Gość: guest
IP: *.*
22.09.01, 19:24
Jak to w tym kraju jest z tym bezrobociem?Od kilku miesięcy szukam ludzi do pracy i nie mogę znaleźć.Realne jest zarobienie 1500-2500 (brutto) pracując 4-5h dziennie (wolne soboty i niedziele). Większość osób sobie zwyczajnie nie radziło, aż w końcu myślałem, że będzie ok. Zatrudniłem dziewczynę, która od samego początku miała widoki na minimum 1500PLN - z czasem mogła się rozkręcić i zarabiać więcej. Po tygodniu Ona mi mówi, że nie chce pracować, bo miała gorszy dzień (w pracy), że Ona chce coś znaleźć na stałe (z umową o pracę choćby na czas próbny - u mnie miała prowizję, z legalną umową). Pytałem, czy ma coś konkretnego na oku - powiedziała, że nie. Ręce opadają. Na szczęście inna dziewczyna (nota bene lekarz medycyny, który sobie dorabia u mnie bo nie ma specjalizacji, czy czegoś tam) radzi sobie doskonale (robi co innego) i najprawdopodobniej przejmie cele wyznaczone tej która odchodzi (przejmie razem z pieniędzmi).Nie stać mnie na płacenie ZUS-u pracownikom, a w zasadzie powinienem napisać, że zostawiam tą kwestię pracownikom. Nie stać mnie natomiast na to, żeby płacić komuś pensję, gdy ta osoba nie pracuje, a urządza pogaduszki z koleżankami ( tak było w przypadku tej ostatniej - obserwacje własne + kilku innych osób )Jeśli ktoś ma chęć to niech sobie płaci z pensji nawet i 70%, czy 90% składki na ZUS ( w ramach własnej działalności gospodarczej). Jestem w takiej sytuacji, że nawet nie opłaca mi się zatrudniać ludzi na czarno (progi podatkowe). Oferuję czytelną i legalną umowę i wydaje mi się godziwe wynagrodzenie za niezbyt skomplikowaną pracę (rozmowy telefoniczne). Jedyny warunek, to chęć do pracy, systematyczność, odporność psychiczna i odrobina talentu - jak widać cechy nie do pogodzenia. W rezultacie najprawdopodobniej zlikwiduję to stanowisko pracy, a cele które miało ono spełniać będą realizowane innymi sposobami.Nawet mi nie żal - skoro ludziom nie zależy to trudno - niech żyją z zasiłku.