Dodaj do ulubionych

matka polka przesadzajaco przewrazliwiona

11.10.06, 23:03
tak sobie czytam rozne fora na gazecie dotyczace dzieci i doszlam do takiego prostego wniosku-matka polka przesadza!
normalnie do wariatkowa wyslac -posty typu (nikogo nie chce obrazic tylko zobrazowac a jest to moj wlasny punky widzenia):teraz ma 37.6,a potem 37.2 st, albo nie chce zupki- ze sloiczka-co robic?gotowac samej?, albo to-moj przeboj:trzymiesiczniak z aniolka stal sie wymagajacym uwagi bobasem-co mama robi?ano bada morfologie, kal, owsiki sriki.
kobiety, wyluzujcie!!!co niktore to moglyby sie stac analfabetkami, zamieszkac na odludziu przez pierwsze lata zycia swoich dzieci bo to masakra-robia z nich kaleki, zyjace pod kloszem, nie jedzace same nic karmiac piersia a potem dajace dzieciom potrawy nieuczulajace podobno co daje nam niesamowity odsetek alergikow w ostatanich latach.
musialam sie wygadac bo to na jakas zmasowana zaraze wyglada!!
a ogolnie to pozdrawiam wszystkie emamy cieplo i wierze ze wszystko robia z milosci do swoich maluszkow jednak przeraza mnie to co robia.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 11.10.06, 23:05
      ale jesli to ich pierwsze dziecko, a one jeszcze do tego nie mialy do tej pory
      duzej stycznosci z noworodko-niemowlakami, to w sumie co sie dziwic?? Ja tez
      zawalu dostawalam za kazdym kichnieciem mojego pierworodnego. Tylko dosyc
      szybko sie znieczulilam i zaczelam go traktowac normalnie smile Inne moze
      bardziej wrazliwe sa... czy tam przewrazliwione...
      • edycia274 Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 11.10.06, 23:07

      • lola211 Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 13:29
        to raczej kwestia osobnicza- przy pierwszym dziecku wcale nie trzeba byc
        przewrazliwionym i spanikowanym.
    • figrut Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 11.10.06, 23:15
      Ja przewrażliwiona tak bardzo chyba nigdy nie byłam [bardziej moja Mama -
      posiadaczka 3 dzieci]. Dziś moje smarkacze boso po podwórku biegały [zresztą,
      jak prawie co dzień] i pewnie dlatego, że się tym nie przejmuję, moje dzieciaki
      jakoś nie chorują smile
      • agnieszkas72 Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 08:17
        Figrut,miałam podobne odchylenie na punkcie zimnego chowu i byłam taaaka
        dumna,ze moje dzieci nie chorują.Pierwszy rok w zerówce mojego najstarszego
        nauczył mnie pokory,naprawdę.Miałam w domu regularny szpitalik dla trójki.
        Przynoszone przez niego infekcje powiększyły migdały u 2letniej wtedy córki do
        rozmiarów ekstremalnych-była na granicy uduszenia się,skonczyło się operacją i
        pobytem w szpitalu.
        Nie spotkałam w zyciu wielu matek przesadnie przewrazliwionych-troska o dziecko
        jest sprawą zupełnie normalną.Rozumiem,że autorka wątku dązy do ideału matki
        polki luzary,która wszedzie ogłasza,jak to ona się zupełnie nie przejmuje...
        • hallodolly [...] 12.10.06, 08:33
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • agnieszkas72 Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 08:45
            Wcale nie o to chodzi i nie rozumiem,dlaczego jestes taka napastliwa.I to chyba
            w stosunku do konkretnych osób.
            Po prostu:postawa typu "jaka to ja jestem jedyna rozsądna,w porównaniu z tymi
            matkami polkami,co chowają kaleki" jest dla mnie równie zabawna,jak przesadne
            przewrazliwienie.
            • hallodolly Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 08:55
              Niewskazana jest przesada w każdą stronę. Kryteria przesady są indywidualne.
              A wiesz kogo mam na myśli?
            • a-ronka olimpia,już jesteś ugryziona:)) 12.10.06, 08:57
              tu skarbie mówi się tylko o zupkach,kupkach i helen doron od pierwszych dni
              życiasmile)))))))))))))))))))
              No i jeszcze teściowa i wredni sąsiedzi są na topie oraz pielęgniarki i
              nauczycielkismile))))
          • bergosia Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 10:05
            Twoja wypowiedź jest obraźliwa zarówno w stosunku do tej konkretnej osoby, jak
            i do dużej grupy osób, bardzo różnych, o których życiu nic nie wiesz.
            Może mi wyjaśnisz na jakiej podstawie nazywasz min. mnie ''odmóżdżoną''?
            Ty w realu też taka wredna jesteś, czy tylko siedząc przed komputerem, kiedy
            masz pełną anonimowość? I nie odpowiadasz tak naprawdę za to co napiszesz?
            • hallodolly Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 10:30
              w realu też smile)
              • bergosia Aha, chociaż tyle 12.10.06, 14:19
                Ale na pytanie co konkretnie masz do mnie to nie odpowiedziałaś. A bardzo
                jestem ciekawa. Jeśli nic, to na drugi raz może jednak nie wyzywaj grupowo,
                co? Jak już wogóle musisz.
        • figrut Agnieszkas 12.10.06, 13:24
          Ten mój "zimny chów" w sensie polskich realiów, jest wynikiem obserwacji kilkoro
          dzieci w ciągu kilkunastu lat. Moja córka była pierwszym chyba dzieckiem w mojej
          dawnej miejscowości, która na pierwszy spacer w wieku kilku dni wyszła bez beta,
          a przykryta cienkim kocykiem [upał]. Miesiąc później córkę urodziła moja kumpela
          - spacer po chrzcie i oczywiście w beciku itd. . Między moją córką i jej miesiąc
          młodszą koleżanką, zawsze była ogromna przepaść ubraniowa. Rok później, to mi
          oczy z orbit wyłaziły. Urodziła się w mojej miejscowości mała Ania [jej mama
          przeprowadziła się z Francji]. Ania urodziła się także w upały i na pierwszy
          spacer była ubrana cieniuteńkie coś, co przypominało sukienkę - bez rękawków,
          bez nogawek, bez koca oczywiście. Wtedy, kiedy Ania [a później też jej o rok
          młodszy brat] na podwórko wychodziła w koszulce z krótkim rękawkiem i krótkich
          spodenkach, moja córka miała na sobie długie spodnie i bluzeczkę z długim
          rękawem, a Marta [ta miesiąc młodsza] dodatkowo jeszcze sweterek i chustkę na
          głowę. Moja córka lody wcinała około 3 roku życia [rozpuszczone do konsystencji
          śmietanki], Ania rok wcześniej dostawała zamrożone "danonki" [taka kiedyś moda
          była], Marcie lody wstawiano do kubka z gorącą wodą, żeby się ogrzały.
          Efekty - moja córa kilka razy do roku się przeziębiała i raz była w
          szpitalu na nerki [ma wadę wrodzoną i jakąkolwiek infekcje nerek może
          przechodzić bardzo ciężko], Marta do lekarza była niezwykle często prowadzana
          [anginy, zapalenia oskrzeli] i na WF-ie prawie nie ćwiczyła [mama pisała
          usprawiedliwienie w brzydsze lub zimniejsze dni].
          Wtedy, kiedy bus wożący dzieci do gimnazjum zabierał
          bardzo małą garstkę uczniów którzy nie zachorowali w "wirusowym" okresie, mogło
          się mieć niemal pewność, że w garstce zdrowych dzieci była Ania z bratem.
          Teraz taką różnicę odporności obserwuję między
          moimi synami, a bratankiem i bratanicą. Nie ma miesiąca, żeby bratanek nie
          złapał jakiejś choroby [chowany podobnie do Marty od urodzenia], bratanica
          choruje dużo mniej od bratanka, ale też brat z bratową tak na nią nie chuchają i
          dmuchają. Nikt mnie już nie przekona do takiej
          nadmiernej ochrony dziecka przed wszystkim.
    • olimpia_b81 Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 09:17
      tak ogolnie: znam ojca , mojego dziecka, ba nawet-mieszkamy razem!!! a ona nosi jego nazwisko!!!nie jestem tez zadna wakacyjna panienka.
      i nie jestem odmozdzona (a wrecz wypraszam sobie) ani nie wzoruje sie na matke luzare bo to moje pierwsze dziecko i sama sie dopiero ucze.
      a post byl moim przemysleniem na temat roznego podejscia do dzieci przez matki.
      jezeli nie mozna porozmawiac grzecznie na takie temat-to ja najmocniej przepraszam-ponarzekajmy na tesciowe, sasiadki a siebie chwalmy jako troskliwe i kochajace matki co to odkrywaja adhd u pieciomiesieczniakow.
      • sweet.joan Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 09:23
        No właśnie: uczysz się. Tak jak każda z nas. Też kiedyś miałam taką wizję
        pielęgnacji i wychowania dziecka. Jednak tylko krowa nie zmienia poglądów, jak
        wiadomo, a czas i doświadczenie ciągle uczy nas nowych rzeczy.
        Według mnie najważniejszym jest niepopadanie w skrajności. Tyle że złoty środek
        bardzo trudno jest określić i u każdego może mieścić się gdzie indziej.
        Trudno ocenić kogokolwiek tylko po jednym poście "Czy już mogę mu dać Danonka",
        nie znając sytuacji. Dzieci są różne i nie dla każdego wszystko jest dobre.
        Pozdrawiam
      • malila Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 09:37
        olimpia_b81 napisała:

        > a post byl moim przemysleniem na temat roznego podejscia do dzieci przez
        matki.
        > jezeli nie mozna porozmawiac grzecznie na takie temat-to ja najmocniej
        przepraszam

        To zależy, co rozumiesz przez grzecznie. Bo to:
        "co niktore to moglyby sie stac analfabetkami, zamieszkac na odludziu przez
        pierwsze lata zycia swoich dzieci
        bo to masakra-robia z nich kaleki, zyjace pod kloszem"
        w ogólnie przyjętym kanonie grzeczności raczej się nie mieści.

        Jeśli sama dopiero się uczysz, to nie widzę powodu, dla którego Twoja opinia na
        temat chorób dziecięcych i sposobów reagowania na nie miałaby być jakimkolwiek
        wyznacznikiem zachowania rodziców. Tego nikt nie uczy w szkole, tego się
        rodzice uczą na "własnej" skórze. Przekonanie o własnej mądrości w temacie, o
        którym się tak naprawdę niewiele wie, jest raczej przemądrzaniem się.
    • joanna9920 Re: matka polka przesadzajaco przewrazliwiona 12.10.06, 10:02
      mogłas pisac na priva,po co personalne wycieczki robisz?
    • nisar Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:05
      Czemu Ty się dajesz prowokować, do pioruna? Nie wiesz jaką satysfakcję dajesz
      takiej panience?

      Słowo honoru, byłam pewna, że olejesz temat.
      • mama_kotula Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:07
        nisar napisała:

        > Czemu Ty się dajesz prowokować, do pioruna? Nie wiesz jaką satysfakcję dajesz
        > takiej panience?
        Nisar, nerwy mnie poniosły, jak rany.
        Wiesz, hormony, te sprawy, większa drażliwość.
        Idę wziąć w duchową adopcję moje przypadkowo spłodzone dzieci i wakacyjnego amanta.
        • mama_kotula Ups, moderacjo 12.10.06, 10:08
          Przepraszam, to też możecie wywalić.
          • lila1974 Re: Ups, moderacjo 12.10.06, 10:10
            A nie, to se w ramki oprawię smile
        • nisar Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:11
          Nie możesz brać w duchową adopcję dzieci, bo kłóci się to z wizerunkiem
          wyrodnej matki. Powinnaś je tłuc, głodzić i pozwolić zarastać brudem. Ciężko
          będzie z amantem, on już się pewnie sam potrafi nakarmić i umyć. Co by tu
          wymyślić...
          • niya Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:23
            tu wyrodnośc pomyliłaś z okrucieństwem smile
            • mama_kotula Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:25
              niya napisała:

              > tu wyrodnośc pomyliłaś z okrucieństwem smile

              Niya, Nisar miała na myśli wyrodność, nie "Wyrodność" smile))
      • hallodolly Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:38
        Strasznie mi żal,że ominęła mnie przyjemność lektury wykasowanych (jak się
        domyślam )postów. Czy może ktoś ma zarchiwizowane? Była bym wdzięczna...
        • mama_kotula Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:39
          hallodolly napisała:

          > Strasznie mi żal,że ominęła mnie przyjemność lektury wykasowanych (jak się
          > domyślam )postów. Czy może ktoś ma zarchiwizowane? Była bym wdzięczna...

          Ja mam. Na priv przesłać?
          • hallodolly Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:43
            Poproszę smile)
            • mama_kotula Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:50
              Sprawdź pocztę, a na przyszłość - jeśli znowu będziesz miała zamiar skomentować
              moją sytuację rodzinną, zapraszam na priv, numer gg podaję na blogu (link w
              sygnaturce).
              • hallodolly Re: Kotula, jak rany no!!! 12.10.06, 10:56
                Dzięki za przesyłkę.
    • mathiola tak sobie przemyslalam... 12.10.06, 10:12
      ...przez noc sprawe i doszlam do wniosku ze owszem, denerwujace sa matki, ktore
      trzesa sie nad swoim dzieckiem jak galareta, ale chyba o wiele bardziej
      wkurzajace sa matki, ktore w nonszalancki sposob podchodza do kwestii
      wychowania (a raczej wykazuja sie zerowa wyobraznia) - np. nie chodzili ze
      swoja coreczka na rehabilitacje, bo nie mieli czasu, no, to prawda, strasznie
      krzywa byla ale SIE WYPROSTOWALA SAMA.

      Albo karmia swojego niemowlaka z potworna alergia tym samym, co sami jedza
      lacznie z mlekiem prosto od krowy - bo kiedys tak sie dzieci chowalo i zyja.
      No, fakt, strasznie czesto choruje. Ale taka jego uroda.

      A wiec przeginanie w kazda strone jest jak na moj gust glupie, ale w sumie
      lepiej sie trzesc, niz nonszalancko postepowac z dzieciakiem, nie zauwazajac
      swoich oczywistych bledow.
      I przestancie sie dziewczyny obrzucac blotem, bo czytac sie odechciewa - kazdy
      watek zawalony wyzwiskami, a co najmniej uszczypliwosciami.
      • elf1977 Re: tak sobie przemyslalam... 12.10.06, 13:54
        Mój dzieciak, moja sprawa. Trzesę się, jak mam powód. Innym matkom nie zaglądam
        do wózków, rowerków, czy czym tam jeżdżąsmile Może czasem coś szepnę mężowi na
        uszkosmile
        • joasiiik25 Re: nie 12.10.06, 14:28
          mimo,iz mam dosc chorowitego syna do tego alergika i astmatyka NIE TRZASE SIE
          NAD NIM
          pozwalam mu byc dzieckiem, biegac, ciapac sie w kaluzy...
          czasami tylko po cichu marze,zeby zima byla spokojna bez nawrotow zap.oskrzeli
          czy tych strasznych astmatycznych dusznosci
          syn wszystko je, wszystko pije...nie boje sie podac mu chlodna herbate itp
          znam jednak takie matki,ktore zachowuja sie inaczej.
          szanuje to i nie robie duzych oczow ze zdziwieniasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka