Dodaj do ulubionych

21.04.2007 :D:D:D:D

25.09.06, 17:11
Idąc za ciosem i słuchając się rad starszych stażem koleżanek ;) ogłaszam wszem i wobec, iż wyżej podana data jest datą mojego ślubu :D jak i wesela, które się po nim odbędzie :) a jak bedzie, to zobaczymy w kwietniu ;) oby śnieg nie spadł :D
Obserwuj wątek
    • beba3 Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 25.09.06, 17:19
      No to juz teraz oficjalne: gratulacje! :-)
      A na jeszcze cieplejszy miesiac nie czekacie? Chociaz to zawsze loteria z
      pogoda! U nas pod koniec wrzesnia bylo cieplusienko i z odslonietymi ramionami
      paradowalam! Sniegu nie zycze chociaz moze byc wesolo! ;-)
      • mad_die Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 25.09.06, 18:21
        Nie czekamy, bo nie ma na co, i tak już według mojego - za długo zwlekaliśmy ;) on by najchętniej wziął ślub ukradkiem, cichaczem i koniec ;) więc wrzesień odpadł, bo się nie zdąrzy, październik też, listopad i grudzień to za zimno, podobnie styczeń i luty, marzec, przed Wielką Nocą nie można, więc padło na kwiecień, najbliższy z możliwych terminów ;) a jeśli chciałabym w czerwcu, to pewnie by tej sali ani tego kościoła nie było wolnego, więc został kwiecień :D
        też mam odkryte ramiona, ale ja należę do tych ludzi co wolą zmarznąć niż się spocić - zresztą mój też :D wiec lepiej dla nas :D
      • beba3 Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 25.09.06, 19:13
        W moich fantazjach nie bylo okreslonej pory roku ale jakos tak w miare cieplo
        mialo byc... ;-) Co do muzyczki to zakladalam ze bedzie 'na zywo' i z przytupem
        ale nie udalo sie i w sumie nie zaluje. Byly naprawde niezle tance!
        A superowa kapele to tylko jeden raz spotkalam. Znajomi mlodej pary, zawodowi
        muzycy troche aby dorobi a troche po znajomosci im zagrali. Czadowo bylo!
        Chetnie bym sie pobawila na jakims weselisku! moj brat moglby sie juz wreszcie
        ustatkowac co bym mogla potanczyc! ;-P
        Wkleisz nam fotke na Bloga? ;-)
        • mad_die Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 25.09.06, 20:40
          No ja też zawsze chciałam latem, ale jak zobaczyłam, że na lato terminy trzeba rezerwować na dwa lata na przód, to zrezygnowałam ;) przynajmniej będę miała ślub w tym kościele, co chcę, a wesele w tej resaturacji, co mi się podoba, a nie co jest wolna ;) poza tym kwiecień też jest dobrym miesiącem :)
          muzyczka a jak, na żywo :) koleżnka mojej Mamy ma znajomych muzyków z akademii muzycznej, którzy grają na weselach i nie tylko, i dziś własnie pojechała zobaczyć - posłuchać - co oni oferują i za ile ;) no i jak się okaże, ze sa znośni, to zagrają u nas :D
          a fotke wkleje, a jakże :) moze nawet nie jedną ;)
        • mad_die Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 26.09.06, 08:54
          Dzięki :)
          A gdzie bierzesz ślub? w PL czy NL? poza tym, jeśli odpowiednio wcześniej bym zarezerwowała sale i kościół, to też bym miała w tym dniu co chce, np 11.08.2007. Tylko u nas problem był taki, że my do lipca tego roku nie wiedzielismy, gdzie będziemy, czy w PL czy NL a może jeszcze gdzies indziej, a potem to była przeprowadzka i urządzanie domu i nie mieliśmy głowy myśleć o terminie :) i dopiero jak już się wszystko uspokoiło to postanowiliśmy.
          A ze wiedziałam, ze w tym kościele co chcę i w tej restauracji co chcę terminy najpopularnijesze są zarezerwowane + nie chcieliśmy czekać do wakacji z tym, to stanęło na kwietniu :D
          • napolnoc Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 26.09.06, 10:04
            Slub w Rumuni.
            Moj narzyczony jest Rumunem :)
            Restauracje zarezerwowalismy ponad rok przed slubem, ale mysmy juz dawno sie zareczyli i wiedzieli
            mniej wiecej kiedy chcemy sie pobrac.
            Ze wzgledow proceduralnych i wizowo-paszportowych rok 2007 jest najlepsza opcja dla nas.
            • mad_die Re: 21.04.2007 :D:D:D:D 26.09.06, 13:44
              A widzisz :) my też niby już ponad dwa lata temu się zaręczyliśmy, ale nigdy nie wiedzieliśmy kiedy dokładnie będzie ślub ;) bo a to wyjazd do NL, a to przeprowadzka, a to znowu coś ;) ale teraz już postanowione i się cieszę jak nie wiem co :)
              a do tego jeszcze dziś na konwersacjach z NL mi powiedziano, ze jak na pobyt od stycznia to moja znajomość tego języka jest niesamowicie dobra, więc normalnie jestem ingelukkig :D
    • mad_die i znowu ;) 19.11.06, 19:34
      i znowu posłuchawszy się rady starszej - niewiele, ale starszej ;) - koleżanki, odświeżam wątek o moim ślubie :)
      co się wydarzyło od września?
      ghm...
      w zasadzie to chyba nic, mamy już kościół i salę, i orkiestrę, sukienka też wybrana (szyje się) i buty już są - z ubraniem pana młodego nie będzie problemu ;) - wiązanka też wybrana... co jeszcze... problem nauk rozwiązany, bo możemy je odbyć w NL :D zostaje tylko fotograf przed ślubem i samochód, bo nie wiemy jeszcze do końca, czy pojedziemy naszym ;)
      aaaa no i oczywiście zaproszenia, które muszę wymyśleć.... a jak na razie nie mam natchnienia...
      • zuzka71 Re: i znowu ;) 19.11.06, 23:36
        gratuluje;) a dobrze ze odswiezylas, bo mi wontek umknal.ja tez slub w kwietniu (29) bylo baardzo cieplo, (jak na ten czas) nie wyobrazam sobie w lecie..a tak to pelna kulturka;) pozdrowki.zuza
          • napolnoc Re: i znowu ;) 20.11.06, 11:53
            Moje przygotowania w lesie, hihi.
            Mam wybrany bukiet, sukienke widzialam fajna w Utrechcie, pojade po Swietach ja
            oblukac.
            Zaproszenia robimy sami, sa w trakcie projektu.

