korona191
20.01.07, 01:53
Jestem w zwiazku z rozwodnikiem.on ma syna niestety.tak niestety.na litosc
boska wiem ze nie jest winne dziecko ale do cholery jasnej co ja jestem winna
ze pokochalam rozwodnika.wiem wiem mozecie powiedziec wiedzialas w co sie
pakujesz. a myslicie ze to na poczatku przeszkadza? nie! niezauwaza sie tego
na poczatku sie toleruje dziecko usmiecha sie na samo wspomnienie imienia.
ale pozniej jest proza zycia. mieszkamy razem z moim chlopakiem a syn 8letni
z matka daleko. i moj chlopak odwiedza go ok raz na 3 mce kocha go wiem ale
na litosc boska to ja z nim zyje to ja sie opiekuje moim chlopakiem to ja z
nim spedzam wiecej czasu jak nie caly czas. wiec uwazam ze on nie ma juz syna
bo go nie wychowuje nie jest z nimnie widzi jak dorasta. rodzicem sie jest
wtedy gdy z dzieckiem sie przebywa i ma sie wplyw na krztaltowanie jego
osobowosci i charakteru. nie ma prawa sie nazywac ojcem a tylko dawca
nasienia. kim sa rodzice ci co oddali do domu dziecka czy ci co zaodoptowali
i wychowuja dziecko?
sranie w banie z tym ze mam nie przeszkadzac w kontaktach z tak zwanym synem.
zyje z moim chlopakiem moze w przyszlosci mezem i co za 10 lat synus zapuka
ze chce pieniedzy? nie ma prawa. a nikt sie nie zastanawia co ja czuje? nie
ma prawa mi odbierac czasu :syn: mojego chlopaka bo on tak chce. trudno
rozstali sie i koniec zycie toczy sie dalej.to ja jestem z moim chlopakiem
codziennie a nie przyjdzie pewnego dnia synus i mi powie spadaj bo to moj
ojciec a ty jestes ta druga. o nie!!!!!!