje i trzymaj sie jej- nie walkuj jesli cie to meczy.

              POWODZENIA
              • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 00:12
                dzięki. Tak zrobię.
                • kkatie Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 08:12
                  zgadzam sie z lila. zreszta, wiem z wlasnego doswiadczenia, ze tak jest
                  najlepiej.
                  dokladnie "czego oczy nie widza.."
                  a jesli chodzi o punkt widzenia facetow, to jest dokladnie tak jak mowi Twoj
                  maz-oni nie widza w tym problemu, kazdy facet Ci to powie..
                  tak wiec, najlepiej dla Ciebie samej, zebys przestala o tym myslec. wiem, ze to
                  trudne, ale zrob dokladnie tak jak lila pisze. jak jest uczciwy, wyjdzie to Wam
                  na dobre, jak kreci to predzej czy pozniej wpadnie, a wtedy nie ma zmiluj smile
                  trzymaj sie i nie wypytuj go wiecej.
                  hmmm, mozliwe nawet ze jak przestaniesz drazyc, to wyda mu sie to podejrzane i
                  sam zacznie powoli opowiadac Ci o tej znajomosci.
                  oby, trzymam kciuki smile
                  • monia323 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 10:10
                    Zobacz jak to wygląda z perspektywy.
                    Między Wami nie najlepiej sie ukladało
                    Mąż wyjechał za granicę i wrócił odmieniony jak piszesz.
                    Tam poznał kobietę, o której wypowiada się jak najlepiej.
                    Piszą emaile, smsy, dzwonią do siebie.
                    Wg mnie między nimi cos zaszło! Przyjazn miedzy facetem a kobieta na ogół zle
                    się kończy.
                    Co ja bym zrobiła?- nic bym mu nie mówiła, tylko bym obserwowała i sprawdzała
                    email, smsy i telefon jak czesto się kontaktują i mniej wiecej o jakiej porze.
                    Kłamstwo ma krótkie nogi, więc myśle ,że po krótkim czasie obserwacji
                    wszystko wyjdzie na jaw. Ja bym dorwała ten numer ,zadzwoniła do niej,
                    przedstawiła się i zobaczysz jak ona się zachowa!
                    • kingaolsz Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 10:41
                      A jaz nam wiele sytuacji, takich jak Twoja i niestety facet mial wtedy
                      kochanke sad A w domu zmienial sie na lepsze, bylo wiecej seksu,zabiegal o
                      zone... wszystko zaslona dymna i bardzo popularny schemat.

                      U mnie w takiej sytuacji bylaby krotka rozmowa... poza tym mamy uklad, ze
                      zadnych niewspolnych znajomych ( tymbardziej przyjaciol) plci odmiennej. I to
                      sie sprawdza.