            A jaka msz sukienke? Rzuc linka na maila :)
            • mad_die Re: i znowu ;) 20.11.06, 12:03
              No my zaproszenia też sami robimy, i są w fazie projektowania projektu ;) muszę się za to wziać w końcu, ale jakoś nie mam natchnienia...
              Ja jak zobaczyłam ceny sukienek w NL, to jedyne co mogłam zrobić to wybuchnąć śmiechem gromkim ;) sukienka w PL się robi, za cenę polską ;)
              maila już ślę :)
              • nesla Re: i znowu ;) 20.11.06, 12:29
                Mad_die, moglabys napisac cos wiecej o tych naukach przedslubnych i mozliwosci
                odbywania ich w Holandii? U mnie to byl jeden z glownych powodow
                uniemozliwiajacych zalatwienie slubu w Polsce na odleglosc. Czy konieczne sa
                czeste wizyty w Polsce czy ktos ci pomaga w organizacji tam na miejscu?
                • mad_die Re: i znowu ;) 20.11.06, 16:23
                  No nie powiem, ze mi nikt nie pomaga, bo cała rodzinka jest w PL, więc jak muszę o coś w urzędzie zapytać, to np tata idzie ;) Ale... Podczas ostatniej wizyty w PL, czyli we wrześniu, załatwiłam sama najważniejsze, czyli kościół i restaurację. Przez internet i telefon orkiestrę, sukienkę też podczas ostatniej wizyty.
                  Ja o tych naukach i o tym, że można je odbyć w NL dowiedziałam się przez przypadek. Jak na razie wiem tyle, że są i że można na nie chodzić, i że będą uznane w PL. Aha, nie wiem czy pisałam o tym, ale nauki są prowadzone przez polskiego ksiedza, który jest tutaj w NL i normalnie pełni tutaj funkcję w polskim kościele. Teraz jeszcze nie chodzimy na nie (ponieważ zmienia się ksiądz w parafii), ale od grudnia - a najpóźniej w nowym roku - mamy nadzieję zacząć.
                  Podczas naszej wizyty światecznej w PL idziemy załatwić zaświadczenie z USC i wszystkie inne "wyciągi" ;) To zaniesiemy do kościoła, w którym bierzemy ślub, i później tylko moja mama czy teściowa doniosą te rzeczy, które bedzie trzeba donieść. No i to chyba tyle.
                  • nesla Re: i znowu ;) 20.11.06, 19:49
                    Mad_die, jak juz wszystko zalatwisz to nie zapomnij mi dopisac ILE wizyt w
                    Polsce i jak dlugich bylo konieczne (absolutnie niezbedne) do zalatwienia
                    calego ambarasu. Powodzenia.
                    • mad_die Re: i znowu ;) 21.11.06, 00:09
                      Ok, nie zapomnę dopisać ;) jak na razie byłam w sierpniu 5 dni, z czego załatwianie to było 2 dni (wstępnie kościół i restauracja, obejrzenie sukienki - tak z ciekawości ;)), we wrześniu 7 dni - załatwianie 2 (restauracja do końca, sukienka do końca, buty itp.), w grudniu jedziemy na dwa tygodnie, z czego pewnie jakieś 4 dni to bedzie kościół do końca, ustalenie repartuaru orkiestry, kupienie stroju pana M, odbiór zaproszeń i wręczenie osobiście tych, które wypada wręczyć osobiście (no to moze z tym wręczeniem to wyjdzie tydzień załatwiania ;)) no i to tyle ile mogę sobie o tej godzinie po napisaniu testu NT2 przypomnieć ;)
                      • napolnoc Re: i znowu ;) 21.11.06, 10:32
                        My wszystko zalatwiamy na odleglosc, za pomoca magicznego netu i pomocnych dloni
                        przyszlej tesciowej :)
                        Ona nam znalazla i zamowila sale i kosciol.
                        Sukienke, garnitur i dodatki beda w NL kupione.
                        Pojdziemy tydzien przed slubem, wtedy zamowimy kwiaty (mam zdjecie bukietu),
                        ustalimy menu, sprowadzimy wino, ustalimy dekoracje sali, znajdziemy auto.
                        Zaproszenia robimy w NL, DJ i fotografa szukamy przez net i znajomych na
                        miejscu.Nauk nie mamy (cerkiew).Moja matka za pomoca upowaznienia notarialnego
                        zalatwi wszystkie potrzebne dokumenty z PL. Takim sposobem nie musimy ani razu
                        ruszac sie z NL !To znacznie ulatwia sprawe.
                        Mad_die, z tego co widze zalatwiasz wszystko w PL, kupujesz w PL, wiec musisz
                        troche tam polatac :)
                        • mad_die Re: i znowu ;) 21.11.06, 12:29
                          eee tam wcale nie nie tak dużo muszę latać ;) jak widzisz, wszystko załatwiam przy okazji wizyt w Polsce, które i tak miałyby się odbyć, więc wcale nie tracę kasy czy czasu na specjalne wizyty w tej sprawie ;) choć powiem szczerze, że ja bym wolala nawet co tydzień jeździć, bo mi tęskno za rodzinką...
                    • katarzynasz Re: i znowu ;) 21.11.06, 18:17
                      Ja wychodzilam za maz w tym roku w maju. Wszystko robilam przez telefon i
                      internet. Bylam tylko raz w styczniu podpisalam jakies papiery u ksiedza,
                      potem juz nic nie zalatwialam, wtedy tez obejrzala lokal, upewnilam sie ze to
                      jest to... Mama mi za to akt chrztu zorganizowala oraz zaswiadczenie o
                      bierzmowaniu plus licencje (na slub w innej parafii)
                      I bylo cacy. Jakby co to chetnie pomoge, doradze bo mam juz troche
                      doswiadczenia. I nie bylo zadnej katastrofy organizacyjnej. Przyjechalismy za
                      to jakies 3 dni wczesniej...
                      • nesla Re: i znowu ;) 22.11.06, 10:02
                        To ciekawe czemu u mnie takie problemy robili? Proboszcz w mojej dawnej
                        polskiej parafii (gdzie chodzilam na religie, oaze nawet, bierzmowanie) sie
                        wypial i powiedzial mamie ze jej nie wyda zadnych papierow i zebym sobie
                        wszystko sama zalatwiala przez wlasna parafie w Holandii. Mial jakas awersje do
                        Holandii twierdzac, ze to Sodoma i Gomora. A w Holandii nikt nic nie wiedzial i
                        proponowali mi slub koscielny w Holandii, a mnie chodzilo wtedy o slub w
                        Polsce, ktory w koncu NIE doszedl do skutku ze wzgledow organizacyjnych. Wciaz
                        mi chodzi po glowie slub koscielny, moze w ktoras rocznice cywilnego.. :D
                • katarzynasz Re: i znowu ;) 21.11.06, 18:13
                  Ja chodzilam na nauki w kosciele w Rotterdamie ( w tym roku jakos od
                  marca/kwietnia bylo chyba z 6 spotkan w soboty wieczorkiem bodajze). Jak Cie to
                  jeszcze interesuje to moge wiecej napisac.
                  • mad_die Re: i znowu ;) 21.11.06, 20:41
                    No Rotterdam za bardzo mnie nie pociąga, bo ja koło Eindhoven mieszkam, ale z tego co pamiętam, to teraz ksiądz z Rotterdamu właśnie do parafii tutejszej ma przyjść :) więc jeśli to prawda, to może napisz, jaki on jest i jak wyglądają takie nauki, bo ja świeża w tym temacie ;)
                    • anitax Re: i znowu ;) 21.11.06, 21:18
                      Dziewczyny,

                      gratulacje i powodzenia w organizacji!

                      Co do nauk przedmalzenskich, my chodzilismy w Rotterdamie. Ksiadz jest swietny
                      (szkoda, ze odchodzi), niestety same nauki niespecjalne. Po pierwsze byly
                      klopoty z jezykiem (towarzystwo miedzynarodowe), nauki byly w 3 jezykach - po
                      polsku, angielsku i holendersku zeby wszyscy mogli zrozumiec.
                      Zaproszono 'cywila', ojca trojki chyba dzieci, ktory caly czas opowiadal, ze
                      milosc to wyrzeczenia, wybaczanie itp. zupelnie jakby nas chcial zrazic do
                      malzenstwa. Interesujace spotkanie bylo z ojcem dominikaninem.
                      W sumie bylismy tylko kilka razy, ale wystarczylo zeby zalatwic formalnosci.

                      Slub i wesele organizowalismy w Polsce. Moi rodzice pomogli, ale wiekszosc
                      zalatwialismy sami. Ponad rok wczesniej zarezerwowalismy restauracje i
                      wybralismy kosciol. 8 tygodni przed slubem spedzilismy tydzien w Polsce
                      zalatwiajac reszte - dokumenty, wybor menu, przesluchanie orkiestry, zakup
                      sukni, butow, probna fryzura, makijaz, noclegi dla gosci, transport itp.
                      Przyjechalismy tydzien przed slubem i dokonczylismy przygotowania, lacznie z
                      wyborem tortu, bukietu itd. Czyli w sumie 3 wyjazdy i wszystko zalatwione.
                      • mad_die Re: i znowu ;) 22.11.06, 09:29
                        Dobrze wiedzieć, że ksiądz jest OK ;)
                        U nas nie będzie problemu z językiem - mam nadzieję ;) - bo z tego co zauwazyłam, to wszystkie 3 pary, które chcą uczęszczać na te nauki, są z Polski :D No chyba, że cos przeoczyłam ;)
                        Ja mam nadzieję, że kilka razy pójść wystarczy, bo do kwietnia mało czasu zostało ;)
                        No właśnie ja tak się zastanawiam, czy bedziemy musieli przyjechać wcześniej do PL, ale wydaje mi się, że uda nam się to wszystko załatwić podczas pobytu w grudniu i na początku stycznia, bo to ponad 2 tygodnie będą, więc dużo czasu :) I potem przyjedziemy juz tylko na ślub. Tylko tez nie wiem, czy na tydzień przed, czy może tydzień po zostać - zastanawiam się właśnie. Bo podrózy poślubnej to raczej sobie nie urządzimy, prędzej przedślubną ;)
                        • katarzynasz Re: i znowu ;) 22.11.06, 10:03
                          ja bym radzila, zebys przyjechala wczesniej, my bylismy kilka dni wczesniej i
                          przydalo sie to na bieganie po sklepach (ostatnie dokupywanie owocow na stoly,
                          wina - chyba, ze Tobie ktos pomoze). A 2-3 przed slubem mialam umowiona
                          fryzjerke na fryzure probna i okazalo sie to dobrym pomyslem, bo ja mam dosc
                          geste wlosy i gdybym byla tuz przed slubem to pani chyba nie wiedzialaby od
                          ktorej strony sie za wlosy zabrac a tak to juz wiedziala, ze potrzebujemy okolo
                          3 godzin a nie 1.5... (walkowanie, suszenie, ukladanie etc). Jednym slowem nie
                          nudzilam sie przed slubem. Maz nie mowi po polsku wiec musielismy szukac
                          spowiednika z angieslkim/niemieckim/wloskim, akurat w kosciele Mariackim w
                          Krakowie nie bylo z tym problemu. Wszystkiego sie nie uda zalatwic... wczesniej
                          mozna tez poustawiac stoly i wizytowki, zeby nie robic tego w nocy przed
                          slubem. Zreszta z ksiedzem tez trzeba sie spotkac, ksiadz omowi procedure. No
                          przyda sie byc wczesniej. Taka moja sugestia.
                          • napolnoc Re: i znowu ;) 22.11.06, 10:31
                            Ja mam nadzieje, ze jak przyjedziemy tydzien przed slubem, to bedziemy miec czas
                            na zalatwienie spraw. Troche sie boje o fryzjera i makijazystke, bo nikogo w tym
                            miescie nie znam...oczywiscie pojde na probe czesania i malowania :)
                            Bedziemy museli zrobic badanie zdrowia, testy na HIV, bo to jest konieczne do
                            zawarcia malzenstwa. Na szczescie mozna to niemalze od reki zalatwic.
                            W Rumunii jedzie sie do slubu czymkolwiek, wiec klopot z wypozyczaniem i
                            strojeniem auta odpada.Poprosimy kogos z przyjaciol o uzyczenie auta i
                            szoferowanie, moze mi odbije i poprzyczepiam jakies kwiatki na maske :D
                            • anitax napolnoc 22.11.06, 20:24
                              Napolnoc, a gdzie bierzesz slub? Mialam swietnego fryzjera w Bukareszcie. Jakby
                              Cie to urzadzalo, to daj znac, poszukam namiarow.
                                • anitax Re: napolnoc 24.11.06, 01:17
                                  W Jassach nikogo nie znam, wiec nie pomoge ...
                                  Chodzilam do fryzjera w Bukareszcie, bo czesto tam jezdzilam sluzbowo, mialam
                                  czas wieczorami, znalazlam swietny zaklad - mlody, kreatywny zespol szkolony w
                                  Anglii, nie znalam zadnego dobrego fryzjera w Holandii a wolalam ryzykowac tam,
                                  bo mam geste wlosy, wiec bardziej zblizone do Rumunek niz do Holenderek. Po
                                  pierwszej wizycie bylam tak zadowolona, ze pozniej zawsze staralam sie
                                  zaplanowac wyjazd tak zeby pojsc tam do fryzjera :-)
                          • mad_die Re: i znowu ;) 22.11.06, 11:22
                            Nie no, na pewno przyjedziemy wcześnie, przeciez nie stawię się w sobotę rano w dniu ślubu w Łodzi dopiero ;)
                            Ja się zastanawiam, czy fryzjer i makijaż będę robiła... tzn pewnie zrobię, ale jak na razie mam ogromne obiekcje... mam kręcone włosy i serio, nic sie z nich nie da ułożyć ;) a żadne koczki-sroczki nie wchodzą w rachubę - tylko naturalne uczesanie ewentualnie. No nic, jak już będę miała welon, to pójdę do fryzjerki i niech mi coś wymyśli ;) Aaaa od makijażu mam siostrę :D i sama też coś nie coś umiem zrobić ;)
                            No stołami to ja się nie będę zajmować - od tego jest manager restauracji, żeby ona o to zadbała :P i wizytówkami też musi się zająć, ja jej tylko powiem, kto gdzie ma siedzieć i koniec ;) Owoce są w restauracji już na stole, wiec nic ja nie będę musiała kupować. A na winach zna się teść, więc coś dobierze i kupi wcześniej.
                            Z księdzem spotkamy się podczas tej wizyty świątecznej i wszystko omówimy i ustalimy.
                            Więc wychodzi na to, że wcale TAK wcześnie nie muszę przyjeżdżać - wydaje mi się, że jak będziemy koło środy w PL, to to wystarczy spokojnie na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik ;)
                            • tijgertje Re: i znowu ;) 22.11.06, 20:59
                              Ja radze zarezerwowac ze 2 dni dodatkowe na nieprzewidziane sytuacje. Przyklad:
                              Sukienke wybralam jakies pol roku przed slubem, 2 miesiace wczesniej bylam do
                              przymiarki, mieli tylko pozszywac pare rzeczy i podwinac dol, ktory zle
                              zmierzyli i okazal sie za dlugi. Szylam 2 suknie, zloto-bezowa do cywilnego
                              wtedy odbieralam, z ta do koscielnego mi sie nie spieszylo, bo do Holandii jej
                              i tak wozic nie mialam. Niespelna tydzien przed slubem okazalo sie, ze baba
                              jakas niekumata byla i sukienka byla jakies 7cm za dluga! Myslalam, ze zabije!
                              Dzien przed slubem jeszcze jezdzilam, jeszcze cos poprawiali, bo gozik od trenu
                              nie tak przyszyty, w gorsecie cos nie tak, mimo, ze do przymiarki wszystko bylo
                              niby dobrze. Najadlam sie nerwow, ale zdazylam ze wszystkim:-)
                              • anitax Re: i znowu ;) 22.11.06, 22:31
                                Tijgertje, dobrze, ze suknia byla za dluga, a nie za krotka ;-)
                                Ja sie balam, ze do slubu w bialych spodniach pojde, bo suknia przyjechala do
                                sklepu dopiero 2 dni przed slubem. Na szczescie zdazyli dopasowac ...
                              • mad_die Re: i znowu ;) 23.11.06, 16:46
                                Urlopu nie starczy ;)
                                Nie no, ja tam wierzę w panią z salonu sukien ślubnych i ufam jej, ze bedzie pamietała, ze ja nie mogę sobie latać do przymiarki kiedy ona chce, tylko jak juz będę to wszystko ma być gotowe i zrobione i OK :)
                                Poza tym, mam tylko jedną sukienkę do uszycia, więc w ostateczności jedną do skrócenia ;) hehe :D mam nadzieję tylko, że nie będzie jej trzeba za bardzo poszerzać :D
    • mysza_33 Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego! 22.11.06, 21:54
      Hej! Ale miłą wiadomość odświeżyłaś!!! Ja długo zwlekałam z wyjściem za mąż, ale
      w końcu... Ślub mieliśmy cudowny, wesele też i naprawdę mogłabym to wszystko
      przeżyć jeszcze z tysiąc razy! Choć, jak lataliśmy za papierami to mówiliśmy
      wtedy, że gdyby człowiek wiedział, ile tego, to by się nie decydował :-)
      Wszystko do przejścia. Też chodziliśmy do Dominikanów. To naprawdę fajni ludzie.
      Oczywiście czasem gęgali i mówili parę rzeczy dla nas absurdalnych i wzajemnie
      się wykluczających, ale było miło, i myślę ciekawie. Wiele przydatnych tematów
      podjęliśmy (nie chodziliśmy na nauki przedmałżeńskie, tylko na tzw. "wieczory
      dla zakochanych), które i tak kiedyś muszą zostać podjęte.
      Przed samym ślubem faktycznie często coś wypada, typu, rękawiczki do sukni,
      wsówki, inne duperele trzeba dokupić, więc chyba dobrze dziewczyny piszą, by
      zapewnić sobie więcej dni.
      Kurcze, ale Ci zazdroszczę, oczywiście nie przygotowań (choć te też mogą być
      ekscytujące!), ale tego dnia, wieczoru, he, he... i nocy ;-)

      Uściski

      Mysza
      • mad_die Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 23.11.06, 16:58
        Nie no, duperele to sobie kupię wcześniej i mam nadzieję, ze niczego mi nie zabraknie (ze 3 pary pończoch powinny wystarczyć, nie? ;)) Rękawiczek nie mam, bo i po co? Choć w sumie, jak śnieg będzie to może w mufkę powinnam się zaopatrzyć? ;)
        Oj, my już teraz mówimy, że jakbyśmy byli bardziej egoistyczni, to wzięlibyśmy ślub w NL po kryjomu ;) i by się obyło bez tego całego zamieszania i tych trudnych decyzji typu "Orkiestra czy DJ?" albo "Kto ma być świadkiem u mnie a kto u ciebie?" i jeszcze parę innych ;)
        Też jestem ciekawa, jak to będzie na naukach i boję się, że niewyparzony jezyk mojego M czasami da się nam we znaki ;) oj a już najgorzej będzie, jak nas coś rozśmieszy (nie wiem co, ale zawsze się coś takiego znajdzie ;)) - wtedy kiła mogiła, chyba nas ksiądz wyprosi ;)
        No ale mam nadzieję, ze koniec końców wszystko pójdzie dobrze no i ten dzień ślubu miło zapamiętamy :) Bo o noc nie muszę się martwić ;P
        • beba3 Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 24.11.06, 02:20
          Optymistycznie podchodzisz do rzeczy! I tak trzymaj!
          Ja sie troche stresowalam ale jak juz jako tak poorganizowalam wszystko to
          odetchnelam. Chociaz faktem jest, ze szczegoly ciezko przewidziec i dograc.
          Znajoma zapomniala wsowek i przez cala ceremonie slubna welon jej lecial na
          twarz! ;-) Fajne co? ;-D
          • tijgertje Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 24.11.06, 10:17
            Ja sobie jeszcze przypomnialam cos, czego zdecydowanie przed slubem nie powinno
            sie robic: Odchudzac na jogurcie i grejpfrutach! Tak sie zalatwilam, ze na
            slubie wygladalam gorzej, niz kiedykolwiek w zyciu. Dostalam alergii na mleko
            (szukalam roznych przyczyn, a na to nie wpadlam i dalej sie jogurtami
            zajadalam). Cale cialo poza twarza, dlonmi i nogami od kolan w dol mialam
            pokryte jedna wielgachna egzema, ktora w dodatku swedziala niemilosiernie.
            Alergolozka uznala, ze nawet w podrecznikach tak ekstremalnego przypadku nie
            widziala. Na szczescieteraz dobre kosmetyki robia:-)
            U siostry na slubie za to zdzieralam sobie gardziolo. Kilka minut po
            rozpoczeciu mszy wylaczyli prad... Razem z kumpela usilowalysmy ratowac
            sytuacje, na szczwscie mialysmy calkiem spory repertuar koscielnych spiewanek
            na glosy opracowany:-) Czasem wychodza nieprzewidziane sytuacje, ale nawet
            jesli na poczatku przyprawiaja czlowieka o palpitacje serca, to sprawiaja, ze
            takie sluby sa niezapomniane:-)
              • mysza_33 Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 24.11.06, 21:10
                Mad_die co do tych ćwiczeń i ograniczeniu jedzonka to jakbyś siostrą mi była.
                Dokładnie tak samo myślę, ale jakoś nie mogę się zmobilizować, a niby to moje
                uzależnienie jest :-)

                Aha, mi 2 pary rajstop wystarczyły, ale ja z kolei wystąpiłam w zabandażowanej
                nodze, bo 2 tygodnie (czy 1,5ra) przed ślubem naderwałam trójgłowy łydki, hi,
                hi, hi... na nauce walca angielskiego.
                Na szczęście suknię miałam długą, ściągnęłam go tylko na moment, do odtańczenia
                tanga, ech... ale mnie wspomnienia wzięły...

                :-))))))))))))

                Mysza


                Mysza
                    • corneliss Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 26.11.06, 00:46
                      ufff ... dobrnelam do konca watka Maddie i Napolnoc trzymam kciuki i bardzo wam kibicuje w tych przedlubnych przygotowaniach, ta cala otoczka 'przed' jest calkiem milym wspomnieniem pozniej, zarowno jak sam slub

                      a macie fotografa (pomysly na plenerek), kamere, czy takie rzeczy Was nie bawia?
                      Maddie ksiadz Bartek jest bardzo fajny, jedni moi znajomi tez tutaj odbywali nauki u niego - nie bylo klopotu z dostarczeniem zaswiadczenia do polskiej parafii (a nam przypadnie xiadz z a'damu)
                      • mad_die Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 26.11.06, 12:33
                        :D

                        Fotografa nie mamy, tzn pójdziemy tylko przed ślubem w kościele strzelić sobie fotki takie jakieś co by potem babci dać czy cuś, a tak to nie ma fotografa ani kamerzysty. Tzn fotografką bedzie moja sis, bo fotografia to jej pasja i powiedziała, że z przyjemnością będzie nas fotografować :) A że będą to przy okazji fotki trochę artystyczne, z innym kadrem niż standardowe - tym lepiej, bo lubimy sposób, w jaki ona widzi świat przez obiektyw ;)
                        A kamerzysta... - na pewno ktoś z rodziny bedzie miał kamerkę ;) bo takiego pana samego w sobie nie będzie, bo i po co? :D

                        Fajnie, ze ksiądz tutaj jest fajny - to wydaje mi się, jest bardzo ważne. Bo wtedy jest jakaś nadzieja, że takie nauki będą jednak choc trochę przyjemnym doświadczeniem, a nie tylko nudnym obowiązkiem ;) A swoją drogą, w katedrze w Den Bosch widziałam właśnie ogłoszenie-plakat o naukach przedmałżeńskich : "Zainwestuj w swój związek - przyjdź na nauki" :D bardzo mi to się spodobało ;)
                        • beba3 Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 26.11.06, 17:07
                          U nas filmowal kolega brata. ;-) W ostatniej chwili go zwerbowalam bo maz nie
                          chial sie zgodzic. Mielismy zapamietac wydarzenie a nie pozowac do filmu. Dal
                          sie jednak przekonac na amatorskie podejscie. ;-)
                          Film jest faktycznie amatorski ale baaardzo sie ciesze ze go mamy. Pamiec jest
                          ulotna a filmik, nawet taki oddaje choc czesciow atmosfere. U nas wiekszosc
                          zostalo nakrecone na poczatku a impreza rozkrecila sie potem ale jednak milo
                          obejrzec sobie jak to bylo.
                          Po slubie znalam ten film na pamiec ale teraz to troche jak odkrywanie
                          nieznanego. I corki zobacza za kilka lat... I wnuki... ;-D
                    • beba3 Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 26.11.06, 09:35
                      Wyrzucic papierocha trudno... Ciagnie jak magnez!
                      Warto, nawet mimo 8 kg do przodu!
                      Ja tak na marginesie powiem, ze fajeczki tez dla ludzi... ;-) choc trucizna.
                      :-P I rozumiem slabostki. Sam baaardzo okazjnonalnie siegam ale dziala na mnie
                      dooobrze. W nalogi sie nie bawie a Sg to mnie skreca na sma mysl o fajce. Malo
                      kto tu pali, moze tgo nie widac po prostu? Ale to nie klimat na 'kopcenie'!
                      Madzia!
                      Dzieki z alinka do sukienki! Boska! Bardzo elegancka! Bedziesz pieknie
                      wygladac! :-)
                      Na kosmetyczne sie skus! Na fryzjera tez! Warto! Czy jakies zabiegi
                      upiekszajace ale wczesniej co by sie okazalo ze uczulona jestes! ;-P
                      Ja mialam malo czasu ale wlosy troche zapuscilam aby fryzjer miala z czego
                      modelowac fryzure. Zapuscilam tez szpony aby ladnie je przycic i fachowo
                      pomalowac. Mimo ze nie bylo koniecznosci bo sukienka dluga zdeczydowlam sie na
                      depilacje bo z goleniem i paparaniem sie nie chialam sobie zaprzatac glowy.
                      Nawet brwi sobie wydziubac dalam!
                      Jedyna szansa na zadbanie o siebie u mnie wyszla! ;-D Potem juz nigdy nie
                      skusilam sie na serie takich zabiegow. A to czas a to kaska... ;-)
                      • mad_die Re: gratulacje później, teraz wszystkiego dobrego 26.11.06, 20:34
                        Fajnie, że Ci się sukienka podoba :) Mam nadzieję, że się w nią zmieszczę ;) hehe :D
                        Nie wiem teraz jeszcze dokładnie, czy się udam do kosmetyczki czy fryzjera itp. Jeśli już, to na jakieś zabiegi takie relaksujące, bo makijaż czy manikiur to sama mogę sobie zrobić ;) Ale depilacja też fajna sprawa, muszę się rozejrzeć za jakiś profesjonalnym gabinetem w Łodzi ;)
                            • mysza_33 Re: Mad_die! A gdzie ten link... 28.11.06, 22:54
                              Ok. Dzięki. Tylko, ja trochę teraz odsunięta od poczty jestem, bo po
                              przeprowadzce do rodziców nasz komp jest odłączony i korzystam z "gołego"
                              dostępu do internetu - muszę więc wchodzić osobno na poszczególne konta. Dużo
                              zachodu i zwykle tego nie robię. Hi, hi czasu starcza tylko na forum :-)
                              • napolnoc Re: Mad_die! A gdzie ten link... 29.11.06, 10:25
                                Powoli acz systematycznie, dzis waga pokazala 2,5 kilo mniej :DDD
                                A do lipca jeszcze sporo czasu, wiec mysle ze sie uda wrocc do starego rozmiaru.

                                Wyslalismy w tym tygodniu tesciowa by zarezerwowala date i godzine w USC i w
                                cerkwii, nie powinno byc problemu.
                                Steff naciska bysmy jednak przed slubem skoczyli do Ro i PL na kilka dni....no
                                nie wiem, tydzien w PL to minimum tysiak, w Ro nawet dwa razy tyle (hehe,
                                stereotyp o niskich cenach w Rumuni padl).

                                Moj kochany Tata zadeklarowal sie do kupna sukni slubnej :DDD
    • mad_die mała re-aktywacja ;) 31.03.07, 20:44
      Znowu posłuchałam się starszej i bardziej doświadczonej koleżanki i mówię, co u mnie :D

      No to tak, po testach w szkole mam poziom prawie 4 z NL, więc nie jest źle - jak się sprężę, to zdam ten NT2 w czerwcu - a jak nie to we wrześniu ;)

      A co do ślubu... to już za 3 tygodnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!! To straszne, nerwy mnie zjadają ;)
      W zasadzie wszystko załatwione, nauki odbyte (a z tych akurat jestem super zadowolona bo ksiądz Bartłomiej jest genialny), papierki wszystkie są, goście usadzeni - po przejściach, bo po przejściach, ale usadzeni ;)
      Teraz bierzemy się za walca ;) kupiłam LP i będziemy się dopasowywać :D
      Buty muszę trochę rozchodzić, a jakoś mi się to nie uśmiecha, bo wykładziny mamy w domu całym no i jak tu po dywanie się uczyć chodzić?
      Fryzurę muszę wybrać jakąś, ale nie mam pojęcia jaką... Moje włosy kręcone są no i co z takimi zrobić? Kok odpada, prostować tez nie będę... Więc co? Nie mam pomysłu...
      Do solarium wypadało by się wybrać, żeby jakiś kolor inny niż biały był na mojej skórze, bo to słońce tu samo mnie nie opali ;)
      Ech, normalnie jeszcze tyle do zrobienia...
      Na dodatek moja siostra, co to druhną będzie, nie może sukienki znaleźć, a szuka już od miesiąca no i nie wiem w czym pójdzie ;)
      No i takie przygotowania są :D Jakoś na razie nie dociera to do mnie, że za 3 tygodnie mam ślub swój własny... Pewnie dotrze w sobotę 21 kwietnia, jak będę musiała się ubrać w suknię.... Jaaaaaa.... Wychodzę za mąż!! :D

      :D
      • asiekok Re: mała re-aktywacja ;) 31.03.07, 21:22
        Jak tak czytam Twojego posta to tak sobie mysle, ze jeszcze pare miesiecy i
        bedziemy obchodzic druga rocznice slubu naszego :)
        A wydaje mi sie jakby to bylo dwa miesiace temu a nie dwa lata.
        W poniedzialek bedzie juz 2 miesiace jak Sebastianek jest z nami :)

        Ja Ci zycze, zeby ten dzien przebiegl tak jak to sobie wymarzyliscie i
        zaplanowaliscie. Tak, zebyscie mogli go wspominac z usmiechem na twarzy przez
        cale zycie :)
        • flucha Re: mała re-aktywacja ;) 01.04.07, 10:07
          My mielsmy slub 29.04 zeszlego roku, co prawda swiecilo slonce, ale bylo zimno
          tak pomiedzy 10 a 11 stop. Zdjecia mielismy w plenerze no i trzeba bylo sie
          rozebrac a ja gole ramiona i plecy, ale co sie nie robi dla ... hihi
          Nosy mielismy jak renifer czerwononosy, fotograf musial nosy malowac na
          normalny kolor i teraz wygladaja jakby byla super pogoda.
          Tak wiec na pewno wszystko bedzie w porzadku. Trzymam kciuki i nie denerwuj
          sie:)
              • beba3 Re: mała re-aktywacja ;) 03.04.07, 17:23
                Hej Madzia!
                Siostre pogon, bo co ona sobie mysli, ze sukni jeszcz nie ma?! ;-D
                A tak na powaznie, to ciesz sie ta mila nerwowka przdslubna! Fantastyczna taka
                adrenalinka! Przemysl sobie jeszcze raz co i jak, pszperaj w necie...
                Nie ma takiego zwyczaju aby sie calowac w kosciele podczas slubu. Nie ma tego
                amerkanskiego: A teraz mozesz pocalowac panne mloda...
                W stronach mojego kuzyna (Siedlce) jest zwyczaj, ze juz po ceremonni slubnej
                kiedy panstwo mlodzi wychodza z kosciola, dochodza do ostatnich lawek czy jakos
                tam, zatrzymuja sie i panna mloda przepina panu mlodemu kwiatek, stroik czy jak
                to zwa z jednej strony marynarki na druga. Potem sie caluja. ;-P Tylem do
                oltarza i trwa to krotko (cmok) ale piekne to bylo.... Az zalowalam ze nie
                dowiedzialm sie o tym przed swoim slubem!
                Zreszta, jakkolwiek zrobicie, robcie tak, aby nie tylko rodzicow i gosci
                zadowolic a przedewszystkim siebie! Wasz slub! Wasze przezycia i Wasze
                wspomnienia! :-)
                • mad_die Re: mała re-aktywacja ;) 03.04.07, 18:07
                  No siostrę gonie, gonię, ale ona wybredna, oj, wybredna ;) W końcu moją druhną będzie, więc nie może pójść w byle-czym, więc szuka czegoś niepowtarzalnego ;)

                  Ja sie cieszę, nie widać? :D Tylko juz chwilami mam dosyć, bo np nie udaje mi się M zapędzić do nauki tańca, a płyty specjalnie kupiłam ;) NO i go tak co wieczór proszę i da się ruszyć na jedną pioesenkę i nic więcej... NO i jaki z niego tancerz? ;) Mam nadzieję, że jakoś ten walc nam pójdzie ;)

                  A co do tych zwyczajów... Ja nie mogę dać buzi jemu już na koniec? Albo jak sobie założymy obrączki? Kurcze, aż muszę się o to zapytać księdza w kościele, w którym ślub bieżemy, jak robią inne pary... Bo to pewnie od pary zależy, choć może i też od regionu... Ja tam bym chciała buzi mu dać, tak tylko cmok! ;) i już :D

                  Jeszcze niecałe 3 tygodnie... :D
                  • tijgertje Re: mała re-aktywacja ;) 03.04.07, 18:41
                    Nawet sie ksiedza nie pytaj, bo co bedzie, jak nie pozwoli??? Mysmy sie nie
                    pytali i z zaskoczenia i tak cmoka dostalam od meza:-) I ksiadz nie krzyczal, w
                    koncu bylismy juz oficjalnie malzenstwem, wiec wolno, nie?
                      • beba3 Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 17:30
                        W Kosciele Pola, w kosciele! Potem juz mozna! ;-)
                        Chodzi o to zeby bylo jak na amerykanskich filmach: on ja bierze w ramiona i
                        ten pierwszy pocalunek po ceremonii, przy swiadkach, rodzicach, gosciach ma
                        smakowac przepysznie! I przed Bogiem ktory sie juz zgadza i nie gniewa.
                        Ksiadz sie natomiast pogniewac moze... ;-P
                        Ja w kazdym razie to sie do mojego meza usmiechneleam jak juz bylo po
                        przyrzeczeniu i obraczkach i on sie do mnie odusmiechnol. Nie tak slodkie jak
                        pocalunek ale tez dobre! ;-)

                        A opowiadlam Wam jak juz sie ze wyszystkich moich grzechow wspowiadlam i bylam
                        czysta niczym lza a przyszlo mi spac z narzeczonym w jednym lozku? Buziaczka mu
                        dalam i nic wiecej. Pretensje mial, bo jak to: wczesniej tak a teraz juz nie?
                        ;-D
                        Matula mnie do spowiedzi zaciagnela jeszcze w dzien slubu bo musialam miec dwie
                        spowiedzie wpisane na karteczke (tak Pola, to wszystko prawda! nic nie
                        zmyslam!) i wyrwalo mi sie temu ksiedzu, proboszczowi zreszta, ze spalam z
                        narzeczonym ale do niczego nie doszlo.
                        Mozecie sobie wyobrazic jakie baty od niego dosalam? I to w dzien mojego slubu!
                        Podobno sie nie szanowlam i moje malzenstwo nie przetrwa.
                        Nie zakumal ze powiedzialam "nie" i przyszly maz to uszanowal, zachwycony nie
                        byl, ale uszanowal glupie fanaberie. Bo bol glowy to by zrozumial. ;-P
                        Przed takim proboszczem to ja bym sie nie odwazyla juz nawet swojego,
                        oficjalenego, swiezutko usidlonego meza pocalaowac. ;-D
                        • mad_die Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 17:44
                          Nasz ksiądz (a właściwie brat) z kościółka, w którym się pobieramy, jest bardzo liberalny i nie wymaga karteczek od spowiedzi. Powiedział nam, że to sprawa naszego sumienia. I my to sobie do serca wzięliśmy.
                          I jutro idziemy na spowiedź do księdza tutaj, na taką spowiedzio-rozmowę. I wyznajemy wszyściutkie nasze grzechy i grzeszki. I od tego czasu, czyli od jutra, zachowujemy czystość aż do ślubu. Ja wiem, że damy radę, mój M nawet na nic innego się nie chciał zgodzić - tzn nie wyobrażał sobie pójścia kolejny raz do spowiedzi po popełnieniu takich samych grzechów z jakich się jutro wyspowiada. Więc dziś ostatni dzień jesteśmy grzeszni ;)

                          Ale my buzi sobie damy na ołtarzu, bo czemu by nie?
                        • a.polonia Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 18:01
                          Beba, a Ty slub bralas w XXI wieku?

                          Maddie - a jak nie dostaniecie rozgrzeszenia?!
                          Bo pewnie jakby Wam sie trafil ten ksiadz beby, to byscie nie dostali hehe :)

                          Dobra dziewczyny, ten watek to dla mnie czysta abstrakcja, wiec spadam stad i
                          juz nie mieszam i zycze wszystkiego dobrego na nowej drodze zycia :))
                          • mad_die Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 21:06
                            No ja myślę, że dostaniemy. Każdy grzech można wybaczyć, nawet najcięższy, a Pan Jezus się cieszy jak synowie i córki marnotrawne wracają do Niego ;) Więc o rozgrzeszenie się nie martwię. Ważne abyśmy wytrwali w tym postanowieniu do ślubu, bo potem to już będzie "nakaz" boży ;)
                            • go.ga Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 21:11
                              mad_die napisała:

                              > No ja myślę, że dostaniemy. Każdy grzech można wybaczyć, nawet najcięższy, a
                              Pa
                              > n Jezus się cieszy jak synowie i córki marnotrawne wracają do Niego ;) Więc o
                              r
                              > ozgrzeszenie się nie martwię.

                              A zalujesz szczerze za grzechy? ;-)
                              Bo z tego co wiem, to chyba zal za grzechy to jest warunek dobrej spowiedzi czy
                              jakos tak ;-)
                        • go.ga Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 18:24
                          Matula mnie do spowiedzi zaciagnela jeszcze w dzien slubu bo musialam miec dwie
                          >
                          > spowiedzie wpisane na karteczke (tak Pola, to wszystko prawda! nic nie
                          > zmyslam!) i wyrwalo mi sie temu ksiedzu, proboszczowi zreszta, ze spalam z
                          > narzeczonym ale do niczego nie doszlo.
                          > Mozecie sobie wyobrazic jakie baty od niego dosalam? I to w dzien mojego
                          slubu!
                          > Podobno sie nie szanowlam i moje malzenstwo nie przetrwa.
                          > Nie zakumal ze powiedzialam "nie" i przyszly maz to uszanowal, zachwycony nie
                          > byl, ale uszanowal glupie fanaberie. Bo bol glowy to by zrozumial. ;-P


                          Beba, przyznam szczerze, ze jestem pod wrazeniem.
                          Ja akurat mam zupelnie inne podejscie do "tych spraw", zreszta "bezboznica"
                          jestem, ale szacuneczek dla Ciebie. Bo wiekszosc osob sobie zasady Kosciola
                          zlewa, wiele panien mlodych idzie do oltarza juz z brzuszkiem, ale w bieli i z
                          welonem.
                          • efkamarchefka2 Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 18:48
                            hihihi dla mnie to tez prawdziwa abstarkcja.
                            slub wzielismy w gemeente (23.02.07!)jak mialam juz 10 letnia corke, a w
                            brzuchu prawie od dwoch miesiecy nowego dzieciaczka.
                            do ksiezy sie zrazilam jak mi jeden nie chcial Sary ochrzcic, bo nie mialam
                            slubu z jej ojcem. a to w dodatku byl ksiadz akademicki, wiec chyba powinien
                            miec wieksze zrozumienie.
                            poza tym i tak jestem prawoslawna, a ksieza prawoslawni tak nie umoralniaja -
                            moze dlatego, ze sami maja zony i dzieci, a w zwiazku z tym wiedza, jakie jest
                            prawdziwe zycie :-)
                        • nesla Re: mała re-aktywacja ;) 05.04.07, 19:58
                          Beba, ale czad!
                          A nas nasz tutejszy ksiadz bardzo namawial, zebysmy sie zdecydowali na slub
                          koscielny w ktoras z naszych rocznic slubu cywilnego i tak jakos schodzi..
                          czekam az sie do sukni slubnej zmieszcze ;D to troche potrwa..
                          • beba3 Re: mała re-aktywacja ;) 07.04.07, 18:53
                            Pola!
                            To juz byl XXI wiek! No, prawie poczatek bo wrzesien 2000 roku!
                            Myslisz ze teraz jest lepiej w mojej parafii? Nie sadze! Wciaz ten sam
                            proboszcz i jeszcze bardziej mu sie pomieszalo.
                            Nawet moja mama ktora moglaby lezec krzyzem w kosciele ma do niego jakies
                            achy...

                            Go.ga:
                            Beba, przyznam szczerze, ze jestem pod wrazeniem.
                            Ja akurat mam zupelnie inne podejscie do "tych spraw", zreszta "bezboznica"
                            jestem, ale szacuneczek dla Ciebie. Bo wiekszosc osob sobie zasady Kosciola
                            zlewa, wiele panien mlodych idzie do oltarza juz z brzuszkiem, ale w bieli i z
                            welonem.

                            No to sie przyznam Go.ga!
                            Ja mam swoje zasady ale nie sa one zgodne z naukami kosciola. Mam swoja miarke
                            ale przystawiam tylko do siebie. Innych staram sie nie oceniac. Wszyscy wiemy,
                            ze to jest trudne!
                            Wlasnie teraz mija 10 lat od kiedy znam mojego meza. Latwo obliczyc ile czasu
                            znalismy sie przed slubem. Oficjalnie oswiadczyl sie kiedy przyjechal z
                            Holandii na tygodniowe wakacje podczas stazu, z propozycja wyjazdu na 4 lata.
                            W noc po oswidczynach poczela sie Jagoda. Zupelnie swiadomie i z premedytacja.
                            Do slubu szlam z dzickiem w brzuchu ale ja nie czulam sie gorsza a wlasnie jak
                            to sie potocznie mowi: w stanie blogoslawionym!
                            Stracilam wczesniej dziecko i moje drugie, bylo wyczekiwane z radoscia ogromna!
                            Ksiadz u ktorego sie spowiadlam po raz pierwszy byl 'zyciowy'. Wyznalam mu
                            _wszystko_ i coz on mi mogl powiedziec? ;-) Poblogoslawil bo zrozumial.
                            Ten drugi mnie zakasowal, a od pierwszej do drugiej spowiedzi 'zylam w
                            czystosci'. ;-P Wiec jak ktos nie wie to tlumacze: w jednym lozku z chlopem,
                            nie moze byc! ;-D
                            A sukienke i welon mialam _ecri_ lamane biela. Welon podwojny i do ziemi.
                            Nie rozumiem dlaczego to takie wazne dla niektorych: obojetnie jak sie
                            porwadzisz i z kim, ilu i jak czesto masz boyfrendow grunt aby o ciazy przed
                            slubem sie nikt nie dowiedzial!
                            Ja sie chwalilam!
                            Ja mialam jednego Nikusia i poczelismy owoc naszej milosci. Brzmi gornolotnie
                            ale tak bylo! Ludzie nie zawsze biora slub bo z kims przypadkowym zaszlo im sie
                            w ciaze!
                            A grzesznica jestem: Usprawiedliwiam i popieram sex przed slubem. 21 wiek i nie
                            kupujmy kota w worku! ;-) No i po co czekac latami: zycie nam mija i to bez
                            przyjemnosci, zrozumienia, jednosci!
                            Obawiam sie Go.ga ze ja taka wzorcowa to nie jestem! ;-P
                            • mad_die :D 08.04.07, 21:33
                              Beba! Jesteś moją idolką :D Normalnie wielbię Cię pod niebiosa! :) I zgadzam się z Tobą w 100% :)
                              My jednak nie mieliśmy na tyle odwagi, żeby już teraz zachodzić w ciążę... :( Do zeszłego tygodnia brałam pigułki, teraz już nie, ale teraz już jesteśmy po spowiedzi, i sobie powiedzieliśmy, że wytrwamy, więc do niczego nie dojdzie ;)
                              Co nie zmienia faktu, że uznaję sex przed ślubem :) A przez te dwa tygodnie będziemy sobie miłość na wszystkie inne sposoby okazywać ;) hehe :D
                            • go.ga Re: mała re-aktywacja ;) 08.04.07, 22:14
                              Beba,
                              Po pierwsze, nie zrozumialam Cie. Tekst, ze do niczego nie doszlo zrozumialam
                              tak, ze nigdy do niczego nie doszlo.
                              Po drugie, nie wiem jak to napisac, zeby nikt sie nie poczul obrazony, oceniany
                              czy potepiany. Zwolenniczka seksu jestem i po slubie i przed slubem i w ogole i
                              w szczegole ;) Wiem, ze mamy wiek 21 i swietnie rozumiem, ze nauki koscielne w
                              tych sprawach nie przystaja do rzeczywistosci. Jednego tylko nie rozumiem,
                              dlaczego osoby, ktorym te nauki nie odpowiadaja, do kosciola chodza, sluba w
                              kosciele biora i deklaruja sie jako czlonkowie kosciola. Jeszcze raz dla
                              janosci: w zaden sposob nie oceniam, ale ... nie rozumiem.


                              > Nie rozumiem dlaczego to takie wazne dla niektorych: obojetnie jak sie
                              > porwadzisz i z kim, ilu i jak czesto masz boyfrendow grunt aby o ciazy przed
                              > slubem sie nikt nie dowiedzial!

                              Nie wiem, czy to akurat o mnie, na wszelki wypadek odpowiem: dla mnie to
                              zupelnie niewazne, jak sie inni ludzie prowadza przed czy po slubie. Zwisa mi
                              to kalafiorem i nie oceniam ludzi na podstawie ich zycia seksualnego. Dla mnie,
                              jako bezboznicy seks nie ma nic wspolnego z moralnoscia. Ale podziwiam, gdy
                              ktos zyje w zgodzie ze swoimi przekonaniami. I zakladam, w przypadku osob
                              bedacymi czlonkami KK, ze podzielaja poglady swojego kosciola. Wlasciwie
                              powinnam napisac "zakladalam".

                              A ja sukienke mialam czerwona ;-)
                              • kingusia1974 Re: mała re-aktywacja ;) 09.04.07, 16:34
                                Gratulacje! szcześcia! pomyslnosci! radości i wszystkiego naj naj naj!
                                Ja tez musze się pochwalić, ja już dokładnie za tydzien 16 kwietnia
                                powiem "tak" w Urzedzie w Holandii a w lipcu w kościele w Polsce!
                                  • kingadpl Re: mała re-aktywacja ;) 10.04.07, 18:18
                                    witam i jak po przerwie! Oj ciezko bylo wracac do Holandii, ale coz, dzis praca
                                    juz zawrzala, wiec jutro bedzie moze wiecej luzu :)))
                                    Teraz pozalatwialismy sprawy slubno-weselne :))) poza tym czesc zaproszen
                                    wybrane, no i obraczki zamowione :)))
                                    a tak w ogole, to moj A. niechetnie podchodzi do zycia w czystosci przez
                                    miesiac przed slubem, jednak nie ma wyjscia jak ja tak chce :)))
                              • beba3 Re: mała re-aktywacja ;) 11.04.07, 08:35
                                Go.ga!
                                Pamietam o Twojej czerwonej sukience! :-)
                                Nie do Ciebie pije, rzecz jasna! A raczej do mojej zasciankowej rodziny, na
                                szczescie dalszej, w ktorej tradycja jest ze dzieci rodza sie 5 czy 6 mc po
                                slubie jako wyrosniete, olbrzymie wczesniaki, a szokuje ich szczerosc i radosc
                                innych.


                                Jednego tylko nie rozumiem,
                                > dlaczego osoby, ktorym te nauki nie odpowiadaja, do kosciola chodza, sluba w
                                > kosciele biora i deklaruja sie jako czlonkowie kosciola. Jeszcze raz dla
                                > janosci: w zaden sposob nie oceniam, ale ... nie rozumiem.

                                Tez nie rozumiem. Nie rozumiem zasad ktore nijak sie maja do rzeczywistosci.
                                Wklepano mi do glowy regolki i fromulki i nic za bardzo z tego nie wynika.
                                Nie uwazam sie za czlonka kosciola ale za osobe wierzaca. Nie ma podobno czegos
                                takiego jak osoba wierzaca, niepraktykujaca.
                                Ja wierze ale nie zgadzam sie w wieloma rzeczami. Nie mi je zmieniac ale nie
                                zamierzam trzymac sie scisle zasad ktorych nie popieram. To ze rodzice
                                wychowali mnie w duchu chrzescijanskim to kwestka kraju i kultywowania przez
                                pokolenia danej religii. I tyle.
                                Trafnie ujela to Madzia: przed slubem grzech smiertelny, po slubie powinnosc.
                                Dla mnie slub to jednak jest cos umownego.
                                Poczulam sie psychicznie lepiej po nim i mialo to tez aspekt religijny ale nie
                                demonizowlabym tego. Gdyby tak bylo, wyszlabym zapewne po pol roku znajomosci
                                za jakiegos kolesia i po slubie plakala co noc. Lub nie znalazla chetnego na
                                takie eksperymenty.
                                Jesli chodzi o mnie to ciezko mi mowic o szacunku dla osob ktore
                                zachowaly 'czystosc' az do nocy poslubnej. Naprawde sa w jakis sposob lepsze?
                                Mam je podziwiac za sile woli i cierpliwosc? No chyba ze o to chodzi...
                                Mam kolege ktory sluchal muzyki metalowej, obracal sie w gronie najoglednie
                                mowiac, podejrzanych typkow. Oczywiscie mial i dziewczyne, i to nie jedna.
                                Przeszedl metamorfoze pod wplywem Kosciola. Poznal mila dziewuszke, zakochal
                                sie i zyli w czystosci do szybkiego slubu.
                                No pieknie, fajnie! Nawrocil sie, uwierzyl w slowo Boga i zyje przykladnie.
                                Chodzi do kosciola nie tylko w niedziele i wdraza slowo Boze w zycie.
                                On robi na mnie wieksze wrazenie niz ktos kto nie posmakowal 'zakazanego
                                owocu'. Zreszta Pan rowniez twierdzi, ze bardziej sie cieszy z jednego
                                nawroconego grzesznika niz z ilus tam zyjacych prawo. ;-)
                                A ja czy nie jestem nawroconym grzesznikiem skoro zdecydowlam sie zawrzec
                                zwiazek malzenski przed Bogiem po trzech latach zycia w rozpuscie? ;-P
                                Wszystko zalezy od punktu widzenia, jak sadze. ;-)
                                Oczywiscie ja uwazam tak, Ty inaczej i nie bedziemy sie wzajemnie przekonywac!
                                Madzia!
                                I moze dobrze zrobilas: mnie meczy tlumaczenie ze ja naprawde nie wyszlam za
                                przypadkowego kolesia z ktorym zaszlam w ciaze!
                                Oraz to ze obie ciaze mialam zaplanowane. Tak, ta pierwsza tez!
                                Wybraz sobie ze zachodzisz w ciaze jednak przed slubem i potem 'przyjaciele' i
                                rodzina sugeruja Ci lub mowia wprost, ze gdyby nie dziciak w drodze, to by nic
                                z tego nie bylo. Albo ze sie chlopak z Toba zeni z poczucia obowiazku...
                                Nie zycze Tobie!
                                Ucinam temat bo sie za bardzo i niezdrowo eksytuje! ;-P
                                • go.ga Re: mała re-aktywacja ;) 11.04.07, 10:14
                                  >> Jesli chodzi o mnie to ciezko mi mowic o szacunku dla osob ktore
                                  > zachowaly 'czystosc' az do nocy poslubnej. Naprawde sa w jakis sposob lepsze?

                                  Ustosunkuje sie tylko do tego, bo wyglada mi to na pytanie. Jak juz napisalam,
                                  nie oceniam. Dla owa czystosc zreszta i tak nie ma znaczenia. Ale takie osoby
                                  robia na mnie wrazenie, poniewaz myslle sobie wtedy "Nareszcie jakas osoba,
                                  ktora bierze slub w KK i ktora faktycznie zyje wedlug jego zasad". Lub
                                  przynajmniej sie stara.


                                  > Oczywiscie ja uwazam tak, Ty inaczej i nie bedziemy sie wzajemnie przekonywac!

                                  Moim zamiarem nie bylo przekonywanie Ciebie, kazdy zyje po swojemu, a zwlaszcza
                                  sprawy dotyczace wiary/religii sa bardzo intymne. Moze nawet bardziej imtymne
                                  niz tez nieszczesny seks ;-)

                                • mad_die Re: mała re-aktywacja ;) 11.04.07, 12:37
                                  Ależ Beba, Ty odważna byłaś a my tchórze ;) Bo myśmy też tak chcieli, ale jak przyszło co do czego, to żeśmy stchórzyli - bo co inni powiedzą... Tak tego nie lubię, a jednak się poddałam...
                                  A Ciebie nadal podziwiam i po cichu zazdroszczę pięknych córeczek :) Kiedy wracacie? ;)
                                  • beba3 Re: mała re-aktywacja ;) 13.04.07, 14:57
                                    Go.ga! Prawda, prawda ale czemu ten sex ma byc 'nieszczesny'?! ;-P
                                    No dobra: jest tam ;-) to sie nie powinnam czepiac... ;-D
                                    Madzia!
                                    Nie utrudniajcie sobie zycia niepotrzebnie. Ucz sie od starszej koleznaki na
                                    jej, nie, nie napisze na bledach a doswiadczeniach! ;-P
                                    Coreczki to sobie 'zrobisz' rownie piekne jak nie piekniejsze. Oby Twoje
                                    grzeczniejsze byly od moich!
                                    Kontrakcik na dwa latka a juz (!!!) minelo 5 i pol miesiaca! Kiedy to zlecialo?
                                    Tak sie nosze aby te 'pieknisie' jednak wrzucic na Bloga. Lo matko!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka