Gość: guest
IP: *.*
19.11.01, 22:06
Chyba zaczyna mnie łapać jakaś mocno spóźnona depresja poporodowa, a może to po prostu chandra?Zauważyłam, że od jakiegoś miesiąca zaczynam żyć schematycznie - wstaję rano, wychodzę z Emilką na dwór, gotuję obiad. Trochę pobawię się z córeczką (która powoli robi się "kontaktowa" - zaczęła się ślicznie uśmiechać), posiedzę przy komputerze gdy śpi... Ale wszytsko jest takie samo, łapię się na tym, że nie wiem czy coś wydarzyło się trzy czy cztery dni temu...Poza tym wśród moich znajomych nie ma ludzi w maluszkami w wieku Emilki - wszyscy mają starsze dzieci lub nie mają ich wcale. Zaczyna mnie łapać jakiś irracjonalny lęk skąd Emilka będzie miała koleżanki (gdy ja byłam mała wszystkie dzieci bawiły się razem na podwórku przed trzypiętrowym blokiem - tu gdzie teraz mieszkam nie ma nawet placu zabaw), no i ja też zaczynam się czuć samotna.Może trochę tęsknię za pracą - tam zawsze wszystko tętniło życiem, spotykałam się z wieloma osobami. A teraz siedzę sama w domu.Oczywiście czasami ktoś zajrzy, zadzwoni. Ale zaczynam się gdzieś w środku bać, że gdy komuś kto nie ma dzieci będę cały czas opowiadać o Emilce, to w końcu mu się znudzi Może to głupie, ale tak jakoś to czuję...Właściwie powinnam być szczęśliwa - Emilka się ślicznie rozwija, prawie nie płacze, nie ma kolek, dzięki ćwiczeniom już prawie zupełnie przestała się odginać do tyłu, a mimo to łapię strasznego doła... Skąd to się bierze???Pozdrawiam,Ania i Emilka (wirtualnie, z łóżeczka)