                      Wspolczuje Ci, bo ciezkie czasy przed Toba sad

                      Pozdr
                      Kinga
                    • beata132 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 10:48
                      Po przeczytaniu wszystkich Twoich postów jestem prawie pewna, że Twój mąż ma z
                      tą kobietą romans lub co gorsza bardzo się zauroczył/zadurzył. Dałam je do
                      przeczytania mojemu M i stwierdził to samo. Chciałabym się mylić ale tak jak
                      dziewczyny pisały, to Ty powinnaś być jego powierniczką i przyjacółką. Jak
                      facet może być skryty przed Tobą a otwarty przy innej. Wychodzi na to, że to
                      tamta babka jest idealną kobietą dla Twojego M. Bo co oprócz seksu łączy Cię z
                      M.
                      Ja postawiłabym ultimatum albo ja albo ona. I w nosie miałabym to, że się
                      wkurzy. To Ty jesteś żoną i możesz nie chcieć żeby Twój ślubny za kimś tęsknił.
                      Sama swoją naiwnością i łatwowiernością wpychasz go w jej ramiona.
        • agam26 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 16:35
          na moje doświadczone oko. facet coś przeskrobał. Męźczyźni potrafią kłamać w
          zaparte. smsy typu" brakuje mi ciebie" nie sa na miejscu do koleżanki.
          Przeczytałąm Twoje wszystkie wypowiedzi i twój mąż mógł miec romans a na pewno
          sie zauroczył tą dziewczyną. To klasyczny przykład ze poprawia sie w seksie,
          twierdzi ze ciebie kocha a nie ja, komplementy itp.Tez byłabym zadrosna o tą
          więź psychiczną-ale ona nie powstaje od tak. wiec coś mi tu nie gra. Codzenne
          smsy, maile- widac ze mąź poświęca duzo czasu swojej znajomej.Rozumiem telefon
          raz na kilka tygodni" co słychac?", ale nie "tęsknię". Tęsknić to on powinien za
          Tobą jak poczuje że moze ciebie stracic. I nie obwniaj się ze za duzo kontrolii
          itp, to on a nie ty ma nową kolezanke, którą jest zachwycony a to naprawde nie
          jest tak całkiem normalne. Facet moze miec kolezanki, ale kontaktuje sie co
          jakis czas a nie codziennie i z takimi wyznaniam. wez go krótko na rozmowe ze
          sobie nie zyczysz takich "ścisłych konaktów" albo olej ( moze go kreci twoja
          zadrość), lecz po cihu kontroluj i nie przynawaj się np. ze widzials jego
          smsy.Tylko nie daj się w jakies sceny zadrości itp bo mąż obróci to przecie
          Tobie i ty bedziesz sie czuła winna. a nie o to nam chodzi.
    • spacey1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 10:40
      Nie czytałam całego wątku, odpowiem tylko na twoje ostatnie pytanie. Mój mąż ma
      przyjaciółkę od serca, którą zna właściwie od kołyski. Absolutnie im ufam,
      spotykają się dośc razdko, ale zdarza się, że mąz jedzie do niej do domu,
      pogadać i wypić po kielichu. Ona kilka lat temu sie rozwiodła z mężem.
      Ja nie widze w tym żadnego problemu i lubię ją także. Czasem przyjeżdża do nas
      do domu.
      Sytuacja jest o tyle inna, że oni się znają od dziecka, a poza tym wydaje mi
      się, że ona nie jest w jego typie.
      Nie, w ogóle nie biorę pod uwagę, że mogłabym być o nią zazdrosna. Według mnie
      to przykład, że może istnieć przyjaźć między kobietą i mężczyzną.
      • monia323 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 11:06
        Taaaak, a jak sie u niej spotykaja to lądują w łóżku!
        Ale jestes naiwana. Facet mydli ci oczy.
      • kasielka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 11:30
        JA nie wierzę w przyjazn damsko-męską, niestety.
        A czy nie pomyslałas,ze przyjaciółka Twojego męża podkochuje się w nim?
        Zawsze jest tak ,ze w takich przyjazniach któras ze stron cos czuje...
        No przynajmniej ja tak uważam.

        A co do autorki postu.
        Uważam,ze Twój mąż tak jak wczesniej wspomniałam zauroczył się i to bardzo.
        I fakt,ze jest teraz o niebo lepiej u Was , nie swiadczy ze tak jest.....
        Bardzo Ci współczuję.Ja nie uznaje takich przyjazni, i nie sadze,zeby moj maz
        tez uznał moja"przyjazn" z jakim s facetem, którego poznałamkilka tygodni
        temu....
        On się zachowuje jak zakochany facet, wydzieliły mu się hormony szczęscie -
        endorfina i dlatego teraz jest tak wspaniale.....

        pozdrawiam,

        musisz cos z tym zrobić!!
        • spacey1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 12:02
          Zarówno Monia jak i Ty nie dopuszczacie myśli, że mozna się przyjaźnić z osobą
          przeciwnej płci. Ja w to wierzę i wiem, że tak właśnie jest w przypadku mojego
          męża i jego przyjaciółki. Sądzę, że znając kogoś od kołyski (dalej, niż sięga
          ludzka pamięć) traktuje się go raczej jak rodzeństwo, niż jako obiekt seksualny.
          Pomysł Moni, że idą do łóżka jak tylko się spotkaja jest dla mnie absurdalny.
          Widocznie twój partner tak właśnie by się zachował, a może Ty, skoro uważasz że
          to takie normalne. Dla mnie o wiele bardziej normalne jest spotkanie się z kimś
          i nie pakowanie sie od razu do łóżka. Jednak kobieta czy mężczyna, to przede
          wszystkim ludzie i może ich interesować coś poza tym.
          Oczywiście żadnej z was nie udowodnię, że tak jest. Mnie wystarczy, że ja wiem.
          Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie można mieć dobrego kolegi płci przeciwnej i
          nie podkochiwać się w nim. Mam przecież naprawdę dobrych kolegów w pracy, lubimy
          się i do głowy by mi nie przyszło podkochiwac sie w nich. A im tym bardziej jak
          sądzę.
          • kasielka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 12:11
            Ok, ale nie myl kolegów z przyjacielem ,bo to dwie rózne sprawy....
            • kasielka Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 12:15
              Chodzi mi o to...z kolegami nie rozmawiasz na pewne tematy, nie ma tej
              zażyłosci która jest w przyjazni....czasami po wielu latach okazuje sie ze
              jedna stron jest zakochana po uszy, choc oczywiscie nie musi byc tak w
              przypadku Twojego męża...po prostu uważam,ze wszystko jest w zyciu możliwe, i
              jest takie powiedzenie;nie mów Nigdy, nigdy
          • monia323 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 12:22
            Jesteś w wielkim błędzie!
            Ja znam taki układ 2 pary sie przyjaznia ,spedzają duzo czasu ze sobą: wakacje,
            wspólne wypady. Ona pracuje z nim w jednej firmie i co mają romans z tym ,że
            ani jej mąż ani jego zona o tym nie wiedzą.
            On z delegacji przywozi jej staniczki, majteczki, biżuterię itp rzeczy
            I uważasz,że to przyjazń?
            • spacey1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 13:05
              To akurat nie jest przyjaźń. Ale o czym to świadczy? Jeden przypadek nie oznacza
              żadnej reguły.
          • cocollino1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 13:39
            Co to Twojego przypadku to sie zgadzam, ale co do przykladu autorki to juz
            mniej. Skoro mieli problemy w malzenstwie, to co nagle nowo poznana osoba im te
            problemy rozwiazala? Nagle jest super w lozku dzieki tej znajomosci? I co dla
            mnie dziwne, to byl wyjazd domyslam sie sluzbowy tak? I na tak krotkim wjezdzie
            nagle odnalazly sie braterskie dusze, a panna w miedzyczasie wskoczyla do lozka
            kilku facetom i tym objawila sie mezowi jako braterska dusza?? Troche to
            grubymi nicmi szyte. Trzeba trzymać reke na pulsie i to ostro!!!!!
            • spacey1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 13:42
              Tez się zgadzam, ja tylko odpowiedziałam na pytanie autorki: "czy wasi mężowie
              mają przyjaciółki od serca? Ufacie im?"
              • cocollino1 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 13:45
                no faktycznie, odpowiedzialas, to co piszesz ma sens, jak jak mowie w Twoim
                przypadku to zuuuupelnie innna historia, aa i ten wiek, faktycznie ludzie po 40
                juz TEGO nie robiasmile)))))
        • zonazona Będę szczera, ja się nie martwiłam i .... 05.12.05, 12:24
          ....mam dzis o czym rozmyślać.
          Mój mąż tez miał przyjaciółkę, był to zły okres w naszym małżeństwie, więc miał
          z kim pogadać, komu sie wyżalić i wypłakać w mankiet. Spotykali się na stopie
          zawodowej, po czym przechodzili na priv, były smsy, telefony, czasem późno...
          Ja nie wnikałam, nie węszyłam, zachowanie męża nie wskazywało na cokolwiek.
          Urwało się nie wiem kiedy bo nie zwróciłam nawet uwagi.
          Po kilku latach dowiedziałam się, że oprócz pogaduch i trzymania za rączkę był
          także romans... A ja w zyciu bym nie przypuszczała.
          Nie było zadnych kwiatów, żadnej słodyczy, nadskakiwania ani żadnej poprawy,
          nic co dało by mi do myslenia.
          Nadal nie jestem z tych węszących ani podejżliwych, serio serio, ale zastanawia
          mnie jakie to "wspaniałe chwile" Twój mąż tak wspomina i pamięć o nich
          pielęgnuje... Rozmowy przy kawie? Pogaduchy przy winie? Tańce na parkiecie?
          A moze robili coś szalonego, czego z Toba nie miał by okazji zrobić? Taniec pod
          gołym niebem w strugach deszczu? Kąpiel w szampanie? Rozbierany pokerwink? Czy Ty
          w ogóle wiesz w jakiż to szczególny sposób oni spędzali dany im czas, ze Twój
          mąż nazywa ją przyjaciółką??? Co innego przyjaźń od kołyski, a co innego nowa,
          świeża. Ja też dziś niestety nie wierzę już w pzryjaźń damsko - męską

          Pozdrawiam
          • spacey1 Re: Będę szczera, ja się nie martwiłam i .... 05.12.05, 13:13
            Tak, mniej więcej wiem, co wyczyniali w swoich najlepszych, młodzieńczych
            czasach. na przykład: przywiązywali młodszego brata mojego męża do krzesła (aby
            się za nimi nie pętał), a sami szli na piwo. Albo buntowali sie wspólnie przeciw
            rodzicom, co obajwiało się na przykład wyjściem z domu rzuciwszy: cześć wychodzę
            - i wyjazdem na 2 tygodnie na obóz (ona). Albo wspólnym (w większym gronie)
            graniem w karty i kości, a że pies chciał siku, to sie go spuszczało na smyczy z
            parteru przez okno i tak "załatwiało". Itp, itd. Mój mąż kochał się wtedy
            platonicznie w najlepszej koleżance przyjaciółki, ale ona go nie chciała. Potem
            mój mąż miał przez 8 lat dziewczynę, a przyjaciółka wyszła za mąż. Potem mąz
            poznał mnie i się pobraliśmy, a ona po kilku latach dość szczęśliwego
            małżeństwa jednak się rozwiodła (pojawiły się różne problemy). Potem miała parę
            luźnych związków. Teraz mieszka z koleżanką od kilku lat, bo tamta nie ma gdzie
            mieszkać.
            Mieli mnóstwo okazji do tego, aby byc razem. Nie są. Skoro mieliby być, to po co
            pobieraliby się lub wiązali z tyloma różnymi osobami?
            Sa po prostu bratem i siostrą. Znają się od 40 lat. Ona ma 42 lata, mój mąz 41.
            To zmienia postać rzeczy, prawda? Tacy ludzie przecież już nie uprawiają seksu wink
            • setite Re: Będę szczera, ja się nie martwiłam i .... 06.12.05, 11:42
              Jestem w stanie w to uwierzyć, właśnie dlatego, że Twój mąż specey był
              małolatem, gdy się zaprzyjaźniał - dorastał ze swoją przyjaciółką (więc nie ma
              ona raczej powabu tajemnicy-do-odkrycia). Ot, właśnie bratersko-siostrzany
              związek.

              Ale to o czym autorka wątku, to smutne. Bardzo.

              Facet już ją zdradził (emocjonalnie-psychicznie czy jak to nazwać). Kobiecie
              ewidentnie brakuje ciepła, bliskości i miłości, które pełnymi garściami dostaje
              owa przyjaciółka za friko (jassne, fajnie jest być poduszczeczką do zwierzeń,
              jak się nie musi prowadzić domu i latać koło dzieci, jak się jest laleczką-
              cukiereczkiem z doskoku a nie tą opatrzoną, "zrutynizowaną" żoną).

              Na miejscu założycielki nie robiłabym wyrzutów (przynajmniej bym się starała sad
              tylko wprost powiedziałabym, jak ja się czuję - a czułabym się źle. Wprost bym
              powiedziała o uczuciach: czuję się źle, chciałabym dzielić z Tobą życie, czuję
              się niechciana i odepchnięta. Ale co to da... nie wiem.
    • lolinka2 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 15:22
      Nie istnieje zjawisko przyjaźni platonicznej m. mężczyzną a kobietą - seks lub
      maskowana miłość, przynajmniej dla jednej ze stron, więc zawsze będzie to
      nieuczciwy i ryzykowny układ.

      Gdyby mój mąż miał przyjaciółkę...? Koniec małżeństwa, zdecydowanie. Wiem czym
      pachną przyjaciółki (po ubiegłorocznych przejściach) tak jak on wie czym pachną
      sympatyczni koledzy z pracy. Więc nigdy więcej - znajomi jeśli płci przeciwnej
      to tylko wspólni.
    • m_o_k_o Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 16:23
      Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, a to dlatego, że tez byłam w sytuacji
      takiej jak Twoja. Mój mąż miał przyjaciółkę,pracowali i pracują razem, razem
      jeździli do pracy i do domu, pomagali sobie wzajemnie. Ona później rozwiodła
      się z mężem,więc się sobie zwierzali, gadali o rozterkach małżeńskich..smsy
      szły non stop, nawet w weekendy pisywali do siebie......, potem pojechali wraz
      z innymi wspołpracownikami na szkolenie integracyjne i ona wylądowała w pokoju
      mojego męża - nic między nimi sie stało się, ale sam fakt mnie zaboloał -
      strasznie byłam zła o to, że mój mąż pozwolił na taka sytuację. Nasze
      małzeństwo z dnia na dzień przestawało istnieć, w końcu doszło do tego, ze
      pozew rozwodowy był napisany............... formalności załatwione, rodzina
      powiadomiona.........
      I wtedy mój mąż zrozumiał, że postapił źle, że wcale nie chce żyć beze mnie,
      walczylismy o nas 2 lata. W ciągu tych dwóch lat mąz przestał widywac się z
      koleżanką, chociaż pracują razem dalej, nie rozmawiają ze sobą. Ale co z tego
      skoro mój mąż poznał bliżej inną koleżankę -również z pracy i ukrywał tą
      znajomość. Wiadomo walczyliśmy o siebie od nowa......dowiedziałam się
      wszystkiego przypadkiem, gdy odczytałam jego smsa..........obserwowałam meża
      uważnie...........i wszystko okazało się prawdą, mój mąż miał przyjaciółkę do
      zwierzeń, rozmów itp. - ta kolezanka była rowniez rozwódką.........bez
      zobowiązań a mój mąż był taki zmęczony walką, nieszczęsliwy......... Znów
      pozew, znów kłótnie........
      aż do czasu, gdy pewnego dnia skonczyłam płakac, krzyczeń, narzekać, zaczełam
      cieszyć sie tym co mam, zaczełam wierzyć w samą siebie i to dało mi siłę by żyć
      dalej, czułam się samotna, bardzo samotna, nie rozumiana...........poznałam
      kolegę z pracy, bliżej..........jemu zwierzałam się, on mi i wtedy uświadomiłam
      sobie, ze robie dokładnie to samo o co mam żal do męża.....znajomość zakończyła
      się ....... zaczełam w końcu słuchac męża, ale tak na serio, słuchać !!
      rozumieć, zaczeliśmy rozmawiać ze sobą tak jak rozmawiają dorosli,
      odpowiedzialni ludzie, wyjaśnilismy sobie to wszystko co nas gryzie, bez
      oskarżeń, bez krzyku.
      Udało się nam uratowac nas, chociaż łatwo i lekko nie było i wciąż nie jest.
      Nauczyłam się ufac od nowa.....
      Dlatego wiem, ze wole nie kusić losu, o nie ! żadnych znajomości damsko-
      męskich, żadnych przyjaźni. Koledzy sa ok, ale bez spotkań sam na sam..... mąż
      tak samo się zachowuje...........wiemy, ze życie potrafi zaskakiwac
      niesamowicie.

