Dodaj do ulubionych

pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty!

IP: *.* 11.03.02, 22:44
Wiem jak to zostanie (może) odebrane, ale pozwalam mojemu 7,5 miesięcznemu Michałowi wypłakać się w nocy. Dochodziło do tego,że budził się co 2 godziny. A noc jest do spania, także dla mnie. I od tygodnia pozwalam mu popłakać. Nie biegnę od razu. Każda minuta trwa godzinę , ale to działa. Kiedy przez 4-5 minut nie przychodzę- on płacze. Przychodzę, przytulę, wycałuję i odkładam do łóżeczka. On trochę marudzi, jeżeli nie zaśnie po 10 minutach- przychodzę znowu. I w końcu.....zasnął!!! I tak już od 4 dni! I jak się okazało , wystarczyło 3-4 dni . Nie ma godzin płaczu, tylko zdarzyło się już , że kiedy do niego nie przyszłam od razu, sam zasnął! To umacnia mnie w przekonaniu że dobrze przeprowadzić z dzieckiem taki trening. Bo i tak kiedyś będzie musiał nauczyć sie sam zasypiać. A ja bez snu tez nie wyglądam najlepiej.Anuszka
Obserwuj wątek
    • Gość: 220571 Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 07:02
      A mnie i tak takie argumenty nie przekonają ;). Jestem przeciwna tej metodzie (nawet po przeczytaniu wszystkich postów tu na forum). Dla mnie osobiście nie ma chyba zbyt wielu gorszych rzeczy niż płacz w samotności.Pozdrawiam :hello:
      • Gość: gra Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 10:19
        Zgadzam się z Tobą GosiuTakie metody są moim zdaniem STRASZNE , proponuję jeszcze zatykac sobie uszy jak dziecko płacze za głośnoOczywiście należy dziecko wychowywać ale wymaganie od dziecka proporcjonalnie do tego co dajemy jest błędem. Miłość się DAJE i tyle (i to nie powinno być limitowane uczucie , szczególnie dla dzieci)(albo nie daje)GRAa płacz w samotnosci bo mamusia ma już dość ....... szkoda słów
        • Gość: kadyga Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 10:51
          Moniś, myślę, że masz w zupełności rację, dawanie miłości to nie pozwalanie dziecku na wszystko i godzenie się na wszelkie jego zachowania. Gra, sądzę, że Twoje słowa są zbyt ostre i niesprawiedliwe. Nie masz prawa osądzać czy ktoś kocha bardziej czy mniej.Na jakiej podstawie? Zdajesz sobie sprawę co napisałaś? Czy może tak po prostu chciałaś dolać oliwy do ognia? Uczenie dziecka spania w nocy, pozwolenie, żeby troszkę sobie popłakało nie wskazuje że Annnuszka jest złą matką, Ty naprawdę tak sądzisz ???? Naprawdę???? Bo aż mi się wierzyć nie chce, że ktoś kto umie obsługiwać komputer może tak uważać ;)Pozdrawiam serdecznieKatarzyna mama Franka
          • Gość: gra Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 12:26
            a ja nie wierzę ,że mozna słuchac jak własne dziecko płacze samo w pokoju .Nawet jezeli umie się obslugiwac komputer :-) To,że nie pozwala się żeby dziecko samo wyło w pokoju nie znaczy wcale ,że pozwala się na wszystkozobacz maila Miaka (też pod moim)Nikogo nie oceniam jaka jest matką, ani Anuszki ani innych każdy robi jak uwaza za słuszne ale JA jestem ZDECYDOWANIE przeciwna propagowaniu takich metod wychowawczych i to tę metodę oceniam a nie OSOBYJeżeli ktoś napisze ,że np. stłukł dziecko tak bardzo ,że usnęło od "wycia" to wszyscy napiszą ale fajna metoda chyba spróbuje bo nie mogę się wyspac spokojnie....a dzieci są dziećmi wbrew pozorom bardzo krótko, przyjdzie czas nauczy się zasypiać samo , przyjdzie czas ,że przyprowadzi kolegę albo kolezankę do tego spania i zamkną sie w pokoju ;-)kochajmy je i przytulajmy i NIE DAJMY IM PŁAKAĆ dopóki możemy to robić, bo każdy dzień mamy tylko raz tez pozdrawiamgra
            • Gość: gepik Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 15.03.02, 22:47
              A gdybym powiedziala ze moja coreczka zasypiala czasem na moich rekach i przy cycusiu i nie mogla czasem do drugiej w nocy i plakala caly czas. Tak bylo przez prawie szesc miesiecy do tego budzila sie pare razy w nocy i byla przytulana i dawalam jej cycusia i za chwile znowu sie budzila. Niedawno kolezanka powiedziala mi ze jest to okropne ale daje efekty ( ona zrobila to ) trzeba dziecko nauczyc spac , oczywiscie nie w pierwszych miesiacach kiedy potrzebuje zjesc albo ma kolki czy inne..Zdecydowalam sie na to chociaz gdyby nie moj maz nie wytrzymalabym. Teraz (po trzech dniach placzu ) przesypia cala noc to jest od 9.30 do 7-8.30. Juz nie cierpi a cierpialo placzac . Jeszcze jedno , znam matke ktora nie pozwolila dziecku plakac teran ma dwa i pol roku i w nocy kiedy sie obudzi musi byc noszone na rekach aby ponownie zasnac. Pozdrawiam wszystkie matki, wszystkie chcemy najlepiej ale co jest dobre?
        • Gość: Misiek Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 11:30
          Ja nigdy tej metody nie zastosowałam, chociaż czytałam o niej wiele razy. Ja po prostu nie mogę słuchać jak dziecko płacze, bo sama zaczynam ryczeć. U mnie akurat było tak, że Wojtek jak ssał pierś (1,5 roku), to w nocy też budził się na podciąganie, czy też raczej przytulanie - ale najbardziej po ukończeniu rok, jak już odstawialiśmy kolejne dzienne karmienia. wcześniej budził się 1-2 razy w ciągu nocy. Ale nawet gdyby budził się wtedy częściej chyba bym nie pozwoliła mu płakać. Takie malutkie dziecko odbiera to jako porzucenie. W tym wieku uczenie dziecka, że mama wróci, że nie odeszła na zawsze to chyba za wcześnie. Wszak w prymitywnych społecznościach dziecko śpi z matką tak długo, jak tego potrzebuje. Chyba. A ja jeszcze dzisiaj, gdy Wojtek ma ponad 3 lata po usłyszeniu, że płacze czy marudzi w nocy biegnę i sprawdzam co się stało. Taka już jestem. Nadopiekuńcza.
          • Gość: Misiek Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! - Kto do mnie pisał? IP: *.* 13.03.02, 09:28
            Proszę napisz jeszcze raz, bo nie mogę odczytać Twojej wiadomości.Dorka
          • Gość: Gosia1 Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się...CHYBA WAS CAŁKIEM PRZEBIJĘ!!!! IP: *.* 13.03.02, 11:33
            Już wiecie ile lat mają moje dzieci: Krzyś ma 6,5 roku, Ania 13,5.... (lat oczywiście). I wiecie co? Krzyś nadal śpi z tatą, pod odzielną pościelą ale na jednym łóżku. Ja śpię w jednym pokoju z córką. Na materacu. Ania ma własne łóżko ale czasem tęskni Jej się za mamą.... Rozkłada wtedy materac obok mojego, gasimy światło i pół nocy gadamy, gadamy, gadamy...... Wiecie jaki mam z Nią kontakt?? Ha, naprawdę pozazdrościć!!! Po plotkach przytulamy się, najczęściej usypiamy trzymając się za rękę. Teraz, gdy córka jest na tyle duża, że potrafi wyrazić to, co czuje, opowiada mi, ile dla Niej znaczą te noce wspólnie przespane - powiedziała mi, że nigdy tego nie zapomni, że daje Jej to niesłychane poczucie bezpieczeństwa, że pozwala jej czuć, iż jest dla mnie najważniejszą osobą pod słońcem. Gwarantuję, że nie jest ani trochę rozpieszczona ani rozpuszczona. Wręcz przeciwnie. Poza tym mnie nie męczy taki stan rzeczy ani trochę. To też trzeba wziąć pod uwagę. Bo przecież nie chodzi tu o to, by się poświęcać na siłę!! Bo tego się od nas wymaga, bo takie mają inni oczekiwania. Dlatego nie potępiam Annuszki. Tym bardziej, że z Jej postu ja wyciągnęłam, iż bardzo kocha swoje dziecko. Ma po prostu inny sposób wychowywania i już. Nie mozna Jej za to osądzać. Mój Krzyś śpi z tatą, co już kilkakrotnie podkreślałam, dlatego, że mąż pracuje od rana do wieczora, i najnormalniej w świecie nie ma czasu na "bycie" z synkiem. Te wspólne wieczory, kiedy to Oni mogą sobie pogadać na męskie sprawy i noce, kiedy Krzyś czasem trzyma tatusia za rękę i szepcze do Niego przez sen: "tatuś kocham Cię", są niepowtarzalne. Mój mąż twierdzi, że nie oddałby tego za nic na świecie. My też wychodzimy z założenia, że dzieciństwo trwa bardzo krótko.... Krzyś jeszcze nie tak dawno leżał sobie cichutko na łóżku i nie bałam się że spadnie... A teraz? Już się nawet na nim nie mieści i od września idzie do szkoły.... Ja pojmuję to tak: dzieci są po to, by je kochać. I właśnie tak je wychowuję. Nie muszę Ich karać, ani strofować za bardzo. Po prostu Je kocham i naprawdę - u mnie - to wystarczy. Nie umiem inaczej tego wytłumaczyć. A mąż i ja? Hmm, jak już wielokrotnie pisałam - wiecie jakie odświeżające jest dla naszego małżeństwa umawiać się na spotkania....hmmm, powiedzmy, bliskiego stopnia???? Przytulamy się przy dzieciach. Leżymy sobie wszyscy i nie szczędzimy czułości i śmiechu i radości. A na "randki" umawiamy poza łóżkiem..... I jest CUUUUUDOWNIE!!!!! U nas to właśnie jest recepta ciągłej atrakcyjności i wzajemnej fascynacji sobą. Bo nie mamy dostępu do siebie na wyciągnięcie ręki... Powtarzam - u nas to się sprawdza. I jesteśmy zadowoleni. :-)Pozdrawiam GosiaP.S. Zauważyłam, że nadeszły pewne symptomy - otóż dzieci moje dorastają do tego, by się w pełni usamodzielnić. No i oczywiście oddzielnie spać. Będzie mi brakowało tych wspólnych nocy. Było ich proporcjonalnie mało do tych jakie teraz będziemy spędzać z mężem..... :-) Dlatego twierdzę, że to w ogóle nie jest poświęcenie, tylko taka cudowna przygoda, kiedy dzieci należą tylko do nas...
            • Gość: gra Re: do Gosi1 IP: *.* 14.03.02, 08:33
              Dziękuje CI za ten postJuz myślałam ,że to ja jestem nienormalna Ja też chcę tak jak TY , moja mała ma prawie 3 lata śpimy razem ale mąż nie ma cytuje "nieszczęśliwej miny" bo go nie posiadam. Przerażają mnie posty o tym samodzielnym usypianiu bo czy zwróciłaś uwagę ,że najlepiej zaczac jak dzeicko jeszcze dobrze nie chodzi ? Koszmar , ono po prostu nie ma szansy uciec !!! Dobrze ,że nie było porady ,że przecież jak chodzi to można tak troszeczkę związać ALE UWAGA - miękkim sznureczkiem żeby nie bolało kochanego maleństwa pozdrawiam Cię serdecznie i buziaczki dla dużych dzieciaczków gra
              • Gość: kadyga Re: do Gry IP: *.* 14.03.02, 10:08
                Gra, czytam już kolejny Twój post (na różne tematy) i umacniam się w przekonaniu, że każdą sytuację oceniasz przez pryzat swoich przeżyć, swoich problemów emocjonalnych, odrzucenia jakby ...??? W sumie to normalne, bo niby jak byśmy mieli inaczej oceniać jeśli nie na bazie własnych przeżyć ...? Myślę jednak, że bagaż własnych doświadczeń, niestety, powoduje, że nasze oceny są często mało obiektywne, a Twoje jakoś wyjątkowo. Spójrz czasem na drugą stronę, poszukaj jej jeśli nie odrazu możesz ją dostrzec. Warto.Pozdrawiam serdecznie.K.PS Dzieci rodzą się bez doświadczeń ....
                • Gość: gra Re: do klaudyny IP: *.* 15.03.02, 12:41
                  ależ kobieto ja nie mam żadnych złych doswiadczec za sobą wiec o co chodzi??może czytaj CO ktos pisze a nie KTO ,też warto zapewniema w "nauce " usypianiu dziecka strona jest tylko jedna przepraszam widzę ( i nie tylko ja jak sie okazuje )tylko jedną zła ale super wygodną dla super zmeczonych rodziców(jezeli nie podobaja sie moje wypowiedzi rada jest prosta - nie czytaj)gra
                  • Gość: gra Re: ten poprzedni miało być do kladygi IP: *.* 15.03.02, 12:43
                    ależ kobieto ja nie mam żadnych złych doswiadczec za sobą wiec o co chodzi??może czytaj CO ktos pisze a nie KTO ,też warto zapewniema w "nauce " usypianiu dziecka strona jest tylko jedna przepraszam widzę ( i nie tylko ja jak sie okazuje )tylko jedną zła ale super wygodną dla super zmeczonych rodziców(jezeli nie podobaja sie moje wypowiedzi rada jest prosta - nie czytaj)gra
                  • Gość: kadyga Re: do Gry IP: *.* 15.03.02, 15:59
                    Gra, czytam treść... ale zawsze na końcu jest też podpis - to też go czytam, stąd wiem co i kto.Co do kwestii nauki zasypiania to się w tym temacie nie "wypowiadałam"... nie pisałam czy jestem "za" czy "przeciw". Przeczytaj uważnie.Każda wypowiedź jest cenna, Twoje też (będę je czytać nadal), choć są dość agresywne no i niegrzeczne (ta do mnie, powyżej). Nadal sądzę tak, jak napisałam w poście do Ciebie, ale nie wiem dlaczego tak negatywnie to odebrałaś ?Kiedy je czytam to widzę cholernie wrażliwą osobę, której wydaje się, że dzieci tak wszystko odbierają jak ona sama. A tak nie jest, dzieci nie rodzą się ze złymi doświadczeniami...I jeszcze jedna sprawa: jest temat i są jego oceny. Są "za" i są "przeciw". I to normalne. Dla przykładu: są rodzice stosujący metodę zasypiania i są jej przeciwnicy. Ścierają się argumenty. I obalać, krytykować powinno się argumenty a nie osoby. To podstawowa zasada dyskusji. Ty niestety jej nie przestrzegasz. Napisałaś:"...super wygodną dla super zmęczonych rodziców". Czym to jest jeśli nie krytyką rodziców ??? nakrzyczałaś, nakrzyczałaś, ofukałaś ... i tyle..PozdrawiamKatarzyna mama Franka
            • Gość: kadyga Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się...CHYBA WAS CAŁKIEM PRZEBIJĘ!!!! IP: *.* 14.03.02, 09:52
              Wow, może to i piękne, ale też trochę chore - jak dla mnie oczywiście, bardzo moja, subiektywna ocena. Każdy przeież ma swoje życie i może nim kierować jak chce i jakimi chce metodami wychowywać dzieci (w granicach ogólnie przyjetych norm oczywiście), więc nie odbierz mojego postu jako atak czy krytykę. Nie, po prostu takie jest moje zdanie i tak jakoś miałam chęć je tu wyrazić.PozdrawiamKatarzyna mama Franka
              • Gość: Gosia1 Re: NIE pozwalam dziecku....do Kadygi!!! IP: *.* 14.03.02, 11:05
                Jednakowoż, Kasiu, określenie "chore" nie jest zbyt miłe...... Zwłaszcza, że odnosi się do tego, co JA uważam za słuszne. Tego, co WY uważacie za słuszne, zauważ, nie określiłam tym brzydkim słowem. Tak więc czy tego chcesz, czy nie - wzięłam to do siebie....Gosia
                • Gość: kadyga Re: NIE pozwalam dziecku....do Gosi!!! IP: *.* 14.03.02, 13:54
                  Nie chciałam urazić - przepraszam.Katarzyna mama Franka
        • Gość: Magda_D Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 12:33
          Ja już wiele razy polecałam naukę samodzielnego zasypiania, więc nie będę się powtarzać. O ile całkowicie rozumiem, że niektórym mamom może ona nie odpowiadać - są w końcu różne style wychowywania dzieci - od bardzo rygorystycznego do całkowicie bezstresowego - to nie mogę zrozumieć sytuacji, kiedy wykończona mama pyta co robić żeby dziecko spało, a ktoś jej odpowiada: nic nie możesz zrobić, po prostu musisz czekać aż dziecko samo się nauczy. Przecież nasz przykład pokazuje, że można dziecko nauczyć zasypiania - to nie są nakazy żadnych guru wyssane z palca, tylko przykłady z życia wzięte. Sen trwa tylko część doby i nie powinien stanowić najbardziej palącego problemu wychowawczego. Jeśli ktoś umie wytrzymać kilka lat bez snu to proszę bardzo ale jeśli nie to co? Niektóre dzieci same z siebie nie nauczą się same zasypiać przed skończeniem 4 lat. Wiele mam opisuje tu jak ślicznie ich dzieci zasypiają przy piersi, czy przy boku mamy - ale nie wszystkie dzieci są takie. I nie wszystkie mamy mają świętą cierpliwość, której miec nie muszą, żeby być normalnymi matkami. Wychowanie i miłość do dziecka nie zamyka się w układaniu go do snu.Magda
          • Gość: gra Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 12:47
            mama Ewelinki i Zosi napisała/ł:> ..... Wychowanie i miłość do dziecka nie zamyka się w układaniu go do snu.Szczególnie jezeli polega to na "NAUCE" zasypiania kilkumiesięcznego brzdacagra
          • Gość: bridgett Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 15:13
            Cześć,pozwólcie, że też wtrącę swoje trzy grosze. "Nauka samodzielnego zasypiania" u niemowlaka służy oczywiście mamom, nie dzieciom a wymieniane jej jako metody WYCHOWAWCZEJ wobec niemowlaka przyprawia mnie o lekki dreszcz zgrozy. Zastanówcie się, co tak naprawdę przekazujecie swoim dzieciom przez taką "naukę". Małe dziecko budzi się w nocy i jest samo. Jedną z jego podstawowych potrzeb jest potrzeba bezpieczeństwa, którą można zaspokoić tylko przez obecność rodzica Budząc się samo w nocy czuje się samotne i opuszczone, Co robi ? Woła mamę na pomoc. A mama odpowiada mu: mam cie w nosie, w nocy nie masz prawa do zadnych potrzeb, w nocy nie jestes dla mnie wazny. No, po takim przekazie tez bym sie wiecej w nocy nie budzila, w koncu kto lubi dostawac prztyczka w nos? Co do tej przemeczonej matki: bez przesady, pomijajac rozne naprawde losowe pzyadki, wszystko jest do ulozenia, a istotne sa tez nasze priorytety i ich kolejnosc. Jesli dziecko jest gdzies na szarym koncu po pracy, sprzataniu, TV, zyciu towarzyskim itp, to moze warto sie zastanowic, czy to dziecko w ogole jest nam potrzebne? Tak naprawde dziecko potrzebuje nas tak intensywnie przez pare krotkich lat a potem idzie juz w swiat i ma wlasne sprawy. I te pierwsze trzy lata sa b. wazne dla jego rozwoju. I chociaz nie uwazam, ze nalezy sie dla dziecka jakos szczegolnie poswiecac, to jednak nalezy mu poswiecic czas, milosc i dac troche z siebie, wtedy, kiedy tego potrzebuje a nie tylko wtedy, gdy my mamy taka ochote. I nie traktujmy dzieci jako "dorobku" po rasowym psie, karierze, samochodzie, domu i wczasach na Karaibach, ani nie rodzmy ich dlatego, ze wszyscy wokol to robia, po to, zeby je potem tresowac ku naszej wygodzie.MonikaS
        • Gość: MiGoTkA Re: NIE pozwalam dziecku wypłakać się - do nieomylnych i wszechwiedzacych mam IP: *.* 12.03.02, 13:26
          Od razu przypomnial mi sie post "DO MAM ktore stosowaly metode dac sie wyplakac" - oczywscie najwiecej mialy do powiedzenia mamy ktore tej metody NIE stosowaly...Wiedzialam ze na wszystkie nieomylne i wszechwiedzace mamy mozna liczyc w kazdej sytuacji - bo one sie znaja na wszystkich i wiedza jak postepowac z kazdym dzieckiem...ANia.
    • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 08:34
      Annuszka!Zastosowałam dokładnie tą samą metodę u mojej wtedy 13-miesięcznej Gaby i również poskutkowało! Mała budziła się nawet do 8 razy w nocy, a teraz presypia 12 godzin. Gratuluję wytrwałości!Magda :hello:
    • Gość: ATAX Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 09:15
      A ja nie pozwalam i tez mam efekty - dziecko potrafi przesypiać już całe noce, ale nie zawsze mu się chce. Na razie są to dwie, trzy noce w tygodniu i jest OK. Idzie do przodu. U mnie metoda wypłakiwania się nie działa dobrze ani na mojego synka ani na mnie :)ATA
      • Gość: Maja69 Re: do ATY IP: *.* 12.03.02, 10:16
        Napisz mi proszę w jakim wieku jest Twój synek i jak dokładnie wyglądają Wasze noce? Moja córeczka ma 13,5 m-ca i cały czas walcze ze sobą, z jednej strony chcę ją nauczyć spać samą, ale z drugiej nie mogę wytrzymać jej płaczu... i tak jak wieczorem jakos sobie radzimy z zasypianiem w łóżeczku (glaskanie, kołysanie....) tak w nocy nie daje sobie rady i przeważnie mała ląduje z powrotem w łóżku rodziców. Co Ty robisz?pozdrawiam Maja :hello:
        • Gość: ATAX Re: do ATY IP: *.* 12.03.02, 14:54
          Mój synek ma obecnie prawie 2 latka i zaczął przesypiać noce jak wyżej w moim poście od ukończenia 19 miesięcy. Wczesniej tez mu się to zdarzało, ale raczej sporadycznie. Do 6 miesięcy budził się w nocy kilkakrotnie tzn. 4 do 5 razy, dostawał piers i zwykle zasypiał, ale czasami nie od razu. Potem kilka razy zdarzało mu sie pospać 5-6 godzin ciurkiem a potem znowu pobudki. Przyzwyczaiłam sie do wstawania w nocy 2 lub 3 razy, poniewaz raz będąc juz u kresu wytrzymałości postanowiłam dać mu sie wypłakać. Dziecko wyło rozpaczliwie przez 20 minut a moje pojawianie się co pare minut potegowało tylko jego wycie, po czym po 20 minutach kiedy zaczął sie zanosić zakonczyłam moja przygode z nauka dziecka samodzielnego zasypiania, szczególnie że synuś tak się rozżalił, że nawet kiedy wzięłam go na ręce to się nie mógł uspokoić i w efekcie zasnął po o wiele dłuższym czasie niż gdybym go od razu wzięła na ręce. To było w nocy. Potem jeszcze tytułem eksperymentu postanowiłam, ze w nocy będe wstawać, ale spróbuje go nauczyć samodzielnie zasypiać wieczorem, zebym miała trochę czasu dla siebie. Próba trwała pól godziny z wchodzeniem i wychodzeniem, przy czym moje pojawienia sie wywoływały jeszcze wiekszy atak płaczu. Po pól godzinie dałam sobie spokój, a kiedy weszłam do pokoju mały leżał w łózeczku z zapłakanymi oczkami (miał wtedy chyba 16 miesięcy) i powiedział: "Płakałem, bo mamusia nie była". Na tym zakonczyłam próby nauczenia mojego dziecka samodzielności w zasypianiu i kiedy czasem jestem bardzo zmeczona a mały niechce zasnąć i wydaje mi się, że mam juz dosyć to zadaje sobie pytanie: "Czy jestem w stanie zaakceptować płacz mojego dziecka uczacego się samodzielnie zasypiać ?", a poniewaz odpowiedź brzmi niezmiennie "Nie" wiec stwierdzam że jeszcze poczekam, aż sam nauczy sie zasypiać, tym bardziej, że z wiekiem widzę powolne postępy. W książce o nauce dzieci samodzielnego zasypiania pt. "Kazde dziecko może nauczyć się spać" jest bardzo madry fragmnet, który mówi jakie warunki musza byc spełnione, żeby odnieść sukces w zastosowaniu tej metody - m.in. rodzice muszą być na tyle zdesperowani i zdeterminowani w nauczeniu dziecka samodzielnego zasypiania że widzą to jako jedyne w tej sytuacji rozwiazanie, bo inaczje to sie nie powiedzie. U mnie brak tej determinacji, i jesli u Ciebie też, to nie ma sensu "katować" siebie i dziecko. Czasami nie trzeba zastosowaywać tej motody tylko zastanowić się co jest przyczyna kłopotów naszego dziecka ze snem i spróbowac inaczej ten problem rozwiązać - może się udać.I tak uwazam, ze sobie nieźle radzisz, skoro mała zasypia w łóżeczku kołysana i głaskana. Moje dziecko zasypiało tylko i wyłacznie przy piersi, teraz głownie przy butelce mleka (co tez napwa mnie lekkim przerażeniem w trosce o jego zęby, ale mniejszym niz perspektywa płaczacego dziecka), ale przestało spijac juz w nocy litry herbatek, ostatnio nie pije nic, nawet wody, a i zdarza mu się zasnąć bez butelki mleka leżąc koło mnie na łóżku (potem go przenoszę do łóżeczka). Od tygodnia nawet przed spaniem zyczy sobie położenia do łóżeczka, ale jeszcze nie umie tam sam zasnąć. W wyzej wymienionej przeze mnie książce jest pocieszająca informacja, że w wieku 4 lat dzieci zwykle juz nie maja takich problemów ze spaniem (nie wiem czy Cię to pocieszy). Ja jestem za pomaganiem dziecku ale nie za cenę jego płaczu jesli mogę mu zapobiec. Dlatego u nas ta metoda nie zdaje egzaminu. Jeśli masz jeszcze ochote na ten temat konstruktywnie pogadać, to napisz do mnie (lulabulu@poczta.onet.pl)Pozdrawiam ATA
    • Gość: Moniś Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 09:38
      Wiele o tym myślałam i jestem PRZEKONANA, że o ile wszystkie potrzeby dziecka są zaspokojone, jest zdrowe, to z czystym sumieniem można je uczyć przesypiać noce ! Wychowujemy z mężem naszą 13m. córeczkę bez pomocy dziadków i żadnej innnej. "Pracuję" w domu i przez cały dzień jestem z dzieckiem, przytulam , całuję, karmię, spacuruję i myślę, że dajmy Małej wszystko, co najlepsze. Ma kochających się i ją rodziców, miłą i bezpieczną atmosferę w domu i wszystkie potrzeby zaspokojone. Dlatego uważam, że nie musicie się bać drogie mamy uczyć swoje dzieci pewnych rzeczy i zachowań. Myślę, że możemy WYMAGAĆ od dzieci proporcjonalnie do tego, ile im DAJEMY.
    • Gość: Asunta Re: pozwalam dziecku wyp¸aka? siŤ w nocy i s? efekty! IP: *.* 12.03.02, 11:37
      Ja rowniez przylaczam sie do mam propagujacych nauke zasypiania - metoda wyplakiwania to niee jest sluszne okreslenie, bo nie chodzi o znecanie sie nad dzieckiem tylko o pomoc w samodzielnym zasypianiu, a to nie to samo. Zastosowalam to u mojego synka. kiedy mial 7 m-cy. Obecnie Maks nie przesypia co prawda calej nocy, ale spi o wiele lepiej i dluzej. Juz pierwszego dnia spal bite trzy godziny, podczas gdy eczesniej budzil sie nawet po 20 minutach po zasnieciu. Wczoraj na przyklad zanim obudzil sie 1 raz spal 5 godzin! Dla mnie to ogromny sukces i mimo ze czesc nocy i tak spedzamy razem jestem bardzo z tego zadowolona.Co jak co, ale zanim zaczniecie oceniac postepowanie matek. ktore wprowadzaja te terapie sprobujcie dowiedziec sie jak to w rzeczywistosci przebiega. Nie ma mowy o dlugotrwalym placzu w samotnosci. Poza tym nie znam matki, ktora swiadomie robila by krzywde swojemu dziecku. Gdybym miala cien watpliwosci co do tego dlaczego placze moje dziecko zareagowalabym natychmiast. Kiedy placze, bo zabkuje, jest mu zle, jest przemeczony itd. poswiecam mu wiecej czasu. To oczywiste.Pozdrawiam i zycze powodzenia i wiecej rozwagi w ocenianiu innych.Asunta, mama Maksa
    • Gość: Justek Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 13:34
      Chyba dzisiaj ja również zastosuję tą metodę w nocy u mojej 21 m-cznej córeczki. Już nie mam cierpliwości budzić się 17 razy w nocy i dawać jej cyca! Nie wiem tylko czy odstawić ją całkowicie czy tylko w nocy. w sumie już jest na tyle duża że nie powinna już jeść cycy ale jest mi strasznie ciężko ją tak poprostu odstawić. Dzisiaj przenoszę się do innego pokoiku i będę z nią walczyła przez całą noc. Trzymajcie kciuki JmK :)
      • Gość: Magda_D Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 16:41
        JustekNie chce Cie zbijać z pantałyku, ale jeśli rzucisz się od razu na głęboką wodę i po prostu zostawisz swoje dziecko żeby się wypłakało, to nie dość, że może się nie udać to jeszcze możesz zostać kolejną zagorzałą przeciwniczką tej metody.Może jest to tylko moje zdanie, ale uważam, że należy się przygotować teoretycznie, żeby cała sprawa udała się w miarę bezboleśnie. Np. innych metod potrzebuje dziecko 6 m-czne a innych dwulatka. Twoja córa pewnie już się umie porozumiewać i na pewno da Ci znać co sądzi o tej metodzie. Poza tym są liczne odmiany metody i jeśli o nich wiesz, to łatwiej Ci będzie wybrać coś dla siebie. Bardzo trudno jest wytrwać w postanowieniu, jeśli dziecko daje Ci znać że mu coś nie odpowiada. Ale jeśli zrezygnujesz w połowie, to dziecko będzie bardziej nerwowe (nie rozumie po co to wszystko było) a i kolejne próby będą trudniejsze.Jeśli chcesz jakichś konkretnych informacji, zapraszam na priv.Pozdrawiam,MAGDA
