Gość: martusek
IP: *.*
21.04.02, 21:47
czy jest tu ktoś jeszcze o tej porze? muszę sie wyżalić. przed chwilą stało się coś okropnego. mój własny mąż po całym dniu wyzywania mnie od k...w, i wyrodnych matek (podczas gdy sam na nasze maleństwo nie raczył nawet spojrzeć) zabrał mi z torebki moją kartę bankomatową (sam ma już puste konto) a gdy chwyciłam za pasek jego torby ze słowami "oddaj mi moją kartę" - wykręcił mi rękę, przydepnął ją butem do podłogi, popchnął mnie i wyszedł. siedzę teraz sama i płaczę. nie wiem, co się z nim dzieje. kiedyś nie był taki. na codzień układa nam się dobrze, ale jak mu odbije... z kłótni na kłótnię jest coraz gorzej. dzisiaj nawet usłyszałam, że nasz syn być może wcale nie jest jego synem. mam już dosyć wszystkiego.