      Aha obie koleżanki mnie znały, widywam je czesto, ale to w niczym im nie
      przeszkadzało być przyjaciółkami mojego meża.
      My dziękujemy za takie niespodzianki.
      Mispolonio jesli masz siłę na takie niepodzianki, na takie życie w zazdrości i
      niepewności to zycze Ci by ono było udane i Cie nie zawiodło.
      Powodzenia.
      • m_o_k_o Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 16:26
        Aha ja uważałam że mąż mnie krzywdzi emocjonalnie, zdrada emocjonalna - tak to
        był taka zdrada. Uwazam że słowa " brakuje mi Ciebie, źle mi bez Ciebie"itp
        zarezerwowane sa dla małzonka, narzeczonegfo kogos z kimś się zyje obok. Mój
        maż mi rzadko kiedy mówił coś takiego a przyjaciólce potrafił mówić jak sie
        nie widzieli 12h. No soryyyyyyyyyyyyyyy...
    • grossia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 17:13
      Na Twoim miejscu martwiłabym się. Przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie
      istnieje. A to co mówi Twój mąż to czcze gadanie, babka bardzo mu sie podoba. W
      przeciwnym razie nie zawracałby sobie nią głowy. .
    • mispolonia Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 19:32
      dzieki za te wszystkie wypowiedzi, cenię je sobie. Ale trochę mnie dołuja. Nie
      piszcie mi że przecież chciałam porady. Owszem i cenię to sobie. Tyle ze chce
      mu zaufac. Sama byłam w chwilach naszego kryzysu skłonna do skoku w bok, nawet
      bardzo tego chciałam tylko akurat nie było kandydata pod ręką (ciężko kogoś
      poznać siedząc z dzieckiem w domu). Podczas tego wyjazdu uświadomiłam sobie
      wiele, ile do niego czuje i jak chce ratowac nasz zwiazek. On tez przemyslal
      wiele bo to trwalo kilka tygodni. On twierdzi ze ja wyolbrzymiam (może
      faktycznie) ze to ja dorabiam sobie filozofię, nagle z przyjaciółki robi sie
      kolezanka, z setek przegadanych o wszystkim godzin, rozmowy o jej problemach,
      tesknota za nią to tęsknota za tym fajnym wyjazdem a nie za konkretną osoba.
      Im więcej bywał z nią czy z innymi kolegami i koleżankami tym więcej
      uswiadamial sobie jak za mną teskni, jak mnie kocha. Przykro mu troche ze
      tamtem odrealniony świat się skończył ale cieszy się ze wreszcie jest z nami,
      nawet jesli to tylko szara rzeczywistosc.
      Zastanawiam sie czy pogadac z jego przyjacielem, tu z kraju. Opowiem mu jak ja
      to widzę i zapytam co o tym sądzi. Boję sie jednak ze stanie po jego stronie,
      wytłumaczy go, przecież to jego kumpel, przyjaciel od dziecka. Więc może to nie
      ma sensu?
      • beata132 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 19:41
        Nie chcę się powtarzać ale powinnaś zrobić wszystko aby mąż zerwał kontakty z
        tamtą kobietą. Jeśli on kocha Ciebie tak jak Ty jego-zrobi to. Mam nadzieję, że
        ta znajomość nie jest dla niego ważniejsza niż Twój spokój ducha.
        Wg mnie nie ma sensu rozmawiać z kolegą męża.
        Pozdrawiam i życzę dużo miłości (męża oczywiściesmile)
        Beata
      • lila1974 Re: Daj sobie spokój 05.12.05, 20:01
        Dla własnego zdrowia psychicznego nie zaglądaj tu więcej.
        Kochasz męża i chcesz mu zaufać, więc mu zaufaj.
        Nie dręcz, nie wypytuj, nie zamęczaj znajomych.
        Każda z dziewczyn na tym forum wa własne doświadczenia i związane z tym lęki.
        Najważniejsze, że TY chcesz mu wierzyć.
        Może się chłopak zagalopował na tym wyjeździe? Nie dowiesz się prawy.
        Ciesz się, że teraz się stara. Serce Ci podpowie, co masz zrobić, ale najpierw
        musi minąć pierwszy szok.

        Gdyby mojemu mężowi zdarzyła się wpadka na służbowym wyjeździe, to mam
        nadzieję, że nigdy przenigdy nie przyznałby mi się do tego. Nie chciałabym
        musieć podejmować decyzji.
        Życzę Ci powodzenia w miłośći smile
        • setite Re: Daj sobie spokój 06.12.05, 11:48
          Tyle, że facet nadal to robi. Gdyby zrobił raz albo robił przez jakiś okres a
          potem przestał, ok, gruba kreska i próba naprawy relacji. Tylko że tu boli
          czytać, że się kobieta daje najpewniej robić w konia... szlag trafia, sorry ale
          dosłownie.

          Jestem jak pisałam wyżej, za powazną rozmową z panem mężem. Nie wreszcie dotrze
          do niego, że zdradza żonę. Jesli o to mu chodzi - cóż, potem można próbować coś
          z tym robić.

          Problem z facetami, że najczęściej bardzo usilnie udają, że nie wiedzą, jak
          bardzo potrafią krzywdzić najbliższych. On pewnie sam przed sobą nie
          powie: "ok, zona mi się opatrzyła, brakuje motyli w brzuchu, zdradzam ją". On
          sobie wypycha takie myśli z głowy, przecież ma tylko przyjaciółkę...
      • agam26 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 07.12.05, 15:36
        pzrezcytałąm Twoją histoeię i na moje doświadczone oko twój mąż coś "przeskrobał
        "z tą dziewczyną.Tęsknic to on powinien za Tobą jak poczuje ze może Ciebie
        stracić. Codzienne smsy, maile telefony -cos tu nie gra. Rozumiem kontakt co
        jakis czas a nie codziennie typu" brakuje mi ciebie". Albo olej sprawe( moze
        mąż jest zadowolony ze jestes zazdrosna) albo zażądaj od męża, aby zerwał tą
        zażyłą znajomosć, dla waszego dobra.
        p.s. poprawawa w seksie, komplementy to typowe bo skokach w bok, a faceci
        potrafią kłamać w zaparte.
        no i nie czuj sie winna, to nie Ty wprowdziłas zamieszanie w wasz związek
    • janka19 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 19:56

      Opowiedziłam mężowi Twoja historię, niestety ma on zdanie jak większośc
      piszących tu dziewcząt.Nie będę przytaczała tego co powiedział ale obydwoje
      radzimy - obserwuj go, nie daj sobie "zamydlić oczu".Zaufanie, zaufaniem ale
      ostrożna powinnaś byc.
      Mimo wszytsko wierzę, że facet się szybko opamieta.
      • monisia98 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 20:30
        Definitywnie żanych ale to żadnych przyjacółek od serca - znam juz takie pary
        co miały takie juz nie są razem - od przyjazni do miłości to tylko jeden krok -
        jedno małe zauroczenie i faceta nie masz - poleci na nią na mur beton!!! Ja bym
        uważała!!! To nie wróży nic dobrego tym bardziej jak jest nią tak oczrowany.....
        Trzymaj sie i trzymaj męża....
        • monisia98 Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 05.12.05, 20:43
          i jeszcze jedno a propo posiadania przyjacieli od serca. Ja też miałam kiedyś
          przyjaciela - przynajmniej tak mi sie wydawało - z mojej strony to była czysta
          przyjaźń, lubiłam z nim rozmawiać, śmiać sie etc.. ale z jego strony nie była
          to czysta przyjaźń - zwyczjnie na mnie leciał i tyle a dowiedziałam sie
          zupełnie przypadkiem na jednej z imprez i to było dla mnie straszne, nie
          potrafiłam juz z nim rozmawiać,stracił moje całe zaufanie, nie był ze mną
          szczery - zwyczajnie czekał na dobry moment, nasza przyjźń sie rozpadła.....
    • your_and Re: mąż ma przyjaciółkę-martwić się? 06.12.05, 12:04
      Jeśli tu piszesz to w grę wchodzi jego nowa przyjaźń kontra twoje macierzyństwo.
      Pewien schemat problemu z bliskością który sie sprawdza w zyciu jest dobrze
      opisany tu:
      www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
      Mam nadzieje że twój przypadek to jedynie pozytywny przykład opisany w końcu
      artykułu.
      P.S.
      Panie które daja w tym wątku przykłady męsko kobiecych przyjaźni bez podtekstów
      zupełnie nie biorą pod uwagę tego faktu problemu i poświadomego poszukiwania
      bliskości przez mężczyzn w tym czasie
      • agrest9 Re: tak martwić sie i zaczac z nim rozmawiać 07.12.05, 12:00
        ty powinnaś być jego najlesza przyjaciółką a nie jakaś tam babka!
      • kasiaxxx4 pewnie, ze sie martwic...brutalne,ale prawdziwe... 10.04.06, 16:23
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka