Dodaj do ulubionych

stracilam moja gwiazdke :((((

19.11.06, 14:19
czesc dziewczyny!
kilka dni temu poronilam sad bedac pierwszy raz w ciazy...plakalam jak sie o
tym dowiedzialam i bylam smutna, ale przeszlam szybko do porzadku
dziennego.jakos wyparłam ten incydent z moich mysli...
czy powinnam sie tym bardziej przejmowac? czy moja reakcja jest nieprawidlowa?
co bedzie dalej? narazie odsunelam od siebie mysl o dziecku...moze kiedys bede
miala moja gwizdeczke znow.
czy ktoras z was tez miala podobnie?
buuziaki
paulina
Obserwuj wątek
    • berecik7 Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 14:36
      Moja koleżanka tak miała. Poroniła , a za dwa dni już wracała do życia,
      farbowała włosy, robiła plany. Spróbowała znowu po pół roku i ma już fajnego
      trzylatka. To dobrze, że sobie radzisz z tą sytuacją. Nie zastanawiaj się nad
      tym, czy czujesz to, co powinnaś. Czujesz to, co czuesz i już. Ciesz się, że
      jesteś silna i dasz sobie radę. Pozdrawiam.
      • mamaadama4 Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 14:37
        Nie ma reguł ani norm, każdy przeżywa po swojemu.
        • paulina.paulikowska Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 14:39
          dzieki dziewczyny ...
          macie racje, nie moge zachowywac sie wg schematow
          • verdana Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 16:05
            Moim zdaniem, powinnaś się cieszyć, ze szybko wróciłas do siebie.
            Rozumiem kobiety, rozpaczajace po poronieniu. Rozumiem też te, ktore nie
            rozpaczają. Kiedyś dziwiono sie, ze kobiety po poronieniu mają depresję. Dziś
            wahadło się odwrociło i chce się wmowić, tym kobietom, które nie rozpaczają, ze
            cos jest z nimi nie tak, ze są tak samo osierocone, jak matka po stracie
            dziecka i powinny do konca zycia rozpaczać.
            Mysle, ze nikt nikomu nie powinien wmawiać, ze jego uczucia są złe.
    • lacido Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 16:46
      Nie ma czegoś takiego jak prawidłowa reakcja a takie dramatyczne wydarzenie,
      każdy musi sobie poradzić tak jak potrafi.Uważam że to dobrze że nie załamujesz
      się tym, tylko jest jedna kwestia czy pogodziłaś się z tym czy po prostu
      wyparłaś z pamięci, jeśli tak to przykre wspomnienia mogą powrócić, bo
      traktowanie poronienia jako incydentu to według mnie okreslenie nie na
      miejscu.No ale to zależy od ludzkiej wrażliwości.Trudno mi się wypowiadać bo
      nigdy przez coś takiego nie przechodziłam ale do tej pory mam wyrzuty sumienia
      że przez moją lekomyślność sym urodził się za wcześnia. Ale jak już posałąm to
      zależy od odoby.Trzymaj się.
      • 1514a Re: stracilam dwoje dzieciaczków :(((( 19.11.06, 20:40
        Ja przez to przeszłam. Pierwsze dziecko straciłam gdy moja córka miała 3 latka,
        poroniłam w 12 tygodniu. Zaraziłam się toksoplazmozą od kotów(do dziś kot to
        dla mnie coś obrzydliwego, nie zrobiłabym mu krzywdy ale wole z daleka je
        oglądać).Potem zaszłam w ciąże, byłam przeszczęśliwa, okazało się że to
        bliźniaki. W 10 tyg. jedno z bliźnią obumarło, druie przeżyło, dzięki temu że
        wytworzyły się dwa łóżyska. Do 4 m-ca ciąży miałam nerwówke czy z drugim będzie
        ok.Dziś mój synek ma 20 miesięcy. Nie zapomniałm o tamtych dzieciaczkach, nie
        da się zapomnieć,że cos takiego było. Ale nie należy myśleć że stało się to
        prez nas, bo my nie miałyśmy na to wpływu. Będzie ok. Pół roku po poronieniu
        możesz myślec o dzidziusiu
        • agysa Re: stracilam dwoje dzieciaczków :(((( 19.11.06, 20:54
          Ja przez to przeszłam. Był to dla mnie najgorszy okres w życiu a dochodziłam do
          siebie przez rok i potem zaszłam w drugą ciążę i teraz mam 3 latkę w domu.
          Według mnie powinnać się naprawdę cieszyc, że tak do tego podchodzisz co Ci by
          dała rozpacz. Pozdrawiam ciepło.
    • luciii pierwszą ciążę poroniłam dość późno, mam 2 dzieci 19.11.06, 20:59
      smile))))

      smutne to jest zawsze, ale głowa do góry, widocznie coś byłoby z okruszkiem nie
      tak i organizm to wyczuł
      odczekaj najmniej 3 miesiące i staraj się ponownie smile

      trzymam kciuki
    • mijaczek Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 21:03
      poczytaj forum poronienie..
      ja poczulam sie lepiej dopiero jak zaszlam w coaze z emcia...
    • lidia23 Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 19.11.06, 21:56
      Ja tak nie miałam, ale koleżanka tak dwa razy, ale n ie poddawała się spróbowali
      trzeci raz i obecnie mają fajnego dwulatka. A czy twoja reakcja jest prawidłoea?
      Myślę że tak. Bo przecież trzeba się pozbierać by mieć siły nadal próbować.
      Powodzenia
    • shady27 Paulina 19.11.06, 22:11
      nawet nie wiesz jak mi przykro, ja mam rowniez za soba poronienie, i jesli Cie to pocieszy miesiac po poronieniu zaszlam znowu w ciaze...teraz moj synek ma rok smile tak wiec glowa do gory. Wiem, ze Ci ciezko, mnie tez bylo. Najgorsze dla mnie bylo to , ze ta ciaza miala byc prezentem na boze narodzenie a poronilam dzien przed Wigilia sad( Tezymaj sie, bede trzymac kciuki
      • alfa36 Re: Paulina 19.11.06, 22:49
        Też przez to przeszłam. Najgorszą rzecza, ktora wtedy zrobiłam było pojscie na 3 tygodniowe L4. Bradzo sie wtedy męczyłam i przypuszczam, ze gdybym od razu po szpitalu wrócila do pracy, to nie przeżywalabym tego. Poza tym, mi strasznie zalezalo, żeby nikt (oprócz męża) nie dowiedzial sie o poronieniu. Dlatego ciesz sie, że wrocilaś do formy (i psychicznej i fizycznej). Wydaje mi sie, że nie przeżywałam tej straty ciąży tak długo (mimo, że była planowana), bo trafilam na forum poronienie i pomogly mi rozmowy.
        • pesteczka5 Re: Paulina 20.11.06, 01:05
          Ja poroniłam pierwszą wyczekiwaną ciążę po długich staraniach. Było mi bardzo
          ciężko, ale ból się wypalił i dziś nie boli mnie to wspomnienie. A nawet myślę,
          że jak było, to było po coś i już.

          Czujesz tak, jak czujesz, Twoje prawo, przecież nie krzywdzisz nikogo. Kiedyś
          odmawiano prawa do bólu kobiecie po poronieniu, kazano uważać, że "będziesz
          miała jeszcze dzieci, młoda jesteś" itd. a teraz prawem wahadła panuje
          imperatyw nadawania imienia dwóm kreskom na teście i swoistego nakazu
          cierpienia.
          A tymczasem każdy człowiek przeżywa inaczej, i nie etykietujmy że to dobre, a
          to naganne.

          Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się i wszystkiego dobrego na zimęsmile
      • paulina.paulikowska Re: Paulina 20.11.06, 15:20
        dzieki smile))
    • mamitka Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 01:10
      Mysle ze tez wiele zalezy od tego jak przebiegalo poronienie, czy bylo
      samoistne, czy w szpitalu, czy ciąza byla dlugo wyczekiwana i upragniona - od
      wielu czynników. Mojemu towarzyszyły same przykre sytuacje - wyladowalam w
      szpitalu, bezduszny lekarz robil mi USG i stwierdził martwy płód a potem
      usilnie namawiali mnie na skrobanke... sad Ja wolalam sama poronic - ciagle
      wierzylam ze dzidzia zyje. Spedzilam sylwestra w szpitalu ale w koncu poroniłam
      samoistnie. Byc moze sama skazalam sie na ta ponad tygodniowa gehennę ale nie
      potrafiłam inaczej. Kiedy mialam wyjsc ze szpitala bylam taka radosna,
      szczesliwa ze juz wychodze, że to już koniec fizycznego cierpienia i to trwalo
      moze 2 dni a potem jednak dopadło mnie przygnebienie, musiałam sie
      wypłakac, "przejśc żałobe", oczyscic sie z emocji a nie je wypierac. Jeśli Ty
      jestes silna i czujesz ze to juz do Ciebie nie wróci to dobrze - gorzej jesli
      wlasnie tak jak piszesz "wyparlam ten incydent". Nie mozna wyprzec, trzeba
      zmierzyc sie ze swoimi uczuciami i wtedy prawdziwie przejsc do "porządku
      dziennego".
      Pozdrawiam Cie cieplutko! Na pewno będziesz miała znów swoja gwiazdeczkę smile
      • paulina.paulikowska Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 15:21
        dziewczyny kochane jestescie!! dziekuje wam wszytskim!
    • mongolia4 Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 06:01
      Witam Cie .
      Jest mi przykro ,ze musialas przez to przechodzic.Ja tez poronilam we wczesnej
      ciazy nasze wyczekiwane dziecko.Niestety czlowiek musi sie
      pozbierac,otrzasnac,podniesc sie i isc dalej przez zycie.
      Chcialam Ci tylko powiedziec ze mam dzisiaj 14 miesiecznego chlopca i jestem
      Bogu bardzo wdzieczna za Ten Cud.
      Pozdrawiam i glowa do gory!!!!
      • patrysia55 Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 12:26
        Paulinko! Poroniłam 2 razy.To trzeba przeżyć,przepłakać, przeczekać.Nie ma
        innej rady.I wierzyc! Mocno wierzyc ze nastepnym razem się uda!!! I za to
        trzymam kciuki.Przytulam Cię mocno.
        • zonazona Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 12:44
          Ja stracilam drugą ciazę. Obumarła na początku. Odcierpiałam co miałam,
          pozbierałam do kupy (z pomocą psychotropów nawet) i trzecia ciaza była ok. I
          mam 2 synków.
          Choć był to poczatek ciaży (dowiedziałam się w 15 tyg), to miałam juz usnute
          plany i wyobrazenia. Cieżko było mi potem wrócić do stanu sprzed. I zawsze już
          myślałam i mówiłam o moich dzieciach w liczbie mnogiej, choć drugiego syna
          jeszcze nie było smile.
        • paulina.paulikowska Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 15:22
          dzieki smile))
    • melka_x Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 13:51
      Ja bym przyznała rację Verdanie, Mamieadama i Pesteczce (i generalnie
      przyznaję), ale w Twoim poście zastanawia mnie zdanie "jakoś wyparłam ten
      indydent z myśli". Jeśli szybko się pozbierałaś to dobrze i nie ma co się nad
      tym zastanawiać, ale jeśli rzecz polega na wyparciu to gorzej. Bo wtedy -
      brzydko mówiąc - nieprzepracowane emocje wrócą. Myślę, że sama wiesz najlepiej
      jak jest z Tobą. Poza tym na razie minęło zaledwie kilka dni. Jak za miesiąc
      uznasz, że nadal czujesz się świetnie to ok, ale żal też może wypłynać za
      tydzień czy dwa. Choć naturalnie serdecznie życzę Ci, żeby Twój powrót do formy
      był trwały.
    • sowa_hu_hu Re: stracilam moja gwiazdke :(((( 20.11.06, 16:41
      nic sie nie przejmuj.
      to lepiej że starsz sie życ normalnie niz byś miała sie zadręczać.
      tez przez to przeszłam.
      było mi źle... ale nie przezyłam z tego powodu traumy...
      będzie dobrze - zobaczysz!!!
      staraj sie myslec pozytywnie smile
      wiem ,że łatwo sie mówi... ale nie obwiniaj sie... nie masz o co!
    • abneptis ja zapomnialam o poronieniu 20.11.06, 16:44
      ja swoje pierwsze i jedyne poronienie tez wypchnełam z głowy zaraz po wyjsciu
      ze szpitala, teraz (to okropne) ale moge o tym mówic bez najmniejszej emocji.
      Dokładnie rok później znów jestem w ciazy i dopiero teraz zastanowiłam sie ze
      moze sa małe cuda na tym świecie, bo moje drugie dziecko pojawiło sie dokładnie
      w tym samym miesiacu i w bardzo podobnych okolicznosciach sesji letniejsmile

      Jestem pewna ze jak tylko bedziesz gotowa to zajdziesz w ciaze i wszystko
      bedzie ok.
      • rycerzowa Re: ja zapomnialam o poronieniu 20.11.06, 17:44
        Kiedyś było inaczej. Kiedyś ciąża i dziecko to był często dopust boży. Poroniła?
        Zmarło? Bóg dał, Bóg wziął. Młoda jest, jeszcze niejedno urodzi.

        Teraz ciąża jest zazwyczaj planowana, dziecko wyczekiwane. Od pierwszych dni
        przyszła mama z książką w reku śledzi rozwój płodu, "rozmawia" z maleństwem,
        kupuje ciuszki, marzy, robi plany.
        Gdy coś się stanie - jest rozpacz, bo straciło się osobę, wyimaginowaną, ale
        osobę.

        Ale każda przeżywa to inaczej, bo ludzie są różni.
        Jedna płacze, inna "przechodzi do porządku dziennego".
        Nie znaczy, że mniej cierpi. Inaczej to przeżywa.
        Czasem staje się zwyczajnie lepsza, cierpliwsza dla ludzi, jako że dla swego
        dziecka nic już nie może zrobić.

        Każdy człowiek ma jakiś czas do przeżycia. Gwiazdeczka miała ten czas bardzo
        krótki, ale była, istniała, a czy jej istnienie miało sens, to zależy od
        ciebie. Jeśli tym bardziej docenisz radość istnienia, zdrowia, samego życia , a
        potem radość z posiadania dzieci - to właśnie o to chodzi.
        Nie w tym rzecz, by płakać i cierpieć, ale by znaleźć sens.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka