kasia.bud
20.09.06, 12:15
Chciałam napisać Wam, może też trochę ostrzec o moim rozstaniu z dzidziusiem.
Robuś ma teraz 7,5 miesiąca, a ponieważ w nocy często się budzi, wstaje o
5.00 rano, a my obydwoje pracujemy - postanowiliśmy spędzić weekend tylko we
dwoje, aby trochę odpocząć (w sobotę była również nasza rocznica ślubu). Z
maluszkiem zostali dziadkowie, z którymi spędza również czas w ciągu dnia,
kiedy my jesteśmy w pracy. Jest bardzo szczęśliwy i zadowolony u dziadków i
nigdy nie było problemu przy porannym rozstaniu. Pierwszą noc, po naszym
wyjeżdzie przespał z pobudkami - tak jak w domu - ale kolejny dzień
przepłakał, płakał też w nocy. Kiedy wróciliśmy,nie okazywał radości, tylko
płakał przez kolejny dzień, pomimo przytulania, głaskania, całowania. Płakał
też w nocy, pomimo że spał z nami w łóżku. Całą noc przutulał się do mnie
bardzo mocno, wiele razy obudził się z płaczem, budził się też natychmiast,
kiedy próbowała się odsunąć. W poniedziałek nie poszłam do pracy, bo chociaż
obudził się rano i mnie zobaczył to jeszcze popłakiwał... i tak do południa.
Dziś obudził się już rano i gdy tylko mnie zobaczył - zaczął się głośno
śmiać. Chyba już nam wybaczył. Ja jednak wciąż mam poczucie, że bardzo go
skrzywdziliśmy i nie mogę sobie tego wybaczyć. Nie zostawię go już nigdy
więcej na noc u dziadków, dopóki nie będzie w pełni świadomy, że bardzo go
kochamy, zawsze wrócimy i nigdy nie opuścimy.