nisar
16.01.07, 14:20
Chodzi mi o nastawienie sporej części matek z tego forum do własnych dzieci.
Otóż coraz częściej odnoszę wrażenie, że traktują te dzieci jak swoją
wyłączną własność. Widać to wyraźnie w odniesieniu do relacji dziecko-
teściowa, czasami dziecko-własna matka, czasami dziecko-
ktokolwiek/inny/niż/mamusia.
Nie dają wziąć dziecka na ręce, nie puszczą na spacer z babcią, nie pójdą z
dziećmi do dziadków, bo tam - o zgrozo - dziadkowie sadzają je obok siebie!
Dziewczyny, czy ja czegoś nie rozumiem, czy Wy jesteście superzaborcze?
Bo mnie się wydaje, że im więcej osób jest dookoła dziecka, tym więcej
różnych rzeczy temu dziecku przekazują, innych rzeczy uczą, więcej miłości
jest dookoła dziecka.
Stąd wydaje mi się, że poza absolutnie i ewidentnie patologicznymi osobami
nikt nie powinien ograniczać innym dostępu do dzieci. Bo niby jakim prawem?