witam
Chciałam się tylko wyżalić, bo już nie wierzę że jakieś rozwiązanie istnieje.
Mam problem z kolegą z pracy i właściwie to chciałabym wysłać to jemu i jego
żonie ale niestety nic nie zostało powiedziane wprost więc byłoby to dosyć
głupie. Wyżalę się więc wam.
Otóż kilka miesięcy temu zaczęłam nową pracę. W moim najbliższym otoczeniu są
prawie sami faceci, nie stanowi to dla mnie jakiegoś problemu, w moim zawodzie
to normalne i już na studiach byłam jedyną dziewczyną w grupie. Wszyscy są
mili ale z jednym z kolegów szybciej nawiązałam kontakt (zresztą z jego
inicjatywy). Okazało się że mieszkamy blisko siebie i czasem razem wracaliśmy
do domu i bardzo fajnie nam się wtedy rozmawiało(Kiedyś powiedział mi że jego
żona jest bardzo zazdrosna o znajome płci żeńskiej. No i teraz wolałabym tego
nie wiedzieć). Czasem żona przyjeżdżała po niego samochodem i wtedy proponował
mi podwiezienie, z czego korzystałam. Kiedyś nieopatrznie powiedziałam przy
niej że mam dość mojego faceta (mieliśmy wtedy straszny kryzys).
No i chyba źle zrobiłam, bo był to ostatni wspólny powrót do domu. Teraz nawet
rano jak jedziemy tym samym tramwajem (ja wsiadam pierwsza) to choćbym stała
na wprost drzwi, którymi on wsiada to w ogóle mnie nie zauważa (udaje?). Na
początku pierwsza się odzywałam ale najpierw musiałam wysłuchać
pięciominutowych opowieści "ojej, wogóle cię nie zauważyłem, jaki ja gapa
jestem itd itp" a później całą drogę był jakiś zdenerwowany i w końcu dałam
sobie spokój z zaczepianiem go.
a ja chciałam powiedzieć że:
1. to że miałam kryzys z facetem nie oznaczało że mam zamiar kogoś komuś odbijać
2. kryzys udało nam się pokonać i jest lepiej niż kiedykolwiek, ale to nie
znaczy że nie potrzebuję kontaktów z innymi ludźmi, zwłaszcza że mieszkam
teraz w innym mieście , niż to w którym się wychowałam i skończyłam studia i
poza pracą nie mam tu znajomych
3. czy tylko dlatego, że jestem kobietą mam nie rozmawiać z zajętymi facetami
z pracy? większość z nich jest zajęta więc mam się do nich nie odzywać?
4. ten kolega jest w ogóle najbardziej rozmowny ze wszystkich i nasz "dobry
kontakt" nie jest jakimś ewenementem tutaj (a raczej: nie był gdy jeszcze był)
bo on ma dobry kontakt ze wszystkimi i do każdego się odzywa więc dlaczego ja
mam być z tego grona wyłączona?
A na koniec dodam, że jeszcze niestety nie jestem mamą. Za to mamą jest żona
kolegi. I może czyta to forum. Ciekawe czy się domyśli że to o nich?
Ehh... powspółczujcie mi trochę...