    • Gość: sawlb Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 13:45
      Swego czasu natknelam sie na informacje zamieszczona w angielskim pismie dla rodzicow a dotyczaca badan zaleznosci miedzy wyplakiwaniem sie (czy nawet opoznionym reagowaniem na placz dziecka) a jego poczuciem bezpieczenstwa i zdolnoscia budowania relacji w doroslym zyciu.Zaczelam wiec szukac wiecej na ten temat i teraz odkopuje pare rzeczy.Niestety nie mam czasu na tlumaczenie a teksty sa w j angielskim ale polecam szczegolnie pierwszy link-badania prowadzone przez Harvard University.http://www.news.harvard.edu/gazette/1998/04.09/ChildrenNeedTou.htmlhttp://www.lalecheleague.org/FAQ/spoil.htmlhttp://www.nncc.org/Child.Dev/dc25_secure.attach.htmlhttp://www.toddlertime.com/baby_speaks.htm
      • Gość: AgnieszkaP. Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 14:21
        Bogusiu, ja jeszcze dodam to Twojej listy adres strony www dr W. Sears"a :www.askdrsears.comDużo wspaniałych informacji w sekcji dotyczącej problemów ze snem oraz w sekcji nt. "attachment parenting".Pozdrowienia,Agnieszka
      • Gość: ATAX Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! - do Bogusi IP: *.* 13.03.02, 09:51
        Bogusiu, dziekuję za linki. Poczytałam sobie i cieszę się, że jest tam to tak ładnie ubrane w słowa (szczególnie ostatni link) co sama czuje jakos intuicyjnie. Mam nadzieję, że moje dziecko w przyszłości odniesie korzyści z mojego obecnego w pewnym sensie poświecenia, ale z drugiej strony cóz to za poświecenie, skoro i tak inaczej nie umiem ?Pozdrawiam serdecznie ATA
    • Gość: AgnieszkaP. Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 14:16
      Mój syn zasypia sam w swoim łóżeczku bez żadnych problemów za to budzi się z płaczem w środku nocy. Ja wtedy zabieram go do siebie i w moim łóżku zasypia sam, koło mnie. W nocy nie karmię. Po prostu czekam na tą pierwszą noc kiedy się wreszcie nie przebudzi.Nie znam metody nauki samodzielnego zasypiania ale dla mnie 7.5 miesięcy to trochę za wcześnie aby dać dziecku płakać samotnie w łóżeczku. Ja bym się na razie nie zdecydowała (przynajmniej do czasu ukończenia 1 roku ). Dzieci w pierwszym roku życia uczą się zaufania do rodziców i całego świata na podstawie reakcji na płacz i spełnienie jego potrzeb. Nie wiem czy dziecko w tym wieku jest w stanie zrozumieć dlaczego mama która jest przy nim i dba o niego cały dzień nagle nie jest tak łatwo osiągalna kiedy dookoła jest ciemno. Czy dziecko jest początkowo przerażone, czy przestaje płakać bo staje się zrezygnowane ? Tego nie wiem dlatego wolę nie próbować.Natomiast nie mam zamiaru nikogo krytykować czy oceniać. Moje dziecko nie budzi się co 2 godziny ( a może i tak by było gdybym zostawiła go w łóżeczku ), a ja jeszcze nie wróciłam do pracy. Tak więc trudno powiedzieć do jakich wniosków bym doszła gdybym była w takiej sytuacji. Wszystkim mamom życzę przespanych nocy,Agnieszka
    • Gość: Adzia Re: pozwalam dziecku wypłakać się - do zmęczonych mam... IP: *.* 12.03.02, 15:26
      Dziewczyny, zaczynają tu padać naprawdę ciężkie argumenty, a ja bym chciała o czym innym...Jeśli jeszcze nie próbowałyście - spróbujcie dawać dziecku w nocy do picia czystą wodę. Ja w ten sposób nauczyłam moją córcię przesypiać nockę. Dwie pierwsze rzeczywiście były ciężkie, bo dziecko protestowało (aha, dodam, że miała wtedy 10 miesięcy) - a potem zaczęła się budzić coraz rzadziej, aż w końcu nastała pierwsza przespana noc, potem następna..... Naprawdę, tak jakby stwierdziła, że nie opłaca się budzić "na wodę". Dodam, że pić dawaliśmy jeszcze przez dwa miesiące, więc cierpliwość jest wskazana :-)Nie próbowalismy metody "na przetrzymanie" - jakoś nie wyobrażam sobie tego. Ale ja wstawałam do dziecka tylko ;-) po trzy razy. Gdybym musiała wstawać co pół godziny - nie wiem czy bym się nie zastanowiła.Nie zrozumie syty głodnego....Pozdrawiam
    • Gość: Annnuszka Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 16:46
      Bardzo uważnie przeczytałam wszystkie posty. I chciałam kilka rzeczy wyjaśnić.Napewno nie jest rzeczą właściwą stawianie wszystkiego na -czarne- białe, dobre- złe. Posądzanie mam, pozwalających się wypłakać o gwałt na swoim własnym dziecku jest chyba równie chore jak stwierdzanie że wyłącznie szybki " trening" jest podstawą nie wiem- późniejszego udanego życia. Mój starszy , dziś 4,5 syn identycznie był uczony przeze mnie zasypiania i żyje, nie widzę po nim jakichkolwiek zaburzeń czy tego typu historii. Michał- ten mniejszy - nie jest tak, że pozwalam mu się zanosić czy tracić oddech, co być może ktoś sugerował. Dzieci uczą sie wielu potrzebnych rzeczy. Nie można przeciez byc z nimi non-stop. Jak idziemy do toalety , to raczej zostawiamy dziecko na zewnątrz- czyli że już narażamy je na stres? Mam duże zaufanie do swojego dziecka. Ale nie mogę sie zgodzić z tym, ze wyłącznie jego intuicja i wola ma być uznana za panującą. A co z moją intuicją, która podpowiada mi że to najlepszy czas? Ktoś napisał o konieczności przekonania do tego, co się robi. Jeżeli jestem przekonana że to jest dobre dla mojego dziecka i dla mnie, to mam śmiałość konsekwentnie to realizować. A argument że w krajach bardziej naturalnych mama jest cały czas z dzieckiem etc? Drogie mamy, jakoś nie widziłam żadnej z chustą na plecach, otoczoną tuzinem innych kobiet z rodziny i wianuszkiem dzieci- żeby dalej nie wchodzić w szczegóły- kto interesuje się np społecznościami Afryki wie o czym mowa. Nasze dzieci tak jak my sa częściowo kształtowane przez obyczaje. Tak samo jak raczej dobrowolnie nie mieszkamy z rodzicami.Mamy inne wartości i wyobrażenia.Mam zaufanie do swojej intuicji. Kiedy starszy Kuba był mały od pierwszej nocy spał w łóżeczku. I to było dla mnie naturalne. Kiedy urodził się Michał przez 1/2 roku spał ze mną w łożku i było to dla mnie tak samo normalne. Bo może nie ma jednej drogi, tylko właściwej?(a na marginesie, i to wcale nie złośliwie.Moja koleżanka ciągle śpi ze swoją 4,5 letnią córką bo nie chce jej , jak mówi "zadawać gwałtu". Szanuję jej decyzję, ale kiedy widzę minę jej męża, trochę mi go żal)Annuszka
    • Gość: Agucha Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 12.03.02, 23:21
      Hej! Nie byłam zwolenniczką pozwalania wypłakać się dziecku, ale ostatnio zmieniłam zdanie w tym temacie i przynosi rezultaty! Mój synuś ma 14 miesięcy, jest pogodnym, wesołym dzieckiem, ale potrafi pokazać rogi i robił to coraz częściej. Chcąc otoczyć dziecko pełną miłości opieką podjęłam decyzję o przerwaniu mojej "kariery zawodowej" i wzięłam urlop wychowawczy. Mateuszowi niczego nie brakuje, ma ciepły spokojny dom, kochających rodziców, którzy poświęcająmu każdąwolną chwilę. Sporadycznie korzystamy z pomocy rodziców, choć Mateusz bardzo lubi zostawać u dziadków z u śmiechem robi nam "papa", gdy go tam zostawiamy. Nasze dziecię jest bardzo sprytne i codziennie próbuje swoich sił w zabawie "co można a co nie". Choć nie brakuje mu buziaków, pieszczot, wspólnej zabawy itp. zaczyna wymuszać złością (płaczem i prężeniem) różne rzeczy np.: kiedy obieram ziemniaki (które Mateusz mi podaje z wiaderka) nagle ma potrzebę siedzenia mi na kolanach, bądź grzebania w koszu, łapania za nóż itp. Spokojne tłumaczenia nic nie dają, synek kładzie się na podłodze i ciągnie mnie za nogi wrzeszcząc przy tym strasznie. Do niedawna odkładałam wszystko, przytulałam synka, bawiłam się z nim i wracałam do pracy. Kończyło się na tym, że coraz mniej mogłam zrobić w domu mimo, że starałam się w zabawie włączyć małego do pracy. Nawet drzwi do toalety musiałam mieć otwarte, bo inaczej wrzask, a potem to nawet próbował wdrapywać się mi na kolana. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Myślałam, że może odstawianie od cycusia tak na niego wpływa, jednak synuś nie dopomina się cyca, czasami tylko zajrzy mi w bluzkę, przytuli do cycusia, ale nie płacze za nim. Podobnie ze spaniem. Zasypia z nami, przenosimy go do łóżeczka, a w nocy znów ląduje u nas. Problem był w tym, że mały nie chciał spać, schodził z tapczana, rzucała isępo całym łóżku i histeryzował. Dochodziło do tego, że my zasypialiśmy a Mateusz bawił się piłką między nami, bądź wtykał nam palce w nos. Miałam już tego serdecznie dosyć. Jak uśpić dziecko, które wcale sobie tego nie życzy, by nie wywołaćfali histerii? Gdzie popełniliśmy błąd? Mając już dość wieczornych cyrków wsadziłam dziecko do łóżeczka i kładłam się do łóżka słuchając wycia synka(mamy kawalerkę, więc było ciężko). Gdy mały zaczynał sięzanosić płaczem brałam go na ręce (natychmiast się uspokajał) i tłumaczyłam, że może spać z nami, ale tylko wtedy gdy będzie spokojnie leżał. Kładłam go znami, a gdy zaczynał szaleć odkładałam do łóżeczka. Po kilku dniach takiej nauki, wystarczy, że zapytam : kładziesz się spać z nami czy do łóżeczka, by dziecko wtuliło się w poduszeczkę i zasnęło w ciągu kilku minut. Gdy utrudnia mi prace domowe złoszcząc się, zanoszęgo do łóżeczka, żeby się uspokoił (czyt. wypłakał) po kilku minutach biorę zapłakanego na ręce, płacz ustaje i znowu jest radosny. Minął zaledwie tydzień a ja mam Słońce w domu, coraz rzadziej rzuca mi się z płaczem na podłogę. Więc chyba na złość mojego dziecka to dobra metoda! Pozdrawiam wszystkich Za i Przeciw! Agucha
      • Gość: 220571 Re: pozwalam dziecku wypłakać do Aguchy IP: *.* 13.03.02, 06:54
        Ale to jest zupełnie co innego. To jest dwulatek, który próbuje swoich sił. Bada co mu wolno a czego nie. To są osławione "napady złości" i są one CZYMŚ ZUPEŁNIE INNYM niż płacz 6-cio, 8-mio czy 12-to miesięcznego dziecka zostawionego w samotności w pokoju.Przecież mamy tu piszą, że uczą już półroczne niemowlęta. Co rozumie taki maluszek? Przecież dzieci nie rodzą się ze zdolnością manipulacji dorosłymi. One się tego uczą od nas dorosłych (jak zresztą wszystkiego). Jestem zagorzałą ;) przeciwniczką tej metody, bo po prostu nie lubię płakać w samotności. Takiemu dwulatkowi wytłumaczysz - jak będziesz robić tak - to ja zrobię to. I on to zrozumie (to co do niego mówisz). Ile rozumie niemowlę? Dla mnie tu jest pies pogrzebany. Napiszę jeszcze jak ja "odzwyczajałam" Kasię od nocnych pobudek (co pół godziny) do piersi. Miała wtedy ok. 16 m-cy. Nie dawałam jej nic zamiast piersi. Całą noc nie spała, trzymałam ją na kolanach, huśtałam, kołysałam. A ona płakała, nawet histeryzowała. Ale byłam przy niej. I tu dla mnie jest ogromna różnica- "być albo nie być" obok. I jeszcze taka luźna refleksja...Na forum Wychowanie był taki wątek o biciu. Wypowiadałą się tam mama, która bije i straszy dzieci paskiem. Wsazyscy próbowali jej powiedzieć,że robi źle. Ale ona uważałą, że racja jest po jej stronie. Jako argument podawała: chłopcy jej słuchają, sa grzeczniejsi.Nie porównuję tu metody do metody. Chodzi mi tylko o to, że DO WSZYSTKIEGO (nawet do bicia) można dorobić jakąś ideologię.Pozdrawiam seredecznie wszystkich dyskutantów :hello:
        • Gość: Annnuszka Re: pozwalam dziecku wypłakać do Aguchy IP: *.* 13.03.02, 08:53
          Czy naprawdę warto porównywać pozwolenie dziecku na chwile płaczu z biciem paskiem? EEE, bez przesady . Zresztą - nie wiem czy tez nad tym się zastanawiałyście, ale... Może dobrze byłoby uznać że różne rzeczy wobec różnych dzieci będą miały cel i sens? Całkiem niedawno do mnie dotarło, kiedy Starszy Kuba poszedł do przedszkola, że nie ma jednego sposobu wychowywania dzieci czy uczenia go czegoś. Dla mnie oczywistością jest to, że mój 4,5 sam zasypia, a znajoma mama kładzie się zawsze koło swojej córki i często razem z nią zasypia. I co ? I nic, i jedno i drugie dziecko jest zadowolone.I pewne jest jedno: mojemu dziecku nie dzieje się krzywda!! (to pewne, podobnie zresztą jak innym dzieciom ktorych mamy np nie pozwalaja na płacz w nocy)Anuszka
          • Gość: 220571 Re: pozwalam dziecku wypłakać do Annuszki IP: *.* 13.03.02, 14:45
            mama Kuby i Michała napisała/ł:> Czy naprawdę warto porównywać pozwolenie dziecku na chwile płaczu z biciem paskiem? EEE, bez przesady . A ja napisałam :))> Nie porównuję tu metody do metody. Chodzi mi tylko o to, że DO WSZYSTKIEGO (nawet do bicia) można dorobić jakąś ideologię.Chodziło mi bardziej o to, że my tu sobie pogadamy, a i tak każdy zrobi po swojemu. Racja, że każde dziecko jest inne. Mam dwójkę i wiem coś o tym ;)). A jeśli jakaś przyszła mama przeczyta naszą dyskusję, to wybierze to co będzie dla niej i jej dziecka dobre. Będzie wiedziała, że są różne sposoby, a każdy ma swoje plusy i minusy...Gdybym czytała takie forum zanim jeszcze miałam dzieci wiele rzeczy byłoby łatwiejszych i nie popełniłabym niektórych błędów. Nikt nie musi postępować tak jak ja. Każdy niech robi po swojemu, ale co nam szkodzi podyskutować? :)) Chyba od tego jest forum. :))Pozdrawiam :hello:
        • Gość: ruda Re: pozwalam dziecku wypłakać do Gośki IP: *.* 13.03.02, 08:53
          A nie dając dziecku piersi całą noc, mimo, że tego chciało i trzymając je w objęciach z jego punktu widzenia byłaś dobra czy zła? Co prawda nie zostawiłaś jej z problemem, ale go potęgowałaś, gdyby Cię nie było tylko tata na przykład, dziecko pewnie by nie cierpiało tak bardzo i nie wyło całą noc tylko godzinę. Dziecko musi się nauczyć, że czegoś nie wolno, jak go nie nauczą w domu, to dostaje po nosie w dalszym życiu (szkoła, przedszkole). A dobra matka to wyspana matka i z tym się zgadzam. Dodam, że moje dziecko zasypia samo zwykle chwilę marudzi. Natomiast jak idę do łazienki, a w domu jest ojciec (bo jak jesteśmy same to się tak nie dzieje)wyje pod drzwiami i w nie wali. Nie sądzę, by znaczyło to, że wielkim problemem jest, że znikam dziecku z pola widzenia??? Ale pozwalam jej się czasem wywyć pod drzwiami, bez przesady.
          • Gość: 220571 Re: pozwalam dziecku wypłakać do rudej IP: *.* 13.03.02, 14:37
            ruda napisała/ł:> Co prawda nie zostawiłaś jej z problemem, ale go potęgowałaś, gdyby Cię nie było tylko tata na przykład, dziecko pewnie by nie cierpiało tak bardzo i nie wyło całą noc tylko godzinę. Problem w tym, że z tatą płakała bardziej... :))Pozdrawiam :hello:
    • Gość: dalia Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 13.03.02, 12:10
      Hmm, to może ja napiszę jak było ze spaniem u nas.Nasz synek też raczej do lubiących spać nie należał, często budził się w nocy. Rano z mężem bylismy totalnie niewyspani i tylko pytaliśmy się : ile razy wstawałeś/wstawałaś ? Ja 5, ja 7 itp. Byliśmy naprawdę totalnie niewyspani, a przecież oboje chodziliśmy do pracy. Zdesperowani kupiliśmy książkę "Jak nauczyć dziecko spać" i tam była właśnie opisana ta metoda o jakiej pisała Annuszka. Spróbowaliśmy raz- i to było ponad nasze siły. To nie dla nas.W końcu machnęliśmy ręką na poradniki i zastosowaliśmy nasza własną "metodę" :)). Mateuszka ZAWSZE kładliśmy spać w jego łóżeczku (tu nie było ustępstwa, a on szybko przestał się buntować), my obok łóżeczka usypialiśmy go. Kiedy budził się po raz pierwszy gdzieś tak koło 23-bralismy go do łóżka. Potem w nocy jak się budził, wystarczyło go dotknąć, przytulic przez sen i spał dalej, a i my sie nie wybudzaliśmy. Powoli zaczął przesuwac te pierwsze budzenie na 24, potem 1 itd. Zmniejszyła się także ilość budzenia w ciągu nocy. Zaczęliśmy się wysypiać, a Matełko pierwszą swoja całą noc przespał w wieku tak ok 2 lat. Od tej pory śpi praktycznie całą noc-budzi się gdzieś tak nad ranem 4-5, biegnie do nas i śpi dalej.Nam to nie przeszkadza, bo wieczorami mamy dużo czasu dla siebie (chyba wiadomo o co chodzi :)) ), a nad ranem to spokojnie sobie śpimy :)).Nie wiem, może nasz synek po prostu potrzebował naszej bliskości i zaspokajał ją bliskością w nocy ? A jak poczuł się bezpiecznie i spokojnie-zaczął lepiej sypiać ? Nie wiem czy oczywiście inne dzieci też by tak zareagowały. Tak to wyglądało w naszym przypadku. Matełko jest szczęśliwy, my też - od 2 lat śpimy normalnie i jest świetnie. Czego życzę wszystkim mamom. Dalia.
    • Gość: Sammy Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 13.03.02, 14:40
      Większość tego co chciałam napisać napisały dziewczyny, które są przeciwniczkami tej metody. Dodam natomiast jedną rzecz: Drogie mamy, które zachwalacie tą metode: czy nie możecie zrozumieć, że dziecko było związane z Wami przez 9 miesięcy, czuło Was, bicie Waszego serca i było to dla niego zupełnie naturalne.Wszystkie odgłosy były tłumione przez wody płodowe. Potem nagle znalazły się w zupełnie obcym śrosowisku, gdzie są bombardowane tysiącem różnych odgłosów, lecz nie ma tego najważniejszego - miarowego bicia serca. Nagle czują, że są głodne jest im za zimno lub za gorąco. Nagle ich niewykształcony system nerwy musi odbierać miliony bodźców, których wcześniej nie znały. I zdecydowanie im z tym źle. Jest im żle więc płaczą. Niemowle nawet siedmiomiesięczne nie powie, że mu się coś dzieje tudzież, że mu się coś śni. Nie powie tylko płacze. A mama jest od tego by podejść, przytulić, pogłaskać. I niech mi nikt nie mówi, że 7. czy 8. miesięczne dziecko robi na złość. Niemowle nie potrafi robić na złośc. Niemowle ma taki a nie inny rozkład dnia. Ma fazy czuwania i fazy snu.A to, że się budzi w porze kiedy my chcemy spać można zmienić tylko i wyłącznie dużą dawką miłości, cierpliwości i pokazując dziecku, że się przy nim jest. Tak jak napisałam wcześniej to że dziecko ma sucho i jest najedzone nie znaczy, że jest mu dobrze. Mogło mu się coś przyśnić, może go coś uwierać. Poza tym, czy nigdy nie obudziłyście się przerażone jakimś snem? Zastanówcie się jak wtedy się czułyście? I weźcie pod uwage, że dziecko czuje się 100 razy gorzej. Ono nie wytłumaczy sobie, to tylko sen... I czy nigdy nie obudziłyście się w środku nocy wyspane? Zastanówcie się co wtedy robicie? Zapewne wstajecie i idziecie się czegoś napić albo zapalacie światło i czytacie książke dopóki sen was znowu nie zmorze. A dziecku pozostaje jedynie płacz...I rzecz następująca. Bardzo duzo mam gdy dziecko się obudzi i nie chce zasnąć zapala światło i pozwala mu się bawić. Dziecko sie do tego przyzwyczaja i potem budzi się regularnie, a rodzice w pewnym momencie mają dość i stwierdzają jak się wypłacze to zaśnie. I w ten sposób dziecko jest całkowicie zdezorientowane. Tyle czasu rodzicom nie przeszkadzało i nagle szlaban. Czy nie lepiej przez te kilka nocy kiedy maluch się budzi wziąć na ręce... pogłaskać... poprzytulać... uśpić... Później ma się spokój bo dziecko się nie budzi. A maluch wie, że w razie gdy zapłacze mama jest i przyjdzie, więc śpi spokojnie.pozdrawiamsammy :)
      • Gość: 220571 Re: pozwalam dziecku wypłakać się do sammy IP: *.* 13.03.02, 14:51
        Szkoda,że nie potrafię tak ładnie napisać... :))Pozdrawiam i całkowicie się zgadzam :hello:
      • Gość: Reszka Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 13.03.02, 22:26
        Też miałam nie pisać, to chyba dziesiąta dyskusja na temat spania/niespania dzieci w której padają dokładnie takie same argumenty z obu stron. Wiadomo, dla jednych jest koszmarem wizja samodzielnego zasypiania, dla innych spania w łóżku z nastolatkiem. Chciałam tylko Sammy powiedzieć, że ŻADNA z mam które są zwolenniczkami takiej czy innej metody nauki zasypiania nie twierdzi że jej niemowlę robiło na złość budząc się w nocy. I nikt nie odnosił tego do noworodków i małych niemowląt, przynajmniej tutaj, choć sama znam mamę która dała się wypłakać trzydniowemu noworodkowi. A te które metody zastosowały wielokroć pisały, że nie widziały już innej możliwości poradzenia sobie z własnym zmęczeniem, ale takim zmęczeniem, które uniemożliwiało im opiekę nad dzieckiem, które mogło zaburzać tworzenie się prawidłowej więzi. Bo i tak bywa. Człowiek, a nawet kobieta (która ma podobno specjalne hormony, he he) ma ograniczoną ilość sił. I dla niektórych wystawienie dziecka na – z tego co pisałyśmy- niezbyt długi czas nauki samodzielnego zasypiania w porównaniu z – nie bójmy się tego słowa – korzyściami jakie odniosły jest na dłuższą metę korzystny dla obojga, oczywiście po uwzględnieniu warunków nauki które są moim zdaniem logiczne. Dobra mama to żywa mama. Ja nie należę do tych które kroplą rosy się pożywią, główkę do poduszeczki przyłożą na minutkę i są silne, zwarte i gotowe, aby z nieograniczoną cierpliwością i bezgranicznym poświęceniem opiekować się dzieckiem. Może to i egoistyczne lub strasznie fizjologiczne, ale tak jest. Natomiast co do robienia dziecku wody z mózgu zabawą w nocy to się w pełni zgadzam, jest to jeden z przypadków opisywanych w książkach o których pisały dziewczyny. Nie ma też w nich ani słowa na temat że dziecko płaczące z powodu złego samopoczucia czy złego snu należy zostawić same sobie, nikt nie poleca uczyć samodzielnego zasypiania noworodka, który nie odróżnia dnia od nocy, ale jest kilka praktycznych rad, jak mu w tym pomóc.Wiem jedno, że po przeczytaniu tej książki nie popełnię – lub będę się starała nie popełnić błędów jaki zrobiłam wpędzając się w błędne kółko kilkunastokrotnego procesu nocnego: wstawanie – szukanie smoczków- mycie (albo i nie)- odnajdywanie buźki – wsadzanie smoka- zasypianie. Oczywiście niezależnie od normalnych karmień nocnych. Pozdrowienia.Egoistycznie wysypiająca się od ponad roku Reszka (w perspektywie z wizją kolejnego niewyspania)
    • Gość: Asunta Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 13.03.02, 22:55
      A nie przyszlo Wam do glowy, ze branie dziecka na rece i karmienie po 5 razy w nocy wcale mu nie sluzy. Ze to przeszkadzanie mu w czyms co jest naturalnym procesem? Sen nie polega na tym ze zasypiamy wieczorem i budzimy się rano. Budzimy się kilka razy w ciagu nocy. I dokladnie to samo robia nasze dzieci i o ile my zasypiamy natychmiast (akceptujac podswiadomie warunki w których się budzimy), to dziecko nie,bo nie ma piersi, butelki, lampki itd. przy których usypialo. Kto czytal cokolwiek na ten temat to wie o czym pisze. Czy w takim razie sluszne jest spelnianie warunkow, których oczekuje dziecko? Czy nie lepiej przygotowac dziecko do samodzielnego zasypiania i pozwolic mu spac spokojnie cala noc. Bez karmienia, pojenia, bawienia, noszenia po pokoju itd.Mój Maly budzil się w nocy nawet kilkanascie razy– nie wiem nawet ile, bo często po prostu sam dobieral się do piersi i tak zasypial. W rezultacie w nocy pochlanial wiecej mleka niż za dnia. Nie mowiac o pieluszce, która po takiej nocy wazyla pol tony i o jego bez przerwy procujacych jelitach. Był chronicznie niewyspany, tarl oczy i marudzil. W ciagu dnia spal 2 razy po 20 minut – co za odpoczynek!!! Inaczej nie mogl, bo nie dalam mu szansy. Nie umial sam zasnac. Czy to było fair?Na szczescie już było, a nie jest.Ktos napisal – dziecinstwo trwa krotko, wiec dajmy dziecku je przezyc jak najlepiej. Dajmy mu się wyspac tyle ile potrzebuje, to przeciez podstawa. I to jest wlasnie duza dawka milosci – dac dziecku szanse samodzielnie (co nie oznacza w samotnosci) zasypiac.PozdrawiamAsunta
    • Gość: Annnuszka Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 00:10
      Nikt nie lubi czytać o tym, że coś co robi jest złe albo wprost- robi krzywdę własnemu dziecku. Pisząc o tym, że pozwalam swojemu dziecku popłakać w nocy domyślałam sie że może to taki efekt wywołać. Ale czy nie jest tak, że dzieci nie są podobne do siebie- tak samo zresztą jak mamy????Jeżeli mój synek po tygodniu jednak przesypia tych kilka godzin w nocy , nie zdradza żadnych oznak nerwowości ma prawo mnie NIE NIEPOKOIĆ SWOIM "STANEM". A przeciez ja wcale nie napisałam, że pozwalam mu , albo pozwolę w przyszłości płakać- dajmy na to - przez całą noc!!!! Chcę powiedzieć że inne dziecko, urodzone tego samego dnia, ale o innym usposobieniu po PIERWSZEJ PRÓBIE może - a wiem że tak może się zdarzyć - reagować płaczem na każde oddalenie się mamy. MIchał nie- i dlatego jestem spokojna. I nie traktuję tego jako "sukcesu wychowawczego". Zresztą, kto ma też i starsze dzieci wie dobrze, że często do tego samego dochodzi się zupełnie innymi drogami. Ale definitywnie stwierdzić że tylko jedna jest właściwa? W końcu każde dziecko kiedyś nauczy się samo zasypiać, prawda?Nikt nie jest idealnym rodzicem. Te mamy, które mają dwójkę i więcej dzieci wiedzą że często "funduje" się dziecku chwile płaczu. Bo nie sposób zawsze ( mówię o takim małym dziecku) zdążyć na czas ( szczególnie kiedy obok nogami przebiera 4,5 latek). I dlatego płacz dziecka, niemożność natychmiastowego mojego pojawienia się traktuję jako coś, co poprostu jest "życiem". Jasne, to jest argument że dziecko przez 9 miesięcy było blisko mnie. Ale przecież po 9 miesiącach rodzi się , i podobno to wtedy przeżywa największy stres w swoim życiu.To trudna sprawa. Ale jeszcze raz napiszę: trochę dla takich osób jak ja: to nie żaden podręcznik ani wygodnictwo. Intuicja, którą odkąd mam dzieci bardzo szanuję podpowiedziała mi żebym tak a nie inaczej się zachowała. Ale ...jestem elastyczna. Jak tylko zauważę ze coś jest nie tak, to bez straty honoru zawrócę.Anuszka
      • Gość: ruda Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 08:10
        Miałam już nie zrzędzić, ale napiszę jedną rzecz:każda matka chyba rozpoznaje, czy dizecko płacze, bo coś mu jest czy dlatego, że zrzędzi lub się wścieka???Przynajmniej ja tak miałam odkąd Baśka skończyła 3 miesiące (wcześniej dawałam się nabierać na kolki - i nikt mi nie powie, że taki maluch nie kombinuje: dre się, to mnie noszą (bo na początku rzeczywiście ją bolało), no to będę się darła cały czas, będą cały czas nosić.... miała 2,5 miesiąca kiedy wpadliśmy po nieprzespanej nocy do lekarza, że dziecko ma jakieś straszne zaparcie (no bo niemożliwe, że całonocna kolka), bo całą noc płakała i tylko noszona w jednej - ulubionej - pozycji nie... na co lekarka: gratuluję Ci Basiu, dobrze wychowanych rodziców - potem już rozróżniałam rodzaje płaczu, a u półroczniaka to na pewno i gdy wróciłąm po macieryzńskim pierwszego dnia zwolniła się z pracy, jak usłyszałam w telefonie rozpacz mojego dziecka)Zatem myślę, że matki słychające płaczu dziecka, które nie chce spać, wiedzą, że nic poza niechęcią do snu im nie dolega...Pozdrawiam i każdemu życzę trafnego doboru metod wychowawczychkasia
        • Gość: AgnieszkaP. Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 15.03.02, 04:55
          Wiesz Kasiu, strasznie przykro mi się zrobiło kiedy przeczytałam Twój post o tym że 2.5 miesięczne dziecko potrafi "kombinować" i "wychowywać sobie rodziców" :(Mój Kuba przechodził wszystkie "atrakcje" niemowlęctwa kolki, gazy, zaparcia itd. Ja głęboko wierzę że płacz jest jedynym sposobem porozumiewania się dziecka z otoczeniem, a szybka reakcja rodziców pozwala mu wyrobić w sobie poczucie zaufania do świata i bezpieczeństwa. Tak więc przez 4 pierwsze miesiące życia Kuba pisnął a ja byłam przy nim, był noszony prawie non stop, bujany w ramionach i ze mną w bujanym fotelu, w ciągu dnia spał głównie na moim brzuchu, w nocy oczywiście ze mną w łóżku...Wiem że noszenie pomogło mu przejść kolki w łagodniejszy sposób. Dziś, kiedy ma ponad 6 miesięcy, cały czas organizuję tak zajęcia domowe, aby spędził swoje drzemki w moich ramionach. Kubuś jest totalnie "niekombinującym" dzieckiem. Jest ufny, pogodny, nie marudzi bez powodu i nie "terroryzuje" rodziców. Oczywiście, płacze kiedy ma powody (głodny, kupka, zmęczony itd ), ale potrafi się super sobą zajmować. Od paru tygodni śpi w swoim łóżeczku, sam, zasypia bez problemów chociaż wciąż budzi się raz w nocy, wtedy zabieram go do siebie. Myślę że jego spokojna natura bierze się z tego że Kuba mi ufa i czuje się bezpieczny. I nie musi mnie testować :)Tak chciałam tylko napisać parę słów o drugiej stronie medalu ...Pozdrowienia,Agnieszka :hello:
          • Gość: ruda Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty!do Agi P. IP: *.* 15.03.02, 10:57
            Czuję się w obowiązku wyjaśnić, że od skończenia 2,5 miesiąca nie zostawiałam mojego potwora do wywycia, ale jak twierdzić, że nie kombinuje, skoro przytulana czy kołysana w tej samej pozycji jest wściekła i ryczy, a noszona w tej samej pozycji jest zdrowa i uśmiechnięta???Zatem kombinuje, czy nie - chce być noszona i nic innego jej nie interesuje?Albo: moja teściowa nosi i tuli maluszka np 2 miesięcznego tak jak on lubi (jej zdaniem, bo wszystkie dzieci się tak nosi), a Baska tej pozycji nienawidzi, choć uwielbia być noszona i ryczy w niebogłosy, dopóki teściowa nie weźmie jej w sympatyczniejszej pozycji, lub nie wyląduje u mnie na rękach (mama nosi, jak dziecko lubi) - i szczerzy bezzębne dziąsełka w sekundzie.A w przychodni lekarka woła pielęgniarę do kilkumiesięcznego malucha: pani Irenko, niech pani przyjdzie zobaczyć: dziecko odłożone na plecy płacze (na brzuch nie oraz na bok nie oraz na rękach nie) ... - widocznie pierwszy przypadek w jej karierze, a sama jest babcią.I po setkach takich doświadczeń nikt mnie nie przekona, że moje dziecko nie ma duszy kombinatora. Podobno większość dzieci nie potrafi udając płacz wywołać łez, Baśka umiała od zawsze - choć może to komuś sprawiać przykrość, podobnie jak to, że nazywam moje dziecko PotworemPozdrawiam Ciebie i Twoje spokojne dziecko.
            • Gość: sawlb Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty!do Agi P. IP: *.* 15.03.02, 13:42
              Kasiu,to jest powszechnie znane zjawisko ale nie zwiazane z kombinatorstwem niemowlat a z napieciem miesniowym,uciskiem nerwu itp wystepujacym w okreslonej czesci ciala dziecka i powodujacej co najmniej nieprzyjemne uczucie a najczesciej bol. Niektore dzieci polozone na wznak beda strasznie krzyczaly a z lekko uniesiona glowka przestana. Inne odwrotnie.Jeszcze inne tylko w rytm miarowego ruchu (kolysania np) beda odczuwaly ulge. Takie napiecia sa najczesciej wynikiem trudnego czy dlugiego porodu ale nie koniecznie i z czasem dziecko najczesciej z tego wyrasta (poruszajac sie o wlasnych silach,biegajac, gimnastykujac na rozne sposoby) albo nie wyrasta. Pomocna moze sie okazac terapia osteopatyczna. Im wczesniej po porodzie tym lepiej i latwiejI jeszcze w sprawie uspokajania sie przy noszeniu....moze pamietasz z okresu ciazy ze Basia uspokajala sie gdy Ty bylas w ruchu i wtedy najczesciej zasypiala. Gdy z kolei przysiadlas na chwile lub polozylas sie, zaraz zaczynala sie tam w srodku `wojna domowa`. Dziecko po prostu przyzwyczaja sie do takiego rytmu,rozpoznaje go i tu zadne przytulanie i kolysanie nie bedzie substytutem.;)Im bardziej aktywna fizycznie bylas w czasie ciazy tym bardziej przyzwyczailas ja do takiego rytmu.Pkres uspokajania sie kojarzyla wiec bijacego sercem mamy i rytmem jej krokow.B
            • Gość:  Dorka Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty!do Agi P. IP: *.* 15.03.02, 18:26
              I ten charakterek, Kasiu, widać na zdjęciu Basi.PozdrawiamDorka m. Eleonory i Marceliny
      • Gość: Gosia1 Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 11:20
        Przyznaję Ci rację Annuszko, trzeba mądrze wyważyć, co jest najlepsze dla NASZEGO dziecka. I oczywiście jak dalece my same jesteśmy w stanie znieść. Są dzieci (np moich koleżanek), które same śpią w swoich pokojach niemalże od urodzenia. Absolutnie Ich nie krytykuję. To jest Ich życie, to są Ich dzieci. One wiedzą najlepiej, co jest dla Ich dzieci najlepsze. I już. A to są MOJE dzieci i ja też wiem co jest dla Nich najlepsze. MOJE dzieci są najszczęśliwsze, gdy śpią z Nami. I finito. Są odważne, mądre, dobrze wychowane, nie boją się ciemności - ale nie dlatego, że śpią z Nami. Dlatego, że Je kochamy. Mam koleżankę, która - ze względu na warunki mieszkaniowe - śpi ze swoim synkiem. Ale nie robi tego z miłości, i niestety synek jest, delikatnie rzecz ujmując, niegrzeczny, rozwydrzony, wulgarny. Tak więc sedno sprawy ma się nie w spaniu czy niespaniu z dzieckiem, ale w miłości do Niego, wychowywaniu Go i jeszcze wielu, wielu różnych drobiazgach, takich na codzień. Dlatego tak mnie zabolało określenie Kadygi w poście wyżej, że to co ja robię jest chore..... Gdyby tak właśnie dyskutować, to przeciwnicy metody "odstawiania nocnego" też mogliby napisać, że to jest chore.... I do czego by nas ta rozmowa doprowadziła? Sytuacja w moim domu nie jest chora. Kochamy się. Lubimy być ze sobą blisko. Na tworzenie bliskości potrzeba czasu. Ze względu na specyfikę pracy mojego męża, my wybraliśmy "nocny" sposób na budowanie więzi. Osoby, które nas znają (ukłon w stronę olaju i sylvii), widzą, jak bardzo silny jest związek emocjonalny między tatą a synkiem. Właśnie dzięki tym nocom, niestety. Coś za coś. Gdyby nie one, Krzyś praktycznie nie widywałby swojego taty - Darek wychodzi do pracy często jak Krzyś jeszcze śpi, wraca, gdy Krzyś już śpi. Weekendy ma wolne raz na.......dwa miesiące. Nie ma innego wyjścia. Wybraliśmy tę metodę, dla NAS jest ona najlepsza. I już.Pozdrawiam Gosia
    • Gość: GrazynaP Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 11:43
      Moja ma dzis 2 lata. I przez ten krotki okres w jej zyciu z tym zasypianiem bylo roznie. Metody na wyplakanie sie nie stosowalam bo i nie bylo takiej potrzeby. Wychodzilam z zalozenia ze dziecku powinno byc dobrze tylko ze mna i nie karalam dziecka za takie potrzeby. Zasypiala wtedy, gdy ona byla spiaca a nie wtedy gdy ja tego chcialam. Nieraz mi zgrzytaly zeby, ale mniej czasu i nerwow zabieralo mi popieszczenie i ponoszenie dziecka,nawet godzine, anizeli usypianie jej na sile (ok 2 godz.). Gdy miala ok roku do jakis 20 m-cy kladlam ja do lozeczka, robila mi papa i zasypiala sama.Jak nie wyszlam z pokoju to nie usnela. Tak po prostu.Ale i to sie skonczylo. Zaczelo sie zasypianie na rekach i przenoszenie do lozeczka.Potem byl czas ze znowu zasypiala w lozeczku ale musialam przy niej byc.Teraz jak idzie spac to wskakuje na lozko i mowi ,,kolo mamy,,. Zanim zasnie musze jej zaspiewac, podrapac po plecach, polaskotac, ona mnie pokopie, poskubie i tak cala szczesliwa zasypia w moich objeciach. Przenosze ja do lozeczka a rano jak wstanie z powrotem do lozka.Osmielilabym sie twierdzic, ze jakosc snu rowna sie jakosci poswieconej dziecku czasu i czulosci w ciagu dnia i przed spaniem.Metoda ktora stosuje Annnuszka, nie jest znowu taka drastyczna. W koncu zaglada do dziecka, przytuli, pocaluje a maluszek wie ze mama jest niedaleko. Ja raz sprobowalam tej metody ale po 5 minutach nie wytrzymywlam. Annnuszka wie ze tej metody nie pochwala tysiace matek, i Ona sama zapewnie tez nie. Ale wyspana matka w nocy to lepsza matka w dzien. Chyba nie zaprzeczycie. Pozdrowienia.
    • Gość: Mela Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 22:40
      Ale emocje!! Zawsze temat samodzielnego usypiania powoduje burzę.Jak pisałam ze trzy miesiace temu, moja 15 miesieczna corka budziła się kilka razy w nocy, a sam proces usypiania wieczornego trwał... i trwał... z godzinę."Kwalifikowałam" się do " naukowo potwierdzonego" zostawiania samego dziecka w łózeczku. Wiekszośc czasu sama z dwójka dzieci, plus praca gdzie nie porusza sie tematów osobistych i trudno się wytłumaczyć z niewyspania. Kiedy:-usnęłam na czerwonych światłach i obodziło mnie dopiero walenie w szybę wściekłego kierowcy stojacego za mną :crazy:- usnęłam na posiedzieniu zarządu w firmie, spadając przy tym z krzesła :lol:, i delikatnie zostałam ochrzaniona za cowieczorne imprezowanie ( no bo przeciez tylko z tego powodu mozna byc mnieprzytomnym według niektórych panów ;) , prawda?) , powiedziłam: dzidzia, kończymy tą imprezę.Nie zostawiłam malucha samego w pokoju - kiedy po porodzie leżała zapłakana, sama w inkubatorze, postanowiłam że kiedy zabiorę ją do domu bedzie inaczej. Metoda " naukowa" - "zostaw i zwiewaj", nie dała się więc zastosować w naszym przypadku.Dałam pierś, połozyłam do łożeczka a sama połozyłam się na łożku obok. Był płacz :cry: , rozbieranie się, krzyki: "mama nie ma! cycy nie ma!" - dziecko nagle zaczęło mowić :hap: , wyciaganie pampersa. Kiedy nie wytrzymywała - wyjmowałam na chwilę, dawaam possać i z poworotem do łożeczka. Udalo się.Póżniej zaczłęłąm odkładać ją do łozeczka również po nocnym karmieniu. Efekt?Usypia w 10 minut : sleep: ( ja wtedy czytam sobie siedząc z nią w pokoju), budzi się w nocy raz-dwa, to wszystko.Polecam - naprawdę warto nie uciekać od dziecka w trudnych dla niego momentach.Pozdrawiam wyspane i niewyspane Mela :sleep:
    • Gość: Annnuszka Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 23:39
      Dla mnie to, że dziecko śpi osobno, samodzielnie - jest to bardzo ważna sprawa. Ale podkreślam- dla mnie. Michał i starszy Kuba - staram się być dla nich jak najlepszą mamą. Jestem na urlopie wychowawczym i naprawdę większość mojej energii jest skierowana na nich . Ale noc wydaje mi się...moja i męża. Chciałabym być dobrze zrozumiana. Ciągle muszę wybierać. Nie mogę w nieskończoność tłumaczyć starszemu synkowi że ma czekać albo być cierpliwym. czasami to młodszy przeciez musi poczekać. A mąż? Jasne stawianie sprawy ze spaniem dzieci ( pozostawiając już w spokoju nieszczęsne płakanie albo i nie dziecka) pozwala mi na to , żebym dbała o swoje stosunki kimś, kto powiem szczerze jest dla mnie chyba najważniejszy. Bo miłość do dzieci jest taka...naturalna, ale one przecież odejdą. A o męża i samą siebie jako "kobietę" chcę dbać, bo wydaje mi się że to ważne. A dzieci które wiedzą, że w nocy się śpi daje mi możliwość właśnie na to. może piszę chaotycznie bo jest już późno i myślę sama o śnie, ale....Czasem chyba jest tak, że większy jest strach przed "zrobieniem krzywdy" dziecku, niż ma to miejsce w rzeczywistości.W grudniu pomyślałam- to chyba czas, żeby Michał zacząłl sypiać sam w lóżeczku. Przez miesiąc szukałam wymówek
    • Gość: Gosia26 Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 14.03.02, 23:59
      Temat powraca jak bumerang, a ja powiem szczerze ze nie rozumiem dlaczego. Dla mnie spanie czy niespanie moich dzieci nigdy nie bylo problemem. jestem spiochem i lubie sobie pospac. Bylo wiec dla mnie oczywiste ze bede spala z sdzieckiem i karmila przez sen. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie spania bez meza. Wiec spalismy we trojke, potem we czworke (bez wiekszych problemow zmajstrowalismy siostrzyczke) ;) pewnego dnia maz doszedl do wniosku ze nam za ciasno i kupil wiekszy materac. Dlaniego wiec to tez bylo nrmalnie ze dzieci spia z nami. I tak sobie spalismy, ja mialam gdzie trzymac pranie (lozeczko) i wszyscy byli zadowoleni. W okolicach przedszkola kupilismy materac corkom. Bawlily sie na nim, czasami tam spaly a czasami z nami. Spanie z nimi uwalnialo mnie od przerywania snu i tlumaczenie ze koszmar ktory sie przysnil, jest tylko snem ;)Ola najbardziej lubi zasypiac pod stolem. Zawsze tak nas wymanewruje ze ja stamtad wyciagamy- czy to spelnia warunek samodzielnego usypiania.I znowu nie jest to dla mnie zadnym powodem do refleksji- niech sobie zasypia i pod stolem.Twierdzenie ze ktos nie kocha swojego dziecka dlatego ze nie umie spac z maluchem i w zwiazku z tym uczy go spac samodzielnie jest rownie bezsensowne jak zarzucanie choroby osobom ktore do tej pory podsypiaja z corkami czy synami, i twierdzeniem ze nie dbaja one u mezow. Po prostu niektorzy ludzie lubia wszystko robic osobno. Inni, i ja sie do nich zaliczam- lubia sie dotykac, miec kontakt fizyczny. W lozku wtulam sie w brzuch meza, nasze najpowaniejsze rozmowy odbywaja sie w lozku. Do niego przychodzi Ania, gdy chce sie przyznac do zbrodni w szkole i Zuzia zeby opowiedziec o przyjaciolce. Ola przynosi zbudowana wie4ze klockow. W nim urodzila sie Ula. W nim jemy sniadania i gramy w inteligencje. W nim moj maz piszena laptopie swoje programy. Dla mnie to tak samo normalne jak ludzie ktorzy zamykaja drzwi racowni bo lubia pracowac w samotnosci i z tego powodu nie mam zamiaru z nikim dyskutowac a tym bardziej obrazac. Wiecej luzu i wyspania ;)
      • Gość: sylwias Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 15.03.02, 08:06
        Ja też nie rozumiałam czemu dopóki nie słaniam się na nogach ze zmęczenia. Misiek (ma prawie rok) zwykle śpi w swoim łożeczku od początku, a przynajmniej zasypia. I to przebiega raczej bezproblemowo. W nocy budzi się często ale ponieważ już nie je nocami zasypiał po chwili albo bralismy go do siebie. Teraz też go bierzemy ale Misiek od trzeciej w nocy przestaje spać, albo na wpół drzemie, wierci się przy tym starsznie, zaczyna chodzić po łożku, a przy braku specjalnego zainteresowania jego wyczynami wkłada mi palce do nosa, ciągnie za włosy albo kopie w plecy jak odwracam sie tyłem (starając się zingnorować gościa). Co dziwniejsze tata go w tym kontekście raczej nie interesuje. Efekt jest taki że ja jestem rano wściekła a w pracy nieprzytomna. I zaczynam myśleć czy jednak nie zostawiać go w tym łożeczku niech się wypłacze....nieprzytomna po raz kolejny sylwia
      • Gość: kadyga Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 15.03.02, 08:22
        Temat powraca bo widocznie jest taka potrzeba - to proste.Ilość postów o tym świadczy. Dla jednych jest to problem a dla drugich nie. I jeśli ktoś "nie ma zamiaru z nikim dyskutować" to przecież nie musi, nie?PozdrawiamKatarzyna mama Franka
        • Gość: Gosia26 Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 16.03.02, 01:40
          Ba...gdybyz ta cala pogadanka byla o snie dzieci.... ale jest o wyzszosc Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami Wielkiej Nocy... i z kazda pogadanka na ten temat sie tak robi. Matki ktore wstawily delikwentke czy delikwenta do wlasnego lozka sie tlumacza, a zawsze znajdzie sie taka ktora nie wstawila i uwaza to za swinstwo...Nie ma tu chyba zadnegopostu od osoby ktora na swoje dziecko nie znalazla sposobu. Jesli efekt jest osiagniety, dzieci spia matki kochaja sie ze swoimi mezami, to gdzie problem? W tym kto jest lepszy?Chcialam tylko zauwazyc ze opisy zakonczonych sukcesem eksmisji zamykaja sie w trzech dniach. To krotko jak na ciepiace dziecko... mozna wiec wysnuc wniosek ze dzieci te nie ciepia az tak bardzo ;) Zuzia odprowadzana do przedszkola ryczala przy pozegnaniach przez 2 miesiace, a jednoczesnie swietnie sie bawila jak juz przestala plakac, a jakos mam wrazenie ze mam mniejsze wyrzuty sumienia ( w ogole ich nie mam).Co do egoizmu- jest on motorem wiekszosci naszych dzialan, wazne by byl zdrowy. MOze warto zaczac usypiac dziecko w jego lozeczku, moze kupic materac, wtedy sie mozna przy dziecku polozyc, moze warto przegonic dwa razy dluzej po podworku? Mysle ze normalne kochane dziecko, chociaz zbuntuje sie na zmiane rytulalu, nie wpadnie w traume z powodu spania we wlasnym lozeczku ;)Jedno na co chcialam zwrocic uwage, to fakt ze taki maly czlowiek powinien miec mozliwosc przyjscia do nas- jesli nie przy usypianiu- to pozniej w nocy. W malej glowce wielkie strachy siedzawinkI wiecej zaufania w intuicje zycze ;)
    • Gość: Dorot Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! do Annnuszki IP: *.* 19.03.02, 15:51
      Ponieważ od jakiegoś czasu myślę o tej metodzie nauczenia dziecka usypiania, prosiłabym o kilka cennych uwag dotyczących tego tematu.Moja córka od początku zasypia tylko przy piersi i oczywiście śpi ze mną, kilkakrotnie budzi się w nocy.Niedługo wracam do pracy i parę godzin snu by mi się przydało.Pozdrawiam :hello:
      • Gość: wanda Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! do Annnuszki IP: *.* 19.03.02, 22:49
        Polecam książkę "Każde dziecko może nauczyć się spać", jeżeli jesteś baaaardzo zdeterminowana, wyczerpana, zniecierpliwiona, masz silne nerwy, możesz ją nabyć w www.merlin.pl - sama kupowałam. Można poczytać też na forum o przejściach innych mam (bylo tego troszkę), jednak uważam, że zapoznanie z książką jest niezbędne (chociaż by w wyrobieniu sobie WŁASNEGO zdania na temat samodzielnego usypiania dzieci), koszt nie duży a jest pełna świadomość podejmowanych decyzji.Pozdrawiam
        • Gość: wanda Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! do Dorot IP: *.* 19.03.02, 22:55
          Oj sorki, chyba nie na temat! Dopiero teraz przyuwazyłam, że pisałaś do Annnuszki! Gapa!
          • Gość: Dorot Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! do Dorot IP: *.* 20.03.02, 09:26
            Nic się nie stało, jestem otwarta na wszelkie sugestie w tym temacie.Zdesperowana mama Ani
    • Gość: joannaz Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 21.03.02, 10:48
      mam pytanko- w sprawie nauki spania- moja Zosia spi w swoim łóżeczku bez problemu- jednak kilkakrotnie budzi sie w nocy na cycusia- raczej nie jest głodna, po prostu ma ochote troszkę sie po przytulać (tak sądzę). Possie chwilke i znów mogę ją połozyc do łóżeczka. Troszkę męczą mnie już te wędrówki. Jak jestem bardzo zmęczono to śpię razem z córeczka, ale wtedy co chwilke musze zmieniać miejsce w łóżku bo Zosia wędruje po całym tapczanie. Wracając do sedna sprawy- czy usypainie podana metodą ma sens w przypadku dziecak spiącego w swoim łóżeczku ale w jednym pokoju z rodzicami?Joanna
      • Gość: wanda Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 21.03.02, 13:54
        mam pytanko- w sprawie nauki spania- moja Zosia spi w swoim łóżeczku bez problemu- jednak kilkakrotnie budzi sie w nocy na cycusia- raczej nie jest głodna, po prostu ma ochote troszkę sie po przytulać (tak sądzę). Possie chwilke i znów mogę ją połozyc do łóżeczka. Troszkę męczą mnie już te wędrówki. Jak jestem bardzo zmęczono to śpię razem z córeczka, ale wtedy co chwilke musze zmieniać miejsce w łóżku bo Zosia wędruje po całym tapczanie. Wracając do sedna sprawy- czy usypainie podana metodą ma sens w przypadku dziecak spiącego w swoim łóżeczku ale w jednym pokoju z rodzicami?Joanna
        • Gość: wanda Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 21.03.02, 13:55
          Autorzy książki mówią, że tak.
    • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 21.03.02, 14:01
      Post w celu "odhaczenie ;)" czegoś tam i nie otrzymywania postów na skrzynkę! Mimo interesującego tematu!Magda :hello:
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: pozwalam dziecku wypłakać się w nocy i są efekty! IP: *.* 21.03.02, 14:01
        Kurcze! I nie odhaczyłam. Dopiero teraz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka